Reklama

Zdegradowani przez niesolidarną historię

2017-05-31 10:04

Rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 23/2017, str. 40-41

Grzegorz Boguszewski
Łukasz Ossowski, Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, w latach 80. XX wieku związany z wydawnictwem „Krąg”, przewodniczący Stowarzyszenia „Solidarność Walcząca” Mazowsze

O „przygniecionych garbem patriotyzmu” zapomnianych bohaterach opozycji antykomunistycznej z Łukaszem Ossowskim rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Dopiero po 28 latach od przełomu 1989 r. powoli zaczynamy oddzielać dobro od zła, obywatelską przyzwoitość od interesownej nieprzyzwoitości; w grudniu 2016 r. uchwalono wreszcie ustawę obniżającą emerytury i renty „za służbę na rzecz totalitarnego państwa”, trwa oczekiwanie na nowelizację ustawy o opozycji antykomunistycznej – ma ona poprawić los tych, którzy z poświęceniem walczyli o wolną Polskę, bo jak dotąd III RP nie zaoferowała im ani godziwego podziękowania, ani odpowiedniego zadośćuczynienia, a tylko nieliczni, wybrani jej przedstawiciele znaleźli w wolnej Polsce to, o co walczyli...

ŁUKASZ OSSOWSKI: – Osobiście nie narzekam, choć oczywiście nie należę do tych wybrańców, dla których III RP stała się spełnieniem marzeń i karier; można powiedzieć, że po prostu „spadłem na cztery łapy”, bo – w przeciwieństwie do wielu moich kolegów – nigdy nie miałem większych problemów z pracą i nawet dostałem ją zaraz po wyjściu z więzienia... Wiem, że moim kolegom z podziemia niełatwo było znaleźć nawet byle jaką pracę, że w latach 80. XX wieku, a nawet później, spotykali się z szykanami, że po prostu wypadli na stałe z zawodowego obiegu, że pozostawali bez środków do życia. Często ich losy potoczyły się wręcz tragicznie. I wcale nie są to odosobnione przypadki.

– Dlaczego – Pańskim zdaniem – los tak wielu prawdziwych bohaterów podziemia antykomunistycznego po 1989 r. nie uległ poprawie, a często bywało całkiem przeciwnie – z biegiem lat pogarszały się ich warunki życia?

– Cóż, po prostu o nich zapomniano, a oni byli zbyt honorowi, by się czegokolwiek dopominać, by czekać na jakiekolwiek podziękowania, nawet na pomocną dłoń tych dawnych kolegów, którzy rządzili w III RP. Ci, bez których tak naprawdę nie byłoby możliwe odzyskanie wolności, czyli przede wszystkim drukarze i kolporterzy podziemnych wydawnictw, najpierw tracili zdrowie w więzieniach – bo bynajmniej nie cieszyli się specjalnymi względami służby więziennej – później tracili pracę, w końcu nie mieli pieniędzy na leki, na czynsze, byli eksmitowani z mieszkań, tracili rodziny, często popadali w alkoholizm... Jeśli jakoś udało im się przeżyć – wielu, niestety, przedwcześnie zmarło – to dziś mają najniższe, głodowe emerytury, ponieważ nie zdołali wypracować wymaganej liczby lat; żyją więc w biedzie, są skazani na pomoc społeczną i co najbardziej przykre – nierzadko na niezrozumienie i pogardę otoczenia.

– I tym bardziej to smutne, że dziś nikt już nie stawia nawet pytania, kim byli ci ludzie.

– Najbardziej przykre jest to, że nikt nie docenił tego, iż wszystko, co mieli, poświęcili walce o wolną Polskę... A przecież wielu z nich było lekarzami, prawnikami, inżynierami, naukowcami, którzy po latach spędzonych w więzieniu za to, że drukowali lub kolportowali ulotki, nie mieli już powrotu do kariery zawodowej, bo np. tracili prawo do wykonywania zawodu.

– Zostali zdegradowani przez niesolidarną historię?

– Można tak powiedzieć. A poza tym w wielu przypadkach naprawdę tracili zdrowie i zdolność do wykonywania choćby fizycznej pracy.

– I nigdy nie doczekali się nawet dobrego słowa...

– To prawda. Czuli, że III RP się od nich odwróciła i coraz trudniej im było nieść ten patriotyczny garb. Zupełnie inaczej było w II Rzeczypospolitej – wtedy młoda Niepodległa uszanowała żyjących jeszcze wówczas powstańców styczniowych przez nadanie im stopni oficerskich i nawet wyżsi stopniem wojskowi musieli pierwsi oddawać im honory wojskowe. Dostali też godziwe emerytury. Podobnie doceniono bohaterów wojny 1920 r. Całkiem odwrotnie ma się rzecz z naszymi „powstańcami solidarnościowymi”.

– Zapomniani bohaterowie wielkiej Solidarności to wstyd dla nas wszystkich... Rządzący nigdy o tym nie myśleli?

– Był tylko jeden krótki okres, kiedy prezydentem był Lech Kaczyński – wtedy wielu nieznanych szerzej opozycjonistów dostało państwowe odznaczenia. Wydawało się, że w tej wstydliwej sprawie wreszcie zaczyna się dziać coś dobrego. Niestety, potem nastał już kompletny marazm.

– Jak wcześniej traktował tę sprawę prezydent Lech Wałęsa?

– Był chyba zbyt zajęty swoją polityką, czyli wzmacnianiem lewej nogi, bo szybko zapomniał...

– Czy dziś można w jakiś sposób oszacować skalę tego wielkiego wstydu niepamięci w III RP?

– Bardzo trudno. Dlatego, że ci prawdziwi bohaterowie opozycji antykomunistycznej to naprawdę skromni ludzie, nienawykli do obnoszenia się ze swą biedą. Trzeba ich dziś wyszukiwać, niemal dekonspirować, i jakoś im pomagać. I to właśnie od 2008 r. stara się robić nasze Stowarzyszenie „Solidarność Walcząca” – jedna z nielicznych tego typu organizacji. Mimo że jest to tylko pomoc okazjonalna, świąteczna, to spotykamy się z ogromną wdzięcznością tych naprawdę biednych ludzi... Rzecz jasna, solidarnie pomagamy nie tylko zwolennikom Solidarności Walczącej. Na Boże Narodzenie 2016 r. dostaliśmy specjalne wsparcie Kancelarii Prezydenta, która przygotowała bardzo dobre paczki żywnościowe. Niestety, na tego rodzaju pomoc mogą liczyć tylko ci, którzy utrzymują jakikolwiek kontakt z fundacjami pomocowymi, stowarzyszeniami koleżeńskimi czy po prostu z dawnymi kolegami z podziemia.

– Dlaczego zawsze tak trudno było o pomoc niedoraźną, bardziej systematyczną?

– Kłopot polega na tym, że są to ludzie, którzy nie potrafią żebrać, nie chcą niczyjej łaski, wstydzą się swej biedy i tego, że nikt ich nie docenił. Wiele z tych osób nawet nie wie, że mogłyby się zwrócić do Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych i w jakiś sposób udokumentować swoją opozycyjną przeszłość – choćby przez IPN lub świadków – by uzyskać legitymację kombatanta, która jednak nie daje wyjątkowo dużych uprawnień; czasem skraca kolejkę do lekarza – co w przypadku tych przeważnie schorowanych dziś ludzi jest bardzo ważne – czasem daje prawo do jednorazowej zapomogi.

– Jak rozumieć to, że wolna Polska tak łatwo i wręcz „systemowo” zapomniała o tych, którzy ją wywalczyli?

– Cała tajemnica polega na tym, że w tejże wolnej Polsce do władzy doszli ci z naszych kolegów opozycjonistów – dziś już nie są naszymi kolegami! – którzy byli „zblatowani” z władzą komunistyczną i łatwo zgodzili się na warunki zaproponowane przez komunistów. Natomiast ci, którzy teraz żyją w nędzy, zawsze byli bardziej bezkompromisowi i tacy pozostali...

– ...i nie dostali nawet okruchów z pańskiego stołu?

– Gorzej, zostali skazani na fizyczne wręcz wyniszczenie! Ulokowani u władzy „koledzy” szybko stracili poczucie solidarności, zwłaszcza z tymi, którzy działali nie po ich myśli.

– Za to dziś, kiedy rząd PiS zamierza – choć nie idzie to łatwo – doprowadzić wreszcie do odpowiedniego uregulowania sytuacji działaczy opozycji antykomunistycznej, podnosi się wielki krzyk zgorszenia – właśnie ze strony owych opozycjonistów, którzy w III RP mimo swych ogromnych możliwości nie zadbali o rozwiązanie tego wstydliwego problemu – że to tylko obecny rząd nie dba o historyczną sprawiedliwość, że jest w tej sprawie zbyt opieszały.

– To dlatego, że akurat ci dawni opozycjoniści antykomunistyczni teraz tworzą tzw. totalną opozycję antypisowską w obronie własnych utraconych korzyści, bo przecież w III RP, którą współtworzyli, żyło im się naprawdę nieźle – wielu zrobiło nawet kariery finansowe – i mogli w imię solidarności wiele zdziałać na rzecz poprawy losu dawnych kolegów, o których teraz się jakoby upominają. Tymczasem przez całe lata skupiali się raczej na niszczeniu tych, którzy o Polsce myśleli inaczej niż oni. Spychali na margines przeciwników Okrągłego Stołu, wykreślali z kart historii opozycji ludzi, organizacje, które nie pasowały do „ich Polski” – m.in. Kornela Morawieckiego, Joannę i Andrzeja Gwiazdów, Annę Walentynowicz, Krzysztofa Wyszkowskiego i wielu innych, i oczywiście całą „Solidarność Walczącą”. Nie tylko wykreślano ich nazwiska, ale wprost utrudniano życie tym, którzy chcieli Polski naprawdę wolnej i samodzielnie myślącej. Można dziś z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że ci, którzy byli twardo za niepodległością, źle na tym wyszli. Po 1989 r. zostali brutalnie wypchnięci z polskiej historii.

– Łza się w oku kręci, gdy się myśli o przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku, kiedy wszyscy jeszcze byli razem, solidarni...

– A po 1989 r., kiedy pewna grupa wybrańców została wyniesiona do władzy na plecach tysięcy bezimiennych opozycjonistów, pozostały już tylko żal i gorycz tych, którzy przestali być potrzebni, a nawet zaczęli przeszkadzać w bezstresowym czerpaniu profitów przez byłych kolegów, towarzyszy walki... Większość poczuła się po prostu oszukana, bezceremonialnie odsunięta.

– Można powiedzieć, że kilka, może kilkadziesiąt osób niemal bez reszty zawłaszczyło sobie opozycyjną przeszłość i monopol na czerpanie korzyści z opozycyjnych zasług?

– Tak się po prostu stało. Opozycja lewicowa niemal całkowicie zawłaszczyła sobie opozycyjność. Do tego stopnia, że przecież jeszcze do niedawna wmawiano Polakom, iż Komitet Obrony Robotników to autorskie dzieło Adama Michnika i Jacka Kuronia. Dopiero po objęciu rządów przez PiS udało się tę historię – i wiele podobnych – odczarować; do wiadomości publicznej wreszcie mogła dotrzeć prawda, że założycielami tej zasłużonej organizacji byli Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Wojciech Onyszkiewicz... A przez co najmniej trzy dziesięciolecia nie dość, że odmawiano tym osobom należnych im zasług, to jeszcze je odsądzano od czci i wiary, nazywano niezrównoważonymi oszołomami.

– Podobny ton – tym razem w odniesieniu zarówno do całokształtu, jak i do szczegółów polityki obecnego rządu – daje o sobie znać w liście otwartym do prezydenta RP Andrzeja Dudy napisanym pod koniec 2016 r. przez 32 „jedynie słusznych” i „jedynie zasłużonych” opozycjonistów. To list pisany z pozycji niekwestionowanych autorytetów...

– Tak naprawdę to przeważnie samozwańcze autorytety. A tę ich dzisiejszą złość nie sposób odebrać inaczej niż jako wyraz żalu z powodu utraconych korzyści i przywilejów, którymi ci ludzie nigdy z nikim nie chcieli się dzielić. A czasem wydaje mi się, że oni nigdy niczego nie rozumieli, poza dość wąskim własnym interesem. Na pewno tak było po 1989 r. i tym bardziej tak jest teraz. Dopiero obecnie wychodzi na jaw, jak dalece niektórzy z nich pouwłaszczali się na plecach prawdziwych opozycjonistów. Nie sądzę, aby nagle zaczęli mieć szczerze dobre intencje.

– Sądzi Pan, że przestali być dla Polaków autorytetami, jakimi wielu z nich było jeszcze kilkanaście lat temu?

– Sądzę, że tak. Te autorytety wypaliły się zwłaszcza w czasie ośmioletnich rządów PO-PSL, kiedy to osoby te wspierały „teoretyczne państwo”. Do świadomości społecznej – taką mam nadzieję – dotarło już, że oprócz komunistów to one są beneficjentami polskiej transformacji ustrojowej. Z legendy opozycji antykomunistycznej naprawdę niewiele pozostało.

– I wciąż wstydliwym faktem pozostaje to, że dziś całe zastępy – jak sam Pan to określa – „przygniecionych garbem patriotyzmu” dawnych działaczy opozycji antykomunistycznej muszą żyć bardziej niż skromnie i nikt nawet nie zna ich zasług, ich kłopotów, nie obdarza ich należnym szacunkiem. Jak tu mówić młodzieży o dumnym etosie Solidarności?!

– Nie tracę nadziei, że te zaległości zostaną w końcu naprawione metodą działania systemowego, a więc przez naprawdę dobrą ustawę. A wtedy wielu z naszych kolegów będzie mogło żyć z podniesioną głową. Ale trzeba się spieszyć z pomocą, bo ci schorowani ludzie zbyt szybko odchodzą... Nasze Stowarzyszenie „Solidarność Walcząca” dociera do nich i do ich rodzin ze skromną pomocą. Czasem jednak bywa za późno: wtedy na grobie umieszczamy przynajmniej tabliczkę upamiętniającą zasługi takiego „Nieznanego Żołnierza”.

* * *

Łukasz Ossowski
Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, w latach 80. XX wieku związany z wydawnictwem „Krąg”, przewodniczący Stowarzyszenia „Solidarność Walcząca” Mazowsze

Tagi:
rozmowa

Reklama

Spotkanie i modlitwa

2019-11-26 12:50

Rozmawia Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 48/2019, str. 5

– To modlitewne spotkanie, które młodzieży naszej diecezji ma dać impuls do właściwego przeżycia Adwentu i przygotowania się do świąt Bożego Narodzenia – mówi o Adwentowych Wieczorach Młodych diecezjalny duszpasterz dzieci i młodzieży ks. Łukasz Malec

Karolina Krasowska
Tegoroczne AWM odbędą się tradycyjnie w dwóch maryjnych sanktuariach – Rokitnie i Grodowcu

KAMIL KRASOWSKI: – Wraz z nastaniem grudnia rozpoczęliśmy w Kościele katolickim Adwent, czyli czas radosnego oczekiwania na narodziny Pana. Jak jako wierzący młodzi ludzie powinniśmy przeżywać ten czas?

KS. ŁUKASZ MALEC: – Najlepiej tak jak podpowiada nam Kościół. Słowem, które jest kluczowe w dobrym przeżyciu Adwentu, jest tęsknota. Kiedy kogoś się kocha i przez jakiś czas tej osoby się nie widzi, to naturalnie pojawia się w człowieku tęsknota za nią. I o to chodzi w Adwencie – by zatęsknić za doświadczeniem bliskiej obecności Boga w życiu, za życiem z Nim w codzienności, za spotykaniem Go w modlitwie i innych przestrzeniach życia. Kościół kieruje nasz wzrok najpierw na powtórne przyjście Jezusa, a potem na ponowne przeżycie tajemnicy Wcielenia. Pierwszy kierunek jest okazją do refleksji nad sensem i celem naszego życia, że ostatecznie moje życie jest wędrówką na spotkanie z Panem Bogiem. Drugi kierunek odkrywa pragnienie Boga, by być blisko człowieka. On przyszedł, aby być blisko nas, aby nas zbawić, bo nas kocha. Adwent jest sposobnością, aby te rzeczy na nowo odkryć.

– Jedną z adwentowych propozycji dla młodego człowieka są w naszej diecezji tzw. Adwentowe Wieczory Młodych. Kiedy i gdzie odbędą się i jaka jest ich idea?

– Odbędą się tradycyjnie w dwóch maryjnych sanktuariach – w Rokitnie i w Grodowcu, w sobotę 7 grudnia. To jest modlitewne spotkanie młodzieży naszej diecezji, aby tej konkretnej wspólnocie ludzi dać iskrę, impuls do właściwego przeżycia Adwentu i przygotowania się do świąt Bożego Narodzenia. Spotkanie i modlitwa to dwa kluczowe słowa dla AWM.

– Pod jakim hasłem odbędą się tegoroczne Wieczory?

– Ich hasło brzmi: „Eucharystia daje życie”. Jest ono inspirowane tym, co podpowiada Kościół w Polsce, który w najbliższych latach chce rozważać tajemnicę Eucharystii. Będziemy chcieli pokazać, że jest ona źródłem życia dla młodego człowieka, że nie jest tylko jakimś rytuałem do spełnienia i obowiązkiem do wypełnienia, ale przestrzenią, gdzie Bóg jest blisko i ożywia człowieka, a także że liturgia Eucharystii jest przestrzenią do zaangażowania się ludzi młodych w różne posługi.

– Jak zapowiada się program AWM?

– W programie jest Eucharystia, poczęstunek, katecheza i świadectwa oraz adoracja Najświętszego Sakramentu. Zaczynamy o godz. 18.

– Adwent to czas, który niesie nadzieję i pocieszenie w związku ze zbliżającymi się narodzinami Zbawiciela. Jak Ksiądz uważa, jako duszpasterz dzieci i młodzieży, jakie są obecne nadzieje młodych diecezji zielonogórsko-gorzowskiej?

– Myślę, że podstawową nadzieją i pragnieniem młodych ludzi jest to, że chcą być szczęśliwi, doświadczyć miłości, zrealizować swoje plany i marzenia, ułożyć sobie pięknie życie. To tkwi w głębi serca każdego człowieka.

– Czego chciałby Ksiądz życzyć naszej młodzieży w kończącym się i nadchodzącym nowym roku?

– Życzę, aby przez kontakt z Panem Bogiem i osobisty wysiłek marzenia ludzi młodych stawały się ich rzeczywistością.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Adwent 2019: Rekolekcje z o. Szustakiem w Warszawie

2019-12-09 12:11

ar / Warszawa (KAI)

Rekolekcje z o. Szustakiem, rekolekcje akademickie, rekolekcje o modlitwie czy biblijne – propozycji na owocne przeżycie Adwentu w Warszawie nie brakuje. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Archiwum ASK SD
Konferencja z o. Adamem Szustakiem z cyklu „Sympatia Miłość Małżeństwo” na Uniwersytecie Warszawskim, maj 2018 r.

Duszpasterstwo Akademickie ARKA zaprasza do udziału w rekolekcjach adwentowych, prowadzonych przez o. Adama Szustaka OP. Nauki odbędą się w terminie 11, 12, 13 grudnia 2019 roku w parafii Nawrócenia św. Pawła Apostoła (ul. Kobielska 10) o 19:30. Pierwszego dnia dominikanin poprowadzi konferencję dla chłopców i mężczyzn, drugiego dla dziewcząt i kobiet, a trzeciego dla narzeczonych i małżeństw.

Z kolei rekolekcje pt. "Kardynał Stefan Wyszyński w służbie Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie" poprowadzi ks. dr Jarosław Wąsowicz SDB, w terminie 9-11 grudnia o 18:00 w Auli Schumana na kampusie UKSW przy ul. Wóycickiego 1/3 w Warszawie. Każdego dnia zaplanowano inny temat wykładu, a są nimi kolejno: „Przez Maryję do Jezusa – miejsce Maryi w życiu i posłudze kard. Wyszyńskiego”, „Kardynał Wyszyński wychowawca narodu”, ”Kardynał Wyszyński wychowawca młodzieży”.

Na "Adwentowe Rekolekcje o Miłości", w dniach 8-10 grudnia o 20:30, do kościoła Najświętszego Zbawiciela zaprasza o. Janusz Pyda, duszpasterz akademicki krakowskiej "Beczki". - O miłości powiedziano już chyba wszystko. A mimo tego wciąż tak bardzo jej pragniemy i tak wiele osób doświadcza jej braku. Gdzie popełniliśmy błąd? Przyjdź, przekonaj się i kochaj! Nie ma piękniejszego czasu do refleksji nad miłością niż Adwent! – czytamy w zapowiedzi.

Natomiast "Rekolekcje o modlitwie jako relacji" wygłosi jezuita, o. Tadeusz Hajduk SJ w parafii św. Dominika na warszawskim Służewie. Początek rekolekcji – w niedzielę, 15 grudnia, podczas Mszy o godz. 7.00, 8.00, 9.30, 11.00 (Msza dla rodzin), 12.30, 14.00, 17.00 i 18.30. Kolejne nauki zaplanowano od poniedziałku do środy (16-18 grudnia) podczas Mszy o godz. 6.00 (roraty), 12.00, 18.00 i 19.30.

Nagrania rekolekcji będą dostępne na stronie http://www.sluzew.dominikanie.pl/nagrania/

- Zapraszamy na rekolekcje adwentowe, tym razem biblijne. Razem przygotujmy się na nowe przyjęcie rodzącego się w Betlejem Słowa – do Bazyliki Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście zaprasza ks. Maciej Jaszczołt. Rekolekcje odbędą się one w dniach 15-18 grudnia. W niedzielę zaplanowano naukę rekolekcyjną w czasie Mszy św. o godz. 9.30, 11.00, 12.30, 18.00, 19.00 i 21.00, natomiast od poniedziałku do środy o godz. 19:00.

- Kiedy masz się spotkać z osobą, której dawno nie widziałeś, a bardzo ją kochasz - serce chce wyskoczyć z radości. Warto więc powiedzieć sobie wprost: Adwent NIE JEST czasem pokuty i umartwienia! Adwent to radosne oczekiwanie na przyjście Pana Jezusa – zachęcają warszawscy franciszkanie z kościoła św. Antoniego przy ul. Senatorskiej 31, gdzie w dniach 8-10 grudnia o 8:00 i 22:00 odbywają się rekolekcje, które prowadzi ks. Radosław Rafał MSF - charyzmatyczny kapłan ze Zgromadzenia Świętej Rodziny, pasterz wspólnoty “Poznanie Jezusa”, redaktor naczelny pisma „Posłaniec Świętej Rodziny”, który jak sam przyznaje - „kocha Pana Jezusa jak wariat”. - Przyjdź! Niech nam wszystkim serca walą jak szalone – zachęca kapłan.

"Jak spotkać Boga w modlitwie?" - to tytuł rekolekcji, które odbędą się w dniach 15-18 grudnia o 19:30 w klasztorze ojców dominikanów na Freta. Wygłosi je o. Maksymilian Nawara OSB, benedyktyn mieszkający na co dzień w Lubiniu.

Podobnie jak w poprzednich latach parafia Matki Bożej z Lourdes (ul. Wileńska 69) oraz Siostry Uczennice Krzyża zapraszają chętnych do wspólnej modlitwy słowami Akatystu we wszystkie niedziele Adwentu. Hymn będzie śpiewany jeszcze 15 i 22 grudnia w Kaplicy Krzyża Świętego (kaplica Adoracji). Rozpoczęcie modlitwy - godz. 20.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wigilia w Stowarzyszeniu „Po prostu żyj”

2019-12-11 21:35

Zofia Białas

Wigilia to dzień szczególny dla tych, którzy prawdziwie przeżyli Adwent. W tym dniu zasiądą rodzinnie przy stole, przeczytają fragment Ewangelii o narodzeniu Pana Jezusa, połamią się opłatkiem, zapalą lampki na choince, zaśpiewają kolędę „Wśród nocnej ciszy” i pójdą jak pasterze reflektować tajemnicę Bożego Narodzenia.

Zofia Białas

Czyniąc zadość tradycji, przy wigilijnym stole spotkali się 11 grudnia członkowie Stowarzyszenia „Po prostu żyj”, ludzie, którzy stworzyli szczególną wspólnotę, wspólnotę ludzi dotkniętych chorobą nowotworową. Razem z nimi przy wigilijnym stole zasiedli przedstawiciele władz samorządowych, członkowie rodzin. Każde takie spotkanie to świadomość, że ci, których dotknęła choroba nie powinni być zostawieni samym sobie. Organizatorem opłatkowego spotkania był zarząd Stowarzyszenia.

Zofia Białas

W spotkaniu uczestniczyli m.in.: ks. prałat Marian Stochniałek – duchowy opiekun Stowarzyszenia „Po prostu żyj”, Marek Kieler - starosta wieluński, Grażyna Ryczyńska – radna Rady Powiatu, przedstawiciel Wieluńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Grzegorz Żabicki - działacz ZHP, radny, nauczyciel.

Spotkanie rozpoczęły: wspólnie zaśpiewana kolęda „Wśród nocnej ciszy”, fragment Ewangelii wg św. Łukasza, słowa św. Jana Pawła II i papieża seniora Benedykta XVI pokazujące sens Bożego Narodzenia, słowo ks. Mariana Stochniałka i życzenia prezesa Zarządu Stowarzyszenia „Po prostu żyj”.

Słowa Jana Pawła II zachęciły słuchających do wpatrywania się w Boże Dziecię – Zbawienie świata i do uczenia się od Niego miłości oraz odpowiedzialności za każdego człowieka i za każde ludzkie życie; słowa Benedykta XVI, przypomniały, że Boże Narodzenie stało się świętem darów, abyśmy naśladowali Boga, który dal nam samego siebie. Pozwólmy, powiedział, aby nasze serce, nasza dusza i nasz umysł zostały tą prawdą przesiąknięte! Kupując i przyjmując wiele prezentów, nie zapomnijmy o prawdziwym darze: abyśmy sobie wzajemnie ofiarowali cząstkę nas samych! (…)Wtedy znika niepokój. Wtedy rodzi się radość, wtedy nastaje święto.

Po refleksjach o istocie Bożego Narodzenia przyszedł czas na połamanie się opłatkiem, spożycie wieczerzy i wspólne kolędowanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem