Reklama

Ostatni dzwonek na synod

2017-06-28 09:33

pr
Niedziela Ogólnopolska 27/2017, str. 43

Zdaniem amerykańskich biskupów, przyszłoroczny synod na temat młodzieży przypada w krytycznym czasie – trzeba się poważnie zastanowić nad sytuacją młodzieży, bo symptomy są bardzo niepokojące. Nie chodzi już tylko o religijność młodych, ale o zerwanie z dotychczasową tradycją i modelem zachowania. Znakiem tego jest olbrzymia liczba tzw. nones, czyli tych, którzy zapytani o religię mówią, że z żadną nie są związani i żadna ich nie interesuje. Według badania sprzed 2 lat, taką postawę prezentuje co trzeci młody człowiek w USA. Również dramatycznie wygląda sytuacja, jeśli chodzi o sakrament małżeństwa. Coraz mniejsza grupa młodych decyduje się na założenie trwałego związku, co przecież jest niezbędne dla funkcjonowania społeczeństw.

Niezwykłe tajemnice Wrocławia!

2019-08-20 21:39

Agata Pieszko

Dziś we Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej odbyło się spotkanie autorskie Wojciecha Chądzyńskiego, historyka, przewodnika i nauczyciela, który opowiedział gościom o swojej najświeższej publikacji „Wrocław. Wydarzenia niezwykłe”.

Agata Pieszko

Pan Wojciech jest także autorem takich pozycji jak „Wrocław, jakiego nie znacie”, czy „Tajemnice wrocławskiej katedry i Ostrowa Tumskiego”, zawierających fakty i legendy o miejscach, którymi przechodzą codziennie setki mieszkańców oraz turystów. Spotkanie z Wojciechem Chądzyńskim poprowadziła Adrianna Sierocińska, redaktorka Radia Rodzina, która od poniedziałku do piątku o godz. 10:10 prowadzi na antenie cykl „Książka na wakacje”. Legendy Wojciecha Chądzyńskiego stały się sposobem na przekazywanie suchych faktów historycznych, a tym samym inspiracją dla wielu wrocławskich przewodników.

– Jestem przewodnikiem po Wrocławiu. Bardzo często podczas wycieczek grupy zwiedzające niezbyt uważnie słuchały części historycznej. Wpadłem wtedy na pomysł, żeby opowiadać legendy, które stały się taką wisienką na torcie – mówi Wojciech Chądzyński – Wrocław w 1945 r. opuścili Niemcy, ze wschodu przyjechali ludzie ze swoją kulturą, w związku z czym miasto nie miało zbyt wielu swoich legend, przynajmniej takich dotyczących zachowanych zabytków, więc postanowiłem stworzyć aktualne legendy. Nie pamiętamy, kiedy wybudowano Wawel, ale legendę o Smoku Wawelskim zna każdy.

Autor dodaje, że w szkołach niegdyś nauczano o patriotyzmie lokalnym, dużo mówiono o mieście, jego historii i mieszkańcach, a dziś ten zwyczaj niestety zanikł. Warto więc sięgać po książki pana Wojciecha, żeby zgłębiać swoją wiedzę o mieście, w którym się żyje, ale także po to, by móc oprowadzić po nim swoich najbliższych bez pomocy przewodnika. Jeśli chcesz poznać historię schadzek Brahmsa, opowieść o sprycie wrocławskich mniszek, i przeczytać o powstaniu Hali Targowej z wiśnióweczką pani Adeli w tle – daj się porwać w świat wyobraźni Wojciecha Chądzyńskiego!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Solidarność chrześcijańska wyrazem natury Kościoła

2019-08-21 11:32

tłum.. o. Stanisław Tasiemski OP (KAI) / Watykan

O solidarności chrześcijańskiej wyrażającej naturę Kościoła mówił Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Papież kontynuował cykl katechez na temat Księgi Dziejów Apostolskich, a jego słów w auli Pawła VI wysłuchało dzisiaj około 7 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Wspólnota chrześcijańska rodzi się z przeobfitego wylania Ducha Świętego i rozwija się dzięki zaczynowi dzielenia się między braćmi i siostrami w Chrystusie. Istnieje pewien dynamizm solidarności, który buduje Kościół jako rodzinę Bożą, w której centralne miejsce zajmuje doświadczenie koinonii. Co oznacza to dziwne słowo? Jest to słowo greckie, które oznacza „oddanie do wspólnego użytku”, bycie jako wspólnota, a nie bycie wyizolowanymi. Takie jest doświadczenie pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej. To znaczy „oddanie do wspólnego użytku”, „dzielenie się”, „przekazywanie, udział w czymś”, nie izolowanie siebie od reszty. W pierwotnym Kościele ta koinonia, ta wspólnota odnosi się przede wszystkim do uczestnictwa w Ciele i Krwi Chrystusa. Dlatego, kiedy przyjmujemy Komunię św. mówimy, że komunikujemy, wkraczamy w komunię z Jezusem i z tej komunii z Jezusem dochodzimy do komunii z braćmi i siostrami. To uczestnictwo w Ciele i Krwi Chrystusa, które nazywamy Mszą św. przekłada się na braterską jedność, a zatem także na to, co jest dla nas najtrudniejsze: oddanie dóbr do wspólnego użytku i zbieranie pieniędzy na składkę na rzecz Kościoła - matki w Jerozolimie (por. Rz 12,13; 2 Kor 8–9) i innych Kościołów.

Jeśli chcecie wiedzieć, czy jesteście dobrymi chrześcijanami, to oczywiście musicie się modlić, przystępować do Komunii św., do sakramentu pojednania, ale sygnałem, że się nawróciłeś jest to, gdy nawrócenie sięga kieszeni. To znaczy, wtedy widać, że ktoś jest hojny wobec innych, czy pomaga najsłabszym, najuboższym, gdy dotyka to twojego interesu. Gdy nawrócenie dociera do tego punktu, możesz być pewny, że jest to prawdziwe nawrócenie. Jeśli pozostaje jedynie na poziomie słów i gestów – nie jest to dobre nawrócenie.

Życie eucharystyczne, modlitwy, przepowiadanie apostołów i doświadczenie wspólnoty (por. Dz 2,42) sprawiają, że wierzący są ludźmi, którzy mają „jedno serce i jedną duszę” i nie uważają tego, co posiadają za swoją własność, ale wszystko mają wspólne (por. Dz 4,32). Tak wymowny jest ten wzór, aby nam pomóc w byciu szczodrymi a nie sknerami. Z tego powodu „nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze [uzyskane] ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby” (Dz 4,34-35). Kościół miał zawsze ten gest chrześcijan, którzy się ogałacali z tego, co było zbyteczne, aby przekazać potrzebującym, nie tylko pieniędzy, ale również czasu. Jakże wielu chrześcijan – na przykład wy we Włoszech – poświęca się wolontariatowi. To bardzo piękne. To właśnie jest komunia – dzielenie się z innymi moim czasem, aby pomóc osobom potrzebującym. Wyraża się to w wolontariacie, uczynkach miłosierdzia, odwiedzinach osób chorych. Zawsze chodzi o dzielenie z innymi, a nie tylko szukanie wyłączenie własnego interesu.

W ten sposób koinonia lub komunia staje się nowym sposobem relacji między uczniami Pana, do tego stopnia, że poganie patrząc na chrześcijan mówili: „popatrzcie, jak oni się miłują”. Tym nowym sposobem była miłość, ale nie miłość wyrażająca się słowami, miłość udawana, lecz miłość wyrażająca się w czynach, wzajemnej pomocy, w miłości konkretnej. Więź z Chrystusem ustanawia więź między braćmi, która zespala i wyraża się także w komunii dóbr materialnych. Ta życzliwość, to przebywanie razem, wzajemne miłowanie jest znakiem, który ostatecznie sięga kieszeni, ogołocenia się z przeszkody w postaci pieniędzy, aby dać je innym. Obejmuje czasy, posuwa się do działań sprzecznych z własnym interesem. Bycie członkami ciała Chrystusa czyni wierzących współodpowiedzialnymi jedni za drugich. Nie zawsze o tym myślimy. Wiara w Jezusa sprawia, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem. „Ale spójrz na niego, na jego problem: mnie to nie obchodzi, to jego sprawa”. Nie, wśród chrześcijan nie możemy powiedzieć: „Biedny człowiek, ma problem w swoim domu, przeżywa trudności rodzinne. Ale muszę się modlić, biorę to ze sobą ... Nie jestem obojętny". To jest bycie chrześcijaninem. Z tego powodu mocni wspierają słabych (por. Rz 15, 1) i nikt nie doświadcza ubóstwa, poniżającego i oszpecającego ludzką godność. Żyją oni bowiem życiem wspólnotowym: mają jedno serce, miłują się nawzajem. Miłość konkretna jest tego znakiem.

Jakub, Piotr i Jan, będący trzema apostołami jakby „filarami” Kościoła Jerozolimskiego wspólnie ustalają, by Paweł i Barnaba poszli z Ewangelią do pogan, podczas gdy oni będą ewangelizowali Żydów, i proszą tylko Pawła i Barnabę, stawiając warunek, aby pamiętali o ubogich (por. Ga 2, 9-10). Nie tylko o biedzie materialnej, ale także o biedzie duchowej, ludziach, którzy mają problemy i potrzebują naszej bliskości. Chrześcijanin zawsze zaczyna od siebie, od swego serca, i podchodzi tak jak Jezus do nas się zbliżył. Taka jest pierwsza wspólnota chrześcijańska.

Konkretny przykład dzielenia się i wspólnoty dóbr pochodzi ze świadectwa Barnaby: posiada on pole i sprzedaje je, aby przekazać dochody apostołom (por. Dz 4,36-37). Ale obok jego pozytywnego przykładu pojawia się inny smutny, negatywny: Ananiasz i jego żona Safira, sprzedawszy kawałek ziemi, postanawiają przekazać tylko jedną część zysku apostołom, a drugą zatrzymać dla siebie (por. Dz 5, 1-2). To oszustwo przerywa łańcuch wynikającego z Bożej łaski, pogodnego i bezinteresownego dzielenia się, a następstwa tego są tragiczne, śmiertelne (Dz 5, 5.10). Apostoł Piotr demaskuje nadużycia Ananiasza i jego żony, i mówi mu: „dlaczego szatan zawładnął twym sercem, że skłamałeś Duchowi Świętemu i odłożyłeś sobie część zapłaty za ziemię? [...] Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu” (Dz 5, 3-4). Można powiedzieć, że Ananiasz okłamał Boga z powodu wyizolowanego, obłudnego sumienia, to znaczy z powodu „wynegocjowanej”, częściowej, oportunistycznej przynależności do Kościoła. Obłuda jest najgorszym wrogiem tej wspólnoty chrześcijańskiej, tej miłości chrześcijańskiej: to udawanie wzajemnego miłowania się, ale w istocie dążenie jedynie do własnego interesu.

Brak szczerości w dzieleniu się, czy brak szczerości w miłości chrześcijańskiej oznacza bowiem kultywowanie hipokryzji, oddalenie od prawdy, samolubstwo, gaszenie ognia wspólnoty i zwrócenie się ku chłodowi śmierci wewnętrznej. Ci, którzy zachowują się w ten sposób, przechodzą przez Kościół jak turysta, ale w Kościele jest wielu turystów, którzy zawsze przechodzą, ale nigdy nie wchodzą do Kościoła: to turystyka duchowa sprawia, że sądzą, iż są chrześcijanami, podczas gdy są tylko turystami odwiedzającymi katakumby. Nie, nie możemy być turystami w Kościele, ale braćmi jedni drugich. Życie nastawione wyłącznie na czerpanie korzyści i wykorzystywanie sytuacji kosztem innych nieuchronnie powoduje śmierć wewnętrzną. A ilu ludzi deklaruje się jako bliskich Kościołowi, jako przyjaciele kapłanów, biskupów, podczas gdy szukają jedynie swoich korzyści. To są hipokryzje, które niszczą Kościół.

Niech Pan ześle na nas swego Ducha czułości, który zwycięża wszelką obłudę i szerzy tę prawdę żywiącą solidarność chrześcijańską, która, nie będąc działaniem pomocy społecznej, jest niezbywalnym wyrazem natury Kościoła, czułej matki wszystkich, zwłaszcza najuboższych. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem