Reklama

Głos z Torunia

Idźmy i głośmy z Maryją Chrystusa

W kalendarzu liturgicznym 16 lipca wspominamy Najświętszą Maryję Pannę z Góry Karmel. To dzień, w którym dziękujemy Maryi za Jej czułą troskę w znaku szkaplerza i zawierzamy swoją drogę do świętości

Niedziela toruńska 31/2017, str. 1, 5

[ TEMATY ]

odpust

Matka Boża Szkaplerzna

Aleksandra Wojdyło

Bp Józef Szamocki głosi słowo Boże podczas Mszy św.

W klasztorze Sióstr Karmelitanek Bosych w Łasinie uroczystości odpustowe poprzedzone były 3-dniowym modlitewnym przygotowaniem, któremu przewodniczył ks. Grzegorz Zahora z Kongregacji Oratorium św. Filipa Neri.

Triduum maryjne

Pierwszy dzień triduum „Przez Różaniec Twej pomocy oczekujemy” poświęcony był rozważaniu orędzia fatimskiego i jego łączności z nabożeństwem szkaplerznym. Matka Boża w jednym z objawień ukazała się ze szkaplerzem. Ks. Zagora, nawiązując do słów wizjonerki z Fatimy s. Łucji, mówił, że różaniec i szkaplerz, jako dwa najbardziej uprzywilejowane sakramentalia maryjne, nabierają dziś jeszcze większego uniwersalnego znaczenia niż kiedykolwiek w historii. – Różaniec nas ubogaca, jednoczy i wyprasza łaski, w nim poszukujemy dróg do Boga – mówił. Zachęcił także do zawierzania na wzór Maryi swego życia Bogu, dążenia do świętości i stawania się apostołami Matki Bożej Różańcowej. Po Mszy św. wierni udali się procesją z figurą Matki Bożej Fatimskiej do ołtarza polowego na dziedzińcu klasztornym, aby tam w modlitwie różańcowej wypraszać łaski dla siebie i rodzin. Apel Jasnogórski zakończył pierwszy dzień rekolekcji.

Tematem wiodącym drugiego dnia była pokuta i cierpienia. Adoracja Najświętszego Sakramentu poprzedziła Mszę św., podczas której chorzy i starsi mieli okazję przyjąć sakrament namaszczenia.

Reklama

„Przez Niepokalane Serce Maryi” to myśl przewodnia ostatniego dnia triduum. W modlitwie różańcowej przed Mszą św. zawierzano intencje osobiste, rodzinne, wspólnotowe. – Dziś na nowo odkrywana jest moc pierwszych sobót miesiąca wynagradzająca Niepokalanemu Sercu Maryi i wypraszająca pokój dla świata – głosił w homilii ks. Grzegorz Zahora C.Or. Zachęcił również do uczenia się od Maryi ufnego przyjmowania woli Bożej, czynienia dobra i radosnego odpowiadania na miłość Chrystusa. Przed Najświętszym Sakramentem odmówiono Litanię Loretańską oraz akt wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Maryi.

Obumierać, by żyć

Mszy św. odpustowej 16 lipca przewodniczył bp Józef Szamocki. Na klasztornym dziecińcu modlili się kapłani, siostry zakonne, przyjaciele Karmelu, liczni pielgrzymi i czciciele Matki Bożej Szkaplerznej z różnych zakątków diecezji. W homilii bp Józef zachęcił do wzajemnej modlitwy za siebie, a młodych do częstych rozmów z Chrystusem na temat swojego życia oraz częstego czytania Pisma Świętego, Księgi Życia, jako źródła nadziei naszego życia i życia wiecznego. Porównując nas do ziarna mającego przynosić wielokrotne plony, Ksiądz Biskup mówił o odpowiedzialności za wzrost królestwa Bożego. – Kiedy poznamy Bożą prawdę, będziemy umieli pokochać świat, drugiego człowieka i nade wszystko Pana Boga – dodał. Mamy również odkrywać w otaczającym świecie nadzieję jako ziarno łaski zasiane w naszych sercach, dzięki któremu zrozumiemy moc Bożą i będziemy umieli w trudnych chwilach życia ufnie pójść za słowem Chrystusa. Bp Józef mówił o wybieraniu życia m.in. za klauzurą czy rezygnacji ze swoich wyborów dla dobra drugiego człowieka, jako obumieraniu ziarna wrzuconego w glebę i przynoszącego plon owocujący pełnią radości życia. – Im więcej obumierania dla drugiego człowieka, tym większa radość. Aby owocem naszej modlitwy była prawdziwa radość, prosimy za siebie o wytrwanie w powołaniu, aby lepiej rozumieć Słowo Boże – podkreślał. – Tu możemy czerpać z siły modlitwy, aby ziarno naszego życia nie uschło, ale obumarło i plon przynosiło – mówił o znaczeniu Karmelu. Wezwał do nieulegania złudnej modzie i chwilowemu szczęściu współczesnego życia, dodając, że wybranie tzw. radykalizmu ewangelicznego, posłuszeństwo Słowu i troska o nie dadzą prawdziwą radość i Boże szczęście. Zakończył homilię wezwaniem do Matki Bożej z góry Karmel: – Maryjo, pomagaj, miej w opiece, chroń, pomóż przeżyć codzienność i dokonywać dobrych wyborów, rozeznawać drogę, walczyć ze zniewoleniami. W słowie na rozesłanie bp Józef zachęcił do modlitw o powołania do życia zakonnego i kapłańskiego oraz za rodziny. Liturgię ubogacił śpiew grudziądzkiego chóru Tibi Mariae pod kierunkiem Małgorzaty Gołuńskiej-Michny.

„Noście zawsze szkaplerz święty. Ja go zawsze noszę i wiele od tego nabożeństwa doznałem pożytku. Pozostałem mu wierny i stał się moją siłą” – mówił św. Jan Paweł II, więc i w tym roku kolejna grupa osób przystąpiła do Bractwa Szkaplerza Świętego, czyli przyjęli szatę Królowej Karmelu, zewnętrzny znak ochrony Maryi. Osoby zainteresowane miały możliwość nabycia książek, pamiątek i rękodzieła wytworzonego przez łasińskie karmelitanki. Po Mszy św. siostry zaprosiły na dalsze celebrowanie radości tego dnia podczas agapy na placu przed klasztorem.

2017-07-26 10:53

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W OLKUSZU i CZELADZI UCZCILI ŚW. ANNĘ

2020-07-29 12:47

[ TEMATY ]

odpust

św. Anna

Olkusz

bazylika mniejsza

Tomasz Wilczyński

Podczas procesji eucharystycznej wokół olkuskiej bazyliki.

W liturgiczne wspomnienie św. Anny, 26 lipca, w bazylice św. Andrzeja Ap. w Olkuszu odbyły się uroczystości odpustowe. Mszy św. w intencji parafian i wszystkich czcicieli św. Anny odprawił rodak o. Mateusz Czerwiński. Zaproszony gość święcenia kapłańskie przyjął przed 10 laty, a obecnie pracuje w parafii NMP Wspomożycielki Wiernych we Wrocławiu. Po Eucharystii odbyła się procesja z Najświętszym Sakramentem wokół olkuskiej bazyliki.

CZYTAJ DALEJ

Chrzestny czy sponsor?

Chrzestny elegancki, chrzestna zrobiona na bóstwo. Stoją szykowni tuż obok malucha przy kościelnej chrzcielnicy. Ale czy naprawdę wiedzą, że podejmują właśnie zadanie pilnowania ognia, który ma się palić na wieki?

Święty Grzegorz napisał, że chrzest jest najpiękniejszym i najwspanialszym darem Boga: „Nazywamy go darem, łaską, namaszczeniem, oświeceniem, szatą niezniszczalności, obmyciem odradzającym, pieczęcią i wszystkim, co może być najcenniejsze”. Ale czy my to wszystko rozumiemy, gdy stajemy w roli rodziców chrzestnych obok rodziców dziecka?

Podczas chrztu św. kapłan wypowiada m.in. słowa: „Podtrzymywanie tego światła powierza się wam, rodzice i chrzestni, aby wasze dzieci, (...) trwając w wierze, mogły wyjść na spotkanie przychodzącego Pana razem z wszystkimi Świętymi w niebie”.

Czy mamy świadomość, gdy odpalamy świecę chrzcielną od paschału, że ten obowiązek spoczywa na nas, chrzestnych? Czy wiemy, że jeśli płomień wiary zgaśnie, to nie tylko będzie to nasza wina, ale też że dusza powierzonego nam na chrzcie nie wyjdzie w niebie na spotkanie przychodzącego Boga, bo bez płomienia nie trafi w ciemności?! Duszpasterze alarmują, że świadomość kandydatów na chrzestnych, mimo katechez chrzcielnych, wcale nie wzrasta. Co rusz przychodzą bowiem do parafialnych kancelarii ludzie, którzy żyją w konkubinatach i tego nie ukrywają, ale chcą zostać matką chrzestną lub ojcem chrzestnym, mimo że Kodeks prawa kanonicznego mówi wyraźnie, iż „chrzestnym może zostać katolik, który prowadzi życie zgodne z wiarą”. (Więcej na ten temat na str. 59 – przyp. red.) Wydaje się, że teoria o naszym życiu wiarą i praktykowanie cnót wynikających z wiary coraz bardziej się od siebie oddalają. Uważamy, że wymagania są za trudne, albo po prostu grzech tak nam plącze życie, że nie potrafimy już sobie poradzić...

W patchworkowej rodzinie

Ewa z Markiem mają dwoje dzieci. Gdy urodziło się drugie, Zosia, o zostanie ojcem chrzestnym poprosili męża siostry Marka. Tomasz chętnie się zgodził, ale 2 lata później jego małżeństwo się rozpadło – przestał być szwagrem, nie przestał być chrzestnym. I zaczęły się prawdziwe trudności, ponieważ z dnia na dzień przestał być traktowany jak członek rodziny, mimo że to nie on złożył wniosek o rozwód. Zależało mu na kontakcie zarówno z własnymi dziećmi, jak i z chrześniakami w rodzinie byłej żony. O ile kontakt z własnymi dziećmi zagwarantował mu sąd, o tyle do chrześniaków nie miał żadnego dostępu.

Na początku o spotkaniach w gronie rodzinnym, np. na urodzinach chrześnicy, w ogóle nie było mowy. Próbował dzwonić, prosił o spotkanie, ale za każdym razem, pod różnymi pretekstami, spotykał się z odmową. Aż przyszedł czas, gdy Zosia miała przystąpić do Pierwszej Komunii św. – Zadzwonił do mnie były szwagier i spytał, na jaki adres może wysłać zaproszenie, bo zbliża się Komunia i chrzestny powinien być – opowiada Tomasz. – Co ciekawe, przez kilka poprzednich lat nie byłem w ogóle potrzebny i kontakt z Zosią całkowicie się urwał. Gdy przyszedłem do kościoła, a potem na proszony obiad, czułem się jak intruz i szczerze mówiąc, do dziś nie jestem pewien, czy nie chodziło tylko o prezent od chrzestnego. Potem założyłem nową rodzinę, zresztą moja była żona też, i teraz odwiedzam chrześnicę z okazji urodzin, ale nigdy w tym samym czasie, co reszta rodziny. Widzę, że rodzice Zosi dbają o to, by tak było. Czy mam im to za złe? Nie, obydwie strony noszą jakieś rany, uprzedzenia, trudno razem siadać do stołu. Ale Zosia wyrosła na świetną dziewczynę i staram się, choć kontakt jest rzadki, jakoś ją wspierać – zwierza się Tomasz.

Idealny, bo jeden z nas...

Rozpad rodziny nie jest jedyną sytuacją, w której trudno być aktywnym chrzestnym. Znam rodzinę, która przez kilka lat należała do katolickiej wspólnoty małżeństw. Coraz większe społeczność, zażyłości, a w tym gronie – zdaniem wielu praktykujących – idealni kandydaci na chrzestnych co rusz rodzących się dzieci! Bo przecież są świadomi, chcą czegoś więcej, należą do wspólnoty... I rzeczywiście, moja znajoma przyjęła obowiązek zostania matką chrzestną. Tyle że okazało się, iż w tej wspólnocie działa mechanizm podobny jak w małżeństwie po rozwodzie: jesteś chciany, gdy jesteś jednym z nas, gdy jednak odchodzisz ze wspólnoty, przestajesz być dla nas wiarygodny, także jako chrzestny. Rzeczywiście, gdy małżonkowie opuścili wspólnotę (katolicką!), byli pomawiani i oczerniani, ale przede wszystkim rodzice dziecka, którzy poprosili moją znajomą o zostanie matką chrzestną, zabronili jej kontaktu z chrześnicą pod kilkoma warunkami ściśle związanymi z rzeczywistością tej wspólnoty.

Na 100 małżeństw rozpadają się 33, wielu z małżonków to chrzestni. Po rozwodzie trudno utrzymywać kontakt z chrześniakami z rodziny byłej żony czy byłego męża.

Mimo że moralność, obyczaje i praktyki moich znajomych nie zmieniły się po opuszczeniu wspólnoty, zostali wręcz potępieni przez grupę ludzi, z którymi kiedyś wspólnie przeżyli niejedną Eucharystię. Małżeństwo, któremu kobieta zechciała służyć, zostając matką chrzestną ich dziecka, posunęło się dalej niż była rodzina Tomasza: nie zaprosili jej na Pierwszą Komunię św. chrześnicy.

Łaska woła o pomoc

Trudnych sytuacji jest w rodzinach coraz więcej. Rozpady sakramentalnych małżeństw są plagą, a chrzestnymi zwykle zostają osoby z kręgu najbliższych krewnych, dlatego po rozwodzie, niemal z automatu, są traktowani jak wrogowie. Dlaczego tak się dzieje w katolickich rodzinach, które, według wszystkich obietnic składanych w czasie przyjmowania sakramentów, powinny rozumieć sens tego, w czym zdecydowali się mieć udział? W 1255. kanonie Katechizmu Kościoła Katolickiego czytamy: „Aby mogła rozwijać się łaska chrztu, potrzebna jest pomoc rodziców. Na tym polega także rola rodziców chrzestnych, którzy powinni być głęboko wierzący, a także zdolni i gotowi służyć pomocą nowo ochrzczonemu, zarówno dziecku, jak dorosłemu, na drodze życia chrześcijańskiego. (...)

Rodzice chrzestni powinni być strażnikami ognia. A czasem to są strażacy

Cała wspólnota eklezjalna ponosi częściowo odpowiedzialność za rozwój i zachowywanie łaski otrzymanej na chrzcie”. A więc jeśli cała, to i dziadkowie, i ciocie, i wujkowie, i poranieni rozwodem małżonkowie, którzy kiedyś zostali rodziną, a teraz, z dnia na dzień, rozwodowym dokumentem próbują zerwać wszystkie relacje, które w ciągu lat małżeństwa udało się zbudować w rodzinie. Psychologowie mówią, że rozwód, poza złamaniem życia dwojga ludzi i ich dzieci, uderza w całą rodzinę, rykoszetem – to jest rozrywanie ogromnego koca, który daje ciepło wielu ludziom, i nagle dwoje z nich zaczyna ten koc szarpać, tarmosić, ciąć nożycami, nożami i czym tylko się da. Nagle wszyscy są poranieni, odsłonięci i zaczynają marznąć. Jak po rozwodzie wypełniać obowiązki rodzica chrzestnego? Duszpasterze radzą, że w sytuacjach, gdy spotkania nie są możliwe, trzeba nieustannie otaczać chrześniaka modlitwą. W dniu urodzin, gdy spotkanie nie jest możliwe, można pójść na Mszę św. w intencji dziecka. Lepiej być blisko, ale gdy się nie da, płomienia wiary można strzec na odległość – modlitwa podsyca każde gasnące ognisko.

CZYTAJ DALEJ

Dzisiejsze transmisje z 40. PPW [3 sierpnia 2020]

2020-08-03 22:49

Michalina Stopka

Pomimo ciężkich warunków pogodowych udało się nam transmitować kilka punktów tegorocznej 40. Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej, która dziś wyruszyła z Katedry Wrocławskiej. W "Sztafecie do Maryi" szły dzisiaj grupa 8 - Salwatoriańska oraz 20 - młodzieżowa. Do Trzebnicy dotarła także gr. 14.

2 sierpnia 2020 - konferencja ks. Macieja Szeszki:

Fragment etapu MALIN - WYSOKI KOŚCIÓŁ:

Dojście do Trzebnicy:

Apel wieczorny:

Trasa grupy 14:

Msza św. w Prusicach:

I Etap z pola za Dobrosławicami do Prusic:


GALERIA ZDJĘĆ

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję