Reklama

Wyjątkowe wakacje

W prezydenckiej kampanii wyborczej Emmanuel Macron zapowiadał rychłe zniesienie stanu wyjątkowego we Francji. I nadal zapowiada, co nie przeszkadza mu przedłużać go o kolejne miesiące

Niedziela Ogólnopolska 33/2017, str. 55

Wikipedia

Prezydent Francji Emmanuel Macron

Francja jest od lat krajem najczęściej odwiedzanym przez turystów. Wyprzedza USA, Chiny, Hiszpanię i Włochy. Przyciąga różnorodnością przyrody, pięknem krajobrazów, malowniczością miast i miasteczek, bogatym dziedzictwem kultury. Francja jest też 3. na świecie krajem pod względem dochodów z turystyki. Turyści ciągną do Paryża, do Prowansji, na Lazurowe Wybrzeże, do Doliny Loary, do Wersalu, Lourdes, Carcassonne...

W 2015 r. we Francji odnotowano rekordową liczbę 85 mln turystów, rok później – 2 mln mniej. I choć nadal jest mekką turystów, to jednak... w mniejszym stopniu. – 2016 pozostanie rokiem wyjątkowym ze względu na zamachy, złą pogodę i niepokoje społeczne – powiedział szef francuskiego MSZ Jean-Marc Ayrault. Te 2 mln osób mniej dla wielu żyjących z turystyki oznacza plajtę, zmniejszenie dochodów itp. Informacja, że we Francji od 2 lat obowiązuje stan wyjątkowy, nie musi zniechęcać do przyjazdu – bardziej uzbrojeni po zęby policjanci i żołnierze na ulicach. Ten widok jednak nie powoduje, że przyjezdni czują się lepiej.

Szósty raz

Stan wyjątkowy wprowadzono po zamachach terrorystycznych z listopada 2015 r. w Paryżu, w których wyniku zginęło ponad 130 osób. Teraz – mimo obietnic z prezydenckiej kampanii wyborczej Emmanuela Macrona (zapowiadał rychłe jego zniesienie) – po raz 6. został przedłużony, co nie przeszkadza głowie państwa nadal zapowiadać jego zniesienie.

Reklama

Suchej nitki na rządzących Francją nie pozostawia z tego powodu Amnesty International, wszak stan wyjątkowy daje władzom dużo za duże uprawnienia w zakresie kontroli osób, prawo do wyznaczania stref zamkniętych dla ruchu, a także umożliwia przeprowadzanie rewizji w domach nie tylko w ciągu dnia, lecz także w nocy.

Zdaniem organizacji, władze nadużywają stanu wyjątkowego i wykorzystują go do ograniczania praw obywatelskich. Według AI, pod pretekstem walki z terroryzmem zabrania się np. demonstracji przeciwko reformie prawa pracy. Przez 1,5 roku, od listopada 2015 r., władze użyły nadzwyczajnych praw, aby zapobiec ponad 150 publicznym zgromadzeniom.

Rocznica w Nicei

W swoim raporcie AI wylicza, że przez te 1,5 roku wydano 650 zakazów uczestniczenia w demonstracjach wobec obywateli, z czego ponad 570 dotknęło protestujących przeciwko reformom w prawie pracy. Organizacja podkreśliła, że wiele z decyzji prawnych opierało się na ogólnikowych dowodach i wezwała prezydenta Macrona, by zaprzestano nadużywania antyterrorystycznego ustawodawstwa.

„Stan wyjątkowy miał chronić Francuzów przed terroryzmem, a jest wykorzystywany, aby ograniczać pokojowe protesty – wskazano w raporcie. – W kampanii wyborczej Emmanuel Macron obiecywał bronić prawa do protestu we Francji. Jako prezydent musi dotrzymać obietnicy”. Tyle że musi to nie we Francji, lecz na Rusi.

Tym bardziej że gdy przemawiał w połowie lipca br., w pierwszą rocznicę zamachu terrorystycznego w Nicei (w czasie święta narodowego Francji zginęło tam prawie 90 osób), prezydent Macron zapowiedział „bezlitosną walkę”, aby nie dochodziło do kolejnych ataków. – Jesteśmy wam to dłużni – powiedział w wystąpieniu skierowanym do rodzin ofiar zgromadzonych na jednym z nicejskich placów. Podkreślił, że rozumie gniew, który Francuzi odczuwali wobec państwa w pierwszych tygodniach po zamachu, i zadeklarował, że zrobi wszystko, by „ta niewyobrażalna próba jednoczyła, a nie dzieliła”. Dodał, że państwo nie pozostawi ich samym sobie, a on jest tego gwarancją.

Co skusi Macrona?

To m.in. zamachy, niewystarczające przeciwdziałanie im – obok skandali na tle korupcyjnym i ogólnej niemocy poprzedniej ekipy – wyniosły Macrona, a po kilku tygodniach jego partię En Marche! (Marsz, Marsz!) do władzy. Lider opozycyjnej prawicy François Fillon musiał mierzyć się z oskarżeniami o fikcyjne zatrudnianie żony i dzieci jako asystentów parlamentarnych, a socjaliści odstawili na bok najpopularniejszych kandydatów.

W euforii po zwycięstwie Macrona zapomniano, że w pierwszej turze głosowała na niego tylko jedna czwarta wyborców, a w drugiej – wszyscy zjednoczyli się przeciwko Marine Le Pen, co dało zwycięstwo obecnemu prezydentowi. Dziś widać, że czar prysł. Popularność Macrona spada i będzie wciąż spadać. Zapowiedział wiele działań, które nie podniosą mu popularności. Oczekiwano po nim skutecznego reformowania państwa, a na razie słychać tylko zapowiedzi kolejnych cięć, na które związki zawodowe i opozycja chcą odpowiedzieć demonstracjami i potężnymi protestami. Czy Macrona skusi łatwizna stanu wyjątkowego, pozwalająca ograniczać prawa obywatelskie, zobaczymy.

2017-08-09 10:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Lenga otrzymał zakaz publicznego sprawowania liturgii i głoszenia kazań

2020-02-20 15:43

[ TEMATY ]

biskup

Kościół

youtube.com

Abp Jan Paweł Lenga, decyzją biskupa włocławskiego Wiesława Meringa, ma powstrzymać się od głoszenia kazań i publicznego przewodniczenia liturgii. Ten sam zakaz dotyczy wypowiedzi dla mediów - poinformował KAI kanclerz włocławskiej Kurii ks. dr Artur Niemira.

Abp Jan Paweł Lenga, emerytowany biskup Karagandy w Kazachstanie, od 2011 roku przebywa w klasztorze księży marianów w Licheniu Starym na terenie diecezji włocławskiej – miejscu wskazanym przez Stolicę Apostolską.

Decyzje podjęte przez bp. Wiesława Meringa obowiązują do czasu ewentualnych rozstrzygnięć podjętych przez Stolicę Apostolską. „Do podjęcia kroków dyscyplinarnych, które mogłyby zapobiec szerzeniu się skandalu wśród wiernych, miejscowego biskupa diecezjalnego upoważnia prawo kanoniczne, zwłaszcza kanon 392 i 763 Kodeksu Prawa Kanonicznego” - tłumaczy kanclerz Kurii ks. Artur Niemira. Abp Jan Paweł Lenga głosi kontrowersyjne tezy podważające autorytet obecnie urzędującego papieża Franciszka, nie wymienia też jego imienia podczas sprawowania Mszy świętej.

Ostatnio kontrowersje wzbudziły wypowiedzi abp. Lengi w programie telewizyjnym Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”. Po jego emisji rzecznik Konferencji Episkopatu Polski wyraził ubolewanie, że „abp Lenga występuje w środkach społecznego przekazu i wprowadza wiernych w błąd”. Ks. Paweł Rytel-Andrianik dodał również, że abp Lenga „nie reprezentuje Kościoła katolickiego w Polsce”.

CZYTAJ DALEJ

Szarańcza pustoszy wschodnią Afrykę. Sceny jak z Księgi Wyjścia

2020-02-23 16:58

[ TEMATY ]

Afryka

szarańcza

źródło:vaticannews.va

Przywódcy kościelni we wschodniej Afryce wzywają do podjęcia pilnych działań w związku z niszczycielską inwazją szarańczy. Owady te od grudnia pustoszą siedem krajów tego regionu. Skala zjawiska jest ogromna. „Takiej plagi nie było od 70 lat. Rozgrywają się sceny jak te z Księgi Wyjścia” – czytamy w lokalnej prasie.

Owady doszczętnie niszczą pola uprawne i pastwiska dla zwierząt. Stawką jest zapewnienie żywności dla milionów ludzi. „Szarańcza zagraża życiu i bezpieczeństwu żywnościowemu całych narodów. Wzywamy rządy oraz społeczność międzynarodową do zwiększenia wysiłków w walce z tym kataklizmem” –zaapelował anglikański abp Kenii Jackson Ole Sapit.

Szarańcza pojawiła się w tym kraju w grudniu, w hrabstwie Wajir na północny wschód od Somalii. Rój przyleciał z Etiopii. Od tego czasu owady rozprzestrzeniły się w 17 kenijskich hrabstwach. W zeszłym tygodniu inwazja szarańczy w pobliżu kościoła w Embu spowodowała przerwanie nabożeństwa.

„Ludzie wyszli, aby zająć jej przeganianiem. Spryskujemy je, ale młode owady wciąż wykluwają się ze złożonych jaj” – wyjaśnia Jacob Nzoka, urzędnik Caritas w diecezji Kitui.

W połowie lutego szarańcza dotarła do Sudanu Południowego, kraju gdzie ok. sześć milionów ludzi cierpi głód z powodu zmian klimatycznych, ale także ze względu na przedłużające się konflikty. Szacuje się, że przez Ugandę do kraju przedostał się rój liczący około 2 tys. dorosłych osobników. „Ludzie są załamani, płaczą i proszą Boga o ratunek. Nie dość, że nie udało nam się rozwiązać naszych problemów politycznych, to jeszcze cierpimy przez tę straszną plagę...” – powiedział ks. James Oyet Latansio, sekretarz generalny Rady Kościołów Sudanu Południowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję