Przeor w kościele Ojców Paulinów pw. Świętego Ducha w Warszawie i kierownik 306. Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę, której towarzyszyło hasło: „Maryja naszą Królową” – o. Marek Tomczyk zaznaczył w rozmowie z „Niedzielą” w czasie pątniczej wędrówki, że niezależnie od haseł, które przyświecają kolejnym pielgrzymkom, zawsze niezmienne pozostają pątnicze priorytety.
– Hasła się zmieniają, okoliczności zewnętrzne się zmieniają, ludzie też się zmieniają, ale priorytety pielgrzymek – również tej – są takie same. Są nimi: modlitwa, umartwienie i pokuta – powiedział. O. Tomczyk już 33. raz pielgrzymował w WPP.
– Z woli moich przełożonych jestem odpowiedzialny za tegoroczną pielgrzymkę jako jej koordynator. Usiłuję godzić tę rolę ze zwyczajnym pielgrzymowaniem, choć to nie jest łatwe.
Staram się nawiedzać każdą z pątniczych grup, podawać niezbędne informacje, głosić konferencje i tak po prostu być z pielgrzymami, modlić się z nimi i przede wszystkim być ich przewodnikiem duchowym – podsumował wprost z pątniczego szlaku 10 sierpnia br.
Warto zaznaczyć, że jednym z patronów medialnych WPP był Tygodnik Katolicki „Niedziela”.
* * *
Idzie Pielgrzymka
Regina Nachacz
Idą pątnicy na Jasną Górę, Niosą intencje w sercach żarliwych, Śpiewają Matce potężnym chórem, Szeptają modły za dni szczęśliwe.
Reklama
Idą pątnicy wielką gromadą, Wiozą swe dzieci, niepełnosprawnych, Wędrują ufni, baranków stado, Rozdają uśmiech braciom bezradnym.
Idą przez pola chlebem pachnące, Idą ze słońcem, z wichurą, z deszczem, Idą zmęczeni po kwietnej łące, Idą duchowo spełnieni wreszcie.
Dojdą przed Obraz Królowej Polski, I na kolanach będą dziękować, Za miskę zupy na ścieżkach polskich, Za najpiękniejsze otuchy słowa!
Św. Franciszku, naucz nas nie tyle szukać pociechy, co
pociechę dawać, nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć, nie tyle
szukać miłości, co kochać!
Wszechmogący, wieczny Boże, któryś przez Jednorodzonego Syna
Swego światłem Ewangelii dusze nasze oświecił i na drogę życia wprowadził,
daj nam przez zasługi św. Ojca Franciszka, najdoskonalszego naśladowcy
i miłośnika Jezusa Chrystusa, abyśmy przygotowując się do uroczystości
tegoż świętego Patriarchy, duchem ewangelicznym głęboko się przejęli,
a przez to zasłużyli na wysłuchanie próśb naszych, które pokornie
u stóp Twego Majestatu składamy. Amen.
Hiob woła do przyjaciół o litość, „bo ręka Boga mnie dotknęła”, a zaraz potem wypowiada pragnienie, które dla prawnika brzmi jak żądanie utrwalenia dowodu: „oby me słowa zostały spisane, oby w księdze utrwalone, rylcem żelaznym i ołowiem na skale wyryte na wieki”. Człowiek, któremu współcześni odmówili racji, apeluje do trybunału przyszłości. Skoro proces doczesny jest nie do wygrania (zob. glossę na 30 IX), niech przynajmniej akta przetrwają. Pismo utrwalone na skale to w starożytności forma najtrwalszej publikacji, jak inskrypcja królewska. Hiob chce, by jego sprawa nie umarła razem z nim. Wtedy, z samego dna, wyrywa się zdanie, które przerosło całą księgę: „lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni”. Hebrajskie goel oznacza krewnego-mściciela, wykupiciela, tego, kto z mocy prawa rodowego wykupywał krewnego z niewoli, odzyskiwał jego ziemię i ujmował się o jego krew (por. Kpł 25; Rt 4). Hiob, opuszczony przez wszystkich, wyznaje, że ma jeszcze jednego Krewnego, który wstanie „jako ostatni”, dosłownie jak ten, kto w procesie zabiera głos na końcu i rozstrzyga. Wulgata przełożyła śmiało: Scio enim quod redemptor meus vivit, i tak te słowa weszły do liturgii za zmarłych, gdzie Kościół śpiewa je nad trumnami do dziś. „Ja sam Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty”. Tekst hebrajski jest w szczegółach ciemny i tłumacze biedzą się nad nim od wieków, ale kierunek nadziei jest jasny. Hiob spodziewa się zobaczyć Boga po swojej stronie. Chrześcijańska lektura od czasów Ojców słyszała tu przeczucie zmartwychwstania. Dzisiejsza patronka, Teresa z Lisieux, przeszła pod koniec życia własną noc wiary, próbę ciemności, o której mówiła, że siedzi przy stole niedowiarków. Właśnie w tej nocy powtarzała akt ufności. Mała droga i wielka skarga Hioba spotykają się w jednym punkcie. Ufność jest decyzją miłości podjętą w ciemku.
Najważniejsza jest dla nas otwartość i gotowość przyjęcia pielgrzymów. Chcemy, żeby wszyscy uczestnicy spotkania znaleźli miejsce, w którym będą mogli się zatrzymać. Potrzebujemy naprawdę niewiele. Żeby przyjąć dwóch pielgrzymów, potrzebujemy zaledwie czterech metrów kwadratowych podłogi - mówi brat Maciej z Taize w rozmowie z ks. Pawłem Gabarą
Ks. Paweł Gabara:Od miesiąca działa w Łodzi centrum przygotowań do Europejskiego Spotkania Młodych Taizé. Wolontariusze i bracia odwiedzają łódzkie parafie, modlą się z wiernymi i zachęcają ich zarówno do otwartości na młodzież, która na przełomie roku przyjedzie do Łodzi, jak i do udziału w samym spotkaniu. Jak wygląda zainteresowanie młodych ludzi?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.