Reklama

Fundacja się rozwija

2017-09-13 11:20

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 38/2017, str. 4

Karolina Krasowska

Upowszechnianie pozytywnych wzorców osobowych i rodzinnych, organizowanie wypoczynku dla dzieci i młodzieży, służba rozwojowi ludzi wolnych od nałogów i uzależnień, pomoc osobom w trudnej sytuacji materialnej – to główne cele, które od ponad 20 lat przyświecają Fundacji Światło-Życie

Fundacja powstała w 1989 r. z inicjatywy ks. Henryka Bolczyka, legendarnego kapelana górników kopalni „Wujek” w Katowicach i wieloletniego moderatora generalnego Ruchu Światło-Życie. Popularna oaza, czyli Ruch Światło-Życie, jak można przeczytać na naszej diecezjalnej stronie, to rzeczywistość spontaniczna i bardzo różnorodna w przejawach, dlatego w szerokim rozumieniu nie posiada osobowości prawnej, jednak posiada konkretne struktury zabezpieczające – w wymiarze kościelnym i świeckim – tożsamość i spójność ruchu. Należy do nich Fundacja Światło-Życie z siedzibą w Katowicach, która od 2012 r. posiada także swój ośrodek w Zielonej Górze.

Droga do osobowości

Ośrodek Fundacji Światło-Życie w Zielonej Górze powstał z inicjatywy ks. Adriana Puta. – Pomysł założenia Ośrodka Fundacji zrodził się w 2012 r. Chodziło o umożliwienie podjęcia Ruchowi Światło-Życie w naszej diecezji działalności społecznej, charytatywnej, do której bardzo często wymagana jest osobowość prawna. Ruch Światło-Życie jako ruch kościelny nie posiadał wtedy osobowości prawnej – ani kościelnej, ani cywilnej – dlatego postanowiliśmy, że najszybszą drogą do uzyskania takiej osobowości będzie otwarcie ośrodka fundacji. Fundacja ma siedzibę w Katowicach. Jest to Fundacja Ruchu Światło-Życie, która pomaga realizować dzieła kościelne, społeczne i charytatywne podejmowane przez Ruch Światło-Życie. Pierwszym koordynatorem Ośrodka Fundacji w naszej diecezji była Zofia Borowska z Żagania, a księgową Krystyna Dżyga z Zielonej Góry – mówi ks. Adrian Put, moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie.

Pierwszy rok to były próby

Obecnie funkcję koordynatora Ośrodka Fundacji Światło-Życie w Zielonej Górze pełni Agnieszka Domowicz. – Jesteśmy oddziałem diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, natomiast centrala mieści się w Katowicach i jest to fundacja ogólnopolska. Nasz oddział działa od 5 lat. Pierwszy rok to były próby. Fundacja zajęła się stroną pomocową przy organizowaniu rekolekcji, odbyły się przygotowania Diakonii Muzycznej i animatorów do prowadzenia rekolekcji – wspomina Agnieszka Domowicz. – Później zostałam poproszona przez ks. Adriana o to, żeby się przyjrzeć fundacji i spróbować ją jakoś rozwinąć. Zrobiłam to w ten sposób, że porozmawiałam z osobami odpowiedzialnymi za ruch w diecezji, głównie z terenu Zielonej Góry, bo tutaj mieszkam i mam więcej kontaktów. Rozmawialiśmy, co fundacja mogłaby robić, jakie to byłyby zadania. Przejrzałam statut, zobaczyłam, co się dzieje, a ponieważ wcześniej miałam doświadczenia z projektami, zaczęłam pisać projekty w odpowiedzi na ogłoszenia konkursowe z miasta Zielona Góra. Okazało się, że na pewne działania udało nam się pozyskać pieniądze, więc wdrożyliśmy działania przede wszystkim skierowane do dzieci, młodzieży i rodziców – dodaje.

Reklama

Spotkania i warsztaty

Działania Ośrodka Fundacji Światło-Życie w Zielonej Górze dotyczą m.in. wspomagania w wychowaniu. – Podjęliśmy projekt dotyczący rozwoju i opieki nad dziećmi „Dziecko na plus”, w czasie którego odbywały się bezpłatne zajęcia logopedyczne, pedagogiczne i ogólnorozwojowe dla dzieci. Z czasem zaczęły się do nas zgłaszać osoby, które miały jakiś ciekawy pomysł do zrealizowania w ramach Ruchu Światło-Życie, ale brakowało na to środków. Zgłosił się do nas Krzysztof Herbut, który wraz z żoną w parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Zielonej Górze założył grupę „My zamiast ja”. Inicjatywa polegała na tym, żeby zaprosić osoby samotne, poszukujące swojej drugiej połowy w sferze wiary i zaangażowania takiego bardziej duchowego na comiesięczne spotkania i warsztaty. I to się pięknie udało. Udało się napisać projekt i pozyskać pieniądze, dzięki czemu została zatrudniona pani psycholog, która przygotowała fantastyczne warsztaty. Dzięki tym spotkaniom zawiązało się jedno małżeństwo i kilka par narzeczeńskich oraz zawiązują się przyjaźnie. To jest wielka moja radość, widzieć, jak ci ludzie się otwierają i rozwijają pod względem integracyjnym. Jest to świetny projekt i cieszę się, że już trzeci rok możemy go kontynuować.

My zamiast ja

Projekt to pomysł małżonków, należących do Domowego Kościoła w parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Zielonej Górze. – Wsparcie zielonogórskiej Fundacji Światło-Życie dla projektu „My zamiast ja”, który realizujemy już od trzech lat jako małżonkowie należący do Domowego Kościoła i wspólnie z ks. prał. Janem Pawlakiem, proboszczem parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Zielonej Górze, jest nie do przecenienia – mówi Krzysztof Herbut, pomysłodawca comiesięcznych Eucharystii i spotkań zapoznawczo-integracyjnych przeznaczonych dla osób samotnych i poszukujących zgodnie z głosem serca i Bożą pomocą przyszłego współmałżonka. – Doświadczenie socjoterapeutyczne i organizacyjne Agnieszki Domowicz skutkuje niepowtarzalną atmosferą i owocami tych spotkań: mamy aktualnie 8 par, które poznały się dzięki takiej inicjatywie oraz jedno zawarte małżeństwo. Patronat fundacji i propozycje realizowanych tematów czy wizyt ciekawych gości, poparte praktyczną pomocą ze strony jej kierownictwa, to ogromny atut naszej współpracy. Dzięki temu możemy realizować np. warsztaty interpersonalne, spływy kajakowe, zabawę andrzejkową czy poczęstunek dla uczestników projektu. Wiem, że to Pan Bóg połączył nasze wysiłki dla dobra tej misji – dodaje Krzysztof Herbut.

Co raz więcej pomysłów

Siedziba fundacji mieści się przy ul. Obywatelskiej 1, w parafii pw. św. Stanisława Kostki w Zielonej Górze. – Fundacja się rozwija, jest co raz więcej pomysłów, które wychodzą oddolnie, co mnie bardzo cieszy, dlatego najbardziej cieszą mnie te inicjatywy, które wychodzą od ludzi. Zgłosiła się do nas Diakonia Misyjna z prośbą o wsparcie w działaniach marketingowych, zgłaszają się zespoły młodzieżowe, które chciałyby poprowadzić np. warsztaty muzyczne. Czasami chodzi o pomoc logistyczną, a czasami o pozyskanie środków, to też jest ważne, ponieważ fundacja jest taką instytucją, która ma możliwość pozyskiwania środków z tzw. pożytków publicznych, mówiąc w skrócie. Są środki, którymi każde miasto i każda gmina dysponuje, ogłaszając konkursy i my możemy te środki pozyskiwać, pisząc odpowiednie wnioski. Jeżeli zostaną one zaakceptowane, to dostajemy środki na prowadzenie zajęć, warsztatów, spotkań i cokolwiek by to nie było musimy później to sprawozdać – tłumaczy Agnieszka Domowicz.

Zapotrzebowanie jest duże

Ogromną pomoc fundacji okazali radni z klubu PiS, ponieważ wyasygnowali sporo środków, które zostały przeznaczone przez fundację właśnie na przygotowanie i wsparcie rodziców. – Odbyły się dwa cykle „Szkoły dla rodziców”, profesjonalne warsztaty dla rodziców dzieci w różnym wieku, które dotyczyły tego, jak z dziećmi rozmawiać i prowadzić swoje działania wychowawcze. Także my i rodzice jesteśmy bardzo wdzięczni, bo okazuje się, że zapotrzebowanie jest duże. Również z tych środków dostaliśmy możliwość prowadzenia warsztatów dziennikarskich głównie dla młodzieży oraz warsztatów dla seniorów w parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Zielonej Górze. W ramach fundacji odbyły się również „24 godziny dla mężczyzny”, spotkanie podczas którego mężczyźni z naszej diecezji mieli czas na modlitwę, konferencje i sprawdzenie swoich umiejętności na strzelnicy. Dostaliśmy również środki z Urzędu Marszałkowskiego na profilaktykę uzależnień dzieci i młodzieży. Odbyły się już zajęcia muzyczne, przewidziane są również zajęcia sportowe. Kolejny rok odbywa się natomiast cała seria spotkań dotycząca zagrożeń cyfrowych w ramach projektu „Net-okno na świat czy pułapka”.

Tagi:
fundacja

Reklama

W trosce o młodych

2019-10-22 13:00

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 43/2019, str. 1, 4

Dom Fundacji Jana Pawła II w Lublinie od 25 lat jest bezpieczną przystanią dla studentów ze Wschodu

Tomasz Koryszko/KUL
Uczestnicy jubileuszowego spotkania

Idea powołania fundacji, której głównym zadaniem jest budowanie mostów między Wschodem a Zachodem, zrodziła się w sercu Ojca Świętego Jana Pawła II na początku jego pontyfikatu. Już w październiku 1981 r. powstała watykańska jednostka, której pierwszym zdaniem była duszpasterska opieka nad pielgrzymami przybywającymi do Rzymu. Z czasem lista zadań fundacji powiększyła się, a wśród nich ważne miejsce zajęła troska o wychowanie i edukację młodzieży z krajów bloku komunistycznego Europy Środkowej i Wschodniej. Dzięki Ojcu Świętemu i ludziom dobrej woli, hojnie wspierającym działalność fundacji, młodzież z krajów byłego Związku Radzieckiego może ubiegać się o stypendia na naukę za granicą. Program został nazwany przez św. Jana Pawła II „najbardziej cennym dziełem fundacji”.

Dom w Lublinie

Wraz z rozwojem programu i wyborem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, zrodziła się potrzeba zbudowania domu dla stypendystów. Pozwolenie na budowę akademika w Lublinie fundacja otrzymała w 1992 r.; dwa lata później abp Szczepan Wesoły poświęcił nowy dom przy ul. Boczna Lubomelskiej. Szybka budowa pod kierunkiem ks. prof. Mariana Radwana, pomysłodawcy programu stypendialnego, była możliwa dzięki wsparciu ofiarodawców, a szczególnie fundacji Connelly z Filadelfii i Polonii amerykańskiej. Duszpasterską opiekę nad studentami od początku sprawują księża sercanie; obecnie dyrektorem domu jest ks. Jan Strzałka SCJ.

W ciągu 25 lat przez akademik przewinęło się ok. tysiąc osób z Białorusi, Bułgarii, Czech, Estonii, Gruzji, Kazachstanu, Litwy, Łotwy, Mołdawii, Rosji, Rumunii, Słowacji, Turkmenistanu, Ukrainy i Uzbekistanu. Wśród byłych stypendystów jest 3 profesorów, 83 doktorów, 110 licencjuszy i 565 magistrów. Dwóch podopiecznych fundacji zostało biskupami. Większość absolwentów KUL wraca do krajów rodzinnych i pracuje w instytucjach państwowych i kościelnych, stając się ambasadorami tych ideałów, którym służy dom i Fundacja Jana Pawła II. W tym roku akademickim przyznano 145 stypendiów, z czego ponad 100 studentów wybrało studia dzienne w Lublinie.

Czas wdzięczności

W sobotę 19 października społeczność Domu Fundacji Jana Pawła II wraz z zaproszonymi gośćmi przeżywała uroczystości jubileuszowe. Spotkanie rozpoczęła Msza św. w kaplicy pw. Świętych Cyryla i Metodego pod przewodnictwem kard. Stanisława Dziwisza. Wraz z sekretarzem św. Jana Pawła II Eucharystię sprawowali: prymas senior abp Józef Kowalczyk, abp Stanisław Budzik, bp Artur Miziński, bp Ryszard Karpiński, bp Józef Staniewski z Białorusi i o. Krzysztof Wieliczko, administrator Fundacji Jana Pawła II w Rzymie.

– Pośród wielu form rozległej działalności Ojca Świętego Jana Pawła II jednym z jej owoców jest ten dom, wyrosły z troski o młodych z Europy Środkowej i Wschodniej oraz z innych krajów byłego Związku Radzieckiego. Jan Paweł II zdawał sobie sprawę, że po odzyskaniu wolności i suwerenności nasze kraje będą potrzebować kompetentnych młodych chrześcijan, którzy po zdobyciu wykształcenia zaangażują się w życie religijne, zawodowe, społeczne i polityczne w ojczyźnie. Z tej wizji wyrósł w 1990 r. program funduszu stypendialnego dla młodych – podkreślał kard. Stanisław Dziwisz. – Wielkie zasługi na tym polu ma ks. prof. Marian Radwan, który już wcześniej poznał sytuację Kościoła na Wschodzie i dostrzegł problem oraz szanse zainwestowania w edukację młodych, i zasygnalizował to Ojcu Świętemu. Jan Paweł II okazał się bardzo hojny, bo był głęboko przekonany o słuszności i zbawiennych owocach inicjatywy. Daję temu świadectwo, bo mogłem również mieć pewien udział w tym dobrym dziele – mówił Ksiądz Kardynał.

Dziedzictwo Jana Pawła II

W homilii kard. Stanisław Dziwisz wskazywał, że pontyfikat Jana Pawła II stanowi prawdziwą skarbnicę wiedzy i prawdy o Bogu i człowieku, a także jest źródłem inspiracji dla chrześcijańskiego życia i służby we współczesnym Kościele i świecie. – Jan Paweł II udawał się do najdalszych zakątków świata, aby głosić Dobrą Nowinę, przywracać ludziom nadzieję, zachęcać do budowania cywilizacji miłości. Jego nauczanie nie powinno pozostać w bibliotekach, ale realnie wpływać na świadomość oraz na kształt życia obecnego pokolenia i następnych pokoleń uczennic i uczniów Jezusa Chrystusa – podkreślał.

Sekretarz Ojca Świętego przywołał papieskie zasługi w obaleniu totalitarnej ideologii i systemu komunistycznego, a także wskazał na jego duszpasterskie zainteresowanie młodzieżą. – Już w dniu inauguracji pontyfikatu nawiązał żywy kontakt z młodymi, nazywając ich nadzieją Kościoła i swoją nadzieją. Młodzi odpowiedzieli mu z entuzjazmem, bo chcieli mieć i znaleźli w nim ojca, doświadczonego przewodnika na drogach wiary we współczesnym świecie. Jan Paweł II imponował młodym autentycznością swego życia i służby. Stawiał im wysoką poprzeczkę, bo jeszcze wyżej ustawiał ją dla siebie – mówił Ksiądz Kardynał. Jak podkreślał, trwałym owocem i dziedzictwem pontyfikatu Jana Pawła II jest duszpasterstwo młodych w dzisiejszym Kościele, podjęte przez jego następców.

Żywy pomnik

W drugiej części jubileuszowego spotkania, które odbyło się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II, rektor ks. prof. Antoni Dębiński wręczył medale 100-lecia KUL Ewie Bednarkiewicz, członkini Rady Administracyjnej Fundacji Jana Pawła II, prezes Towarzystwa Przyjaciół Fundacji w Warszawie, organizującej wraz z Instytutem Jana Pawła II KUL sesje naukowych na temat życia i świętości Jana Pawła II, oraz ks. prof. Marianowi Radwanowi, historykowi i wieloletniemu pracownikowi KUL, dyrektorowi Polskiego Instytutu Chrześcijaństwa w Rzymie oraz twórcy programu stypendialnego fundacji. – Jubileusz to doskonała okazja, aby wspólnie cieszyć się i dziękować za tę wspaniałą inicjatywę, która pozwoliła setkom studentów ze Wschodu ukończyć studia na KUL. Fundacja Jana Pawła II to nie tylko przejaw spuścizny materialnej i duchowej naszego wielkiego Profesora, Karola Wojtyły, św. Jana Pawła II, ale to wciąż rosnący żywy pomnik Papieża Polaka – mówił Ksiądz Rektor. – Zasiana w naszych sercach przez Pana Boga miłość została wzbudzona do działania przez Papieża Polaka. Fundamentem działania Fundacji Jana Pawła II jest miłość, którą on w nas zaszczepił – podkreślała E. Bednarkiewicz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tau: Jezus nie jest miłym wujkiem i grzecznym koleżką

2019-11-10 14:35

fb.com/tau.bozon

Zdarza się, że ktoś mówi ,,Jezusek załatwi sprawę''. Blesik i po sprawie. W naszym Kościele panuje bardzo niebezpieczne rozluźnienie. Takie ,,łorszipowe peace&love''. Trzeba to zmienić, zanim to zmieni nas - pisze na swoim profilu FB raper Tau

fb.com/tau.bozon

Prezentujemy całość treści wpisu kieleckiego rapera:

"Problem wiąże się ściśle z Obrazem Boga jaki nosimy w sercach i umysłach. Wmówiono nam, że Jezus, to taki zawsze ,,miły Bóg i człowiek'', który w każdej sytuacji jest delikatny i nie ważne co by się działo pogłaszcze po główce i powie: nic się nie stało, to nie Twoja wina. Wszystkich przyjmie, każdego wysłucha i nie ma granic Jego ,,uprzejmości''.

Tymczasem naśladowanie Jezusa oznacza, że czasami trzeba wpaść z biczem i powywracać stoły. Należy huknąć, powiedzieć coś ostro i upomnieć. To jest obraz prawdziwej Miłości, która nie jest pobłażliwa, a wymagająca. Bóg jest dobrym i kochającym Ojcem. Jego Miłosierdzie jest nieskończone, ale należy to poprawnie interpretować.

W Psalmie 145 czytamy: Pan jest łagodny i miłosierny, * nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Pan jest dobry dla wszystkich, * a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył. ... ale to oznacza również, że bywa surowy. Czasami nawet bardzo.

św. Faustyna Kowalska mówiła, że ,,jednym okiem widzi Boże Miłosierdzie, a drugim Sprawiedliwość''. Jak to można przenieść na realia naszego życia ? Gdy grzeszymy, Pan nas upomina i przypomina, że Jego Miłosierdzie jest zawsze dostępne w Sakramencie Pokuty i Pojednania. On zostawia 99 sprawiedliwych i szuka tego jednego, zagubionego. Nawołuje, prosi i zachęca. Przez wydarzenia, ludzi. Przez Kościół. Ale przychodzi taki moment, że serce człowieka jest tak zatwardziałe, że odrzuca tę Bożą Miłość. Wtedy Boży gniew rozpala się nad grzesznikiem i pojawia się konkret. ,,Naród, który zabija swoje dzieci jest Narodem bez przyszłości'' - św. Jan Paweł 2.

Może pojawić się też taka sentencja - nawróć się grzeszniku, bo złamałeś 7 przykazanie, a to prowadzi do WIECZNEGO POTĘPIENIA. Otwórz uszy na te słowa: ,,Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: Mój pan się ociąga, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.'' Mt 24, 46-51

Każde go ćwiartować ? Płacz i zgrzytanie zębów ? Obudźmy się, bo piekło istnieje. Jeśli ludzie nie przestaną mordować dzieci w łonach matek (42 miliony rocznie wg oficjalnych danych) to krew tych dzieci, która głośno woła z ziemi o pomstę do Nieba, wywoła w końcu sprawiedliwość. I to dotyczy NAS WSZYSTKICH (mężczyzn, którzy zachęcają kobiety do aborcji, kobiet, które te aborcje popełniają, aborterów, którzy je wykonują, prawodawców, którzy do tego dopuszczają i nas świadomych i wierzących, którzy milczymy na ten temat!) : Albo spalimy te winy w ogniu pokuty albo w ogniu jakiegoś strasznego kataklizmu. Nie daj Boże."

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Służymy Niepodległej

2019-11-11 19:10

ks. Wojciech Kania

ks. Wojciech Kania

Podobnie jak w 34 miastach w całej Polsce w Sandomierzu odbył się piknik „Służymy Niepodległej”.

Przez kilka godzin na terenie jednostki 3 Sandomierskiego Batalionu Radiotechnicznego na odwiedzających czekały liczne atrakcję. Można było obejrzeć wystawę stateczną sprzętu wojskowego, nie tylko ten którym dysponuje jednostka w Sandomierzu, ale również z Kielc i Niska. Na placu apelowym przygotowane zostały stoiska informacyjne m.in. Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych z Kielc, Żandarmeria Wojskowa, 3. Batalion Inżynieryjny z Niska oraz 10. Świętokrzyska Brygada Obrony Terytorialnej. - Mimo padającego deszczu wielu chętnych odwiedziło jednostkę wojskową w Sandomierzu. Dużym zainteresowaniem cieszyły się samochody wojskowe. Niektórzy pokonali wiele kilometrów, aby wziąć udział w pikniku. – Mimo deszczu dopisali pasjonaci wojskowości. Mamy występny artystyczne młodzieży z Sandomierza i Kielc. Można oglądać sprzęt wojskowy. Począwszy od stacji radiolokacyjnej, przygotowaną przez 3 Sandomierski Batalion Radiotechniczny. Mamy broń strzelecką, pojazdy transportowe, inżynieryjne. Przygotowany został także symulator strzelań, gdzie każdy może spróbować swoich sił – mówił kapitan Tomasz Wermiński.

O godzinie 15 została odśpiewana pieśń reprezentacyjna Wojska Polskiego. Jak mówi kapitan Tomasz Wermiński: - Pieśń Wojska Polskiego powstała na bazie marszu Pierwszej Brygady. Od roku 2007 została uznana za pieśń reprezentacyjną Wojska Polskiego. Śpiewana jest podczas uroczystości wojskowych, patriotycznych oraz apeli i zbiórek.

Na terenie jednostki wojskowej nie zabrakło również przedstawicieli Straży Pożarnej czy Ratowników Medycznych. Na pikniku do wstąpienia w swoje szeregi zapraszali żołnierze 102.batalionu lekkiej piechoty 10 Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Na swoim stoisku prezentowali broń, quada, a dzieci miały możliwość wykonania kamuflażu. Zainteresowani mogli zabrać materiały informacyjne dotyczące rekrutacji do WOT.

- Jest o nas takie ładne określenie: wiedza w głowie, broń w ręku, patriotyzm w sercu. Myślę, że ten patriotyzm jest w sercu każdego Polaka, zwłaszcza teraz, gdy świętujemy rocznicę odzyskania niepodległości - powiedziała szeregowy Marta Korzynek ze 102. Batalionu ŚBOT.

Po godzinie 17 rozpoczął się uroczysty capstrzyk dla Niepodległej, który rozpoczął uroczysty przemarsz na cmentarz pod pomnik 2 Pułku Piechoty Legionów i 4 Pułku Saperów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem