Reklama

ludzie z pasją

Miłość otwiera oczy...

Z Janem Budziaszkiem – znanym krakowskim jazzmanem, perkusistą zespołu Skaldowie, organizatorem koncertu „Jednego Serca Jednego Ducha”, autorem książek – m.in. „Dzienniczek perkusisty”, „Sam bym tego nie wymyślił”, od 20 lat świeckim rekolekcjonistą – rozmawia Anna Przewoźnik

Niedziela Ogólnopolska 42/2017, str. 52-53

[ TEMATY ]

rozmowa

Niedziela Młodych

Archiwum Jana Budziaszka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

ANNA PRZEWOŹNIK: – Ponoć ok. godz. 18 jest Pan nieuchwytny, bo to czas na Eucharystię.

JAN BUDZIASZEK: – Bez tego nie mamy szans. Co my możemy sami zrobić, bez żywego Boga? Mnie prowadzą czytania liturgiczne z dnia i rozważania tajemnic różańcowych. Kiedyś znany krakowski pisarz – śp. Marek Skwarnicki zapytał mnie: Jak dobierasz cytaty z Pisma Świętego do wszystkich swoich opowieści? Odpowiedziałem, że nigdy nie dobieram żadnych cytatów, tylko robię codziennie notatki z dnia i wyciąg z czytań liturgicznych z dnia. Jeżeli przytrafia mi się jakaś przygoda, zawsze o tej przygodzie jest napisane – albo w pierwszym czytaniu, albo w Ewangelii. Cała filozofia życia, najlepsza, najprostsza droga do zbawienia to jest rozważanie tajemnic różańcowych. Nasza Mateczka mówi, że jeżeli chcesz coś w swoim życiu osiągnąć, nieważne, jaki zawód wykonujesz, musisz codziennie stawać w poszczególnych tajemnicach różańcowych i ciągle porównywać swoje życie do życia Jezusa i Maryi, które są w nich zawarte. Rano – spotkanie z Aniołem Stróżem. Na pobudkę. On mówi – będę cię prowadził, ty niczego nie wymyślaj.

Reklama

– Już w „Dzienniczku perkusisty” wspomina Pan o tym, że nie jest ważne, gdzie się jest: w USA, Kazachstanie czy w Ziemi Świętej, bo kiedy korzysta się z Ewangelii, z czytań z dnia, to wtedy właśnie dzieje się ta przygoda z Panem Bogiem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Dokładnie tak. Kiedyś śp. o. Joachim Badeni powiedział mi: „Jeśli masz jakiś problem, którego nie możesz zrozumieć, to otwórz sobie Pismo Święte. Nie szukaj odpowiedników jakiejś sytuacji, tylko czytaj to, co Kościół proponuje na ten konkretny dzień. Te czytania, ta Ewangelia są takie same w całym świecie. Nawet jeżeli to nie jest dosłownie o tym, co akurat się dzieje w twoim życiu, to dostaniesz światło od Boga żywego na tę sytuację i zrozumiesz, dlaczego tak się dzieje”. Nie ma ważniejszej informacji na planecie Ziemia niż słowo Boga, które jest przeznaczone na dany dzień.

– Kiedy i w jakich okolicznościach spotkał Pan Boga? Jak Pan się stał rekolekcjonistą, autorem książek?

Reklama

– Wszystko w życiu jest łaską. Nie spędziłem w szkole muzycznej nawet pięciu minut swojego życia – a objechałem kulę ziemską z najwybitniejszymi muzykami jazzowymi świata. Grałem właściwie na wszystkich kontynentach. Nie studiowałem polonistyki, filologii – a napisałem kilkanaście książek, tłumaczonych na różne języki. Nie studiowałem teologii, filozofii – a zapraszają mnie do seminariów duchownych w kraju i na świecie, bym głosił rekolekcje. Dlatego mam prawo powiedzieć – to jest łaska. Nawet jak jestem w seminariach, to nigdy nie wiem, o czym będę opowiadał. Zawsze są krótkie wezwanie i prośba do Matki Bożej, żeby była z nami, bo wszędzie tam, gdzie Ona się pojawia, natychmiast obecny jest Duch Święty. Trzeba tylko dać się Jemu prowadzić. Mam takie hasło, które zawarte jest w drugiej tajemnicy radosnej: „Biada mi, aby ktokolwiek po spotkaniu ze mną nie odczuł obecności Miłości, to znaczy żywego Boga”.

– Proszę powiedzieć coś o pielgrzymowaniu na Jasną Górę. Tym pierwszym, sprzed 33 lat. W klapkach, bez szczoteczki do zębów...

Reklama

– Z tą pierwszą pieszą pielgrzymką to była ciekawa historia. Bez ubrań i szczoteczki do zębów 6 dni w drodze. Zabrałem się z pielgrzymami, którzy u mnie nocowali. Wyszedłem, żeby ich odprowadzić tylko na start pielgrzymki, i tak doszedłem na Jasną Górę. Nie szedłem z żadną intencją. Po prostu było mi dobrze. Przez te 6 dni codziennie sobie mówiłem: Może jeszcze tylko do następnego skrzyżowania? W ten sposób doszedłem do celu – na Jasną Górę. Na następny rok poszedłem jako „zawodowy” pielgrzym. Po tej pielgrzymce był jeszcze jeden bardzo ważny moment. W 1984 r. grałem na festiwalu w Sopocie z Marylą Rodowicz. Przyjeżdżam z pielgrzymki, na której śpiewa się nierówno, nieczysto, a tam, w Sopocie, wszystko zawodowo, wszystko równo, pięknie, ale... Jedna rzecz mnie wtedy uderzyła: zdecydowanej większości artystów zależało na tym, by się podobać, by zdobyć nagrodę. Wtedy przyszła myśl, że sztuka musi mieć jakieś przesłanie, musi być o czymś. Gdy wychodzę na scenę, muszę ludziom powiedzieć o czymś ważnym. Sztuka, która nie prowadzi bezpośrednio do Pana Boga, w ogóle nie ma sensu, ona musi mieć przesłanie. Już Norwid pisał: „Bo piękno na to jest, by zachwycało/ Do pracy – praca, by się zmartwychwstało”.

– Czy to wtedy, podczas tej pielgrzymki, nastąpiło nawrócenie?

– Ja nie spadłem z konia ani nie miałem żadnego wypadku. Wiara to łaska, plan Boży. W 1976 r. o. Klimuszko powiedział mi, że nie ucieknę przed Bogiem, bo moja matka oddała mnie Panu Bogu jeszcze przed moim narodzeniem. Faktycznie tak było. Zaniosła mnie do Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Krakowie do Redemptorystów. Później, przez całe swoje 80-letnie życie, codziennie odmawiała III tajemnicę bolesną w mojej intencji – bym nie wstydził się przyznawać do Jezusa. Nie zawsze byłem takim „dobrze ułożonym” Jankiem. Wychodzi na to, że przez mamę muszę jeździć po całym świecie i opowiadać o Panu Bogu i Jego miłości.

– To chyba duża radość, bo emanuje Pan tą miłością do Boga. Jest Pan świadkiem Jego miłości?

– To jest całkiem niezależne od człowieka. Nigdy nie myślałem ani nie marzyłem, że będę opowiadał o Panu Bogu. Sam bym tego nie wymyślił. Musimy wiedzieć, że wiara jest łaską, która na ciebie spłynie albo nie. Tego się nie nauczysz na żadnym uniwersytecie. Mam zasadę: nie pójdę tam, gdzie mnie nie wołają, ale tam, gdzie wołają, „lecę na skrzydłach”. Nie odważyłbym się komuś narzucać. Nie ewangelizuję i nie przyszedłem na świat po to, by nawracać, ale po to, by kochać.

Reklama

– Wkrótce na Jasnej Górze rekolekcje „Z Maryją ratuj człowieka... różańcem!”. Z Maryją i różańcem można ratować siebie i drugiego człowieka?

– Nie ma innej możliwości. Ile razy Maryja objawia się na kuli ziemskiej, kiedy dzieje się coś trudnego, zawsze przychodzi z różańcem. Różaniec – to tajemnica sukcesu życiowego. Mało tego, Matka Boża mówi, że w momencie, kiedy my na ziemi odmawiamy Pozdrowienie Anielskie, Ona stoi przed Bożym tronem i „załatwia” nasze sprawy. W tym momencie nie mogą nas dosięgnąć żadne demony, jesteśmy jakby za zasłoną dymną. Proszę sobie przypomnieć, jak dziewczynki w Gietrzwałdzie pytały Matkę Bożą o to, kiedy ich tatusiowie przestaną pić wódkę. Ona odpowiedziała: Odmawiajcie Różaniec. Kiedy na Warmii i Mazurach będzie można mówić po polsku? Znów odpowiedź brzmiała: Odmawiajcie Różaniec. Dziś też się zastanawiamy, co robić, by nie było trzeciej wojny światowej – odmawiajmy Różaniec!

– Można powiedzieć, że to nie takie trudne zadanie, ale często nosimy różaniec w kieszeni, a modlitwa nam nie bardzo wychodzi. Jak to jest?

– Często mówię moim kolegom: alkoholikom, narkomanom, więźniom, których odwiedzam: Noście przy sobie poświęcony różaniec! Jak ci jest ciężko, nie możesz wytrzymać, sięgnij ręką do kieszeni i ściskaj. Nawet gdybyś miał problemy z odmawianiem tej modlitwy, to ściskaj różaniec, a zobaczysz, jakie „iskry polecą” z tych koralików.

Reklama

– Częsta modlitwa sprawia, że jest Pan wolny od trosk i lęków codzienności?

– Oczywiście, że nie. Problemy są, ale jeśli próbuję je rozwiązać po swojemu, to nie znikają. Idę więc „porozmawiać” z Matką Bożą i słyszę wtedy: Czemu dopiero teraz przychodzisz? Trzeba było od razu przyjść. Teraz muszę oddać do produkcji ostatni koncert w Rzeszowie. Ciągle piętrzą się wokół tego jakieś problemy. Wiem już, że jeżeli są jakiekolwiek trudności, to Bogu niech będą dzięki! To znaczy, że coś wielkiego się szykuje, jakieś wielkie zagrożenie dla złego ducha i dlatego on musi atakować, bo może przynajmniej jedna dusza zostanie uratowana!

– Codziennie robi Pan notatki z tego, co się wydarzyło? Ma Pan na to czas?

– Jak się kocha, to czas się znajdzie. Piszę o swoim codziennym nawracaniu, bo nie ma takiej możliwości, żeby się nawrócić raz w życiu. Codziennie się nawracać oznacza nawrócić się przed każdym krokiem, który chcę zrobić. Odwracać się od swojego sposobu reagowania, który z reguły jest zły. Nawracam się do mojego Mistrza, który wisi na krzyżu. Pytam: A co Ty byś zrobił na moim miejscu? Zawsze, ile razy udało mi się nawrócić, zaczynały się dziać jakieś cuda. O tych właśnie cudach i spotkaniach „trzeciego stopnia” piszę codziennie w swoim „Dzienniczku perkusisty”.

– I o tych „cudach” będzie też Pan mówił podczas rekolekcji na Jasnej Górze?

– Całe moje rekolekcje to są moje przygody związane z poszczególnymi tajemnicami Różańca. Przeprowadzam przez te tajemnice i udowadniam, że historia każdego słuchacza jest o wiele ciekawsza niż moja. Pokazuję tylko, jak ja daję się prowadzić Duchowi Świętemu.

2017-10-11 11:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Musimy wykonać jeszcze dużo pracy

Niedziela Ogólnopolska 6/2018, str. 16-17

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

Mateusz Wyrwich

MATEUSZ WYRWICH: – Uczestniczył Pan Mecenas pod koniec zeszłego roku w spotkaniu mieszkańców i samorządu Wielunia, które dotyczyło spisywania polskich strat wojennych w tym mieście. Wieluń jako pierwszy został zaatakowany przez „bohaterską” Luftwaffe i „bohaterski” Wehrmacht. Niemieccy żołnierze, przekroczywszy granicę, jedne dzieci częstowali cukierkami – dla potrzeb kroniki filmowej, drugie zaś zabijali – już bez kamer. Podobnie działo się z mieszkańcami wielu polskich wsi, którzy wychodzili z domów, by popatrzeć na jadące niemieckie kolumny wojskowe... Można to było zobaczyć na wystawie „Zbrodnie Wehrmachtu” prezentowanej przed kilkunastu laty w Polsce i w Niemczech.
CZYTAJ DALEJ

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które przestały chodzić do Kościoła?

2026-08-07 21:15

[ TEMATY ]

Kościół

dziecko

rodzice

UPJPII

Adobe Stock

Są zdania, które w rodzinie bolą bardziej niż kłótnia o pieniądze, wybór studiów czy decyzja o wyjeździe za granicę: nie chodzę już do kościoła”, „nie wierzę tak jak wy”, „Kościół mnie nie przekonuje”, „nie chcę o tym rozmawiać”….

Dla wierzących rodziców takie słowa nie są jedynie informacją o zmianie poglądów, ale dotykają one samego rdzenia religijnego życia: chrztu, modlitwy przy łóżku dziecka, pierwszej komunii, rodzinnych świat, niedzielnej eucharystii, pacierza, krzyża na ścianie czy też w końcu nadziei zbawienia.
CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: kulminacja największego szczytu pielgrzymkowego

2026-08-11 09:48

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Karol Porwich/Niedziela

Kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów może dotrzeć do sobotniego popołudnia na Jasną Górę przed przypadającym 15 sierpnia świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W kulminacji największego szczytu pielgrzymkowego przybędą m.in. uczestnicy pielgrzymek ze stolicy i żołnierze.

W poniedziałek na Jasną Górę dotarło ok. 1,5 tys. uczestników 46. Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej wraz z dwoma tamtejszym biskupami pomocniczymi Jackiem Kicińskim i Maciejem Małygą, z których pierwszy odprawił dla pielgrzymów mszę na jasnogórskich wałach.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję