Reklama

Polska

Pod patronatem Wszystkich Świętych

Uroczystość Wszystkich Świętych ma wyjątkowy charakter. Kościół oddaje tego dnia cześć znanym i nieznanym żołnierzom Bożym, którzy radują się chwałą nieba i pomagają nam w drodze do świętości

Niedziela Ogólnopolska 44/2017, str. 28-29

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Instytut Prymasa Wyszyńskiego

Podczas uwięzienia kard. Stefana Wyszyńskiego w Komańczy

W Laskach pod Warszawą 1 listopada 1942 r. miało miejsce pierwsze spotkanie grupy dziewcząt z ks. prof. Stefanem Wyszyńskim. Można powiedzieć, że patronami tego wydarzenia są wszyscy święci.

Błogosławieństwa

Każda z członkiń Instytutu Prymasa Wyszyńskiego w dniu pierwszych ślubów otrzymuje jedno wylosowane błogosławieństwo, które jest jej szczególnie przypisane do rozważania jako swoiste przesłanie na całe życie. Skąd taka tradycja? Zanim doszło do spotkania z Księdzem Profesorem w Laskach, Maria Okońska zorganizowała pierwsze zebranie dziewcząt zafascynowanych ideą i gotowych do jej realizacji. Idea zrodziła się w marcu 1941 r. i dotyczyła pozyskiwania dla Chrystusa – przez Maryję – wszystkich Polaków. Maria Okońska – studentka tajnej polonistyki, zaangażowana w pracę apostolską w Sodalicji Mariańskiej – poddawała tę ideę weryfikacji. Dojrzewała myśl, by stworzyć miejsce formacji dziewcząt (Miasto Dziewcząt), które będą potem apostołowały w środowiskach, z których wyszły. Dziewczęta wywodzące się z grup sodalicyjnych spotkały się w Szymanowie 26 sierpnia 1942 r. (nie miały wówczas świadomości, że jest to święto Matki Bożej Częstochowskiej). Było ich osiem, stąd pierwsza nazwa wspólnoty – Ósemka. Ma ona jednak pogłębione, biblijne znaczenie. Dziewczęta odczytały liczbę osiem jako znak. Za program duchowy rodzącego się instytutu przyjęły Osiem błogosławieństw. Losowo każda z nich otrzymała jedno błogosławieństwo. Program życia się nie zmienił i tradycja trwa do dzisiaj. Wymowne znaczenie miał fakt, że w uroczystość Wszystkich Świętych czytana jest w Kościele Ewangelia o Ośmiu błogosławieństwach.

Maryjny charyzmat

Narodziny i początki nowej wspólnoty życia konsekrowanego naznaczone były związkiem z Matką Bożą Jasnogórską. Udział Ósemki w macierzyńskiej misji Maryi w Kościele – trosce o zbawienie wszystkich ludzi – uwidocznił się już podczas II wojny światowej, zwłaszcza w czasie Powstania Warszawskiego. Dziewczęta nie walczyły z bronią w ręku, ale poszły „z modlitwą i słowem apostolskim, w imię Maryi” – jak napisała Maria Okońska w swoich wspomnieniach „Przez Maryję wszystko dla Boga”. Ona też była autorką apelu: „Nowa mobilizacja walczącej Warszawy”, wzywającego do podjęcia narodowych rekolekcji Przemienienia od 15 do 26 sierpnia 1944 r. przez modlitwę różańcową, przyjmowanie Komunii św. i udział we Mszy św. 26 sierpnia. Dziewczęta prowadziły modlitwy, mówiły o Matce Bożej Jasnogórskiej – Królowej Polski, rozdawały ludziom ryngrafy i medaliki, starały się o komunikanty.

Reklama

Dziewczęta z Ósemki przeżyły Powstanie Warszawskie i były przekonane, że zawdzięczają to Matce Bożej Jasnogórskiej. Dlatego po wyjściu ze stolicy i krótkim zatrzymaniu się w Laskach (7 października 1944 r.) udały się do Królowej Polski, aby podziękować i zacząć wspólne życie. Odtąd Jasna Góra stała się dla nich miejscem stałego pielgrzymowania i duchowym domem.

Po ogłoszeniu 2 lutego 1947 r. przez papieża Piusa XII konstytucji apostolskiej „Provida Mater Ecclesia”, zatwierdzającej oficjalnie instytuty świeckie, wspólnota Ósemki przyjęła tę formę życia konsekrowanego za swoją. Tak o tym mówiła Maria Okońska: „W 1948 r., kiedy byłyśmy na wakacjach w Krynicy, widząc, że okupacja sowiecka się przedłuża i idea «Miasta Dziewcząt» nie może się urzeczywistnić, zrozumiałyśmy, że Matka Boża zamienia nam «miasto dziewcząt» na «civitas Dei» (miasto Boże), którym jest Jasna Góra”. Później Ósemka dostrzegła w Maryi miasto Boże i zapragnęła „być zespołem maryjnym oddanym za Kościół”. W pierwszych ustawach instytutu, zredagowanych w Komańczy w 1956 r., kard. Wyszyński nadał wspólnocie nazwę: Instytut Pomocnic Maryi Jasnogórskiej Wspomożycielki Kościoła. Z czasem nazwa nieco się zmieniła i w 1973 r. została zatwierdzona jako Instytut Świecki Pomocnic Maryi Jasnogórskiej, Matki Kościoła. Pozostaje ona tradycyjną nazwą, a funkcjonowała oficjalnie do 2005 r.

Maryjność eklezjalna – tak określił specyfikę instytutu kard. Stefan Wyszyński. Mówił: „Pomocnice Maryi Jasnogórskiej, Matki Kościoła (...) we wszystkich pracach apostolskich pragną włączyć się w maryjną służbę Kościołowi. Dlatego oddają się całkowicie Matce Kościoła w Jej macierzyńską niewolę miłości za Kościół święty, pragnąc być narzędziem i pomocą w Jej dziele wspomagania”. Tym było zaangażowanie członkiń instytutu w realizację Ślubów Jasnogórskich, w Wielką Nowennę, w Sacrum Poloniae Millennium, w Nawiedzenie. Tym są obecnie upowszechnianie nauczania Prymasa Tysiąclecia, współpraca ze szkołami im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego, aktywny udział w maryjnych dziełach na Jasnej Górze – wśród nich we wspólnocie „Z Maryją ratuj człowieka”. Ważną rolę odgrywają miejsca związane z obecnością Prymasa Tysiąclecia – Ośrodek Wychowawczo-Formacyjny Ostoja w Krynicy-Zdroju, Ośrodek Jasnogórskiej Matki Kościoła w Warszawie (Choszczówce), a także Dom Pamięci Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Częstochowie.

Reklama

Owocne skrzyżowanie dróg

Miłość do Matki Bożej Jasnogórskiej ks. Stefana Wyszyńskiego i Ósemki była źródłem porozumienia bez słów. Ksiądz Profesor nie szukał grupy dziewcząt, którą chciałby się zająć, a wręcz dumny był z tego, że zajmuje się grupami męskimi. Przypomniał to w Komańczy 28 marca 1956 r.: „Szczyciłem się ongiś przed ojcem Korniłowiczem, że prowadzę pracę wśród mężczyzn: uczę alumnów w seminarium, prowadzę Sodalicję Kujawsko-Dobrzyńską Ziemian, pracuję wśród Związków Zawodowych. Może Ojciec przyjął to jako przyganę sobie, dość, że mi powiedział: «Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma» (...). Dziś to rozumiem może jeszcze lepiej, gdy w moim najbliższym otoczeniu umilkli wszyscy mężczyźni”. Jednak otwarty był na światła Ducha Świętego i pragnął pełnić nie swoją, ale Bożą wolę. Dał temu wyraz w liście do rodzącej się wspólnoty 10 sierpnia 1943 r.: „Są takie drogi Boże, które krzyżują się i schodzą wbrew własnej woli. Czuję, że tu nie ma zupełnie mojej woli. Ot, po prostu, człowieka «coś» niesie. Dobrze wiemy, Kim jest to «Coś»! Jestem przekonany, że Ten Wielki Ktoś zwraca ludzi ku sobie, choć się nie szukali”.

Po 25 latach od pierwszego spotkania w Laskach Ksiądz Prymas snuł wobec instytutu rozważania dotyczące miejsca w planach Bożych i słuszności drogi. Mówił tak: „Jeżeli dzisiaj, w 25-lecie, możemy tyle stwierdzić: słuszność drogi i łaskę, że Bóg chciał na tę drogę wprowadzić i że chciał się słabymi posłużyć, po prostu, chciał się nami posłużyć. To wszystko jest jakimś znakiem łaski Bożej i woli Bożej”.

Odczytywaniu woli Bożej służyły szczególnie trudne chwile. Tak było po nominacji ks. Stefana Wyszyńskiego na biskupa lubelskiego. O swoim Ogrójcu Biskup Nominat pisał do Marii Okońskiej 8 maja 1946 r.: „(...) przecież P [an] Jezus i «Ósemkę», i mitrę postawił na mej drodze bez mojej inicjatywy. Przecież byłoby niemądrą rzeczą tak pełnić wolę Bożą, by się wykręcać od woli Bożej. A więc trzeba będzie jakoś to pogodzić. Ale jak – to już może wskazać tylko łaska Boża”. Oficjalnie Biskup Lubelski przyznał się do kierownictwa duchowego Ósemki w liście – oświadczeniu z dnia 5 maja 1948 r. do ministra bezpieczeństwa publicznego Stanisława Radkiewicza po aresztowaniu Marii Okońskiej i Marii Wantowskiej.

Okres uwięzienia Prymasa Polski (1953-56) był wyjątkową próbą dla Ósemki. Dziewczęta trwały na modlitwie i w różny sposób dawały znaki pamięci ojcu. Otrzymywały przepustki do Komańczy i tam z kard. Wyszyńskim pracowały nad ustawami instytutu. W liście pisanym 1 lipca 1956 r. w Komańczy Prymas Polski rozwiewał wątpliwości dotyczące wzajemnych relacji: „Drogie Dzieci moje! Ostatnie trzy miesiące spędzone w Komańczy stały się dla nas jakimś publicznym wyznaniem naszej Wspólnoty. Może tego chciał sam Bóg, by na oczach ludzi stało się wiadomym, że właśnie Wy jesteście Dziećmi moimi! (...) Przyznałyście się do mnie wtedy, gdy Bóg zaszczycał mnie cierpieniem i opuszczeniem. Stanęłyście przy mnie i powiedziałyście komunistom: «nasz Ojciec!». A ja przyznałem się do Was – moje Dzieci! Odtąd droga nasza ma biegnąć razem... Zawsze odtąd mówić będę o Was: «Ósemka Prymasa» (...). Pamiętajcie, Dzieci: bierzemy wzajemnie za siebie odpowiedzialność wobec ludzi. Duch Święty niech będzie nad nami!”.

Co zyskał kard. Wyszyński przez objęcie opieką duchową instytutu? Jak stwierdziła odpowiedzialna generalna wspólnoty Stanisława Grochowska: „Instytut był dla Prymasa Polski zapleczem modlitwy i ofiary. Wszystkie członkinie ofiarowały swoje życie Matce Bożej za Kościół i Prymasa Tysiąclecia do końca jego dni” („Niedziela”, nr 35/2017, s. 17). Nie można też zapomnieć o inspirującej roli członkiń instytutu w podejmowaniu i realizacji różnych programów religijnych w Kościele w Polsce i w świecie.

Dla członkiń instytutu ksiądz, a potem biskup i wreszcie prymas Wyszyński był po prostu ojcem. Prowadził dni skupienia i rekolekcje. Czuwał nad rozwojem wspólnoty, całym sobą ukazywał, jak miłować Kościół, Ojca Świętego i Ojczyznę.

Niewątpliwie zasługą Ósemki jest ocalenie bogactwa kazań Prymasa Tysiąclecia. Bezpośredni związek z kard. Stefanem Wyszyńskim i jego dziedzictwem oddaje obecna nazwa instytutu, zaproponowana przez Ojca Świętego Jana Pawła II – Instytut Prymasa Wyszyńskiego. Zawołanie instytutu: „Per Mariam omnia Soli Deo” – najlepiej oddaje istotę skrzyżowania dróg jego i kard. Wyszyńskiego.

2017-10-25 10:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dla narodu Święty Testament

2020-08-12 08:36

Niedziela przemyska 33/2020, str. III

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Komańcza

Archiwum Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek

Prymas w Komańczy

Na terenie archidiecezji znajduje się jedno z miejsc, gdzie Prymas Tysiąclecia był przetrzymywany przez rząd Bolesława Bieruta. To klasztor sióstr nazaretanek w Komańczy.

W ciszy lasu, z daleka od gwaru miast i wsi spędził ksiądz prymas czas od 29 października 1955 r. do 28 października 1956 r. Czas niewoli, cierpienia, wytężonej modlitwy i intensywnej pracy dla Kościoła. „Myśli złote, nocą pisane, dla narodu Święty Testament…” – tak przecież można powiedzieć o Jasnogórskich Ślubach Narodu Polskiego, które kard. Wyszyński napisał w Komańczy w maju 1956 r., a naród Polski złożył na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r. Prymasowi przyświecał ważny cel: odnowić w Polakach ducha, odnowić siły ludzi wyczerpanych II wojną światową i stalinizmem. Trud odnowy w pełni podjęto w czasie 9-letniej Wielkiej Nowenny, którą napisał również w czasie internowania w Komańczy.

CZYTAJ DALEJ

Służą – strzegą – prowadzą

2020-07-28 08:21

Niedziela Ogólnopolska 31/2020, str. 12-13

[ TEMATY ]

anioł

anioły

Anioł Stróż, XVIII wiek

Są jednymi z najbardziej tajemniczych istot pojawiających się na biblijnych kartach. Uczestniczą w najważniejszych momentach historii zbawienia. Interweniują w naszym życiu niczym agenci do zadań specjalnych i nie afiszują się ze swoją obecnością. Kim są, czym się zajmują i jak wyglądają?

Anioły znajdują się nie tylko w niebie, choć wydaje się, że jako dla istot czysto duchowych jest to dla nich naturalne miejsce. Ich najważniejszymi zadaniami są poznawanie, wielbienie, chwalenie i miłowanie Boga. Pełnią jeszcze jedną funkcję: opiekują się ludźmi. Poznajmy Bożych posłańców przez ich czyny na Ziemi.

Księga o aniołach?

Podstawową wiedzę o niebiańskich duchach czerpiemy z Pisma Świętego. Śmiało można powiedzieć, że jest ono przepełnione aniołami. Pojawiają się w snach, widzeniach, są wykonawcami woli Bożej. Zapewne gdybyśmy pominęli w Piśmie Świętym strony, na których znajdują się wzmianki o aniołach, to Księga ksiąg zmniejszyłaby swoją objętość o połowę. Pomimo tak wielu odniesień do aniołów w Biblii nie znajdziemy w niej systematycznego wykładu na ich temat, tak jakby obecność Bożych posłańców była czymś naturalnym dla ludzi żyjących w tamtych czasach.

Bóg troszczy się o swój lud i interweniuje, gdy zachodzi potrzeba. Czyni to również, posyłając anioły. Anioły wyprowadzają Lota z Sodomy tuż przed zniszczeniem miasta (por. Rdz 19), ratują Hagar i jej dziecko przed śmiercią na pustyni (por. Rdz 21, 17-19), strzegą ludu Bożego przed wrogami (por. Wj 23, 20-23), towarzyszą prorokom, tak jak przebywającemu na pustyni Eliaszowi, któremu anioł przyniósł pożywienie (por. 1 Krl 19, 5). Biorą także udział w wypędzaniu demonów i uzdrawianiu ludzi, o czym dowiadujemy się z Księgi Tobiasza. Archanioł Rafał, posłany przez Boga na pomoc młodemu Tobiaszowi, działa incognito. Przybrawszy postać człowieka, pomaga chłopcu w szczęśliwym przebyciu niebezpiecznej drogi, doradza mu, jak wypędzić demona, i wskazuje godną małżonkę. Księga Tobiasza pokazuje nam, że anioły towarzyszą ludziom w codziennym życiu.

Anioły obecne są także w Nowym Testamencie. Całe ziemskie życie Jezusa, od Wcielenia do Wniebowstąpienia, otoczone jest służbą i adoracją aniołów. Jak czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego: „Aniołowie strzegą Jezusa w dzieciństwie, służą Mu na pustyni, umacniają Go w agonii i mogliby ocalić Go z ręki nieprzyjaciół, jak kiedyś Izraela. Aniołowie także «ewangelizują», głosząc Dobrą Nowinę Wcielenia i Zmartwychwstania Chrystusa. Będą obecni w czasie powrotu Chrystusa, który zapowiadają, służąc Mu podczas sądu (nr 333)”.

Święci pod skrzydłami

Świat aniołów i ludzi nieustannie się przenika, a dowodów na to dostarczają nam również świadectwa świętych. Mistyczka i reformatorka zakonu karmelitańskiego – św. Teresa z Ávili doświadczyła jednego z najbardziej niezwykłych spotkań z niebiańską istotą, w trakcie którego została przeszyta miłością Bożą: „Ujrzałam w ręku tego anioła długą włócznię złotą, a grot jej żelazny u samego końca był jakoby z ognia. Tą włócznią, zdało mi się, kilkoma nawrotami serce mi przebijał, zagłębiając ją aż do wnętrzności. Za każdym wyciągnięciem włóczni miałam to uczucie, jakby wraz z nią wnętrzności mi wyciągał, tak mię pozostawił całą gorejącą wielkim zapałem miłości Bożej”.

O działaniu Aniołów Stróżów informują nas m.in. św. Róża z Limy, której kilkukrotnie w czasie choroby niebiański opiekun przynosił lekarstwo, i św. Filip Neri. Pewnego razu założyciel stowarzyszenia filipinów spotkał biedaka proszącego o jałmużnę. Święty sięgnął już po wszystkie monety, które miał przy sobie, z zamiarem oddania ich nieszczęśnikowi, gdy ten oświadczył, że chciał Nereusza jedynie wypróbować, po czym zniknął. Tajemniczym żebrakiem okazał się anioł, który w ten sposób wskazał świętemu, jak miłe Bogu są akty miłosierdzia.

Anioł, mój przyjaciel

Czy przyjaźń z aniołem jest możliwa? Tak, a przykładu na to dostarcza nam św. Ojciec Pio. Już w dzieciństwie nawiązał on szczególną relację z opiekującym się nim Aniołem Stróżem. I jak sam wyznał, po Bogu i Matce Bożej anioł był dla niego najbliższym przyjacielem, który zawsze służył radą i pomocą. Zakonnik z Pietrelciny prosił swojego niebiańskiego towarzysza o pomoc w tym, co go przerażało i przerastało. Nawet w tak banalnych sprawach jak budzenie współbrata, który miał schorowanego świętego odprowadzać z kaplicy do celi. Dzięki anielskiemu opiekunowi ten skory do długiego snu brat za każdym razem budził się w odpowiednim momencie, aby pomóc stygmatykowi. Święty Ojciec Pio podpowiada nam, że można wysyłać swojego Anioła Stróża z pomocą do innych osób. Sam skutecznie to czynił.

Nie pytaj o imię

Anioły są istotami tajemniczymi, niechętnie zdradzają swoje imiona. Jedynie trzech z nich ujawniło, jak się nazywają: Michał, Rafał i Gabriel. Czy możemy obrazić anioła? Tak, wystarczy zapytać go o imię. Taką gafę zaliczył biblijny Manoach. Pożałował swojego wścibstwa, gdy Boży posłaniec skarcił go słowami: „Dlaczego pytasz się o moje imię: ono jest tajemnicze” (Sdz 13, 18). Skąd ta skromność aniołów? Ponieważ najważniejszy jest Ten, który ich posyła. Niebiańskie istoty zawsze wskazują na Boga.

Boję się

Jak byśmy zareagowali, gdyby nagle stanął przed nami anioł? W takiej sytuacji nie liczmy na odwagę. Lęk jest naturalną reakcją na obecność istoty duchowej. Nie jest to jednak lęk paraliżujący, uczestnicy spotkań z aniołami nie uciekają przed nimi, drżą, lecz nadal z nimi rozmawiają. Tak reagowały postacie biblijne, Maryja czy Zachariasz. Tak samo w obecności aniołów zachowywali się święci. Anioły jako istoty duchowe i nieśmiertelne wzbudzają w nas naturalny respekt. Są niezwykle przenikliwe, czego doświadczyła Sara. Anioł wiedział, gdy ona w myślach zwątpiła w jego słowa, w których obwieścił Abrahamowi, że jego leciwa żona będzie miała dziecko (por. Rdz 18, 9-13). Te osobowe i obdarzone wolną wolą istoty przewyższają swoją doskonałością wszystkie inne stworzenia, o czym świadczy blask ich chwały. Pewnie dlatego nie ukazują się nam w pełni, tylko działają z ukrycia.

Chodzą boso

Anioły to byty duchowe, ale wyobrażamy je sobie materialnie, na podobieństwo ludzi. Tak są przedstawiane w malarstwie i rzeźbie – jako urodziwi młodzieńcy odziani w białe szaty. Rozum ludzki jest silnie ukierunkowany na sferę materialną, ma problemy z wyobrażeniem sobie istot czysto duchowych, stąd doszukuje się znanych sobie form dostrzegalnych zmysłami. Różnorodne wyobrażenia aniołów zaczerpnięte z Tradycji i sztuki wyrażają ich duchowe przymioty. Ich młodość wskazuje na Bożą łaskę, dzięki której nie ma między nimi starości. Kolor ich szat symbolizuje czystość. Skrzydła odnoszą się do bystrości i gotowości wypełniania woli Boga. Pas, którym przepasane są ich biodra, wskazuje na powściągliwość. Bose stopy i obłoki, na których się unoszą, oznaczają, że nie ma w aniołach nic ziemskiego.

Osobisty ochroniarz

Każdemu z nas został przydzielony osobisty agent do zadań specjalnych – Anioł Stróż. Opiekuje się on nami od początku naszego życia aż do jego końca, choć pewnie niewielu dostrzega jego pomoc. Czy obudziłeś się kiedyś z genialnym pomysłem, który nagle wpadł ci do głowy? A może dzieliły cię od wypadku ułamki sekundy, ale wówczas stało się coś, co uchroniło cię przed katastrofą? Tak może działać twój osobisty ochroniarz. Pewnie każdy z nas nauczył się w dzieciństwie modlitwy do Anioła Stróża. Ale czy możemy się do niego modlić i prosić go o pomoc? Aniołom, jako bytom stworzonym, nie należy się cześć zarezerwowana Bogu, ale możemy oddawać im cześć jak świętym. „W liturgii Kościół łączy się z aniołami, by uwielbiać trzykroć świętego Boga; przywołuje ich obecność (...) w liturgii pogrzebowej (...) oraz czci szczególnie pamięć niektórych aniołów (św. Michała, św. Gabriela, św. Rafała, Aniołów Stróżów)” – czytamy w katechizmie (nr 335).

CZYTAJ DALEJ

Bp Kawa: czas, abyśmy z odwagą mówili: „jestem człowiekiem wierzącym”

2020-08-12 20:54

[ TEMATY ]

wiara

chrześcijanin

franciszkanie.pl

Przyszedł czas, abyśmy z odwagą mówili: jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu – mówił bp Edward Kawa ze Lwowa podczas Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Kalwaryjskiego ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla.

W homilii bp Kawa pytał, dlaczego dzisiaj, jako ludzie wierzący, „tak często jesteśmy smutni, tak często boimy się bronić swoich wartości, tak często się lękamy, aby ktoś o nas źle nie mówił?”

– Często nawet boimy się przyznać się do tego, że jesteśmy ludźmi wierzącymi. Może właśnie przyszedł czas, abyśmy z odwagą razem za Maryją mówili te słowa: Wielbi dusza moja Pana, moje życie jest uwielbieniem Pana, jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu, które Bóg włożył mi w serce. I chcę, aby te wartości były naprawdę wszędzie tam, gdzie ja jestem: w moim domu, w mojej ojczyźnie. I nikt i nic, żaden system, żadna ideologia, żadna propaganda medialna czy żaden inny system nie może nam tego zniszczyć – podkreślił bp Kawa.

Nawiązując do fragmentu Ewangelii o nawiedzeniu św. Elżbiety przez Maryję, kaznodzieja ocenił, że w takim stanie, w jakim była św. Elżbieta, znajduje się Kościół katolicki w Polsce i na świecie. Odniósł się w ten sposób do ostatnich wydarzeń w Warszawie, gdzie doszło do profanacji symboli religijnych i patriotycznych.

– To są rzeczy, które są niedopuszczalne, które godzą nie tylko w naszą godność chrześcijan i katolików, ale to są rzeczy, które tak naprawdę godzą w naszą tożsamość. I nie możemy milczeć. Nie możemy być pasywnymi czy obojętnymi. „Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli” - jest to słowo, które dzisiaj bardzo mocno jest dla nas aktualne – podkreślił.

Lwowski biskup pomocniczy stwierdził, że w matce Jana Chrzciciela możemy odnaleźć siebie, ponieważ u każdego z nas rodzi się wiele pytań na temat obecnej sytuacji i każdy z nas odczuwa pewną samotność – i to nie tylko teraz, kiedy panują obostrzenia związane z epidemią.

– Przeżywamy teraz czas wielkiej samotności, kryzys. Czujemy się bardzo często niepotrzebni, jeśli nie jesteśmy produktywni, jeśli nasze życie nie przynosi sukcesów. Jeśli nie nadążamy za tym światem, to bardzo często jesteśmy właśnie w takim stanie jak Elżbieta. Wpatrując się w Elżbietę można dzisiaj dla siebie znaleźć bardzo dużo odpowiedzi. Ta, która całe życie uchodziła za przeklętą, stała się błogosławioną, dlatego że poczęła życie w swoim łonie, pod swoim sercem. Bóg zmienia przekleństwo w błogosławieństwo. I dzisiaj Bóg chce dokonać takiej przemiany w naszym życiu. Chce to, co dzisiaj jest dla nas największym ciężarem przekleństwem, aby stało się dla nas wielkim darem – mówił.

Zdaniem hierarchy, dzisiaj Kościół jest tak jak św. Elżbieta – ma w sobie życie, ale jest bardzo izolowany i marginalizowany.

Bp Kawa podkreślił, że tak jak do Elżbiety, tak dzisiaj Maryja „śpieszy dzisiaj, aby przybyć do nas, abyśmy nie byli samotni, abyśmy się nie czuli odrzuceni, czy zapomniani”.

Tegoroczny odpust jest przeżywany w wyjątkowych okolicznościach z kilku powodów. Pierwszym jest trwająca pandemia, z powodu której program uroczystości został mocno okrojony. Kolejny to uroczyste ogłoszenie dekretu o podniesieniu kościoła w Kalwarii Pacławskiej do godności bazyliki mniejszej. Dokona tego nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio podczas Mszy św. 13 sierpnia o godz. 18.00.

W tym roku przypada również 400. rocznica urodzin Andrzeja Maksymiliana Fredry, fundatora Kalwarii Pacławskiej, który rozpoczął w 1665 r. budowę pierwszego kościoła oraz klasztoru i dróżek kalwaryjskich, a w 1668 r. zaprosił franciszkanów, aby opiekowali się tym miejscem i przybywającymi pielgrzymami.

Franciszkanie chcą także uczcić 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Z tej okazji 13 sierpnia o 20.45 na placu kościelnym odbędzie się prawykonanie oratorium „Otwórzcie drzwi Chrystusowi” autorstwa Andrzeja Głowienki.

Obchody odpustu kalwaryjskiego potrwają do 15 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję