Reklama

Zatrzymaj aborcję

2017-10-31 11:27

Z Magdaleną Korzekwą-Kaliszuk – wiceprzewodniczącą komitetu inicjatywy ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję” – rozmawia Agnieszka Porzezińska
Niedziela Ogólnopolska 45/2017, str. 16-17

Michał Ziółkowski
Prawo do życia jest najważniejszym i najbardziej uniwersalnym prawem przynależnym każdemu człowiekowi – mówi Magdalena Korzekwa-Kaliszuk

CitizenGO Polska wraz z Fundacją Życie i Rodzina zapoczątkowały inicjatywę, która jest nadzieją na zakończenie okrutnej praktyki zabijania dzieci poczętych ze względu na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności. To 95 proc. aborcji w polskich szpitalach.

AGNIESZKA PORZEZIŃSKA: – Proszę powiedzieć, czym jest CitizenGO i jaka jest misja tej organizacji?

MAGDALENA KORZEKWA-KALISZUK: – CitizenGO to grupa aktywnych osób, które na całym świecie przez internetowe petycje bronią życia, rodziny, wolności sumienia i prześladowanych chrześcijan. Cztery lata temu grupa przyjaciół uznała, że trzeba stworzyć szansę na to, aby wymienione wartości były bardziej obecne w Internecie. Do inicjatywy dołączyło już 8 mln osób na świecie, z czego prawie milion z Polski. W tym roku osoby, które do tej pory podpisywały petycje w Internecie, zbierają na papierze podpisy pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą „Zatrzymaj aborcję”.

– Na czym polega inicjatywa „Zatrzymaj aborcję” podjęta przez CitizenGO Polska?

– CitizenGO Polska wraz z Fundacją Życie i Rodzina zapoczątkowało inicjatywę, która jest nadzieją na zakończenie okrutnej praktyki w polskich szpitalach, czyli zabijania dzieci poczętych ze względu na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności. To 95 proc. aborcji w polskich szpitalach. W 2016 r. aż 1042 aborcje na 1098 przeprowadzonych w Polsce, według danych Ministerstwa Zdrowia, dotyczyło właśnie podejrzenia choroby lub niepełnosprawności.

– Dążycie do tego, by każda aborcja była w Polsce karalna?

– Podejmujemy pierwszy krok ku pełnej ochronie życia dzieci poczętych. Ustawa nie obejmuje wszystkich możliwości zabijania dzieci, ale – jeśli zostanie przyjęta – powinna przyczynić się do wzmocnienia ochrony życia w ogóle i przygotować grunt na dalszą walkę z aborcją. Dziś lekarz, który w porozumieniu z kobietą zabija dziecko z podejrzeniem np. zespołu Downa, nie może zostać ukarany. Gdyby taka sankcja obowiązywała, wielu lekarzy powstrzymałoby się przed zabiciem dziecka, przynajmniej w obawie o samych siebie. Ochronilibyśmy wiele dzieci, ich matki, ojców i całe rodziny.

– To nie jest pierwsza inicjatywa obywatelska w sprawie aborcji podjęta w Polsce. Czym różni się od innych i czy ma szansę na sukces, skoro cztery poprzednie poniosły porażkę?

– CitizenGO Polska po raz pierwszy jest współorganizatorem inicjatywy obywatelskiej, ale podobne inicjatywy były już kilkakrotnie podejmowane w ostatnich latach. Fakt, że takie inicjatywy odbywały się za czasów rządu PO-PSL, był cenny ze względu na to, że osoby zaangażowane w obronę życia nadawały narrację nawołującą do ochrony życia, a nie ulegały krzykom lewicy, która chciałaby pozwolić na zabijanie jeszcze większej grupy dzieci. Mówienie o potrzebie ochrony życia dzieci i zbieranie podpisów przypominały Polakom, że w polskich szpitalach dochodzi do cichych zabójstw, i to na mocy obowiązującego prawa. To był cenny czas z punktu widzenia budowania świadomości Polaków na ten temat. Teraz sytuacja jest inna. Wiemy, że większość parlamentarna z pewnością nie popiera okrutnej dyskryminacji dzieci ze względu na podejrzenie stanu zdrowia przez aborcję. To dobrze rokuje na zmianę prawa w tym względzie.
Warto podkreślić, że jest to pierwsza inicjatywa od lat, która ma tak zdecydowane poparcie Konferencji Episkopatu Polski. Zostało ono wyrażone w komunikacie z 376. zebrania plenarnego biskupów, które odbyło się w czerwcu tego roku. Wierzymy, że tak jednoznaczny głos Kościoła pomoże zmobilizować wszystkich, którym leży na sercu życie dzieci nienarodzonych i uda się zebrać bardzo dużo podpisów. Jeśli tak będzie, to mamy nadzieję, że polski parlament nie zlekceważy głosu obywateli i stanie po stronie życia dzieci, a tym samym po stronie ich rodzin.

– Co się stanie, gdy politycy odrzucą projekt i nie zgodzą się na ochronę życia chorych dzieci?

– To byłaby porażka nie tylko tych polityków, ale i Polski. Mam jednak wielką nadzieję, że tak się nie stanie i że dojdzie do dobrej zmiany w prawie. Na pewno musimy podjąć wysiłek, aby zebrać jak najwięcej podpisów i tym samym pokazać, że nie zgadzamy się na tę okrutną dyskryminację najmłodszych Polaków. Teraz jest czas na to, aby pokazać chrześcijańskie korzenie naszego narodu i odpowiedzieć na wezwanie naszego rodaka – św. Jana Pawła II, który regularnie upominał się o życie tych najmłodszych.

– Ok. 60 proc. Polaków zgadza się jednak, by prawo pozwalało na przerwanie ciąży, kiedy wiadomo, że dziecko urodzi się upośledzone. Czy w tej sytuacji zmiana prawa ma sens?

– Po pierwsze, odpowiedzi Polaków różnią się w zależności od zadanego pytania. Podane dane pochodzą najprawdopodobniej z badań, w których pyta się o możliwość przerwania ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. Ten uwłaczający godności dziecka język obecnej ustawy przykrywa fakt, że zabija się w Polsce dzieci w 4., 5., a nawet w 6. miesiącu ciąży, często ze względu na podejrzenie zespołu Downa. Gdyby pytano o możliwość zabijania dzieci z zespołem Downa w 6. miesiącu ciąży, wówczas z pewnością proporcje byłyby inne.
Po drugie, jeśli wiemy, że dzieje się coś okrutnego, to nie możemy czekać, aż 100 proc. Polaków będzie chciało coś z tym zrobić, bo to nigdy nie nastąpi. Potrzebujemy działać już teraz i zrobić wszystko, aby uratować polskie dzieci.

– Decyzja o urodzeniu dziecka upośledzonego to ogromne wyzwanie dla rodziców. Czy można wymagać od ludzi postaw heroicznych?

– Rzeczywiście to bardzo trudna sytuacja dla każdej rodziny. Znam rodziców wychowujących dzieci z różnymi trudnościami. To bohaterowie, których podziwiam, ale nie dlatego, że nie zabili swoich dzieci, tylko dlatego, że je kochają i niejednokrotnie poświęcają im całe swoje życie. Pozwolić drugiemu człowiekowi żyć to wyraz bycia człowiekiem, a nie heroizmu. Gdy zabija się dziś w Iraku prześladowanych za wiarę chrześcijan, to nikt nie prosi ich oprawców o „heroizm”, aby pozwolili im żyć, tylko wprost cywilizowany świat nie zgadza się na takie traktowanie ludzi. Prawo do życia jest najważniejszym i najbardziej uniwersalnym prawem przynależnym każdemu człowiekowi. Co więcej, jeśli dziecko doznaje ciężkiego urazu już po urodzeniu, to nikt nie zastanawia się nad zabiciem takiego dziecka, tylko naturalne jest, że próbuje się mu pomóc. Nie ma powodu, aby inaczej traktować dzieci przed urodzeniem.

– Czy równocześnie nie powinno się pracować nad zwiększeniem pomocy dla rodzin opiekujących się chorymi dziećmi?

– To, że potrzebna jest pomoc, to sprawa bezdyskusyjna. Faktem jest jednak, że sama pomoc materialna i instytucjonalna, choć oczywiście niezbędna, nie załatwia problemu. Przykłady niektórych krajów zachodnich pokazują, że mimo wielokrotnie hojniejszego wsparcia finansowego dla rodzin wychowujących dzieci niepełnosprawne liczba aborcji nie zmniejsza się z tego powodu. Przykładowo w Niemczech, mimo wysokiego poziomu opieki medycznej i wsparcia finansowego dla chorych, zabija się ponad 90 proc. dzieci poczętych z podejrzeniem zespołu Downa.

– Czy nie uważa Pani, że akceptacja społeczna osób upośledzonych też pozostawia w Polsce wiele do życzenia? Jak to zmienić?

– Zgadzam się. Dlatego tak ważna jest pomoc, by żadna matka i żaden ojciec nie czuli się w takich okolicznościach osamotnieni, by mogli liczyć na wsparcie, i to nie tylko materialne czy instytucjonalne, ale nawet na zwyczajną akceptację społeczną. Tacy rodzice to nieraz bohaterowie poświęcający całe swoje życie dla opieki nad dzieckiem, w związku z czym należy im się szacunek i uznanie dla ich ogromnego wysiłku. A tym przecież – ogromnym wysiłkiem i poświęceniem – jest całe ich życie. Ochrona życia nienarodzonych to zatem także praca nad kształtowaniem postaw społeczeństwa wobec rodzin i dzieci z niepełnosprawnościami. Tylko we wspólnocie, która rozumie i wspiera takie postawy, ochrona każdego życia może być naprawdę skuteczna.

– Jak długo jeszcze będzie trwać kampania i ile podpisów trzeba zebrać, by nie stracić nadziei na sukces?

– Podpisy zbieramy do połowy listopada, aby wraz z końcem tego miesiąca trafiły do Sejmu. Ustawa wymaga zebrania 100 tys. podpisów, aby parlament był zobligowany do zajęcia się sprawą. Na pewno do komitetu wpłynęła już dwukrotność tej liczby, ale prosimy, aby tych podpisów było jeszcze więcej. Liczba ma znaczenie. Wystarczy wejść na stronę: www.zatrzymajaborcje.pl i pobrać stamtąd kartę, następnie wydrukować ją i podpisać. Zachęcamy do zbierania podpisów wśród rodziny, znajomych oraz do organizowania takich zbiórek w parafiach po niedzielnych Mszach św. w porozumieniu ze swoim księdzem proboszczem. Podpis zajmuje dosłownie 30 sekund, a może uratować życie człowieka. Nie zmarnujmy tego. Proszę też równie mocno o modlitwę w intencji tej inicjatywy i ochrony życia w Polsce. Mamy szansę zmienić to okrutne prawo.

– Mam nadzieję, że tym razem się uda. Bardzo dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Porzezińska, dziennikarka, scenarzystka, w TVP ABC prowadzi program „Moda na rodzinę”

Tagi:
aborcja przykazania Boże

Miłość nieprzyjaciół

2018-12-18 11:05

Ks. Zbigniew Chromy
Edycja świdnicka 51/2018, str. VIII

Ks. Piotr Nowosielski
W miejscu narodzin Syna Bożego znajduje się srebrna czternastoramienna gwiazda

Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” – takie jest wyraźne zalecenie Jezusa. Tymczasem dobrze wiemy, że na okazaną nam wrogość reagujemy uczuciami dość dalekimi od miłości. Im bardziej ktoś nas dotknie i zrani, tym większą mamy ochotę, aby się zrewanżować. Odwet, w myśl zasady: „oko za oko, ząb za ząb”, może się wydać sprawiedliwy. I dlatego bez większego namysłu odpłacamy „pięknym za nadobne”. Często oddanie komuś z nawiązką sprawia nam pewną satysfakcję. Nasz Nauczyciel, ukazując niewłaściwość naszego reagowania na zło, stawia nam przed oczy dobroć Ojca niebieskiego i zachęca nas do stawania się doskonałymi, jak doskonały jest Ojciec nasz niebieski. Znakiem nieograniczonej życzliwości Boga względem wszystkich ludzi jest słońce, które świeci wszystkim bez różnicy. Jednak słońce naszej miłości zachodzi chmurami dość szybko w zderzeniu z czyimś atakiem na nas. Jezus przestrzega nas, byśmy nie szli bezmyślnie za pierwszym odruchem zranionego serca, ukazując negatywne skutki nieprzejednania z naszej strony. Ostatecznie Chrystus umarł za nas jako za grzeszników, gdyśmy byli nieprzyjaciółmi Boga. Pan nalega, byśmy nie przyzwalali w naszym sercu na niechęć wobec osoby krzywdziciela. W świat pierwszych emocji powinny czym prędzej wkroczyć nasz rozum i światło wiary. W przeciwnym razie niechęć będzie rosła i po jakimś czasie, objawi się jako ślepa nienawiść, żądająca odwetu i zemsty. Jesteśmy wezwani do wolności najwyższego rzędu: mamy zło dobrem zwyciężać! Pan Bóg kazał wybaczać, ale jak tu wybaczyć, co więcej, jak kochać?

Po pierwsze, trzeba nam gorąco prosić Boga, by On sam wlewał w nasze serca swoją Boską Miłość. Można powiedzieć, że wszystkie prośby z „Ojcze nasz” (z uwagą wypowiadane) otwierają nas na ład Bożej Miłości. Jeśli proszenie o Boską Miłość należy uznać za coś fundamentalnego, to jedną z najważniejszych rzeczy jest regularne przypominanie sobie o miłości Boga względem nas, wpatrywanie się w Jezusa Ukrzyżowanego. Po trzecie: Miłości trzeba się uczyć i jeszcze raz uczyć; ten proces nie ma końca! Nienawiść nie potrzebuje instrukcji; wystarczy ją tylko sprowokować. Czymś niezastąpionym w uczeniu się miłości jest naginanie prymitywnych odruchów starego człowieka do prawa Boskiej Miłości. Trzeba wciąż na nowo odwoływać się do wielu świateł rozumu i wiary, by „naturę poddać łasce” (H. de Lubac). By nie poddać się żywiołom skażonej natury, kard. Wyszyński mówił: „Ciągle was pouczam, że ten zwycięża – choćby był powalony i zdeptany – kto miłuje, a nie ten, który w nienawiści depce. Ten ostatni przegrał! A zwyciężył już dziś – choćby leżał na ziemi podeptany – kto miłuje i przebacza, kto jak Chrystus oddaje serce swoje, a nawet życie za nieprzyjaciół swoich”.

Do czynienia rzeczy trudnych potrzebujemy motywacji. Przebaczanie i miłowanie nieprzyjaciół jest rzeczą trudną i nie dzieje się ot tak sobie. Gdy mówię komuś: przebaczam ci, to chcę mu powiedzieć, że patrzę na niego nie poprzez doznane zło, ale przez pryzmat dobra, które Bóg złożył w każdym człowieku. Uświadamiam sobie, że ten „ktoś” (krzywdziciel, wróg) jest w oczach Bożych kimś niezmiernie drogim, cennym i godnym szacunku. Każdy człowiek, będąc stworzonym na Boży obraz i podobieństwo, jest arcydziełem Boskiej Miłości i Mądrości i nigdy nie przestaje nim być w swej osobowej głębi! To prawda, że czyjeś wrogie akty potrafią bardzo ciążyć, ale ich waga w porównaniu z „wagą” osobowej godności krzywdziciela jest czymś nieskończenie mniejszym. Bardziej niż złość krzywdziciela waży nieskończona Miłość Boga „zainwestowana” w każdą ludzką osobę, w tę konkretną osobę! Czasem wystarczy pomyśleć, czy mnie nie przytrafiały się podobne naganne zachowania? Może nie wszystkie, ale niektóre na pewno tak.

Każdy człowiek jest wewnętrznie rozdarty. Z jednej strony nosimy w sobie wielkie pragnienia, które kierują ku dobru, ale przecież także każdy człowiek obciążony jest skażeniem pochodzącym z grzechu pierworodnego. Na każdego oddziałuje tyle złych przykładów. Każdy spotyka się z tyloma prowokacjami, zachęcającymi do czynienia zła. Czy zatem należy tak bardzo dziwić się temu, że ktoś okazał się zaborczym egoistą, że odniósł się do mnie nietaktownie? Że odegrał się na mnie za swoje niepowodzenia?

Chrześcijańskie przebaczenie nie jest równoznaczne z zapomnieniem o złu ani też – co byłoby jeszcze gorsze – z zaprzeczeniem zła. Bóg nie przebacza zła, ale przebacza człowiekowi i uczy nas odróżniać sam zły czyn, od człowieka, który ten czyn popełnił, a któremu Bóg daje szansę przemiany. Podczas gdy człowiek skłonny jest utożsamiać grzesznika z grzechem, zamykając przed nim wszelką drogę wyjścia, Ojciec niebieski zesłał na świat swego Syna, aby otworzyć wszystkim drogę zbawienia. Po raz kolejny w życiu będziemy obchodzić pamiątkę Jego przyjścia na świat. On przychodzi, aby nas wyzwolić od naszych win. Będziemy gotowi odpuścić winy innym tylko wówczas, gdy uświadomimy sobie, jak wielka wina została odpuszczona nam samym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie ws. rzekomych objawień w Ostrożnem

2019-08-24 08:23

KAI

Wizje Jezusa i Najświętszej Maryi Panny, o których mówi pani Czesława Polak, są jej prywatnym doświadczeniem, niepotwierdzonym przez Kościół – informuje biskup łomżyński Janusz Stepnowski w oświadczeniu wydanym w związku z wydarzeniami w Ostrożnem, w diecezji łomżyńskiej.

youtube

W dokumencie opublikowanym na stronie diecezji podkreśla m.in., że Czesława Polak jest osobą świecką, informacje nt. jej rzekomej śmierci i wskrzeszenia są nieprawdziwe a książka nt. objawień w Ostrożnem “Serce w Serce” autorstwa Grzegorza Kasjaniuka nie uzyskała imprimatur Kościoła.

Publikujemy treść oświadczenia:

OŚWIADCZENIE W SPRAWIE WYDARZEŃ W OSTROŻNEM

Czcigodni Kapłani, Drodzy Wierni!

Ze względu na coraz częstsze pytania i wątpliwości dotyczące wydarzeń w Ostrożnem, parafia Szumowo, Diecezja Łomżyńska, przekazuję do publicznej wiadomości następujące informacje:

1. Pani Czesława Polak jest osobą świecką, która dnia 30 czerwca 2000 roku na ręce ówczesnego Biskupa Łomżyńskiego Stanisława Stefanka i za jego zgodą złożyła prywatny ślub czystości oraz uzyskała zgodę na noszenie habitu, jako znaku szczególnego osobistego oddania się Panu Bogu.

2. Wizje Jezusa i Najświętszej Maryi Panny, o których mówi pani Czesława, są jej prywatnym doświadczeniem, niepotwierdzonym przez Kościół. Według relacji pani Czesławy wizje te nadal trwają, co stanowi zasadniczą trudność w ich analizie i ocenie.

3. Informacja przekazywana przez internetowy serwis video, oparta na słowach pani Czesławy, o jej śmierci i wskrzeszeniu do życia, jest nieprawdziwa. Nie ma żadnej dokumentacji medycznej potwierdzającej śmierć pani Czesławy.

4. Stolica Apostolska nigdy nie odnosiła się do wydarzeń w Ostrożnem, ani do osoby pani Czesławy. Nie wydała też żadnego dokumentu wyrażającego zgodę na jej życie pustelnicze.

5. Książka „Serce w Serce” autorstwa Grzegorza Kasjaniuka nie uzyskała imprimatur Kościoła, a jej treść nie była konsultowana ani ze mną, ani z Łomżyńską Kurią Diecezjalną. Tym samym publikacja ta nie jest i nie może być „dokumentem” potwierdzającym prawdziwość wydarzeń.

6. Ostrożne, ze względu na licznych wiernych tam udających się, jest i pozostanie szczególnym miejscem modlitwy, a obecność duchowieństwa w Ostrożnem motywowana jest opieką duszpasterską nad wiernymi, a nie wizjami pani Czesławy.

Łomża, 22 sierpnia 2019 r.

N. 944/B/2019

+Janusz Stepnowski Biskup Łomżyński

Ks. Artur Szurawski

Kanclerz Kurii

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pielgrzymi z archidiecezji częstochowskiej u celu

2019-08-24 22:23

Beata Pieczykura

Na Uroczystość Matki Bożej Częstochowa na Jasną Górę wędrują także pielgrzymi z archidiecezji częstochowskiej. 24 sierpnia Czarnej Madonnie pokłonili się pątnicy m.in. z Wielunia, Działoszyna, Pajęczna, Panek, Sygontki i parafii św. Rocha w Radomsku oraz częstochowskich parafii: św. Jana Sarkandra, św. Floriana, Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, św. Jakuba, św. Melchiora Grodzieckiego i św. Siostry Faustyny Kowalskiej.

Wieluń

– Pielgrzymuję i modlę się o pokój i uczciwość w naszej ojczyźnie; modlę się za nauczycieli, aby byli przykładem dla młodych, których wychowują; modlę się też w intencji zmarłych, mojej mamy, męża, całej rodziny, sąsiadów – powiedziała p. Urszula z parafii św. Stanisława w Wieluniu. I dodała: – Pielgrzymuję ponad 40. raz Dziękuję Bogu za tyle lat życia, dzieciństwo było trudne, ale mama nas na Jasną Górę woziła i ja pielgrzymuję od 3 klasy szkoły podstawowej.

Wśród pątników byli nowożeńcy – państwo Michał i Joanna, którzy tydzień temu zawarli sakrament małżeństwa i wybrali się na pielgrzymkę z Wielunia. U celu zgodnie stwierdzili: – Mamy za co dziękować i prosić o dalsze łaski dla nas i najbliższych. Na Jasnej Górze pozostali prośbę: – Niech Maryja pokieruje, co dalej, może nam da pomysł, gdzie mamy się osiedlić, co mamy robić – mówi szczęśliwa p. Joanna.

Na szlaku wyróżniali się harcerze. Jak wszyscy pątnicy mieli swoje intencje, a ponadto szli jako harcerze, „aby zaznaczyć nasze wartości harcerskie, czyli: Bóg – Honor – Ojczyzna, harcerstwo nie jest tylko na pokaz, nie jest tylko bieganiem po lesie, a faktycznie chodzi o te wartości – oświadczyła Ola z parafii św. Barbary w Wieluniu.

Z Wieluniem pielgrzymował również p. Mariusz z Wrocławia: – To jest piękne: jeden drugiemu pomaga, nie jak w codziennym życiu, człowiek człowieka nie widzi.

Pątnicy z Wielunia (z parafii: Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, św. Stanisława Biskupa Męczennika, św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny) oraz Opatowa – jak tak kard. Stefan Wyszyński – wszystko postawili na Maryję. Pod takim hasłem bowiem wędrowali w 156. Pieszej Pielgrzymce z Wielunia Jasną Górę. Na szlak pątnicy wyruszyło ok. 600 osób, w tym 7 kapłanów i 2 siostry zakonne, a od Białej dołączył bp Andrzej Przybylski. 156. Piesza Pielgrzymka z Wielunia na Jasną Górę dotarła 24 sierpnia. Rozpoczęła się 23 sierpnia Mszą św. w kolegiacie, a zakończyła się 28 sierpnia

Działoszyn

– Pielgrzymkę polecam w każdej sytuacji, czy to trudne wybory, czy zakręty życiowe, czy choroby, na pielgrzymce można polecać wszystko i zawsze – p. Kamil z parafii św. Marka Ewangelisty w Kolonii Lisowicach, wędrował z 8. Dekanalną Pieszą Pielgrzymką na Jasną Górę. Jak powiedział: – Pielgrzymka to przymnożenie wiary, coraz mocniejsze trwanie w wierze, to modlitwa, radość i oczyszczenie, taki odpoczynek duchowy, napełnienie duchowe, doświadczenie ku dobremu, co trwa też po zakończeniu pielgrzymi.

8. Dekanalna Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę rozpoczęła Msza św. w kościele św. Marii Magdaleny w Działoszynie, cel osiągnęła 24 sierpnia. W Eucharystii swoje sprawy przez ręce Maryi przedstawili Bogu pątnicy z parafii: św. Marii Magdaleny i bł. Michała Kozala BM Działoszynie, św. Marka Ewangelisty w Kolonii Lisowicach, św. Zofii Wdowy w Krzeczowie, św. Andrzeja Boboli w Lipniku, św. Jana Apostoła w Raciszynie, św. Marcina BW w Siemkowicach, Wszystkich Świętych w Szczytach i Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Trębaczewie.

Pajęczno

– Krzyż nas prowadzi – mówi p. Lucyna z sanktuarium Matki Bożej Pajęczańskiej. Duży krzyż idzie z pątnikami od pierwszej pielgrzymki z Pajęczna na Jasną Górę, czyli od 107 lat. Była to bowiem 107. Piesza Pielgrzymka z Pajęczna do Częstochowy i zjednoczyła na modlitwie, w trudzie i w radości 400 pątników z parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i Narodzenia Pańskiego oraz 2 kapłanów. Z Pajęczna pielgrzymowała p. Agnieszka z Częstochowy, która chciała odwdzięczyć się Matce Bożej za to, co doznała w tym roku, i podziękować. Pielgrzymka rozpoczęła się 24 sierpnia wspólną Mszą św. Tego dnia dotarła na Jasną Górę. Idącym do Matki towarzyszyła modlitwa duchowych pielgrzymów w kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu.

Sygontka

Trud drogi zawierzyło Maryi 50 pielgrzymów z parafii Świętych Piotra i Pawła w Sygontce, którzy wędrowali wraz z kapłanem.

Panki

Kocha Matkę Bożą i dlatego pielgrzymuje z Panek oraz z diecezją kaliską na Jasną Górę. – Zmęczenie i wszystkie moje cierpienia ofiaruję Maryi i Jezusowi. I widzę, że Matka Boża dużo mi pomogła – powiedziała p. Helena z Panek. Piesza pielgrzymka z Panek liczyła 120 osób, opiekunem grupy był wikariusz.

Parafia św. Rocha w Radomsku

O zdrowie, aby rodzina miała dobrze w życiu modliła się jedna z pątniczek ze Stobiecka Miejskiego. 71. Piesza Pielgrzymka Parafii św. Rocha z Radomska osiągnęła cel 24 sierpnia i była zwiastunem pielgrzymki z Radomka na Jasną Górę. W tym roku wyjątkowo radomszczanie pielgrzymują 2 dni z powodu zwiększenia natężenia ruchu na DK 91, w związku z budową autostrady A1. Po noclegu w Skrzydlowie pątnicy 25 sierpnia pokłonią się Matce Bożej Częstochowskiej.

Częstochowskie parafie

24 sierpnia w nowennie przed uroczystością Matki Bożej Częstochowskiej uczestniczyły częstochowskie parafie: św. Jana Sarkandra, św. Floriana, Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, św. Jakuba, św. Melchiora Grodzieckiego i św. Siostry Faustyny Kowalskiej.

Wśród pątników był p. Adrian z parafii Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Częstochowie; wraz z synem nieśli intencje w sercu i prosili Maryję o wysłuchanie. Modlą się nie tylko na pielgrzymce. Dlatego p. Adrian powiedział: – Jesteśmy rodziną katolicką i staramy się codziennie z żoną Anną i dziećmi Nadią, Robertem i Dominikiem odmawiać Różaniec. W ten sposób chcemy konstytuować tradycję rodzinną i chrześcijańską.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem