Reklama

Wiadomości

Zatrzymaj aborcję

CitizenGO Polska wraz z Fundacją Życie i Rodzina zapoczątkowały inicjatywę, która jest nadzieją na zakończenie okrutnej praktyki zabijania dzieci poczętych ze względu na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności. To 95 proc. aborcji w polskich szpitalach.

Niedziela Ogólnopolska 45/2017, str. 16-17

[ TEMATY ]

aborcja

przykazania Boże

Michał Ziółkowski

Prawo do życia jest najważniejszym i najbardziej uniwersalnym prawem przynależnym każdemu człowiekowi – mówi Magdalena Korzekwa-Kaliszuk

AGNIESZKA PORZEZIŃSKA: – Proszę powiedzieć, czym jest CitizenGO i jaka jest misja tej organizacji?

MAGDALENA KORZEKWA-KALISZUK: – CitizenGO to grupa aktywnych osób, które na całym świecie przez internetowe petycje bronią życia, rodziny, wolności sumienia i prześladowanych chrześcijan. Cztery lata temu grupa przyjaciół uznała, że trzeba stworzyć szansę na to, aby wymienione wartości były bardziej obecne w Internecie. Do inicjatywy dołączyło już 8 mln osób na świecie, z czego prawie milion z Polski. W tym roku osoby, które do tej pory podpisywały petycje w Internecie, zbierają na papierze podpisy pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą „Zatrzymaj aborcję”.

– Na czym polega inicjatywa „Zatrzymaj aborcję” podjęta przez CitizenGO Polska?

– CitizenGO Polska wraz z Fundacją Życie i Rodzina zapoczątkowało inicjatywę, która jest nadzieją na zakończenie okrutnej praktyki w polskich szpitalach, czyli zabijania dzieci poczętych ze względu na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności. To 95 proc. aborcji w polskich szpitalach. W 2016 r. aż 1042 aborcje na 1098 przeprowadzonych w Polsce, według danych Ministerstwa Zdrowia, dotyczyło właśnie podejrzenia choroby lub niepełnosprawności.

– Dążycie do tego, by każda aborcja była w Polsce karalna?

– Podejmujemy pierwszy krok ku pełnej ochronie życia dzieci poczętych. Ustawa nie obejmuje wszystkich możliwości zabijania dzieci, ale – jeśli zostanie przyjęta – powinna przyczynić się do wzmocnienia ochrony życia w ogóle i przygotować grunt na dalszą walkę z aborcją. Dziś lekarz, który w porozumieniu z kobietą zabija dziecko z podejrzeniem np. zespołu Downa, nie może zostać ukarany. Gdyby taka sankcja obowiązywała, wielu lekarzy powstrzymałoby się przed zabiciem dziecka, przynajmniej w obawie o samych siebie. Ochronilibyśmy wiele dzieci, ich matki, ojców i całe rodziny.

– To nie jest pierwsza inicjatywa obywatelska w sprawie aborcji podjęta w Polsce. Czym różni się od innych i czy ma szansę na sukces, skoro cztery poprzednie poniosły porażkę?

– CitizenGO Polska po raz pierwszy jest współorganizatorem inicjatywy obywatelskiej, ale podobne inicjatywy były już kilkakrotnie podejmowane w ostatnich latach. Fakt, że takie inicjatywy odbywały się za czasów rządu PO-PSL, był cenny ze względu na to, że osoby zaangażowane w obronę życia nadawały narrację nawołującą do ochrony życia, a nie ulegały krzykom lewicy, która chciałaby pozwolić na zabijanie jeszcze większej grupy dzieci. Mówienie o potrzebie ochrony życia dzieci i zbieranie podpisów przypominały Polakom, że w polskich szpitalach dochodzi do cichych zabójstw, i to na mocy obowiązującego prawa. To był cenny czas z punktu widzenia budowania świadomości Polaków na ten temat. Teraz sytuacja jest inna. Wiemy, że większość parlamentarna z pewnością nie popiera okrutnej dyskryminacji dzieci ze względu na podejrzenie stanu zdrowia przez aborcję. To dobrze rokuje na zmianę prawa w tym względzie.
Warto podkreślić, że jest to pierwsza inicjatywa od lat, która ma tak zdecydowane poparcie Konferencji Episkopatu Polski. Zostało ono wyrażone w komunikacie z 376. zebrania plenarnego biskupów, które odbyło się w czerwcu tego roku. Wierzymy, że tak jednoznaczny głos Kościoła pomoże zmobilizować wszystkich, którym leży na sercu życie dzieci nienarodzonych i uda się zebrać bardzo dużo podpisów. Jeśli tak będzie, to mamy nadzieję, że polski parlament nie zlekceważy głosu obywateli i stanie po stronie życia dzieci, a tym samym po stronie ich rodzin.

– Co się stanie, gdy politycy odrzucą projekt i nie zgodzą się na ochronę życia chorych dzieci?

– To byłaby porażka nie tylko tych polityków, ale i Polski. Mam jednak wielką nadzieję, że tak się nie stanie i że dojdzie do dobrej zmiany w prawie. Na pewno musimy podjąć wysiłek, aby zebrać jak najwięcej podpisów i tym samym pokazać, że nie zgadzamy się na tę okrutną dyskryminację najmłodszych Polaków. Teraz jest czas na to, aby pokazać chrześcijańskie korzenie naszego narodu i odpowiedzieć na wezwanie naszego rodaka – św. Jana Pawła II, który regularnie upominał się o życie tych najmłodszych.

– Ok. 60 proc. Polaków zgadza się jednak, by prawo pozwalało na przerwanie ciąży, kiedy wiadomo, że dziecko urodzi się upośledzone. Czy w tej sytuacji zmiana prawa ma sens?

– Po pierwsze, odpowiedzi Polaków różnią się w zależności od zadanego pytania. Podane dane pochodzą najprawdopodobniej z badań, w których pyta się o możliwość przerwania ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. Ten uwłaczający godności dziecka język obecnej ustawy przykrywa fakt, że zabija się w Polsce dzieci w 4., 5., a nawet w 6. miesiącu ciąży, często ze względu na podejrzenie zespołu Downa. Gdyby pytano o możliwość zabijania dzieci z zespołem Downa w 6. miesiącu ciąży, wówczas z pewnością proporcje byłyby inne.
Po drugie, jeśli wiemy, że dzieje się coś okrutnego, to nie możemy czekać, aż 100 proc. Polaków będzie chciało coś z tym zrobić, bo to nigdy nie nastąpi. Potrzebujemy działać już teraz i zrobić wszystko, aby uratować polskie dzieci.

– Decyzja o urodzeniu dziecka upośledzonego to ogromne wyzwanie dla rodziców. Czy można wymagać od ludzi postaw heroicznych?

– Rzeczywiście to bardzo trudna sytuacja dla każdej rodziny. Znam rodziców wychowujących dzieci z różnymi trudnościami. To bohaterowie, których podziwiam, ale nie dlatego, że nie zabili swoich dzieci, tylko dlatego, że je kochają i niejednokrotnie poświęcają im całe swoje życie. Pozwolić drugiemu człowiekowi żyć to wyraz bycia człowiekiem, a nie heroizmu. Gdy zabija się dziś w Iraku prześladowanych za wiarę chrześcijan, to nikt nie prosi ich oprawców o „heroizm”, aby pozwolili im żyć, tylko wprost cywilizowany świat nie zgadza się na takie traktowanie ludzi. Prawo do życia jest najważniejszym i najbardziej uniwersalnym prawem przynależnym każdemu człowiekowi. Co więcej, jeśli dziecko doznaje ciężkiego urazu już po urodzeniu, to nikt nie zastanawia się nad zabiciem takiego dziecka, tylko naturalne jest, że próbuje się mu pomóc. Nie ma powodu, aby inaczej traktować dzieci przed urodzeniem.

– Czy równocześnie nie powinno się pracować nad zwiększeniem pomocy dla rodzin opiekujących się chorymi dziećmi?

– To, że potrzebna jest pomoc, to sprawa bezdyskusyjna. Faktem jest jednak, że sama pomoc materialna i instytucjonalna, choć oczywiście niezbędna, nie załatwia problemu. Przykłady niektórych krajów zachodnich pokazują, że mimo wielokrotnie hojniejszego wsparcia finansowego dla rodzin wychowujących dzieci niepełnosprawne liczba aborcji nie zmniejsza się z tego powodu. Przykładowo w Niemczech, mimo wysokiego poziomu opieki medycznej i wsparcia finansowego dla chorych, zabija się ponad 90 proc. dzieci poczętych z podejrzeniem zespołu Downa.

– Czy nie uważa Pani, że akceptacja społeczna osób upośledzonych też pozostawia w Polsce wiele do życzenia? Jak to zmienić?

– Zgadzam się. Dlatego tak ważna jest pomoc, by żadna matka i żaden ojciec nie czuli się w takich okolicznościach osamotnieni, by mogli liczyć na wsparcie, i to nie tylko materialne czy instytucjonalne, ale nawet na zwyczajną akceptację społeczną. Tacy rodzice to nieraz bohaterowie poświęcający całe swoje życie dla opieki nad dzieckiem, w związku z czym należy im się szacunek i uznanie dla ich ogromnego wysiłku. A tym przecież – ogromnym wysiłkiem i poświęceniem – jest całe ich życie. Ochrona życia nienarodzonych to zatem także praca nad kształtowaniem postaw społeczeństwa wobec rodzin i dzieci z niepełnosprawnościami. Tylko we wspólnocie, która rozumie i wspiera takie postawy, ochrona każdego życia może być naprawdę skuteczna.

– Jak długo jeszcze będzie trwać kampania i ile podpisów trzeba zebrać, by nie stracić nadziei na sukces?

– Podpisy zbieramy do połowy listopada, aby wraz z końcem tego miesiąca trafiły do Sejmu. Ustawa wymaga zebrania 100 tys. podpisów, aby parlament był zobligowany do zajęcia się sprawą. Na pewno do komitetu wpłynęła już dwukrotność tej liczby, ale prosimy, aby tych podpisów było jeszcze więcej. Liczba ma znaczenie. Wystarczy wejść na stronę: www.zatrzymajaborcje.pl i pobrać stamtąd kartę, następnie wydrukować ją i podpisać. Zachęcamy do zbierania podpisów wśród rodziny, znajomych oraz do organizowania takich zbiórek w parafiach po niedzielnych Mszach św. w porozumieniu ze swoim księdzem proboszczem. Podpis zajmuje dosłownie 30 sekund, a może uratować życie człowieka. Nie zmarnujmy tego. Proszę też równie mocno o modlitwę w intencji tej inicjatywy i ochrony życia w Polsce. Mamy szansę zmienić to okrutne prawo.

– Mam nadzieję, że tym razem się uda. Bardzo dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Porzezińska, dziennikarka, scenarzystka, w TVP ABC prowadzi program „Moda na rodzinę”

2017-10-31 11:27

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Londyn: parlamentarzyści powstrzymali liberalizację aborcji

2020-07-07 17:22

[ TEMATY ]

aborcja

Wielka Brytania

fotolia.com

Brytyjscy posłowie nie poparli drastycznej liberalizacji prawa aborcyjnego. Przeciw zmianom w ustawie zagłosowali również ci parlamentarzyści, którzy nie popierają działań organizacji pro-life, ale dostrzegają konieczność skutecznej ochrony praw dziecka poczętego i kobiet.

Dotychczasowa ustawa aborcyjna choć i tak uderzająca w prawo do życia dziecka poczętego, nie ulegnie jednak zmianom pod dyktando lobby, którego celem jest dalsza ekspansja aborcyjnego biznesu na Wyspach Brytyjskich. Nadal obowiązuje więc ochrona życia człowieka w fazie płodowej, a prawo zezwalające na dokonanie aborcji w domu nie zostało trwale zmienione, lecz obowiązuje tymczasowo.

Na wysokości zadania stanęła międzypartyjna grupa posłów pro-life, a w debacie parlamentarnej odnotowano opór ze strony tych posłów, którzy nie popierają bezwzględnej ochrony życia człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Głosowali przeciw poprawkom do ustawy o przemocy domowej głównie z tego powodu, iż były one opracowane w tak fatalny sposób, że zwiększały zagrożenie życia kobiet.

W kampanię sprzeciwu wobec dalszej liberalizacji prawa aborcyjnego zaangażowały się tysiące osób, powiązanych z organizacjami obrony życia. Wysyłano maile protestacyjne do posłów, namawiając do tego również swoje otoczenie.

„Podziękowania należą się tym wszystkim, którzy modlili się w tej intencji, pościli i pisali do swoich posłów. Ta sytuacja pokazuje, że wbrew przeciwnościom wciąć możemy wygrać niektóre bitwy w obronie naszych najsłabszych i dać im szansę narodzin. Te małe zwycięstwa podtrzymują w nas nadzieję do chwili, gdy nasza ziemia będzie wolna od aborcji” - powiedział znany z działań w obronie życia poczętego bp John Keenan.

CZYTAJ DALEJ

Carlo Acutis, przyszły błogosławiony nastolatek: Eucharystia to moja autostrada do nieba

2020-07-09 08:17

[ TEMATY ]

duchowość

Eucharystia

błogosławieni

vaticannews.va

W centrum duchowości Carla Acutis, nastolatka który w październiku ma być ogłoszony błogosławionym, było codzienne spotkanie z Panem w Eucharystii, która dla niego „była Jezusem realnie obecnym na świecie, tak jak w czasach apostołów uczniowie mogli oglądać Jego, Człowieka z krwi i kości, kiedy przechodził ulicami Jerozolimy”.

Często mawiał: „Eucharystia to moja autostrada do nieba!”. I powiedzenie to stanowi syntezę jego duchowości i trzon jego egzystencji przeżywanej w przyjaźni z Bogiem. Kiedy Carlo był jeszcze bardzo mały, mama podarowała mu pluszowego baranka o białym runie. To był jego pierwszy prezent. Chłopiec często się nim bawił i bardzo dbał o tę swoją zabawkę. Wydaje się, że ten baranek symbolizuje wielkie nabożeństwo do Jezusa Eucharystycznego.

Jak już powiedzieliśmy, Carlo, umierając, ofiarował swoje cierpienia w intencji papieża oraz za Kościół, zjednoczony z Chrystusem, który w trakcie każdej Mszy poświęca siebie samego w ofierze dla zbawienia ludzi. Życie tego chłopca stało się niczym Msza Święta, niczym życie niepokalanych baranków przeznaczonych na ofiarę podczas paschalnych uroczystości.

Eucharystia stała się najważniejszym punktem jego duchowości, jego Słońcem, które kontemplował pełen zachwytu, Słońcem jaśniejącym na mistycznym nieboskłonie, do którego postanowił wejść za wszelką cenę. Carlo mawiał: „Matka Boża jest jedyną kobietą w moim życiu!” i nigdy nie opuszczał „najzaszczytniejszego spotkania dnia”, czyli modlitwy na różańcu.

Carlo wiedział, że gdy się adoruje Przenajświętszy Sakrament przynajmniej przez pół godziny lub odmawia różaniec święty bądź w kościele, bądź w rodzinie, bądź też we wspólnocie, otrzymuje się odpust zupełny według warunków określonych przez Kościół.

To także z tego powodu często zatrzymywał się w kościele na adoracji, aby móc uzyskać odpust dla najbardziej potrzebujących dusz w czyśćcu. Mawiał: „Według mnie wielu ludzi nie pojmuje prawdziwie i dogłębnie znaczenia Mszy Świętej. Gdyby wszyscy zdawali sobie sprawę, jakim ogromnym szczęściem obdarzył nas Pan, dając nam pokarm, czyli Hostię Świętą, chodziliby do kościoła codziennie, aby uczestniczyć w spożywaniu owoców odprawianej Ofiary, a nie zajmowali się tyloma niepotrzebnymi sprawami!”.

Po Pierwszej Komunii Świętej Carlo, za zgodą swego przewodnika duchowego, który wiedział, jak wielkie jest jego nabożeństwo do Eucharystii, zaczął codziennie uczestniczyć we Mszy Świętej. Często powtarzał, że „dzięki owocom codziennej Eucharystii dusze ludzkie uświęcają się w sposób wręcz niezwykły i nie ryzykują, że znajdą się w jakimś niebezpieczeństwie, które mogłoby zaszkodzić ich zbawieniu”.

Naśladując pastuszków z Fatimy, podejmuje drobne wyrzeczenia w intencji tych, którzy nie kochają Pana Jezusa w Eucharystii. Ojciec duchowy chłopca o jego wielkim nabożeństwie do Eucharystii i szacunku do kapłanów tak pisze: „Carlo był obdarzony szczególną wrażliwością i zawsze wyczuwał, czy księża pobożnie celebrują Mszę Świętą, a kiedy orientował się, że nie angażują się wystarczająco, był zasmucony. Wiele razy mi mówił, że księża, «trzymając w dłoniach Chrystusa, powinni świadczyć o Panu z entuzjazmem i być pełnym światłości Jego odbiciem, a nie osobami, które mechanicznie, bez zaangażowania serca, powtarzają rytuał liturgiczny. Wtedy nie emanuje z nich wiara w Boga».

Carlo oddawał się także adoracji eucharystycznej przed lub po Mszy Świętej, aby «podziękować Jezusowi za wielki dar dla ludzi, jakim jest Jego żywa obecność w sakramencie Eucharystii». Nieraz prosił mnie o radę, jak przekonać do uczestniczenia w niedzielnej Mszy Świętej tych, którzy tego nie czynią. Powiedział mi też, że kiedy mówił o cudzie eucharystycznym z Lanciano i ukazaniu się pastuszkom z Fatimy anioła trzymającego Eucharystię, ludzie zdawali się doznawać natchnienia. Ja zawsze zachęcałem go do głoszenia słowa Bożego przy każdej nadarzającej się okazji. Byłem bardzo zadowolony, widząc jego wielki zapał apostolski, i żywiłem ogromną nadzieję, że pewnego dnia Carlo wybierze drogę kapłaństwa”.

Za każdym razem, kiedy Carlo przyjmował Jezusa Eucharystycznego, modlił się: „Jezu, rozgość się w moim sercu! Potraktuj je jako swój dom!”, często też powtarzał: „Ci, którzy każdego dnia przyjmują Eucharystię, pójdą prosto do nieba!”.

Carlo wielokrotnie powtarzał też te słowa: „Jezus postępuje bardzo oryginalnie, ponieważ chowa się w malutkim kawałeczku Chleba. Tylko Bóg może zrobić coś tak niewiarygodnego!”.

______________________________

Zapowiedziana na październik br. w Asyżu beatyfikacja młodego Włocha Carlo Acutisa już teraz budzi duże zainteresowanie medialne w Stanach Zjednoczonych. Stacja telewizyjna NBC i szereg innych środków przekazu w tym kraju przedstawiły programy poświęcone temu 15-latkowi, zmarłemu w 2006 na białaczkę, który ofiarował swe cierpienia w intencji Kościoła i papieża. Wielu uważa go za „geniusza internetu” i widzi w nim przyszłego patrona tej międzynarodowej sieci.

W artykule zawarte są fragmenty z książki: „Eucharystia. Moja autostrada do nieba”, wyd. eSPe. Sprawdź więcej: Zobacz

eSPe

CZYTAJ DALEJ

Siedem "grzechów" głównych kampanii Trzaskowskiego

2020-07-10 08:34

[ TEMATY ]

wybory

wybory 2020

twitter.com

Kandydat na prezydenta RP Rafał Trzaskowski bardzo często zmienia zdanie, ale także ma spore problemy z mówieniem prawdy. W ciągu ostatnich tygodni znalazłem siedem "grzechów" głównych, czyli największych manipulacji kandydata na prezydenta i jego sztabu.

Politykę Rafała Trzaskowskiego śledzę od dawna, bo przez kilka lat kierowałem warszawską redakcją Niedzieli w Warszawie. Teraz zajmuję się najwięcej polityką ogólnokrajową, do której Trzaskowski fortelem wkroczył po nieudanej próbie startu i osamotnionej kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Swoją drogą, to "obrońcy praw kobiet" powinni się obrazić na to, w jaki sposób kobieta została potraktowana.

1. Komunistyczna agentka uczy demokracji. Pierwsza manipulacja to sprawa pieniędzy dla stowarzyszania Jolanty Lange, która była jednym z najważniejszych płatnych agentów komunistycznego reżimu do zwalczania opozycji, Polonii, Kościoła, a zwłaszcza dzieł Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Rafał Trzaskowski nie mógł nie wiedzieć, że Lange to zmienione nazwisko Jolanty Gontarczyk, bo w sierpniu 2019 o sprawie prezes stowarzyszenia Pro Humanum pisały największe gazety, portale internetowe i telewizje. Mimo tego kilka miesięcy później przekazał m. in. tej fundacji prawie 2 mln złotych, by była agentka komunistyczna, która zwalczała wolność i demokrację, uczyła nas teraz tolerancji, wolności i demokracji. Gdy został o tą sprawę zapytany przez dziennikarzy, powiedział, że bardzo dobrze, iż stowarzyszenie dostało dotacje, bo PiS takim środowiskom zabiera.

2. Czyli 2,1 biliona złotych na Zielony Ład. Trzaskowski wpisał w swoim programie bezkrytyczne przyjęcie europejskiego Zielonego Ładu i mówi o tym, jakby była to jakaś wielka szansa dla Polski. Problem w tym, że popłynie maleńki strumyczek w gigantycznym morzu potrzeb. Według obliczeń Centrum Analiz Klimatycznych neutralność klimatyczna, czyli implementacja w Polsce "Zielonego Ładu" wyniesie 500 mld euro, czyli 2,1 biliona złotych. To tyle ile kosztuje wybudowanie 21 Centralnych Portów Komunikacyjnych. A przecież Trzaskowski twierdzi, że na jeden CPK nas nie stać. Dotacje z UE na transformację energetyczną też można miedzy bajki włożyć, bo według najnowszych szacunków Polska może liczyć na 60 mld euro, czyli 270 mld złotych, a więc brakuje 1,83 biliona złotych, jakieś 18 razy więcej niż koszt CPK.

3. Zielone ogrzewanie i kłopoty dla rolnictwa. Nikt nie neguje "ekologii", ale trzeba ją wdrażać z głową. Przykładem braku wiedzy i wyobraźni może być wpisanie przez Trzaskowskiego do programu rezygnacji z węgla w ogrzewaniu budynków. Jak on chce w 10 lat przebudować system ciepłowniczy choćby w Warszawie, skoro Platforma Obywatelska nawet Stołeczne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej sprzedała.

Jednak największy problem z Zielonym Ładem będzie miała polska gospodarka, która w skutek gigantycznych obciążeń (wliczonych w cenę za energię) straci na konkurencyjności, a także polskie rolnictwo. W UE już dawno się dyskutuje o podatku od emisji przy produkcji mięsa i nabiału. Najwięcej CO2 ponoć produkuje bydło i krowy, a na drugiej pozycji jest tradycyjny polski schabowy. Według ostatnich propozycji, które na szczęście nie przeszły polski schab mógł podrożeć o 100%. Kolejnym zagrożeniem jest przesunięcie unijnych dopłat do rolnictwa na programy ekologiczne, bo za taką opcją bardzo mocno lobbuje zielona lewica europejska.

4. Czajka i ścieki płynące do Wisły. O karkołomnym systemie oczyszczania ścieków w Warszawie, dla których wybudowano tunel metra pod Wisłą było już głośno rok temu, jak się posuł jeden kolektor, a praktycznie w tym samym czasie wykryto awarię kolektora awaryjnego. Problem jest w tym, że Platforma Obywatelska zamiast wybudować dwie mniejsze oczyszczalnie na północy Warszawy zrobiła jedną, która zawsze będzie wadliwa. Do tego jeszcze jest kanalizacja ogólnospławna, gdzie szambo z domów jest mieszane ze zwykłą deszczówką i jak mocniej pada "metro" dla ścieków się zapycha i wszystko ląduje bez oczyszczenia w Wiśle. To problem, który Trzaskowski odziedziczył po swojej poprzedniczce, ale w tej kampanii ani razu się do tego faktu nie przyznał. Gdy lokalny dziennikarz w Płocku, gdzie te ścieki przypływają z Warszawy, zapytał o to Trzaskowskiego, to prezydent stolicy go bezczelnie wyśmiał. Pytanie został wybuczane przez zwolenników Platformy Obywatelskiej.

5. LGBT i adopcja dzieci. Rafał Trzaskowski wpisał do swojego programu związki jednopłciowe, ale w kampanii unikał tego tematu jak ognia. Wielokrotnie mówił, że jest przeciwnikiem adopcji dzieci przez pary homoseksualne, ale "wszystko może się zmienić". Niestety tu raczej także trudno posądzić kandydata na prezydenta RP o mówienie prawdy. Jest pierwszym w historii włodarzem stolicy, który oficjalnie objął patronat nad paradą równości, podczas której doszło do wielu profanacji symboli chrześcijańskich. Podczas jednej z parad mówił, że należy do liberalno-lewicowego skrzydła PO i nie podziela "konserwatywnych" poglądów swoich kolegów. Pewnie dlatego podpisał warszawską Kratę LGBT, która miała kulturowo, edukacyjnie i finansowo wspierać środowiska homoseksualne. Nie jest tez prawdą, że nie wspiera homoadopcji, bo przecież dokument Karty LGBT podpisał z tym stowarzyszeniem, które ten postulat od wielu lat ma sztandarach. Adopcja przez pary jednopłciowe tzw. "równość małżeńska" jest też na oficjalnej stronie internetowej Karty LGBT.

6. Gwarancja 500+. Wszyscy pamiętają historyczne wypowiedzi na temat tego prorodzinnego programu polityków PO i samego Trzaskowskiego. Ja tylko przypomnę historię skromnego jednorazowego 1 tysiąca złotych wprowadzonego przez rząd PiS 2005-2007 na becikowe. Kila lat później Platforma Obywatelska wprowadziła limit dochodu 1900 zł. Podobnie było z wygaszaniem programu Rodzina na Swoim, by wprowadzić m. in. mieszkanie dla singli. Trzaskowski jako prezydent sam programu 500plus nie skasuje, ale może tak eskalować konflikt z rządem, że pogrążymy się w większym kryzysie gospodarczym od tego, który jest przewidziany w prognozach. Nie trzeba nikogo przekonywać, że dla zaplecza politycznego Trzaskowskiego wsparcie dla polityki z Brukseli jak np. Zielony Ład jest ważniejsze od dobrostanu polskich rodzin.

7. Stypendia dla Młodych. Zapowiedź wprowadzenia stypendiów prezydenckich dla zdolnej młodzieży z ubogich rodzin to już szczyt hipokryzji. Trzaskowski zapowiada takie stypendia w kampanii na prezydenta RP, a jednocześnie identyczne stypendia obcina o ponad połowę jako prezydent Warszawy. Zrobił coś, na co nigdy nie zdecydowała się jego poprzedniczka Hanna Gronkiewicz-Waltz, która kontynuowała program stypendialny wprowadzony po śmierci św. Jana Pawła II w 2005 roku przez ówczesnego prezydenta stolicy Lecha Kaczyńskiego. Do tej pory skorzystało z niego ponad 3200 osób. Wśród byłych stypendystów jest wielu doskonałych specjalistów i wybitnych naukowców. Jeszcze nie dawno Warszawa chwaliła się stypendystą profesorem medycyny, który opracował unikalną technikę leczenia raka. Obecnie szanse, że stypendium Rafała Trzaskowskiego wyedukuje takiego naukowca są o połowę mniejsze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję