Reklama

Wiadomości

Edukacja seksualna czy wychowanie?

Według edukatorów seksualnych, ciąża to choroba, antykoncepcja to „lek”, kobieta ma prawo do aborcji na życzenie, a seksualność jest wyłącznie po to, by doświadczać przyjemności. Na takich założeniach oparta jest demoralizacja seksualna, oficjalnie zwana „edukacją”.

Niedziela Ogólnopolska 48/2017, str. 44-45

[ TEMATY ]

seksedukacja

je@n / Foter / CC BY

AGNIESZKA PORZEZIŃSKA: – Właśnie ruszyła kampania Sexed.pl, która odwołuje się do mile brzmiącego postulatu, że trzeba dać dzieciom i młodzieży solidną wiedzę w zakresie seksualności...

KS. MAREK DZIEWIECKI: – To kolejna inicjatywa osób związanych ze środowiskami, które negują potrzebę podstawowych norm moralnych. Tym razem w roli głównej występują celebryci, którzy samych siebie uznają za autorytety w każdej dziedzinie. Ich kampania medialna ma na celu wprowadzanie w błąd społeczeństwa. Chodzi tu zwłaszcza o wprowadzanie w błąd rodziców, nauczycieli i nastolatków.

– Dlaczego Ksiądz tak uważa?

– Pierwszym „autorytetem” kampanii był znany gejowski aktywista, który promował zasadę: „gej jest ok”. Oczywiście, nie wspomniał on o tak elementarnym fakcie, jak to, że geje tworzą pary niepłodne, czyli chore, bo niepłodność jest na liście chorób Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Sexed.pl powtarza wszystkie slogany i błędy liberalnych „edukatorów”, którzy twierdzą, że w sferze seksualnej niepotrzebne jest wychowanie, wystarczy edukacja. Wbrew faktom znanym każdemu wychowawcy zakładają, że informacje są jedynym czynnikiem, który wpływa na zachowanie człowieka. Gdyby tak było naprawdę, to wystarczyłoby przekazać dzieciom i młodzieży wiedzę o szkodliwości alkoholu, narkotyków czy dopalaczy, by nikt już nie sięgał po te toksyczne substancje. Można mówić np. o edukacji matematycznej. W tej dziedzinie rzeczywiście wystarczy przekazywanie wiedzy. W tych sferach natomiast, które wiążą się z ciałem, uczuciami i relacjami międzyludzkimi, edukacja nie wystarczy. Nastolatek nie jest komputerem. Nie kieruje się jedynie wiedzą. Na jego zachowanie mają wpływ: instynkty, popędy, hormony, emocje, przyzwyczajenia, naciski środowiska, moda, obyczaje, media. To właśnie dlatego w odniesieniu do seksualności człowieka nawet solidna edukacja to za mało. Konieczne jest także wychowanie, czyli motywowanie do dyscypliny, promowanie dojrzałej hierarchii wartości, mądry przykład ze strony dorosłych.

– „Edukatorzy” seksualni ukazują seksualność w taki sposób, jakby człowiek miał jedynie ciało i popędy, a nie miał duchowości, moralności, wolności czy aspiracji, nie tworzył więzi...

– To właśnie jest ich największą słabością. Traktują seksualność jako coś, co nie ma związku z czymkolwiek innym w człowieku, a już zwłaszcza z miłością, odpowiedzialnością, małżeństwem czy dojrzałym rodzicielstwem. „Edukatorzy” seksualni deklarują, że ich celem jest dostarczanie dzieciom i młodzieży „naukowej”, wolnej od ideologii wiedzy na temat seksualności. W rzeczywistości czynią coś zupełnie przeciwnego – ukrywają przed wychowankami tę wiedzę, która jest najbardziej potrzebna po to, by w sferze seksualnej ustrzec się zachowań ryzykownych czy wręcz kryminalnych. Dla przykładu, „edukatorzy” seksualni nie wspominają o tym, że w odniesieniu do zachowań seksualnych jedynym stuprocentowo pewnym sposobem ochrony przed AIDS czy innymi chorobami wenerycznymi jest wstrzemięźliwość przedmałżeńska i wzajemna wierność małżeńska.

– „Edukatorzy” seksualni mają jeszcze inne tematy tabu, np. w ogóle nie przekazują nastolatkom wiedzy na temat cyklu płodności pary ludzkiej...

– To kolejny dowód ich przewrotności. Czynią wszystko, by przed młodzieżą ukryć fakt, że kobieta jest płodna niecałą dobę w cyklu, a para ludzka płodna jest kilka dni w cyklu, gdyż tyle plemniki mogą przeżyć w narządach rodnych kobiety w oczekiwaniu na dojrzałą komórkę jajową. „Edukatorzy” ukrywają tę wiedzę po to, by wmówić młodzieży, że jedynym sposobem kierowania płodnością jest antykoncepcja. Od „edukatorów” seksualnych uczniowie nie dowiedzą się o tym, że biologicznym sensem współżycia jest przekazywanie życia. Przeciwnie, otrzymają dawkę ideologicznych sloganów o tym, jakim to złem i nieszczęściem jest ciąża i jak starannie należy się przed nią „zabezpieczać” – także w dorosłym życiu.

– Kolejny temat tabu to wiedza na temat rozwoju dziecka w okresie prenatalnym czy na temat najlepszych warunków wychowania dzieci przez mamę i tatę w trwałej rodzinie...

– W ten sposób „edukatorzy” przyczyniają się do rozpadu rodzin i niewyobrażalnego wręcz cierpienia dzieci. Nie wspomną też o tym, że żadna antykoncepcja nie chroni człowieka przed popadnięciem w erotomanię, przed przestępstwami seksualnymi, przed byciem wykorzystanym i porzuconym czy przed zdradami małżeńskimi. „Edukatorzy” dążą do tego, by już od wczesnego dzieciństwa skupić wychowanków na instynktach i popędach, kosztem pozostałych sfer człowieczeństwa. Całość „wiedzy” przekazywanej nieletnim jest tak dobrana, by „wychowywać” niepłodnych erotomanów.

– Ale po co?

– Po to, by uformować takie społeczeństwo, w którym już nikt nie będzie planował małżeństwa i już nikt nie będzie chciał mieć dzieci, a za to wszyscy będę korzystać z antykoncepcji i „usług” aborcyjnych.

– Nadal nie rozumiem, dlaczego to robią...

– Po części wynika to z ich własnych historii. Ten, kto w nieszczęsny i niegodny człowieka sposób kieruje własną seksualnością, chce, by inni nie byli lepsi ani szczęśliwsi. Ktoś nieczysty czy zniewolony popędem nie będzie promował czystości i mądrości. Drugim powodem jest chęć zrobienia łatwej kariery. Żyjemy w chorej cywilizacji, w której łatwiej jest stać się celebrytą z powodu wyuzdania niż będąc kochającym, wiernym małżonkiem i odpowiedzialnym rodzicem. Trzecim powodem są pieniądze. Nikt nie zapłaci za promowanie czystości i panowania nad sobą w sferze seksualnej, natomiast hojną zapłatę za promowanie rozwiązłości otrzymają ci, którzy stają się dealerami antykoncepcji czy przysparzają klientów klinikom aborcyjnym oraz terapeutom uzależnień.

– Mam wrażenie, że „edukatorom” seksualnym zależy na tym, by rodzice i nauczyciele nie mieli pojęcia o tym, jaką „wiedzę” przekazują wychowankom. Pod pozorem tworzenia klimatu otwartości żądają, by w czasie ich „wykładów” dla uczniów nie był obecny żaden dorosły. Zawsze wydawało mi się to podejrzane...

– Nie dziwi lęk „edukatorów” przed upublicznieniem tego, co mówią do młodzieży, gdyż w praktyce zachęcają nieletnich do aktywności seksualnej i do okłamywania rodziców. Na stronach „Pontonu” (grupy edukatorów seksualnych – przyp. red.) mamy próbkę tego typu przewrotności. „Edukatorzy” seksualni namawiają tam dziewczęta poniżej 16. roku życia, by zdobywały tabletki antykoncepcyjne, posługując się kłamstwem. Podpowiadają, że skuteczną metodą oszukiwania lekarzy jest deklarowanie, iż dana dziewczyna ma ustną zgodę rodziców na stosowanie antykoncepcji hormonalnej. Oto instrukcja ze strony internetowej „Pontonu”: „Żadne przepisy nie określają formy takiej zgody rodziców. Należy stąd wnioskować, że na równi ze zgodą wyrażoną przez rodziców ustnie podczas wizyty u lekarza czy zawartej w formie pisemnej należy traktować deklarację młodego pacjenta o tym, że rodzicie wyrazili zgodę na jego wizytę i leczenie. Dlatego podczas wizyty u lekarza możesz powołać się na ten argument”. Oprócz kpiny z rodziców mamy tu też kpinę z nieletnich dziewcząt, którym „Ponton” wmawia, że zażywanie zbędnych dla organizmu hormonów to... leczenie. Po mojej interwencji w czasie sympozjum na UKSW powyższy wpis został usunięty ze strony „Pontonu”.

– Co, Księdza zdaniem, dyskwalifikuje „edukatorów” seksualnych?

– Oni nie są wychowawcami, którzy pomagają wychowankom unikać zachowań ryzykownych. Przeciwnie, są oni dobrze wyszkolonymi manipulatorami, którzy za pięknymi sloganami ukrywają toksyczne programy.

– To nie przypadek, że „edukatorzy” seksualni są powiązani ze środowiskiem ateistycznej i liberalnej lewicy...

– To również nie przypadek, że najbardziej aktywna w tym względzie grupa edukatorów „Ponton” działa przy skrajnie lewicowej Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, kierowanej przez feministkę znaną z tego, że jest sponsorowana przez lobby antykoncepcyjne, co zostało potwierdzone prawomocnym wyrokiem sądowym. Dla środowisk liberalnych „wiedza” o seksualności to w rzeczywistości tworzenie fikcyjnego obrazu seksu jako łatwej rozrywki, bez konsekwencji i bez odpowiedzialności. W rzeczywistości jest to zachęta do wyuzdania seksualnego i do demoralizacji.

– To także nieoficjalna promocja antykoncepcji i aborcji, a także sposób na podtrzymywanie choćby takiego mitu, że prezerwatywa daje „bezpieczny” seks...

– Tymczasem prezerwatywa nie chroni nawet przed skutkami fizycznymi nieodpowiedzialnego współżycia. Tym bardziej nie chroni przed skutkami psychicznymi, moralnymi czy duchowymi, jak poczucie żalu do samego siebie czy do drugiej osoby, poczucie winy i grzechu, utraty więzi z Bogiem i z bliskimi. Taka „edukacja” to zachęcanie dzieci i młodzieży do chorej filozofii życia, w której przyjemność staje się ważniejsza od osoby i od jej godności.

– Do czego to prowadzi?

– Przede wszystkim do wulgaryzacji więzi, a także do dramatów życiowych, gdyż w żadnej dziedzinie krzywdy nie są aż tak bolesne i aż tak trwałe jak właśnie w sferze seksualnej. „Edukatorzy” seksualni ukrywają fakt, że w Anglii i w krajach skandynawskich, gdzie już od kilku dziesięcioleci stosuje się permisywną edukację seksualną zamiast wychowania do małżeństwa i rodzicielstwa, jest najwięcej w Europie nastolatków zarażonych chorobami wenerycznymi. Największy jest tam też odsetek dziewcząt, które zachodzą w ciążę poniżej 15. roku życia.

– Jaka jest rola wychowawców w przekazywaniu wiedzy dotyczącej seksualności?

– Wychowawcy wiedzą o tym, że seksualność to nie sfera łatwej rozrywki czy miłej zabawy i że jest ona błogosławieństwem jedynie wtedy, gdy staje się jednym ze sposobów potwierdzania miłości małżeńskiej i odpowiedzialnego przekazywania życia. Jest natomiast przekleństwem wtedy, gdy okazuje się sposobem wyrażania przemocy (z gwałtami włącznie) czy gdy prowadzi do śmierci (np. przez zarażanie siebie czy innych chorobami wenerycznymi czy decydowanie się na zabijanie dzieci w fazie rozwoju prenatalnego). Realistyczne – a nie ideologiczne! – wychowanie w sferze seksualnej to przejaw troski o dobrą przyszłość wychowanków i o rodziny, które oni założą.

– Na czym polega to realistyczne wychowanie w sferze seksualnej?

– Polega ono na przekazywaniu wychowankom całościowej i realistycznej wiedzy o człowieku i jego seksualności, a także o skutkach niemądrych i niemoralnych zachowań w tej sferze. Warunkami takiego wychowania są fascynowanie uczniów miłością i odpowiedzialnością, szczęśliwą i trwałą rodziną, uczenie wychowanków panowania nad sobą, a zwłaszcza nad ciałem, popędem i pożądaniem, a także budzenie świadomości, że los poszczególnych ludzi, a także całej ludzkości zależy najbardziej od tego, czy mężczyźni i kobiety potrafią odnosić się do siebie z miłością i szacunkiem.

Ks. dr Marek Dziewiecki, duszpasterz rodzin i popularny rekolekcjonista, psycholog, terapeuta uzależnień
Agnieszka Porzezińska, dziennikarka, scenarzystka, w TVP ABC prowadzi program „Moda na rodzinę”

2017-11-22 12:43

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Auza w ONZ: niepokoi mnie edukacja seksualna, która nie respektuje praw rodziców

[ TEMATY ]

ONZ

edukacja

seksedukacja

prawa rodziców

Vatican News

Niepokojąca edukacja seksualna

„Niepokoi mnie edukacja seksualna, która nie respektuje praw rodziców i nie odpowiada potrzebom dziecka” – powiedział abp Bernardito Auza, podczas sesji zgromadzenia ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Hierarcha podkreślił także wychowawczą rolę rodziny i zaznaczył, że ma ona zdecydowaną przewagę nad instytucjami.

„Obowiązek i prawo rodziców do wychowania dzieci obejmuje wolny wybór szkoły lub innych niezbędnych do tego środków zgodnie z ich moralnymi i religijnymi przekonaniami” – powiedział stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy ONZ. Dodał też, że „edukacja dzieci, w tym nauczanie o miłości i ludzkiej seksualności, jest przede wszystkim obowiązkiem rodziców, a nie placówek edukacyjnych”.

Globalny raport z badania na temat dzieci pozbawionych wolności wyraźnie wskazuje, że „dzieci tylko w ostateczności powinny być umieszczane w placówkach opiekuńczo-ochronnych, edukacyjnych, rehabilitacyjnych lub terapeutycznych, ponieważ nie mogą one zastąpić korzyści płynących z życia w rodzinie. Należy zrobić wszystko, aby dzieci dorastały w środowisku rodzinnym, w którym doświadczają miłości, ochrony i bezpieczeństwa” – powiedział abp Auza.

Oświadczenie abp. Auzy zostało wygłoszone z okazji trzydziestej rocznicy przyjęcia przez światowych przywódców Konwencji Praw Dziecka. Dziś jest to najpowszechniej ratyfikowany traktat o prawach człowieka na świecie. „Jest to dobra okazja, aby zastanowić się nad krokami podjętymi w celu ochrony naszych maluchów oraz ich społecznego i intelektualnego rozwoju” – powiedział hierarcha.

CZYTAJ DALEJ

Kraków: Nowe fakty dotyczące matki Jana Pawła II

2020-02-17 14:04

[ TEMATY ]

Wojtyłowie

Episkopat

Znamiennego odkrycia na temat Emilii Wojtyłowej dokonała dr Milena Kindziuk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, która na cmentarzu Rakowickim w Krakowie odnalazła dwa nagrobki matki Papieża (sic!). Jeden pochodzi z roku 1929, drugi natomiast z 1934. Jak to możliwe?

- Kiedy Emilia Wojtyłowa zmarła w 1929 roku, najpierw została pochowana w grobie swoich krewnych, należącym do rodziny Kuczmierczyków na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Pięć lat później natomiast w 1934 roku została ona ekshumowana i przeniesiona do nowego grobowca w wojskowej części tego samego cmentarza. Oba nagrobki zachowały się do dziś - tłumaczy dr M. Kindziuk. I dodaje: - Na podstawie akt parafialnych oraz dokumentów znajdujących się w Zarządzie Cmentarzy Komunalnych w Krakowie, udało mi się też ustalić ponad wszelką wątpliwość, że w 1934 roku ekshumowano nie tylko matkę Papieża, ale również ciała jego dziadków Marii i Feliksa Kaczorowskich oraz brata przyszłego papieża Edmunda Wojtyły. Obecnie wszyscy spoczywają razem w nowym grobowcu kupionym przez Karola Wojtyłę seniora (ojca Karola i Edmunda) po nagłej śmierci Edmunda, która nastąpiła w 1932 r.

Milena Kindziuk ustaliła też na podstawie dokumentów, że Emilia Wojtyłowa została pochowana od razu w Krakowie, a nie w Wadowicach - jak są przekonani mieszkańcy tego miasta, i jak błędnie podają biografie Jana Pawła II.

Te fakty do tej pory w ogóle nie były znane. Wiadomo było jedynie, że matka Papieża zmarła w 1929 roku i że jej grób znajduje się na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Nowe informacje dotyczące matki Papieża dr Milena Kindziuk z UKSW ustaliła przy okazji przygotowywania książkowej biografii Emilii i Karola Wojtyłów, w związku z planowanym rozpoczęciem ich procesu beatyfikacyjnego oraz ze 100-leciem urodzin św. Jana Pawła II. Książka ukaże się w kwietniu br. nakładem Wydawnictwa „Esprit” oraz „W drodze”. Znajdą się w niej także inne, nowe fakty na temat rodziców i brata Papieża.

CZYTAJ DALEJ

Burkina Faso: kolejny krwawy atak na chrześcijan

2020-02-17 16:28

[ TEMATY ]

atak

24 zabitych, w tym protestancki pastor, i 18 rannych, to wciąż prowizoryczny bilans kolejnego ataku na chrześcijan w Burkina Faso. Grupa doskonale uzbrojonych mężczyzn wtargnęła do kościoła w czasie niedzielnego nabożeństwa i ostrzelała modlących się w nim ludzi. Do zdarzenia doszło w miasteczku Pansi leżącym na pograniczu z Nigrem i Mali.

„Sytuacja chrześcijan w regionie staje się coraz trudniejsza” – stwierdził gubernator prowincji Yagha, w której doszło do ataku. Pułkownik Salfo Kaboré podkreślił, że liczba ofiar może wzrosnąć, ponieważ kilka osób jest w ciężkim stanie. Burkińskie służby bezpieczeństwa przewiozły rannych do szpitala w Dori (leżącego 180 km od miejsca ataku), gdzie otrzymali specjalistyczną pomoc. Świadkowie napadu informują, że zamachowcy najpierw zabili ludzi zmierzających na nabożeństwo (wcześniej świadomie oddzielili miejscowych od przyjezdnych), potem weszli do kościoła, a po wszystkim splądrowali okoliczne sklepy, kradnąc zapasy oleju i ryżu. Porwali też trzech mężczyzn zmuszając ich, by pomogli im wywieźć na motorach zebrane łupy. Na koniec podpalili kościół.

Niepokój budzi to, że kilka dni temu na tym samym terenie zamordowano protestanckiego pastora wraz z czterema jego synami, a drugi pastor został porwany i nie ma o nim żadnych wieści. Od ubiegłego roku w spokojnym dotąd Burkina Faso dochodzi do dramatycznej eskalacji przemocy ze strony islamskich ekstremistów. „Dopóki nie odpowiemy na pytanie skąd pochodzi broń i kto finansuje tych ludzi nic się nie zmieni” – podkreśla w rozmowie z Radiem Watykańskim arcybiskup stołecznego Wagadugu. Kard. Philippe Ouédraogo uczestniczył ostatnio w spotkaniu przedstawicieli afrykańskich rządów na temat eskalacji przemocy w krajach Sahelu. Odbyło się ono pod hasłem „Milczenie broni”. „U nas nie ma fabryk uzbrojenia, ktoś pomaga tym terrorystom zabijać. Sami nie jesteśmy w stanie położyć tamy przemocy” – mówi kard. Ouédraogo.

„Potrzebujemy międzynarodowej solidarności, by powstrzymać handel bronią, która pomaga oprawcom zabijać ich braci i siostry zupełnie niepotrzebnie. To błagalny krzyk naszego serca do Europy, gdzie produkuje się broń. Proszę Radio Watykańskie, by stało się głosem tych, którzy głosu nie mają, którzy cierpią i giną w bezsensownych atakach, są to także dzieci. To dla nas bardzo trudne chwile, liczymy na solidarność zarówno samych Burkińczyków, jak i mieszkańców regionu oraz wspólnoty międzynarodowej. To gorące błaganie naszych serc – prosimy, pomóżcie nam znaleźć rozwiązanie tej tragedii“ - mówi papieskiej rozgłośni kard. Ouédraogo.

„Analitycy są zaniepokojeni tym, że ataki na ludność cywilną, w tym chrześcijan, nasilają się w zastraszającym tempie” – podkreśla Corinne Dufka, dyrektor Human Rights Watch w Afryce Zachodniej. Szacuje, że w ubiegłym roku w ukierunkowanych atakach zabitych zostało ponad 1300 cywilów, siedem razy więcej niż rok wcześniej. Pogłębiający się brak bezpieczeństwa doprowadził też do kryzysu humanitarnego. Ponad 760 tys. osób opuściło swe domy szukając schronienia dla swych rodzin. Chrześcijanie uciekają do większych miast i szukają głównie wsparcia w parafiach i na misjach. Odpowiedzialnością za ataki obarcza się islamskich terrorystów związanych z tzw. Państwem Islamskim i Al-Kaidą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję