Reklama

Nowe Prawo wodne

Między powodzią a suszą

2017-11-22 12:44

Z Mariuszem Gajdą rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 48/2017, str. VI-VII

Rozmowa z Mariuszem Gajdą, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Środowiska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Uchwalenie nowego Prawa wodnego w określonym terminie zostało wymuszone przez ramową dyrektywę wodną UE, ale przecież regulacje wynikające z potrzeb samej Polski musiały być znacznie szersze i zarazem bardziej szczegółowe. Na czym więc polegają te zasadnicze dobre zmiany w polskiej gospodarce wodnej?

MARIUSZ GAJDA: – Na tym, o czym myślałem już kilkanaście lat temu, to zmiany, które próbowałem wprowadzać jeszcze w czasie poprzednich rządów PiS (2005-07). Tą zasadniczą i najważniejszą zmianą jest sposób zarządzania w gospodarce wodnej: wprowadzamy wreszcie zarządzanie kompleksowe w układzie zlewniowym, oczywiście z odpowiednim poszanowaniem administracji rządowej i samorządowej...

– ...ale jednak z koniecznym ograniczeniem roli samorządów w dysponowaniu zasobami wodnymi?

– Tak, ponieważ te zasoby nie dają się odgrodzić i zamknąć w granicach gmin, powiatów czy nawet województw. Stanowią system naczyń połączonych, którym można racjonalnie dysponować jedynie wtedy, gdy ma się na uwadze całość, czyli właśnie w systemie zlewniowym. To, co się dzieje w zlewni jednej rzeki, zawsze oddziałuje na inną zlewnię. Niezbędne jest więc zarządzanie kompleksowe w sensie scalenia kompetencji, szczególnie w zakresie ochrony przed powodzią.

– Co to znaczy w praktyce?

– Do tej pory mieliśmy w tej dziedzinie spory chaos; zdarzało się, że jeden kawałek wału przeciwpowodziowego był w zarządzie samorządu, inny należał do administracji rządowej. Podobnie było z rzekami, co bardzo komplikowało skuteczne zapobieganie powodziom. W 2010 r. na Wiśle w okolicy Tarnobrzega była wielka powódź, ponieważ marszałek województwa świętokrzyskiego wał podwyższył, zaś od strony województwa podkarpackiego tego nie uczyniono. Zabrakło skoordynowanego zarządzania. Teraz i rzeki, i wały znajdą się pod zarządem „Wód Polskich”.

– „Wody Polskie” to organ administracji państwowej?

– Tak, nie jest to ani spółka, ani przedsiębiorstwo, ale instytucja o statusie państwowej osoby prawnej, która może wydawać decyzje administracyjne, czyli pozwolenia wodnoprawne. To bardzo znacząca zmiana.

– Dlaczego?

– Chodzi nam przede wszystkim o kompleksowe podejście do działań przeciwpowodziowych oraz o racjonalne gospodarowanie zasobami wodnymi. A to jest możliwe tylko przez spojrzenie na te problemy w układzie naturalnym (zlewniowym), a nie administracyjnym. Dotychczas pozwolenia wodnoprawne wydawali starostowie i marszałkowie w ramach zadań zleconych przez administrację rządową. Niestety, wydawano je, kierując się często partykularnym interesem poszczególnych samorządów, a nie zważano na konkretne zasoby wodne. Zdarzało się, że udzielano pozwoleń na pobór wód podziemnych na granicy powiatów, i w efekcie takiej koncentracji pozwoleń dochodziło do tego, że w czasie suszy na dużym obszarze nikt nie miał wody.

– Jak będzie zorganizowana ta nowa, kompleksowo zajmująca się wszystkimi zagadnieniami, administracja wodna?

– Skupi ona specjalistów z dotychczasowych regionalnych zarządów gospodarki wodnej, z wojewódzkich zarządów melioracji i urządzeń wodnych, a także ze starostw, jeśli samorządy zechcą ich przekazać „Wodom Polskim”... W ramach nowej administracji powstaną – na mocy rozporządzenia Rady Ministrów – Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej oraz 11 regionalnych zarządów – analogicznie do organizacji Lasów Państwowych – a także 49 lub 50 zarządów zlewni (wodne odpowiedniki nadleśnictw) i nadzory wodne (odpowiedniki leśnictw). Wodne jednostki terytorialne będą miały zasięg dopasowany do naturalnych warunków geograficzno-przyrodniczych. By uporządkować i usprawnić rozwiązywanie problemów w „Wodach Polskich”, będą wyraźnie wyodrębnione 3 piony merytoryczne: w pierwszym skupią się wszystkie zagadnienia związane z ochroną przed powodzią i suszą, drugi zajmie się kwestią usług wodnych (wydawaniem pozwoleń wodnoprawnych, usługami wodnymi, opłatami), trzeci natomiast będzie zarządzał środowiskiem wodnym (jakością wód, m.in. krajowym programem oczyszczania ścieków komunalnych, oraz np. problemami związanymi z poszanowaniem unijnego programu „Natura 2000” itp.).

– Głównym zadaniem „Wód Polskich” wydaje się wzmożenie ochrony przed powodzią i suszą.

– Tak, dlatego ich struktura została tak zorganizowana, by można było wreszcie traktować te największe problemy całościowo – od planów ogólnych po wykonanie najdrobniejszych zadań. Rzecz w tym, by możliwy był także przepływ informacji od dołu do góry, aby plany na bieżąco uwzględniały rzeczywiste potrzeby, aby nie było patrzenia na wszystko tylko z punktu widzenia Warszawy, aby wreszcie każda wyrwa w wale mogła być natychmiast załatana. Gdy chodzi o kwestię powodzi, to wszystko zaczyna się, oczywiście, od ustalonych na poziomie UE planów zarządzania ryzykiem powodziowym: powstaje lista inwestycji, które trzeba wykonać jak najszybciej, a po ich zrealizowaniu „Wody Polskie” mają czuwać nad właściwą eksploatacją wszystkich urządzeń przeciwpowodziowych.

– Ile potrzeba czasu, aby wdrożyć ten nowy system działania w ramach „Wód Polskich”?

– System zacznie funkcjonować od nowego roku, gdy zaczniemy tworzyć nowe komórki organizacyjne, jednak już dziś pojawiają siępewne problemy ze strony nieprzychylnych tej reorganizacji niektórych marszałków, którzy nie godzą się na przekazywanie „Wodom Polskim” budynków, magazynów przeciwpowodziowych...

– Opozycyjny opór?

– Tak. Ale na szczęście nie wszędzie. Pozytywnie reagują Podkarpacie, Wielkopolska, Warmia i Mazury. Mam nadzieję, że jednak nastąpi szersze zrozumienie, iż dobra ochrona przed powodzią polega na działaniu kompleksowym, a nie rozproszonym i partykularnym.

– W Polsce oprócz okresowych powodzi mamy stały deficyt wody, coraz częściej pojawiają się susze. Czy „Wody Polskie” będą mogły naprawdę skutecznie zapanować nad tym problemem?

– Skuteczne zapobieganie suszy ma być – oprócz zapobiegania powodziom – priorytetem działania tej nowo powołanej instytucji państwowej. Na początek dokładnie zidentyfikujemy i rozpoznamy wszystkie obszary występowania suszy. Obecnie jest to wiedza bardzo rozproszona wśród wielu decydentów – marszałków sejmików samorządowych, regionalnych zarządów gospodarki wodnej – i jako taka nie jest właściwie wykorzystywana. A skutek jest taki, że susza wszystkich zaskakuje.

– Jak konkretnie można będzie zapobiegać suszy po przeprowadzeniu „administracyjnych porządków”?

– Zaproponowaliśmy niewielką opłatę stałą za korzystanie z zasobów wodnych, która ma wejść w życie dopiero po 2-3 latach. Jej wielkość będzie wyznaczana indywidualnie w zależności od konkretnego zasobu wodnego (większa tam, gdzie wody jest mniej). To sprawi, że zasób ten nie zostanie wyeksploatowany aż do samego dna. Takiej opłaty dotychczas nie było, dlatego dochodziło do miejscowego wyczerpywania się zasobów wodnych. Należy podkreślić, że ta opłata nie dotyczy w żadnym przypadku poboru wody dla mieszkańców.

– Wzniecono już pewien niepokój, że nowa opłata za wodę sprawi, iż wszystko podrożeje – od energii po napoje...

– Na pewno opłaty za korzystanie z zasobów wodnych nie będą aż tak wielkie, by wywołać jakąkolwiek cenową lawinę, są jednak niezbędne dla ograniczenia deficytu wody, który w razie zaostrzenia mógłby być naprawdę kosztowny. Temu właśnie staramy się przeciwdziałać, proponując tę nową opłatę. Senat zatwierdził już ustawę o regulatorze cen wody – czyli zmianę Ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków. Tym regulatorem będą „Wody Polskie”, które będą czuwać nad tym, aby opłaty za wodę dla gospodarstw domowych były ustalane racjonalnie. Do tej pory przedsiębiorcy korzystający z wody zgłaszali miejscowym samorządom swoje wnioski taryfowe do zatwierdzenia. To się nie zmieni, jednak decyzje samorządów będą musiały być przesłane do „Wód Polskich” w celu ich weryfikacji pod kątem racjonalności gospodarowania miejscowymi zasobami wody oraz sprawdzenia, czy koszty kształtujące podaną taryfę są rzeczywiście uzasadnione (czy uczciwie je wyliczono). Ta opłata nie dotknie nikogo w sposób szczególny, w najbliższych latach będzie bardzo mała dla wszystkich podmiotów gospodarczych wykorzystujących wodę, natomiast w przyszłości może być wysoka dla tych, którzy pobierają duże ilości wody w miejscach, gdzie są małe jej zasoby. To z pewnością wpłynie na bardziej racjonalną lokalizację nowych wodochłonnych inwestycji.

– A to znacząco pomoże ograniczyć konsekwencje suszy?

– Może do niej wręcz nie dopuścić, bo pomoże prowadzić bilansowanie wody na rzekach i w poszczególnych zlewniach, takie, jakie było zapisane w polskim prawie wodnym z 1922 r. i do pewnego stopnia kontynuowane, aż do zniesienia tych dobrych regulacji po wstąpieniu Polski do UE. Nasze nowe Prawo wodne stara się nawiązać do znakomitych rozwiązań z II RP, które były na tyle dalekowzroczne, że sprawdzają się i stają się wręcz konieczne w dzisiejszych czasach, w których zapotrzebowanie na wodę jest ogromne, a jest jej coraz mniej.

Reklama

Franciszek u św. Marty: to diabeł niszczy człowieka, bo Bóg stał się człowiekiem

2019-11-12 14:56

st (KAI) / Watykan

Na nienawiść diabła, która tkwi u źródeł cywilizacji śmierci wskazał papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Nawiązując do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (Mdr 2,23-3,9), gdzie autor natchniony stwierdza, że „śmierć weszła na świat przez zawiść diabła” Ojciec Święty zaznaczył, iż przyczyną tej zazdrości jest wcielenie Syna Bożego, tego że Pan Jezus stał się człowiekiem. Dlatego szatan próbuje zniszczyć ludzkość.

Franciszek przytoczył fragment cytowanej Księgi, gdzie czytamy, że Bóg uczynił człowieka obrazem swej własnej wieczności, a jej autor przypomina, że jesteśmy dziećmi Bożymi i dodaje, że „śmierć weszła na świat przez zawiść diabła”. Wskazał, że to szatan inspiruje w człowieku zazdrość, zawiść, rywalizację, chociaż „moglibyśmy żyć jak bracia, wszyscy w pokoju”. To tkwi u źródeł walki i chęci zniszczenia bliźniego, z takiej postawy rodzą się wojny i zniszczenia.

Papież przypomniał 30. rocznicę upadku zrodzonego z nienawiści muru berlińskiego, ale także nazistów i prześladowania wszystkich, którzy nie byli „czystej rasy ” oraz inne okrucieństwa wojen. Zauważył, że także dzisiaj jest wielu siewców nienawiści, którzy niszczą.

Ojciec Święty zauważył, że często w doniesieniach medialnych mowa jest o nienawiści, zniszczeniach, napaściach i wojnach. O wielu dzieciach umierających z głodu, z powodu chorób, bo nie mają wody, edukacji ani opieki zdrowotnej. Podkreślił, że przyczyną tych nieszczęść jest przeznaczanie pieniędzy na broń, która ma niszczyć. Dodał, że cywilizacja śmierci dociera także do ludzkiej duszy, ponieważ kryje się za nią diabeł, niewidzący człowieka, dlatego, że Syn Boży stał się jednym z nas. "Nie może tego tolerować" - zaznaczył Franciszek. Papież zauważył, że ten język nienawiści wkracza także do świata polityki, kiedy dochodzi do obmowy drugiego, by go poniżyć.

„Chciałbym, aby wszyscy dzisiaj o tym pomyśleli: dlaczego jest dziś na świecie tyle nienawiści? W rodzinach, które czasami nie mogą się pogodzić, w środowisku sąsiedzkim, w miejscu pracy, w polityce ... Oto siewca nienawiści. Śmierć weszła na świat przez zawiść diabła. Niektórzy mówią: ale Ojcze, diabeł nie istnieje, to zło, takie eteryczne zło ... Ale Słowo Boże jest jasne. To diabeł zwrócił się przeciwko Jezusowi” – stwierdził Ojciec Święty.

„Módlmy się do Pana, aby sprawił w naszym sercu wzrost wiary w Jezusa Chrystusa, Jego Syna, który przyjął naszą ludzką naturę, by walczyć z naszym ciałem i pokonać nasze ciało, szatana i zło. Niech ta wiara da nam moc, by nie wejść do gry tego wielkiego nienawistnika, wielkiego kłamcy, siewcy nienawiści” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: Papieski Wydział Teologiczny nada tytuły doktora honoris causa

2019-11-13 09:52

archwwa, lk / Warszawa (KAI)

Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie nada tytuł doktora honoris causa wybitnemu polskiemu teologowi o. prof. Jackowi Salijowi OP oraz o. prof. Ladislavovi Csontosovi SJ, pierwszemu dziekanowi Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie w Trnavie na Słowacji. Uroczystość odbędzie się 27 listopada o godz. 16.00 w auli dawnej Centralnej Biblioteki Rolniczej w Warszawie.

youtube.com

W trakcie uroczystości laudacje na cześć wyróżnionych duchownych wygłoszą ks. prof. dr hab. Józef Warzeszak (PWTW – Collegium Joanneum) i ks. prof. dr hab. Józef Kulisz SJ (PWTW – Collegium Bobolanum). Następnie, po nadaniu honorowego doktoratu, o. prof. Jacek Salij OP oraz o. prof. Ladislav Csontos SJ wystąpią z okolicznościowymi wykładami. Po nich na zakończenie głos zabierze kard. Kazimierz Nycz, Wielki Kanclerz Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie.

Jacek Salij OP urodził się 19 sierpnia 1942 r. w Budach na Wołyniu, w okolicach Dubna, Krzemieńca i Beresteczka, jako drugie dziecko Józefa Salija i Agnieszki, z domu Ostolskiej. Miał trzech braci i pięć sióstr. Na chrzcie otrzymał imię Eugeniusz. Imię św. Jacka Odrowąża zostało mu nadane w zakonie.

Jest wybitnym teologiem, duszpasterzem i autorem licznych publikacji naukowych, tłumaczeń, a także dzieł popularnonaukowych. Przez wiele lat był wykładowcą na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Przez długie lata w miesięczniku „W drodze” prowadził korespondencję z czytelnikami na tematy związane z wiarą, pod ogólnym szyldem: „Szukającym drogi”.

Po święceniach o. Salij został skierowany do pomocy w krakowskim ośrodku duszpasterstwa akademickiego „Beczka”, następnie zaś przez ponad dziesięć lat (1971–1983) był opiekunem Sekcji Kultury warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej.

3 maja 2007 r. prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył o. Salija Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Dziesięć lat później otrzymał z rąk prezydenta RP Andrzeja Dudy Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski za zasługi dla rozwoju teologii i filozofii, za działalność na rzecz transformacji ustrojowej Polski, a także za osiągnięcia w pracy literackiej i publicystycznej.

Z kolei Ladislav Csontos SJ urodził się 23 marca 1952 r. w Pieszczanach na Słowacji. Maturę uzyskał w 1970 r., po czym rozpoczął studia na uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie na Wydziale Przyrodoznawstwa – studiował matematykę. Gdy jego matematyczne studia zbliżały się do końca, był już od roku w tajnym nowicjacie u jezuitów.

Po ukończeniu matematyki podjął pracę w Słowackiej Komisji Planowania w Bratysławie, w której pracował do 1990 r., do upadku komunizmu. Jednocześnie, po ukończeniu nowicjatu, zaczął studia filozoficzno-teologiczne w Jezuickim Instytucie Teologicznym św. Alojzego, działającym w podziemiu na Słowacji.

Święcenia kapłańskie przyjął tajnie we Wrocławiu w 1980 r. W 1982 r. uzyskał doktorat z matematyki na Wydziale Matematyki i Fizyki (RNDr.), na Uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie. Następny stopień naukowy uzyskał w 1992 – był to stopień licencjata teologii – na Papieskim Wydziale w Warszawie i zaczął wykłady z filozofii na Jezuickim Instytucie Teologicznym św. Alojzego w Bratysławie, który po upadku komunizmu zaczął oficjalnie działać, a od 1992 r. funkcjonował już w ramach uniwersytetu w Trnawie.

W 1996 r. został dyrektorem Jezuickiego Instytutu Teologicznego św. Alojzego, a kiedy Instytut stał się Wydziałem Teologii Uniwersytetu w Trnawie (1997) został jego pierwszym dziekanem. Dzięki jego staraniom, na Wydziale Teologii, powołano kierunek studiów filozofii chrześcijańskiej, którym kieruje do dziś.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem