Reklama

Duchowość zaczęła się w Warszawie

2017-11-29 10:28

Ks. dr hab. Kazimierz Pierzchała
Edycja warszawska 49/2017, str. VI

Artur Stelmasiak
Ks. Stanisław Urbański, profesor zwyczajny Uniwersytetu kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW) w Warszawie, pierwszy w Polsce doktor, doktor habilitowany i profesor z teologii duchowości. Wieloletni prodziekan i dziekan Wydziału Teologicznego UKSW, wi

Ks. Kazimierz Pierzchała: – Ksiądz Profesor był pierwszym doktorem habilitowanym w dziedzinie teologii duchowości. Jakie były początki tej dyscypliny teologicznej w Warszawie?

Ks. Stanisław Urbański: – Teologia duchowości, a zwłaszcza teologia mistyczna po 350 latach będąca na indeksie ksiąg zakazanych w 1929 r. „odżywa”. Wówczas to św. Jan od Krzyża i św. Teresa od Jezusa zostali ogłoszeni „doktorami Kościoła”. W tym samym roku powstała na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie pierwsza Katedra Ascetyki i Mistyki. Natomiast w Polsce, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w 1974 r. w ramach teologii moralnej powstała pierwsza Katedra Teologii Duchowości - założona i prowadzona przez ks. prof. Waleriana Słomkę. Również w ramach teologii moralnej na Akademii Teologii Katolickiej ks. prof. Stanisław Olejnik powołał Katedrę Teologii Życia Duchowego. W katedrze tej w 1982 r. objąłem wykłady w systemie zlecenia, jako pierwszy w Polsce doktor teologii duchowości, a następnie jako pierwszy doktor habilitowany, tworząc Sekcję Teologii Duchowości z trzema katedrami, z pierwszą w Polsce Katedrą Mistyki Chrześcijańskiej.
Od tego czasu badania prowadzone przeze mnie rozchodziły się w trzech kierunkach: w tworzeniu koncepcji teologii duchowości, teologii mistycznej i w odkrywaniu polskiej teologii duchowości, zwłaszcza mistyki przeżyciowej. Oczywiście wszystko to w kontekście duchowości europejskiej i tradycji Kościoła. Były to pionierskie badania. Wielu profesorów nie uznawało teologii duchowości, jako samodzielnej dyscypliny teologicznej. Uważano tradycyjną ascetykę, odrzucając życie mistyczne. Życie duchowe sprowadzano do praktyk ascetycznych, pobożnościowych. Spotykało mnie z tego powodu wiele przykrości i nieprawdziwych opinii.

– Co Ksiądz Profesor robił, aby wyjść z tej przykrej sytuacji?

– Postanowiłem rozwinąć studia doktoranckie, które od początku cieszyły się dużą frekwencją i uznaniem wśród księży biskupów. W seminarium uczestniczyli studenci z Polski, z Europy Zachodniej i Wschodniej, a nawet z USA. To wszystko pozwoliło mi na wypromowanie 75 doktorów. Wielu z nich jest dzisiaj biskupami, profesorami. Ta moja praca zmieniała dotychczasową, nieprzychylną opinię o teologii duchowości. Z drugiej strony badania prowadzone w Warszawie, w ramach prac naukowych (doktorskich, habilitacyjnych, profesorskich), budowały koncepcję teologii duchowości i teologii mistycznej, odkrywały polską duchowość, duchowość europejską Zachodu i Wschodu, a także pewne treści duchowości amerykańskiej. Do tego dochodziły moje coroczne badania statutowe i granty (pierwszy na wydziale teologicznym UKSW).
Dzięki moim pionierskim badaniom odkryłem polskie szkoły duchowości, przede wszystkim szkołę duchowości zmartwychwstańczej, honorackiej, szkołę sióstr benedyktynek (s. Magdalena Mortęska), szkołę kapucyńską przełomu XIX i XX wieku oraz szkołę duchowości mariańskiej (mistykę Stanisława Papczyńskiego, Jerzego Matulewicza). Ponadto odkryłem sześć okresów polskiej duchowości, mistykę przeżyciową polskich mistyczek i mistyków, w ramach której okrywam mistykę przesłania (proroczą), np. przesłanie miłosierdzia Bożego św. Faustyny, mistykę przesłania niemowlęctwa duchowego s. Leonii Nastał itd. W celu propagowania tych odkryć oraz prezentowania koncepcji teologii duchowo-mistycznej powołałem cztery serie wydawnicze. Najsłynniejsza to „mistyka polska” i „duchowość Europy”, w których to ukazało się ponad 200 pozycji wydawniczych.

– Czy po 30 latach pracy Ksiądz Profesor dostrzega potrzebę teologii duchowości, zwłaszcza gdy pojawiają się różne duchowości?

– Oczywiście, że dostrzegam – tym bardziej w obecnej dobie, która charakteryzuje się „burzą duchowości”. Aktualnie w Europie propagowana jest „nowa duchowość” indywidualistyczna, zwracająca uwagę na budowanie relacji z Bogiem na sposób osobisty i tylko o własnych siłach, kładąc nacisk na „przeżycia” emocjonalne, które stają się instancją o autorytecie przewyższającym autorytet Kościoła. Powszechnie uważa się, iż poza tymi przeżyciami w nic nie trzeba wierzyć. Istotą jest więc „przeżycie” (doświadczenie, emocja, uczucie). Następuje sakralizacja własnego „ja”, odrzucenie działania Boga, a w życiu liczy się tylko samorealizacja, osobista autonomia, samoekspresja. Rodzi się osobowość narcystyczna, nastawiona na terapię, na ucieczkę od świata zewnętrznego, od społeczeństwa, od rodziny. Człowiek zamyka się wokół siebie, doświadczając pustki oraz jałowości ducha. Rodzi się duchowość ateistyczna, humanistyczna, psychologiczna, terapeutyczna, jednym słowem naturalna. Miejsce wiary zajmuje ideologia. Pojawia się piśmiennictwo mówiące o życiu duchowym zwierząt (o duchowości kota, psa). Odpowiedzią na tak rozumianą duchowość indywidualistyczną jest duchowość personalistyczna.

– A więc jaka jest koncepcja teologii życia duchowego?

– Koncepcja ta jest bardzo prosta. Proces życia duchowego, świętości, dokonuje się na drodze rozwoju miłości. Bóg będący pełnią świętości, pragnie podzielić się pełnią swojej miłości z człowiekiem. Dlatego chrześcijanin w sakramencie chrztu świętego otrzymuje cnoty teologalne: miłość, wiarę i nadzieję oraz dary Ducha Świętego. Od człowieka zależy, czy na miłość Boga odpowiada swoją miłością. Bóg wymaga od człowieka, aby zjednoczył się z Nim w miłości, a więc miłość jednoczy chrześcijanina z Bogiem w mistycznym zjednoczeniu. Sama miłość jest już uczestnictwem w życiu samego Boga, czyli w nieskończonej miłości Bożej i dlatego może wzrastać podobnie jak łaska, która jest uczestnictwem w naturze Bożej.
Zatem od człowieka zależy, czy rozwija dary otrzymane w sakramencie chrztu, czy one tylko „leżą jak ziarenka w pustej donicy”. Człowiek walcząc ze skutkami grzechu pierworodnego zmuszony jest rozwijać tę miłość (współpracując z Bogiem) poprzez sakramenty i poprzez wysiłek własny. Najczęściej chrześcijanie uważają, że jak odmówią wieczorny pacierz i pójdą do kościoła, to już stają się uświęconymi, gdyż osiągnęli spokój sumienia, wykonując obowiązki pobożnościowe, a tymczasem na co dzień mogą być osobami pysznymi, podłymi, pełnymi nienawiści i zemsty, mogą być karierowiczami, mogą być osobami wrednymi itd. Te wszystkie wady i słabości nie rozwijają relacji miłosnej do Boga i bliźniego. Mówiąc wprost o prawdziwej świętości, to polega ona na ciągłym procesie miłości do Boga i bliźniego, poprzez odrzucenie wszystkiego co przeszkadza temu rozwojowi. Przed tak rozumianą miłością człowiek nie może uciec, albo staje się uświęconym, albo będzie zwykłym kłamcą.

– Wymiar mistyczny jest więc wymiarem podstawowym?

– Tak. Stąd też, w istocie świętości zawarte jest dążenie do mistycznego zjednoczenia w miłości z Bogiem, natomiast sprawdzianem tej jedności mistycznej w miłości z Bogiem jest otwarcie się na bliźniego, albowiem miłość bliźniego prowadzi do umiłowania Boga. Zatem świętość ma wymiar mistyczny, najwyższe zjednoczenie z Bogiem w miłości. Ten rozwój miłości wymaga ciągłej walki z wadami, oczyszczenia się z nich. Proces ten jest bardzo bolesny, gdyż człowiek zrywa ze swoimi przywiązaniami. Wkracza wówczas formacja duchowa, poprzez współpracę z łaską Bożą, a nie formacja psychologiczna, która to nie może zastąpić formacji duchowej w procesie oczyszczenia, przez cały proces świętości. Niektórzy formatorzy walkę ze skutkami grzechu pierworodnego przesuwają na płaszczyznę psychologii. Psychologia może stwierdzić stan psychiki człowieka, czyli formacji ludzkiej. Tam gdzie wkracza łaska Boża nie ma miejsca dla psychologii, która nie może zastąpić formacji duchowej.
Najczęściej w Polsce rozumie się mistykę jako zjawiska nadzwyczajne i odnosi się to tylko do osób wybranych przez Boga. Jest to z natury błędny pogląd. Wszyscy ludzie są powołani do życia mistycznego, czyli do doświadczenia miłości, obecności Boga w swoim wnętrzu. Można powiedzieć, że życie mistyczne jest po prostu realizowaną miłością w życiu człowieka, aż do osiągnięcia mistycznego zjednoczenia z Bogiem. Najlepiej ten proces poznajemy na bazie mistyki przeżyciowej.
Zatem teologia duchowości zajmuje się wewnętrzną relacją miłości Boga do człowieka i miłością człowieka do Boga (wymiar mistyczny), natomiast wymiar ascetyczny obejmuje uwolnienie się od przywiązania do skutków grzechu pierworodnego i praktyki pobożnościowe. Nieznajomość mistycznego wymiaru życia duchowego sprowadza życie do poziomu życia ascetycznego, moralnego, religijnego, pobożnościowego, czyli do poziomu horyzontalnego, odrzucając wymiar wertykalny, budowania miłosnej jedności z Bogiem. Mistyczny wymiar życia duchowego wymaga ciężkiej pracy duchowej. Człowiek kochający Boga nie może czynić jakiegokolwiek zła bliźniemu (np. oczernianie, plotki, zemsta), ponieważ jest mistycznie z Nim zjednoczony. Często niektórzy formatorzy życia duchowego zwalniają człowieka z tej pracy nad sobą, która docelowo jest podstawą rozwoju miłości.

– Ksiądz Profesor opracował „metodę postępu” życia duchowego.

– Tak. Jest to „metoda rozwoju” życia duchowego, mistycznego na bazie postępu miłości. Bardzo prosta, albo człowiek będzie całkowicie kochał Boga, albo nie (pycha, kariera, kłamstwo). Miłość „uzdalnia” człowieka do złożenia siebie w bezinteresownym darze - najpierw dla Jezusa, a następnie dla bliźniego. Życie duchowe, mistyczne nie polega na ciągłym doskonaleniu siebie, ale na wzroście miłości, która wyraża się w dawaniu siebie. Dlatego można mówić o życiu mistycznym jako normalnym rozwoju duchowym chrześcijanina. Chrześcijanin staje się mistykiem, gdy doświadcza miłości Boga.

Tagi:
wywiad

Reklama

Wspieramy Polską Wieś

2019-10-09 08:38

Rozmawiał Maciej Laszczyk

Artur Stelmasiak/Niedziela
Anna Gembicka: Chcemy rozwijać szczególnie te miejscowości, które straciły lub tracą swoje funkcje społeczne i gospodarcze

Maciej Laszczyk: – Pani Minister, Janusz Wojciechowski został wybrany Komisarzem ds. rolnictwa w UE. Co to oznacza dla Polski?

Anna Gembicka: – To kolejny po zniesieniu wiz do USA sukces naszego kraju na arenie międzynarodowej. To bardzo dobra i ważna wiadomość dla Polski. Stanowisko Komisarza ds. rolnictwa to ogromna odpowiedzialność, ale i ogromne możliwości. W perspektywie lat 2021-2027 na Wspólną Politykę Rolną ma być przeznaczone 365 mld euro. To ogromna kwota. Dla porównania dochody budżetu Polski w 2019 r. mają wynieść 387,7 mld zł. Janusz Wojciechowski ma ogromne doświadczenie - był prezesem Najwyższej Izby Kontroli, wicemarszałkiem sejmu, zasiadał w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. Z pewnością jego kandydatura przysłuży się do zrealizowania przez PiS obietnicy zrównania dopłat dla rolników.

– Rząd PiS mocno inwestuje w Polską wieś.

– Tak. Bo Polska wieś jest dla nas bardzo ważna. Bezpieczeństwo żywnościowe to fundament Polski. Każdy korzysta codziennie z owoców pracy rolnika. My robimy wszystko, aby tę ciężką pracę docenić. W końcu wieś to też ostoja tradycyjnych wartości.

– Jaki są to wartości?

– Rodzina, wiara, patriotyzm. To podstawa społeczeństwa, ale też kręgosłup moralny. Dziś te wymienione przeze mnie wartości są atakowane z różnych stron. Polska wieś w nie wierzy i stoi na ich straży.

– Jednym z obszarów wsparcia wsi są Koła Gospodyń Wiejskich. Co się wydarzyło, że stały się one tak popularne?

– W 2018 roku przyjęta została ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich. Nadała ona nowy impuls do rozwoju tym organizacjom. Koła Gospodyń Wiejskich liczą sobie już blisko w Polsce 150 lat, mają długą tradycję. Postanowiliśmy je uhonorować i zaproponować nowe, szyte na miarę XXI wieku, możliwości. 

– Jakie są to możliwości?

– Koła otrzymały osobowość prawną, mogą prowadzić działalność gospodarczą i są zwolnione z podatku dochodowego oraz VAT (do 200 tys. zł). Nie muszą posiadać kasy fiskalnej, a ponadto posługują się uproszczoną ewidencją przychodów i kosztów. To zmiany, które uwolniły drzemiącą w Paniach przedsiębiorczość, dały im nowy impuls do rozwoju.

– Jak pani odnajduje się realizując program wsparcia wsi?

– Sama pochodzę ze wsi, więc bardzo dobrze się odnajduję w tych tematach, są mi bardzo bliskie bo sama miałam okazję ich doświadczyć. Spotykam się z wieloma ludźmi, słucham ich historii i pomagam jak tylko umiem. Przed polską wsią wiele wyzwań, ale jestem przekonana, że teka komisarza ds. rolnictwa na pewno przyczyni się do stworzenia lepszych możliwości rozwoju dla polskich rolników. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik episkopatu: Kościół nie jest przeciwny odpowiedzialnej edukacji seksualnej

2019-10-17 18:20

BP KEP / Warszawa (KAI)

Kościół katolicki nie jest przeciwny odpowiedzialnej edukacji seksualnej. W ramach kursów dla przyszłych małżonków prowadzone są zajęcia podejmujące również tematy dotyczące życia seksualnego i odpowiedzialnego rodzicielstwa – wskazuje rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik, który w ten sposób komentuje dyskusję toczącą się w mediach. Przypomina także, że w szkołach istnieje już program „Przygotowanie do życia w małżeństwie i rodzinie”.

BP KEP
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Rzecznik episkopatu podkreśla jednocześnie, że zgodnie z nauczaniem Kościoła katolickiego oraz innych religii, życie seksualne jest zarezerwowane dla małżonków. „W tej sprawie nie ma pola do kompromisów, szóste przykazanie mówi jasno: 'Nie cudzołóż', dlatego wszelkie próby omijania tej zasady są nie do przyjęcia dla katolików” – dodaje.

Nawiązuje do adhortacji Ojca Świętego Franciszka „Amoris laetitia”, w której Papież przypomina: „Sobór Watykański II podniósł potrzebę 'pozytywnego i mądrego wychowania seksualnego', skierowanego do dzieci i młodzieży, 'odpowiedniego do wieku', 'wykorzystując postęp nauk psychologicznych, pedagogicznych i dydaktycznych'. (...) Wielką wartość ma taka edukacja seksualna, która pielęgnuje zdrową skromność, chociaż niektórzy utrzymują, że to sprawa z innych czasów. Jest to naturalna obrona osoby, chroniącej swe wnętrze i unikającej zamienienia się jedynie w przedmiot” (Amoris laetitia, nr 280, 282).

W nawiązaniu do tej wypowiedzi rzecznik episkopatu podkreśla, że konieczne jest rozróżnienie między edukacją seksualną, która traktuje drugą osobę jako przedmiot użycia, a edukacją seksualną, która pielęgnuje – jak pisze papież Franciszek – zdrową skromność i chroni dzieci i młodzież przed wykorzystywaniem seksualnym. „Takie zajęcia są prowadzone od wielu lat, edukacja w kierunku ochrony przed tak zwanym 'złym dotykiem' jest konieczna i tu nie ma dyskusji” – mówi.

Ks. Rytel-Andrianik zaznacza także, że „Wierność małżonkowi lub małżonce jest dobra dla szczęścia rodziny. Wynika to z Dekalogu i jest potwierdzone przez tradycję judeo-chrześcijańską i życie. Dzieci są wtedy wychowywane w rodzinach i tam dojrzewają emocjonalnie, a wiedzę przekazują im rodzice, w sytuacji, którą uznają za stosowną”.

Rzecznik episkopatu zwrócił uwagę na to, że gdy w pierwszej połowie 2019 roku pojawiły się informacje, że niektóre samorządy planują finansowanie edukacji seksualnej, w sierpniu 2019 Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski roku po raz kolejny przypomniała konstytucyjne prawa rodziców w specjalnym komunikacie, w którym czytamy: „Edukacja i wychowanie czyli kształtowanie postaw są w polskim systemie prawnym traktowane jako kompetencja rodziców, a rola szkoły w tym zakresie jest wyłącznie pomocnicza. Konstytucja gwarantuje rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 ust. 1 i 53 ust. 1), a Prawo oświatowe jasno potwierdza, że szkoła wspomaga wychowawczą rolę rodziny (art. 1 pkt 2)”.

Ks. Rytel-Andrianik przypomina, że w tych sprawach wypowiadał się wielokrotnie św. Jan Paweł II, jako człowiek towarzyszący młodzieży, ale również profesor, wykładowca KUL. „Pisał o tym m.in. w 'Teologii ciała'. Warto też przypomnieć jego encyklikę 'Evangelium Vitae' oraz encyklikę św. Pawła VI – 'Humane Vitae'. W nauczaniu Kościoła, które wypływa z Pisma Świętego i Tradycji, są zawarte postawy życiowe dla katolików, ale seksualność rozumiana jako część małżeństwa, jest wartością powszechną w społeczeństwie, bez względu na wyznanie” – mówi rzecznik episkopatu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do Indian amazońskich: Ewangelia musi się inkulturować

2019-10-18 19:16

Beata Zajączkowska/vaticannews / Watykan (KAI)

Ewangelia musi się inkulturować, aby „ludy przyjęły nauczanie Jezusa we własnej kulturze”. Papież Franciszek mówił o tym w czasie spotkania z grupą około 40 Indian amazońskich. Część z nich uczestniczy w synodzie, a pozostali biorą udział w innych okołosynodalnych inicjatywach, jakie odbywają się w Rzymie.

Vatican News / AFP
Papież do Indian amazońskich

Na początku spotkania dwoje przedstawicieli rdzennych ludów Amazonii podziękowało Papieżowi za zwołanie synodu i poprosiło go o pomoc w zapewnieniu spokojnego i szczęśliwego życia ich ludom, w ochronie ziemi i wody, tak aby mogli z nich korzystać także ich potomkowie.

Franciszek mówił o tym, że Ewangelia jest ziarnem, które pada w ziemię i wzrasta zgodnie z cechami danej ziemi. Mówiąc o regionie amazońskim, wskazał na niebezpieczeństwo nowych form kolonizacji. Odwołując się do początków chrześcijaństwa, które zrodziło się w świecie żydowskim, rozwijało się w świecie grecko-łacińskim, a w końcu dotarło do innych ziem, w tym słowiańskich, wschodnich i amerykańskich, Ojciec Święty podkreślił, że Ewangelia musi się inkulturować, aby „ludy przyjęły nauczanie Jezusa we własnej kulturze”.

W czasie spotkania z Papieżem przedstawicielom Indian towarzyszyli abp Roque Paloschi, metropolita Porto Velho w Brazylii, i kard. Claudio Hummes, relator generalny Synodu Biskupów. Spotkanie miało charakter bardzo spontaniczny. Franciszek otrzymał w prezencie m.in. tradycyjny łuk oraz pióropusz, w którym chętnie pozował do zdjęć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem