Reklama

Świąteczny alfabet

2017-12-20 11:39

Ks. Jacek Molka
Niedziela Ogólnopolska 52/2017, str. 14-16

Graziako/Niedziela
Betlejem – Grota Narodzenia Pańskiego

To subiektywny wybór haseł. Odnoszą się one do jakże ciepłych i rodzinnych świąt. Mam nadzieję, że każdy z Państwa znajdzie w nich coś, co pozwoli jeszcze lepiej przeżyć wydarzenie przyjścia na świat Jezusa z Nazaretu

A jak aniołowie, którzy pojawiają się w opisie narodzin Pana Jezusa w Ewangelii według św. Łukasza. Jeden z nich obwieszcza pasterzom radosną nowinę o narodzinach Zbawiciela. Potem wielbią Pana Boga. Anioł to dosłownie posłaniec. Kim jest? Zdaniem św. Augustyna (354-430), „przez to, czym jest, jest duchem, a przez to, co wypełnia, jest aniołem”. Każdy z nas ma swojego Anioła Stróża. Aniołów spotykamy zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie. Zazwyczaj przekazują oni ludziom Boże polecenia.

B jak Betlejem, które leży obok Jerozolimy. Zgodnie z przekazem Ewangelii według św. Mateusza i św. Łukasza – tam urodził się Pan Jezus. Tłumaczymy tę nazwę jako „Dom chleba”. Miasto to znajduje się obecnie na terenie Autonomii Palestyńskiej. Jest znaczącym ośrodkiem kultury materialnej i duchowej. To właśnie tam wierni z całego świata mogą podziwiać miejsce narodzin Boga Człowieka. Warto wspomnieć, że w czasach biblijnych istniało też Betlejem w Galilei, o którym wspomina np. Księga Sędziów.

C jak cesarz Oktawian August (63 r. przed Chr. – 14 r. po Chr.). Był on pierwszym rzymskim cesarzem. To wnuk Julii – siostry Gajusza Juliusza Cezara. W czasie jego rządów na wschodnich peryferiach imperium rzymskiego przyszedł na świat Jezus z Nazaretu. Władca ten reformował państwo, przeprowadził nowy spis ziemi i obywateli. Mówi się o nim, że zastał Rzym ceglany, a zostawił marmurowy. Zainicjował tzw. Pax Augusta – czas ładu i pokoju, który trwał ponad 200 lat, złoty okres w historii kultury rzymskiej.

Reklama

D jak dziadkowie Pana Jezusa, czyli święci Joachim i Anna. Zgodnie z tradycją, która bazuje przeważnie na tzw. apokryfach (to m.in. dzieła, które nie są natchnione i nie znalazły się w Biblii), dziadkowie Pana Jezusa ze strony Maryi byli bardzo religijnymi Żydami. Cechowały ich dobroć i szlachetność. Mieli mieszkać w Nazarecie. Joachim znaczy po hebrajsku „Bóg podniesie”, a Anna to „łaska”. On miał umrzeć kilkanaście lat przed narodzeniem Bożego Syna, a ona miała dożyć późnej starości i skonać w otoczeniu Jezusa, Maryi i Józefa.

E jak Ewangelie dzieciństwa, czyli 2 pierwsze rozdziały Ewangelii według św. Mateusza i św. Łukasza. Św. Marek i św. Jan nie opisują wydarzeń z życia małego Pana Jezusa. Przekaz Mateuszowy różni się od Łukaszowego, ponieważ autorom przyświecały inne teologiczne cele, kiedy redagowali swoje wersje Dobrej Nowiny. Dzięki św. Matuszowi znamy np. epizody o Gwieździe Betlejemskiej czy wyprawie Świętej Rodziny do Egiptu. Św. Łukasz natomiast przekazał potomnym relacje m.in. o aniołach, pasterzach i Dziecięciu w żłobie.

F jak fanty pod choinkę, czyli świąteczne podarki. Każdy lubi dostawać prezenty. Uwielbiamy je też ofiarowywać innym. Jest takie przysłowie, które brzmi: „Kto daje, ten dostaje”. No właśnie. Zapisano też Jezusowe powiedzenie: „Więcej jest radości w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20, 35). Tekst ten należy do tzw. agrafa, czyli słów Pańskich niezapisanych w Ewangeliach. W tych dniach każdy z nas może stać się swoistą dobrą nowiną o rodzącym się Bogu Człowieku, który po prostu ofiarowuje nam samego siebie.

G jak Gwiazda Betlejemska, o której czytamy w Ewangelii według św. Mateusza. Towarzyszy ona Mędrcom ze Wschodu i wskazuje miejsce narodzin Zbawiciela świata. Istnieje co najmniej kilka całkiem racjonalnych hipotez na jej temat. Są też zupełnie bajkowe, nawet baśniowe. Wydaje się, że Gwiazdą Betlejemską mogły być np. przelatująca kometa bądź jakieś inne kosmiczne zjawisko. Trzeba wiedzieć, że w starożytności panowało powszechne przekonanie, iż narodzinom ważnych osobistości towarzyszy pojawienie się gwiazdy.

H jak Herod II Wielki (ok. 72-4 r. przed Chr.), który m.in. był królem Judei z ramienia Rzymu. Chrystus przyszedł na świat pod koniec jego panowania. Kojarzy się on nam np. z rzezią niewiniątek, choć jego greckie imię oznacza „szlachetny”, „bohaterski”. Był Idumejczykiem, zręcznym politykiem, zarazem chorobliwie zazdrosnym o władzę. Rozbudował i odrestaurował świątynię jerozolimską (niektórzy mówią, że zbudował ją na nowo). Jest twórcą Cezarei Nadmorskiej czy też twierdzy Masada nad Morzem Martwym.

I jak itd. No właśnie. Co: i tak dalej? Mówi się: „Święta, święta i po świętach”. Czyż mają się nam one kojarzyć li tylko z przejedzeniem czy – nie daj Boże! – z przepiciem? Czy są one „prawdziwe”, bo po raz enty wyemitowano film „Kevin sam w domu”? Stanowczo protestuję. Na świat przyszedł Emmanuel – Bóg z nami. Stał się jednym z nas, gdy nadeszła „pełnia czasów”, o której pisze św. Paweł Apostoł w Liście do Galatów. Imię Jezus (Jeszua lub Jehoszua) oznacza, że Bóg jest zbawieniem. Niech tak pozostanie. Także po świętach.

J jak Józef, św. Józef – opiekun Świętej Rodziny. Nie mamy o nim wielu biblijnych danych. Ewangelie wspominają go w zaledwie 26 wierszach. Nie ma też żadnej jego wypowiedzi, bo on przemawiał czynami, a nie słowami. Jego imię pojawia się tylko 14 razy i oznacza: „Pan przydał, obdarzył”. Istnieje, co prawda, bardzo wiele tzw. pism apokryficznych, o których była wcześniej mowa, jak np. „Historia Józefa Cieśli” z IV wieku, które żywo interesują się życiem przybranego ojca Pana, ale nie można na nich polegać.

K jak Królowie (Mędrcy lub Magowie). Przywędrowali ze Wschodu za gwiazdą. Jak odnotowuje św. Mateusz Ewangelista, przynieśli Panu w darze: mirrę, kadzidło i złoto. Dlatego utarło się, że było ich 3, bo przynieśli 3 prezenty. Tradycja nadała im imiona: Kacper (stróż skarbca), Melchior (król światła) i Baltazar (król). To przedstawiciele świata pogańskiego, którzy w osobie Nowonarodzonego uznają prawdziwego Boga. Oddają Mu pokłon. Można powiedzieć, że dają świadectwo o prawdzie Jego narodzin.

L jak lata życia Jezusa z Nazaretu. To jest problem. Dopiero co się urodził, a już ma umrzeć? Jak go rozwiązać? Łatwo. Przy literze „R” poznamy rok Jego urodzenia. Ale to za chwilę. Ile lat żył? Na pewno nie 33 lata. Co najmniej 36. O ile nie więcej. Dlaczego? No bo umarł na wiosnę roku 30 lub 33. Zdecydowaną większość życia spędził w Nazarecie (literka „N”). Ostatnie zaś lata – jako wędrowny nauczyciel, który zgromadził wokół siebie liczne grono naśladowców. Dziś my Go naśladujemy, żyjąc w wielkiej rodzinie chrześcijan.

Ł jak... „Łoj”, łatwo nie będzie. Tym bardziej teraz, gdy USA przenosi swoją ambasadę do Jerozolimy i uznaje ją za stolicę Izraela. I tak owo miasto Bożego pokoju (hebrajskie: „ir szalom el” – Jerozolima) może stać się miejscem jeszcze bardziej narażonym na jego brak. To serce judaizmu, ale również prężne skupisko świata muzułmańskiego. Nie brakuje w nim też chrześcijan. Oby wyznawcy owych 3 wielkich monoteistycznych religii potrafili dojść do konsensusu i żyć obok siebie w autentycznym ładzie i pokoju.

M jak Maryja, czyli po hebrajsku Miriam, a po aramejsku Mariam, co znaczy „Piękna”, „Przynosząca radość”, a także „Pani”. To Matka Pana, która prawdopodobnie urodziła się ok. 20 r. przed Chr. w Jerozolimie lub też w Seforis w Galilei. Najświętsza Maryja Panna jest szczególnie czczona przez nas, Polaków. Gdzie? Oczywiście, na Jasnej Górze, choć tam nigdy nie było żadnych maryjnych objawień. Jest tam jednak coś szczególnego. To Jej Ikona. Maryja wskazuje w niej na Syna. To największe Objawienie. I niech tak na zawsze pozostanie.

N jak Nazaret, czyli miasto, z którego pochodziła i gdzie żyła Święta Rodzina. Leży ono w północnej części Izraela. Jest nawet nazywane jego arabską stolicą, ponieważ 80 proc. jego ludności to Arabowie. Niemniej jednak rzadko dochodzi tam do jakichś napięć. To żelazny punkt wszystkich pielgrzymek do Ziemi Świętej z miejscami, które upamiętniają biblijne wydarzenia, np. Zwiastowanie Pańskie. Warto wiedzieć, że ostatni papieże także nawiedzili Nazaret. Byli to: bł. Paweł VI, św. Jan Paweł II i Benedykt XVI.

O jak opłatek, którego nie może zabraknąć na wigilijnym stole. Słowo „opłatek” wywodzi się od łacińskiego „oblatio”, czyli dar ofiarowany Panu Bogu. W XVI wieku opłatki spożywano nawet z miodem jako swoisty rodzaj deseru. Opłatki były też stosowane do... pieczętowania listów w niektórych dworskich kancelariach. Sam zaś zwyczaj dzielenia się opłatkiem rozpowszechnił się początkowo wśród szlachty, potem w miastach, a następnie dotarł pod strzechy, na wieś. Dzielenie się opłatkiem to także nawiązanie do Eucharystii.

Ó jak ów szczególny dzień – nie ma bowiem piękniejszych świąt, tak bardzo rodzinnych i ciepłych, choć to przecież zima. Na ów dzień Bożego Narodzenia po prostu czeka się cały rok. W Wigilię tej uroczystości tradycyjnie pości się w naszych domach, choć nie ma takiego kościelnego obowiązku. Dzieci starają się być grzeczne, by nikt z dorosłych nie zwrócił im uwagi – panuje przekonanie, że wtedy będą takimi przez cały kolejny rok. No i ta szczególna noc, podczas której nawet zwierzęta mają mówić ludzkim głosem.

P jak pastuszkowie, których poznajemy z Ewangelii według św. Łukasza. Dowiadują się od anioła o narodzinach Pańskich. Można powiedzieć, że potem są pierwszymi heroldami tej wieści. Pasterstwo w czasach biblijnych było jednym z podstawowych zajęć. Chrystus sam siebie ukazuje wiele razy jako Dobrego Pasterza, który zna swoje owce i o nie dba. A zatem dba również o nas. W końcu należymy do Jego owczarni. A skoro On się troszczy o nas, to nic złego nie może się nam przydarzyć, szczególnie gdy celebrujemy Jego narodziny.

R jak rok narodzin Pana Jezusa. No właśnie. Kiedy On się w końcu urodził? W 2017 r. upływa mniej więcej 2023 lata od tej chwili. W VI wieku ormiański mnich i teolog Dionizy Mały (ok. 470-544) na polecenie papieża Jana I (zm. 526) obliczył datę przyjścia na świat Jezusa z Nazaretu. Niestety, popełnił błąd w obliczeniach. Jezus zgodnie z ustaleniami współczesnej biblistyki urodził się ok. 6-4 r. p.n.e., za czasów panowania wspomnianego Oktawiana Augusta. Dzień zaś 25 grudnia pojawił się w chrześcijaństwie już w III wieku.

S jak spis zakupów świątecznych, bez większości których z pewnością moglibyśmy się obejść. Te zakupy to naprawdę szaleństwo. Zastanówmy się: Czego rzeczywiście potrzebujemy? Strawy, napoju, okrycia i mieszkania. To tak materialnie. A duchowo? Serdeczności, czułości, przebaczenia, zainteresowania itd. Po prostu miłości. Jej nie da się kupić. A właśnie w te święta doświadczamy osobiście niepojętej miłości Pana Boga, który daje nam swojego Syna, byśmy mogli stać się Jego przybranymi dziećmi.

Ś jak św. Szczepan, pierwszy męczennik. W jego święto składa się życzenia sąsiadom, dalszej rodzinie i znajomym. Zaskoczenie może budzić fakt, że Kościół właśnie w drugim dniu oktawy uroczystości Narodzenia Pańskiego umieszcza święto św. Szczepana. Jest tak dlatego, byśmy zapatrzeni w żłóbek Chrystusa nie zapomnieli, że ofiara ze strony Boga dla człowieka pociąga konieczność ofiary ze strony człowieka dla Boga – nawet gdyby ona wymagała poświęcenia życia.

T jak tradycje świąteczne, których jest po prostu multum. I tak Bożego Narodzenia nie sposób również wyobrazić sobie bez żłóbka czy stajenki. Tradycyjnie łączy się je z osobą św. Franciszka z Asyżu (zm. 1226). On to właśnie w 1223 r. we włoskim Greccio (okolice Rieti) w pamiętną noc poprzedzającą Boże Narodzenie niejako przemienił to miasto w Betlejem. Wtedy to ów święty, ubrany w strój żydowskiego lewity, m.in. odśpiewał fragment Dobrej Nowiny właśnie o przyjściu na świat Pana Jezusa.

U jak ubieranie choinki, którą najczęściej jest świerk lub jodła. Zwyczaj pochodzi z Niemiec, a w naszych domach zagościł na początku XIX wieku. Dekorowanie choinki nawiązuje do drzewa rajskiego. Przywodzi na myśl opis kuszenia Adama i Ewy z Księgi Rodzaju oraz rajski owoc, którego pierwsi ludzie mieli nie spożywać. Kiedyś na choince wieszano także opłatki (hostie), co nawiązywało do swoistego drzewa życia, którym jest Eucharystia. Potem zastąpiono je ciastkami i cukierkami. A jak wygląda Państwa choinka?

W jak wieczerza wigilijna z tradycyjnymi daniami. I zwyczaj pozostawiania wolnego miejsca przy stole dla niespodziewanego gościa. Tu żarcik. W Wigilię w jednym z mieszkań dzwoni domofon, gospodarz mówi: „Kto tam?”. Głos po drugiej stronie odpowiada: „Samotny wędrowiec. Czy jest tam może dla mnie wolne miejsce przy stole?”. „Jest, ale ono musi pozostać puste, bo to taka tradycja. Proszę iść dalej. Dobranoc”. Na pewno tak by się nie stało w Państwa domach. Wigilia to dzień, w którym dla każdego jest miejsce.

X jak końcowa literka łacińskiego słowa „lux”, które oznacza światło. Wśród wielu zwyczajów bożonarodzeniowych istnieje m.in. tradycja zapalania świecy jako symbolu Chrystusa – Światłości świata. Zapala się ją np. w Irlandii czy w niektórych krajach słowiańskich wieczorem w wigilię Bożego Narodzenia. Pali się ona przez noc. W całym zaś okresie liturgicznym iluminowane są ulice i dekorowane domy. W Polsce w tym czasie odbywa się również tradycyjna wizyta duszpasterzy w naszych domach, którą nazywamy kolędą.

Y jak yyyy, czyli zaczyna mi brakować pomysłów. Kolejny żart. Warto bowiem wiedzieć, że w liturgii tzw. cykl bożonarodzeniowy rozpoczyna się od I Nieszporów uroczystości Narodzenia Pańskiego (wieczorem 24 grudnia) i trwa do niedzieli Chrztu Pańskiego (niedzieli po Objawieniu Pańskim). Uroczystość Narodzenia Pańskiego ma własną oktawę, czyli świętuje się ją przez 8 kolejnych dni (do 1 stycznia włącznie). W Polsce zwyczajowo aż do 2 lutego śpiewa się w kościołach kolędy i zachowuje świąteczny wystrój.

Z jak zakończenie. Ale najpierw o początkach Bożego Narodzenia, które w Rzymie świętowano już ok. 336 r. Potem zawędrowało ono na Wschód, m.in. do Konstantynopola, Kapadocji i Antiochii. W V stuleciu zawitało również do Egiptu i Jerozolimy. Wcześniej przyjęło się na całym Półwyspie Apenińskim, by z czasem rozpowszechnić się w całej Europie. Od VIII wieku miało swoją oktawę. Z biegiem czasu stało się jedną z najważniejszych kościelnych uroczystości.

Ż jak życzenia. Tyle ich w tych dniach słyszymy. Tyle ich składamy. Głęboko wierzę, że jeśli są szczere, na pewno spełnią się w większym lub mniejszym wymiarze. To i ja na koniec chcę je Państwu złożyć tekstem, który gdzieś tam i kiedyś tam zasłyszałem: „Niech Państwo żyją długo i szczęśliwie, umierają krótko i bezboleśnie i oby drzewa, z których będą zrobione Państwa trumny, jeszcze nie zostały zasadzone”. W końcu to święta życia. Jedyne takie na świecie, które obchodzi się w każdym jego zakątku. Dosłownie – w każdym!

Tagi:
Boże Narodzenie

Reklama

Stary I Nowy Rok

2019-01-08 12:01

Ks. Tomasz Zmarzły
Edycja sosnowiecka 2/2019, str. VII

Archiwum parafii
Msza św. w Rodakach w okresie Bożego Narodzenia

Boże Narodzenia to wyjątkowy dzień w ciągu całego roku. Radość świętowania promieniuje na kolejne dni, które obfitują w piękne zwyczaje. Idąc tropem badaczy Zagłębia Dąbrowskiego, Dobrawa Skonieczna-Gawlik skrzętnie zebrała i zapisała rozpowszechnione tradycje.

– Najstarsi mieszkańcy Zagłębia Dąbrowskiego nie pamiętają, aby dawniej w jakiś szczególny, uroczysty sposób obchodzono ostatnią noc z 31 grudnia na 1 stycznia, dlatego też nie obfituje ona w tradycyjne zwyczaje. M. Kantor-Mirski wspomina, iż wieczór poprzedzający Nowy Rok nazywano szczodrym wieczorem albo szczodruchą. Tego wieczoru gospodarze chodzili od domu do domu, składając sobie wzajemnie życzenia „dobrych urodzajów” i dzieląc się specjalnie wypiekanym w tym celu chlebem, czyli szczodruchem. Natomiast gospodynie, „życząc sobie wszystkiego dobrego w stodole, oborze, komorze i na górze, obdzielały się gospockim podpłomykiem”. Na początku XX stulecia w Bzowie, Karlinie, Chechle, Niegowonicach, w szlacheckich domach istniał zwyczaj wypiekania ciasta, rodzaju placka, w którym umieszczano jeden migdał. Następnie ciasto krojono na kawałki i częstowano wszystkich zgromadzonych mężczyzn. Ten, który znalazł w swoim kawałku migdał zostawał królem migdałowym i wybierał sobie królową – panią swego serca. Para ta pełniła tego wieczoru rolę gospodarzy, obdarowując wszystkich drobnymi upominkami nazywanymi Szczodrakami – stwierdza Dobrawa Skonieczna-Gawlik.

W okresie międzywojennym wieczór 31 grudnia spędzano raczej w gronie rodziny, sąsiadów lub bliskich znajomych. Bale i huczne zabawy, przynajmniej w pewnych sferach społecznych, nie były zbyt popularne. Upowszechniły się one dopiero, jak wspominają informatorzy, w połowie XX wieku. Organizowano w domach tzw. prywatki z tańcami, gdzie bawiono się w towarzystwie znajomych. O północy wznoszono toast winem musującym, tzw. szampanem i składano sobie życzenia. Starsza generacja Zagłębiaków wspomina: „Dawniej istniał zwyczaj ogrywania w noc noworoczną wszystkich chałup. Grano najpierw kolędę, a później wszelkie inne pieśni”.

– W „Dziejach Sławkowa” zamieszczono opis zwyczaju obchodzenia domostw przez grupy chłopców, który w tym miasteczku żywy był jeszcze w pierwszych latach po II wojnie światowej. Młodzieńcy odwiedzali najchętniej domostwa panien na wydaniu, a towarzyszyła im niewielka orkiestra, w skład której wchodził zwykle kontrabas i mały akordeon nazywany harmoszką. Grupy te obchodziły domy przez cały dzień Nowego Roku. W zamian za życzenia gospodarz częstował chłopców wódką lub dawał drobne pieniądze. Popularnym wówczas tekstem powinszowań były słowa: „W Nowy Rok nie patrz w bok, tylko prosto w oczy nasze, pogodzim się wzajem nasze”. W wielu kościołach 31 grudnia wieczorem odbywała się Msza św. dziękczynno-błagalna, podczas której dziękowano za otrzymane łaski oraz kierowano prośby na Nowy Rok – dodaje Skonieczna-Gawlik.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Francja: kapłani powracają do sutanny

2019-07-13 17:18

vaticannews.va / Paryż (KAI)

Francuscy księża ponownie przekonują się do sutanny – donosi stołeczny dziennik „Le Parisien”. Jeszcze kilkanaście lat temu wydawało się, że sutanna zniknęła na dobre z francuskiego Kościoła i pozostaje zarezerwowana wyłącznie dla tradycjonalistów, dziś chętnie powraca do niej nowe pokolenie kapłanów. To nie jest kwestia nostalgii, lecz przynależności – wyznaje 44-letni paryski proboszcz ks. Simon Chouanard.

Archiwum autora

Nową tendencję potwierdza zarówno rektor paryskiego seminarium, jak i krawcy. Choć liczba księży maleje, sutann sprzedaje się coraz więcej. Zdaniem cytowanego przez „Le Parisien” historyka religii ta nowa tendencja wśród duchowieństwa jest przywróceniem wymiaru wertykalnego w kapłaństwie i reakcją na proces, który miał miejsce pod koniec ubiegłego wieku, począwszy od lat 70., kiedy to kapłani byli nastawieni na asymilację i upodobnienie się do reszty społeczeństwa. Zdejmowano sutannę, aby okazać solidarność z innymi ludźmi, mieć z nimi bardziej bezpośrednie relacje – mówi François Colosimo. Sutanna tymczasem wytycza jasną granicę między Kościołem i światem. Jest ona wyraźnym świadectwem radykalnego wyboru.

Rektor paryskiego seminarium przyznaje, że powrót do sutanny dotyczy przede wszystkim księży młodych. W społeczeństwie zsekularyzowanym, bardziej potrzebne są znaki jasno określające naszą tożsamość. Strój duchowny może być pomocny, wyraża kim jesteśmy i kim mamy być – dodaje ks. Stéphane Duteurter.

28-letni ks. Stanislas Briard, katecheta w sutannie uczący w szkole średniej uważa, że jego ubiór jest po prostu narzędziem ewangelizacji. To najprostszy sposób, by nawiązać z ludźmi relacje. Zaczepiają mnie na ulicy, niekiedy rodzi się okazja do całkiem głębokiej rozmowy, niektórzy proszą nawet o spowiedź – opowiada paryski kapłan.

Podobne doświadczenia ma również ks. Simon Chouanard. - Mówi się, że sutanna zamyka drzwi. W moim wypadku jest wręcz odwrotnie. To po prostu „ubranie służbowe”, dzięki temu ludzie łatwiej się otwierają. Kiedy chcę mieść spokój, na przykład w podróży, chowam sutannę do walizki – dodaje ks. Chouanard.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wspaniały czas z Bogiem

2019-07-15 18:13

Anna Majowicz

Dziś (15.07) przed południem w Dobroszycach zakończyło się 26. Salwatoriańskie Forum Młodych. Emilia Chrzanowska z Kiełczowa już po raz drugi uczestniczyła w tej największej wakacyjnej akcji organizowanej przez apostolat RMS-u. Z nami dzieli się swoim świadectwem:

Anna Majowicz
Siostry Emilia i Natalia Chrzanowskie

,,W Dobroszycach gromadzimy się w imię Jezusa Chrystusa. To 10-dniowe spotkanie z Bogiem i wspaniałymi ludźmi. Kiedy tu przyjeżdżam czuję stałą obecność Pana Boga. Jest z nami na jutrzni, na śniadaniu, w pracach codziennych, które tu wykonujemy, podczas warsztatów, w których pozwala nam się rozwijać, ale przede wszystkim widzę Go w drugim człowieku. Cudowna jest każda Msza św. i adoracja Najświętszego Sakramentu. To wspaniały czas. Jestem pewna, że za rok tu powrócę". 

Zobacz zdjęcia: 26. Salwatoriańskie Forum Młodych w Dobroszycach
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem