Reklama

Na moście w Avignon

2017-12-27 10:47

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 53/2017, str. 22-23

Wojciech Dudkiewicz
Pałac papieski i sąsiadująca z nim katedra Notre-Dame-des-Doms

O moście, gdzie „tańczą panowie, tańczą panie”, wielu z nas dowiedziało się z piosenki Ewy Demarczyk lub z wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Sam most może zawodzić, ale Awinion na pewno nie.

Miasto – znane nam przede wszystkim z mostu uwiecznionego w wierszu i piosence – jest jednym z najbardziej fascynujących i działających na wyobraźnię miejsc we Francji. Leżący nad Rodanem w Prowansji Awinion uchodzi za jedną z najlepiej zachowanych architektonicznych pereł Europy, co spowodowało wpisanie go w 1995 r. na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Turystów przyciągają XIV-wieczna siedziba papieży, urywający się most na Rodanie i okalające miasto kilkukilometrowe średniowieczne mury. Gratką przede wszystkim dla miłośników i ludzi teatru jest jeden z najbardziej znanych na świecie festiwali teatralnych, który odbywa się tu w lipcu. Przyciąga on – jak reklamują go jego organizatorzy – grupy teatralne poszukujące nowych środków wyrazu, wykraczające poza ramy tradycyjnego teatru.

Właśnie wtedy senne na ogół miasto ożywa. Ludźmi i życiem wypełnia się kryjący się za miejskimi murami gąszcz romańskich uliczek, z kafejkami, bistrami i butikami. Są też muzea z dziełami Maneta, Degasa, Cézanne’a, van Gogha czy Picassa, które podziwiane są niejako przy okazji.

Reklama

Francuska niewola

Jeszcze w końcu XII wieku Awinion był niewielkim, położonym na skraju Prowansji, prowincjonalnym miastem, siedzibą skromnego biskupstwa. Ale już na początku XIV wieku stał się stolicą zachodniego chrześcijaństwa. Wszystko zaczęło się w 1309 r., gdy papież Klemens V, na skutek sporów w Stolicy Piotrowej, zdecydował się przenieść dwór papieski właśnie do Awinionu.

Klemens V nie mógł przypuszczać, że zapoczątkuje tzw. niewolę awiniońską – kilkudziesięcioletni okres papieskiego uzależnienia od królów Francji. W tym kryzysowym dla papiestwa okresie panowało w nim 7 wywodzących się z Francji papieży. Ostatni, Grzegorz XI, powrócił do Rzymu. Trzeci, Benedykt XII (1334-42), zainicjował budowę pałacu papieskiego w Awinionie.

Ta niesamowita budowla składa się z 2 części: starej (Palais Vieux) i nowej (Palais Neuf). Stary pałac ma charakter romańskiej twierdzy warownej, jest surowy i ascetyczny. Nowy, wybudowany przez Klemensa VI, wielkiego mecenasa sztuki, jest lekką gotycką budowlą z 2 strzelistymi wieżyczkami. To Klemens VI kupił Awinion od Królestwa Neapolu, wspierał datkami zubożałe rodziny i szpitale. Poza tym potępił prześladowanie Żydów i wziął ich pod opiekę, zaoferował im azyl i możliwość osiedlenia. W jego czasach miasto rozkwitło najbardziej. Ściągali do niego i osiedlali się w nim ludzie chcący robić polityczną karierę, ale też malarze, rzeźbiarze, muzycy, architekci i poeci. Mogli tu liczyć na wsparcie papieża.

Korona dla Łokietka

Warowny pałac papieski robi spore wrażenie, ale dziś jest ciekawy przede wszystkim jako zabytek architektury. Przestronne wnętrza z licznymi korytarzykami i salami świadczą o potędze jego dawnych mieszkańców, ale niektórych mogą rozczarować. Niewiele jest mebli i dzieł sztuki, które niegdyś można było tu zobaczyć, dzięki czemu dziś pogłos kroków i rozmów niesie się echem w wysokich wnętrzach. Cenne przedmioty przepadły w czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Po rewolucji pałac zmienił też przeznaczenie: aż do 1906 r. służył jako wojskowe koszary.

Wewnątrz poza skądinąd interesującymi włoskimi freskami nie ma niczego szczególnego. Mimo to ogromne sale, dziedzińce, krużganki i przejścia robią wrażenie. Trzeba też przyznać, że freski m.in. Matteo Giovanettiego i malowidła – nieliczne – innych artystów nieźle współgrają z gotycką architekturą wnętrza, z kaplicą św. Jana i św. Marcjana, Salą Wielkiej Audiencji (obradował tu Trybunał Świętej Roty), jadalnią i 2 kuchniami.

Przytulna sypialnia papieska jest ozdobiona freskami z bujną winoroślą, Sala Sokoła – freskiem przedstawiającym polowanie z sokołem, a ściany Pokoju Papieskiego pokrywają gęste motywy roślinne, wśród których można zauważyć ptaki i wiewiórki. W Sali Konsystorzowej, oferującej dziś galerię portretów awiniońskich papieży, debatowali kardynałowie, przyjmowani byli monarchowie. Właśnie tu wydano ważną dla Polski zgodę na koronowanie Władysława Łokietka.

Notre-Dame

Sąsiadującą z pałacem katedrę Notre-Dame-des-Doms, najstarszą zachowaną budowlę sakralną Awinionu, wznoszono przez kilkaset lat, ale obecny kształt uzyskała ona w XII wieku. W środku zwracają uwagę romański ołtarz z XI wieku i grobowce kryjące szczątki papieży Jana XXII i Benedykta XII.

Rzadko się zdarza, aby staremu miastu udało się zachować całość murów obronnych, dlatego Awinion ma być z czego dumny. XIV-wieczne mury ciągną się na długości ponad 4,3 km. Wyrasta z nich 39 wież i mają 7 bram. Nie robią dziś takiego wrażenia jak w przeszłości, gdy zasypane później fosy podwyższały mury jeszcze o kilka metrów.

Wejścia przez bramy w zabytkowych murach prowadzą do urokliwych uliczek i zaułków starego miasta ze starymi domami mieszczańskimi. I na Place de’Horloge, zawsze gwarny, rojny i kolorowy, przy którym znajdują się liczne restauracyjki, kawiarenki, punkty sprzedaży pamiątek i gdzie można spotkać ulicznych malarzy. Przy placu – dawnym, starożytnym forum – stoją XIX-wieczny ratusz i Teatr Miejski.

Największa scena

Teatr jest ważny, bo jest jednym z centrów odbywającego się tu w lipcu od 70 lat Festiwalu Teatralnego – jednej z najważniejszych takich imprez na świecie. Obok głównego nurtu festiwalu – Avignon In – z tradycyjnymi przedstawieniami równolegle trwa uliczny festiwal teatrów alternatywnych – Avignon Public Off.

Miasto staje się wtedy największą sceną świata. Nigdzie indziej najpewniej nie ma takiego zagęszczenia teatrów na jednym metrze kwadratowym. Ulice przybierają wówczas kolorowe szaty, głos zabierają różne, głównie eksperymentalne, formy teatralne. Nastroje widzów zmieniają się jak w kalejdoskopie: od dramatu do wesołej arlekinady.

Turyści co roku w lipcu zostawiają w Awinionie mnóstwo pieniędzy. Gdy nie ma festiwalu – zabytki świecą pustkami. Także perła w koronie festiwalu Avignon In – dziedziniec główny pałacu papieży, gdzie przez te kilkadziesiąt lat gościli najważniejsi i najgłośniejsi aktorzy i reżyserzy teatralni z całego świata.

Słynny most na Rodanie z piosenki Ewy Demarczyk lub z wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego jest słabo wykorzystywany. Służy za scenę tańców z epoki tylko w rocznicę wybuchu rewolucji francuskiej (14 lipca), w czasie której – przypomnijmy – złupiono pałac papieski. Widowisko stanowi prolog do pokazu fajerwerków. Jest głośno, jasno i teatralnie.

Obok mostu

Most noszący imię św. Bénézeta (Benedykta) wybudowano w latach 1177-85. Według tradycji, inicjatorem jego powstania był pobożny pasterz Bénézet – później uznany za świętego – który usłyszał głos nakazujący budowę mostu między Awinionem a drugim brzegiem Rodanu i Villeneuve-lés-Avignons.

Zbudowana, mimo wielu trudności, przeprawa miała 920 m długości i składała się z 22 kamiennych przęseł. Podczas oblężenia miasta w czasie wojen z Katarami w XIII wieku większość mostu została zburzona. Niszczony także przez powodzie, odbudowywano go kilka razy – aż do czasu, gdy podupadłe miasto nie było w stanie wyłożyć na to funduszy i konstrukcja została zniszczona na trwałe, a po latach stała się turystyczną atrakcją. Dziś turyści nie przejdą mostem przez Rodan, mogą natomiast ocenić, dlaczego jego urwana konstrukcja stała się inspiracją dla poetów i malarzy. Inspiruje Paula Signaca, Jamesa Carolla Beckwitha, których zachwyciły – jak to często w Prowansji – różnorodność światła, żywe kolory i wspaniałe krajobrazy.

Wbrew temu, co mówi wiersz/piosenka, szerokość mostu (ledwie kilka metrów) nie pozwalała na tańce. Odbywały się one... obok budowli. Jedna z wersji mówi o zabawach możnych, druga – o hulankach ludzi z półświatka, którzy rozgrzani winem świętowali pod przęsłami mostu przestępcze zdobycze.

Zauważ świat
Wiersz „Na moście w Avignon”, inspirowany średniowieczną pieśnią, Krzysztof Kamil Baczyński napisał wiosną 1941 r. w szpi-
talu. Poeta znalazł tam ciszę, ukojenie i odpoczynek od okrucieństw wojny. Miał 20 lat, 3 lata później zginął w Powstaniu Warszawskim. Pozostawił po sobie ponad 500 wierszy, kilkanaście poematów i 20 opowiadań. Jednym z najbardziej znanych wierszy, dzięki Ewie Demarczyk, stał się właśnie „Na moście w Avignon”. Zatrzymaj się na chwilę, zauważ świat; w szale wojny, cierpienia nie zapomnij o drzewach, kwiatach, niebie, które są tak piękne jak zawsze – chce w nim powiedzieć poeta.
Baczyński był w Awinionie z matką w 1929 r., podczas pobytu w Genewie. Przypadało akurat święto Rodanu, przyszły poeta miał więc okazję obserwować korowód śpiewających i tańczących ludzi. Na jego wyobraźnię na pewno wpłynął niesamowity krajobraz zabytkowego miasta: gotyckie kościoły, romańska katedra Notre-Dame-des-Doms i urwany w połowie most. „Wraz z bogatą historią miasta, cieniem przebywających tu niegdyś papieży, w atmosferze święta – musiało to być dla niego miejsce czarowne” – napisał po latach biograf poety.
wd

Orzechu, dziękujemy!

2019-06-16 21:13

Agata Pieszko

Weszłam dziś do małej, dusznej kaplicy na Bujwida. Dawno mnie tu nie było. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to piękne, polne kwiaty, które stały przed ołtarzem na drewnianych pniach. Następnie tłum ludzi, w tym studenci siedzący starym zwyczajem na czerwonym dywanie w czarne kropki. Nazwaliśmy go kiedyś „arbuzem”. Za chwilę rozbrzmiała pieśń do Ducha Świętego i rozpoczęła się jubileuszowa Msza Święta. Msza kapłana, który służy Bogu i ludziom od 55 lat!

Agnieszka Bugała
Ks. Stanisław Orzechowski, bp Andrzej Siemieniewski i najmłodszy z braci Orzecha wraz z małżonką

–Tak na oko, to wszystkich Was znam – mówił do wiernych ks. Stanisław Orzechowski – Ze wszystkich rzeczy, które spotkały mnie na świecie, najlepszą jest Msza Święta. Cieszę się, że mogę w tej Mszy Świętej Was przygarnąć i polecić Panu Bogu.

Dziś spotkaliśmy się na styku pokoleń. Orzech faktycznie nas wszystkich zna. Kojarzy studentów, którzy przychodzili do duszpasterstwa 55 lat temu, poznał ich dzieci, które swoją drogą niejednokrotnie też zadomowiły się w „Wawrzynach”.

Dzisiejszy dzień jest uroczystością Trójcy Świętej. O. Piotr Bęza zastanawiał się, jak połączyć Orzecha z tą niezwykłą tajemnicą.

–To, co jest ważne w Trójcy Świętej, to relacja. Jak patrzymy na życie Orzecha, to jego relacja z Panem Bogiem wychodzi na pierwszy plan, ale także relacje z drugim człowiekiem. Ja zwracam uwagę na to, że Orzech ma niezwykłą pamięć i jak na początku Mszy Św. powiedział, że wszystkich tutaj zna, to nie kłamał. On troszczy się o relacje – mówił o. Piotr Bęza CMF, Prowincjał Polskiej Prowincji Misjonarzy Klaretynów

– Mam powiedzieć kazanie na 55-lecie kapłaństwa Orzecha, a ja nawet nie żyję tyle lat. Większość z nas pewnie chciałaby dziś usłyszeć właśnie jego, bo przez wiele lat karmił nas swoimi kazaniami, więc wpadłem na genialny pomysł-będę go cytował – powiedział na rozpoczęcie homilii o. Piotr.

Ojciec Piotr przez 6 lat pomagał Orzechowi w prowadzeniu studentów. Przez ten czas zdążył zapisać wiele jego złotych myśli oraz wiążących się z nim zabawnych sytuacji, którymi podzielił się z nami z ambony. Każdy cytat Orzecha wywoływał albo poruszenie, albo salwy śmiechu.

Każdy z nas zebranych dziś w kaplicy na Bujwida mógłby się podzielić co najmniej jednym szczególnym wspomnieniem z Orzechem. My przywołaliśmy na pamięć np. dyżury kuchenne na Białym Dunajcu, które wzbudzały niepokój szczególnie u studentek.

– Jedna ze studentek na Obozie w Białym Dunajcu po dyżurze kuchennym podeszła do mnie i powiedziała: Proszę Ojca, ja się już nie boję żadnej rozmowy kwalifikacyjnej. Wystarczyły trzy dni dyżuru z Orzechem – wspominał o. Piotr.

Fakt. Orzech jest wymagający. Czasem szorstki. Nie szczędzi ostrych słów. Ja właśnie za to go cenię. W duszpasterstwie zrozumiałam, że życie takie jest. Czasem szorstkie, nie szczędzi gorzkich słów i nieustannie wymaga.

Orzech jest wymagający, ale przede wszystkim wobec siebie. Uczył nas nie tylko tego, że trzeba pracować nad sobą, ale sam przez całe swoje życie pracował fizycznie, pracował z nami. Uczył dziewczyny jak oskubać gęś, a chłopaków, jak po wykopkach usypać kopiec z ziemniaków. Pokazywał, że trzeba wziąć się do ciężkiej pracy, żeby to wymagające życie było piękne.

„Wawrzyny”. Miejsce, w którym muzyczni się mylą, ktoś przejęzycza się przy ogłoszeniach, a ksiądz krzyczy z ambony. I co z tego? Właśnie nic! Tutaj można być nieidealnym, tutaj można się pomylić, tutaj Orzech nauczył nas, że nie można być „dudusiem”, albo „pudelkiem mamusi”, tylko pracować nad sobą i żyć blisko Boga, przyjmując nawet krytyczne uwagi. W jednej chwili zrozumiałam, dlaczego było mi tu tak dobrze. Tutaj mogłam być sobą, bo Orzech swoją postawą pokazał mi niezwykły dystans.

Dzisiejsza Eucharystia była taka, jakiej Orzech by chciał. Nie był w centrum. W centrum stał jak zwykle Jezus Chrystus w Trójcy Najświętszej i ukochana Matka Boska, która jak sam stwierdził „doskonale do Nich pasuje”. Uwielbienie było pełne tańca, a schola zaśpiewała jedną z jego ukochanych pieśni „Wody Jordanu”.

Orzechowi na koniec jubileuszowej Mszy Świętej oficjalnie dziękowali obecni Prezydenci Duszpasterstwa, Wspólnota Rodzin „Wiosna”, chór „Szumiący Jesion”, członkowie „Solidarności”, „Ruch Rodzin Nazaretańskich”, animatorzy Seminarium Odnowy Wiary, natomiast poza oczami odbyło się jeszcze wiele czułych rozmów, padło dużo ciepłych słów, pocałunków i uścisków. Jubileusz „Orzecha” przeżywał z nim jego najmłodszy brat z małżonką oraz bp. Andrzej Siemieniewski.

Oprócz mnóstwa kwiatów, owoców i słodkości Orzech otrzymał kołpaki jako zadatek na nowy samochód. Zbiórka na nowe, niepsujące się auto dla Orzecha ma potrwać do końca czerwca. Zbiórka na samochód dla Orzecha.

Po Mszy Świętej był czas na spotkanie, wspólne zdjęcia, wspomnienia i rozmowy przy cieście. Nie przy cateringu w dobrej restauracji dla wybranych. Spotkaliśmy się wszyscy. Po swojsku. Jak zwykle, bo tak chciałby nasz ukochany Wielkopolanin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

CIDSE apeluje o neutralność klimatyczną przed 2050 rokiem

2019-06-16 20:10

ts / Bruksela (KAI)

Sekretarz generalna Katolickiego Stowarzyszenia Międzynarodowej Współpracy dla Rozwoju i Solidarności (CIDSE) Josianne Gauthier zaapelowała o neutralność klimatyczną przed 2050 rokiem. W dniach 20 i 21 czerwca w Brukseli odbędzie się konferencja unijnych szefów państw i rządów przed planowanym na 23 września szczytem w sprawie zmian klimatycznych.

pixabay.com

Ludzie w Europie i Ameryce Północnej jeszcze nie odczuwają w swoim życiu codziennym, jak pilnym problemem jest kryzys klimatyczny, powiedziała Kanadyjka w rozmowie z niemiecką agencja katolicką KNA 16 czerwca w Brukseli. Ale – dodała – jeśli ktoś żyje w regionie Pacyfiku, w Ameryce Południowej czy Afryce, odczuwa to każdego dnia.

Pod pojęciem „neutralności klimatycznej” należy rozumieć taką formę działania człowieka na Ziemi, która nie powoduje żadnej emisji „netto” gazów cieplarnianych: chodzi o ograniczenie emisji i wyrównanie jej poziomu z poziomem pochłaniania (dotyczy to przede wszystkim CO2) oraz stosowanie (głównie w przemyśle) różnorodnych mechanizmów kompensujących emisję gazów cieplarnianych, takich jak limity emisji i różnorodne formy handlu nimi.

Sekretarz generalna CIDSE uważa, że „musimy odejść od modelu wzrostu gospodarczego, gdyż dokładnie wiemy, że ten model prowadzi nas do ściany”. Celem natomiast powinien być powolny i systematyczny wzrost. Jednocześnie zwróciła uwagę, że środki podejmowane przeciwko zmianom klimatycznym nie mogą naruszać praw człowieka, nie mogą też tworzyć nierówności społecznych: „Jeśli na przykład chcemy wspierać energie alternatywne, to dla budowy elektrowni wiatrowych nie możemy wykorzystywać surowców spornych”.

Jako organizacja katolicka CIDSE wprowadza do rozmów na ten temat kwestie moralne i podkreśla aspekt sprawiedliwości. Gauthier wyjaśniała, że „chodzi tu o niesprawiedliwości gospodarcze, historyczne i geograficzne, a także niesprawiedliwości międzypokoleniowe oraz między mężczyznami i kobietami”.

CIDSE jest związkiem 18 katolickich organizacji na rzecz rozwoju z Ameryki Północnej i Europy, działających w 120 krajach świata. Przed zaplanowanym na 23 września szczytem klimatycznym, w dniach 20 i 21 czerwca szefowie państw i rządów będą rozmawiali o roli Unii Europejskiej w walce ze zmianami klimatycznymi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem