Reklama

160 lat uzdrowień

2018-02-07 13:42

Anna Buchar
Edycja wrocławska 6/2018, str. IV

M. Łomnicka-Jasińska
Widok na bazylikę Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Lourdes

Lourdes położone jest w południowo-zachodniej Francji u stóp Pirenejów. W mieście znajduje się Sanktuarium Matki Bożej, które jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc na świecie, znane ze źródła wody o uzdrawiających właściwościach. Co roku odwiedza je ok. 6 milionów pielgrzymów, w tym 100 tys. wolontariuszy i 80 tys. chorych. Coraz częściej do sanktuarium w Lourdes pielgrzymują wrocławianie

Historia tego światowego centrum pielgrzymek rozpoczęła się 160 lat temu, kiedy to 11 lutego 1858 r. 14-letnia wiejska dziewczyna Bernadette Soubirous doświadczyła serii objawień Matki Bożej. Wydarzenia te miały miejsce w grocie Masabielle, niedaleko Lourdes. 25 marca 1858 r., podczas 16 objawienia, w święto Zwiastowania, Piękna Pani powiedziała: Ja jestem Niepokalane Poczęcie...

Trzy lata później miejscowy ksiądz Dominique Peyramale razem ze swym biskupem Bertrand-Sévere Mascarou Laurencem kupił od gminy grotę wraz z przyległym terenem, żeby przystosować ją do odwiedzin przybywających pielgrzymów. Wkrótce też rozpoczęto budowę pierwszego z kościołów, istniejącego obecnie jako krypta. Dziś teren ośrodka liczy 51 ha i obejmuje 22 obiekty kultu, w tym: bazylikę Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, bazylikę Różańcową, bazylikę św. Piusa X, młyn de Boly, Le Cachot, pawilon św. Maksymiliana i dom rodzinny Bernadetty Soubirous.

Cudowne uzdrowienia

Rocznie Lourdes odwiedza ok. 6 mln pielgrzymów, z czego tylko w ubiegłym roku odnotowano 30 przypadków cudownych uzdrowień. Na liście wielu ludzi z całego świata są także wrocławianie, a wśród nich córka jednego z wrocławskich funkcjonariuszy policji. Kilka lat temu dziewczyna uległa poważnemu wypadkowi. Z pomocą 22-letniej wrocławiance pospieszyła Maria Kulbida, prezes wrocławskiego biura podróży Panorama, które od 25 lat organizuje pielgrzymki do Lourdes. – Gdy dowiedziałam się o stanie dziewczyny, zadzwoniłam do jej mamy Marty i przekazałam jej wodę ze źródła w Lourdes. Okazało się, że stan jej córki jest na tyle ciężki, że nie może wypić wody z cudownego źródła. Poleciłam, by ją tą wodą posmarować. Pół roku później dziewczyna wyszła ze szpitala o własnych siłach, podczas gdy lekarze nie dawali jej szans na przeżycie – relacjonuje Maria Kulbida. Pani Maria przed laty sama doświadczyła łaski uzdrowienia w Lourdes.

Reklama

– Był rok 1989. Pracowałam jako nauczyciel w jednej z wrocławskich szkół. Na moich strunach głosowych wykryto guzy. Po operacji przebywałam rok na urlopie zdrowotnym, wtedy po raz pierwszy wyjechałam do Lourdes i zażyłam kąpieli w cudownym źródle. To dzieje się naprawdę, Matka Boża uzdrawia – dodaje prezes Panoramy, która rokrocznie pielgrzymuje do tego niewielkiego miasta na południu Francji.

Do tej pory lekarze stwierdzili ponad 7 tys. niewyjaśnialnych z medycznego punktu widzenia powrotów do zdrowia. Spośród nich 69 Kościół uznał za cud.

Międzynarodowa Pielgrzymka Żołnierzy

Od 60 lat do Lourdes przybywają żołnierze, funkcjonariusze mundurowi innych formacji oraz pracownicy wojska, by wspólnie pokłonić się Bożej Rodzicielce. W tegorocznej majowej pielgrzymce, polscy żołnierze wezmą udział po raz 27. Pielgrzymka pokazuje, jak wielu katolików w mundurach chce i potrzebuje duchowej odnowy, umocnienia oraz tej formy demonstrowania swojego przywiązania do Maryi. Cztery lata temu pielgrzymkę wojskowych miała okazję zobaczyć wrocławianka Marta Łomnicka-Jasińska. – Pielgrzymka do Sanktuarium Maryjnego w Lourdes, w której miałam możliwość uczestniczyć, zbiegła się w tym samym czasie z pielgrzymką wojsk reprezentujących kilkadziesiąt armii z całego świata (m.in. z Polski, Kanady, USA, Wybrzeża Kości Słoniowej, czy Austrii). Mogę śmiało powiedzieć, że 12 tys. żołnierzy razem z pielgrzymami i chorymi na wózkach inwalidzkich, wspólna modlitwa różańcowa, odmówiona w kilkunastu językach świata w wieczornej procesji maryjnej ze świecami, była wyjątkowym przeżyciem, które na trwałe wpisało się w mojej pamięci – mówi Marta Łomnicka-Jasińska.

Tagi:
Lourdes

Reklama

Miejsce święte i poświęcone

2019-04-16 18:54

Rozmawia Łukasz Krzysztofka
Niedziela Ogólnopolska 16/2019, str. 15

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Łukasz Krzysztofka: – Ekscelencjo, w tym roku obchodzimy 175. rocznicę urodzin i 140. rocznicę śmierci św. Bernadetty, której ciało, znajdujące się w Nevers, zachowało się nienaruszone do dziś. Jak przebiegają obchody tych rocznic w Lourdes?

Ks. Prał. Xavier d’Arodes de Peyriague: – Obchody trwają cały rok. Relikwie św. Bernadetty podróżowały przez wiele krajów i wszędzie spotykały się z bardzo dobrym przyjęciem. W Lourdes w każdą środę i niedzielę po tzw. międzynarodowej Mszy św. jest wystawienie relikwii świętej. Również odnowiony jest dom, w którym żyła. To także jest coraz częściej miejsce odwiedzane przez pielgrzymów. Ponadto tworzony jest musical o św. Bernadetcie, w którym grają jedni z najpopularniejszych i najbardziej doświadczonych artystów we Francji. Spektakl będzie tłumaczony na wiele języków – w tym na język polski.

– Na czym polega wyjątkowość sanktuarium w Lourdes?

– Lourdes zostało Kościołowi dane i to właśnie sprawia, że jest to miejsce szczególne. Nie jest ono czymś, co było wcześniej w jakiś sposób planowane. Gdybym mógł – w przenośni, oczywiście – „doradzić” Maryi, to powiedziałbym Jej, aby właśnie tu się nie pokazywała i nie objawiała się tu św. Bernadetcie. Ona była jakby ostatnią z ostatnich, ale tak zdecydowała Matka Boża. Lourdes to miejsce święte i poświęcone – ze względu na objawienia, ale także ze względu na miliony pielgrzymów, którzy tu przybywają i uświęcają je swoją modlitwą i cierpieniem.

– W pobliżu sanktuarium znajduje się również duże lotnisko, które umożliwia dobrą komunikację z wieloma krajami, w tym z Polską.

– To jest ewenement na skalę światową, bo nie ma drugiego lotniska na świecie, które miałoby taką infrastrukturę, jeśli chodzi o obsługę ludzi na wózkach. Są też specjalne pokoje dla osób przykutych do łóżek i dodatkowe pokoje dla osób, które im towarzyszą, a także swoiste sale szpitalne, w których można chorych podłączyć do pełnego monitoringu. Lotnisko jest międzynarodowe i może przyjmować wszystkie typy samolotów. Z Polski są bezpośrednie loty z Krakowa. Mamy nadzieję i zabiegamy o to, aby były również bezpośrednie loty z Warszawy.

– Czy mógłby Ekscelencja zachęcić Polaków do odwiedzenia Lourdes?

– Bardzo pragnę jako biskup, aby do Lourdes pielgrzymowali Polacy. Nie po to jedynie, aby zwiększyć statystyczną liczbę pielgrzymów. Potrzebujemy was, żeby wzmacniać wiarę wśród katolików we Francji i pokazać francuskim pielgrzymom ten niespotykany nigdzie indziej poziom zaangażowania ze strony Polaków, którzy muszą włożyć wiele czasu i środków, aby tu pielgrzymować. Dzięki pielgrzymom z Polski pogłębiamy we Francji naszą wiarę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zagłodzony w imię prawa: rozpoczęła się eutanazja Vincenta Lamberta

2019-05-20 15:35

vaticannews.va / Reims (KAI)

Dziś rano francuscy lekarze zaprzestali podawania pożywienia i wody 42-letniemu Vincentowi Lambertowi. Od 2008 r., po wypadku na motorze, jest on sparaliżowany i żyje w stanie minimalnej świadomości lub, jak mówią inni, w stanie wegetatywnym. Nie jest jednak podłączony do respiratora ani innych urządzeń podtrzymujących go przy życiu. „Vincent czuje wszystko. Płakał, gdy poinformowaliśmy go o decyzji lekarzy” – mówią rodzice mężczyzny, którzy do końca sprzeciwiali się jego eutanazji.

Batalia o prawo do życia Vincenta Lamberta trwa od 2013 r., kiedy to po raz pierwszy lekarze chcieli zaprzestać go karmić i poić. Zdecydowanie sprzeciwili się temu jego rodzice, którzy cały czas walczą o prawo do życia dla swego syna. Za eutanazją opowiada się jego żona Rachela, twierdząc, że wobec mężczyzny stosowana jest uporczywa terapia.

Tej opinii sprzeciwiło się m.in. 77-francuskich lekarzy, specjalizujących się w opiece nad chorymi z uszkodzeniem mózgu, przypominając, że Lambert samodzielnie oddycha i nie jest podłączony do respiratora ani do żadnej innej maszyny podtrzymującej życie. Nie znajduje się też w fazie terminalnej, nie jest w śpiączce, tylko w stanie minimalnej świadomości, zachował zdolność przełykania, reaguje na bodźce, rusza oczami, płacze, odczuwa ból. Jedyne co otrzymuje to pożywienie za pomocą sondy żołądkowej i płyny w kroplówkach.

Te zabiegi z punktu widzenia klinicznego i etycznego nie mogą być uznane za uporczywą terapię. Potwierdza to dokument watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary z 1 sierpnia 2007 r., podkreślając, że „podawanie pokarmu i wody, także metodami sztucznymi, jest zasadniczo zwyczajnym i proporcjonalnym sposobem podtrzymania życia. Jest ono więc obowiązkowe w takiej mierze i przez taki czas, w jakich służy właściwym sobie celom, czyli nawadnianiu i odżywianiu pacjenta. W ten sposób zapobiega się cierpieniom i śmierci, które byłyby spowodowane wycieńczeniem i odwodnieniem”.

Wczoraj przed kliniką w Reims, gdzie przebywa mężczyzna manifestowało kilkaset osób, domagając się odstąpienia lekarzy od decyzji o jego zagłodzeniu. Z podobnym apelem jego rodzice wystąpili do prezydenta Francji, ten jednak nawet nie odpowiedział na ich list. Także francuscy biskupi zdecydowanie potępili decyzję lekarzy o zakończeniu dalszej terapii, wskazując, że „wytacza to drogę do legalizacji eutanazji”. W tej sprawie głos zabrał także Papież Franciszek przypominając, że do każdego życia trzeba podchodzić z szacunkiem. Apelował zarazem, by „każdy chory był zawsze szanowany w swej godności i leczony w sposób odpowiedni do jego stanu zdrowia, przy zgodnym wsparciu rodziny, lekarzy i innych pracowników służby zdrowia, z wielkim szacunkiem do życia”. Na Twitterze apelował dziś: „Módlmy się za tych, którzy są ciężko chorzy. Strzeżmy zawsze życia, daru Boga, od początku do naturalnego kresu. Nie ulegajmy kulturze odrzucenia”.

– Rano Vincenta odłączono od sondy żywieniowej i kroplówek, zaczęto podawać mu leki uśmierzające. Skandalem jest to, że rodzicom nie pozwolono dziś pożegnać się z synem – mówi Jean Paillot, adwokat rodziców Lamberta. Wskazuje, że na oczach świata dokonuje się właśnie pierwsza legalna eutanazja w historii Francji. Jedno z ostatnich nagrań z sali szpitalnej pokazuje matkę, która mówi do Vincenta „nie płacz, jestem przy tobie, jest też tato” i głaszcze syna na pożegnanie, bo zakazano jej go przytulić.

Z kolei arcybiskup Reims przypomina, że mimo usilnych próśb rodziców nie zgodzono się na przeniesienie pacjenta do placówki specjalizującej się w tego typu przypadkach. W podobnym stanie w całej Francji jest obecnie ok. 1500 pacjentów. „Gra toczy się o honor ludzkości, która nie może pozwolić na to, by jeden z jej członków umarł z głodu i pragnienia – mówi abp Eric de Moulins-Beaufort. - Przyzwolenie na jego śmierć, ponieważ terapia zbyt dużo kosztuje czy też jego życie ma mniejszą wartość, oznacza koniec naszej cywilizacji”.

Vincent Sanchez, który jako lekarz prowadzący zdecydował o zakończeniu terapii Lamberta poinformował, że nie wiadomo, jak długo mężczyzna będzie konał. Organizacje pro-life biją na alarm, że coraz mocniej przepycha się mentalność eutanazyjną i śmierć głodowa Lamberta staje się kolejnym alarmującym znakiem dla konieczności obrony życia. Przed 14 laty w Stanach Zjednoczonych w podobny sposób została zagłodzona Terry Schiavo. Po odłączeniu od sondy żywieniowej kobieta umierała przez 13 dni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Fatyga, dziekan ze Skalbmierza: podtopienia w rejonie to już klęska żywiołowa

2019-05-24 12:23

dziar / Skalbmierz (KAI)

Południowe części diecezji kieleckiej to teren zalewowy, gdzie wskutek opadów w ostatnich dniach pogarsza się wciąż sytuacja powodziowa, trwają intensywne prace zabezpieczające, ale ulewy nad Skalbmierzem i Kazimierzą Wielką nie ustają. W dekanacie skalbmierskim szczególnie ucierpiały Skalbmierz i Topola, po sąsiedzku najtragiczniej jest w Kazimierzy Wielkiej, gdzie przez miasto płynie woda, zalane są piwnice. Mieszkańcy i strażacy wciąż walczą z żywiołem – mówi KAI ks. Marian Fatyga, dziekan w Skalbmierzu.

Artur Grabowski

Z jego relacji wynika, że błoto i glina zstępujące z pól spowodowały odcięcie części gminnych dróg, trwa wypompowywanie wody z piwnic. – Kościoły w naszym dekanacie nie ucierpiały, są położone na wzniesieniach – dodaje. W niedzielę księża odczytają w kościołach apel z prośbą o solidarność w usuwaniu skutków klęski żywiołowej i pomoc sąsiedzką. – Poświęcenie pól ograniczamy tylko do jednej miejscowości, będzie ono w Tępoczowie – Rędzinach. Na pola nie da się wejść – informuje ksiądz dziekan.

Mieszkańcy są przerażeni - obawiają się o swoje uprawy i przyszłość. Marek Juszczyk, burmistrz Skalbmierza podkreśla, że sytuacja nie wygląda dobrze. Jest wiele podtopień, a deszcz nie ustępuje. Powołana została komisja, która będzie szacowała straty. - Bolowiec, Przybenice, Szczekarzów, Małoszów, Topola te miejscowości najbardziej zostały poszkodowane. Jesteśmy przerażeni. Z niepewnością patrzymy co przyniosą następne godziny - mówi Marek Juszczyk.

Jak informuje Łukasz Maderak, zastępca burmistrza Miasta i Gminy Kazimierza Wielka, woda nadal utrzymuje się na rondzie i m.in. w okolicach stadionu. Uprawy zostały zniszczone na powierzchni około 40 procent gminy. Podtopienia wystąpiły na terenie gminy w takich miejscowościach, jak Skorczów, Kamieńczyce, Donosy, Słonowice, Chruszczyna Wielka. Kazimierza Mała, Stradlice i Wymysłów.

Poziom wody na Wiśle w powiecie kazimierskim ciągle rośnie. Fala kulminacyjna przewidziana jest dziś w godzinach popołudniowych. Zagrożone są Ławy w gminie Opatowiec i Morawianki w gminie Bejsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem