Reklama

Pauliści w Polsce

Mija 40 lat od czasu odrodzenia się w Polsce Towarzystwa Świętego Pawła. Z tej okazji 10 lutego br. na Jasnej Górze odbyły się uroczystości rocznicowe. Bp Antoni Długosz przewodniczył Mszy św. odprawionej w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej w koncelebrze księży paulistów, wśród których byli m.in.: ks. Innocenzo Dante SSP, który ponad 40 lat temu przybył do Polski z misją odnowienia zgromadzenia, ks. Bogusław Zeman SSP – przełożony polskich paulistów, ks. Daniel Łuka SSP – dyrektor generalny Edycji Świętego Pawła, a także ks. Ryszard Maria Tomaszewski SSP i ks. Sławomir Sznurkowski SSP, którzy jako pierwsi wstąpili do zgromadzenia 22 lutego 1978 r.

Ks. Dante, zapytany o wrażenia, jakie odniósł po przyjeździe do kraju, który wówczas znajdował się za żelazną kurtyną, odpowiedział, że były one bardzo pozytywne. – Polacy są bardzo otwarci, nigdy nie miałem problemów – wyznał w rozmowie z „Niedzielą”. Ks. Dante szybko spostrzegł, że w Polsce panowały ogromny głód Słowa Bożego i jednocześnie otwartość na jego przyjęcie. Jedną z pierwszych publikacji, które pauliści wydali wówczas w Polsce, była Ewangelia. Nowy Testament, którego nakład wyniósł 100 tys. egzemplarzy i został bardzo szybko wyczerpany, co także świadczy o zapotrzebowaniu i oczekiwaniu narodu polskiego na Słowo Boże. Po 40 latach ks. Dante z wdzięcznością wspomina pomoc prymasa kard. Józefa Glempa i abp. Bronisława Dąbrowskiego – sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski w odrodzeniu Towarzystwa.

Reklama

Wstąpienie pierwszych kandydatów było początkiem dłuższego procesu odradzania się paulistów w Polsce. Wiosną 1981 r., także dzięki pomocy abp. Dąbrowskiego, zostało ono formalnie zarejestrowane. Towarzystwo starało się jak najszybciej rozwinąć działalność apostolską. Otwarto studio nagrań, które w ówczesnej Polsce było pierwszym studiem katolickim, pojawiły się drobne wydawnictwa książkowe, tzw. minimedia, pierwsze kasety audio. Po 1989 r., kiedy można było sformalizować działalność gospodarczą, zarejestrowano wydawnictwo, które w 1992 r. przyjęło nazwę Edycja Świętego Pawła. Dziś jest to jedno z największych wydawnictw katolickich w Polsce z bogatą ofertą, w której są m.in.: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, kalendarze, książki, czasopisma, poradniki i przewodniki duchowe, biografie świętych oraz płyty.

Bp Antoni Długosz, który od wielu lat współpracuje z Edycją Świętego Pawła, życzył zgromadzeniu, by założyło swoją rozgłośnię radiową i stację telewizyjną. W tym samym dniu w siedzibie Edycji Świętego Pawła w Częstochowie zostało otwarte małe muzeum gromadzące pamiątki po zmarłym w 1967 r. pauliście ks. Alojzym Łabędziu.

2018-02-14 10:25

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zjednoczenie z Jezusem pierwszym etapem uzdrowienia

2020-08-04 08:05

[ TEMATY ]

uzdrowienie

Archiwum Kazimierza Ożoga

Zanim powiemy o konkretnych, fizycznych, psychicznych i duchowych uzdrowieniach, zanim zastanowimy się, jak ustępują choroby, musimy dobrze uzmysłowić sobie, czym jest fundament uzdrowienia.

Chodzi o tę podstawową prawdę, że Jezus przez swój sposób przeżywania cierpienia nie tylko niweczy jego przyczynę, czyli grzech, nie tylko daje nam wzór do naśladowania, lecz także czyni z cierpienia szczególną przestrzeń, w której możemy Go odnaleźć i wejść z Nim w szczególną, zażyłą bliskość – zawiązać z Nim więź.

Chodzi więc o zjednoczenie. Ponieważ Jezus już przez sam fakt wcielenia bierze na siebie naszą dolę, nasz umęczony ludzki los, a w swej męce w szczególny sposób otwiera się na nasze cierpienie, w bardzo konkretny, duchowy sposób nasza męka jest w Nim, a Jego męka w nas. Realizuje się to w każdym indywidualnym cierpieniu poszczególnego człowieka, który przyjmując cierpienie i jednocząc się w swym sposobie jego przeżywania z Chrystusem, otwiera się na tę tajemnicę pasyjnego zjednoczenia – na przemieniające go i upodabniające do udręczonego Syna Bożego współcierpienie z Nim.

Mogę więc przeżywać mój ból i chorobę ze świadomością, że Jezus obarczył się moim cierpieniem i że to nie jest zamierzchła przeszłość, ale coś stale aktualnego, co od strony Boga uobecnia się dziś na wiele sposobów (najbardziej radykalnie w każdej Eucharystii), a od mojej strony w każdym moim udręczeniu.

To niezwykłe. Mogę żyć ze świadomością, że w tym, co przeżył Jezus i co wciąż aktualizuje się w Kościele przez moc Ducha Świętego, są ślady mojego cierpienia że moje rany mają swe konkretne duchowe odniesienie do obrażeń zadanych Jego ciału, do przemocy dotykającej Jego psychiki, do krzywdy raniącej Jego duszę. Jezus to wszystko przeżył w sobie, nadając temu wciąż aktualne konsekwencje. Moje rany mają w sobie coś z Jego męki, dlatego mogę się z Nim na tej płaszczyźnie spotkać.

Wchodząc w cierpienie i przyjmując je w zjednoczeniu z Jezusem, mam szansę być szczególnie blisko serca Boga. Rozdarte serce Syna staje się jakby szczeliną, przez którą mogą się zobaczyć, spotkać i połączyć czuwające przy sercu Syna kochające serce Ojca oraz moje ludzkie serce. To nie są jakieś tanie metafory. To dostępna nam w wierze autentyczna duchowa rzeczywistość.

Ewangelia mówi, że po zmartwychwstaniu Jezus przychodzi mimo drzwi zamkniętych do zgromadzonych w Wieczerniku przerażonych apostołów. I co wówczas się dzieje? Jezus pokazuje im swoje rany. W ten sposób pozwala im się zidentyfikować, potwierdza autentyczność swej męki i fakt zmartwychwstania. Trzeba jednak podkreślić, że rany, które Jezus pozostają otwarte. To niezwykle istotne – w zmartwychwstałym, uwielbionym ciele Jezusa pozostają wciąż żywe, otwarte rany. Przecież te rany mogłyby się zabliźnić. A jednak Bóg pozostawia je otwarte. To niesamowity znak, że Jego męka żyje w zmartwychwstaniu, że dzięki zmartwychwstaniu nie stała się tylko wspomnieniem, ale jest nieustannie żywą aktualnością.

Dzięki zmartwychwstaniu Jezusa moja męka i Jego męka mogą się więc połączyć. Misterium Paschalne Jezusa nie jest więc czymś, co należy już tylko do dziedzictwa historii. Moje cierpienie może wciąż łączyć się z Jego cierpieniem, nieustannie kontemplować Jego rany, bez przerwy czerpać z nich ożywiającą moc.

Zmartwychwstały i obecny w Duchu Świętym pośród nas – w Kościele i w świecie – Jezus zachowuje swe otwarte rany, znak Jego nieustannie aktualnej i żywej męki, która uobecnia się w Jego zmartwychwstaniu i udostępnia każdemu. Od nas tylko zależy, czy ten dar przyjmiemy.

Jeżeli tak się stanie, jeżeli przyjmujemy cierpienie z taką świadomością, wówczas stajemy jakby wobec Jego otwartych ran, możemy w nie wnikać i zstępować w głąb – w strumieniach Jego najświętszej krwi spływać aż do serca Boga, stając się duchowo częścią Jego „krwiobiegu”, żyjąc namiastką Jego wewnętrznego życia. Dlatego rany Jezusa są cały czas otwarte – one cały czas czekają, aby mnie przyjąć w mojej męce, aby usensownić moje cierpienie, abym w nim mógł spotkać się z żywą obecnością Boga.

Co się wtedy dzieje? Moje cierpienie przestaje mnie niszczyć. Znika z niego rozgoryczenie, rozbijający lęk, poczucie porzucenia przez Boga, totalna bezradność, psychiczne rozbicie. Przeciwnie, moje cierpienie ulega transformacji, przeobraża się do tego stopnia, że właściwie przestaje być tym, czym było na początku. Dalej przeżywam ból mojej choroby, ale nie cierpię już w takim sensie jak kiedyś – nie ma we mnie tego dramatycznego rozpadu, tego ościenia, który skrywał najgłębsze pokłady prastarego grzechu. Ból pozostał, ale pradawne, zasilające go przekleństwo zamieniło się w błogosławieństwo.

_____________________________________

Artykuł zawiera fragment książki Aleksandra Bańki „4 wymiary uzdrowienia”, wyd. RTCK. Zobacz więcej: rtck.pl

rtck.pl

CZYTAJ DALEJ

Potrzebna ludzka aktywność - Msza św. w Oleśnicy w ramach 40. PPW

2020-08-05 09:45

źródło: wikipedia.org

Poznawanie tajemnice wiary wychodzi najlepiej, kiedy wierni gromadzą się wspólnie na Eucharystii. Rozpoczęcie dnia od Mszy św. to stały punkt każdego dnia pielgrzymki. Dziś rozpoczęła się ona i godz. 7.00 w Bazylice pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty w Oleśnicy.

Homilia, która wygłosił ks. bp Jacek Kiciński, rozpoczęła się od podkreślenia różnorodności sytuacji napotkanych na drodze naszego życia.

- Każda sytuacja jest po to, aby przybliżyć nas na Pana Boga - przypomniał biskup.

Kolejnym aspektem przedstawionym wiernym było pasterzowanie. Kaznodzieja przypomniał słowa z dzisiejszego psalmu: "Pan nas obroni tak jak pasterz owce".

Mówiąc o cechach dobrego pasterza, wymienione zostało m.in.: wprowadzanie poczucia bezpieczeństwa, obrona przed wrogiem czy stawianie wymagań.

W nawiązaniu do pierwszego czytania z Księgi proroka Jeremiasza, kaznodzieja podkreślił, że tak, jak Izraelici będący w niewoli babilońskiej otrzymali od Boga nadzieję, tak każdy z nas nie będzie pozostawiony bez nadziei.

- Czy my wierzymy, że Bóg może zamienić nasz smutek w radość? - pytał.

Konieczna jest wierność, bo ona pozwala dostrzec prawdziwą miłość. Może być to droga przez cierpienie, ale miłość potrafi uleczyć każdą ranę.

- Bóg jest Miłością, a prawdziwa miłość nigdy nie rezygnuje jest wierna - podkreślił bp Jacek.

Mówiąc dalej, zachęcał, aby zapytać małżeństwa czy kapłanów mających 50-letni staż, o receptę na szczęśliwe życie.

- Odpowiedzią jest wierność - podsumował.

Podkreślone zostało także działanie Pana Boga w życiu człowieka. Odejście od Boga i sakramentów może nieść za sobą wpadniecie w niewolę grzechu, smutku i przygnębienia. Jednoczesnie wyjście z takiego kryzysu może przyczynić się do mocnego wzrostu duchowego. Jest to ważne, w kontekście słów Pana Jezusa: "Jeśli się nie nawrócicie, nie wejdziecie do Krolestwa Niebieskiego".

- Jezus przychodzi do nas by uwolnić nas w ciemności, naszych ograniczeń. Aby to się stało, potrzebna jest nasza współpraca i zaangażowanie. W Bożym dziele nic się nie dokonuje bez ludzkiej aktywności - powiedział bp Kiciński.

Tu akcent został położony na dzisiejszą Ewangelię. Obraz kobiety kananejskiej, proszącej Jezusa jest ukazaniem prośby nieskoncentrowanej na sobie, ale na jej córce potrzebującej pomocy.

- Ona nie prosi o chleb, tylko o okruchy dla swojej córki i dlatego Jezus mówi jej, "wielka jest twoja wiara" - zaznaczył bp Jacek.

Na zakończenie kaznodzieja zachęcił pielgrzymów, aby czerpali z doświadczenia kobiety kananejskiej. Wołanie "Panie dopomóż mi" ma być "krzykiem" z wiarą.

- Czy my przychodzimy na Mszę św. jak ta kobieta kananejska, z pełną wiara? Czy my wierzymy, że Jezus może się nad nami ulitować- pytał biskup Jacek.

Dziś na trasę pielgrzymki wyruszuli patnicy gr. 4 - Ziemia Olawska i gr 5.-Ziemia Oleśnicka. Zmierzają do Namysłowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję