Reklama

Srebrny jubileusz

2018-02-14 11:10

Aleksandra Wojdyło
Edycja toruńska 7/2018, str. V

Aleksandra Wojdyło
Od lewej: przeorysza łasińskiego Karmelu s. Joanna i srebrna jubilatka s. Magdalena

W klasztorze sióstr Karmelitanek Bosych w Elblągu 2 lutego 1993 r. śluby wieczyste złożyła s. Maria Magdalena od Jezusa. W ciągu kolejnych 25 lat swą posługą ubogacała wspólnoty karmelitańskie w Elblągu, Spręcowie, Gnieźnie i Łasinie.

Jubileuszowe uroczystości 25-lecia odbyły się w kaplicy łasińskiego Karmelu 21 stycznia. Mszy św. przewodniczył bp Józef Szamocki, a koncelebransami byli o. Wojciech Ciak OCD i ks. kan. Grzegorz Grabowski, proboszcz parafii pw. św. Katarzyny w Łasinie. Podczas Eucharystii dziękowano za dar życia s. Magdaleny, jej posługę modlitewną oraz modlono się o dalsze Boże łaski dla niej w życiu zakonnym i nowe powołania do życia konsekrowanego, a szczególnie do życia we wspólnocie karmelitańskiej. Przy śpiewie hymnu „O Stworzycielu, Duchu, przyjdź” siostry weszły procesyjnie do oratorium, a Jubilatka zajęła specjalne miejsce. W słowie powitania bp Józef wyraził życzenia, aby wspólna modlitwa w intencji s. Magdaleny przyczyniła się do dalszej służby Panu Bogu i rozsławiania Jego imienia.

Temat przewodni homilii, którą wygłosił o. Wojciech Ciak OCD, oparty został o motyw literacki z powieści Josepha Conrada pt. „Smuga cienia”.

Reklama

– Tak jak jej główny bohater, tak i s. Magdalena kieruje się w swoim życiu tradycyjnymi wartościami, a w ciągu kolejnych lat obrany cel kieruje ku głównemu portowi, którym jest sam Bóg i życie w Jego łasce. Być wiernym raz obranym wartościom i zaangażowanym w ich realizację, aby nie zdradzić siebie, to główne cele życia s. Magdaleny – podkreślał karmelita. Po homilii s. Magdalena na ręce Matki Joanny, przeoryszy łasińskiego Karmelu, odnowiła śluby, potwierdzając ślubowanie Bogu czystości, ubóstwa i posłuszeństwa według Reguły i Konstytucji Mniszek Bosych Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Następnie na jej głowę został nałożony wianek z kwiatów, symbol przyszłej nagrody w niebie, po czym Jubilatka wymieniła siostrzany uścisk z wszystkimi mniszkami.

Jubileuszowa Eucharystia zakończyła się uroczystym hymnem „Te Deum” oraz specjalnym kapłańskim błogosławieństwem. Bp Józef odczytał list gratulacyjny od przełożonego wspólnot karmelitańskich prowincji warszawsko-poznańskiej o. Jana Piotra Malickiego OCD, apostolskie błogosławieństwo papieża Franciszka i życzył jubilatce, aby wsłuchując się w tchnienie Ducha Świętego, była nadal oddana Bogu i ludziom. Osobiste życzenia dla s. Marii Magdaleny od Jezusa oraz spotkanie w gronie współsióstr, rodziny i przyjaciół dopełniły radosnych przeżyć srebrnego jubileuszu.

Tagi:
zakon

Reklama

Na dyżurze przed Panem Bogiem

2019-11-13 08:09

Anna Janowska
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 23

– Co my właściwie robimy za klauzurą? Mówimy Panu Bogu o ludziach – tych, którzy tu przychodzą, by się modlić, tych, którzy tu nie przychodzą, i tych, którzy nic o Panu Bogu nie wiedzą – zdradza s. Zdzisława, dominikanka ze Świętej Anny k. Przyrowa

Anna Wyszyńska
Siostry dominikanki opuszczają klasztorną klauzurę tylko w wyjątkowych sytuacjach, jak np. jubileusz 150-lecia ich obecności w Świętej Annie

Piękny budynek klasztoru to dziś zabytek, wybudowali go ojcowie bernardyni na początku XVII wieku. Kiedy w ramach represji po powstaniu styczniowym ojców wyeksmitowano, osiedliły się tutaj – również pod przymusem – siostry dominikanki klauzurowe, którym zaborca odebrał klasztor w Piotrkowie Trybunalskim. Chociaż długo miały zakaz przyjmowania kandydatek, a w czasach komunizmu także doświadczyły wielu szykan, przetrwały. – Dziś jesteśmy jedną z większych wspólnot naszego zakonu w Europie – mówi s. Zdzisława.

Dominikanki są zakonem kontemplacyjnym, żyją i modlą się w przestrzeni klauzury, którą opuszczają jedynie w wyjątkowych sytuacjach. 21 listopada przypada Światowy Dzień Życia Kontemplacyjnego – to święto zakonów klauzurowych. W tym dniu warto zapytać, co pociąga kandydatki do wyboru takiego życia. I czy czują się w nim spełnione.

– Każdy człowiek czuje się spełniony wtedy, kiedy znajdzie swoje miejsce w życiu – wyjaśnia s. Zdzisława. – To jest tak samo jak z wyborem osoby, z którą połączy się życie w małżeństwie, ze znalezieniem życiowej pasji czy zawodu, któremu się odda wszystkie swoje zdolności. To Pan Bóg wpisuje powołanie w życie człowieka, a gdy się je odkryje – idzie się za nim. Wybór życia w klasztornej klauzurze nie jest wyborem czegoś strasznego, niezrozumiałego, co ma być dla mnie dotkliwą pokutą – przeciwnie, to odnalezienie sensu i radości życia w całkowitym oddaniu go Panu Bogu.

Życie sióstr w przestrzeni klauzury sprawia, że rzadko możemy je oglądać, a jeszcze rzadziej z nimi rozmawiać. Tym cenniejsza jest opowieść s. Zdzisławy o drodze jej powołania, zwłaszcza że do Świętej Anny w diecezji częstochowskiej przyjechała z odległego Poznania.

– Od dzieciństwa interesowałam się nauką i sztuką, rodzice uczyli mnie dostrzegania piękna przyrody, słuchania muzyki. To wszystko uwrażliwiało mnie na wartości duchowe, chociaż nie byliśmy rodziną gorliwie praktykującą. Moja szkoła była na tej samej ulicy, przy której znajdował się kościół Ojców Dominikanów. Tam się czasem wchodziło, zwłaszcza w niebezpieczeństwie klasówki. Dopiero w szkole średniej, pod wpływem mojej przyjaciółki, zaczęłam uważniej słuchać tego, o czym w kościele się mówi, czytać, odkryłam, czym jest Różaniec. Na studiach mocno się zaangażowałam w duszpasterstwo akademickie, tam poznałam wspaniałych ludzi.

Siostra Zdzisława podkreśla, że te odkrycia przychodziły stopniowo, całymi latami, a z perspektywy czasu uważa, że bardzo ważne było świadectwo życia osób z otoczenia, które o swojej wierze zaświadczały postawą, mądrością i dobrocią.

– Przyszedł czas, kiedy zrozumiałam, że Boga trzeba traktować poważnie, że On nie jest dodatkiem do życia, że On naprawdę jest. Pewnego dnia na drzwiach kościoła Dominikanów zobaczyłam plakat z napisem: „Bracia dominikanie mówią ludziom o Bogu, siostry dominikanki mówią Bogu o ludziach”. To było jak impuls, chociaż wtedy jeszcze nie dojrzałam do decyzji, musiałam ją w sobie jeszcze przepracować. Miałam dobrą pracę, wielu przyjaciół, kochającą rodzinę. Ale uznałam, że to wszystko jest mniejsze niż sam Pan Bóg, i postanowiłam to zostawić. Przyjechałam do Świętej Anny i zapukałam do furty klasztoru. To był rok 1975. Nigdy tego nie żałowałam. Ten czas minął mi szybko. Tutaj ciągle na nowo odkrywam Pana Boga, bo poznanie Go i kontakt z Nim nie jest sprawą jednorazową i zamkniętą. To jest wciąż nowe i wspaniałe doświadczenie. Jestem ciekawa, co będzie dalej.

Młodym ludziom, którzy pytają o wybór drogi życiowej, s. Zdzisława radzi: – Warto patrzeć w siebie, by odkryć, co mnie najbardziej porusza. Warto myśleć, by nie być powierzchownym, nie uciekać się tylko do szukania przyjemności. Każdy człowiek ma ukrytą w sobie tajemnicę Pana Boga. Trzeba ją tylko odkryć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: przygotowujemy się na przyjęcie Boga, a nie postaci z bajki

2019-12-15 12:09

st, pb (KAI) / Watykan

W czasie Adwentu przygotowujemy się na przyjęcie nie postaci z bajki, ale Boga, przed którym należy dokonać wyboru. Mówił o tym papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański” na placu św. Piotra w Watykanie. Tradycyjnie też pobłogosławił przyniesione przez dzieci figurki Dzieciątka Jezus, które zostaną umieszczone w żłóbkach domowych szopek bożonarodzeniowych.

Grzegorz Gałązka

Papież wskazał, że „zbawienie ogarnia całego człowieka i go odradza”. - Ale te nowe narodziny, wraz z towarzyszącą im radością, zawsze zakładają umieranie dla siebie i dla grzechu, który jest w nas. Stąd wezwanie do nawrócenia, będące podstawą przepowiadania zarówno Jana Chrzciciela, jak i Jezusa - zaznaczył Franciszek.

Dodał, że „chodzi zwłaszcza o przekształcenie naszego wyobrażenia o Bogu”, do czego „zachęca nas okres Adwentu poprzez pytanie, które Jan Chrzciciel zadaje Jezusowi: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?»”. - Pomyślmy: przez całe życie Jan czekał na Mesjasza. Jego styl życia, jego ciało zostało wręcz ukształtowane przez te oczekiwania. Z tego też względu Jezus pochwalił go następującymi słowami: między narodzonymi z niewiast nie powstał nikt większy od niego. A jednak i on musiał nawrócić się na Jezusa. Podobnie jak Jan, my również jesteśmy wezwani do rozpoznania pokornego i miłosiernego oblicza, które Bóg postanowił przyjąć w Jezusie Chrystusie - podkreślił Ojciec Święty.

Wskazał, iż Adwent „mówi nam, że nie wystarczy wierzyć w Boga: trzeba codziennie oczyszczać naszą wiarę”. - Chodzi o przygotowanie się na przyjęcie nie postaci z bajki, ale Boga, który nas wzywa, angażuje nas i przed którym należy dokonać wyboru. Dzieciątko leżące w żłóbku ma oblicze naszych najbardziej potrzebujących braci i sióstr, ubogich, którzy są uprzywilejowani w tej tajemnicy i często najbardziej potrafią rozpoznać obecność Boga wśród nas - przekonywał papież.

Swe rozważanie zakończył wezwaniem, „byśmy zbliżając się do Bożego Narodzenia, nie dali się rozproszyć rzeczom zewnętrznym, ale uczynili miejsce w sercu dla Tego, który już przyszedł i chce przyjść ponownie, aby uleczyć nasze choroby i obdarzyć nas swoją radością”.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W tę trzecią niedzielę Adwentu, zwaną „niedzielą radości”, Słowo Boże zachęca nas z jednej strony do radości, a z drugiej do uświadomienia sobie, że życie obejmuje także chwile zwątpienia, kiedy trudno wierzyć. Zarówno radość jak i wątpliwości to doświadczenia będące częścią naszego życia.

Wyraźnej zachęcie do radości proroka Izajasza: „Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie!” (35, 1), przeciwstawia się w Ewangelii wątpliwość Jana Chrzciciela: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”(Mt 11,3). Istotnie prorok wykracza swym spojrzeniem poza aktualną sytuację: ma przed sobą ludzi zniechęconych: o osłabłych rękach, chwiejnych kolanach, zagubionych sercach (por. 35, 3-4). Jest to ta sama rzeczywistość, która w każdym czasie wystawia wiarę na próbę. Ale Boży człowiek patrzy poza nią, ponieważ Duch Święty sprawia, że jego serce odczuwa moc Jego obietnicy i ogłasza zbawienie: „Odwagi, nie bójcie się! Oto wasz Bóg [...] On sam przychodzi, by was zbawić” (w. 4). I oto wszystko się przekształca: pustynia zakwita, pociecha i radość zawładnęły ludźmi o zagubionym sercu, chromy, ślepy, niemy zostają uzdrowieni (por. w. 5-6). To właśnie dokonuje się wraz z Jezusem: „niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (Mt 11,5).

Taki opis ukazuje nam, że zbawienie ogarnia całego człowieka i go odradza. Ale te nowe narodziny, wraz z towarzyszącą im radością, zawsze zakładają umieranie dla siebie i dla grzechu, który jest w nas. Stąd wezwanie do nawrócenia, będące podstawą przepowiadania zarówno Jana Chrzciciela, jak i Jezusa. Chodzi zwłaszcza o przekształcenie naszego wyobrażenia o Bogu. A do tego właśnie zachęca nas okres Adwentu poprzez pytanie, które Jan Chrzciciel zadaje Jezusowi: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” (Mt 11,3). Pomyślmy: przez całe życie Jan czekał na Mesjasza. Jego styl życia, jego ciało zostało wręcz ukształtowane przez te oczekiwania. Z tego też względu Jezus pochwalił go następującymi słowami: między narodzonymi z niewiast nie powstał nikt większy od niego (por. Mt 11,11). A jednak i on musiał nawrócić się na Jezusa. Podobnie jak Jan, my również jesteśmy wezwani do rozpoznania pokornego i miłosiernego oblicza, które Bóg postanowił przyjąć w Jezusie Chrystusie.

Adwent, okres łaski, mówi nam, że nie wystarczy wierzyć w Boga: trzeba codziennie oczyszczać naszą wiarę. Chodzi o przygotowanie się na przyjęcie nie postaci z bajki, ale Boga, który nas wzywa, angażuje nas i przed którym należy dokonać wyboru. Dzieciątko leżące w żłóbku ma oblicze naszych najbardziej potrzebujących braci i sióstr, ubogich, którzy „są uprzywilejowani w tej tajemnicy i często najbardziej potrafią rozpoznać obecność Boga wśród nas” (List apost. „Admirabile signum”, 6).

Niech Dziewica Maryja pomoże nam, byśmy zbliżając się do Bożego Narodzenia, nie dali się rozproszyć rzeczom zewnętrznym, ale uczynili miejsce w sercu dla Tego, który już przyszedł i chce przyjść ponownie, aby uleczyć nasze choroby i obdarzyć nas swoją radością.

[po modlitwie:] Drodzy bracia i siostry!

Pozdrawiam was wszystkich, rodziny, grupy i stowarzyszenia kościelne, którzy przybyliście z Rzymu, Włoch i wielu części świata. W szczególności pozdrawiam pielgrzymów z Korei, z Walencji i grupę z Rotzo.

Pozdrawiam was, drogie dzieci, które przybyłyście z figurkami Dzieciątka Jezus do waszego żłóbka. Podnieście figurki. Z serca je błogosławię. Jak przypomniałem w liście „Admirabile signum”, „Żłóbek jest jakby żywą Ewangelią [...] Kontemplując scenę Bożego Narodzenia, jesteśmy zaproszeni do duchowego wyruszenia w drogę, pociągnięci pokorą Tego, który stał się człowiekiem, aby spotkać każdego człowieka. I odkrywamy, że On nas miłuje tak bardzo, że jednoczy się z nami, abyśmy i my mogli się z Nim zjednoczyć” (n. 1).

Za niecały rok, od 13 do 20 września 2020 r., w Budapeszcie odbędzie się 52. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny. Od ponad wieku kongresy eucharystyczne przypominają nam, że w centrum życia Kościoła znajduje się Eucharystia. Temat następnego kongresu będzie brzmiał: „W tobie są wszystkie me źródła” (Ps 87, 7). Módlmy się, aby „Kongres Eucharystyczny, który odbędzie się w Budapeszcie, sprzyjał we wspólnotach chrześcijańskich procesom odnowy, ażeby zbawienie, którego Eucharystia jest źródłem, przekładało się także na kulturę eucharystyczną, potrafiącą inspirować mężczyzn i kobiety dobrej woli w dziedzinach charytatywnej, solidarności, pokoju, rodziny, troski o świat stworzony” (Przemówienie do Papieskiego Komitetu ds. Międzynarodowych Kongresów Eucharystycznych, 10 listopada 2018 r.).

Życzę wszystkim dobrej niedzieli i dobrej nowenny bożonarodzeniowej. A wy, dzieci, zanieście figurki Dzieciątka do żłóbków. I proszę, nie zapominajcie o mnie w modlitwie. Smacznego obiadu i do widzenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Adwentowa rozmowa z Maryją

2019-12-15 21:52

Agnieszka Bugała

pixabay

Myjemy okna, układamy rzeczy na półkach. Zamówiłyśmy pranie dywanów, może nowe zasłony? Wydatki zaplanowane, albo też nie, bo pensja jest tak malutka, że z góry wiadomo, iż nie na wszystko, co potrzebne wystarczy. No właśnie, kompleksy pustych portfeli, nie do końca suto zastawionych stołów i nie najdroższych prezentów wpychają się do naszych głów. I zaczynamy szukać rozwiązań: a może kredyt?

Zanim zaczniemy pożyczać, spróbujmy, choć może zabrzmi to bardzo mistycznie i nierealnie, usiąść z kartką papieru przed Maryją. Możemy zapalić świecę i w milczeniu, z sercem ściśniętym od braków, zaryzykować, że Ona zrozumie: dwie kobiety przy stole. Wyjmijmy nasz pusty portfel, długą listę zakupów i spytajmy Ją w zaufaniu, zawierzeniu i bezradności kobiety, co zrobić, skoro z próżnego to i Salomon...

Znam kobietę, która tak właśnie robi. Ona i jej bliscy znają też smak wigilii, gdzie na stole z 12 obowiązkowych dań było tylko jedno – w naszych czasach, nie wojennej zawieruchy. Jednak to jej zawierzenie i siadanie z Maryją do przygotowania świąt sprawia, że bieda nie podzieliła domowników, nie zasiała w sercach poczucia, że są gorsi. Byli razem. Byli blisko przy jednej zupie grzybowej i opłatku. I tak jest do dziś, choć ich materialna sytuacja nieco się poprawiła.

Może się zdarzyć, że zabraknie na wszystko. I usiądziemy skołowane, przerażone, bo jednak święta. Może się zdarzyć, że mąż, który zagląda do kieliszka zabierze i tę małą sumę, która miała wystarczyć. Czy wtedy Pan Jezus też przyjdzie?

Planowanie z Maryją – spróbujmy. Może się wtedy okaże, że nie potrzebujemy aż tak wiele? A jeśli dla nas wystarczy, to innym uda się pomóc? Warto, aby na liście prezentów – świątecznych podarunków, znalazła się blacha ciasta, np. dla ludzi w schronisku dla bezdomnych. Sprawdźmy, jest jeszcze na to czas, może przyda się tam nasza pomoc?

Boże Narodzenie, do którego się przygotowujemy, to chwila w dziejach świata, w którym Miłość zaryzykowała wszystko i oddała się ludziom. Trzeba, aby i nasza mała zdolność kochania ryzykowała wyznanie tej miłości innym ludziom. Zanim postawimy na stole pusty talerz – symbol otwartości na nieznanego wędrowca, poszukajmy potrzebujących. Bo symbol jeszcze nikogo nie nakarmił, nikomu nie pomógł, a do drzwi w wigilijny wieczór chyba nikt już znienacka nie puka, bo strach przed tym, że nikt nie otworzy jest zbyt wielki, aby go unieść tego wieczoru.

Usiądźmy z Maryją, Niepokalanie Poczętą. Ona najlepiej wie, jak czekać na Syna i jak Go powitać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem