Reklama

Święci lubią Kruczą

2018-02-28 11:19

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 9/2018, str. VI

Agnieszka Bugała
Ołtarz Adoracji i obraz Matki Bożej w kaplicy przy Kruczej we Wrocławiu

Kaplica na Kruczej jest wyjątkowa. W samo południe tonie w ciepłym, złotym świetle. W centrum monstrancja, za nią obraz Matki Bożej Łaskawej, z każdej strony gablota pełna relikwiarzy. W sumie osiemnaście, po dziewięć z każdej strony

Adoracja trwa codziennie, od poniedziałku do piątku. Wciąż ktoś jest w ławce – pochylony, cichy. Ale nawet wtedy, gdy w ławkach przez chwilę nikogo nie ma, Pan Jezus i tak jest adorowany – mówi Maria Żmijowska, która kieruje klasztorną biblioteką. Przez kogo? Adorują Go nasi święci i błogosławieni – tłumaczy.

– Jestem proboszczem na Kruczej od 2008 r. Zastałem już taką sytuację, że część relikwii była zgromadzona – opowiada o. Marek Augustyn, proboszcz parafii. Były schowane w zakrystii, zakurzone i wyciągane przy okazji uroczystości danego świętego. Chciałem, aby relikwie służyły ludziom. Skoro święci mają za nami orędować, to niech ich relikwie, widzialna pamiątka po ich życiu, znajdują się w takim miejscu, aby każdy mógł na nie spojrzeć i przez wstawiennictwo świętych się modlić. Relikwie to przecież widzialna pamiątka po świętym życiu. Wyciągnęliśmy więc ich światło z sejfu, jak spod korca – niech świeci, niech daje świadectwo.

Po co są relikwie?

Relikwie świętych to nie jest talizman. Oddawanie czci świętym, praktykowane w Kościele, ma szczególną formę w kulcie relikwii. Historycy określają początki kultu na połowę II wieku. Zachował się opis odnoszący się do śmierci męczeńskiej biskupa Smyrny św. Polikarpa, który potwierdza, że ludzie od początku, sami nadawali szczątkom osoby żyjącej w opinii świętości szczególną wagę: „Tak więc mogliśmy potem pozbierać jego kości, bardziej drogocenne niż najcenniejsze kamienie i złoto, aby złożyć je w odpowiednim miejscu”.

Reklama

Ważne, aby wiedzieć, że kult relikwii nigdy nie był narzucony przez Kościół. To samorodek, oddolna potrzeba ludzi, za którą Kościół podążył, nadając mu porządek prawny. Historia kultu relikwii jest bardzo długa i zawiła. Niemniej, mimo ludzkich błędów i nieuczciwości, które w ciągu wieków z pewnością miały miejsce, Kościół zawsze dbał, aby oddawanie kultu relikwiom było świadectwem wiary w zmartwychwstanie ciała, a nie tylko adoracją pamiątek po zmarłym. Dziś wiemy, że łac. reliquiae, czyli pozostałości, resztki – szczątki ciał osób świętych lub przedmioty, z którymi te osoby miały związek w czasie życia, nie mają mocy sprawczej, czarownej i cudownej same z siebie. Ich wartość stanowi miłość do świętych, którzy już do Boga doszli, starając się jak najpełniej naśladować Mistrza.

Zadanie relikwii

„Relikwie, czyli materialne pozostałości po świętych, mają przywoływać pamięć o nich, o ich pięknym, upływającym w bliskości z Chrystusem życiu, mają pobudzać do modlitwy o świętość naszego postępowania, ale powinny zawsze prowadzić wprost do samego Chrystusa. Patrząc na relikwie, przypominamy sobie, co jest naszym celem. Celem człowieka jest Bóg i jest niebo, niebo pełne świętych – przekonywał o. Jarosław Zachariasz w 2012 r. w czasie wprowadzenia do kościoła na Kruczej relikwii św. Stanisława i bł. Jakuba Strzemię.

A skąd relikwie św. Stanisława?

To wzruszająca historia i dowód wielkiego zaangażowania parafian w kształt i rozwój duchowy naszego kościoła. Gdy już powstały gabloty i przenieśliśmy tam relikwiarze, ekspozycja zrobiła ogromne wrażenie na naszych parafianach – opowiada o. Augustyn. I wtedy zgłosiła się pani, która przyniosła relikwiarz otrzymany od babci. Brat jej babci był kapłanem w Warszawie, zginął w obozie koncentracyjnym, wcześniej gestapo zabrało go prosto z plebanii. W czasie aresztowania pozwolili najbliższej rodzinie zabrać najcenniejsze pamiątki. W szufladzie biurka tego kapłana jego siostra, czyli później babcia tej pani, znalazła medalion, który ksiądz nosił na szyi. W środku była pieczęć potwierdzająca ważność i prawdziwość relikwii. To były relikwie św. Stanisława, biskupa i męczennika. Nie byłem pewien, więc spytałem w kurii, w jaki sposób uzyskać potwierdzenie autentyczności – wystarczyła przysięga osoby, która nam relikwie podarowała. Kapłan miał na imię Stanisław, to był jego patron z chrztu. Szanował go i czcił. I w ten sposób św. Stanisław adoruje teraz w naszej kaplicy – dodaje Ojciec Proboszcz.

Święta mama

Wcześniej jednak, bo w listopadzie 2006 r. mój poprzednik, o. Bronisław Staworowski sprowadził relikwie św. Joanny Beretty Molli. To bardzo ważna decyzja, bo jesteśmy w Sanktuarium Opiekunki Małżeństw i Rodzin, a św. Joanna, współczesna nam kobieta, świadomie wybrała narodziny swojego dziecka ryzykując przy tym utratę życia, które w efekcie rzeczywiście oddała za córkę. Dziś relikwiarz św. Joanny jest włączony w nasze małe niebo na Kruczej.

Św. Karol przybył pocztą

Relikwiarzy przybywało w gablotach, ale okazało się, że nie mamy relikwii swojego patrona, św. Karola Boromeusza – opowiada o. Marek. Wykorzystałem kontakty, które pozostały mi we Włoszech z czasów studiów w Papieskim Instytucie Liturgicznym i odnalazłem kolegę z diecezji mediolańskiej – bo w Mediolanie spoczywa św. Karol. Kolega poradził mi, do kogo napisać pismo, co uczyniłem i rozpoczęło się oczekiwanie na decyzję. Mieliśmy w parafii mnóstwo planów związanych z wyprawą do Mediolanu po relikwie, gdy już przyjdzie informacja, że je otrzymamy. Tymczasem któregoś lipcowego dnia listonosz zostawił dla mnie kopertę z tzw. folią bąbelkową w środku. Okazało się, że to przesyłka z Mediolanu, z ampułką z relikwiami pierwszego stopnia, z kości. Rok wcześniej było nowe pobranie relikwii Świętego i dlatego udało nam się otrzymać ten dar. Tak więc św. Karol dowiódł, że poczta działa – mówi o. Marek.

Przyszli we dwóch

Relikwie patrona wprowadzono do parafii razem z relikwiami Jana Pawła II, wtedy jeszcze błogosławionego. Karol Boromeusz był przecież imieninowym patronem Karola Wojtyły. 6 listopada 2011 r. dokonano uroczystej instalacji. Parafia została przygotowana na to spotkanie. Już trzy dni poprzedzające wprowadzenie relikwii upływały w kościele na słuchaniu katechez, koncertów i modlitwie. „111 lat musieliśmy czekać na relikwie swojego patrona, aż wreszcie się doczekaliśmy” – mówili wtedy dumni parafianie. O. Marek, spytany wtedy o nowych gości mówił tak: „Obydwaj konsekwentnie wprowadzali reformy soborowe w swoich diecezjach. Jeden Soboru Trydenckiego, drugi Watykańskiego II. Obaj niestrudzenie wizytowali swoje Kościoły lokalne. Karol Wojtyła, później już jako papież – również Kościół powszechny. Na obydwu były przeprowadzone zamachy. Na szczęście nieskuteczne. Niektórym siłom nie podobały się działania tych gorliwych i odważnych pasterzy”.

Kolejni adoratorzy w kaplicy

W parafii przy Kruczej działa jedna z największych we Wrocławiu Grup Modlitwy Ojca Pio. Początek jej powstania wiąże się... z relikwiami. W czerwcu 2013 r. do parafii zawitały relikwie św. Ojca Pio. W czasie wprowadzenia obecny był o. Tomasz Duszyc, kapucyn, krajowy duszpasterz Grup. I dokładnie wtedy, po raz pierwszy, spotkali się chętni do tworzenia takiej grupy. Działają do dziś. Podejmują w parafii wiele cennych inicjatyw. Są żywym owocem wiary w świętych obcowanie – więcej napiszemy o nich już wkrótce.

Wrócili do domu

W styczniu 2016 r. nie mogło być inaczej – relikwie błogosławionych męczenników z Pariacoto zawitały na Kruczą. Ich ołtarz jest tam, gdzie ołtarz św. Maksymiliana – mówi wzruszony o. Marek. Zastanawialiśmy się, gdzie umieścić relikwie Zbyszka i Michała. I światło przyszło wtedy, gdy odkryliśmy, że ich męczeństwo było w sierpniu, 50 lat po męczeństwie św. Maksymiliana. Dlatego ich obraz jest obok figury Maksymiliana, a relikwie w gablocie z franciszkańskimi świętymi. Michał Tomaszek był kolegą rocznikowym w seminarium, a Zbyszek Strzałkowski był rok starszy ode mnie. Ze Zbigniewem łączyły mnie bliższe relacje – wspólne zainteresowania, pasje. On po święceniach trafił do Legnicy, ja do Wrocławia, kontakty były dość częste. Zbigniew i Jarek, ten, który przeżył, przygotowywali się do swojego wyjazdu tu, u nas, na Kruczej. To był czas spędzony wspólnie rok przed ich wyjazdem. Teraz, w tych relikwiach, jakby trochę do nas wrócili – mówi o. Marek.

Świeci lubią Kruczą

W ubiegłym roku święci goście przybywali tłumnie. W lutym 2017 r. ojcowie franciszkanie z parafianami przywieźli z Łagiewnik relikwie św. Faustyny. W maju, z racji obchodów jubileuszu fatimskiego, zawitały na Kruczą relikwie świętych Pastuszków, Hiacynty i Franciszka. Nasze niebo rośnie – mówi o. Marek. Niedawno dostałem miłego maila od naszego parafianina, który napisał, że często przychodzi na adorację, modli się, brał udział w uroczystości patriotycznej, gdy wmurowano tablice upamiętniającą fakt, że kościół udzielał pomocy w czasie stanu wojennego i zaproponował sprowadzenie relikwii bł. Jerzego Popiełuszki. Ktoś inny proponował relikwie Karoliny Kózkówny. Jest duże zainteresowanie, ludzie chcą, by relikwii przybywało. Życie przynosi zadania, a dla mnie prośby parafian są bardzo mobilizujące, więc postaram się wszystko zrobić, aby im sprostać.

Tagi:
relikwie święci

Reklama

Dziś wspomnienie nazaretanek - męczennic z Nowogródka

2019-09-04 09:19

Teresa Sotowska (KAI) / Nowogródek

Kościół katolicki wspomina 4 września błogosławioną siostrę nazaretankę Marię Stellę (Adela Mardosewicz) i jej 10 towarzyszek z klasztoru w Nowogródku. 1 sierpnia 1943 r. rozstrzelali je Niemcy w lesie oddalonym o kilka kilometrów od ich macierzystego domu. Zakonnice ofiarowały swe życie za aresztowanych mieszkańców Nowogródka, wypełniając w heroiczny sposób nazaretański charyzmat służby rodzinie. Błogosławionymi ogłosił je 5 marca 2000 r. w Watykanie św. Jan Paweł II.

Archiwum Sióstr Nazaretanek

"Jesteście najcenniejszym dziedzictwem zgromadzenia nazaretanek. Jesteście dziedzictwem całego Kościoła Chrystusowego po wszystkie czasy, zwłaszcza na Białorusi" - powiedział w czasie beatyfikacji papież.

Obok swej przełożonej zginęły wówczas siostry: Imelda (Jadwiga Żak), Rajmunda (Anna Kukołowicz), Daniela (Eleonora Jóźwik), Kanuta (Józefa Chrobot), Sergia (Julia Rapiej), Gwidona (Helena Cierpka), Felicyta (Paulina Borowik), Heliodora (Leokadia Matuszewska), Kanizja (Eugenia Mackiewicz) i Boromea (Weronika Narmontowicz).

Do dziś zachował się wstrząsający wiersz-modlitwa jednej z męczennic - s. Imeldy: "Spraw Panie, by moja modlitwa była jak ciężki kamień sięgający dna boskiej głębi, a na powierzchni wód zataczała coraz szersze kręgi...".

Nazaretanki przybyły do Nowogródka w 1929 r. na zaproszenie ówczesnego biskupa pińskiego Zygmunta Łozińskiego, obecnie sługi Bożego. Miały objąć opiekę nad miejscową Białą Farą - kościołem Przemienienia Pańskiego oraz zająć się wychowaniem i nauczaniem miejscowych dzieci. Mieszkańcy miasteczka kochali swoje siostry. Wysoko cenili ich pracę i zaangażowanie. Mówili o nich "nasze siostry", a dla licznych tam innowierców w tym wieloetnicznym regionie były one "paniami siostrami". Były najlepszymi siostrami dla wszystkich i najpokorniejszymi służebnicami Pana - wspominają do dzisiaj ci, którzy je pamiętają.

Siostry, otwarte na potrzeby ludzi w czasie pokoju, jeszcze bardziej udzielały się w czasie okupacji, gdy trzeba było pocieszać, pomagać, modlić się i współczuć rodzinom prześladowanych, więzionych i mordowanych.

W Nowogródku wojna rozpoczęła się 17 września 1939 w niedzielę, gdy do zebranych na mszy w farze dotarła wiadomość o przekroczeniu granicy Rzeczpospolitej przez armię sowiecką. Siostrom zaraz odebrano szkołę. Przeniosły się do zabudowań gospodarczych, ale i te najeźdźcy im zabrali. Aby przeżyć, musiały szukać mieszkania i pracy zarobkowej w mieście, gdzie Polaków było coraz mniej. Rosjanie masowo ich aresztowali i wywozili na Syberię i do Kazachstanu. Najliczniejsze deportacje nastąpiły w lutym 1940 r. i w kwietniu 1941 r.

Terror okupacyjny po zajęciu tych ziem przez Niemców rozpoczął się w 1942 r. eksterminacją Żydów, po czym nastąpiła fala aresztowań ludności polskiej. Na wiosnę tego roku Niemcy wydali zakaz używania języka polskiego w kościołach. Ukoronowaniem tych działań było aresztowanie w nocy z 28 na 29 czerwca 1942 r. wielu Polaków, głównie spośród inteligencji oraz zbiorowa egzekucja ponad 60 osób, w tym dwóch kapłanów.

Podobna sytuacja powtórzyła się 18 lipca 1943 r., gdy aresztowano 120 osób z zamiarem rozstrzelania uwięzionych. Wówczas siostry nazaretanki wspólnie podjęły decyzję ofiarowania swego życia za uwięzionych członków rodzin. Poinformowała o tym kapelana i rektora fary ks. Aleksandra Zienkiewicza pełniąca obowiązki przełożonej s. Stella, wypowiadając w imieniu wszystkich sióstr słowa: "Mój Boże, jeśli potrzebna jest ofiara z życia, niech raczej nas rozstrzelają, aniżeli tych, którzy mają rodziny, modlimy się nawet o to".

Uwięzieni nie mieli pojęcia, że ktoś za nich chciał oddać życie. Wkrótce uwięzionych wywieziono na roboty do Niemiec, a kilku nawet zwolniono. Wobec dalszego zagrożenia życia jedynego w całej okolicy kapłana, wspomnianego ks. Zienkiewicza, siostry ponowiły gotowość ofiary za niego: "Boże mój, Boże, Ksiądz Kapelan jest o wiele potrzebniejszy na tym świecie niż my, toteż modlimy się teraz o to, aby Bóg raczej nas zabrał niż Księdza, jeśli jest potrzebna dalsza ofiara". Bóg ofiarę przyjął. Zarówno uwięzieni jak i kapłan ocaleli. To oni właśnie stali się głosicielami wiary w skuteczność pośrednictwa sióstr u Boga.

Błogosławione siostry Stella i 10 jej towarzyszek ofiarą z życia heroicznie wypełniły nazaretański charyzmat służby rodzinie. Niemcy uwięzili je 31 lipca, a rankiem następnego dnia wywieźli za miasto i rozstrzelali nad przygotowanym uprzednio dołem. W nim też spoczęły 1 sierpnia 1943 r.

S. Małgorzata Banaś, która pozostała przy życiu, gdyż w tym czasie pracowała w szpitalu, odnalazła wkrótce miejsce stracenia swoich współsióstr. 19 marca 1945 r. ekshumowano ciała rozstrzelanych zakonnic, a ludność Nowogródka z głęboką czcią i wdzięcznością urządziła im triumfalny pogrzeb, składając ich trumny przy kościele farnym. Nad sarkofagiem w kaplicy Matki Bożej Nowogródzkiej widnieje cytat: "On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci".

Już wkrótce zaczęto się zwracać do nowogródzkich męczennic z prośbami o wstawiennictwo w różnych potrzebach. Liczne łaski wypraszane w niebie przez siostry zostały wysłuchane przez Boga. W lutym 2003 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny s. Małgorzaty, zmarłej 26 kwietnia 1966 r. w wieku 70 lat. "Pozostała tutaj przez resztę swego życia, była bardzo znana, kochana, wszystkie się modlimy o jej rychłą beatyfikację, bo sobie na to naprawdę zasłużyła" - powiedziała s. Adriana. W czerwcu tegoż roku doczesne szczątki sługi Bożej s. Małgorzaty przeniesiono do fary i spoczęły w kaplicy obok jej 11 błogosławionych współsióstr.

Wspomnienie liturgiczne 11 męczennic nazaretańskich obchodzone jest 4 września. Tego dnia w 1929 r. do Nowogródka przyjechały dwie pierwsze siostry, aby objąć "stałą i niezależną opiekę nad starożytną farą", w której m.in. został ochrzczony Adam Mickiewicz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dyrektorzy Wydziałów Duszpasterstwa Ogólnego z całej Polski modlili się w klasztorze sióstr klarysek

2019-09-19 08:34

eb / Stary Sącz (KAI)

„Chwytając się wyciągniętej dłoni Chrystusa, Kościół XXI wieku znajduje lek na swój lęk, obawy i przeciwności” - powiedział biskup tarnowski Andrzej Jeż podczas Mszy św. w klasztorze sióstr klarysek w Starym Sączu. Modlili się tam również abp Wiktor Skworc i dyrektorzy Wydziałów Duszpasterstwa Ogólnego z całej Polski.

Al. Przemysław Skierski

Bp Jeż mówił w homilii, że gdy tracimy z pola widzenia Jezusa, to trzeba Go szukać tak intensywnie, wytrwale i z zaangażowaniem, jak czyniła to Maryja z Józefem. „Kościół w trudnościach bądź w kryzysie to zazwyczaj Kościół przestraszony, Kościół, który stracił z oczu Pana, który utkwił wzrok w dalekim horyzoncie, który zaczął bardziej liczyć na swe siły i nie wypatruje już swego Pana tak intensywnie ani z takim natężeniem, jak powinien” - dodał.

Pasterz Kościoła tarnowskiego podkreślił, że Chrystusa odnajdujemy w przestrzeni sprawowanej liturgii, słowie Bożym i sakramentach świętych. „Chrystus wsiada do łodzi Kościoła – tzn. ukazuje w nim swoje działanie i naprawia wszystko, usuwa lęk i prowadzi bezpiecznie dalej po wzburzonym morzu historii. To wszystko przypomina Kościołowi, że bez względu na nasze umiejętności, inteligencję i pomysłowość w tworzeniu jak najskuteczniejszych projektów pracy duszpasterskiej, w sprawach zbawienia pozostajemy bezsilni. Kościół jest Kościołem Chrystusa – dlatego ilekroć tracimy z oczu Chrystusa i Jego działanie w Kościele, a próbujemy czynić Kościół na nasz moduł, wtedy zaczynamy tonąć. To, czego wymagała sytuacja Kościoła na każdym etapie jego historii, a zwłaszcza w trudnych momentach jego dziejów, to głębokiej świadomości, iż zależymy całkowicie od wyciągniętej ręki Chrystusa” - dodał.

Kaznodzieja mówił także w homilii, jak ważna jest umiejętność słuchania innych, rozważania w swoim sercu tego, co mają nam do powiedzenia. „Sługa Boży papież Jan Paweł I, zapytany jeszcze jako kardynał, co oznacza dla niego bycie dobrym pasterzem, odpowiedział: „Być dobrym pasterzem znaczy rozumieć, czego naprawdę potrzebują powierzone pasterzowi owce” - przypomniał bp Jeż.

Spotkanie dyrektorów Wydziałów Duszpasterstwa Ogólnego z całej Polski zakończy się w czwartek w Gródku nad Dunajcem. Uczestnicy spotkania zastanawiają się jak docierać do wiernych, by mieli oni większą świadomość znaczenia Eucharystii, jako daru. Księża dyrektorzy pracują nad programem duszpasterskim dla Kościoła w Polsce na lata 2020 - 2021.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

III Wieluńskie Dni Kultury Żydowskiej

2019-09-19 21:17

Zofia Białas

W pierwszym dniu, 18 września, uczniowie wieluńskich szkół obejrzeli w Kino – Teatrze „Syrena” film, „Kto napisze naszą historię” poświęcony Emanuelowi Ringelblumowi i założonej przez niego podziemnej organizacji Oneg Szabat, zwiedzili także w Miejskiej i Gminnej Bibliotece Publicznej w Wieluniu wystawę "Izrael- dziedzictwo innowacyjności", która oficjalnie została otwarta w dniu następnym, czyli 19 września. Wystawę, dzięki staraniom pani Iwony Urbanek, nauczycielki języka polskiego i historii w Zespole Szkół nr 3, podróżniczki z zamiłowania, przywieziono z Izraelskiej Ambasady w Warszawie.

Zofia Białas

Z wystawy (otwarta do 1 października) dowiedzieliśmy się, że Izrael to tylko 22 tys. km kwadratowych powierzchni i 9 mil. Ludności, stolica to Jerozolima – pierwsze miasto w świecie w całości pokryte siecią Wi-Fi, to także 273 km plaż nad Morzem Śródziemnym, Morzem Martwym, Morzem Czerwonym i najwyżej na świecie położonym Jeziorem Galilejskim, to także 9 naukowców uhonorowanych Nagrodą Nobla i ciągle wzrastająca liczba drzew, to ponadto jeden z 8 krajów, który w Kosmos wysłał własnego satelitę…

Otwarcie wystawy i przewidziane na ten czas spotkanie z Piotrem Pabisiakiem - podróżnikiem i fotografem, absolwentem Zespołu Szkół nr 3 - poprzedził spektakl „Chatuna” (Wesele) w reżyserii i scenografii dr Doroty Eichstaedt – nauczycielki języka polskiego II LO im. Janusza Korczaka, wystawiony w sali widowiskowej Wieluńskiego Domu Kultury przez działający w II LO teatr „Post Scriptum”. Spektakl „Chatuna” to wspaniała lekcja tolerancji i poszanowania inności oraz pokazanie, że wszyscy ludzie są braćmi, niezależnie od rasy, języka, narodowości, ważne by potrafili z sobą nawiązać dialog…

Zobacz zdjęcia: III Wieluńskie Dni Kultury Żydowskiej

Miłym akcentem po spektaklu był spacer uczniów Zespołu Szkół nr 3 z motylami symbolizującymi dziecięce ofiary Shoa, zaniesionymi na miejsce dawnej synagogi i żydowskiego cmentarza.

Spotkanie z Piotrem Pabisiakiem zatytułowane „Magia Izraela” to sentymentalna retrospektywna wędrówka pana Piotra przez ciekawe miejsca Izraela, niektóre widziane aż trzykrotnie, bo trzykrotnie odwiedzał Izrael. Swoją opowieść o Izraelu pan Piotr dokumentował slajdami ukazującymi nie tylko piękno tego kraju, ale także występujące w nim skrajności: bogate dzielnice z pięknymi wieżowcami, plażami, parkami (Tel Awiw) a obok nich dzielnicami biedy zamieszkanymi przez Żydów przybyłych z Etiopii. Razem z panem Piotrem odwiedziliśmy Tel Awiw, Jerozolimę, Masadę, Tyberiadę, Hajfę, Kafarnaum; popatrzyliśmy na Jezioro Galilejskie, Morze Martwe, Wzgórza Golan, zobaczyliśmy bogate ulice i ulice biedy, dzielnice arabskie…

Opowieści o Izraelu słuchali uczniowie ZS nr 1, ZS nr 2, ZS nr 3 i II LO, mieszkańcy Wielunia, dyrektorzy szkół, starosta Wieluński.

Piotr Pabisiak, mówiła Iwona Podeszwa, już niebawem ponownie zagości w bibliotece. Będzie to 5 października w ramach Nocy Bibliotek, kiedy wygłosi prelekcję na temat podróży po Kubie.

Wieluńskie Dni Kultury Żydowskiej zakończyło spotkanie pod hasłem „Szlakiem poetów żydowskiego pochodzenia”, które poprowadziły Magdalena A. Kapuścińska i Julia Lesiak. Słowa poetów uzupełniły piosenki zagrane przez Zespół „Gwiazdy po osiemnastej” a wśród nich m.in. „Tak jak malował pan Chagall”, „Człowieczy los”…

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem