Reklama

Niedziela bez handlu w marketach

2018-03-07 11:21

Ks. Piotr Nowosielski
Edycja legnicka 10/2018, str. I

pixabay.com

Niedziela 11 marca br. jest pierwszą z niedziel, w którą ma obowiązywać ustawowy zakaz handlu. Wielu obserwatorów życia społecznego zapewne bacznie będzie się przyglądać, jak ten dzień będzie wyglądał w życiu Polaków. A jakie znaczenie ma on dla nas, katolików?

Ocena Związków Zawodowych

– Na tę marcową chwilę Solidarność czekała dość długo, to prawda, ale przede wszystkim czekało na to milion dwieście tysięcy pracowników, którzy do dnia dzisiejszego są zmuszani do pracy w niedzielę. To oni i ich rodziny oczekiwali z utęsknieniem tego rozwiązania, które na drodze ustawy weszło w życie od marca bieżącego roku, a z każdym rokiem będzie dopełnienie tego, że każda niedziela powinna być czasem dla Pana Boga i rodziny – mówi Bogdan Orłowski, przewodniczący Zarządu Regionu Zagłębie Miedziowe NSZZ „Solidarność” w Legnicy. – Nie liczymy tu na żadne podziękowania, jesteśmy pokorni w swojej pracy, bo statutowo jesteśmy zobowiązani do dbania na co dzień o pracowników. Cieszymy się natomiast, że mogliśmy przekonać do tego rząd, parlamentarzystów – choć jak wiemy, nie wszyscy głosowali za tym rozwiązaniem.

Pracownicy marketów od wielu lat, w wielu rozmowach powtarzali, że chcieliby po prostu dobrze odpocząć, żeby dać możliwość prawidłowego funkcjonowania pełnej rodziny. Czasami są to też rodziny niepełne. Czasami brakuje też bliskiej obecności babci czy dziadka, którzy mogliby się zająć dziećmi wtedy, kiedy ich mama czy tata, samotnie wychowujący swe pociechy, muszą iść do pracy w niedziele. Wtedy ten dramat rodzin jest większy, a wychowaniem dzieci zajmuje się przysłowiowa „ulica”, czy też wszechobecny Internet.

Jest to grono, jak już wspomniałem wcześniej, ponad miliona pracowników, którzy – co z całą świadomością podkreślam – są zmuszani do pracy w niedziele. Ci pracownicy za tę pracę nie otrzymywali zwiększonego wynagrodzenia, tylko inny dzień wolny. Dla nich „niedziela” była np. we wtorek, środę itd. – dodaje Przewodniczący.

Reklama

Pracownicy o wolnych niedzielach

Przy okazji pewnego wydarzenia duszpasterskiego byliśmy świadkami rozmowy, która dotyczyła niedziel wolnych od pracy.

– Uważam, że we wszystkie niedziele sklepy powinny być zamknięte. Jest to dzień święty, a rodzina powinna spędzać go razem: pójść do kościoła, pójść na spacer, spędzić czas w domu, a absolutnie nie w markecie – mówiła jedna z osób pracująca jako pielęgniarka. – Nie chciałabym jednak, żeby ktoś też z tego powodu stracił pracę. Myślę, że można to w jakiś sposób rozwiązać. Wiemy, że są kraje zachodnie, gdzie markety są w niedziele zamknięte, np. w Niemczech i jakoś ludzie funkcjonują. Sama pracuję w służbie zdrowia i mam dyżury. Czasami idę na dyżur w soboty i niedziele, ale wtedy jest mi przykro, że jestem w pracy, a chciałabym być w domu. W szpitalu, ponieważ są u nas Msze św., zachęcam chorych, którzy mogą, do uczestnictwa w niej. Często ich podwożę na wózku, choć sama czasami nie mogę na Mszy św. zostać, bo jest mało personelu i mam w tym czasie jeszcze obowiązki do wykonania.

– Nie robię zakupów w niedziele. Również uważam, że markety powinny być tego dnia zamknięte. Pracuję od 15 lat i przez ten czas tylko raz byłem w pracy w niedzielę, choć wiele razy otrzymywałem takie propozycje, ale je odrzucałem. Stąd mój przełożony któregoś razu stwierdził, że jestem „jakiś inny” i już mi nie proponuje takiej pracy. Natomiast niektórzy z moich kolegów chodzą do pracy w niedziele. A dlaczego? Najczęściej mówią, że potrzebują pieniędzy – dodaje jeden z mężczyzn.

Inny rozmówca mówi: – Niedziela powinna być dla rodziny. Zamiast chodzić po galeriach – lepiej wspólnie spędzać czas ze sobą w domu. Tym bardziej, że tak często słyszymy, szczególnie ze strony młodych rodzin, że brakuje im czasu dla siebie i swoich dzieci. A niedziela jest tym dniem, w którym rodziny mogą wiele dla siebie zrobić. Tak ważny jest chociażby wspólny posiłek, wspólny stół, przy którym mówi się o swoich sprawach, problemach. Wtedy rodzice mogą wesprzeć swoje dzieci w ich problemach i siebie nawzajem, czy też cieszyć się z osiąganych w rodzinie sukcesów.

– Też jestem za zamykaniem marketów w niedziele. Nie będzie to łatwe, bo dużo ludzi przyzwyczaiło się już do tych wyjść w niedziele, do sklepów, na zakupy, do galerii handlowej. Jakiś czas pracowałem w Niemczech i też widziałem, że nie było z tym problemów. Kiedy ludzie wiedzą, że w niedziele sklepy są nieczynne, to robią zakupy wcześniej – przekonuje nasz kolejny rozmówca.

Zdaniem proboszczów

Ks. Tomasz Hęś, proboszcz parafii w Gwizdanowie, pytany, jak wygląda ten problem z perspektywy parafii, mówi: – Uważam, że jest to duży problem. Wiele osób chciałoby uczestniczyć we Mszy św., a nie może. Kiedy czasem spotykam niektórych parafian i mówię, że od dawna nie widziałem ich na niedzielnej Mszyśw., to słyszę w odpowiedzi: Wie ksiądz, ja teraz pracuję w markecie. Chciałabym, ale mam tylko jedną wolną niedzielę w miesiącu. To, że ludzie pracują w niedziele, widać chociażby po frekwencji w naszej wspólnocie. Nie jest to problem dla tych, którzy nie są we wspólnocie Kościoła. Oni może nawet nie czują potrzeby żeby świętować, ale dla nas jest to problemem, kiedy czujemy, że ten dzień jest dniem świętym.

Pozamykajcie wszystko

Pytamy Bogdana Orłowskiego, przewodniczącego Solidarności, co może zmienić się w życiu rodzin od chwili wprowadzenia ustawy. – Kiedy chodzimy do tych dużych sklepów w ciągu tygodnia widzimy, że większość kas jest wtedy pustych. A kolejki większe, ludzie zdenerwowani, bo dłużej czekają. Tym zniechęca się do zakupów w ciągu tygodnia. Natomiast pracowników straszy się, że będą zwolnienia, mówi się, że to się odbije na gospodarce. A popatrzmy na sąsiadów Niemców: rozwijają się wzorcowo, a weekend w Niemczech zaczyna się w piątek po południu. Sklepy są pozamykane, natomiast otwarte są kina, restauracje, ośrodki użyteczności publicznej itp. Mówię o tym, bo są i tacy, którzy konstatując te działania na rzecz wolnej niedzieli, mówią: No to wszystko pozamykajcie, szpitale, kościoły też! A przecież nie o to chodzi. Przypomnijmy, że skoro większość z nas cieszy się wolnością, wolną niedzielą, to dajmy też tej wolności naszym koleżankom, kolegom, bliskim z rodziny czy znajomym, a nie mówmy: Niech sobie zmienią pracę. Co prawda bezrobocie nam spadło, z czego się cieszymy, ale jeszcze nie jest tak, że można tak łatwo pracę zmienić. W świecie chrześcijańskim niedziela jest Dniem Pańskim, dniem wolnym. Nawet osoby, które nie są wierzące, też korzystają z tego. Skoro urzędnicy, pracownicy różnych zakładów mają tego dnia wolne, pytam, dlaczego nie mieliby mieć dnia wolnego pracownicy marketów?

Z perspektywy SRŚN

W diecezji legnickiej narodził się Społeczny Ruch Świętowania Niedzieli (SRŚN), którego uroczysta inauguracja miała miejsce w marcu 2011 r. Każdy, kto przyjmuje zasady świętowania niedzieli, może w jego ramach podpisać osobistą deklarację, przypominającą, co możemy w tej dziedzinie uczynić.

– Mam szczęście być przewodniczącym Społecznego Ruchu Świętowania Niedzieli – dodaje Bogdan Orłowski. – Zwracamy w ten sposób uwagę na duchowy charakter przeżywania niedzieli. Często słyszymy o osobach popadających w różne choroby, depresje, co bywa też skutkiem przemęczenia, wypalenia, nieumiejętnego wypoczynku. Stąd przypominamy o zawiązywaniu i pogłębianiu wspólnoty rodzinnej przez wspólną modlitwę, posiłek, pójście na spacer, odwiedziny, zabawy czy aktywny wypoczynek z dziećmi. Praca nad uświadomieniem sobie tego na nowo zapewne będzie jeszcze trwała długo.

W podobnym duchu wypowiada się pytany o to ks. Bogusław Wolański, koordynator SRŚN.

– Mam poczucie, że wraca to, co zawsze być powinno. Czyli, ludzie w niedziele powinni odpoczywać i świętować, a nie pracować. Nie chodzić na zakupy do sklepów i marketów, ale spędzać czas ze swoją rodziną i bliskimi. To każdy z nas wie i ludzie w moim wieku tak byli wychowywani. Był czas pewnego zachwiania równowagi, kiedy niby zachłysnęliśmy się „powiewem z Zachodu”, gdzie tak naprawdę markety są zamknięte w niedziele, a myśmy się zachłysnęli, otwierając je, a tym samym wykorzystano nas jako siłę roboczą, dodajmy tanią siłę roboczą. Z czasem w Polsce stało się „normą” to, że w niedziele wszystko jest otwarte i wszędzie można iść i nie świętować.

Dlatego cieszę się bardzo, że wraca normalność, że wraca to, czego oczekuje też od nas Pan Jezus. Mamy 6 dni, które dał nam Pan Bóg do pracy, do różnych zajęć, a jeden rezerwujemy dla Boga.

Mam w pamięci jedno z kazań św. Jana Marii Vianneya, który swoim parafianom mówił: „Oprócz tego, że nie świętujemy, to jeszcze jesteśmy złodziejami. Dlatego, że Pan Bóg dał nam 6 dni za darmo, a jeden zostawił dla siebie, a my Mu go i tak kradniemy”. Dlatego jest ta radość, że praca którą wykonaliśmy, w kooperacji z innymi ludźmi przyniosła swoje owoce. Faktem jest, że temat ten wnieśliśmy najpierw do Senatu, a potem do Sejmu, jako Społeczny Ruch Świętowania Niedzieli. Powstał on na kanwie programu duszpasterskiego Kościoła w Polsce, kiedy o to zabiegał też bardzo abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Komisji Duszpasterskiej KEP i to u nas, w Legnicy, utworzyło się jakoś tak naturalnie, angażując wiele osób z różnych środowisk.

To jest naturalne, że kiedy się coś sieje, to po jakimś czasie przyniesie owoc. My sialiśmy, mówiliśmy o tym, wnosiliśmy ten temat w sposób bardzo kulturalny, pokazując różne argumenty za tym: biblijne, z nauczania Kościoła katolickiego, w ogóle argumenty „pro ludzkie”. Widocznie to wszystko powoli w Sejmie i Senacie dojrzewało, dojrzewało i przyniosło swoje owoce.

Oprócz ludzi zaangażowanych w ten Ruch, warto też podkreślić wielkie zasługi Senator Doroty Czudowskiej, która podjęła się zorganizowania pierwszej konferencji w Senacie, gdzie wówczas jego marszałkiem był pan Borusewicz. Wtedy robiono wszystko, żeby się ona nie odbyła, żeby ten temat nie był podejmowany. Pani Senator niejako wyrzucona jednymi drzwiami weszła drugimi i przez obecnego marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, dzięki jego działaniom, udało się wtedy tą konferencję zorganizować (29 stycznia 2013 r.). Później Marzena Machałek, dzisiejsza wiceminister Edukacji Narodowej, zorganizowała taką konferencję w Sejmie. Tę konferencję (23 października 2013 r.) organizowaliśmy także we współpracy z Solidarnością, z Alfredem Bujarą i ten zasiew przynosi dziś owoce.

Chcę też podkreślić, że naszym głównym celem nie było zabieganie o „wolne niedziele”, ale o świętość, świętowanie niedzieli. Na nowo więc musimy uczyć niektórych ludzi świętowania, przypominać, że to nie tylko czas na rodzinną Mszę św., ale i na wspólne spędzanie czasu w domu, wśród znajomych, odwiedzenie chorych, pójście do kina czy na jakieś inne wydarzenie kulturalne – dodaje ks. Bogusław.

Wobec gróźb zmian regulaminów

Przed wejściem ustawy w życie pojawiły się w mediach informacje o zmianie w wewnętrznych regulaminach pracy niektórych sklepów, na niekorzyść pracowników. Czy można temu jakoś zaradzić?

– Jako Solidarność, pokazaliśmy już i przy tej ustawie i przy innych, np. o najniższym wynagrodzeniu czy o wieku emerytalnym, że jesteśmy skutecznym związkiem zawodowym. Jeżeli pojawi się jakaś „nadgorliwość” pracodawców, żeby jakoś dokuczyć pracownikom, to możemy obiecać, że poszukamy wypracowania porozumienia, czy to w ramach Rady Dialogu Społecznego, czy to przez parlamentarzystów, czy rządzących, aby znaleźć rozwiązania prawne, żeby nie było takich możliwości nadużyć. Jako katolicy, nie zapominajmy więc o tym, że każda niedziela jest święta i wykorzystajmy ją jak najowocniej.

Więcej o Ruchu na: www.swietowanieniedzieli.pl .

Tagi:
Niedziela Niedziela

Reklama

Niedziela dla Boga i rodziny

2019-12-10 10:48

Alicja Dołowska
Edycja łódzka 50/2019, str. VI

Wprowadzenie wolnych od handlu niedziel przedstawiano niczym armagedon. Sklepy miały stracić na obrotach czy wręcz splajtować, bezrobocie dramatycznie wzrosnąć, a wygłodniali ludzie biegać w niedzielę po chleb do sąsiada. Żadne z tych proroctw się nie sprawdziło. Mało tego, z raportu Retail Institute wynika, że w skali ogółu – sklepy zarobiły!

Od marca zeszłego roku pracownicy handlu pracowali już tylko w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca, w tym roku – w jedną, a od 2020 r. zakaz handlu w niedziele – z określonymi w ustawie wyjątkami – ma być już pełen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ona by tak chciała służyć ze mną - ministranci stworzyli muzyczny hit!

2019-12-09 09:40

Red.

“Ona by tak chciała służyć ze mną” to pierwsza amatorska superprodukcja Ministranckiej Wytwórni Muzycznej - która od wczoraj podbija Internet! Zrealizowana została na terenie parafii pw. św. Szczepana w Katowicach - Bogucicach i parafii pw. św. Antoniego z Padwy w Dąbrówce Małej.

youtube.com

Utwór w jeden dzień zdobył 120 tyś wyświetleń na serwisie Youtube. Jak piszą sami twórcy ministranckiego hitu: Nasza parodia została stworzona w celach humorystycznych przez prawdziwych ministrantów, a nie jakichś podrabiańców i nie ma na celu nikogo obrazić.

Ministranci stworzonym hitem ukazują, że nie wstydzą się wiary i służby liturgicznej. W humorystyczny sposób dają piękne świadectwo radosnego życia w Kościele.

Utwór "Ona by tak chciała służyć ze mną" spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem słuchaczy, poniżej zamieszczamy kilka ciekawych komentarzy:

- Chciałbym to oficjalnie ustanowić hymnem Ministrantów

- chłopaki mam nadzieje ze to dopiero poczatek i jeszcze cos nagracie!

- A jednak ktoś mnie jeszcze zaskoczył XD

- Nooo takie "Ona by tak chciała" to ja rozumiem. Po prostu rewelacja! Świetna robota kochani gratulacje!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Modlitwa o rychłą beatyfikacje Sługi Bożego ks. Wincentego Granata

2019-12-12 19:54

ks. Wojciech Kania

W kościele seminaryjnym świętego Michała Archanioła odbyła się Msza św. w 40. rocznicę śmierci Sługi Bożego Wincentego Granata, której przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz.

ks. Wojciech Kania

Czas mija nieuchronnie, ktoś powiedział, że bezszelestnie, zacierając ślady po ludziach, instytucjach, cywilizacjach. Żyje dalej tylko to, co przez Boże działanie stało się ponadczasowe i wieczne. Myśli i czyny Księdza Wincentego Granata – owoc jego głębokiej relacji z Bogiem, przetrwały próbę 40. lat, jakie minęły od śmierci Sługi Bożego. Proces kanonizacyjny na poziomie diecezjalnym, którego ważność stwierdziła Stolica Apostolska, uwidocznił jeszcze bardziej piękno tej postaci, jakże ważnej dla Kościoła w Polsce. Dzisiaj rano, Ojciec św. Franciszek, na prośbę postulatora ks. kan. Krzysztofa Ciska, pobłogosławił wszystkim, którzy są zaangażowani w starania o wyniesienie na ołtarze ks. Granata oraz ks. Stanisława Sudoła. Niech obaj dalej nas inspirują, wypraszając u Boga potrzebne łaski – powiedział bp Krzysztof Nitkiewicz rozpoczynając Msze św. z okazji 40. rocznicy śmierci Sługi Bożego ks. prof. Wincentego Granata. Eucharystię koncelebrowali: bp pomocniczy senior Edward Frankowski, księża pracujący w kurii diecezjalnej i profesorowie seminarium. We wspólnej modlitwie udział wzięły siostry zakonne oraz wierni z Ćmielowa, miejsca urodzenia Sługi Bożego.

Homilię wygłosił ks. dr Adam Kopeć. – Chrystus nazywa Jana największym pośród narodzonych z niewiasty. Możemy się zapytać, jakie kryterium tak wysokiej oceny przyjął Pan Jezus? Co takiego sprawiło, że Jan był wielki? To stopień otwarcia na łaskę Bożą. Nie liczył na własne możliwości i siły. Wszystko podporządkował Jezusowi i Jego dziełu. Wielkość człowieka, to stopień otwarcia się na łaskę. To Bóg w nas i przez nas dokonuje rzeczy niezwykłych. To Bóg dokonał rzeczy niezwykłych w życiu ks. Granata. To Sługa Boży pozwolił Mu działać w swoim życiu. Oddał Mu swój czas, intelekt i możliwości – mówił kaznodzieja. Na zakończenie Mszy św. modlono się o rychłą beatyfikację Sługi Bożego.

Po Eucharystii w auli seminaryjnej wszyscy przybyli mogli wysłuchać referatu s. dr Haliny Ireny Szumił pt. „Oddany Ojczyźnie”.

Siostra w swoim referacie ukazała postać Sługi Bożego ks. Wincentego Granata jako osobę bezgranicznie oddaną Ojczyźnie. Przywołała wiele świadectw i przykładów takiej postawy, jak choćby dwukrotną odmowę przyjęcia odznaczeń państwowych. – Miłość do Ojczyzny przejawiała się u Sługi Bożego w pracy charytatywnej w okresie radomskim. W pracy apostolstwa trzeźwości. Umiłowanie Ojczyzny w okresie okupacji przejawiało się w udziale w tajnym nauczaniu oraz w przynależności do Narodowej Służby Wojskowej. Jak mówiła dalej s. Szumił, w trudnych czasach komunizmu miłość do Ojczyzny przejawiała się w wieloraki sposób w trakcie pracy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Najpierw jako profesora, a później jako Rektora Uniwersytetu. – Warto zauważyć, że państwo ks. prof. Wincentemu Granatowi przyznawało odznaczenie i dwa razy je nie przyjął – zaznaczyła siostra prelegent.

Ks. prof. Wincenty Granat zmarł 11 grudnia 1979 r.  w Sandomierzu. Był wybitnym polskim teologiem i rektorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Jego proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym został uroczyście zamknięty pod koniec października 2018 r. Obecnie wszystkie dokumenty są w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie.

Zobacz zdjęcia: Modlitwa o beatyfikację Sługi Bożego ks. Wincentego Granata
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem