Reklama

Duchowość

oswajanie wiary

O spowiedzi słów kilka

W okresie Wielkiego Postu rzesze Polaków ustawiają się w kolejki do kratek konfesjonału. A im bliżej świąt, tym większe kolejki. Prawdziwe apogeum naszego narodowego spowiadania ma miejsce w ostatnich dniach Wielkiego Tygodnia. Jak Polska długa i szeroka – nawet ci, którzy na co dzień za bardzo do kościoła nie chodzą – spieszą do spowiedzi. A ty?

Jeśli masz lat naście lub raptem kilka po dwudziestce i systematycznie przystępujesz do sakramentu pojednania i pokuty, to raczej nie masz zbyt wielu wątpliwości przed spowiedzią. Jednak kiedy spowiadałeś się... wiele miesięcy temu lub może nawet lat... to z doświadczenia wiem, że w twojej głowie rodzi się wiele pytań i wątpliwości. A zatem spróbujmy odpowiedzieć na nie po kolei.

Nie pamiętam formułki. I co teraz?

No tak. Pewnie myślisz, że to poważny problem. Jakoś tak nie wypada podejść do konfesjonału i nic nie powiedzieć. A jeszcze te pytania ze strony księdza, który po dłuższej chwili milczenia z twojej strony powie: słucham, słucham, no jak, spowiadasz się!

Chcę ci powiedzieć, że jeśli planujesz opuścić spowiedź wielkopostną dlatego, że nie pamiętasz formuły, to jest to najgorsze rozwiązanie. O wiele prościej będzie usiąść do Internetu i przypomnieć sobie formułkę spowiedzi. Nic prostszego. Kilka kliknięć i znajdziesz potrzebne teksty.

Reklama

Jest jeszcze druga możliwość – zwyczajnie pójdź do spowiedzi i na samym początku powiedz księdzu, że nie pamiętasz formuły i prosisz o pomoc. Pewnie myślisz, że ksiądz spojrzy na ciebie ze złością i pogoni? Nic bardziej mylnego. Jeśli uczciwie poprosisz o pomoc i powiesz, w czym rzecz, każdy kapłan pomoże ci. Jednak osobiście zachęcam, aby w ramach przygotowania do spowiedzi poklikać w necie i przypomnieć sobie zapomniane treści.

Co sobie ksiądz o mnie pomyśli?

Jeśli dłuższy czas nie byłeś u spowiedzi, a grzechów i przewinień nazbierało się trochę, to zapewne pulsuje pytanie: co ten ksiądz sobie o mnie pomyśli? A właściwie to co ma sobie ten ksiądz pomyśleć? Wybacz, ale takie pytania są dosyć zabawne. Bo przecież ten ksiądz nie siedzi tam sobie z zamiłowania do myślenia, tylko by jednać ludzi z Bogiem. Zarówno ksiądz, który znajduje się po drugiej stronie kratek konfesjonału, jak i ty jesteście grzesznikami. Uwierz mi. Ksiądz nie siedzi tam po to, by się dziwić.

Spowiadam już kilkanaście lat i wiem z własnego doświadczenia, że same grzechy i zło są paradoksalnie bardzo nudne. To dobro i chęć powstawania z upadków są fascynujące i prawdziwie ciekawe. A grzechy? Ciągle te same, nudne i bez przyszłości. Co takiego nowego możesz powiedzieć księdzu podczas spowiedzi, czego już nie słyszał... I dlaczego akurat w twoim przypadku miałby się tak zamyślić? Dlatego uwierz mi: kiedy przystąpisz do kratek konfesjonału, ksiądz nie będzie się dziwił twoim grzechom i nie wiadomo, co o tobie myślał. On poda ci największą łaskę – pojedna cię z Bogiem i ubierze na nowo w szatę dziecka Bożego.

Reklama

Nie wiem, od czego zacząć?

Czasem bywa tak, że kiedy zbyt długo nie byłeś u spowiedzi, to tych mniejszych czy większych przewinień nazbierało się trochę. No i właściwie od czego zacząć? Lepiej te lżejsze na początek czy może od razu wyznać te poważniejsze grzechy? Nie ma reguły. Na spowiedzi musisz wyznać wszystkie grzechy ciężkie, podając ich liczbę i okoliczności. To musisz powiedzieć. Lżejsze (o ile tak można powiedzieć w przypadku grzechów) grzechy gładzone są także w inny sposób. Ale i te warto wyznać, bo one pokazują, co dzieje się w naszej duszy. Przygotowując się do spowiedzi, najlepiej skorzystaj z gotowych rachunków sumienia (masz np. w książeczce do nabożeństwa) i grzechy wyznawaj w takiej kolejności, jak stawiane były pytania w tym rachunku. Pozwoli ci to zachować pewien porządek i wyznać wszystkie przewinienia.

Nie wypełniłem pokuty?

Jeśli brak pokuty z poprzedniej spowiedzi miałby być powodem nieprzystąpienia do spowiedzi teraz, to wybacz, ale taki argument jest słaby. Bo przecież nic prostszego, tylko wypełnij pokutę, którą dostałeś, i idź do spowiedzi. A, no tak. Nie wypełniłeś pokuty, bo jej nie pamiętasz. To co innego. Tak prywatnie podpowiem, że pokutę, o ile to jest możliwe, wypełnij jeszcze tego samego dnia. Jeśli jednak z jakiegoś powodu odłożyłeś ją na późniejszy czas i zapomniałeś, co miałeś wykonać, to zrób tak: wybierz sam jakąś modlitwę (może to być litania, Różaniec, Koronka lub jakiś dłuższy psalm z Pisma Świętego), odmów ją, mówiąc Panu Jezusowi, że tę modlitwę odmawiasz w duchu pokuty z ostatniej spowiedzi i że bardzo Go przepraszasz za wszelkie popełnione zło. Później idź do spowiedzi i na początku powiedz księdzu tak: ostatnio u spowiedzi byłem/byłam..., pokutę nadaną zapomniałem/zapomniałam, ale w duchu pokuty odmówiłem/odmówiłam następującą modlitwę... I już.

Każdy może zapomnieć. Najlepiej zatem pokutę odmówić jeszcze tego samego dnia, ale jeśli zapomniałeś i wahasz się, czy przystąpić do spowiedzi właśnie z tego powodu, to proszę cię – weź się w garść i idź do Pana ukrytego w konfesjonale.

A właściwie, czemu mam się spowiadać?

A czemu nie? Jeśli jesteś człowiekiem wierzącym, to wiesz, jak ważne jest życie w stanie łaski, czyli przyjaźni z Bogiem. A jeśli zastanawiasz się nad swoją wiarą i dlatego pytasz, czemu się spowiadać, to pomyśl: po co żyć z ciągłym poczuciem tego, jak wiele popsułeś w życiu? Po ludzku są takie rzeczy, których już nie naprawisz. Tego wewnętrznego dyskomfortu i poczucia winy nie da się tak łatwo zapomnieć. Jedynie Bóg ma moc odpuścić twoje przewinienia.

***

Nie wiem, co więcej ci napisać. Tak zwyczajnie zachęcam: idź do spowiedzi i powierz Panu swoje życie. Pytania są ważne. Ale jeśli uzyskałeś odpowiedzi, to nie zastanawiaj się dłużej.

Ks. Adrian Put, moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej

2018-03-14 11:04

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tarnów: diecezjalna inicjatywa „Ostatni dzwonek” zachętą do spowiedzi

[ TEMATY ]

spowiedź

stock.adobe.com

W parafiach diecezji tarnowskiej odbędzie się inicjatywa „Ostatni dzwonek”. Przypomina ona, że w najbliższych dniach będzie okazja do spowiedzi i przyjęcia Komunii św. wielkanocnej.

Zdaniem ks. Michała Dąbrówki, dyrektora Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego Kurii Diecezjalnej w Tarnowie, słowa „Zostań w domu” głęboko wyryły się w naszej pamięci. „Przez wiele dni niemal całkowicie zamknęliśmy się w naszych domach, ograniczając wyjścia do niezbędnego minimum. Przestraszyliśmy się niebezpieczeństwa. Widmo choroby i śmierci zajrzało nam głęboko w oczy. Nie byliśmy na to przygotowani” - podkreśla.

Zbliża się pierwszy piątek i pierwsza sobota miesiąca, a 7 czerwca zakończy się okres Komunii św. wielkanocnej. Ogólnodiecezjalna inicjatywa „Ostatni dzwonek” jest zachętą do wyspowiadania się i przyjęcia Komunii św. dla tych, którzy jeszcze nie zdążyli tego uczynić w okresie wielkanocnym. „Inicjatywa obejmie dwa dni, w których chcemy wynagradzać za nasze grzechy Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi” - mówi ks. Michał Dąbrówka.

Kapłan przypomina słowa papieża Franciszka, który mówił, że czas pandemii jest wyjątkową szansą na gruntowne przemyślenie swojego życia i osobiste nawrócenie. „Być może Bóg dał nam ten czas, żebyśmy się opamiętali. Ale każdą – nawet największą szansę – można zmarnować. Tu nic nie działa na zasadzie automatu. Świat po pandemii wcale nie musi być lepszy. Wręcz przeciwnie, może stać się nawet gorszy. Podobnie jest z każdym z nas. Po pandemii wcale nie musimy być lepsi. To, jacy będziemy zależy od naszego osobistego nawrócenia. To już ostatni dzwonek. Przejmiemy się nim?” - dodaje ks. Dąbrówka.

Spowiedź może być także przygotowaniem do zbliżającej się uroczystości Bożego Ciała. W parafiach trwają przygotowania i są plany, by procesje odbyły się wokół świątyń.

„W obecnym stanie prawnym praktycznie niemożliwe jest zorganizowanie tradycyjnej procesji eucharystycznej ulicami miast i wsi. Obowiązuje nas bowiem zakaz zgromadzeń powyżej 150 osób, a z doświadczenia wiemy, że na takich procesjach gromadzi się o wiele więcej osób. Wydaje się więc, że rozwiązaniem pośrednim jest poprowadzenie procesji eucharystycznej wokół kościoła w miarę możliwości po każdej Mszy św., zachowując przy tym wszelkie środki ostrożności” - mówi ks. Michał Dąbrówka.

Symboliczne cztery ołtarze mają powstać wokół świątyń. Tam, gdzie nie ma możliwości poprowadzenia procesji wokół kościoła zaplanowane są adoracje Najświętszego Sakramentu.

eb/Tarnów

CZYTAJ DALEJ

To jest CUD!

2020-07-07 10:03

[ TEMATY ]

Radio Maryja

Maryja

Tak skwitowała urzędniczka SANEPID-u wyniki testu na koronawirusa ojców franciszkanów z Niepokalanowa. 107 testów i wszystkie ujemne.

To nie możliwe, aby w tak dużej społeczności nikt nie miał pozytywnego wyniku. Wszystko zaczęło się w piątek, 26 czerwca 2020 r. Wieczorem karetka pogotowia zabrała jednego z braci do szpitala. Brat ten wrócił do klasztoru z urlopu 22 czerwca. Czuł się nie najlepiej dlatego pojechał do lekarza. Dostał antybiotyki i wrócił do klasztoru.

W klasztorze w ciągu tych kilku dni miał kontakt bezpośredni z około 30 braćmi. Według pracownika SANEPID-u kontakt bezpośredni, to taki, w którym dana osoba przebywała z zarażonym minimum 15 minut, w odległości mniej niż 2 metry.

Brat jest między innymi fryzjerem, ostrzygł w tym czasie kilku braci. Ponadto całą wspólnotą spotykamy się na posiłkach w refektarzu i kilka razy dziennie w kaplicy na modlitwie. Nieświadomi zagrożenia nikt nie unikał z nim kontaktu. W ciągu tych pięciu dni pobytu w klasztorze po urlopie brat ten był w wielu miejscach wspólnego przebywania.

Chory po wykryciu korona wirusa został przewieziony do szpitala jednoimiennego w Warszawie i przebywa tam do dnia dzisiejszego. Jest podłączony do respiratora. Jego płuca oddychają w 60 %. Jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej.

Do szpitala zakaźnego trafił jego rodzony brat i bratowa oraz 90-letnia mama, która jest na OIOMI-e. Stan naszego współbrata jest nadal poważny, ale stabilny. Kiedy w sobotę 27 czerwca dotarła do klasztoru informacja o koronawirusie naszego współbrata, strach padł na wszystkich. Zrozumieliśmy, że to nie żarty. Zostaliśmy natychmiast objęci przez SANEPID kwarantanną do 10 lipca. Została zamknięta bazylika dla udziału wiernych oraz wszystkie miejsca pracy, w których pracują osoby z zewnątrz. Wprowadziliśmy zalecenia SANEPIDU co do ograniczenia spotkań między sobą. Z twarzy zniknął uśmiech, usta zakryły maseczki. Przeszliśmy w internetowy reżym nabożeństw.

Od współbraci z innych klasztorów, parafian, sympatyków naszego sanktuarium, naszych rodzin i znajomych otrzymaliśmy wiele wsparcia duchowego i materialnego, za co z serca wszystkim dziękujemy. Wielu zapewniało nas o modlitwie.

Czekaliśmy z niecierpliwością na piątek, 3 lipca. W tym dniu zrobiono nam wymazy. Teraz pozostało tylko czekać na sobotę, jak na wyrok. Dzięki Bogu z piątku na sobotę było comiesięczne czuwanie modlitewne przed pierwszą sobotą. Tym razem byli tylko zakonnicy. Odmówiliśmy trzy części różańca przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Na zakończenie była Msza św. Razem z nami przez internat modliło się kilkaset osób.

Przyszła pierwsza sobota, 4 lipca, a z nią comiesięczne spotkanie „Oddaj się Maryi”: konferencja, świadectwa, Msza św. z zawierzeniem wszelkich spraw Matce Bożej oraz nabożeństwo wynagradzające Niepokalanemu Sercu Maryi.

Wszystko jak co miesiąc ale bez udziału wiernych. Można nas było oglądać przez YouTube na kanale NIEPOKALANÓW oraz słuchać transmisji przez Radio Niepokalanów. Pomimo pustki w bazylice czuło się obecność ludzi, że są tu z nami, że tak jak my zawierzają się Niepokalanej. To św. Maksymilian nauczył nas, aby ze wszystkim przychodzić do Niej.

Była to najspokojniejsza pierwsza sobota od 4 lat. Nikt nie prosił o poświęcenie dewocjonaliów, chwilę rozmowy, spowiedź. Tak cicho jak nigdy. Spokojnie można było zjeść posiłek, odpocząć i dalej czekać na „wyrok”. Chyba już każdy w klasztorze brał pod uwagę różne scenariusze. Po południu okazało się, że wyniki będą dopiero w niedzielę.

Wieczorem, w trakcie codziennego różańca odmawianego w kaplicy św. Maksymiliana w intencji zakończenia epidemii, rozdzwoniły się dzwony na bazylice. Cóż to może być, czy nie daj Boże coś niedobrego się stało z naszym chorym bratem, ale w klasztorze nie ma takiego zwyczaju, a może Ojciec Święty zachorował?

Pytań było wiele.

Na Apel Maryjny wchodzi do kaplicy św. Maksymiliana gwardian klasztoru i ogłasza przez mikrofon: wyniki na koronowirusa wszystkich braci są ujemne. Według urzędniczki SANEPID-u: To jest CUD !!!

Przez cały okres epidemii nie zdarzyło się nigdzie w Polsce, a być może i na świecie, aby nikt, z tak dużej grupy mającej kontakt z osobą zarażoną, nie został zarażony. Zanim gwardian ogłosił wyniki wraz z pracownikiem SANEPID-u kilka razy sprawdzał listy. 100 % zdrowych.

Chwała Bogu!

Niepokalana po raz kolejny pokazała, że troszczy się o swój Niepokalanów. Odbieramy tę łaskę jako znak, że Matce Najświętszej podoba się to, co od kilku lat robimy: pierwsze soboty z zawierzeniem, wspólny Różaniec, nabożeństwa pokutne i Msze święte za grzechy aborcji, pielgrzymki pokutne, czuwania nocne, Wielkie Zawierzenie Niepokalanemu Sercu Maryi, które już za miesiąc odbędzie się po raz Czwarty, Sztafeta Różańcowa i wiele innych. Niech ta Boża interwencja będzie iskrą, która zapali nasz naród nową miłością do Boga i ludzi i wleje w nasze serca wiarę, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Tak jak 100 lat temu Maryja przyszła z pomocą naszym przodkom, ukazując się bolszewikom i przepędzając ich spod Warszawy, tak niech w naszych czasach przyjdzie nam z pomocą i zwycięży naszych wrogów.

Dziękujemy Wam, że z nami byliście. Polecamy każdego z Was Maryi i życzymy abyście doznali, jak dobra i czuła jest nasza MATKA.

Franciszkanie z Niepokalanowa

Ogłoszenie o. Grzegorza Szymanika - gwardiana Niepokalanowa o wynikach badań.

"Zawierz się Maryi, nasza Mama nigdy Ciebie nie zawiedzie."

CZYTAJ DALEJ

Gniezno: zakończył się e-obóz Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia

2020-07-12 11:30

[ TEMATY ]

Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia

twitter.com/prymasowska

Siostra Tomira Brzezińska MSF, o. Wojciech Surówka OP oraz Prymas Polski abp Wojciech Polak byli gośćmi panelu dyskusyjnego kończącego dwudniowy e-obóz Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia w Gnieźnie. Tematem dyskusji byli młodzi, ich dorastanie do powołania, samowychowanie i wyzwania przed jakimi stoją w kontekście listu Parati semper Jana Pawła II.

List stanowił motyw przewodni i przedmiot refleksji tegorocznego e-obozu dla studentów stypendystów Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia, który w dniach 10-11 lipca odbył się w Gnieźnie. Internetową formułę – pierwszą taką w dwudziestoletniej historii Fundacji - wymusiła trwająca epidemia koronawirusa.

Jednym z ważniejszych i zarazem ostatnim punktem drugiego dnia spotkania był panel dyskusyjny z udziałem panelistów, którym środowisko młodych nie jest obce.

Siostra Tomira Brzezińska MSF, katechetka i referentka ds. powołań, tłumaczyła czym jest projekt na życie w rozumieniu i interpretacji Jana Pawła II. To nie tylko – co się często młodym wydaje – zasób ludzkich możliwości, ale coś, co ma nadać sens zarówno życiu człowieka, jak i biegowi świata. „Przy czym ten projekt ma się odbijać w świetle Ewangelii” – podkreśliła, konkludując, że w skrócie chodzi o to, aby w swoim życiu odkryć to, do czego Bóg człowieka wzywa po to, aby człowiek osiągnął świętość.

Siostra Tomira za papieżem powtórzyła również, że młodość jest czasem pięknym i zarazem trudnym, jest czasem człowiekowi danym i zadanym. Między tymi dwoma słowami – stwierdziła – mieści się nasza wiązka wolności. „Trzeba uważać, by młodość paradoksalnie nie zniszczyła naszej «młodości»” – przestrzegała.

Zachęcała też do pielęgnowania w sobie pokory, bo pokora to nic innego jak prawda, a stanięcie w prawdzie jest potrzebne, by wspomniany projekt na życie właściwie rozeznać.

Misjonarka Świętej Rodziny mówiła też o powołaniu do życia konsekrowanego. W piątek, podczas spotkania z Moniką i Marcinem Gomułkami młodzi mieli okazję posłuchać świadectwa o małżeństwie i rodzicielstwie. Pragnienie bycia matką, ojcem to jeden z powodów wahania wielu młodych przed wstąpieniem do zakonu czy seminarium. Wybranie tej drogi – przekonywała – macierzyństwa i ojcostwa jednak nie przekreśla.

„Siostra zakonna to matka, która rodzi życie i życiu towarzyszy w swoim sercu. Podobnie ksiądz jest ojcem, który towarzyszy życiu i temu życiu daje poczucie bezpieczeństwa w procesie dorastania do wiary. Chciałabym przeprosić, że może ktoś z was nie odczuł od nas, sióstr zakonnych i kapłanów, tej miłości macierzyńskiej i ojcowskiej. Może nie potrafiliśmy dać przykładu. Może kogoś zgorszyliśmy. Może ktoś przez nas płakał. Wybaczcie” – mówiła s. Tomira.

Tłumaczyła też, że powołania do życia konsekrowanego nie da się rozeznać przez rozmowy, czytanie czy szukanie informacji w Internecie. Powołanie do życie konsekrowanego najlepiej rozeznaje się za zakonną i seminaryjną furtą.

„Mogę wam opowiadać, że gotuję bardzo dobrą zupę pomidorową, mogę mówić, co do niej kładę, ale dopóki jej nie spróbujecie, nie będziecie wiedzieć, czy chcecie ją zjeść” – zakończyła.

Duszpasterz lednicki o. Wojciech Surówka OP mówił z kolei o samowychowaniu i zaangażowaniu w kontekście listu Parati semper. Jak tłumaczył, czas młodości to czas próbowania różnych rzeczy, rozpoznawania talentów, próbowania wchodzenia w różne role. Potrzeba uważności, by w tym zakresie w wolę Boga się wsłuchać i ją zrozumieć. I tutaj pomocna jest nauka, studia, bo one pomagają w skupieniu uwagi, a ta jest niezbędne zarówno w edukacji, jak i w modlitwie.

Dominikanin za Janem Pawłem II powtórzył również, że człowiek wyraża się poprzez to, co robi, poprzez swoje czyny. By nasze czyny włączały nas we wspólnotę, by wspólnotę budowały, muszą być dobre.

„Nie można się jednoczyć we wspólnocie uczestnictwa poprzez złe czyny, nawet jeśli chce się zrobić coś dobrego” – mówił dając za przykład czasy PRL, kiedy często ceną za wybudowanie kościoła było pójcie na współpracę z władzami.

„Cel dobry, ale czy w taki sposób budowanie kościoła będzie budowaniem wspólnoty uczestnictwa? Karol Wojtyła mówi: nie, nie będzie, lepiej poczekać, bo to, co nas łączy jest ważniejsze niż mury kościoła.

Drugim wyznacznikiem – kontynuował – jest to, że muszą to być czyny zgodne z naturą tego działania. Chodzi – jak tłumaczył znów posługując się przykładem – o zgodność wewnętrznej dyspozycji z tym, co się robi. Bez tego, wszystko co robimy będzie tylko zewnętrznym działaniem, akcyjnością która nie przyczyni się do budowania wspólnoty” – podkreślił dodając, że porządkowanie i wzmacnianie tej wewnętrznej dyspozycji warto zacząć od spowiedzi.

Trzeci z panelistów abp Wojciech Polak mówił z kolei o wyzwaniach stojących współcześnie przed młodzieżą w kontekście listu Jana Pawła II Parati Semper. Jak przyznał, mimo upływu 35 lat od wydania tego dokumenty te wyzwania wciąż są podobne. Jednym z nich – jak wskazał – jest trudność z zaangażowaniem i podejmowaniem decyzji.

„Wyobraźmy sobie rondo. Mam wrażenie, że jeździmy po tym rondzie w kółko, nie mając odwagi wrzucić kierunkowskaz i z tego ronda zjechać, czyli po prostu się zaangażować” – stwierdził Prymas.

Przypomniał też za Janem Pawłem II, że czas młodości to czas wzrastania – wzrastania w latach i wzrastanie w wierze – wzrastania poprzez obcowanie z naturą, na której potrzeby współcześni młodzi są szczególnie wrażliwi. Wzrastania poprzez obcowanie z dziełami człowieka, a nade wszystko samym człowiekiem. I wreszcie wzrastanie poprzez obcowanie z Bogiem.

„To droga bezpośrednia” – dodał wskazując na szczególną wartość i znaczenie modlitwy.

Prymas podkreślił również, że Kościół nie tylko widzi młodych, ale Kościół widzi też siebie w młodych.

„To nie jest tak, że jesteście tylko przedmiotem troski Kościoła. Wy jesteście w Kościele i Kościół w was widzi siebie i to bardzo konkretnie. Widzi bogactwo różnorodności, widzi wrażliwość, widzi wspólnotę, która stawia pytania o przyczyny niesprawiedliwości, krzywd i trudności i pragnie, aby one zostały przezwyciężone” – przyznał Prymas Polski.

W drugiej części spotkania goście odpowiadali na pytania młodych przesłane za pośrednictwem formularza. Młodzi pytali o sprawy trudne dotyczące ich samych i Kościoła m.in. skandale, odejścia z Kościoła, kryzys wiary, antykoncepcję, LGTB. Były też pytania lżejszego kalibru, jak choćby o ulubioną muzykę do s. Tomiry, ulubione danie do o. Wojciecha i uprawiane dyscypliny sportowe do Prymasa Polski.

Transmisja spotkania dostępna jest na YouTube archidiecezji gnieźnieńskiej oraz stronach www.archidiecezja.pl i www.prymaspolski.pl. Tam również, a także na stronie Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia relacja i video z całego dwudniowego e-obozu w Gnieźnie.

E-obóz w Gnieźnie odbywał się pod hasłem „Bogactwo młodości”, które zaczerpnięto ze wspomnianego listu JPII Parati semper. Spotkanie miało pierwotnie zgromadzić około 700 studentów stypendystów FDNT. Ostatecznie, ze względu epidemię, ich przyjazd odwołano, proponując formułę on-line.

Za dwa tygodnie na e-obozie w Krakowie spotkają się stypendyści uczniowie szkół średnich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję