Reklama

Niedziela Wrocławska

Dom potrzebuje ojca

Św. Józef miał dobry fach, nie bał się przyszłości. Odważnie spełnił marzenie: poślubił Marię, założyli rodzinę. Gdy w jego życie wkroczył Bóg, zaproponował jeszcze więcej: być głową Świętej Rodziny. Opieka nad Jezusem wywróciła mu świat do góry nogami… Ale podjął to wyzwanie i nie zrezygnował z niego do końca swoich dni. Czy dziś Bóg znalazłby wśród mężczyzn kogoś takiego, jak św. Józef?

Niedziela wrocławska 11/2018, str. VI

[ TEMATY ]

ojcostwo

św. Józef

„Święta Rodzina z ptaszkiem” – obraz Bartolomé Esteban Murillo, Muzeum Prado w Madrycie

Monika od pięciu lat jest żoną. Zaraz po studiach zaczęła pracę, nieźle zarabia. Jej mąż, Jacek, uznany fotograf, wciąż w rozjazdach. Chcieliby mieć dziecko, ale przyznają, że to by mogło zmienić ich dotychczasowy tryb życia. Dlatego czekają. Może za dwa, trzy lata? Muszą to zaplanować.

Tomek z Asią zdecydowali się na dziecko trzy lata po ślubie. Ona na jakiś czas zrezygnowała z pracy, jest w domu. Ponieważ mieszkają z rodzicami, jej mama aktywnie uczestniczy w zajmowaniu się małą córeczką. To sprawia, że Tomek przestał się angażować w pomoc przy dziecku. Mówi, że wycofał się na bezpieczną dla mężczyzny pozycję: fotel przed telewizorem.

Pierwszy z nich nie chce zrezygnować z tego, co robi teraz i podjąć wyzwania. Drugi podjął, ale szybko pozwolił, aby za sterem stanęła żona i teściowa. „Są sprawy ważniejsze, niż Himalaje” – pisał w książce pt. „Mój pionowy świat” Jerzy Kukuczka: „15 grudnia odleciała pierwsza grupa. Beze mnie. Są sprawy ważniejsze niż Himalaje. Najważniejsze. W sylwestra urodził nam się syn. Daliśmy mu na imię Maciek” – tłumaczył.

Reklama

Smutny raport

Kobieta staje z drżeniem przed mężem, który boi się zostać tatą i pokazuje ciążowy test. Dla młodych małżeństw to często trudna próba miłości. Dla kobiety reakcja męża decyduje o sposobie przeżywania ciąży. Mężczyzna, oświadczając się kobiecie, biorąc ślub, musi wiedzieć, czy chce mieć dziecko i co robić, gdy ono się pocznie a później narodzi. To jest dowód na jego odpowiedzialność za dom, który chce budować.

Ojcem nie jest mężczyzna tylko wtedy, gdy podejmuje inicjatywę powołania nowego życia. On musi kontynuować to dawanie życia swemu dziecku dzień po dniu. Gdy da życie ciału, musi potem obudzić inteligencję, serce i sumienie dziecka, a to długi proces. Większość mężczyzn wyobraża sobie ojcostwo jako czas górskich wypraw, jazdy na rowerze, długich dystansów w basenie, meczy piłki nożnej, wędkowania. Wyobrażają sobie syna, którego będą mogli uczyć i przekazywać mu swoją wiedzę. Kobieta, gdy myśli o dziecku, koncentruje się raczej na jego bezradności, maleńkości i swoją rolę widzi jako ta, która osłania, zabezpiecza, pomaga. Nie naraża na ryzyko i wyzwania. Chce ukryć, zatrzymać.

Chodź, zbudujemy most

Dojrzały mężczyzna, świadomy własnej tożsamości, będzie dążył do wyprowadzenia dziecka na zewnątrz domu, własnych słabości, i wreszcie rodziny. Do pokonywania przeszkód i trudności. Poda rękę i pozwoli wyruszyć własną drogą. Przyjdzie przecież dzień, że dziecko zechce opuścić łódź i wsiąść na własną. Ojciec musi być tym, który pomaga dorastać do tej chwili. Więcej – on wie, że ta chwila jest już zaplanowana w przyszłości a jego rola to uformowanie nowego sternika – jeśli to syn, albo towarzyszki sternika – jeśli to córka.

Świadomość obojga – mamy i taty – musi być na tyle duża, aby matka nie zabraniała ojcu na męski sposób realizowania rodzicielstwa. Koniecznie muszą się uzupełniać, jednak nie mogą myśleć, że są w stanie zastąpić siebie w pełnieniu tych ról.

Ojciec uczy dzieci świata mężczyzn – tych, którzy bronią słabszych i pokrzywdzonych, walczą o uczciwość i sprawiedliwość, dbają o ekonomiczne zaplecze rodziny. Kochają wiernie i decyzyjnie – bez odwołania miłości pod wpływem nabrzmiałych do granic emocji.

Sternik musi czasem zmienić kurs, aby ocalić okręt przed katastrofą, ale nie rezygnuje z celu wyprawy. Dla katolickich rodzin tym celem musi być życie wieczne, wszystko inne – zaszczyty, tytuły, pieniądze – nie mają sensu.

Nie mów, co robić, po prostu rób to, co dobre

Ale jak być ojcem, który wychowuje? Dzieci nie lubią długich kazań. Ani małe, ani starsze. Wyłączają swoją uwagę a ojcowie często złoszczą się i skarżą mówiąc: Mój syn mnie nie słucha, córka ma mnie za nic.

Ważna informacja dla każdego taty: ojciec nie przekazuje systemu wartości wygłaszając długie przemowy przy kuchennym stole, lub w trakcie jazdy samochodem. On na co dzień stara się żyć w taki sposób, aby dzieci bez nudnych kazań wiedziały, co powinny robić. Jan Paweł II często w swych opowieściach wracał do obrazka zapamiętanego z dzieciństwa: Tata, wdowiec, modlący się na kolanach przy łóżku. Nie musiał pan Wojtyła mówić potem: Módl, się Karol, tak trzeba. Syn widział i dowiadywał się w najlepszy ze sposobów: skoro mój tata tak robi, to widocznie jest to dobre.

Jeśli tata krzyczy na mamę i mówi o niej używając słów obraźliwych, na nic zdadzą się wzniosłe przemowy o szacunku dla kobiet. Jeśli tata jest właścicielem firmy i nie opłaca uczciwie swych pracowników – na nic puste frazesy o uczciwości. Jeśli tata głosił szczytne, antykomunistyczne idee a po latach okazało się, że jednak należał do PZPR, trudno, by dziecko nie poczuło się oszukane. Jeśli niedzielne przedpołudnie to dla ojca czas wypadu na ryby, nie można się dziwić, że dziecko nie chce chodzić do kościoła.

Dziecko wie, czym i w jaki sposób żyją jego rodzice, szybko odkrywa podwójność. Nie wystarczy, że nauczymy dziecko mówić dzień dobry niemiłym sąsiadom, ono musi przede wszystkim umieć stawić czoła trudnościom.

Nasza miłość zaprasza tu dziecko...

Ktoś pięknie powiedział, że już w oczach żony wita się dziecko, które pocznie się z miłości. W to zdanie wpisuje się wdzięczność żonie za trud dziewięciu miesięcy, ale też świadoma zgoda na to, aby ta właśnie kobieta była matką moich dzieci. Nie inna, nie przypadkowa. Właśnie ta. Zresztą, choć innym językiem, ale taką właśnie zgodę wyrażają małżonkowie słowami przysięgi małżeńskiej: deklarują, że przyjmą potomstwo, jakim Bóg ich obdarzy. Ta przysięga zobowiązuje również do tego, aby od początku mężczyzna podejmował konkretne kroki w przygotowywaniu siebie do bycia ojcem. Jeśli rany wyniesione z domu w relacji z własnym ojcem są zbyt głębokie, jeśli nie ma wzorców – może okazać się, że trudno podjąć ten wysiłek. Ale nie trzeba się bać. Instynkt ojcowski budzi się powoli a Bóg, którego małżonkowie zapraszają do swojej miłości przez sakrament, pomaga w stawaniu się tatą. On, który pierwszy jest Ojcem, może pomóc w tym trudnym rejsie. I jest jeszcze św. Józef, ten, który zbudował dom dla Jezusa. Wytrwał i nie zawiódł.

2018-03-14 11:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Śmiga po mieście jak.. kangur? Nowy klip Heresa o byciu tatą!

2020-02-05 08:35

[ TEMATY ]

rodzina

muzyka

ojcostwo

youtube.com

Heres to raper z grupy ewangelizacyjnej "Wyrwani Z Niewoli", który w swojej twórczości przekazuje chrześcijańskie wartości. Tym razem stworzył utwór, w którym opsuje swoją radość z roli taty swojej córeczki.

- Zbliżają się 1 urodziny mojej córki. Rok temu o tej porze już tuptaliśmy stojąc w miejscu czekając na jej narodziny. Moim pragnieniem było zrobić utwór dla Hiacynty. Żona dostała piosenkę a teraz czas na Córkę. W końcu Ta mała dama skradła część mojego serca. Łapcie klip z moja Córka! - napisał na swoim profilu FB Heres.

- Nigdy bym nie pomyślał że pokocham swoją córkę tak bardzo! Ojcostwo mnie pozytywnie zaskoczyło. Wy też tak macie? - czytamy w innym miejscu.

Heres często wspomina o wielkim darze od Boga, jakim jest rodzina.

- Kochamy się? Owszem! Czy byla to miłość od pierwszego wejrzenia? Niekoniecznie. Jesteśmy ponad 2 lata małżeństwem i znamy się 8 lat. Gdy się poznaliśmy nie byliśmy gotowi na głęboka, zdrową relacje. Historia naszej relacji byla dosyć burzliwa, spotkały się dwa zupełnie odmienne światy. Krok po kroczku, nasza praca nad sobą, nad relacją i łaska Boża sprawiła ze jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, moja żona jest moim przyjacielem, wspaniałą towarzyszką życia i uwielbiamy być ze sobą, dzielić radości i smutki, wzloty i upadki, miłość i stratę..

- Życie jest wędrówką i póki żyjemy na tym świecie dziękuję Bogu że możemy tą podróż dzielić razem. Ludzie przychodzą i odchodzą, my zjednoczeni nierozerwalnym węzłem małżeńskim na wieki zostajemy razem ❤ Amen. - pisze Heres.

CZYTAJ DALEJ

Dziś 89. rocznica płockich objawień Jezusa Miłosiernego

2020-02-21 13:32

[ TEMATY ]

Koronka Bożego Miłosierdzia

święto Bożego Miłosierdzia

św. Faustyna

miłosierdzie Boże

Jezus

Graziako

Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia – sanktuarium w Krakowie-Łagiewnikach

Św. Siostra Faustyna Kowalska po raz pierwszy zobaczyła Jezusa Miłosiernego w obrazie „Jezu, ufam Tobie” 22 lutego 1931 roku, w swojej celi w klasztorze Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia na Starym Rynku w Płocku.

W tym roku przypada 89. rocznica pierwszego objawienia się Jezusa Miłosiernego w obrazie „Jezu, ufam Tobie” - św. siostrze Faustynie Kowalskiej. Z tej okazji główna, uroczysta Msza św. sprawowana będzie 22 lutego o godz. godz. 12.00, pod przewodnictwem ks. biskupa Piotra Libery, biskupa płockiego, w nowym kościele na terenie Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku (ul. Stary Rynek 14/18). Mszę św. poprzedzi o godz. 11.30 czuwanie modlitewne, które poprowadzi zespół „Moja Rodzina” z Glinojecka.

O godz. 15.00 – Godzinie Miłosierdzia, także w nowym kościele wierni i duchowieństwo modlić się będą Koronką do Miłosierdzia Bożego.

Inne Msze św. w dniu 22 lutego, w dotychczasowej kaplicy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, zaplanowano w godzinach: 6.30, 9.00, 15.30, 17.00 – po niej rozpocznie się adoracja Najświętszego Sakramentu. O godz. 21.00 zakończy się adoracja, a jej uczestnicy otrzymają błogosławieństwo.

Na uroczystości rocznicowe zapraszają: Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Płocku i ks. dr Tomasz Brzeziński, rektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku.

***

Św. s. Faustyna Kowalska (1905-1938) w wieku 20 lat wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Miłosierdzia w Warszawie. W 1930 r. św. Faustyna zamieszkała w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Płocku. Dnia 22 lutego 1931 r., w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, 26-letnia Faustyna po raz pierwszy ujrzała Jezusa Miłosiernego w obrazie „Jezu, ufam Tobie”.

Wydarzenie to tak opisała w swoim „Dzienniczku” (powstawał w latach 1934-1938): „Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie: jeden czerwony, a drugi blady /.../. Po chwili powiedział mi Jezus: wymaluj obraz według rysunku, który widzisz z podpisem: +Jezu, ufam Tobie+. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie”.

S. Faustyna usłyszała też życzenie, dotyczące ustanowienia w kościele Święta Miłosierdzia Bożego.

Wola Pana wypełniła się, gdy powstał słynny obraz Jezusa Miłosiernego z podpisem: „Jezu, ufam Tobie”, a papież Polak wprowadził nowe święto kościelne - Niedzielę Miłosierdzia Bożego.

Na terenie klasztoru Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przy Starym Rynku znajduje się Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, a w nim kaplica z obrazem Jezusa Miłosiernego i relikwiami św. Faustyny. Odwiedzają je pielgrzymi z Polski i całego świata, rocznie około 14-15 tysięcy osób. W ciągu minionych 8 lat miejsce w miejscu objawień modlili się pielgrzymi z 74 krajów. Aktualnie trwa kompleksowa rozbudowa tego sanktuarium. Docelowo powstaje kościół na 1,5 tys. miejsc, 50-osobowy dom pielgrzyma, nowe Muzeum św. Siostry Faustyny.

W 80. rocznicę objawień św. Faustyny, 22 lutego 2011 r., biskup płocki Piotr Libera przyjął w swym herbie biskupim wizerunek Jezusa Miłosiernego i zawołanie: „Jesu, in Te confido - Deus Caritas est” – „Jezu, ufam Tobie - Bóg jest Miłością”. W liście pasterskim do wiernych napisał wtedy, że wizerunek Chrystusa z wizji św. Faustyny „ma przypominać, że zawsze jesteśmy objęci czułą Miłością Boga, że ta Miłość, nawet, gdy nie jest kochana, nawet, gdy zostaje odrzucona, wciąż czeka na grzesznika i dla każdego ma otwarte ramiona”.

W Płocku rozpoczęły się już przygotowania do 90. rocznicy pierwszych objawień, zaplanowano m.in. akcje miłosierdzia, przedsięwzięcia ewangelizacyjne oraz wystawy o pobycie św. s. Faustyny w Płocku.

CZYTAJ DALEJ

Bp Solarczyk: Młodzi w KSM biorą odpowiedzialność za siebie, Kościół i Ojczyznę

2020-02-22 14:40

[ TEMATY ]

wywiad

KSM

Bp Marek Solarczyk

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży

Materiał prasowy KSM

Bp Marek Solarczyk

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży jest ważną częścią Kościoła. Niewymierna wartość Stowarzyszenia to młodzi ludzie, którzy biorą odpowiedzialność za siebie, Kościół i Ojczyznę – podkreślił bp Marek Solarczyk, delegat Episkopatu Polski ds. KSM. Bp Solarczyk uczestniczy w Ogólnopolskiej Sesji Zarządów i Krajowej Rady KSM w Porszewicach.

KSM: Młodzi w Kościele to szczególny potencjał. Jak wg. ks. Biskupa ich aktywizować?

Bp Marek Solarczyk: Młodzi mają niesamowitą energię i potencjał w każdej przestrzeni życia. W Kościele również. Młodość to etap rozeznawania powołania i rozwijania wiary. Nie można zapominać, że jest to również trudny czas, który zwykłem nazywać czasem przejścia od naśladowania wiary innych, tj. rodziny i bliskich do wiary żywej. Młody człowiek powinien zbudować osobistą wieź z Panem Bogiem. Aktywizacja młodych w kościele to według mnie pomoc w dojściu do pełnej dojrzałości wiary i osobowości. Jeśli wiara będzie szczera, to niezależnie od okoliczności, człowiek głęboko zaangażuje się w relacje z innymi i Panem Bogiem. Nie stanie też niejako obok swojego życia, a będzie żył jego pełnią.

Co KSM daje Kościołowi?

Przede wszystkim KSM jest ważną częścią Kościoła i to podstawowy atut. Niewymierna wartość Stowarzyszenia to młodzi ludzie, którzy potwierdzają swoją wiarę i przynależność do wspólnoty Kościoła. Od początku swojego życia chcą przez obecność w Stowarzyszeniu wyrażać swoją odpowiedzialność za siebie, Kościół i Ojczyznę. Jednak w tym miejscu należy pamiętać o tym, aby aktywizm nie przysłonił formacji duchowej.

Jaką myśl chciałby ksiądz przekazać młodym z KSM?

Przesłanie tak naprawdę jest jedno, biorąc pod uwagę czas w jakim się znajdujemy. W 2020 roku, gdy przygotowujemy się do 100. rocznicy Cudu nad Wisłą, nie sposób będąc młodym człowiekiem, przejść obok tego obojętnie. To dobra okazja, aby pokazać czym jest patriotyzm i prawdziwe wartości w życiu chrześcijanina. Warto przypomnieć czym jest poświecenie w życiu społecznym i osobistym. Stąd, kiedy patrzę na KSM, widzę organizację młodych ludzi, którzy są gotowi dać świadectwo wiary i ofiarności wobec ojczyzny.

Młodzi ludzie lubią rozmawiać z ks. biskupem, co zrobić żeby nie tylko słuchali, ale zostali na lata w Kościele?

Byłbym za tym, aby pomóc zrozumieć młodym kim są i jakie bogactwo mają w sobie. Jako duszpasterz zawsze staram się wczuć w perspektywę młodego człowieka. Coś, co dla mnie może wydawać się oczywiste dla innych nie zawsze takie jest i to z różnych powodów. Młody człowiek jeszcze pewnych sytuacji nie przeżył. Dorasta i uczy się wiary i życia. Sytuacja wiary człowieka, szczególnie młodego, jest bardzo dynamiczna, należy zawsze o tym pamiętać i towarzyszyć młodym.

Czy ks. biskup w młodości działał organizacjach kościelnych? Jeżeli tak, to co ksiądz biskup wyniósł z tamtego doświadczenia?

Moja młodość, to były czasy dość zamierzchłe (śmiech). Od pierwszej komunii, kiedy w mojej miejscowości powstała parafia, byłem ministrantem a potem lektorem. Tak naprawdę środowisko Liturgicznej Służby Ołtarza było w czasach mojej młodości zasadniczą przestrzenią zaangażowania w życie Kościoła. Byłem uczestnikiem a potem absolwent kursu lektorskiego w Warszawie, pod kierunkiem księdza Wiesława Kądzieli. Uczyłem się od niego, wiele rzeczy wspólnie realizowaliśmy i to nie tylko w parafii. Im dłużej żyję i patrzę na tamten czas, widzę jak bardzo ukształtowało to moją wiarę i moje późniejsze życie.

W Porszewicach koło Łodzi w dniach od 21 do 23 lutego trwa Ogólnopolska Sesja Zarządów i Krajowej Rady KSM. Najważniejszymi punktami sesji są obchody 30-lecia reaktywacji KSM w Polsce, nowy program formacyjny i wybory władz ogólnopolskich Stowarzyszenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję