Reklama

Polska potrzebuje modlitwy

2018-03-21 09:41

Z ks. prał. Zbigniewem Krasem – kapelanem prezydenta RP Andrzeja Dudy – rozmawia Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 12/2018, str. 16-17

Artur Stelmasiak
Ks. prał. Zbigniew Kras – pomysłodawca konkursu „Niedzieli”: „Na stulecie odzyskania niepodległości – Modlitwa za Ojczyznę”

ARTUR STELMASIAK: – Jako kapelan prezydenta pewnie modli się Ksiądz w intencji Ojczyzny. Czy jest to modlitwa z obowiązku, czy z powołania?

KS. PRAŁ. ZBIGNIEW KRAS: – Jednym z wymiarów kapłańskiego powołania jest modlitwa. Gdybym się nie modlił za Polskę, Polaków i człowieka, który stoi na czele Ojczyzny, to nie wypełniałbym dobrze misji kapelana prezydenta RP. W Pałacu Prezydenckim mogę łączyć powołanie kapłańskie ze służbą dla Rzeczypospolitej. To dla mnie wielki zaszczyt i przede wszystkim wielkie zobowiązanie.

– Czy modli się Ksiądz w intencji prezydenta?

– Tak. Po to tu jestem. Wiem, że moim najważniejszym zadaniem jest modlitwa z prezydentem i za prezydenta.

– Jak to się stało, że zainicjował Ksiądz konkurs na modlitwę za Ojczyznę?

– Jestem w samym sercu Polski, w Warszawie, i jako kapelan pana prezydenta na co dzień śledzę wydarzenia w przestrzeni zarówno państwowej, kościelnej, jak i społecznej. Gdy w zeszłym roku dużo się mówiło o wchodzeniu w rok jubileuszu 100-lecia odzyskania niepodległości, pomyślałem, że jako kapelan również muszę dać coś od siebie.

– Księdza „specjalizacją” jest modlitwa i zachęcanie do niej innych...

– Dlatego zadałem sobie pytanie: W jaki sposób ja, jako kapłan, i my, jako polski Kościół, możemy włączyć się w obchody 100-lecia niepodległości? Zauważyłem, że w Kościele ciągle posługujemy się modlitwami za Ojczyznę ks. Piotra Skargi i św. Andrzeja Boboli. Te modlitwy są bardzo piękne i wciąż aktualne, ale brakuje mi tekstów, słów współczesnych, bo przecież rzeczywistość w Polsce się zmienia i ludzie mają inną wrażliwość. Są modlitwy św. Jana Pawła II, które pozostawił podczas swoich pielgrzymek, ale odnoszą się one do konkretnych miejsc i sytuacji. Marzy mi się modlitwa prosta, zrozumiała i codzienna, jak chleb powszedni, którą mogliby odmawiać biskup, kapłan, ale też każdy wierzący człowiek, który wie, że pomyślność jego Ojczyzny jest w rękach Pana Boga. A przecież modląc się za Ojczyznę, modlimy się także za siebie, swoją rodzinę, najbliższych.

– Napisanych modlitw są tysiące. O jakiej modlitwie myśli kapelan głowy państwa, który przecież jest następcą ks. Piotra Skargi?

– Z porównaniem do ks. Skargi to Pan przesadził. Dziś nie mamy króla i czasy się zmieniły. Inna była rola królewskiego kaznodziei, a inna jest kapelana prezydenta w demokratycznym państwie. Wracając do modlitwy za Ojczyznę, to chciałbym się modlić słowami wiary dzisiejszych Polaków. Mam nadzieję, że rodacy napiszą swoją krótką modlitwę, z którą będą się potem utożsamiać inni wierzący. Powinna być dosyć krótka – mieścić się na niewielkiej karteczce, którą moglibyśmy mieć zawsze przy sobie. Może z czasem tak nam się utrwali w pamięci jak modlitwa „Ojcze nasz”. Moim pragnieniem jest, by modlitwa w intencji Ojczyzny była czymś codziennym, powszechnym, normalnym i naturalnym, ale i ważnym, tak jak modlitwa dziecka za rodziców.

– Jeśli dobrze rozumiem, to ma być taki duchowy prezent na jubileusz naszej Ojczyzny?

– Przecież gdy sięgniemy do wydarzeń sprzed 100 lat, zobaczymy, że nie były to czasy błogiego spokoju. Zmagaliśmy się z różnymi problemami, toczyliśmy walkę o ratowanie młodej niepodległości, włożyliśmy wiele wysiłku w umacnianie naszego państwa. Niektóre bolączki naszej państwowości nadal są aktualne, inne wyrastają przed nami dzisiaj. Wobec nich człowiek wierzący, któremu zależy na losach Ojczyzny, powinien stawać ze swoim duchowym orężem, którym jest modlitwa.

– A jakie są Księdza motywy i oczekiwania? Skąd pomysł na zorganizowanie konkursu we współpracy z „Niedzielą”?

– Wiedziałem, że sam nie spopularyzuję swojego pomysłu, by mógł on dotrzeć do większości Polaków. W tej intencji wybrałem się na Jasną Górę, a później zszedłem ze świętego wzgórza i nieśmiało zapukałem do redakcji „Niedzieli” z pytaniem, czy moja inicjatywa jest warta uwagi, czy się spodoba.

– Z takim pomysłem Ksiądz jako kapelan prezydenta nie mógł lepiej trafić...

– Rzeczywiście, zostałem bardzo ciepło przyjęty i wysłuchany przez szefostwo redakcji „Niedzieli”, która przyszła mi z pomocą w rozpropagowaniu konkursu modlitwy za Ojczyznę. Teraz jest to już nasze wspólne dzieło, któremu patronuje prezydent RP Andrzej Duda.

– Wiele się mówi o budowaniu nowoczesnego państwa. Z przekorą zapytam: Czy w XXI wieku nowoczesna Polska potrzebuje modlitwy?

– Bez względu na to, który mamy wiek – XX, XXI czy XXII, Polska potrzebuje i zawsze będzie potrzebowała modlitwy. Często nie doceniamy wartości i mocy modlitwy, ale wystarczy sięgnąć do Ewangelii, w której Chrystus wprost uczy nas modlitwy, zachęca do niej i daje przykłady tego, że wiara i modlitwa, albo modlitwa pełna wiary, mogą przysłowiowe góry przenosić.

– Ale przecież dziś gospodarka pięknie się rozwija, a bezpieczeństwo gwarantuje nam NATO. Może jest tak dobrze, że nie musimy niepokoić Pana Boga... Dlaczego Ksiądz uważa, że Polska potrzebuje modlitwy?

– Wiele mamy przykładów z 1050-letniej historii Polski, kiedy to modlitwa uratowała naszą Ojczyznę. Dziś może mamy inne zagrożenia. Historia nigdy się nie powtarza w taki sam sposób, jednak uczy nas, że nie można polegać tylko na naszych, ludzkich siłach, lecz należy oprzeć się na Panu Bogu i Jemu zawierzyć naszą przyszłość. Każdy człowiek wierzący modli się w swojej intencji i za swoją rodzinę. Ojczyzna jest taką dużą rodziną rodzin, która również wymaga modlitewnej opieki, by wyprosić błogosławieństwo Boże i wsparcie.

– Czy modlitwa to wsparcie załatwi?

– Musimy pamiętać, że modlitwa jest tylko instrumentem, a nie celem samym w sobie. Nie modlimy się dla samej modlitwy, ale nawiązujemy kontakt z Bogiem, by coś Mu powiedzieć i zarazem słuchać Tego, który jest Mądrością. W modlitwie proszę, błagam, a czasem nawet żądam, spieram się, ale przede wszystkim zawierzam, oddaję się w ręce Tego, który wszystko może i który wie najlepiej, czego potrzeba jego dzieciom. Modlitwa służy też temu, by Panu Bogu zawierzyć Ojczyznę, by On przez mądrych i odpowiedzialnych ludzi poprowadził także naszą Polskę.

– Jak Ksiądz sobie wyobraża modlitwę na 100-lecie niepodległości Polski?

– Winna mieć dwa wymiary. Po pierwsze – dziękczynny, a po drugie – błagalny. Chciałbym, aby w konkursie na modlitwę za Ojczyznę były uwzględnione te dwa wymiary – dziękczynienie za nasz byt niepodległy oraz zawierzenie, by Pan Bóg opiekował się Polską w przyszłości. Jestem głęboko przekonany, że Polska potrzebuje modlitwy każdego Polaka i każdej polskiej rodziny. Mam nadzieję, że w ramach konkursu zostaną nadesłane piękne modlitwy, które będzie można publikować na łamach „Niedzieli”, a w przyszłości może uda się wydać publikację, czyli taki jubileuszowy modlitewnik Polaków za Polskę.

– Gdy piszę o naszej historii, to widzę, że wiara Polaków nas impregnowała i chroniła przed atakami nieprzyjaciół. Dlatego największe nieszczęścia w historii przytrafiały się wtedy, gdy słabość państwa zbiegała się w czasie ze słabością wiary. Druga połowa XVIII wieku jest przykładem, gdy kryzys królestwa i Kościoła doprowadził do upadku. Odrodzenie wiary w XIX wieku dało nam natomiast siłę, by przetrwać lata niewoli.

– Dlatego trzeba się modlić nie po upadku, ale wcześniej, aby się przed nim uchronić. Mam nadzieję, że Polacy potrafią wyciągać wnioski.

– Nawet w tych ostatnich 100 latach można się doszukać wpływu modlitwy na historię Polski. W 1920 r. zorganizowano wielką modlitewną akcję w intencji obrony Ojczyzny przed bolszewikami i zwyciężyliśmy. Mam wrażenie, że w 1939 r. tego modlitewnego poruszenia zabrakło i wszyscy wiemy, jak to się dla nas skończyło. Ksiądz zachęca do codziennej modlitwy, czyli takiej „opatrznościowej prewencji”. Czy dobrze to rozumiem?

– Często padamy na kolana i składamy ręce do modlitwy, ale dopiero wtedy, gdy jest źle. Ja zadaję pytanie: Po co dążyć do takiego momentu w historii, w którym staniemy nad przepaścią? Zwycięstwo w 1920 r. było poprzedzone modlitwą, ale też modlitwa narodu towarzyszyła walczącym na froncie. W 1939 r. byliśmy w dużej mierze zaskoczeni, modlitwy było mało, armia słaba, wróg z Zachodu i ze Wschodu równocześnie zaatakował naszą stosunkowo młodą i dopiero odradzającą się państwowość. Źródłem odrodzenia ducha, siły do powstania i walki o Polskę naszych ojców były: Bóg, wiara i modlitwa. Dziś o wiele lepiej zawierzać Panu Bogu losy naszej Ojczyzny podczas modlitwy każdego dnia – bez względu na to, czy jest dobrze, czy źle. Codziennie potrzeba nam sił fizycznych i duchowych. Na koniec odwołam się do św. Maksymiliana Marii Kolbego, którego słowa zachowały się w mojej pamięci: Napoleon powiedział, że aby wygrać wojnę, potrzeba trzech rzeczy – pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy. By zdobyć niebo, świętość, potrzeba też trzech rzeczy – modlitwy, modlitwy, modlitwy. Od jakości modlitwy zależy wszystko. Ja jestem przekonany – i chciałbym wszystkich do tego przekonać – że dla pomyślności naszej Ojczyzny potrzeba modlitwy, modlitwy i jeszcze raz modlitwy! Dlatego zachęcam do udziału w konkursie i do modlitwy jako takiej.

Przeczytaj także: Nasza modlitwa za Ojczyznę - KONKURS
Tagi:
wywiad kapelan konkurs Konkurs Rok Niepodległości

A może odpocząć od cudu

2018-07-25 11:42

Agnieszka Sroczyńska
Edycja zielonogórsko-gorzowska 30/2018, str. 6,7

Kapelani szpitalni. Co o nich wiemy? Czy postrzegamy ich jedynie przez stereotypy – niezdartych duchownych od pocieszania, wyprawiających w ostatnią drogę duszę, której nie udało się żadnym cudem zatrzymać dłużej w ciele? Jeśli tak, to tym bardziej powinniśmy pozwolić jednemu z nich – ks. Jerzemu Hajdudze – zabrać siebie do świata jego „poezji szpitalnej” zamkniętej w tomie pt. „Odpocząć od cudu” (Warszawa 2015)

Poprowadzi nas przez szpitalne korytarze do sal pacjentów, a nawet na cmentarz. Po czym nieoczekiwanie uchyli drzwi do jeszcze bardziej zamkniętego, nieznanego nam świeckim świata klasztoru – do swojego pokoju-celi, w którym „dwa krzesła o jedno za dużo” („Dodatkowy talerz”, s. 40), albo zaprosi nas do „rozpalonego” ogrodu, w którym szuka „siebie nie siebie” („Nikogo tutaj”, s. 21).

Przełamać zamknięcie

Pierwszym kapelanem-poetą, który przed 11 laty otworzył mi oczy na trud swojej pracy, był ks. Lucjan Szczepaniak SCJ, do dzisiaj pełniący funkcję kapelana-lekarza w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu. Swoją poezją zaprowadził mnie „tam,/Gdzie inni nie chcą chodzić./Gdzie boją się/I ogarnia ich wstręt” (Lucjan Szczepaniak SCJ, Bo byłem chory... (Mt 25, 36) Poezje szpitalne”, Wydawnictwo Księży Sercanów DEHON, Kraków 2005). Jak napisała we wstępie tej książki Alina Aleksandrowicz, „To świat artes moriendi, niepowtarzalny, odrębny, inny od tego, w którym żyją «tamci» – zdrowi, zadowoleni, nierzadko bogaci. Jak przekroczyć ową zamkniętą przestrzeń, pokonać ją, przełamać zamknięcie?”.

Jerzy Hajduga tomem „Odpocząć od cudu” również pomaga nam przełamywać owo mentalne zamknięcie. Wielu z nas ma doświadczenie pobytu w szpitalu jako pacjentów lub czuwających przy chorych bliskich. Jednak doświadczenie pracy w tym miejscu jest czymś jeszcze innym. I tym doświadczeniem podzielił się z nami szczodrze ks. Jerzy. Napisałam „szczodrze”, bo mimo że zamieszczone w tomie 40 wierszy jest bardzo ascetycznych pod względem liczby użytych słów, to ich głębia, intymny charakter są poruszające. I, co bardzo ważne, autor znalazł balans w ukazaniu tej intymności. Pisanie wierszy o cierpieniu, śmierci jest bardzo trudne. Bo z jednej strony można popaść w „językowe łkanie”, nie trzymając emocji na wodzy, a z drugiej – można spłycić temat, za bardzo dystansując się do niego. Tadeusz Różewicz powiedział w jednym z wywiadów, że „nie pisze się cierpieniem (...) cierpienia nie napisały za mnie książek. One były, one tam tkwią”, ale „poddawanie się emocjom podczas pisania? – mogłoby się zmienić w sentymentalne gadulstwo”. Ks. Jerzy grzechu „sentymentalnego gadulstwa” na pewno nie popełnia jako poeta.

Tytuł – początek/puenta

Tom otwiera wiersz zatytułowany „Żadną łzą”. I właśnie ten tytuł jak przytoczony dalej w wierszu pyłek, co utkwił w oku, od pierwszego przeczytania wciąż nie daje mi spokoju. Czy poeta już na początku zastrzega, że nie będzie żadnych łez w tym tomie? A może tylko jego łez nie będzie? Bo kapelan szpitalny nie płacze publicznie? A kapelan-poeta tym bardziej nie powinien? A może chce już na wstępie nam powiedzieć, że żadną łzą nie opowie się tego cierpienia, samotności, które widział u innych i których doświadczył sam? Jedno jest pewne – Hajduga przywiązuje dużą wagę do wyboru tytułów. Są albo bezpośrednim wprowadzeniem do wiersza, jak tytuł „Gdy” („padasz przy mnie/na cztery łapy...”, s. 19), albo jego kwintesencją, jak w przypadku „Sacrum gestów” („mury klasztorne kruszą się/spacerujemy po ogrodzie//im bliżej nam im dalej/już nie wiem jak//położyć dłoń na ramieniu”, s. 12).

Bywają cytatem, głosem bohatera wiersza – „To dziecko jest moim mężem” (s. 39) albo puentą – „Samotność nie zadaje pytań” (s. 46-47) czy „Dobrze jest czekać” (s. 63).

Biel i cisza

Wspomniany już wcześniej ascetyzm wierszy, polegający na oszczędnym, by nie powiedzieć wręcz „aptekarskim odmierzaniu” słów, nie zubaża ich przekazu, ale przeciwnie – wzmacnia go. Biel i cisza są dla mnie dwoma głównymi emblematami szpitala. Jednym i drugim przesiąknięty jest ten tom. Królująca w nim biel, przywołująca na myśl sterylność i kolor szpitalnych ścian, łóżek, ubrań personelu, jest zasługą głównie Marii Kuczary. Opracowała graficznie książkę, wstawiając do niej biało-czarne grafiki przedstawiające zarysy rekwizytów oraz miejsc szpitalnego i klasztornego świata. Ilustracje nie dominują. Przeciwnie, sprawiają wrażenie, jakby chowały się po kątach tego tomu. I to również ma swoją ważną wymowę. Może nawet głębszą, gdyby krzyczały do nas makabryczne obrazy z sal operacyjnych i prosektorium. Umieszczenie grafiki prostego krzesła centralnie na przedniej okładce uważam za genialne w swojej prostocie. Każdy, kto doświadczył długich godzin czuwania przy kimś chorym w szpitalu, wie, że bez tego krzesła czuwanie byłoby jeszcze bardziej męczące, jeśli w ogóle możliwe. Chociaż sam motyw krzesła pojawia się tylko w jednym wierszu „Dodatkowy talerz”, to jednak krzesło jest ważną metaforą całego tomu, metaforą odpoczynku, o który tak ciężko głównemu bohaterowi w jego szpitalno-klasztornym świecie.

Odpocząć od cudu

W jednej z zamieszczonej na koniec tomu notatce „z przychodni wierszy” wyznaje: „Odpocząć od cudu. Ale jak? Jeszcze słyszę krzyk chorego. W moją stronę, w stronę krzyża. Szybko zamknąłem za sobą drzwi na plebanii, rzuciłem się na łóżko, okryłem kocem. Jeszcze tej nocy telefon, to on. Zdążył się wyspowiadać” (s. 66). Ks. Jan Twardowski o tym krzyku w stronę krzyża, niespełnionych prośbach o cud, z którymi musi mierzyć się kapłan, tak pisał w wierszu „Zbawia przez...”: „Chrystus przez wierzących jeszcze nie poznany –/zbawia znów/ (...)/przez nowenny nie wysłuchane/ (...)/przez chorób niewyleczenie/choć tyle włożyłeś trudu/przez niespełnienie cudu/choć jak Matka prosiłeś w Kanie/ (...)/przez twoje własne cierpienie/ (...)/przedłuża się ramię krzyża”.

A jednak w innym wierszu Twardowski prosi Boga, żeby nie musiał tłumaczyć „stale cierpienia – niech zostanie jak skała ciszy”. I tę ciszę słyszymy bardzo wyraźnie w tomie Jerzego Hajdugi. „Panuje cisza, jakby przed chwilą umilkł dzwon pozgonny albo ktoś z chorych przestał pytać: ciekawe, kiedy ja” (s. 66).

Próżno w nim szukać „złotych myśli”, jak poradzić sobie z cierpieniem własnym i czyimś. Nie znajdziemy też w nim żadnych słów pocieszenia, z którymi najczęściej kojarzymy osobę kapelana szpitalnego. Główny bohater nie jest miłosiernym herosem. Jest zmęczonym (prośbami o cud? swoją bezradnością?) zwykłym człowiekiem, którego też nie ominęła choroba. I paradoksalnie proponuje: „a może choć na chwilę/odpocznij od cudu” („Wstań”, s. 38). Jego samotność jest równa tej, do których przychodzi, a może jeszcze większa? Skoro jedyną osobą, na której „przytulenie” może liczyć, jest zmarła matka: „mamo już/późno//a ty/z dłonią//na mojej/poduszce//przytul się/przytul” („Zawsze”, s. 56).

Dwa wiersze zatytułowane „Samotność nie zadaje pytań” nie pozostawiają złudzeń, że te dwa światy – szpitalny i klasztorny – łączy bardzo wiele, na czele z poczuciem osamotnienia, które uczy między innymi milczenia. Jeśli wierzyć ks. Janowi Twardowskiemu, że „wiary uczy milczenie” („Uczy”), to ks. Jerzy jest wzorowym uczniem w tych dwóch trudnych „szkołach wiary”.

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu: poecipolscy.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niedziela Bożego Miłosierdzia pod hasłem „Miłosierdzie źródłem pojednania”

2019-04-23 16:33

md / Kraków (KAI)

„Miłosierdzie źródłem pojednania” to hasło tegorocznych obchodów Niedzieli Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach. „Poszukujemy nadziei dla współczesnego świata i pragniemy, by Boży pokój zamieszkał w naszych sercach” – mówił o przesłaniu święta kustosz łagiewnickiego sanktuarium, ks. prałat Franciszek Ślusarczyk.

Fot. Janusz Rosikon/Rosikon Press

Hasłem tegorocznego święta są słowa „Miłosierdzie źródłem pojednania”. „Tego pojednania doświadczamy najpierw sami, zwłaszcza w sakramencie Bożego Miłosierdzia, w spotkaniu osobistym, serdecznym z Jezusem miłosiernym. Owocem tego spotkania i pojednania z Bogiem powinno być dzielenie się tym darem z innymi” – wyjaśniał ks. Franciszek Ślusarczyk.

Kapłan przypomniał, że od 75 lat w sanktuaryjnej kaplicy umieszczony jest cudowny obraz Jezusa Miłosiernego. „Przedstawia on Jezusa, który po zmartwychwstaniu objawia się przerażonym uczniom i obdarza ich swoim pokojem” – mówił, dodając, że dar pokoju jest niezwykle potrzebny współczesnemu światu.

Pielgrzymi przybywający do sanktuarium w Łagiewnikach zobaczą nowy element – Drogę Miłosierdzia, która poprowadzi przez pasaż od Domu Duszpasterskiego do bazyliki. Podzielona jest ona na trzy części, każda z nich – na siedem stacji. Wykonane w szkle obrazy uzupełnione są tekstami do rozważań. To fragmenty zaczerpnięte z Ewangelii, Dzienniczka św. Faustyny, nauczania św. Jana Pawła II o Bożym Miłosierdziu oraz teksty rozważań twórcy Drogi Miłosierdzia, ks. prałata Ślusarczyka. Każda plansza dodatkowo będzie wyposażona w kod QR, dzięki któremu można ściągnąć aplikację i obejrzeć filmiki ilustrujące poszczególne stacje nabożeństwa.

Tradycyjnie święto Bożego Miłosierdzia rozpocznie się w Łagiewnikach już w sobotę wieczorem nocnym czuwaniem. Rano Msze św. w bazylice odprawiać będą rektor krakowskiego seminarium duchownego ks. Andrzej Tarasiuk o godz. 6.00 i bp Damian Muskus OFM o godz. 8.00. O godz. 10.00 przy ołtarzu polowym rozpocznie się centralna Msza św. pod przewodnictwem abp. Marka Jędraszewskiego, która będzie transmitowana przez TVP1. O godz. 12.00 w bazylice Mszę św. odprawi bp Jan Szkodoń, o godz. 15.00 Godzinie Miłosierdzia przewodniczyć będzie ks. Franciszek Ślusarczyk. O godz. 16.00 przy ołtarzu polowym Mszę św. odprawi kard. Stanisław Dziwisz, a o godz. 18.00 – honorowy kustosz Łagiewnik, bp Jan Zając.

Od rana do wieczora na wiernych będą czekać spowiednicy, gotowi do udzielenie sakramentu również w językach obcych. Wydarzeniem towarzyszącym obchodom święta będzie Festiwal Miłosierdzia, podczas którego w krakowskim kinie Kijów wyświetlane będą filmy o tematyce religijnej.

W związku ze spodziewanym zwiększonym zainteresowaniem pasażerów transportem zbiorowym oraz w celu ułatwienia dojazdu wiernych do Łagiewnik, zostaną wprowadzone zmiany w funkcjonowaniu komunikacji w Krakowie. Kursować będą dodatkowe linie autobusowe i tramwajowe. Szczegóły znaleźć można stronie internetowej łagiewnickiego sanktuarium.

Co roku do krakowskich Łagiewnik pielgrzymuje ok. 1,5-2 mln wiernych z kraju i zagranicy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odpowiedź Naczelnego Rabina Polski na oświadczenie Kościoła ws. Pruchnika

2019-04-24 18:45

BP KEP / Warszawa (KAI)

Dziękujemy Konferencji Biskupiej za ich jasną, jednoznaczną oraz błyskawiczną odpowiedź na antysemickie pobicie oraz spalenie podobizny Żyda w miejscowości Pruchnik – napisał Michael Schudrich, Naczelny Rabin Polski, do Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego oraz do Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka w odpowiedzi na oświadczenie bp. Rafała Markowskiego ws. Pruchnika.

pl.wikipedia.org
Michael Schudrich

Publikujemy pełną treść odpowiedzi:

Warszawa, 24 kwietnia 2019 r.

Dziękujemy Konferencji Biskupiej za ich jasną, jednoznaczną oraz błyskawiczną odpowiedź na antysemickie pobicie oraz spalenie podobizny Żyda w miejscowości Pruchnik.

Będziemy nadal ściśle współpracować z naszymi braćmi z Konferencji Biskupów w walce z nienawiścią, czy to na Sri Lance, czy w naszej ukochanej Polsce.

Michael Schudrich

Naczelny Rabin Polski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem