Reklama

Polityka

Czy PiS stanie po stronie życia?

Obywatelski projekt „Zatrzymaj Aborcję” jest wstrzymywany przez koalicję PiS, PO i .Nowoczesnej. Czy istnieje szansa na uchwalenie życiodajnego prawa?

Codziennie zgodnie z obowiązującym prawem w polskich szpitalach publicznych zabijanych jest troje dzieci. Polacy wyrazili swój sprzeciw wobec tego masowego dzieciobójstwa i zebrali rekordową w historii inicjatyw ustawodawczych pro-life liczbę podpisów – blisko milion. Od dnia złożenia podpisów w Sejmie zabito już prawie 450 niewinnych dzieci. – Dlatego zaczęliśmy akcję informacyjną w okręgach wyborczych członków sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Będziemy pikietować, bo obywatele mają prawo wiedzieć, że ich reprezentanci w Sejmie głosowali przeciwko projektowi, który ratuje ludzkie życie. Na początku będziemy pikietować przed biurem przewodniczącej komisji poseł Bożeny Borys-Szopy z Prawa i Sprawiedliwości – powiedziała „Niedzieli” Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy obywatelskiej #ZatrzymajAborcje.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości przez długie lata bycia w opozycji zawsze głosowali za ustawami pro-life. Dlatego ich wyborcy są dziś zaskoczeni zmianą postawy. – Jesteśmy za całkowitym zakazem aborcji, ale po nieudanej próbie w 2016 r. chcieliśmy, by w końcu w Polsce coś ruszyło do przodu. Przygotowaliśmy więc ustawę zakazującą tylko aborcji eugenicznej, która ma bardzo szerokie poparcie społeczne – wyjaśnił Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina.

Ustawa pod prezesa

O tym, że aborcja eugeniczna jest nieludzka, słyszeliśmy wielokrotnie z ust prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Fundacja Życie i Rodzina po różnych konsultacjach przygotowała projekt, który ma największą szansę na uchwalenie.

Reklama

Można powiedzieć, że licząc na szybki sukces projektu „Zatrzymaj Aborcję”, jego autorzy przygotowali ustawę pod Jarosława Kaczyńskiego. – Nie wiem, co się stało, że prezes Prawa i Sprawiedliwości zmienił zdanie. Przecież wielokrotnie mówił o tym, że jest za zakazem aborcji eugenicznej, a partia rządząca pokazała, iż potrafi skutecznie przeprowadzać przez Sejm dużo trudniejsze ustawy – podkreśliła Kaja Godek.

Do tej pory posłowie PiS mówili, że są za życiem. Prawda wyszła jednak na jaw podczas ostatniego posiedzenia sejmowej komisji, gdy poseł Jan Klawiter złożył wniosek, aby posłowie niezwłocznie zajęli się projektem „Zatrzymaj Aborcję”. Dla konserwatywnego elektoratu PiS wstrząsający był widok głosowania, gdy za procedowaniem ustawy ratującej ludzkie życie był jedynie poseł Klawiter, a partia rządząca głosowała ramię w ramię z Platformą Obywatelską i .Nowoczesną. – Cały czas trwa obstrukcja wobec prac nad ustawą, która może uratować troje dzieci dziennie. Uchwalenie tej ustawy powinno być reakcją na tragedię dziejącą się cały czas – powiedział „Niedzieli” europoseł Marek Jurek. – Tego nie można odkładać na później. To tak, jakby rząd powiedział, że teraz nie ma przyzwolenia na korupcję, ale walką z nią zajmie się za pięć lat. Nie można się zgodzić na okradanie państwa, a tym bardziej nie można tolerować zabijania ludzi w polskich szpitalach – dodał.

Choć w szeregach komisji ze strony PiS są osoby bardzo mocno podkreślające swoją wiarę, a nawet wywodzące się z ruchów katolickich, to one również zagłosowały przeciwko ustawie lub wstrzymały się od głosu. Najgorsze jest jednak to, że gdy przedstawiciele Fundacji Życie i Rodzina zaczęli krytykować postawę posłów PiS, spotkali się z atakiem. – Jesteśmy przyzwyczajeni, że atakuje nas lewa strona sceny politycznej. Ale gdy atakuje nas strona, która odwołuje się do chrześcijańskich wartości, to boli podwójnie – przyznał Krzysztof Kasprzak.

Reklama

Atak na Kościół

Prawo i Sprawiedliwość stąpa po bardzo cienkim lodzie, bo gra na emocjach i szafuje sprawami życia i śmierci. Poprzedni projekt, w 2016 r., posłowie odrzucili i wylali całą masę krytyki na jego twórców. Tym razem tak łatwo nie pójdzie, bo muszą zdawać sobie sprawę, że projekt „Zatrzymaj Aborcję” był konsultowany z biskupami i ma pełne poparcie Konferencji Episkopatu Polski. Politycy, krytykując jego twórców i członków Fundacji Życie i Rodzina, krytykują swoich wyborców, którzy podpisali się pod projektem, ale także atakują Kościół instytucjonalny. – Żadnemu z projektów Episkopat nie poświęcił tyle miejsca i uwagi. Nasze stanowisko jest wyraźne, stanowcze i jednoznaczne w tej sprawie – powiedział „Niedzieli” ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik KEP.

Oczywiście, biskupi popierają całkowity zakaz aborcji, który byłby w pełni zgodny z nauczaniem Kościoła. Dlatego też projekt Fundacji Życie i Rodzina byłby tylko krokiem, ale krokiem w bardzo dobrym kierunku. – Za tym, by prace w komisji były podjęte, stoi głos ponad 830 tys. obywateli. Ten głos nie może być ignorowany, bo za nim stoi głos samego Pana Boga, który w V przykazaniu mówi nam:

Nie zabijaj – podkreślił abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski i wiceprzewodniczący KEP. Jego zdaniem, ochrona życia mogłaby być najszlachetniejszym ukoronowaniem obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

Stanowisko Kościoła w tej kwestii jest jasne. Dlatego też zwlekanie z uchwalaniem ustawy może się okazać problematyczne dla partii w najbliższych wyborach samorządowych, do europarlamentu i później do Sejmu, bo odwoływanie się do wartości katolickich i np. nauczania św. Jana Pawła II będzie już tylko niewiarygodnym sloganem. – PiS idzie drogą europejskiej chadecji. Jeśli oderwie się od uniwersalnych katolickich wartości, to czekają nas kurs na lewo i realizacja lewicowych postulatów. Jeżeli tak dalej pójdzie, to PiS niczym nie będzie się różnić od Platformy Obywatelskiej – powiedział „Niedzieli” europoseł Marek Jurek.

Eugenika w Trybunale

Politycy Prawa i Sprawiedliwości często mówią, że czekają na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Przypomnijmy, że wniosek w tej sprawie trafił do TK w październiku 2017 r., czyli na kilka tygodni przed tym, jak przyniesiono do Sejmu 830 tys. podpisów pod projektem „Zatrzymaj Aborcję”.

Dopiero wówczas na złożenie wniosku zielone światło dał prezes Jarosław Kaczyński. Posłowie zaskarżyli przesłankę eugeniczną, powołując się m.in. na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 1997 r. – Nie ma wątpliwości, że życie dzieci chorych czy niepełnosprawnych powinno być tak samo chronione jak życie dzieci zdrowych. Orzeczenie z 1997 r. jest jednoznaczne, a Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie odwoływał się do niego w następnych latach – powiedział „Niedzieli” mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”.

Podobnie jak ustawy „Zatrzymaj Aborcję” orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego boją się środowiska feministyczne. Żeby zalegalizować prawo aborcyjne w przyszłości, środowiska lewicowe musiałyby mieć konstytucyjną większość w Sejmie. Orzeczenie z 1997 r. ma jeszcze jedną zaletę, bo wówczas prezesem TK był prof. Andrzej Zoll, który jest dziś autorytetem również w środowiskach lewicowych. – Praktycznie wszyscy, którzy interesują się tą kwestią, doskonale wiedzą, że obecne prawo aborcyjne w Polsce jest niekonstytucyjne. I niestety, przez tyle lat nikt nic z tym nie zrobił. A przecież to prawo jest typowym przykładem dyskryminacji – wskazuje Kwaśniewski.

Celowa blokada?

Obrońcy życia boją się jednak, że Trybunał jest kolejnym krokiem gry na zwłokę, bo sędziowie nie są zobligowani żadnymi terminami. Marszałek Sejmu 1 marca br. wysłał do TK bardzo dobrze rokującą opinię w tej sprawie, ale ciągle brakuje opinii prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, co zostało potwierdzone w biurze prasowym Trybunału. Do chwili zamknięcia bieżącego numeru „Niedzieli” nie udało nam się uzyskać odpowiedzi na pytania: Dlaczego opinia pisana jest tak długo (wniosek wpłynął jesienią) i kiedy możemy się spodziewać przesłania jej do TK?

Jak udało nam się ustalić w kilku źródłach, dokument prokuratora generalnego jest gotowy przynajmniej od kilku tygodni, ale nie został wysłany do Trybunału. Choć opinia prokuratora generalnego nie jest konieczna do rozstrzygnięcia o konstytucyjności, to jednak z uwagi na rangę tej sprawy prezes TK nie wyznaczyła jeszcze terminu rozprawy. Sędziowie, którzy będą orzekać w pełnym składzie, czekają na opinię prokuratora generalnego.

– Na pewno nasz projekt ustawy zmienia prawo tak, by było ono bardziej zgodne z konstytucją – powiedziała Kaja Godek. – Polityków do Sejmu wybieramy bezpośrednio i możemy informować obywateli o ich poczynaniach. Natomiast na sędziów TK nie mamy większego wpływu. Obawiamy się więc, że jest to kolejna wymówka, by sprawę obywatelskiego projektu nadal przeciągać. Nasz projekt jest w parlamencie i bezzwłocznie trzeba się nim zająć, bez oglądania się na Trybunał, a później sędziowie TK pewnie potwierdzą, że mieliśmy rację.

Walka o PiS

Politycy PiS nieoficjalnie tłumaczą się sondażami i brakiem poparcia społecznego, by zająć się ochroną życia. Zachowują się tak, jakby byli sterroryzowani przez grupę feministek, a jednocześnie lekceważyli swój elektorat i apele Kościoła. – Agresja skrajnie feministycznych środowisk nie może usprawiedliwiać zaniechania działań na rzecz prawa do życia każdego człowieka – uważa abp Stanisław Gądecki, przewodniczący KEP.

Należy też przypomnieć, że mówienie o sondażach nie ma pokrycia w faktach. Przecież PiS we wrześniu 2015 r. jednogłośnie poparł całkowity zakaz aborcji, a kilka tygodni później uzyskał najlepszy wynik w historii III RP i może dziś samodzielnie rządzić. Gdy w styczniu 2018 r. posłowie PiS jednogłośnie poparli projekt „Zatrzymaj Aborcję”, notowania partii sięgały prawie 50 proc. Wiele osób popierało PiS, choć nie we wszystkim się z rządem zgadzało. Polacy cenili PiS za polityczną wyrazistość i przede wszystkim za ideowość. Jeśli obecny kurs PiS będzie się utrzymywał, to w niedalekiej przyszłości czeka nas realizacja jedynie lewicowych pomysłów politycznych, a wartości chrześcijańskie pozostaną pustosłowiem. – Walka toczy się o życie ludzkie, ale także o to, jaka będzie Polska i jaką partią ma być Prawo i Sprawiedliwość. Sam wzrost gospodarczy, socjal i patriotyzm oderwany od chrześcijańskich ideałów nie wystarczą, bo bez trwałych wartości nie uda się przetrwać w Europie, co polska historia dobitnie pokazuje – stwierdził Krzysztof Kasprzak.

Celem bezpardonowych ataków i gróźb stały się Kaja Godek oraz jej rodzina. Kilka dni po tym, jak posłowie na komisji odrzucili wniosek o procedowanie projektu „Zatrzymaj Aborcję”, kobieta trafiła do szpitala. – Lekarze nie byli w stanie jednoznacznie zdiagnozować przyczyny niepokojących objawów. Psychicznie nadal czuję się silna, ale ataki aborcjonistów i ciągłe szykany dają się we znaki – powiedziała Kaja Godek. – Ja nie jestem politykiem, więc taką nieczystą grę, która się wobec mnie toczy, bardzo przeżywam.

2018-04-25 11:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

WHO promuje aborcję farmakologiczną jako nieinwazyjną metodę leczenia

2020-08-03 11:00

[ TEMATY ]

aborcja

Trwająca pandemia została wykorzystana przez Światową Organizację Zdrowia jako pretekst do promowania aborcji farmakologicznej.

WHO opublikowała poszerzoną wersję wydanego w marcu przewodnika, w którym zaleca państwom utrzymanie „kluczowych usług", pomimo ograniczeń nakładanych w związku z koronawirusem. Wśród tych „usług", w rozdziale dotyczącym „praw reprodukcyjnych i seksualnych" wymieniona została „bezpieczna aborcja". WHO otwarcie zachęca kobiety planujące dokonanie aborcji do samodzielnego przeprowadzenia jej w domu z użyciem środków poronnych, wpisanych zresztą przez Organizację na listę „kluczowych leków". Nie wspomina przy tym o zagrożeniach dla zdrowia i życia związanych z tą praktyką. WHO zaleca także, by władze państw rozważyły zniesienie części ograniczeń, które utrudniają nie tylko dostęp do aborcji, ale także sprowadzanie środków medycznych wywołujących poronienie.

W rozdziale poświęconym opiece prenatalnej oraz zdrowiu matki i dziecka, WHO promuje tzw. „bezpieczną aborcję” w pełnym zakresie przewidzianym przez prawo, zasłaniając się argumentem, że pandemia nie może być pretekstem do uniemożliwienia kobietom korzystania z ich „praw”. Już samo to stwierdzenie stoi w sprzeczności z obowiązującym prawem międzynarodowym, które nie uznaje istnienia „prawa do aborcji”, a wręcz przeciwnie – chroni życie, także w fazie prenatalnej. Jak podkreśla dr Antonella Lavelanet, przedstawiciel WHO ds. zdrowia okołoporodowego, a jednocześnie ds. walki z „niebezpieczną” aborcją, sprzęt oraz obsługa medyczna potrzebne do przeprowadzenia aborcji nie różnią się od tych, wymaganych przy innych zabiegach ginekologicznych, dlatego też kobiety, jej zdaniem, powinny mieć zapewniony dostęp do nich pomimo pandemii. Zaznacza też, że brak dostępu do generalnego znieczulenia, antybiotyków i innych tego typu środków nie może być przeciwwskazaniem do zabójstwa prenatalnego. Ponadto wskazuje, że w przypadku braku wykwalifikowanego do dokonania aborcji personelu, można rozważyć zlecanie wykonywania aborcji innym pracownikom służby zdrowia.

Jednakże, mając na uwadze wprowadzone w związku z COVID – 19 obostrzenia, dr Antonella Lavelanet stwierdza równocześnie, że dla wygody pacjentek dobrym rozwiązaniem miałoby być wdrażanie telemedycyny, celem wypisywania e-recept na środki, konieczne do przeprowadzenia aborcji farmakologicznej w warunkach domowych. Wyrazem tego stanowiska WHO jest wzmianka w przewodniku o potrzebie minimalizowania wizyt w placówkach na rzecz teleporad oraz, gdy to możliwe, samobadania i samodzielnego wykonywania pewnych czynności medycznych, w tym promowanej przez WHO aborcji farmakologicznej. Ponadto WHO rekomenduje, by państwa dostosowały prognozowane regulacje w zakresie produktów medycznych i ich dostaw, wobec przewidywanego wzrostu zapotrzebowania na środki niezbędne do przeprowadzenia aborcji farmakologicznej.

WHO promuje aborcję farmakologiczną jako nieinwazyjną metodę leczenia i zaleca rozważenie stosowania jej w ramach „bezpiecznej aborcji” do 12 tygodnia, a w niektórych przypadkach nawet do 24 tygodnia ciąży. Organizacja upatruje zagrożenia dla życia matek i dzieci w niechcianych, „dodatkowych” ciążach, które będą miały miejsce w związku z ograniczeniami w zakresie wykonywania aborcji w czasie pandemii. Nie wspomina o realnych negatywnych skutkach, jakie niesie za sobą aborcja farmakologiczna.

Światowa Organizacja Zdrowia oraz inne instytucje popierające aborcję, przedstawiają metodę farmakologiczną jako, rzekomo, znacznie łatwiejszą i mniej dolegliwą alternatywę zabójstwa prenatalnego. Ta dezinformacja prowadzi do tego, że kobiety rozważające poddanie się aborcji farmakologicznej nie są konfrontowane z rzetelnymi faktami na temat jej możliwych skutków. Co za tym idzie, kobieta może doznać dotkliwej traumy, chociażby z tego względu na to, że nie ma pod ręką opieki medycznej w razie wystąpienia nieprzewidzianych objawów, a z wszelkimi konsekwencjami poronienia musi poradzić sobie sama. Jak wskazują statystyki, niemal 1/4 zgłoszonych przypadków aborcji farmakologicznej, które wywołały objawy zagrażające zdrowiu kobiety, zakończyła się hospitalizacją, w związku z ciężkimi infekcjami lub koniecznością przetoczenia krwi. Były wśród nich również przypadki śmiertelne.

Niektóre państwa europejskie, jak Wielka Brytania i Francja, wdrożyły już zalecenia WHO odnośnie umożliwienia kobietom dokonywania aborcji w czasie pandemii. Organizacje proaborcyjne usilnie dążą do tego, aby aborcja, również w innych krajach, została uznana za usługę niezbędną, gdyż, ich zdaniem, w większości państw nie jest ona traktowana priorytetowo i z tego względu zawieszono jej wykonywanie w związku z zagrożeniem epidemiologicznym. Według organizacji proaborcyjnych, aborcja farmakologiczna jest rozwiązaniem służącym poprawie sytuacji zdrowotnej w państwach na szeroką skalę, w tym doraźnie, w dobie COVID – 19.

„Twierdzenia o pozytywnym wpływie aborcji na zdrowie kobiet nie znajdują uzasadnienia w faktach. Jak już wykazaliśmy w kompleksowej analizie, legalizacja aborcji wcale nie przyczynia się do spadku śmiertelności kobiet, a w niektórych państwach zachodzi wręcz odwrotna korelacja. Aborcja farmakologiczna, poza tym, że stanowi śmiertelne zagrożenie dla poczętego dziecka, jest również niebezpieczna dla przeprowadzających ją kobiet. Powoduje liczne skutki uboczne, a jej następstwa często wymagają hospitalizacji. Wszelkie działania ze strony organizacji międzynarodowych zmierzające do popularyzacji aborcji na globalną skalę są z gruntu sprzeczne z obowiązującym prawem międzynarodowym i wartościami, na których zostało ono zbudowane. System ochrony praw człowieka powstał właśnie po to, by chronić ludzi i ich prawa do życia, także tych najmłodszych i najbardziej bezbronnych przed przemocą i nadużyciami” – podkreśla Karolina Pawłowska, Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

CZYTAJ DALEJ

Abp Hoser o Medjugorje: po 40 latach kontrowersji sytuacja się poprawiła

2020-08-03 15:48

[ TEMATY ]

abp Henryk Hoser

Medjugorie

Po 40 latach kontrowersji wokół Medziugoria sytuacja się poprawiła. Opinię taką wyraził wizytator apostolski tamtejszej parafii abp Henryk Hoser.

Zaznaczył on, że od 40 lat trwają kontrowersje na temat Medziugoria, związane zarówno z kwestią objawień, jak i działalności duszpasterskiej. Jedni są żarliwymi zwolennikami Medziugoria, inni zaś przeciwnikami. - Mówię im: przyjedźcie i zobaczcie, a będziecie mogli dać świadectwo – wskazał polski hierarcha.

Przypomniał, że od czasu, gdy w maju 2019 roku Stolica Apostolska zniosła zakaz organizowania pielgrzymek do Medziugoria przez księży i biskupów, przyjechało tu wielu kardynałów i biskupów, ale „pandemia przerwała wszystko”. – Nie wiemy, ile osób będzie mogło teraz przyjeżdżać, ile będzie mogło przekroczyć granicę [Bośni i Hercegowiny – KAI] z testem na koronawirusa, który potwierdza dobry stan zdrowia – zaznaczył abp Hoser.

Według niego „podejście Stolicy Apostolskiej wobec Medziugoria jest bardzo dobre i pozytywne, ale Kościół działa spokojnie i powoli”.

Wizytator apostolski zwrócił uwagę, że „Medziugorie faktycznie jest międzynarodowym sanktuarium, choć prawnie jesteśmy tylko parafią i nie mamy tytułu sanktuarium, ani narodowego, ani międzynarodowego”. Jego zdaniem „sytuacja się wciąż poprawia”, co ma także związek z nominacją nowego biskupa diecezji Mostar-Duvno, na której terenie leży Medziugorie.

Medziugorie, położone 20 km od Mostaru w Bośni i Hercegowinie, to – według grupy wizjonerów – miejsce trwających od 1981 r. objawień Matki Bożej. Ich autentyczność nie została, jak na razie, uznana przez Kościół. Negatywie o nich wypowiadali się kolejni biskupi diecezji Mostar-Duvno: Pavao Žanić (1980-1993) i Ratko Perić (1993-2020).

Papież Benedykt XVI utworzył w 2010 roku specjalną komisję ds. zbadania objawień, złożoną z kardynałów, biskupów i teologów, której przewodniczył kard. Camillo Ruini. Prace komisji obejmowały m.in. spotkania z poszczególnymi wizjonerami, którzy, jak twierdzą, od 1981 roku odbierają przesłania Matki Bożej. Poddano ich także badaniom lekarskim. W 2014 roku komisja zakończyła swoje prace. Jej raport papież Franciszek przekazał Kongregacji Nauki Wiary, która ma wydać ostateczne orzeczenie.

W 2017 roku abp Henryk Hoser został mianowany specjalnym wysłannikiem papieża Franciszka w Medziugoriu. Jego misja miała na celu dokładniejsze poznanie tamtejszej sytuacji duszpasterskiej. Po zakończeniu misji abp Hoser został w 2018 roku wizytatorem apostolskim o charakterze specjalnym parafii w Medziugoriu. Jego zadaniem jest wdrożenie rozwiązań duszpasterskich służących temu, by Kościół mógł lepiej wyjść naprzeciw potrzebom przybywających do tego miejsca pielgrzymów z całego świata. Nie ma on natomiast rozstrzygać o autentyczności domniemanych objawień.

CZYTAJ DALEJ

VII Ogólnopolska Pielgrzymka Czcicieli Bożego Miłosierdzia

2020-08-04 10:11

plakat

W niedzielę, 23 sierpnia, w bazylice Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach już po raz siódmy odbędzie się Ogólnopolska Pielgrzymka Czcicieli Bożego Miłosierdzia.

Hasłem spotkania będą słowa zaczerpnięte z Aktu zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu „Tobie zawierzamy dziś losy świata i każdego człowieka”.

Jak mówi ks. Zbigniew Bielas, rektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, obecny rok przejdzie do historii jako czas naszego zmagania się z pandemią koronawirusa i naszej modlitwy o Boże Miłosierdzie dla całego świata. – Tegoroczne Święto Miłosierdzia przeżywaliśmy w ograniczonym wymiarze, ale z nadzieją, że tradycyjna sierpniowa pielgrzymka Czcicieli Bożego Miłosierdzia zgromadzi już liczne grono wiernych. Ufamy, że tak będzie – przypomina ks. Bielas.

W czasie Mszy św. sprawowanej o godz. 12 pod przewodnictwem abp. Marka Jędraszewskiego zostaną poświęcone Dzwony Nadziei dla kościołów na trzech kontynentach: katedry Niepokalanego Poczęcia w Manili na Filipinach, sanktuarium Boga Ojca Przedwiecznego w Trindade w Brazylii i bazyliki Bożego Miłosierdzia w Krakowie. – W ten sposób połączymy się duchowo z Czcicielami Bożego Miłosierdzia na całym świecie, aby umocnić w ich sercach nadzieję, że w „miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście!”. W tym roku szczególne zaproszenie do udziału w pielgrzymce kierujemy do parafii Miłosierdzia Bożego w całej Polsce. Pragniemy, aby to sierpniowe spotkanie gromadziło wielką rodzinę około 250 wspólnot, które noszą to wezwanie. Mamy nadzieję, że przynajmniej przedstawiciele niektórych z nich przybędą do Łagiewnik na wspólną modlitwę – mówi kustosz łagiewnickiego sanktuarium.

Pozostałe Msze św. sprawowane będą w porządku niedzielnym. Homilie wygłosi ks. Wojciech Węgrzyniak. Przed bazyliką zostaną zaprezentowane różne dzieła miłosierdzia podejmowane przy sanktuarium. Tradycyjnie w auli św. Jana Pawła II odbędzie się pokaz filmów dla rodzin – o godz. 10 i 14 „Najświętsze Serce”, a o godz. 12 „Czekając na motyle”. Natomiast o godz. 16.30 będzie można obejrzeć monodram o Bożym Miłosierdziu „Jezu ufam Tobie”.

Pielgrzymka Czcicieli Bożego Miłosierdzia jest przede wszystkim dziękczynieniem za dar konsekracji bazyliki Bożego Miłosierdzia, której dokonał św. Jan Paweł II. Ojciec Święty modlił się wtedy, aby ten nowy kościół był zawsze miejscem głoszenia orędzia o miłosiernej miłości Boga; miejscem nawrócenia i pokuty; miejscem sprawowania ofiary eucharystycznej — źródła miłosierdzia; miejscem modlitwy — wytrwałego błagania o miłosierdzie Boże dla nas i całego świata.

Pielgrzymka Czcicieli Bożego Miłosierdzia powstała również, aby upamiętnić to wielkie wydarzenie jakim było uroczyste zawierzenie świata Bożemu Miłosierdziu przez Jana Pawła II 17 sierpnia 2002 r. Codziennie w czasie każdej Mszy św. odprawianej w naszej Bazylice po Komunii św. odmawiamy wspólnie ten akt, a od marca tego roku, gdy nastał czas pandemii, czynimy to również podczas modlitwy w Godzinie Miłosierdzia. Natomiast od 2014 r. gromadzimy się na łagiewnickim wzgórzu zawsze w niedzielę po 17 sierpnia, aby przypominać znaczenie tego wydarzenia i modlić się, aby orędzie o miłosiernej miłości Boga, które tutaj zostało ogłoszone za pośrednictwem Siostry Faustyny, dotarło do wszystkich mieszkańców ziemi i napełniało ich serca nadzieją.

Abp Marek Jędraszewski obejmując patronat honorowy nad pielgrzymką, napisał: „Ojciec Święty Jan Paweł II Wielki w encyklice „Dives in Misericordia” podkreślał: »W żadnym czasie, w żadnym okresie dziejów – a zwłaszcza w okresie tak przełomowym, jak nasz – Kościół nie może zapomnieć o modlitwie, która jest wołaniem o miłosierdzia Boga wobec wielorakiego zła, jakie krąży nad ludzkością i jakie jej zagraża«. Niech pielgrzymowanie do sanktuarium Bożego Miłosierdzia pozwoli wszystkim tam podążającym na nowo zaczerpnąć ze źródła mocy i nadziei, którym jest eucharystyczna obecność Chrystusa”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję