Reklama

Niedziela Wrocławska

Jedenaście Sióstr za „Wujka”

Prosiły, aby mogły zostać w habitach, w pełnym zakonnym stroju. Uklękły żegnając się ze sobą, a siostra Stella, ich matka przełożona uniosła rękę, błogosławiąc każdą. Wtedy rozległy się strzały. 1 sierpnia 1943 r. Niemcy zamordowali w Nowogródku jedenaście sióstr nazaretanek, które ofiarowały siebie w zamian za uratowanie życia uwięzionych mieszkańców miasta i kapłana. Był nim ks. Aleksander Zienkiewicz, sławny „Wujek”, dziś sługa Boży

Niedziela wrocławska 17/2018, str. VI

[ TEMATY ]

siostry

Archiwum

„Męczeństwo Nazaretanek” – obraz Adama Styki

„Męczeństwo Nazaretanek” – obraz Adama Styki

Wybuch wojny w 1939 r. i atak wojsk niemieckich nie dosięgnął Nowogródka, okupant był daleko, jednak wszystko zmieniło się 17 września. Ks. Zienkiewicz pisał: „W niedzielę rano, 17 września rozchodzi się wieść o wkroczeniu w granice Rzeczypospolitej armii sowieckiej. W mieście powstaje nieopisana panika. Płyną rzeki uciekinierów w kierunku Litwy. Siostry z ks. kapelanem pozostają na miejscu”.

Wojska radzieckie wkroczyły do Nowogródka, a NKWD... do mieszkania księdza. Funkcjonariusza NKWD zakwaterowano w jednym z dwóch pokoi i codzienne życie stało się bardzo trudne. Zakazano nauczania religii, ze ścian w szkołach usunięto krzyże. Siostry nazaretanki musiały zdjąć habity i w świeckich ubraniach szukać pracy w miasteczku.

Reklama

„S. Celina i s. Veritas udają się do Wilna – napisał ks. Zienkiewicz” – Obowiązki matki przełożonej przejęła i spełniała do krwawego końca s. Stella. Tymczasem w mieście zachodzą szybkie zmiany. Wkrótce usunięto Siostry ze szkoły, a nieco później także i z domu. Zostawiono im tylko zabudowania gospodarcze wraz z częścią ogrodu. Na wiosnę 1940 r. zabrano im i tę resztę. Powstała konieczność zmiany habitów na suknie świeckie i znalezienia pracy. Matka Stella zamieszkała u swej kuzynki p. Sikorzyny. S. Kanizja przez kilka miesięcy nauczała w szkole, a mieszkała z s. Małgorzatą u pp. Bołtuciów. S. Małgorzata otrzymała pracę w szpitalu. S. Imelda nadal pełniła obowiązki zakrystianki i dostała mieszkanie u pp. Chmarów. S. Daniela, bezpośrednia opiekunka kapelana, zamieszkała u pań Żukowskich. Siostry Rajmunda, Felicyta i Boromea otrzymały posadę sprzątaczek w byłej nazaretańskiej, a obecnie sowieckiej szkole polskiej i dlatego znalazły mieszkanie na terenie swojej utraconej siedziby. Siostry Gwidona i Sergia pilnowały gospodarstwa, mieszkając w sąsiedztwie, u pp. Romanowiczów. S. Heliodora zdecydowała się przyjąć «posadę» służącej w rodzinie dyrektora polskiej szkoły, Rosjanina, partyjnego. Siostry utrzymywały ze sobą więź przez kościół, w którym spotykały się dwa razy na dzień”.

Niemiecki terror

6 lipca 1941 r. w Nowogródku zmienili się okupanci i zaczęła tlić się nadzieja, że być może Niemcy okażą się mniej agresywni w stosunku do duchowieństwa. Niestety, nadzieja była płonna. W 1942 r., po pozornym wyciszeniu działań, Niemcy zadają mocny cios. W nocy z 28 na 29 czerwca aresztują wielu wybitnych Polaków, a wśród nich polskich księży, ks. Michała Daleckiego, ks. Józefa Kuczyńskiego z Wsielubia i ks. Stefana Sieczkę z Brzozówki. Kilka dni później zadają cios jeszcze potężniejszy: wszystkich, oprócz ks. Sieczki, rozstrzeliwują w lasku koło koszar. W tych okolicznościach ks. Zienkiewicz musiał w pełni zdawać sobie sprawę z tego, że nie jest w Nowogródku bezpieczny.

Gotowość Sióstr do złożenia ofiary

We wspomnieniach urodzonej w Nowogródku Czesławy Zwierko-Piotrowskiej czytamy: „W nocy z 17 na 18 lipca 1943 r. nastąpiły nowe aresztowania. Zabrano ponad stu Polaków: mężczyzn, kobiety i młodzież. Na liście osób przeznaczonych do aresztowania znajdował się również nasz Ksiądz, ale nie znaleziono go w domu. Wtedy s. Stella, przełożona sióstr nazaretanek, wypowiedziała dwukrotnie słowa: «Jeśli potrzebna Bogu ofiara, niech raczej nas rozstrzelają niż tych ludzi, ksiądz Kapelan też jest o wiele potrzebniejszy niż my»”.

Reklama

„Jest sobota 31 lipca 1943 r. Przygotowuję się właśnie do nabożeństwa różańcowego – pisze ks. Zienkiewicz. Do zakrystii wchodzi M. Stella. Na jej twarzy i w oczach odczytałem natychmiast jakiś nowy, niezwykły niepokój. Opowiada, co się przed godziną stało: Oto przyszedł do Sióstr Niemiec w cywilu i przedłożył ustne polecenie komisarza, aby wszystkie Siostry na czele z Przełożoną stawiły się dzisiaj o godz. 7.30 wieczorem w komisariacie. Ulicą 3 Maja pod górę, dość żywym krokiem, podążały parami spowite w czarne habity i welony, postacie Sióstr. Minęły właśnie dom pp. Mazurkiewiczów i zapewne dźwigając krzyże przeczuć – pięły się stromym zboczem góry ku rynkowi... Kto z mieszkańców miasta widział je w tym pochodzie, widział je na ziemi wśród żywych po raz ostatni...”.

Gdzie one są?

Ksiądz wdrapał się do swojej sypialni na strychu w sianie, gdzie się ukrywał, ale wciąż nie był w stanie zasnąć. Modlił się i wstawał na zmianę. Miał wizje postaci sióstr w czarnych habitach idących długą ulicą. Nie był pewien, czy to majaki w półśnie, czy rzeczywistość. Próbował zasnąć, ale że nie było to możliwe – poddał się i czekał na to, co się zdarzy. Noc odchodziła, dzień budził się na dobre, ale siostry wciąż nie wracały.

W niedzielę rano wciąż czekał. O 9 odprawił Mszę w Farze, ale siostry nie wróciły, by zająć swoje stałe miejsca. Mijały kolejne godziny bez żadnych, wiarygodnych wieści. I wreszcie informacje, którym można było dać wiarę: sióstr nie ma ani w więzieniu, ani w komisariacie. Gdzie są?

„Po odprawieniu Mszy św. w Farze – od roku jedyny ksiądz w mieście – udaję się ze Mszą św. do parafialnego kościoła św. Michała. Zasiadam do konfesjonału i tutaj dowiaduję się zgrozę budzącej prawdy: dzisiaj rano Siostry zostały rozstrzelane... Cała psychika moja uległa bolesnemu paraliżowi. Uderzało w nią nieustannie jedno, wciąż powtarzające się pytanie: Jak to? Niewinne?... Bez dochodzenia?... Podstępnie i z takim pośpiechem?... Świat przedstawia mi się jako wielka katownia rozjuszonych szatanów, jako masa bólu...”.

Mogiła pięć kilometrów za Nowogródkiem

Wreszcie, po kilku dniach, wieść staje się wszystkim Polakom wiadoma. Po ochłonięciu z pierwszego wstrząsu, który ta wiadomość wywołała, s. Małgorzata Banaś, jedyna, która przeżyła, postarała się z paroma niewiastami wyjść dyskretnie z miasta na poszukiwanie grobu i rzeczywiście, odnalazła świeżą, źle przysypaną mogiłę na piątym kilometrze za Nowogródkiem w kierunku Nowojelni, w lasku odległym o paręset kroków od szosy.

„Uklęknąwszy przy mogile, poczęła ręką rozgrzebywać cienką warstwę piasku i po paru minutach natrafiła na nogę... Nie mogąc w inny sposób przekonać się, czy rzeczywiście to ciało jednej z Sióstr, zerwała z tej nogi podwiązkę... I teraz odsłoniła się cała potworna prawda... Oto na tej podwiązce widzi numer s. Sergii...” – pisze ks. Zienkiewicz.

W chwili zbrodni na nazaretankach „Wujek” ma zaledwie trzydzieści trzy lata. Czy odnosząc ten wiek do wieku Chrystusa i używając ulubionej terminologii ks. Zienkiewicza „kończy się właśnie jego Nazaret”? Jakże świadomy musiał być i dobrze wypełniony ten Nazaret Lembówki, Duniłowicz i Pińska, skoro młody ksiądz wkracza w kapłaństwo przez krzyż i mękę Jedenastu Nazaretanek. I nie waha się, choć powodów do lęku o własne bezpieczeństwo i życie nie brakuje.

„Jak one szły...”

Okoliczności męczeństwa sióstr znane są z fragmentarycznych wypowiedzi uczestników egzekucji. Jeden z gestapowców, Niemiec pochodzący z Łotwy, który stołował się u Polki, Marii Tarnowskiej, w niedzielę 1 sierpnia 1943 r. zjawił się na śniadaniu. „W pewnym momencie złapał się za głowę i powiedział: «Ach, jak one szły, trzeba było widzieć, jak one szły!». Na pytanie gospodyni domu: «Kto szedł?», odpowiedział: «Siostry». Innym razem powiedział: «Tak, one rzeczywiście były niewinne». Estończyk pracujący w komisariacie, który widział siostry w piwnicy przed śmiercią i uczestniczył w egzekucji, opowiedział, że siostry „w lesie przed straceniem poklękały wszystkie, modliły się, a następnie klęcząc żegnały się ze sobą. Matka przełożona każdą błogosławiła. Ostatni cios odbierały na klęczkach”. U innej rodziny polskiej, państwa Cieślewiczów, stołowali się dwaj oficerowie z brygady lotnej z Baranowicz i ich kierowca. Pan Cieślewicz próbował dowiedzieć się czegoś o losie sióstr od szofera. Powiedział on, że „sami oficerowie z lotnej brygady rozstrzeliwali siostry. I że tylko jedną ich prośbę wykonali, mianowicie siostry prosiły, aby nie zdejmowano z nich ubrania zakonnego. Tak się stało – miały wszystko na sobie”.

Zastygłe w modlitwie

W marcu 1945 r. udało mu się doprowadzić do ekshumacji sióstr. Mieszkańcy byli świadkami niezwykłej procesji: na saniach – bo na drogach wciąż leżał śnieg – wieziono trumny z ofiarami hitlerowskich zbrodni. Teresa Rybij, siostra ks. Zienkiewicza, wówczas nastolatka, była obecna przy ekshumacji sióstr. Zapamiętała, że w tamtych dniach w całym miasteczku czuć był fetor rozkładających się ciał. Mogił było wiele, odkopywano kolejne ofiary. Kiedy odkopano zbiorowy grób nazaretanek, nie unosił się żaden nieprzyjemny zapach, było zupełnie inaczej. Czyste, zimne powietrze, jakby to już nie były rozkładające się ciała, ale byty zupełnie inne. Jedna z sióstr – wspomina pani Teresa – została wyjęta w pozycji klęczącej, jakby zastygła w modlitwie.

2018-04-25 11:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

One służą życiu

Niedziela łódzka 48/2019, str. 1, 7

[ TEMATY ]

jubileusz

siostry

zgromadzenie

Maria Niedziela

Siostry w kaplicy swojego domu

Siostry w kaplicy swojego domu

Potrójną uroczystość – Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, jubileusz oficjalnego zatwierdzenia i rejestracji oraz istnienia domu na terenie parafii – świętowały antonianki w niedzielę, 24 listopada, na łódzkich Stokach

Nie zapomnę pierwszej wizyty u nich (Dom Samotnej Matki – przyp. red.) – mówił abp Grzegorz Ryś, wskazując na obecne w kościele siostry. – Byłem przede wszystkim zachwycony tym, z jakim szacunkiem, zaufaniem i miłością mówiłyście o kobietach, które przyjmowałyście. Zaufanie, brak podejrzliwości, miłość – to jest to – tak rządzi Chrystus – dodał metropolita łódzki, który przewodniczył Mszy św. dziękczynnej za 60 lat oficjalnego istnienia i działalności zgromadzenia sióstr antonianek od Chrystusa Króla i 40 lat ich pracy w parafii Matki Boskiej Różańcowej na łódzkich Stokach.

CZYTAJ DALEJ

Rosja: Cały świat włączył się w nawracanie Syberii

2021-07-23 08:01

[ TEMATY ]

Rosja

Syberia

Karol Porwich

Praca duchownych katolickich na Syberii to praca misyjna, w swojej działalności współpracują z innymi wyznaniami, a wierni i duchowni katoliccy w tym miejscu świata to mieszanka narodowości – mówi PAP proboszcz katedry w Irkucku o. Włodzimierz Siek.

Proboszcz katedry jest zarazem wikariuszem generalnym diecezji św. Józefa – największej terytorialnie diecezji rzymskokatolickiej na świecie. Obejmuje ona obszar blisko 10 mln km2. „Na tak rozległym terenie mamy pięć dekanatów” – mówi o. Siek, ale zastrzega, że dane te są umowne. W diecezji są bowiem dekanaty mające tylko trzy parafie, zamiast pięciu. Parafie istnieją w większych miastach, poza nimi pod opieką duchownych są mniejsze „punkty dojazdowe”.

CZYTAJ DALEJ

Wotum muzyczne organisty i kompozytora Henryka Nawotki

2021-07-23 17:53

[ TEMATY ]

Jasna Góra

organista

kompozytor

wotum

BPJG

Dorobek całej swojej twórczości i pracy zawodowej w postaci zbioru nutowego złożył na Jasnej Górze uznany bydgoski organista, nauczyciel, dyrygent i kompozytor Henryk Nawotka.

Jak wyjaśniał Henryk Nawotka Jasna Góra jest dla niego wyjątkowym miejscem i dlatego tu pragnął ofiarować dorobek swojego zawodowego życia. - Chciałbym złożyć literaturę muzyczną, wyrażoną w nutach, która służyła mi ponad 55 lat mojej pracy zawodowej. Tych nut nazbierało się wiele. Wotum zawiera nie tylko literaturę muzyczną wysokich lotów: Beethovena, Mozarta, Haendla, ale również moje własne utwory - dodał artysta. Wyraził nadzieję, że w jasnogórskim sanktuarium będą należycie służyć innym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję