Reklama

Niedziela Legnicka

Gross-Rosen – miejsce poniżenia, ale i mocy ducha

21 kwietnia 2018 r., przypadała 35. rocznica powstania Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy. Przez pierwszych 12 lat znajdowało się ono w granicach diecezji legnickiej. W tym okresie odbywały się tam zapoczątkowane już wcześniej uroczystości religijne, których kontynuację przejęto w obecnej diecezji świdnickiej

Niedziela legnicka 18/2018, str. VI

[ TEMATY ]

obóz koncentracyjny

Gross‑Rosen

Rogoźnica

ks. Piotr Nowosielski

Gross-Rosen. Kamieniołom, miejsce ciężkiej pracy i śmierci wielu więźniów

Przypomnijmy, że Muzeum znajduje się w pobliżu popularnej drogi łączącej Strzegom z Jaworem. Obejmuje ono obszar byłego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego, który powstał w sierpniu 1940 r., jako filia obozu w Sachsenhausen.

Gross Rosen był obozem nastawionym na obsługę miejscowego kamieniołomu. Mordercza 12-godzinna praca w kamieniołomie, głodowe racje żywnościowe, brak należytej opieki lekarskiej, nieustanne maltretowanie i terroryzowanie więźniów zarówno przez załogę SS, jak i więźniów funkcyjnych, powodowały dużą śmiertelność. Stąd też był on postrzegany jako jeden z najcięższych obozów koncentracyjnych.

Zasadnicza rozbudowa obozu Gross-Rosen przypada na rok 1944. Zmienia się wtedy również jego charakter. Obok centrali w Gross-Rosen powstają liczne filie (ok. 100) zlokalizowane przede wszystkim na terenie Dolnego Śląska, Sudetów i Ziemi Lubuskiej. Ogółem przez Gross-Rosen – obóz macierzysty i jego filie – przeszło ok. 125 tys. więźniów. Do najliczniejszych grup narodowościowych należeli Żydzi (obywatele różnych państw europejskich), Polacy oraz obywatele Związku Radzieckiego. Szacunkowa liczba ofiar obozu Gross-Rosen wynosi około 40 tys.

Reklama

Obóz został wyzwolony przez Armię Czerwoną 14 lutego 1945 r.

Czas powojenny, czas zapomnienia?

– Po wojnie, przez 38 lat, obóz nie miał konkretnego właściciela, czy organu, organizacji, czy instytucji, która odpowiadałaby za ten teren. Pierwszy nadzór po wojnie pełnił Wydział Kultury Wojewódzkiej Rady Narodowej we Wrocławiu, potem np. ZBOWiD, nawet Muzeum z Auschwitz-Birkenau, potem Muzeum Okręgowe w Wałbrzychu. Otwarcie tutaj w 1983 r. Muzeum pozwoliło uratować to, co zostało – mówi dyrektor Muzeum Janusz Barszcz.

Czas działalności Muzeum

Dyrektor wymienia też podejmowane na przestrzeni lat działania. Najpierw porządkowanie i karczowanie terenu, stworzenie części muzealnej z poszerzeniem ekspozycji wystawienniczej, a z czasem jej unowocześnienie; realizacja dużego projektu konserwatorsko-remontowego pod nazwą „Kamienne piekło 1”; konserwacja 31 struktur budowlanych, zrekonstruowanie baraku mieszkalnego (było ich 36), wieży strażniczej (było ich 20), która obecnie pełni także funkcję punktu widokowego, oczyszczenie tzw. części oświęcimskiej i pozostałych części obszaru Muzeum wraz z kamieniołomem, który w międzyczasie został wykupiony z rąk prywatnych.

Reklama

Cały czas jest też prowadzona praca oświatowa z młodym pokoleniem, prowadzone są badania naukowe wraz z gromadzeniem kolejnych materiałów i relacji świadków. Ostatnio zakończone zostały prace IPN w miejscu, gdzie odkryto zbiorową mogiłę. – Prowadzimy te wszystkie prace po to, aby to zabezpieczyć dla przyszłych pokoleń i liczymy na zwiedzających – dodaje dyrektor Barszcz.

Zwiedzanie

A skoro o zwiedzaniu mowa, warto docenić to, że w naszym regionie mamy miejsce, w którym dorośli mogą sobie przypomnieć, a młodsi poznawać bolesną część historii naszej Ojczyzny, Europy czy nawet świata. Pomocą w tym spotkaniu z historią służą muzealni przewodnicy. Jednym z nich jest Wojciech Skibiński, który rzeczowo opowiada o tym, co można w Muzeum zobaczyć.

Charakterystycznym obrazem tego miejsca jest dobrze zachowana Brama Obozowa oraz dwa przylegające do niej pomieszczenia.

– Dziś znajdują się w nich dwie wystawy: „Zaginione człowieczeństwo” mówi o tym, co stało się po dojściu Hitlera do władzy; druga dotyczy Kompleksu Riese w Górach Sowich, gdzie zgromadzeni w 13 podobozach więźniowie pracowali katorżniczo przy drążęniu sztolni – mówi p. Skibiński.

Baraki i place

Przekraczając bramę, widać pozostałości po drewnianych barakach, oraz części murowane, np. z łaźnią, piwnicami budynku tkalni, warsztatów szewskich. Po przeciwnej stronie znajduje się plac apelowy, z częścią kuchni obozowej. Jest też ściana śmierci oraz zrekonstruowany barak. – To dawny Blok nr 7. W nim mieszkali więźniowie, którzy pracowali na dwie 12- godzinne zmiany, po 300 osób na każdej zmianie – mówi p. Wojciech.

Kamieniołom

Miejscem katorżniczej pracy był niedaleki kamieniołom. – Roczne wydobycie granitu sięgało ok. 180 tys. ton. A metr sześcienny granitu waży ok. 3,5 tony. Dlatego gdybyśmy chcieli to roczne wydobycie załadować na wagony kolejowe, byłoby ich kilka tysięcy – wyjaśnia p. Skibiński. – Więźniowie pracowali razem z pracownikami cywilnymi, ale oczywiście wykonywali te najcięższe prace. Do obiadu, każdy z nich musiał z tego głębokiego wyrobiska wyjść 5,6 razy z ciężkim odłamkiem kamienia.

Każde z pokazywanych tu miejsc ma swoją szczególną historię, stąd też na jego zwiedzanie trzeba poświęcić ok. 2,5-3 godz.

Więcej informacji na ten temat znajdziemy pod adresem: www.gross-rosen.eu .

Modlitewna pamięć o Gross-Rosen

„Dobrze, że pamiętacie o tym miejscu wielkiego poniżenia człowieka, ale i miejscu, gdzie się okazywała moc ducha ludzkiego” – mówił 2 czerwca 1997 r. do więźniów tego obozu Jan Paweł II podczas niezapomnianego spotkania w Legnicy.

Wartość tego miejsca kaźni doceniał też pierwszy biskup legnicki Tadeusz Rybak, który znał je już wcześniej, jako miejsce modlitwy za pomordowanych. Zwyczaj ten został zapoczątkowany w listopadzie 1980 r. przez ojców dominkanów z harcerzami z Wrocławia. Od tej pory miejscowy proboszcz podjął się organizacji 2 listopada procesji żałobnej i modlitwy za zmarłych. W roku 1981, w dniach 25-27 września, odbył się Zlot Drużyn ZHP, noszących imiona bohaterów Szarych Szeregów. Podczas tego spotkania miała miejsce uroczystość odsłonięcia i poświęcenia tablicy upamiętniającej zamordowanego w tym obozie hm. Floriana Marciniaka, twórcę i pierwszego naczelnika Szarych Szeregów. Temu wydarzeniu przewodniczył bp Rybak, jako ówczesny wrocławski biskup pomocniczy. Kiedy został pierwszym biskupem utworzonej w 1992 r. diecezji legnickiej zarządził, aby co roku w pierwszą niedzielę września na terenie dawnego obozu spotykać się na wspólnej modlitwie za pomordowanych i ocalałych więźniów obozu. Zwyczaj ten jest kontynuowany do dzisiaj.

W krajobraz obozowy wpisał się także granitowy krzyż, który powstał z inicjatywy kapłanów i wiernych dekanatu Strzegom (ze śp. ks. dziekanem Stanisławem Siwcem na czele) w 1995 r. W roku 1999, po ogłoszeniu 13 czerwca przez Jana Pawła II 108 Męczenników, wśród których znalazł się więzień tego obozu, michalita ks. Władysław Błądziński, krzyż w dniu 5 września został uzupełniony o płaskorzeźbę, koronę z ciernia i tablicę pamiątkową, przypominającą tego błogosławionego.

Zapraszamy więc do odwiedzenia tego miejsca, może w jeden z wolniejszych weekendowych dni. Od 1 maja do 30 września Muzeum jest czynne od godz. 8.00 do 18.00.

Relacja dźwiękowa ze spotkania w Muzeum na stronach Radia Plus Legnica: www.legnica.fm, a fotogaleria na www.niedziela.diecezja.legnica.pl .

2018-05-02 09:46

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pomnik ofiar obozu pracy przymusowej Gräben

Niedziela świdnicka 49/2019, str. I

[ TEMATY ]

rocznica

obóz koncentracyjny

Gross‑Rosen

obóz

Gräben

Krystyna Smerd

Na pamiątkowej tablicy informacje o filii obozu w Gross-Rosen w Gräben zamieszczono w języku polskim, hebrajskim, angielskim i niemieckim

O istnieniu Arbeistlager Gräben długo nie wiedziano. Nie jest nigdzie wymieniany na liście niemieckich obozów pracy przymusowej i miejsc zagłady utworzonych przez Niemców w samych Niemczech oraz na terenie okupowanej Polski w czasie II wojny światowej

Nieznani byli jego więźniowie. A jednak historia nie dała o tym miejscu zapomnieć. W poniedziałek 25 listopada br. w strzegomskiej dzielnicy Grabina miała miejsce wzruszająca uroczystość odsłonięcia Pomnika Ofiar Niemieckiego Reżimu Nazistowskiego w Gräben – przygotowana przez Oddział Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu, Urząd Miejski oraz Muzeum KL „Gross-Rosen” w Rogoźnicy. W uroczystości uczestniczyli: Kompania Honorowa Wojska Polskiego, poczty sztandarowe miasta Strzegomia, szkół, straży pożarnych – wystawione przez gminne jednostki OSP, przedstawiciele władz państwowych, samorządowych – województwa dolnośląskiego, powiatu świdnickiego, miasta i gminy Strzegom, Instytutu Pamięci Narodowej oraz żyjące dwie byłe więźniarki Arbeistlager Gräben – polskie Żydówki ze Śląska: Lea Gleitman – mieszkająca obecnie w Szwecji i Sonia Abiri – w Izraelu. Jednym z gości honorowych był m.in. Stanisław Gebhardt z Wrocławia – były więzień Niemieckiego Nazistowskiego Obozu Koncentracyjnego Gross-Rosen w Rogoźnicy – obozu, który miał aż 100 filii, przez który przeszło ponad 125 tysięcy więźniów, a przybliżona liczba zmarłych, zamęczonych i zamordowanych w nim szacowana jest na ok. 40 tysięcy.

Uroczystość rozpoczęła się od odśpiewania polskiego hymnu. Przy pomniku do licznie zebranych jej uczestników przemawiali: poseł na Sejm Marek Dyduch, burmistrz Strzegomia Zbigniew Suchyta, przedstawiciel IPN – zastępca dyrektora dr Katarzyna Pawlak-Weiss oraz byłe więźniarki – Lea Gleitman i Sonia Abiri, które przypomniały, że wśród dziewcząt zmuszonych do pracy dla III Rzeszy w tym miejscu, oprócz Żydówek polskiego pochodzenia były także Żydówki pochodzenia węgierskiego i holenderskiego.

Arbeitslager Gräben

Arbeitslager Gräben – jako filia obozu koncentracyjnego Gross-Rosen istniał w latach 1943-45. Na początku 1945 r. doszło do ewakuacji więźniarek tej filii. Przeszły one pieszo do obozu w KL Bergen-Belsen. Był to marsz bardzo trudny. Tylko nieliczne z nich doczekały wyzwolenia. Kulminacyjnym punktem uroczystości odsłonięcia pomnika w Strzegomiu była modlitwa za zmarłe więźniarki filii KL Gräben i ofiary ewakuacji, która zebrała jak wszystkie marsze ewakuacyjne straszliwe śmiertelne żniwo. Modlitwę na uroczystości przy pomniku prowadzili po hebrajsku – Dawid Basok – rabin żydowskiej wspólnoty religijnej z Wrocławia, a następnie przedstawiciel Kościoła katolickiego ks. prał. Marek Babuśka, dziekan parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Strzegomiu, który też monument uroczyście poświęcił. Symbolicznego odsłonięcia pomnika, zdejmując szarfę biało-czerwoną, dokonały razem Lea Gleitman i Sonia Abiri w asyście członków rodziny oraz Krzysztofa Kaszuba – znawcy przeszłości historycznej Strzegomia, który odszukał obie więźniarki – żyjących świadków historii – z czasów istnienia KL Gräben, o którym pierwsza opowiedziała długoletnia mieszkanka Grabów Anna Białołus pamiętająca obozowe zabudowania z pierwszych powojennych lat, gdy jako dziecko z rodzicami przybyła do Strzegomia, gdzie zamieszkała na Grabach. Po odsłonięciu pomnika przedstawiciel Wojska Polskiego odczytał przejmujący Apel Pamięci, dedykowany więźniarkom, a kompania honorowa oddała salwę. Na zakończenie uroczystości jako pierwsze kwiaty i wieńce złożyły pod tablicą byłe więźniarki Lea Gleitman i Sonia Abiri oraz były więzień KL Gross-Rosen Stanisław Gebhardt z Wrocławia, a następnie przedstawiciele władz państwowych i samorządowych oraz delegacje uczestniczące w uroczystości.

Spotkanie z więźniarkami w SCK

Jako pierwszy został zaprezentowany rys historyczny o Arbeitslager Gräben, który przedstawili przedstawiciele IPN oraz Muzeum. O swoich poszukiwaniach świadków historii i istnieniu filii obozu w Gräben opowiedział następnie Krzysztof Kaszub, który kolejno przekazywał mikrofon byłym więźniarkom, bohaterkom tego spotkania, i prosił o podzielenie się swoimi wspomnieniami z mieszkańcami Strzegomia. Na zakończenie odbyła się projekcja filmu Instytutu Pamięci Narodowej pt. „To była cała noc”, odnoszącego się do historii filii Gräben, po którym przeprowadzono dyskusję.

– W marcu 1943 r. pracowałyśmy w getcie w Sosnowcu – wspomina Lea Gleitman.

– Pewnego dnia przyszedł rozkaz i esesmański oficer powiedział do nas, gdy siedzieliśmy po posiłku w sali, żeby wychodzić natychmiast. I tak zawlekli nas do obozu w Gräben. Zanim jednak to nastąpiło, trafiłyśmy na kilka dni do budynku mojej szkoły w Sosnowcu. Do mojego dawnego gimnazjum, do którego zdążyłam chodzić tylko rok, bo wybuchła wojna. Niemcy z naszej szkoły zrobili w tamtym czasie obóz przejściowy. Byłyśmy tam dwa dni i stamtąd zawieźli nas do Gräben. Nie miałam pojęcia, gdzie jesteśmy, jak tu nas przygnano. Przyszłyśmy do fabryki, której tu dziś już nie ma, i tam od razu postawili nas przy maszynach. W barakach było ciepło. Nie mogę powiedzieć, że nie. Miałyśmy też ciepłą wodę z prysznica do mycia – wielki luksus z tym, co przyszło potem. Zaczęła się nasza praca w fabryce – tu na Grabinie. Niemcy przywozili na to miejsce len z pola i my ten len musiałyśmy na maszynach przerabiać. Były to olbrzymie maszyny, które niejeden raz zraniły nasze dziewczęce ręce. Pracowałyśmy na dwie zmiany przez 12 godzin od szóstej rano do szóstej wieczór w pierwszym tygodniu i w następnym tygodniu od szóstej wieczór do szóstej rano. Było to straszliwie ciężkie zajęcie nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Duchowo nie mogłyśmy wytrzymać. Każda z nas zamartwiała się o to, co się dzieje z naszymi rodzicami, rodzeństwem, krewnymi, ale nie myślałyśmy o najgorszym. Musicie wiedzieć, że człowiek w takich chwilach ma zawsze nadzieję i wiarę, że może ktoś jeszcze przeżyje – podkreślała. – Byłyśmy cały czas pilnowane. W niedziele nie pracowałyśmy, siedziałyśmy w barakach. Co robiłyśmy – ktoś mnie kiedyś zapytał? Chciałyśmy ten czas przeżyć po prostu, jak ludzie. Niemcy chcieli z nas uczynić zwierzęta. Ale myśmy robiły sobie w tajemnicy wieczorki poetyckie w tych barkach. Recytowałyśmy cicho wiersze Mickiewicza, które pamiętałyśmy ze szkoły, śpiewałyśmy. Niektóre dziewczęta tworzyły swoje wiersze i je recytowały dla koleżanek. A w tych wierszach marzyłyśmy o wolności o spotkaniu z rodziną, której – jak się okazało po latach – miałyśmy już nigdy nie spotkać. W drugiej połowie grudnia 1944 r., po półtora roku od przybycia do Grabiny, przyszedł rozkaz o ewakuacji obozu. Było bardzo zimno. Szłyśmy w tej ewakuacji przez straszliwie zimne w tym czasie Niemcy. Na drogę włożyłyśmy, co kto miał z ubrania. Po dwa swetry, po dwoje bielizny, naciągałyśmy jedno na drugie. Niemcy cały czas w tym wielkim marszu nas pilnowali uzbrojeni po zęby. Bili kolbami po głowach, jak tylko któraś nie miała siły iść dalej. Szłyśmy przez tygodnie. Widziałam pełno tropów w rowach w czasie tego marszu. Po dwóch tygodniach dotarłyśmy do jakiejś stacji. Stamtąd wagonami jeszcze jechałyśmy pięć dni do Bergen Belsen – celu naszej drogi. To jest koło Hamburga. Ten obóz to było istne piekło. Ludzie wyglądali tam, jak chodzące szkielety. Nie było prycz. Spałyśmy w barakach – wprost na gołej podłodze. Zjadały nas tam wszy. Na dzień dostawałyśmy tylko skrawek chleba i wodnistą zupę. Nie wiem, ile dziewcząt wyszło z Grabiny.

Pan Krzysztof Kaszub, który przeszukiwał niedawno archiwa, uważa, że mogło nas iść w tym marszu ok. 400. Sądzę, że mogło tak być, ale ostatecznie do Bergen Belsen doszła może jedna czwarta z tej liczby, a obóz w Bergen Belsen przeżyło tylko kilkanaście. Żeby zakończyć moją historię, powiem, że z mojej bardzo licznej rodziny przy życiu po wojnie pozostała tylko moja siostra Miriam, która była w obozie na terenie Czechosłowacji, pozostałam ja i moja kuzynka Rachel, która była ze mną w Gräben, i jeszcze jedna moja kuzynka, która nam została, a wyjechała do Izraela przed wojną, gdy te ziemie były dystryktem angielskim.

Bardzo przejmujące wspomnienie przekazała też Sonia Abiri. – Przez cały czas mojej 12-godzinnej pracy w KL Gräben miałam za zadanie napełniać z pomocą maszyny duże worki papierowe jakimś proszkiem. Potem je wiązałam sznurkiem i ładowałam na wagony. Po latach dowiedziałam się, że mógł być proch. Nie miałam pojęcia o tym, co ładuję do tych worków. Teraz ciężko mi z tym żyć. Jestem w rozterce. Obudziły się najgorsze wspomnienia. Chciałam przyjechać do Polski, by uczestniczyć w odsłonięciu pomnika, ponieważ KL Gräben został kompletnie zapomniany przez znawców tej wojennej tematyki. Pan Krzysztof Kaszub wydobył to na światło dzienne. Jestem mu za to wdzięczna. My obie to potwierdzamy, bo długo byłyśmy więźniarkami KL Gräben. Trzeba mówić i pamiętać o tym, jak musiałyśmy tu ciężko pracować dla Niemców i jak wiele z nas, Żydówek z terenu Śląska, straciło tu życie.

CZYTAJ DALEJ

Nabożeństwo Pokutne za Aborcję

2020-07-15 20:16

[ TEMATY ]

modlitwa

Niepokalanów

vaticannews.va

Kochani w najbliższą sobotę, 18 lipca, odbędzie się w Niepokalanowie Trzecie Nabożeństwo Pokutne za Aborcję. Tym razem będziemy przepraszać Boga za grzechy wszystkich odpowiedzialnych za śmierć nienarodzonych dzieci: lekarzy, służby medyczne, polityków, duchownych, nauczycieli.

Chcemy naszym wynagrodzeniem objąć wszystkich ludzi, którzy mogli uratować dzieci skazane za zagładę, ale nic nie zrobili w tej kwestii.

Pan Jezus powiedział: "cokolwiek uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych Mnie uczyniliście".

Świadomość tego, że w każdym człowieku mieszka Bóg, też w tym nienarodzonym, sprawia, że inaczej patrzymy na dar życia. Krzywda zadana dziecku jest krzywdą samego Boga.

Nasze Nabożeństwo Pokutne ma na celu staniecie w prawdzie o sobie, i oddaniem Bogu, który jest Miłością, wszystkiego, co było i jest złe w naszym życiu. Wierzymy, że tylko Bóg może uzdrowić rany zadane przez grzech.

Sprawiedliwość domaga się naprawy wyrządzonego zła.

Są jednak grzechy, do nich zalicza się aborcja, że żadne działania ludzkie nie są wstanie wynagrodzić wyrządzonego zła.

Tylko bezinteresowna i bezwarunkowa miłość Boga do człowieka może to uczynić.

W tych naszych nabożeństwach zanurzamy się w bezkresnym Bożym Miłosierdziu. Bóg jest dobry dla tych, którzy Go wzywają.

Naszym pragnieniem jest aby wszyscy ludzie obarczenie ciężarem grzechów doznali uwalniającej mocy Bożej Miłości.

Ta Miłość wyraziła się najpełniej na Krzyżu. Jezus dobrowolnie wziął twoje i moje grzechy na siebie i złożyć swoje życie jako ofiarę za nasze grzechy. Ukochał nas miłością uprzedzającą, bez naszej zasługi.

Zachęcam was do wynagrodzenia za grzechy swoje i innych ludzi. Stańmy pod Krzyżem i pozwólmy, aby Krew Jezusa, niepokalanego Baranka, obmyła nas z naszych przewinień.

Zapraszam Was do wspólnej modlitwy ekspiacyjnej w sobotę 18 lipca o godzinie 11.00.

Na początku będziemy celebrować Eucharystię w intencji całkowitego zaprzestania aborcji, następnie przed Najświętszym Sakramentem będziemy przepraszać za wszelkie grzechy przeciwko życiu ludzkiemu.

Chcemy ogarnąć wszystkich ludzi odpowiedzialnych za zabijanie nienarodzonych dzieci. Całość będzie transmitowana na YouTube na kanale NIEPOKALANÓW oraz przez Radio Niepokalanów.

Najlepszym wynagrodzeniem za grzechy jest zamówienie Mszy św. w tej intencji.

Jak wiemy Eucharystia jest uobecnieniem jedynej ofiary Chrystusa, która gładzi grzechy świata.

Od ponad roku w Kaplicy św. Maksymiliana w Niepokalanowie jest sprawowana codziennie Msza św. o godzinie 7.00 w intencji wynagrodzenia za grzechy przeciwko życiu.

Każdy może dołączyć swoją intencję składając dowolną ofiarę na ten cel.

Więcej na: https://niepokalanow.pl/sanktuarium/msze-swiete-i-nabozenstwa/obrona-zycia/

Św. Jan Paweł II, którego stulecie urodzin świętowaliśmy w maju tego roku, w swoim nauczaniu mówił o cywilizacji życia i cywilizacji śmierci. Ta druga w naszych czasach zbiera coraz większe żniwa.

Im więcej chrześcijan opowie się świadomie za życiem i podejmie świadome działania w promowaniu wartości chrześcijańskich, tym większa szansa na zwycięstwo dobra nad złem.

Nie bądź obojętnym i nie stój z boku, abyś przez swoją postawę nie stał się odpowiedzialny za kolejne mordowane dzieci.

Być może obecnie rozgrywa się największa bitwa ... o być albo nie być ludzkości. Ta bitwa rozgrywa się w nas, w naszych duszach.

Podejmij walkę z własnym wygodnictwem, egoizmem, lenistwem, z własnymi nałogami, z własnym grzechem.

W tej walce bądźmy cierpliwi, ufni i wytrwali.

Kard. August Hlond prorokował: »Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję«.

Maryja nam towarzyszy jako Matka i Królowa. To ONA w Fatimie i Lourdes wołała: "Pokuty, pokuty, pokuty!"

Niech to wołanie Maryi poruszy nasze serca i zapali nas do większego wysiłku w walce duchowej.

CZYTAJ DALEJ

Święty Synod Kościoła Grecji potępił przekształcenie Hagii Sophii w meczet

2020-07-16 19:00

[ TEMATY ]

Hagia Sophia

MARGITA KOTAS

Stambuł, Hagia Sophia

Święty Synod Kościoła Grecji potępił przekształcenie Hagii Sophii w Stambule w meczet. Z „miejsca kultury” stanie się ona „punktem zapalnym podziału i dezintegracji”, stwierdził w oświadczeniu opublikowanym 13 lipca.

Synod podkreślił, że instrumentalizowanie tego dzieła kultury stanowi wyraz deficytu kulturalnego sąsiedzkiej Turcji. Jest to również odstępstwem od ogólnoeuropejskich zasad pokoju, pojednania i poszanowania innych.

Szacunek dla charakteru tego chrześcijańskiego pomnika wymaga czujności i uwagi Kościołów chrześcijańskich, rządów i organizacji międzynarodowych działających na rzecz pokoju, współistnienia i współpracy między narodami, kulturami i wspólnotami religijnymi, aby osiągnąć cofnięcie przekształcenia świątyni konstantynopolitańskiej w meczet, domaga się w swoim oświadczeniu Święty Synod Kościoła prawosławnego Grecji. Zapewnia, że uczyni wszystko na arenie międzynarodowej, aby ta wielka świątynia była wykorzystywana zgodnie z jej przeznaczeniem.

24 lipca, gdy w Hagii Sophii będą się odbywały pierwsze piątkowe modły islamskie, w świątyniach prawosławnych Grecji oraz na całym świecie powinien zostać odśpiewany Akatyst ku czci Bogurodzicy. Zaproponował to dyrektor generalny Diakonii Kościoła Grecji, bp Agathangelos (Charamantidis) z Fanarionu, w rozmowie z portalem orthodoxia.info.

Hymn Akatyst pochodzi najprawdopodobniej z V-VI wieku. Jego autorstwo jest niepewne: ostatnio najczęściej bywa przypisywany św. Romanowi Pieśniarzowi (Roman Melodos), wcześniej przeważał pogląd o jego pochodzeniu od patriarchy Konstantynopola Sergiusza, albo od diakona Jerzego Pizydesa – zakrystiana w katedrze Hagia Sophia. Był uroczyście śpiewany w podzięce za uratowanie Konstantynopola podczas oblężenia awarskiego w 626 r. Inni podają, że wykonano go dopiero w podziękowaniu za ocalenie stolicy nad Bosforem od oblężeń arabskich za Konstantyna IV w 677 i Leona III w 718 r.

Bp Agathangelos podkreślił, że odpowiedzią na wydarzenia wokół Hagii Sophii (świątyni Mądrości Bożej) może być jedynie modlitwa. „Podobnie jak nasi przodkowie zawsze, kiedy wrogowie oblegali mury Konstantynopola, zwracali się do «Niezwyciężonej Hetmanki», także i my teraz musimy wypraszać wstawiennictwa Dziewicy Maryi, aby uratowała Hagię Sophię z tak wielkiego niebezpieczeństwa”, stwierdził hierarcha.

Biskup Fanarionu zacytował historyka Kościoła, prof. Vlasiosa Feidasa, który napisał niedawno, że „wieczna Boska Liturgia, przerwana w 1453 roku najazdem na Konstantynopol, nie została zakończona”, natomiast kontynuowana jest wszędzie tam, gdzie oddawana jest cześć „mądrości Bożej”. Każdy wyznawca prawosławia musi mieć 24 lipca przed oczami obraz, że gdy pod kopułą Hagii Sophii zabrzmią wersety Koranu, w tym samym czasie w niezliczonych świątyniach świata zabrzmi hymn Akatyst, powiedział bp Agathangelos: „Zatem zjednoczmy nasze modlitwy, zwróćmy się do Matki Najświętszej pamiętając, że ziemia świętuje, gdy niebo świętuje”, powiedział prawosławny hierarcha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję