Reklama

Edytorial

Pomnik, który przemówił

2018-05-16 11:23

Lidia Dudkiewicz, Redaktor Naczelna „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 20/2018, str. 3

Bożena Sztajner/Niedziela

Polski pomnik katyński w Jersey City, o który w ostatnich tygodniach rozegrała się bitwa z burmistrzem tego miasta, pozostanie na nadbrzeżu rzeki Hudson. Będzie tylko przesunięty 60 m na południe od miejsca, gdzie teraz się znajduje. W nowej lokalizacji w dalszym ciągu będzie stał na tle Manhattanu i opowiadał o sowieckich zbrodniach dokonanych na Polakach w 1939 i 1940 r. Odnosimy wrażenie, że burmistrz Jersey City Steven Fulop nie wiedział o tym wszystkim, gdy podejmował decyzję o zamknięciu pomnika w magazynie. Teraz bije się w piersi, a nawet zamierza się spotkać z marszałkiem Senatu RP, którego obraził w związku ze sporem o pomnik. Oczy pomogła mu otworzyć Polonia amerykańska, którą poparły różne amerykańskie środowiska. Siła pomnika przemówiła. A sprawca całej wojny o katyński pomnik przyjął nawet zaproszenie do odwiedzenia byłego niemieckiego obozu zagłady w Auschwitz. Dla burmistrza Jersey City będzie to więc kolejna lekcja prawdziwej historii dotyczącej eksterminacji narodu polskiego. Również dla nas walka o pomnik katyński nad rzeką Hudson to lekcja, która pokazuje, że wiele można osiągnąć przez zjednoczenie w słusznej sprawie sił Polonii i państwa polskiego.

Jedność Polaków jest potrzebna na wielu frontach, nad Polską bowiem wyraźnie zbierają się czarne chmury. Grozi nam grabież polskiego majątku – może się okazać, że Polacy będą musieli zapłacić Żydom 300 mld dolarów za to, że w czasie II wojny światowej Niemcy mordowali ich przodków. To konsekwencja podpisania 9 maja 2018 r. przez prezydenta Stanów Zjednoczonych tzw. ustawy 447 – o zwrocie majątków pożydowskich. W środowiskach opiniotwórczych komentarz do tego faktu zamyka się w pytaniu: Czyżby Donald Trump sprawił, że Polska ostatecznie przegrała II wojnę światową? Zygmunt Staszewski – dyrektor krajowy Kongresu Polonii Amerykańskiej, niejako uprzedzając fakty, powiedział tydzień temu dla „Niedzieli”, że za groźną dla Polski ustawą 447 stoi bardzo silne w Stanach Zjednoczonych lobby żydowskie. Wskazał na dyskryminacyjny charakter tej ustawy, gdyż dotyczy ona tylko mienia żydowskiego, a nie odnosi się do mienia polskiego, cygańskiego, ukraińskiego – czyli innych poszkodowanych w wyniku II wojny światowej. Zdaniem amerykańskiego działacza polonijnego, odbywa się właśnie bezprawne ingerowanie amerykańskich polityków w system prawny obowiązujący w naszym suwerennym państwie. A podpis prezydenta Trumpa to już finał działań środowisk zmierzających do zagarnięcia polskiego mienia.

Reklama

Musimy więc wyraźnie powiedzieć światu, że to nie Polacy wywołali II wojnę światową i nie Polacy ją prowadzili. Płacić odszkodowania powinni nie Polacy, którzy byli ofiarami, lecz Niemcy, którzy byli katami. Trzeba też zauważyć, że Niemcy uparcie i konsekwentnie prowadzą politykę historyczną, która ma na celu pomniejszenie ich odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej. Można tu nawet mówić o fałszerstwie historycznym. Okazuje się, że liczby świadczące o niemieckich zbrodniach są wciąż zaniżane, a dokumenty tych zbrodni znikają. Pisze się nowa, zafałszowana historia. To właśnie Polska powinna jak najszybciej wystąpić do Niemiec o odszkodowania. W tym celu trzeba natychmiast dokonać spisu polskich strat w czasie II wojny światowej z kategorycznym żądaniem odszkodowań. A ostatecznie okazuje się, że wojna o pomnik katyński w USA miała jedną pozytywną stronę: ten pomnik przemówił i zaświadczył wobec świata o niemieckich i sowieckich zbrodniach dokonanych na Polakach w czasie II wojny światowej.

Tagi:
edytorial

Idziemy z Jezusem?

2019-06-12 09:01

Ks. Jarosław Grabowski
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 3

Stoimy dziś między pełną miłości obecnością Boga, a krzykiem oskarżania bez jakiejkolwiek chęci porozumienia

Sztajner/Niedziela
Ks. dr Jarosław Grabowski

Trudno się oprzeć wrażeniu, że w Polsce coraz silniej zaznacza się swoisty dualizm. Z jednej strony ciągle sporo w nas przywiązania do tradycji. W procesji Bożego Ciała, która przecież ma być publicznym wyznaniem wiary, biorą udział tłumy. O wielowiekowej tradycji tej uroczystości i jej bogatej oprawie, np. w Łowiczu, napisano niejedną książkę czy rozprawę naukową. Polacy przekazują sobie z pokolenia na pokolenie zwyczaj zdobienia ołtarzy, często dekoracje te są bardzo pracochłonne i wymagają wielodniowych przygotowań, o czym piszemy w artykule „Publiczne świadectwo wiary”. Z drugiej strony w tej samej Polsce mamy do czynienia z groźną eskalacją negatywnych emocji, które – narzucane przez retorykę kampanii wyborczych – coraz mocniej uderzają w każdego z nas. Zdaje się też, że kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego płynnie przeszła u nas w kolejną – parlamentarną. Zjawisko to wyjaśnia na naszych łamach dr Karolina Zioło-Pużuk, językoznawca z UKSW w Warszawie.

Nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z coraz bardziej bezpośrednimi i brutalnymi atakami na Kościół, na symbole religijne, które dla wielu z nas są świętością. To w polskim Gdańsku doszło w tym roku do kpin z procesji z Najświętszym Sakramentem. Trudno więc uniknąć przekonania, że jako naród jesteśmy rozdarci. Stoimy między tym, co święte, a profanacją tego; między manifestowaniem wiary a jej negowaniem; między cichą, pełną zrozumienia i miłości obecnością Boga a krzykiem egoizmu i oskarżania bez jakiejkolwiek chęci porozumienia.

Uroczystość Bożego Ciała ma nam przypomnieć o Bogu, który jest blisko każdego z nas, który pozostawił siebie w Eucharystii w sposób jedyny i wyjątkowy i wciąż pragnie być wśród nas – w naszych wspólnotach, w małych i większych społecznościach, w całym narodzie. Może tegoroczne procesje staną się okazją, by sobie to na nowo uświadomić? Może zamiast patrzeć, czy jesteśmy lepsi od innych, razem popatrzymy na Chrystusa? Dziś każdy z nas powinien zadać sobie pytanie: Czy rzeczywiście idę przez życie z Jezusem? To ważne, niezależnie od tego, kim jestem i jaki jest poziom mojej wiary. W tych dniach Chrystus mówi każdemu z nas – JA JESTEM, a Kościół przypomina, że każda Eucharystia prowadzi do nowej bliskości z Jezusem. Niech więc dobry Bóg scala naszą rozdartą rzeczywistość.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Modlitewna obrona Jasnej Góry

2019-06-17 17:30

Marian Florek

Wszystkie ogólnopolskie media, które komentowały II Marsz Równości w Częstochowie, koncentrowały się na spektakularnych wątkach związanych z tym wydarzeniem. A szkoda. Jakoś bez echa przeszła inicjatywa częstochowskiej Akcji Katolickiej, aby przy figurze Matki Bożej, stojącej na wejściu na plac jasnogórski, zorganizować modlitewną redutę.

Setki, jeśli nie tysiące ludzi z wielu stron Polski przyjechało w dniu 16 czerwca br., aby pokojowo z pełnym szacunkiem dla innych zamanifestować swoje przekonania i obronić przed profanacją Królową Polski - Matkę Bożą Częstochowską.

Wyrażnie podkreślił taki właśnie charakter zgromadzenia Artur Dąbrowski, prezes Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej w Częstochowie. Modlitwę poprowadził ks. Ryszard Umański, proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Częstochowie i kapelan NSZZ „Solidarność” w Częstochowie. Przebiegała ona w atmosferze skupienia i powagi.

Biorący udział w II Marszu Równości i modlący się ludzie zostali sprawnie rozdzieleni przez policję. Incydenty dziejące się na obrzeżach zgromadzenia nie zakłócały atmosfery modlitwy. Wniosek z tego wydarzenia jest zatem jeden i chyba optymistyczny. W dobie prób rozhuśtania społecznych nastrojów, siła modlitwy stanowi jedyne i skuteczne remedium, aby zbudować miedzyludzką zgodę w naszej ojczyźnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Baldisseri dementuje: synod nie będzie wstępem do zniesienia celibatu

2019-06-17 20:15

pb (KAI/Vatican Insider) / Watykan

Sekretarz generalny Synodu Biskupów kard. Lorenzo Baldisseri zdementował przypuszczenia, jakoby Specjalne Zgromadzenie Synodu nt. Amazonii, jakie odbędzie się w październiku br., miało na celu zniesienie celibatu lub wprowadzenie kapłaństwa kobiet. - To, co jest doktryną pozostaje niezmienne - zdecydowanie stwierdził 78-letni hierarcha.

Włodzimierz Rędzioch

W rozmowie z portalem Vatican Insider odniósł się on do dwóch wywołujących dyskusję punktów przedstawionego dziś dokumentu roboczego (Instrumentum laboris) jesiennego zgromadzenia. Punkt 129 sugeruje wprowadzenie nowych posług kościelnych, m.in. dla kobiet, a także udzielanie święceń kapłańskich starszym żonatym mężczyznom, szanowanym w tubylczych wspólnotach. Z kolei punkt 127 proponuje zastanowienie się, czy sprawowanie kościelnej jurysdykcji (władzy) we wszystkich dziedzinach (sakramentalnej, sądowniczej, administracyjnej) musi być związane z przyjęciem sakramentu święceń.

Kardynał wyjaśnił, że problem jurysdykcji ma charakter doktrynalny, a nie tylko dyscyplinarny, gdyż w sakramencie święceń zostają udzielone trzy nierozłączne zadania: uświęcania, nauczania i rządzenia. Papież może komuś zakazać pełnienia któregoś z nich, ale sakramentalnie są otrzymywane razem. W Instrumentum proponuj się zatem wprowadzenie posług niezwiązanych z sakramentem święceń.

Sekretarz generalny Synodu zwrócił też uwagę, że nie jest to końcowy dokument zgromadzenia, lecz zestawienie propozycji zbieranych wśród wiernych przez niemal dwa lata. Odpowiedź na te propozycje dadzą uczestnicy Synodu, konfrontując się z treścią dokumentu i nauczaniem Kościoła.

Włoski kardynał przyznał, że wprawdzie zgromadzenie synodalne dotyczyć będzie konkretnego regionu z jego szczególnymi potrzebami, to jednak jego reperkusje odczuje cały Kościół, bo jest powszechny. Trzeba jednak zrozumieć, że Kościół nie jest „monolityczną kulą”, lecz - jak mawia papież - wielościanem. Pluralizm w Kościele jednak „musi prowadzić do jedności w różnorodności”. Zarazem to „wszystko, co nie dotyczy doktryny jako takiej, konkretnego przesłania ewangelicznego”, może być „dostosowywane do czasów, do miejsc, do okoliczności”.

Odnosząc się do propozycji przyznania funkcji w Kościele kobietom, kard. Baldisseri zwrócił uwagę, że już teraz odgrywają one fundamentalną rolę w życiu Amazonii, np. jako katechetki, zaś Instrumentum laboris proponuje przeanalizowanie możliwości przyznania im oficjalnej posługi. - Istnieje już akolitat i lektorat, nie będące częścią sakramentu święceń, który zaczyna się od diakonatu. Są posługi, które nie wiążą się z sakramentem. Zobaczymy, co nam zostanie zaproponowane [na Synodzie - KAI]. Mówi się także o „wymyśleniu” nowych posług. Dlaczego nie? - pytał retorycznie włoski purpurat.

Powtórzył, że „wszystko, co nie dotyczy struktury, istoty może zostać zmienione, wymyślone”, tak jak było w liturgii czy muzyce kościelnej, gdzie kiedyś istniał tylko chorał gregoriański, później napisano hymny, a w końcu do liturgii weszły pieśni ludowe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem