Reklama

Komunijne dzieci

2018-05-16 11:24

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 20/2018, str. V

Agnieszka Raczyńska
W maju dzieci po raz pierwszy przyjmują do serca Eucharystycznego Chrystusa

Maj, dla wielu najpiękniejszy miesiąc roku, rozkwita w całej pełni. W Kościele to okres szczególnej czci Matki Bożej. Gromadzimy się w tych dniach w kościołach, przy kapliczkach i przydrożnych figurach na nabożeństwach majowych. Maj to również czas, kiedy tak wiele dzieci po raz pierwszy przyjmuje do swojego serca Eucharystycznego Chrystusa.

Pierwsza Komunia św. jest ważnym wydarzeniem nie tylko dla przyjmujących i ich rodzin, lecz także dla całej wspólnoty parafialnej i szkolnej. Większość dzieci do Pierwszej Komunii św. przystępuje właśnie w maju, ale są i czerwcowe uroczystości komunijne. Do rzadkości należą terminy kwietniowe, choć w naszej diecezji i takie się zdarzają. – Komunia to ważny moment w życiu dziecka – przekonuje katecheta z Sosnowca. – Przygotowania do tej uroczystości trwają przez cały rok. Efektem tych starań jest znajomość całego katechizmu. Dzieci muszą mieć świadomość wydarzenia, w którym bezpośrednio uczestniczą – dodaje.

Do dziecięcych serc

– Dzieci, choć dopiero 9-letnie, muszą zdawać sobie sprawę z faktu, że Jezus naprawdę przyjdzie do ich serc, muszą być świadome, odpowiedzialne, stąd już w klasie I mówi się o przystąpieniu do Pierwszej Komunii św. Na spotkaniach zachęcamy także rodziców, aby rozmawiali ze swoimi dziećmi o tym ważnym w ich życiu wydarzeniu, aby nie był to temat tabu. Wydaje się, że współcześni 9-latkowie są bardzo dobrze przygotowani do przyjęcia sakramentu Komunii św., coraz częściej zauważam, że są bardziej dociekliwi, dużo pytają, drążą temat. Jeszcze kilka lat temu dzieci były bardziej zamknięte i wstydliwe – mówi Elżbieta Wasilewska, katechetka w szkole podstawowej. Warto zaznaczyć, że przygotowanie do Pierwszej Komunii św. to nie tylko ćwiczenie pieśni, jakie wyśpiewają Jezusowi podczas Eucharystii, uczenie się wierszy, trenowanie kolejnych kroków i zewnętrznej postawy, ale to przede wszystkim duchowe przygotowanie do niezwykłego spotkania. Dopiero na końcowym etapie ćwiczy się zewnętrzną postawę, widoczną podczas pierwszokomunijnej Mszy św.

– To też jest ważne, że dzieci są skupione, rozmodlone, ale zazwyczaj to, co na zewnątrz, jest odbiciem tego, co dzieje się w sercach dzieci. Świadczy o duchowym przygotowaniu 9-latka do Pierwszej Komunii św. – wyjaśnia p. Mariusz, katecheta.

Reklama

Komunijny zgiełk

Niestety, obserwując cały zgiełk związany z organizacją tego wydarzenia, coraz częściej pojawia się myśl, że zatraca się wymiar duchowy tego wyjątkowego święta. Z takich zmian najbardziej cieszą się restauratorzy oraz osoby zajmujące się sprzedażą dewocjonaliów, ale większe zainteresowanie odnotowują również firmy zajmujące się sprzedażą sprzętu elektronicznego czy komputerowego, bądź pośredniczące w ich sprzedaży.

Gdy nasze dziecko będzie przystępować do Pierwszej Komunii, zazwyczaj musimy się liczyć z dużymi wydatkami. Każda dziewczynka chce wyglądać jak księżniczka, marzy, by mieć piękną niepowtarzalną sukienkę, a ceny takich kreacji wahają się od 150 do 1200 zł. Niektóre mamy decydują się na skorzystanie z usług wizażysty lub fryzjera, który stworzy córce niepowtarzalne uczesanie (od 35-200 zł). Natomiast młodzi panowie powinni sprawić sobie pierwszy elegancki garnitur (od 100 do 500 zł). Należy jeszcze doliczyć buty, bieliznę i koszulę, za które trzeba zapłacić od 220 do 500 zł. W wielu parafiach księża w porozumieniu z rodzicami podejmują decyzję, aby ujednolicić stroje komunijne dzieci, rezygnując z wyszukanych kreacji na rzecz prostych, ale jakże wdzięcznych alb – takich samych zarówno dla chłopców, jak i dla dziewczynek (alby komunijne to koszt około 120-200 zł).

Największym wydatkiem jest jednak przyjęcie komunijne. Coraz rzadziej organizuje się kameralne spotkania w domu, a coraz częściej wynajmuje salę w restauracji. W Polsce ludzie zapożyczają się w bankach, by podołać kosztom Pierwszej Komunii św. Kolejna sprawa to prezent. Z pewnością czasy, gdy Pierwsza Komunia św. kojarzyła się z zegarkiem produkcji radzieckiej czy rowerem, to przeszłość niemal zamierzchła. Dziś giełda prezentowa to komputery, smartfony oraz czeki.

Najpiękniejszy prezent

Tymczasem dzięki Pierwszej Komunii św. dziecko rozpoczyna pełne uczestnictwo w Eucharystii. Jest to najpiękniejszy dar, jaki dziecko dostaje od Pana Jezusa – dar Jego samego. Warto też pamiętać, że Bóg otacza miłością każde dziecko, nieważne jak ubrane i ile gości jest na jego przyjęciu, dlatego modlitwą otaczamy wszystkie dzieci, które w tym roku przystąpiły i przystąpią do Pierwszej Komunii św. Weselimy się wraz z nimi i pełni miłości ofiarujemy za nich gorącą modlitwę, aby Wszechmogący Bóg prowadził i błogosławił im zawsze i wszędzie, a Matka Boża otaczała swą matczyną troską i opieką.

Tagi:
dzieci Pierwsza Komunia św.

Reklama

Pierwsza Komunia Święta

2019-05-20 10:52

Marian Florek/Niedziela

Miesiąc maj jest miesiącem Pierwszych Komunii Świętych. W całej Polsce w kościołach i szkołach odbywają się próby aby godnie przygotować się do tego sakramentu.

Studio TV Niedziela

Pierwsza Komunia Święta wprowadza dziecko w pełnie chrześcijańskiego życia, a przygotowanie do tego sakramentu jest dla niego, dla całej rodziny szansą na pogłębienie przyjaźni z Bogiem oraz na odnowienie życia zgodnie z zasadami Ewangelii. Angażuje nauczycieli, wychowawców i katechetów, buduje wspólnotę ludzi zaangażowanych w życie wiarą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Ojciec Pio – czciciel Maryi

2018-05-09 10:18

Biuro Prasowe Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów Prowincja Krakowska
Niedziela Ogólnopolska 19/2018, str. 8-9

Synowskie oddanie św. Ojca Pio Matce Bożej jest znane. Święty Stygmatyk już w dzieciństwie codziennie odwiedzał „Matkę Bożej Wolności”, Patronkę Pietrelciny – miasta jego urodzenia. Tkliwą pamięć o Matce Bożej pielęgnował aż do czasu swojego odejścia do domu Ojca. 23 września 2018 r. przypada 50. rocznica jego śmierci

Biuro Prasowe OFMCap-Krka
Ojciec Pio miał swoje osobiste, pełne czułości zwroty, którymi odnosił się do swojej „Mateczki”, „Mateńki”, „Kochanej Matki”, „Pięknej Matki”, „Najbardziej Świętej Matki”

Ojciec Pio miał swoje osobiste, pełne czułości zwroty, którymi odnosił się do swojej „Mateczki” , „Mateńki”, „Kochanej Matki”, „Pięknej Matki”, „Najbardziej Świętej Matki”. Wspaniałym przykładem przeżywania bliskiej zażyłości z Matką Bożą jest ekstaza 30 listopada 1911 r., zanotowana przez o. Agostino, w której św. Ojciec Pio zwraca się do niebieskiej Matki: „Twoje oczy są wspanialsze od słońca..., jesteś piękna, kochana Matko, jestem dumny, że Cię kocham..., a więc pomóż mi...”. Nieco później w tym samym uniesieniu duchowym dodaje: „Och, jesteś piękna... śmiejesz się? Nie szkodzi... Jesteś piękna!...”.

Miłość do Maryi – drogowskaz, siła i lek

Być może trudno nam sobie wyobrazić śmiejącą się Matkę Bożą, lecz Jej uśmiech był wyrazem szczęścia i radości ze spotkania z kochającym synem. Jak wielka to była miłość i jakże pokorna, świadczą słowa świętego: „Chciałbym kochać Maryję tak, jak na to zasługuje. Pamiętajmy jednak i o tym, że wszyscy święci i Aniołowie razem wzięci nie potrafią godnie kochać i czcić Matki Bożej”.

Miłość Ojca Pio do Maryi naznaczyła jego duchowość – zarówno kapłańską, jak i zakonną, była wtopiona w całe życie świętego, była jego drogowskazem, siłą, radością, wsparciem, lekiem i uzdrowieniem w chorobie, a także Towarzyszką w umieraniu. Św. Ojciec Pio zachęcał wszystkich, aby podążali za Matką Kościoła, dlatego radził: „Niech Najświętsza Dziewica, która była pierwsza w zachowaniu Ewangelii w całej jej doskonałości i w całej jej surowości, zanim została napisana, otrzyma dla nas tę łaskę i pobudzi nas, abyśmy chodzili w Jej bezpośredniej bliskości. Musimy czynić wielki wysiłek, aby naśladować niezmiennie tę błogosławioną Matkę, aby iść blisko Niej, od czasu gdy nie ma innej drogi życia, z wyjątkiem drogi, którą szła nasza Matka. Nie odmawiajmy przyjęcia tej drogi my, którzy chcemy dojść do jej końca”.

Biuro Prasowe OFMCap-Krka

Miłosierdzie dla dusz czyśćcowych

Doświadczenia bliskości Maryi i zażyłości z Nią znajdujemy w świadectwach spisanych przez współbraci Ojca Pio z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Brat Carmelo da San Giovanni in Galdo wspominał: „Podczas wieczornego oficjum, gdy czytał modlitwę do Matki Bożej, wzruszał się do łez. Tego wieczoru jego głos, w czasie przerywanej wciąż modlitwy, był niezwykły. Był tak wyraźnie poruszony, że z trudem kontynuował modlitwę, a jego wzruszenie udzieliło się obecnym na uroczystości. Na nic się zdały jego starania, by rzekomymi atakami kaszlu ukryć swoją żarliwą miłość do Matki Bożej, która wiele razy, jak twierdził, «ratowała go od piekła, na które zasługiwał».

Wieczorem 15 lipca 1959 r. św. Ojciec Pio był chory i znajdował się w swojej celi klasztornej, podczas gdy w kościele zgromadzili się jego synowie i córki duchowe. Przemówił do nich przez megafon: «Pamiętajmy o tym, że jutro jest święto Matki Bożej Szkaplerznej, będącej szczególną opiekunką dusz czyśćcowych. Polecajmy tej drogiej Matce święte dusze w czyśćcu. Któż z nas nie ma tam swoich bliskich i kto wie, jak wielu z nich cierpi tam może – a nawet z pewnością – także przez nas... Prośmy Mamę, aby przyszła im z pomocą, łagodząc ich cierpienia i chłodząc dręczący ich płomień. Jeżeli my będziemy miłosierni w stosunku do nich, jeżeli – nie daj Bóg! – i my będziemy musieli pójść do czyśćca, Pan Bóg sprawi, iż pojawią się inni, którzy pomogą z kolei nam»”.

Matka, która nigdy nie opuszcza

Jest wiele opowieści, w których widzimy potęgę orędownictwa Matki Bożej oraz powierzania Jej macierzyńskiej opiece wszystkich proszących Ojca Pio o wstawiennictwo. Święty Stygmatyk zawsze pukał do Serca Maryi, aby otrzymać łaskę, o którą prosił. Zwykle też odpowiadał tym, którzy prosili go o modlitwę: „Będę prosić Matkę Bożą” i zachęcał: „Módlmy się żarliwie, zgodnie i ufnie, cierpliwie czekając, aby Pan Bóg i Najświętsza Panna, Jego Matka, odpowiedzieli na nasze modlitwy (...). Bądźmy wierni i wytrwali, a Najświętsza Panienka nie będzie mogła pozostać głucha na modlitwy swoich dzieci (...). Jeśli wytrwamy, to Matka nie pozostanie nieczuła na nasze lamenty”.

Doświadczenie orędownictwa Matki Bożej starał się przekazywać wszystkim, którzy stali się jego duchowymi synami i córkami. Do Józefiny Morgery napisał: „Pamiętaj, że oprócz tego nieodłącznego towarzysza jest również Ta, która kształtuje całą radość naszego serca. Jest Maryja, Matka Jezusa i Matka nasza. Pan Bóg dobroci zechciał dać nam – w porządku duchowym – tak bardzo czułą Matkę, która ciągle czuwa nad naszym zbawieniem. Tak, moja dobra Córko, rozszerzaj coraz bardziej Twe serce na zaufanie tej najukochańszej Matce, która służy nam nie tylko jako więź zjednoczenia z Panem Bogiem, jako więź dobroci, ale także jeszcze jako Pośredniczka, która stała się jakby Środkiem obrony przed wrogami naszego zbawienia. Odwagi więc i ciągle do przodu, ponieważ jeśli wróg nie śpi, aby nas zgubić, to ta błogosławiona Matka nie opuszcza nas ani na moment”.

Święty od Różańców

We fragmencie dziennika z 1929 r. św. Ojciec Pio wymienia swoje codzienne pacierze. W zapisie o medytacjach i nowennach jest także taka notatka: „Codziennie nie mniej niż całych pięć Różańców”. Św. Ojciec Pio wyrażał swoją wielką, czułą miłość do Matki Bożej przez odmawianie Różańca. Z różańcem w dłoniach i z imieniem Maryi na ustach odszedł po wiekuistą nagrodę. Był określany jako „żyjący różaniec”, to znaczy, że każdy dzień jego życia oplatało niekończące się odmawianie „Zdrowaś Maryjo”. Na pytanie swego przełożonego, ile Różańców odmówił w ciągu dnia, odpowiedział: „Muszę powiedzieć prawdę mojemu superiorowi. Odmówiłem mniej więcej trzydzieści; raczej więcej”.

Ktoś zwrócił się do świętego z prośbą: „Ojcze, daj nam jakąś radę, podaj wskazania”. Św. Ojciec Pio odpowiedział: „Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej Różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.

Dwa dni przed śmiercią św. Ojciec Pio powtórzył jeszcze raz tę myśl: „Kochajcie Matkę Najświętszą; czyńcie wszystko, by Ją kochano. Odmawiajcie Różaniec, odmawiajcie go zawsze, róbcie to tak często, jak tylko to jest możliwe”.

Ojciec Pio podjął zaproszenie Pana Jezusa, by być człowiekiem nieustannej modlitwy, dlatego jego Różaniec nigdy nie ustawał. Święty od Różańców, święty naznaczony stygmatami, święty od cudów, święty naszych czasów, święty przez krew, święty, dla którego Msza św. była największym przeżyciem: oto Ojciec Pio.

To dlatego posiał Różaniec w sercach swoich dzieci duchowych, a tym, którzy go dziś szukają, ukazuje się z różańcem w ręku. Takiego zapamiętali go najbliżsi: siedzącego w chórze zakonnym naprzeciw mozaiki głównego ołtarza sanktuarium, niezmiennie z różańcem w ręku; lekko się kołysząc, przesuwał jego paciorki palcami. Jeśli zaś chodzi o czas potrzebny do odmówienia tylu Różańców dziennie, to odpowiedź jest prosta. Ojciec Pio nieraz się zwierzał, że może wykonywać trzy czynności naraz: modlić się, spowiadać i odbywać podróże.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wrocławski Marsz Pamięci Rotmistrza Witolda Pileckiego

2019-05-24 22:54

Agata Pieszko

W przeddzień 71 rocznicy śmierci rotmistrza Witolda Pileckiego ulicami miasta przeszedł Wrocławski Marsz Pamięci zorganizowany przez Stowarzyszenie KoLiber, Akademię Patriotów, Inicjatywę Historyczną, Stowarzyszenie Odra Niemen oraz Federację dla Rzeczpospolitej.

Agata Pieszko

Dla wielu pozostał więźniem nr 4859 bez znanego miejsca pochówku, jednak wszyscy idący dziś z Placu Solnego przez ul. Ruską, Kazimierza Wielkiego, Krupniczą, Podwale, Most Sądowy i Promenadę Staromiejską, upamiętnili Witolda Pileckiego jako żołnierza z imieniem i nazwiskiem, służącego od 1918 roku w Wojsku Polskim i Armii Krajowej, walczącego w wojnie polsko-bolszewickiej, kampanii wrześniowej i powstaniu warszawskim. Upamiętnili założyciela Tajnej Armii Polskiej, dwukrotnie odznaczonego Krzyżem Walecznych. Upamiętnili więźnia Auschwitz, który stworzył w tym piekielnym obozie ruch oporu. Upamiętnili męża i ojca dwójki dzieci straconego 25 maja 1948 r. w więzieniu mokotowskim na Rakowieckiej przez strzał w tył głowy.

– Sama data urodzin rotmistrza Pileckiego może być uznawana za symboliczną, biorąc pod uwagę fakt, że dokładnie 16 lat później, 13 maja 1917 r., na przeciwległym krańcu Europy, w portugalskiej wiosce Fatima miało miejsce pierwsze z szeregu wydarzeń znanych pod nazwą objawień fatimskich – mówił pod pomnikiem Witolda Pileckiego Wojciech Lica, były przewodniczący Regionu Zagłębie Miedziowe NSZZ „Solidarność”

Matka Boska w Drugiej Tajemnicy Fatimskiej prosiła o poświęcenie sowieckiej Rosji swemu Niepokalanemu Sercu i mimo że doszło do I i II wojny światowej, trzeba nam pamiętać o tej modlitwie także dziś, szczególnie w maju, w miesiącu, w którym Maryja po raz pierwszy ukazała się Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie.

Zanim Pilecki został włączony pomiędzy żelazne tryby reżimu hitlerowskiego i sowieckiego, był młodym człowiekiem, który tak jak i my miał pasje i marzenia. W 1922 r. podjął studia na Uniwersytecie im. Stefana Batorego w Wilnie, jako nadzwyczajny słuchacz Wydziału Sztuk Pięknych. Po dziś dzień w kościele parafialnym w litewskiej miejscowości Krupie, na północ od miasta Szawle, znajdują się dwa obrazy autorstwa Pileckiego. Ten młody człowiek, który był uzdolniony plastycznie, kochał, marzył, nie mógł się spodziewać, że zostanie tak ważną częścią historii. Niestety wielu z nas nadal niewiele o niej wie...

Na zakończenie marszu, pod pomnikiem rotmistrza Witolda Pileckiego na Promenadzie Staromiejskiej odczytano wiersz Zbigniewa Herberta „Przesłanie Pana Cogito”, po czym wspólnie zaśpiewano Rotę.

„Na jednym z ostatnich posiedzeń, gdy już było wiadomo, że zginie, Ojciec dał mamie mały metalowy grzebyk i powiedział, żeby koniecznie kupiła książkę Tomasza á Kempis O naśladowaniu Chrystusa. Chciał, żeby mama codziennie czytała nam fragmenty tej cudownej książeczki. To ci da siłę –powiedział do niej. Bardzo sobie cenię tę książeczkę i przez cały czas ją czytam. Jest to także testament dla mnie” – mówiła Zofia Pilecka-Optułowicz, córką rotmistrza Witolda Pileckiego, w wywiadzie z Bogusławem Rąpałą. Możemy zatem przyjąć książkę O naśladowaniu Chrystusa, jako testament dla wszystkich, którym postać Witolda Pileckiego jest bliska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem