Reklama

Krasnobród

Niepodległe drzewa

2018-05-16 11:24

Ewa Monastyrska
Edycja zamojsko-lubaczowska 20/2018, str. II

Ewa Monastyrska
Społeczność Zespołu Szkół ważną dla Polski rocznicę upamiętniła posadzeniem dębu

Parafia Rzymskokatolicka pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, Urząd Miasta w Krasnobrodzie oraz szkolna społeczność włączyły się w obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Ta ważna rocznica jest obchodzona w całym kraju na wiele sposobów. Organizowane są rajdy rowerowe, festiwale pieśni patriotycznych, tworzenie żywych flag. Jednym z krasnobrodzkich pomysłów na uczczenie odzyskania niepodległości Polski było zasadzenie dębu przy Zespole Szkół w Krasnobrodzie. Podczas liturgii sprawowanej w krasnobrodzkim sanktuarium proboszcz parafii pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Krasnobrodzie ks. prał. Eugeniusz Derdziuk, stwierdził, że korzenie polskie to wieczność.

– Obchodziliśmy 2 lata temu 1050. rocznicę chrztu Polski, a tym samym rocznicę powstania naszej państwowości. Chcemy szukać tych głębszych korzeni, by się rozwijać, by myśleć o wiekach i o wieczności; żeby tam zapuszczać nasze korzenie – powiedział podczas homilii ks. Eugeniusz Derdziuk.

Przekazywać dziedzictwo

W uroczystościach brali udział nie tylko nauczyciele i zaproszeni goście, ale przede wszystkim młodzież, dla której wymiar edukacyjny i patriotyczny miał mieć szczególne znaczenie. – To wydarzenie daje tę mocną świadomość, że tak jak dąb, drzewo, które jest symbolem siły i czasu, tego, by się odradzał co wiosnę, potrzebuje mocnego zakorzenienia. Tak jest dokładnie z nami, z ludźmi. Byli przed nami i będą po nas. Świadomość, że my też jesteśmy zakorzenieni tworzy naszą tożsamość i mówi, kim my tak naprawdę jesteśmy, a to jest potrzebne młodym ludziom, co daje odczuć łączność z minionymi pokoleniami. Dąb stanowi zatem bardzo czytelny znak. Wierzę, że będzie to symbol łączności i spojrzenie ku przyszłości. Na tę okoliczność przychodzą mi do głowy słowa wypowiedziane przez św. Jana Pawła II „Dziedzictwo: przejąć, pomnożyć, przekazać” – przyznała w rozmowie dla Katolickiego Radia Zamość Teresa Misiuk, lubelski kurator oświaty.

Reklama

Uroczystości uświetniły występy młodzieży, uczniów Zespołu Szkół w Krasnobrodzie. Młodzi ludzie, przygotowując się do występu, przyznali, że ten dzień ma dla nich duże znaczenie. – Sadzenie dębu może się wydawać zwykłym posadzeniem drzewka, ale gdy zaczęłam brać udział w akademii, zrozumiałam głębszy sens tego wydarzenia. Ludzie żyją, widzą tę historię. Jednak ludzkie życie przemija, umieramy, a takie drzewo widzi wszystko przez kilkadziesiąt, a nawet kilkaset lat. Może się wydawać, że nasze czasy są dobre, ale gdy przyjdą gorsze czasy, ono będzie świadkiem tego wszystkiego. Może kiedyś nam zaszumi i opowie o tym – przyznała Marta Szykuła, uczennica gimnazjum przy Zespole Szkół w Krasnobrodzie.

Między pokoleniami

O inicjatywie wydarzenia podjętej przez Krasnobrodzki Komitet Obchodów 100. Rocznicy Odzyskania Niepodległości burmistrz Krasnobrodu Kazimierz Misztal powiedział, że jest to wzruszający przekaz międzypokoleniowy. – To, co mamy teraz możliwość obserwować, jest spełnieniem moich marzeń. Ta więź międzypokoleniowa: są tu dzieci, młodzież, dorośli i wykonawcy, i uczestnicy... wszyscy jesteśmy razem i wszyscy możemy świętować 100. rocznicę odzyskania niepodległości – powiedział Kazimierz Misztal.

Dąb, znajdujący się przy Zespole Szkół w Krasnobrodzie, nie był jednak jedynym drzewem posadzonym na terenie miasta dla uczczenia odzyskania niepodległości. Przy krasnobrodzkim sanktuarium zasadzono ponad 40 lip stanowiących Aleję Niepodległości. – Wycięliśmy kilka drzew, które zagrażały sąsiadom i niszczyły ten mur. Konserwator zabytków prosił o utworzenie czegoś takiego jak aleja, celem uzupełnienia masy listnej zdjętych drzew. Powstał taki pomysł, by na uczczenie stulecia niepodległości utworzyć aleję. W pierwszym zamiarze miało to być 18 drzew, jednak Ksiądz Proboszcz rozbudował ten pomysł, tworząc aleję – powiedział jeden z inicjatorów sadzenia lip Krzysztof Kowalczuk z Zespołu Lubelskich Parków Krajobrazowych, Oddziału Zamiejscowego Zamość.

Opieka nad lipami

Fundatorami drzewek, a zarazem ich opiekunami stali się mieszkańcy gminy Krasnobród oraz osoby spoza gminy, chcące zaangażować się w sadzenie drzew upamiętniających niepodległość kraju. Opiekunami drzew są m.in. lubelski kurator oświaty Teresa Misiuk, Zespół Szkół w Krasnobrodzie na czele z dyrektor szkoły Elżbietą Działą, burmistrz Krasnobrodu Kazimierz Misztal, przedstawiciele Nadleśnictwa Zwierzyniec oraz Zespołu Lubelskich Parków Krajobrazowych. Drzewa te mają znaczenie dla krasnobrodzkiego sanktuarium.

– Tu spotykamy się na naszych odpustach, lipy dają cień. Gdy będzie odpust Matki Bożej Jagodnej, to akurat lipy będą kwitły. Niektórzy straszą, że będą pszczoły, ale one są tu oswojone i Matka Boża już zrobi wszystko, by nikomu krzywdy nie zrobiły. Zapach kwiatu lipowego niech będzie na chwałę naszej Pani i Matki, ale i ku radości wszystkich przebywających tu – powiedział ks. prał. Eugeniusz Derdziuk.

– Lipy dla miejscowej ludności są drzewem życiodajnym. Z lip pszczoły bardzo chętnie zbierają miód. Ponadto gleba przy sanktuarium jest odpowiednia dla tych drzew i z pewnością będą rosły i będą wspaniałą pamiątką dla uczczenia 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę – wyjaśnił wybór drzew Ryszard Teterycz, zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Zwierzyniec.

Teraz część drzew oczekuje jeszcze na swoich nowych opiekunów. Aby nimi zostać, wystarczy zgłosić się do parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Krasnobrodzie. Jak twierdzą ci, którzy wzięli pod opiekę jedną z lip, naprawdę warto.

– Moje dzieci bardzo cieszą się, że mają swoje drzewko i lubią je odwiedzać. Jest to dla nich frajda. Pomysł na „zaadoptowanie” drzewka zrodził się u mojego męża. Bardzo mu na tym zależało. Drzewo to taki żywy pomnik i symbol – powiedziała Agnieszka Kostrubiec, którą często można spotkać wraz z mężem i czwórką dzieci, które z radością podlewają swoją własną, małą lipę.

Tagi:
patriotyzm

Reklama

Wygrać młodzież dla Polski

2019-09-10 12:59

Rozmawia Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 37/2019, str. 20-21

O pasji historycznej i zaszczepieniu młodzieży miłości do ojczyzny z Mirosławem Gryką – współtwórcą i donatorem Fundacji konkursu historycznego Patria Nostra – rozmawia Mateusz Wyrwich

©Kalim – stock.adobe.com

MATEUSZ WYRWICH: – Jest Pan z wykształcenia inżynierem. Skąd zatem u Pana pasja historyka i pomysł założenia fundacji propagującej historię wśród młodzieży?

MIROSŁAW GRYKO: – Inspiracją dla zorganizowania konkursu Patria Nostra była moja działalność. Jestem przedsiębiorcą, który od lat zajmuje się reklamą. Obserwuję ten rynek i pewnego dnia zadałem sobie pytanie: co widzimy w przestrzeni publicznej? Odpowiedź: wiele treści, ale zupełnie niezwiązanych z historią Polski. Pomyślałem więc, że powinniśmy wykorzystać telebimy do propagowania historii. Moim założeniem było przybliżenie historii naszego kraju przez krótkie filmy reklamowe pokazywane w miejscach publicznych.

– Realizacja takich filmów to kosztowne przedsięwzięcie...

– Oczywiście, wiem, że realizacja tego rodzaju filmów przez profesjonalistów jest bardzo droga. Pomyślałem więc, że przygotowaniem takich filmów mogliby się zająć uczniowie. Na YouTube jest przecież pokazywanych wiele wartościowych filmików realizowanych przez młodych ludzi, np. o tematyce społecznej. Poszedłem z tym pomysłem do senatora prof. Jana Żaryna, który go poparł. Założyliśmy więc z p. Natalią Wołyniec fundację, która zaczęła się organizować wokół naszej idei.

– Na czym polega ten konkurs?

– Pomysł był taki, aby młodzież szkół gimnazjalnych, licealnych i starszych klas szkół podstawowych realizowała krótkie filmy o historii naszego kraju. Założyliśmy, że filmy animowane będą miały po 30 sekund, a formy dokumentalne czy paradokumentalne, inscenizowane – do 45 sekund. I to się znakomicie sprawdziło. Dzięki temu założeniu zachęcamy młodych twórców do przekazania treści w bardzo skrótowej formie, sprowadzonej nieomal do piktogramu – tej często dziś wykorzystywanej formy przekazu. Z jednej strony więc uczymy młodzież historii Polski, a z drugiej – korzystania z nowoczesnego sposobu przekazywania wiedzy, przy użyciu najnowszej technologii: kamery, mikrofonu, montażu; uczymy tego, jak w skróconej, dynamicznej formie przedstawić jakieś konkretne wydarzenie historyczne. Zatem – trzeba mieć pomysł na film, następnie opracować scenariusz, zaplanować dni zdjęciowe, wypożyczyć rekwizyty i pojechać w miejsca plenerowe, aby nakręcić konkretne ujęcia. Dalej – materiał trzeba zmontować, podłożyć ścieżkę dźwiękową, umieścić grafikę, napisy końcowe itd. W przypadku animacji natomiast trzeba wybrać odpowiednią technologię jej tworzenia. Przygotowanie każdego z tych filmów jest ogromnym wyzwaniem dla młodzieży. Do konkursu przystępują najzdolniejsi uczniowie, tacy, którzy nie boją się wyzwań.

– Ale też korzystają z opieki artystycznej i merytorycznej swoich nauczycieli...

– Oczywiście. Nauczyciel jest członkiem drużyny konkursowej. Ma za zadanie pomóc drużynie, w tym przede wszystkim podpowiedzieć, jak podejść do tematu – np. umówić spotkanie w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku lub w Belwederze; jeśli powstaje film o marszałku – jak znaleźć rekwizyty, jak zaprosić grupę rekonstruktorów do realizacji tematu... Drużyna jest trzyosobowa plus nauczyciel. Dlaczego? Ponieważ każda z tych osób musi mieć swoją specjalizację i muszą się one wzajemnie uzupełniać. Jedna osoba powinna być specjalistą od komputerów i obróbki filmowej, inna – pasjonatem historii, aby wybrać ciekawy temat z zaproponowanych, znaleźć fotografie czy filmy archiwalne. W drużynie powinna też być osoba ze zmysłem artystycznym, by to ciekawie ująć w zamkniętej formie filmowej.

– Jakie tematy młodzież podejmuje najczęściej?

– To zależy od tego, co młodzi wylosują. Najpierw jednak uczestnicy konkursu rejestrują się na naszej stronie internetowej i otrzymują numer startowy. Ten zaś jest przyporządkowany do jednego z tygodni w roku – tzn. drużyny, które biorą udział w konkursie, są przypisane do jednego z 52 tygodni. Do każdego tygodnia przygotowanych jest 7 tematów z wydarzeń rocznicowych, które miały miejsce w danym czasie. Drużyna wybiera do realizacji jeden z tych tematów.

– Dotychczas w ramach wszystkich konkursów Patria Nostra powstało ponad 670 filmów, wszystkie są dostępne na stronie internetowej konkursu. Są różnorodne – np. o koronacji Bolesława Chrobrego, o śmierci Maksymiliana Kolbego, o zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki. Ale też o twórczości Aleksandra Fredry czy Stanisława Wyspiańskiego. Autorzy tych filmów w sposób niezwykle trafny ujmują temat i przekazują w tej najkrótszej formie, jaką jest spot reklamowy. Filmy te prezentowane są również na telebimach...

– Mam w Warszawie kilka telebimów i na nich prezentowane są prace konkursowe – zawsze w rocznicę wydarzeń historycznych poruszanych w filmie. Dziś, kiedy rozmawiamy, wyświetlane są filmy konkursowe związane z Bitwą Warszawską. Niebawem przypada rocznica powstania Solidarności, będą więc spoty związane z powstaniem Solidarności. Ludzie przystają i oglądają je z wielkim zainteresowaniem. Przyciągają ich treść i krótka, bardzo chwytliwa forma.

– Jako pomysłodawcy zastosowaliście też ciekawą formułę oceniania nadesłanych prac.

– Odeszliśmy od tradycyjnego jury. Chcieliśmy, by ocena nadsyłanych prac była jak najbardziej obiektywna. W związku z tym postanowiliśmy, że jurorami będą wszyscy, którzy biorą udział w konkursie. Przed oficjalnym finałem prace są opublikowane na stronie internetowej konkursu, gdzie można je obejrzeć oraz ocenić. W każdym z konkursów bierze udział ok. 90 szkół, mamy więc 90 niezależnych ocen. Każdy bowiem uczestnik konkursu, ściślej: każda drużyna konkursowa złożona z trzech uczniów i nauczyciela, dokonuje oceny pozostałych prac konkursowych. Mając tylu jurorów, możemy być pewni, że będzie to obiektywna ocena. Nigdy się na tej idei nie zawiodłem.

– W IV edycji konkursu historycznego Patria Nostra zostały zrealizowane trzy konkursy regionalne w Polsce (dla Mazowsza, Małopolski i Wielkopolski) oraz dodatkowo konkurs światowy dla młodzieży polonijnej. Widzimy więc, że konkurs nie obejmuje całej Polski – dlaczego?

– Głównie ze względów organizacyjnych. Jesteśmy niewielkim zespołem – tworzymy go ja, Natalia Wołyniec i kilkoro wolontariuszy. Pierwsze dwa konkursy były organizowane przez moją agencję reklamową oraz Stowarzyszenie „Polska Jest Najważniejsza” pod przewodnictwem prof. Jana Żaryna. Większość prac związanych z organizacją konkursu wzięliśmy jednak na siebie. Zdobyte doświadczenie pokazuje, że w takich konkursach może brać udział do 100 szkół. Na galę finałową zapraszamy wszystkich uczestników konkursu – w uroczystosci bierze udział ok. 400 osób – i podczas niej ogłaszane są jego wyniki.

– W latach 2015-18 zostały zorganizowane cztery edycje konkursów Patria Nostra. W każdej odbywały się niezależne konkursy regionalne dla Mazowsza, Małopolski i Wielkopolski. W 2018 r. zaś odbył się po raz pierwszy konkurs międzynarodowy dla młodzieży polonijnej.

– W 2018 r. po raz pierwszy zrobiliśmy konkurs tylko dla młodzieży polonijnej z całego świata. Wzięło w nim udział 140 uczniów i nauczycieli z 35 szkół – z Litwy, Białorusi, Ukrainy, Kazachstanu, państw UE oraz USA. Finał konkursu miał miejsce w listopadzie w Warszawie. Młodzież wzięła udział w Marszu Niepodległości 11 listopada, a następnie pojechała na 3 dni do Krakowa. Nagrodą dla uczestników konkursu światowego był właśnie przyjazd do Polski na kilkudniową wycieczkę edukacyjną. Młodzież polonijna bierze udział także w konkursach regionalnych: mazowieckim, małopolskim i wielkopolskim. W każdym z konkursów uczestniczy ok. 10 szkół zagranicznych. Nagrodą dla młodzieży zagranicznej były wycieczki do Polski. Uzyskaliśmy na ten cel dotację z Senatu RP i z innych instytucji. Do tej pory na wycieczki do Polski przyjechało ok. 250 uczniów i nauczycieli. Zwiedzali Warszawę, Kraków i Poznań.

– Jest to też o tyle atrakcyjny konkurs, że nagrody otrzymują wszyscy.

– Nadesłane prace konkursowe były na bardzo wysokim poziomie. Uznaliśmy, że z uwagi na wkład pracy i zaangażowanie młodzieży nagrody należą się wszystkim uczestnikom konkursu. Jest to możliwe dzięki naszym wspaniałym fundatorom, m.in. Instytutowi Pamięci Narodowej, europosłom oraz wielu innym osobom i instytucjom. W pierwszych trzech edycjach konkursu trzy najlepsze drużyny pojechały na tydzień do Brukseli. Innych nagród jest bardzo dużo. Na każdy konkurs pozyskujemy ok. 2 ton nagród w postaci książek i albumów. Zwycięskie drużyny otrzymują też bardzo oryginalną nagrodę, a mianowicie repliki szabli oficerskiej z 1934 r. ufundowane przez senatorów będących patronami naszych konkursów oraz przez bractwa kurkowe.

– Co by Pan powiedział o naszej młodzieży na podstawie nadsyłanych do fundacji filmów?

– Bardzo zdolna, ambitna. Mam nadzieję, że realizacja tego konkursu wygrywa tę młodzież dla Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prezes Trybunału broni aborcji

2019-10-21 11:34

Artur Stelmasiak

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska dąży do umorzenia skargi konstytucyjnej ws. aborcji eugenicznej. A przecież na finiszu kampanii politycy PiS mówili, że czekają na ten wyrok Trybunału.

trybunal.gov.pl

Według ustaleń "Niedzieli" sędziowie chcą orzekać w sprawie aborcji eugenicznej, ale od 2 lat są blokowani przez prezes Trybunału Konstytucyjnego. Wraz z pierwszym posiedzeniem Sejmu wniosek 107. posłów złożony w poprzedniej kadencji sejmu ulegnie dyskontynuacji. Oznacza to, że prawo posłów, które jest zapisane w konstytucji, zostanie skutecznie ograniczone poprzez celową blokadę w organizacji pracy sędziów w Trybunale Konstytucyjnym.

Ustalenia "Niedzieli" o coraz mocniejszej blokadzie w Trybunale Konstytucyjnym w złym świetle stawiają także najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości. To oni przecież w jesiennej kampanii wyborczej do Sejmu mówili, że są za życiem, ale czekają na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. - W tej chwili czekamy na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ ustawowe zagwarantowanie tej kwestii będzie dużo słabszą gwarancją, że ta sprawa zostanie raz na zawsze rozwiązana tak, jak byśmy chcieli, żeby aborcja eugeniczna była niemożliwa.

Dlatego wybraliśmy drogę konstytucyjnego zabezpieczenia - mówił w "Naszym Dzienniku" wicepremier Jacek Sasin.

Wniosek do Trybunału ws. stwierdzenia niekonstytucyjności aborcji eugenicznej trafił w październiku 2017 roku. Początkowo prezes Trybunału Konstytucyjnego mówiła o tym wniosku w superlatywach i że będzie on traktowany poważnie. - Na pewno nie będzie nieuzasadnionych opóźnień. Apeluję do opinii publicznej, aby spokojnie oczekiwać na rozstrzygnięcia. Nadmierne emocje w takich sprawach zawsze przeszkadzają - mówiła Julia Przyłębska w listopadzie 2017 roku.

Niestety dotychczasowa postawa szefowej najważniejszego sądu w Polsce nie ma nic wspólnego z tymi deklaracjami. Tygodnik "Niedziela" już rok temu ujawnił, że prezes Przyłębska celowo blokuje wniosek, który mógłby ocalić życie ponad tysiąca zabijanych dzieci rocznie (https://www.niedziela.pl/artykul/140126/nd/). Niestety po ponad roku dalsze postępowanie pani prezes potwierdziło tylko, że publikacja tyg. "Niedziela" była w 100 proc. prawdziwa.

Także posłowie poprzedniej kadencji byli zaszokowani biernością prezes Trybunału Konstytucyjnego. Pod koniec roku 2018 wysłali do niej list z kategorycznym żądaniem (https://www.niedziela.pl/artykul/39325/Poslowie-zadaja-aby-Trybunal-zajal-sie). "Przeciągające się prace w Trybunale Konstytucyjnym odbieramy z olbrzymim niepokojem. (...) Dotyczy ona bowiem najbardziej podstawowego prawa człowieka, jakim jest prawo do życia" - czytamy w liście podpisanym przez 79. posłów.

W grudniu 2018 roku posłowie dostali odpowiedź od prezes TK, że sprawa "jest w toku postępowania merytorycznego". Dodaje, że "gdy na niejawnej naradzie skład orzekający wyznaczy termin rozpoznania ww. wniosku, zostanie on niezwłocznie opublikowany na stronie internetowej Trybunału". Zdaniem Przyłębskiej, "zarówno w tej, jak i w innych sprawach, które są rozpatrywane przez Trybunał Konstytucyjny, nie ma żadnych opóźnień".

Za czasów rządów Lewicy, AWS i Platformy Obywatelskiej nigdy nie było takiej blokady prac Trybunału Konstytucyjnego ws. tzw. światopoglądowych. W 1997 roku prezes TK prof. Andrzej Zoll doprowadził do przełomowego orzeczenia Trybunału po 5 miesiącach od złożenia wniosku ws. aborcji. Natomiast za czasów prezes Juli Przyłębskiej sprawa praktycznie nie została ruszona po 2 latach od złożenia wniosku, a przecież od dawna Trybunał ma komplet dokumentów z bardzo dobrymi opiniami Marszałka Sejmu i Prokuratora Generalnego. Wszyscy są zgodni co do faktu, że aborcja eugeniczna jest sprzeczna z konstytucją, ale dotychczasowa postawa prezes Trybunału wskazuje, że nie chce ona stanąć po stronie konstytucji. - Niestety wszystko wskazuje, że wniosek posłów będzie umorzony wraz z końcem kadencji sejmu - mówi jeden z naszych informatorów z Trybunału Konstytucyjnego.

Zgodnie z ustawą o Trybunale Konstytucyjnym, która została zmieniona za czasów rządów PiS, wniosek 107. posłów zostanie umorzony przed zaprzysiężenia nowych posłów 12 listopada. Pani prezes Julia Przyłębska ma więc niewiele czasu by wywiązać się ze swoich konstytucyjnych obowiązków. Przecież już rok temu posłowie pisali w swoim apelu, że przeciąganie prac nad aborcją eugeniczną jest motywowane względami politycznymi, co uderza w wiarygodność Trybunału Konstytucyjnego, ale także posłów – wnioskodawców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Benedykt XVI zasmucony tym, co się dzieje w niemieckim Kościele

2019-10-22 07:08

Krzysztof Bronk - Watykan/Vatican News

Benedykt XVI kocha Kościół w Niemczech, ale to co się w nim teraz dzieje w większości sprawia mu ból – powiedział sekretarz abp Georg Gänswein.

Mazur/episkopat.pl

Podkreślił on, że Papieża Seniora najbardziej niepokoi swoiste „zaćmienie Boga”, które dokonuje się w jego ojczystym Kościele. Benedykt XVI ostrzegał przed tym od dawna. Fakt, że teraz sprawdzają się jego prorocze słowa, bynajmniej nie daje mu satysfakcji. Jedyne pokrzepienie znajduje on w modlitwie za Kościół w Niemczech – powiedział osobisty sekretarz Papieża Seniora i prefekt Domu Papieskiego.

Pochodzący z południowych Niemiec arcybiskup krytycznie wypowiada się o sytuacji swego rodzimego Kościoła. Jego zdaniem panuje w nim zamęt, ponieważ większość wiernych nie chce kierować się Katechizmem i nie uznaje nauczania Apostołów. Nowa ewangelizacja nie może się odbywać kosztem wierności nauczaniu Kościoła – podkreślił abp Gänswein w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika Tagespost.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem