Reklama

Znajdź Serce Boga

2018-05-30 11:29

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 22/2018, str. I

Fotolia.com

Dwa lata przed Kongresem Eucharystycznym, od 1995 r., odbywały się w parafiach naszej archidiecezji rekolekcje, które przygotowywały rodziny do poświęcenia się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Głosili je ojcowie jezuici i sercanie, wydrukowano tysiące obrazów Bożego Serca – widocznych pamiątek zawierzenia.

Minęło 21 lat... Czy wiesz, gdzie jest Twój obraz? Czy klękasz przed nim do modlitwy? Czy patrzysz z drżeniem w odsłoniętą Ranę Boga? Czy sobie przypominasz wszystkie obietnice Jezusa złożone tym, którzy zechcą Go czcić przez Akt Poświęcenia? Czy wiesz, „jak słodko jest umierać, gdy się miało wytrwałe nabożeństwo do Najświętszego Serca kogoś, kto nas będzie sądził”? A może już nie pamiętasz, że to Serce przyjąłeś? Jednorazowy akt, uczyniony za namową rekolekcjonisty, zatarł się w pamięci...

Może obraz wisi za szafą, żeby nie psuć nowoczesnego wnętrza? A może nawet nie wisi, bo kompletnie nie pasował i po kolejnym remoncie utknął na półce w piwnicy wśród rupieci?

Reklama

Warto go znaleźć, nawet, jeśli wyblakł, a z ramki starła się farba. Warto odkurzyć i postawić w widocznym miejscu. Przyklęknąć, może nawet zapalić świecę. Jeśli trudno zwołać całą rodzinę na modlitwę, to zrobić to samemu. Spojrzeć w Serce Boga. Odczytać zanotowaną z tyłu datę intronizacji Jego Serca w swojej rodzinie. I zdać sobie sprawę, że z tym faktem wiązały się Jego obietnice i Twoje zobowiązania. Minęło 21 lat. Dotrzymałeś?

Jeśli nie, to spróbuj zacząć od początku. I „chwyć Pana Boga za Serce. To jest Jego słaba strona”.

Tagi:
Serce Jezusa

Reklama

Zbawienie ufających Tobie…

2019-06-25 14:10

Ks. Zenon Czumaj
Edycja podlaska 26/2019, str. 7

Czerwiec to czas szczególnej czci Najświętszego Serca Pana Jezusa, uznawanej przez niektórych za starszą formę kultu Bożego Miłosierdzia. Chociaż nie można ich całkowicie utożsamiać, to popularność nabożeństwa do Serca Zbawiciela niewątpliwie wpłynęła na szybkie rozpowszechnienie się orędzia, przekazanego przez św. Faustynę Kowalską

Ks. Marcin Gołębiewski
Obraz Najświętszego Serca z promieniami Miłosierdzia Bożego z kościoła w Niecieczy

Gdy w czerwcu 1934 r. został ukończony w Wilnie pierwszy wizerunek Miłosierdzia Bożego według wizji s. Faustyny Kowalskiej, trudno było przypuszczać, że ćwierć wieku później tego typu obrazami i związanym z nimi nowym nabożeństwem zajmie się Stolica Apostolska.

Kościół katolicki do nowości religijnych zawsze podchodzi z ostrożnością i zanim wyda ostateczną akceptację lub zakaz, uważnie bada zgodność głoszonych treści z autentycznym nauczaniem. Coraz popularniejszy wśród wiernych przekaz zaczął budzić u teologów poważne wątpliwości. Nie było to bezpodstawne, lecz wynikało z wypaczania orędzia, jakie przekazała światu polska zakonnica. Jego siewcami na zachodzie Europy i w Ameryce byli głównie duchowni i świeccy przedstawicie Polonii. Nazywanie białymi promieni, symbolizujących wodę, prowadziło nieraz do postrzegania obu jako polskich barw narodowych. Inne grupy uznawały to za przejaw polskiego nacjonalizmu. Jeszcze gorsze w skutkach okazały się wyniki badań „Dzienniczka” s. Faustyny pod względem poprawności teologicznej. Do Watykanu dotarła wersja w języku włoskim, przełożona jednak z tłumaczenia francuskiego, opartego na niedokładnym polskim odpisie. W efekcie niektóre słowa Pana Jezusa o Nim samym zostały podane jako wypowiedzi, które Faustyna miała odnosić do siebie.

Było to nie do przyjęcia i 19 listopada 1958 r. Święte Oficjum wydało dekret, zakazując szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego w formie podanej przez polską mistyczkę. Ostatecznie 6 marca następnego roku w życie weszła jego złagodzona wersja w postaci tzw. notyfikacji. Wiele osób miało żal do Stolicy Apostolskiej, jednak trzeba stwierdzić, że powodem zaistniałej sytuacji było skrzywienie właściwej idei orędzia, powierzchowność w jego poznawaniu i brak dbałości o wierność przekazu.

Ufne przekonanie, że jest to tylko czasowy zakaz, trwało w Krakowie. Gdy wprowadzano ów dekret, w łagiewnickiej kaplicy obraz pędzla Adolfa Hyły znajdował się akurat w bocznym ołtarzu, przeniesiony na wypadające w tym czasie comiesięczne nabożeństwo. Na pytanie sióstr, co robić, administrujący wówczas archidiecezją krakowską abp Eugeniusz Baziak polecił, aby wizerunek pozostawić tu, gdzie jest. Jedna z zakonnic zauważyła, że zasłania on umieszczony tu na stałe obraz Serca Bożego. Na to hierarcha zapytał: „A czy ten Pan Jezus Miłosierny nie ma serca?”. I tak wizerunek pozostał w tym miejscu do dziś. W 1966 r. staraniem abp. Karola Wojtyły rozpoczął się proces beatyfikacyjny s. Faustyny Kowalskiej, w tym dokładne odczytanie i przetłumaczenie jej „Dzienniczka”. Owocem tej pracy było cofnięcie przez Stolicę Apostolską dotychczasowego zakazu i od 30 czerwca 1978 r. wizerunek Chrystusa z widzenia skromnej siostry zakonnej zaczął zdobywać cały świat jako „naczynie Miłosierdzia”.

* * *

Obraz z ukrytym przesłaniem

Mimo czasowego ograniczenia kultu Miłosierdzia Bożego, w Polsce wiele wizerunków nie usunięto ze świątyń, lecz przeniesiono w mniej eksponowane miejsca. Czasem – jak np. w Kosowie Lackim – przemalowano je, ukrywając pod warstwą farby charakterystyczne promienie.

Wyjątkowe okazały się losy malowidła z kościoła w Niecieczy, które od 1958 r. pozostaje w nastawie głównego ołtarza. Jego fundatorką była Otolia Kaniewska, pobożna niewiasta rodem z miejscowej parafii, a mieszkająca w Warszawie. Obraz poświęcił ks. Stanisław Pielasa, dziekan sokołowski i propagator tego orędzia, podczas uroczystości odpustowych 16 listopada, tj. trzy dni przed podpisaniem w Rzymie zakazu rozpowszechniania wizerunku.

Na pozostawienie obrazu w głównym ołtarzu zapewne wpłynęła jego oryginalność: górna część postaci Chrystusa w otoczeniu aniołków nawiązuje do jednego z obrazów Adolfa Hyły, ale zostało dodane Serce Zbawiciela, z którego wychodzą promienie miłosierdzia. Czerwone spływają na krzyż i stojącego przed nim Mieszka I, a blade – o wyraźnym odcieniu błękitu – na klasztor jasnogórski. Dopełnieniem kompozycji jest rzesza Polaków z różnych epok, biały orzeł u stóp Jezusa i napis „Polonia semper Fidelis” („Polska zawsze wierna”) z datami: 966 i 1966, nawiązującymi do zbliżających się wówczas obchodów milenijnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Diecezjalna Pielgrzymka Mężczyzn do sanktuarium w Międzyrzeczu

2019-09-21 16:29

Kamil Krasowski

Panowie i wikariusze naszej diecezji, podobnie jak pogoda, nie zawiedli. 21 września licznie uczestniczyli w VII Diecezjalnej Pielgrzymce Mężczyzn do sanktuarium Pierwszych Męczenników Polski w Międzyrzeczu. Hasło spotkania brzmiało: "Współpracownicy Pana".

Karolina Krasowska
W pielgrzymce uczestniczyli nie tylko dorośli, ale również ci nieco młodsi mężczyźni

Pielgrzymkę rozpoczęła Jutrznia ku czci Męczenników Międzyrzeckich we wsi Święty Wojciech. Po niej mężczyźni udali się z relikwiami Pierwszych Męczenników Polski do sanktuarium w Międzyrzeczu, gdzie zostały dla nich przygotowane konferencja i świadectwa. Głównym punktem spotkania była Msza św. pod przewodnictwem i z homilią ks. Waldemara Szlachetki ze Szkoły Nowej Ewangelizacji w Poznaniu.

Zobacz zdjęcia: VII Diecezjalna Pielgrzymka Mężczyzn do sanktuarium Pierwszych Męczenników Polski w Międzyrzeczu

- Kościół potrzebuje nas takimi, jacy jesteśmy, świadomi własnych słabości i grzechów, gotowi do tego, by się nawracać, kruszyć serce, by rozwalić komorę celną, czymkolwiek ona jest - mówił ks. Szlachetka. - Dla kapłana komora celna to może być dobre probostwo, wymarzony wikariat, może jakiś awans; dla ludzi świeckich może nią być to zaangażowanie, w którym już jesteś - jakaś relacja, to wszystko, co nie Jezus, ale sami sobie zbudujemy.

- Bycie w Kościele to powołanie, to wielka łaska służby. I Jezus dzisiaj do każdego z nas mówi: "Pójdź za Mną". Chciej ty również bracie pójść dzisiaj za Jezusem bezkompromisowo,  czyli pójść i powiedzieć: "Oto jestem" - dodał kapłan.

Po Mszy św. każdy z uczestników mógł wpisać się na listę, deklarując w ten sposób modlitwę za naszych kapłanów, a także spróbować wyśmienitej grochówki podczas wspólnej agapy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wanda Błeńska świadkiem wiary Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego

2019-09-22 09:40

ms / Poznań (KAI)

Polska lekarka dr Wanda Błeńska znalazła się w gronie świadków wiary Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego. W najbliższym czasie zostanie zaprezentowana strona internetowa poświęcona misjonarce w 10 językach świata.

www.tvn24.pl

Wśród świadków wiary obchodzonego w Kościele powszechnym w październiku br. Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego znaleźli się m.in. św. Teresa od Dzieciątka Jezus, św. Franciszek z Asyżu czy św. Franciszek Ksawery.

Na portalu YouTube można już zapoznać się z filmem o działalności misyjnej dr Błeńskiej dostępnym w kilku językach. Strona, która zostanie wkrótce zaprezentowana, umożliwi poznanie historii jej życia i opinii wielu osób na jej temat. Przesłanie życia misjonarki zostanie streszczone w hasłach „wiara”, „misje”, „człowiek”, „pacjent”, „skromność”, „marzenia”.

Witryna będzie dostępna w języku polskim, angielskim, hiszpańskim, portugalskim, włoskim, chińskim, arabskim, rosyjskim, niemieckim i francuskim.

Kilka dni temu franciszkanie w Ugandzie otworzyli ośrodek zdrowia im. Wandy Błeńskiej w miejscowości Matugga pod nazwą „Wanda Matugga Health Center”. Pierwszej dziewczynce, która urodziła się tam 20 września, rodzice nadali imię Wanda. Dofinansowania sprzętu medycznego dla ośrodka udzieliło polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Jeśli Stolica Apostolska wyrazi zgodę, wkrótce powinien też rozpocząć się proces beatyfikacyjny pochodzącej z Poznania lekarki, która przez 43 lata pomagała trędowatym w Ugandzie. Przygotowaniami do procesu zajmuje się z polecenia abp. Stanisława Gądeckiego ks. Jarosław Czyżewski, u którego można składać świadectwa na temat życia misjonarki (jaroslaw.czyzewski@archpoznan.pl).

Wanda Błeńska (1911-2014) uzyskała dyplom lekarski na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Poznańskiego w 1934 r. Po II wojnie światowej, w której uczestniczyła jako żołnierz Armii Krajowej, uzyskała też dyplom Instytutu Medycyny Tropikalnej i Higieny na Uniwersytecie w Liverpoolu.

W 1950 r. wyjechała do Ugandy, gdzie w Bulubie nad jeziorem Victoria ofiarnie oddawała się służbie chorym, zwłaszcza trędowatym. Dzięki poznańskiej lekarce tamtejsza placówka sióstr franciszkanek zyskała światową sławę, a centrum szkoleniowe szpitala nosi nazwę „Wanda Blenska Training Centre”.

Doktor Błeńska otrzymała od papieża Jana Pawła II najwyższe odznaczenie przyznawane świeckim zaangażowanym w życie Kościoła, Order Świętego Sylwestra. Jest honorową obywatelką Ugandy i miasta Poznania.

W stolicy Wielkopolski działa Szkoła Społeczna im. dr Wandy Błeńskiej. Jej imię nadano Akademickiemu Kołu Misjologicznemu w Poznaniu. W 2018 r. została wybrana przez mieszkańców „Poznanianką stulecia”. Wanda Błeńska zmarła w 2014 r. w wieku 103 lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem