Reklama

Achilles Ratti – pierwszy nuncjusz w Rzeczypospolitej Polskiej

2018-06-27 09:37

S. Macieja, Niepokalanka
Niedziela Ogólnopolska 26/2018, str. 10-12

Zdjęcia: Archiwum Sióstr Niepokalanek w Szymanowie
Marszałek Józef Piłsudski nazwał nuncjusza Achillesa Rattiego „persona gratissima”

Dnia 25 kwietnia 1918 r. monsinior Achilles Ratti został mianowany przez papieża Benedykta XV wizytatorem na ziemie polskie i litewskie, a kilka miesięcy później, kiedy Polska odzyskała niepodległość – nuncjuszem apostolskim w Polsce. Gdy pełnił tę funkcję, odwiedził m.in. klasztor Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Przebywał wtedy na I piętrze, w pomieszczeniach przy górnym holu. Na parter schodził drewnianymi pałacowymi schodami.

„Święte” schody w Szymanowie – 100 lat temu

Po śmierci Benedykta XV – 22 stycznia 1922 r. – kardynałowie zebrani na konklawe wybrali byłego nuncjusza w Polsce na papieża. Obrał wówczas imię – Pius XI. Wkrótce siostry umieściły nad schodami w swoim klasztorze tablicę upamiętniającą jego pobyt w Szymanowie, wyłączyły je z użytku i nazwały „świętymi”. Jednakże nasze uczennice niejednokrotnie próbowały naruszyć ten zakaz, co siostry bardzo szybko ukróciły, ogłaszając, że dziewczynę, która będzie chodziła tymi schodami, czeka powołanie i będzie musiała wstąpić do klasztoru. Skutek był natychmiastowy!

W 100. rocznicę objęcia placówki w Polsce przez Achillesa Rattiego warto przybliżyć postać tego wielkiego Włocha, który sam nazywał siebie „Polakiem między Polakami”. Był z nami w czasie, kiedy nasza Ojczyzna dźwigała się po 123 latach z niewoli i na nowo zaistniała na mapie Europy.

Ambrogio Damiano Achilles Ratti

Urodził się w 1857 r. w Desio k. Mediolanu. Początkowo nauki pobierał w szkołach kościelnych. Po maturze w gimnazjum państwowym w Mediolanie wstąpił do seminarium duchownego, święcenia kapłańskie przyjął w 1879 r. Studiował w Rzymie: prawo kanoniczne na Uniwersytecie Gregoriańskim, teologię na dominikańskim Uniwersytecie Sapienza oraz filozofię w Akademii św. Tomasza – i uzyskał trzy doktoraty. Znał biegle kilka języków. W 1882 r. wrócił do Mediolanu i pracował 3 miesiące w duszpasterstwie. Przez kilka lat był w tamtejszym seminarium profesorem dogmatyki i homiletyki. Potem pracował w Bibliotece Ambrozjańskiej w Mediolanie (zajmował się tam m.in. konserwatorstwem, muzealnictwem, zabezpieczaniem starodruków oraz zdobył gruntowną wiedzę historyczną). Odbył badania naukowe w wielu europejskich ośrodkach, m.in. w Berlinie, Wiedniu, Oxfordzie, Paryżu, Monachium i Rydze. Jak na owe czasy, był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli Kościoła. W 1907 r. został kierownikiem Biblioteki Ambrozjańskiej. Kochał góry i zdobywał szczyty włoskich Alp.

Reklama

Bardzo szybko wspiął się też na wyżyny hierarchii kościelnej: 1919 r. – sakra biskupia, 1921 r. – kreacja kardynalska, 1922 r. – pontyfikat.

Dyplomata w Polsce

Jako wizytator apostolski, a potem nuncjusz, miał pełnić funkcję łącznika między papieżem a Episkopatem Polski. Benedykt XV, gdy wysyłał go do Polski, napisał m.in.: „Zbyteczną prawie jest rzeczą polecać Wam jego osobę, gdyż pobożność jego, gorliwość dla religii, doświadczenie i wiedza znana wszystkim więcej go polecają, niż potrzeba. Co jednak chcemy, byście wiedzieli, to to, że my taką ufność pokładamy w osobie jego...”.

Achilles Ratti jechał do Polski przez Wiedeń, gdzie spotkał się z biskupem krakowskim – księciem Adamem Sapiehą oraz prałatem Henrykiem Przeździeckim. Ci poinformowali go o sytuacji na terenach Królestwa Polskiego. Do Warszawy przybył na początku czerwca 1918 r., w samo święto Bożego Ciała, i wziął udział w warszawskiej procesji. Mówił, że „przyniósł Polakom Chrystusa w rękach”. Potem jeszcze niejeden raz niósł Najświętszy Sakrament w procesjach Bożego Ciała w różnych miejscowościach naszego kraju. W pierwszym wystąpieniu podczas konferencji biskupów w Warszawie powiedział: „I oto jestem z wami. Już bowiem cieszę się, nie tylko nie narzekam, żem opuścił przyjaciół, książki, matkę prawie dziewięćdziesięcioletnią i ojczyznę pośród tak wielkiej wojny, i że jestem z wami”.

Swoją misję dyplomatyczną na polskiej ziemi rozpoczął od pielgrzymki na Jasną Górę 15 sierpnia 1918 r., a potem, kiedy wracał do Rzymu po zakończeniu swej misji, polscy biskupi w dowód wdzięczności za życzliwość i umiłowanie Polski wręczyli mu kopię Cudownego Obrazu Jasnogórskiego.

Już jako papież Pius XI z Angelo Roncallim (późniejszym papieżem Janem XXIII) umieścił ten obraz w kaplicy letniej rezydencji papieskiej w Castel Gandolfo. Powiedział wtedy: „To najmilszy dar, jaki otrzymałem od Episkopatu Polski”. Umieścił tam także dwa historyczne obrazy miłe sercu każdego Polaka: „Obronę Jasnej Góry przed Szwedami” oraz „Cud nad Wisłą”. Wszystkie trzy obrazy wiszą w tej kaplicy do dziś!

Jako dyplomata Achilles Ratti wywiązał się bardzo dobrze ze swej misji. O tym, jak bardzo był związany z krajem, w którym pracował, świadczy fakt, że kiedy w 1919 r. został mianowany biskupem, mając możliwość konsekracji w Mediolanie, na miejsce tej uroczystości wybrał Warszawę. Sakrę biskupią przyjął 28 października 1919 r. w archikatedrze warszawskiej w obecności wszystkich polskich biskupów (a nawet litewskich i ukraińskich) oraz władz państwowych. Konsekratorem był abp Aleksander Kakowski, metropolita warszawski, a współkonsekratorami – ówcześni biskupi Józef Sebastian Pelczar i Stanisław Zdzitowiecki. Achilles Ratti powiedział potem podczas spotkania w Pałacu Prymasowskim: „Konsekrowany jestem na polskiej ziemi, przez Polaka, uważać się odtąd będę za polskiego biskupa i słowu temu wierny pozostanę”.

Kiedy Polska odzyskała niepodległość, Achilles Ratti, po wręczeniu dokumentów uwierzytelniających na ręce głowy państwa Józefa Piłsudskiego, został akredytowany jako pierwszy po latach niewoli nuncjusz apostolski w Polsce.

Uroczystość powitalną urządzono w Belwederze z udziałem korpusu szwoleżerów, z odegraniem hymnu papieskiego i wspaniałym przemówieniem marszałka Piłsudskiego. Wzruszony nuncjusz powiedział: „Ojciec Święty raczył uczynić mi wielki zaszczyt, mianując mnie pierwszym przedstawicielem nuncjatury w Polsce, również na nowo powołanej do życia. W tych właśnie słowach widzę nakreślone wielkie i piękne linie mojego programu: jestem w Polsce przy Waszej Ekscelencji, Panie Naczelniku Państwa, któregoś tak godnie powitał. Jestem widomym, mówiącym i działającym wyrazem uznania i życzliwości Ojca Świętego dla tego szlachetnego narodu, do wczoraj męczeńskiego (...). Te dowody oraz pańskie życzliwe przyjęcie, Panie Naczelniku Państwa, upewniają mnie i dają mi ufność, która poza pomocą Boską jest pierwszym warunkiem każdej owocnej pracy”.

Achilles Ratti, mianowany nuncjuszem papieskim, stał się oficjalnie dyplomatą oraz dziekanem korpusu dyplomatycznego, który był zobowiązany do reprezentowania tego korpusu wobec władz państwowych. Do jego obowiązków należały także m.in.: rozwiązywanie sporów wynikłych między dyplomatami, kontakt z protokołem dyplomatycznym i składanie różnych próśb, zażaleń i życzeń dyplomatów. Ważna była jeszcze jedna funkcja, a mianowicie gromadzenie dyplomatów celem uzgodnienia taktyki działania w okresie zagrożenia.

W pracy duszpasterskiej do jego zadań należało przede wszystkim zatwierdzanie ordynariuszy na stolicach biskupich. Rozpoczął od konsekracji biskupa mińskiego Zygmunta Łozińskiego w lipcu 1918 r., zaraz potem biskupa pomocniczego diecezji sejneńskiej Romualda Jałbrzykowskiego, a po zatwierdzeniu listy ordynariuszy przez Kurię Rzymską kolejno biskupów: Ignacego Dubowskiego – konsekrowany 28 stycznia 1917 r.; Wojciecha Owczarka – konsekrowany 10 listopada 1918 r.; Władysława Krynickiego – konsekrowany 10 listopada 1918 r.; Adolfa Piotra Szelążka – konsekrowany 24 listopada 1918 r., Pawła Kubickiego – konsekrowany 1 grudnia 1918 r.

W tym samym roku reaktywował stare diecezje w: Mińsku, Łomży, Kamieńcu Podolskim, Rydze, Janowie (potem jako papież Pius XI przeniósł ją do Siedlec), Lublinie, Wilnie i patronował powstaniu nowych w: Kaliszu, Częstochowie, Łomży, Siedlcach, a na końcu w Łodzi. Za jego staraniem utworzono ordynariat polowy Wojska Polskiego, a na duszpasterza wyznaczono Stanisława Galla, którego kandydaturę on właśnie opiniował.

10 lutego 1919 r. Achilles Ratti uczestniczył w uroczystym otwarciu pierwszej sesji Sejmu Ustawodawczego. Dzień wcześniej odprawiono uroczystą Mszę św. w katedrze św. Jana. „Katedra przybrana sztandarami, purpurą i barwami strojów kościelnych wyglądała owego dnia imponująco. O godzinie wpół do jedenastej przed wielkim ołtarzem stanął nuncjusz apostolski monsinior Ratti, przybrany w szaty liturgiczne. Za delegatem Ojca Świętego kroczyli koncelebransi: arcybiskup gnieźnieńsko-poznański dr Dalbor, biskupi sufragani: Gall, Szelążek, Przeździecki – wszyscy w strojach pontyfikalnych, wreszcie poprzedzany przez liczną asystę duchowieństwa ukazał się ks. arcybiskup Kakowski. Stojąca przed katedrą kompania honorowa wojska sprezentowała broń, orkiestra odegrała «Mazurka Dąbrowskiego» i po chwili do nawy weszli naczelnik państwa Józef Piłsudski i prezydent Rady Ministrów Ignacy Paderewski, którzy zajęli fotele po bokach wielkiego ołtarza” – tak opisał tę uroczystość Julian Malicki.

Posługa biskupia

Nuncjusz apostolski Achilles Ratti jako duszpasterz uczestniczył w spotkaniach z duchowieństwem i świeckimi. Wizytował parafie, seminaria, klasztory, odwiedzał placówki opiekuńcze, szpitale, szkoły – przemierzył cały nasz kraj. Ks. Jan Gnatowski tak pisze o jego poczynaniach duszpasterskich:

„Cieszyły go powitania w formie honorowego orszaku z udziałem ludzi ubranych w tradycyjne regionalne stroje. Udowodnił to szczególnie podczas wizyty w Chruślinie i Łowiczu, którą odbywał w towarzystwie arcybiskupa Kakowskiego, czy też wizytując prowincjonalne klasztory, jak ten sióstr Niepokalanego Poczęcia w Szymanowie, albo parafie, jak ta pod wezwaniem świętej Doroty na Mileszkach, gdzie do dziś przypomina o tym tablica pamiątkowa umieszczona wewnątrz kościoła. Wiedział, że to wszystko dawało ludności możliwość zamanifestowania swego patriotyzmu oraz przywiązania do wiary. Uczestniczył w spotkaniach z duchowieństwem i świeckimi oraz odwiedzał domy opieki, sierocińce, jak np. ten u Felicjanek na Woli, gdzie roztkliwiał się nad biednymi sierotami, szpitale Czerwonego Krzyża, gdzie rozdawał papieskie dary. Udzielał sakramentu bierzmowania oraz uczestniczył w posiedzeniach Rady Stanu (...). Przemierzył cały kraj. Był w Chełmie, Lublinie, Sandomierzu i Krakowie, na Chełmszczyźnie, Podlasiu, w diecezji sandomierskiej i lubelskiej...”.

Nuncjusz apostolski „z obywatelstwem polskim”

Pobyt Achillesa Rattiego przypadł na trudne czasy dla Polski, na końcowe zmagania walk wyzwoleńczych i euforię wyzwolenia. To on dodawał otuchy narodowi polskiemu.

Gdy przemawiał w Chełmie 15 września 1918 r., powiedział: „Przybyłem tu do Was, aby pocieszyć Was imieniem Ojca Świętego i udzielić wszystkim błogosławieństwa apostolskiego, które sprawi, że da Bóg, niedługo dźwignie się

Wasza Polska – Ojczyzna, a w niej wolny szlachetny Naród Polski nie będzie więcej prześladowany za swoje przekonania”.

Do marszałka Piłsudskiego powiedział, że „wdzięczny jest losowi, iż rzucił go do Polski w chwili tak przełomowej i krytycznej dla narodu polskiego i że jako historyk obserwować może życie i powstanie nowych tworów Boskich i ludzkich bezpośrednio naocznie, gdyż do tej pory mógł jedynie z książek wyczytać”.

Mówiło się o nim jako o bohaterskim nuncjuszu, który nie opuścił Warszawy w momencie zagrożenia ze strony wojsk bolszewickich w 1920 r. Tym właśnie zaskarbił sobie ogromny szacunek i uznanie ze strony Polaków. Pozostał w Warszawie w momencie rozstrzygnięcia walki pod Radzyminem. Korzystając ze swojego autorytetu, chciał podnieść ducha walki, za co dziękowali mu potem na forum Sejmu premier Wincenty Witos oraz gen. Józef Haller. Postawę Achillesa Rattiego ukazuje o. Theisslingier, dominikanin: „Byłem w Warszawie w tym czasie, kiedy hordy bolszewickie miały spaść na stolicę Polski. Wszyscy byli przerażeni, ciało dyplomatyczne gotowało się do wyjazdu. Udałem się do abp. Rattiego. Byłem oszołomiony jego spokojem. – Wszyscy wyjeżdżają – rzekłem. – Ja zostaję – odparł niewzruszony. A gdy z tego powodu wyraziłem zdziwienie, dodał spokojnie: – Doskonale zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji, ale dziś rano przy ofierze Mszy świętej poświęciłem życie Bogu. Przygotowany jestem na wszystko”.

Do tego wydarzenia często także odwoływał się Achilles Ratti już jako Pius XI: „Wspomnienie lat spędzonych przez Nas u Was i z Wami w Polsce obudziło w Nas uczucie pełnego słodyczy wzruszenia. Te lata dały Nam możność szerszego poznania Waszego pięknego kraju od Karpat po Bałtyk; pozwoliły Nam poznać naocznie pierwsze zapały Waszego odrodzenia i porywy do życia, następnie trudności, niebezpieczeństwa, walki, rozterki i bohaterstwa, gdy w tych na zawsze okrytych chwałą dniach przed świętem Wniebowzięcia Matki Boskiej w 1920 roku na brzegach Waszej cichej Wisły odbył się ten cudowny bój między aniołem życia i aniołem śmieci, w którym najsłodsza Królowa Korony Polskiej z Jasnej Góry częstochowskiej raczyła natchnąć czynem męczeńskim księdza Skorupkę i jego młodocianych towarzyszy dla zbawienia Polski i zbawienia Europy”.

Polacy w dowód wdzięczności dedykowali mu medal wybity przez Mennicę Polską w 1930 r. – w 10. rocznicę Cudu nad Wisłą – z napisem: OJCIEC ŚWIĘTY PIUS XI W 1920 ROKU NIE OPUŚCIŁ WARSZAWY.

Kim dla Polaków był Achilles Ratti?

„Monsinior Ratti otoczony był niepodzielnym uznaniem wszystkich, nawet najbardziej przeciwnych sobie czynników, przebył spokojnie ostatnie półrocze okupacji i doczekał się wyzwolenia Polski (...). Przystępny dla każdego, zawsze pogodny i łatwy w obejściu, gotów znaleźć radę i oddać przysługę, zdobywał wszystkie serca. Z Episkopatem łączyła go więź ścisła oparta na wzajemnym poszanowaniu i ufności. Kler patrzył nań jak na tęczę, powtarzając szczegóły z jego budującego życia i pełnego miłości traktowania. Lud garnął się naprzód głównie z ciekawości, ale później z coraz większą czcią i przywiązaniem do tego obcego prałata, w którego oczach wyczuwał tak serdeczne uczucie. Świat naukowy przekonał się również rychło, jak niepospolitym był przybywający do Warszawy uczony” – tak go wspomina ks. Jan Gnatowski. Wyraził się on o Achillesie Rattim bardzo pochlebnie, mówił, że był zwykłym człowiekiem bez sztucznego dystansu, umiejącym odnaleźć się w każdej sytuacji i grupie społecznej.

Przez swoje posłannictwo przetarł szlak pozostałym nuncjuszom. W związku z tym możliwe było chociażby prowadzenie polityki konkordatowej po 1921 r. przez Lorenzo Lauriego i Francesco Marmaggiego. Ten drugi również przebywał w Szymanowie.

Odwagę nuncjusza podziwiał i cenił naczelnik Józef Piłsudski, który uważał go za „persona gratissima” w Belwederze. W licznych przemówieniach z okazji uroczystości państwowych, w których brał udział Achilles Ratti, mówił o nim z wielkim szacunkiem i liczył się z jego zdaniem.

4 czerwca 1921 r. Ratti wyjechał z Warszawy, żegnany uroczyście przez władze państwowe, przedstawicieli dyplomacji oraz warszawiaków. Ks. Jan Gnatowski tak to opisuje: „Teraz dopiero, gdy miał opuścić kraj, poczęto rozumieć, jak ogromną był wartością i jak niepowetowaną stratą dla Polski był jego odjazd. Zaroiło się też w skromnych pokoikach nuncjatury od rzesz pragnących jeszcze raz spojrzeć w to oblicze pełne słodyczy, w te promienne oczy. Do stóp nowego kardynała przypadały jedne po drugich stowarzyszenia, instytucje i jednostki, unosząc błogosławieństwo i dobre słowo. Garnął się zwłaszcza do nowego kardynała episkopat i kler, najbliższe jego osoby. Na ulicach lud schylał nisko przed nim głowy, żegnając go spojrzeniem pełnym czci i żalu. Naczelnik Państwa ozdobił go najwyższym z polskich odznaczeń – wielką wstęgą Orła Białego”.

Tagi:
Pius XI

Abp Delpini: Tylko Chrystus daje nadzieję na pokój na świecie

2019-10-28 23:36

Łukasz Krzysztofka

W archikatedrze warszawskiej uroczystą, koncelebrowaną Eucharystią pod przewodnictwem abp. Mario Enrico Delpini, metropolity Mediolanu uczczono setną rocznicę sakry biskupiej ks. Achillesa Rattiego, późniejszego papieża Piusa XI, który został wyświęcony na biskupa w archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie.

Łukasz Krzysztofka
Zobacz zdjęcia: Abp Delpini: Tylko Chrystus daje nadzieję na pokój na świecie

Wśród licznego grona koncelebrujących Mszę św. biskupów był abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce, kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Wojciech Polak, Prymas Polski, abp Józef Kowalczyk, były nuncjusz apostolski w Polsce i emerytowany arcybiskup gnieźnieński. Eucharystię koncelebrowało również kilkudziesięciu kapłanów.

- Dzisiaj uroczyście kończymy w Warszawie obchody stulecia wznowienia stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską. Ważnym etapem tego odnowienia relacji po okresie rozbiorów były święcenia biskupie ks. prałata Achillesa Rattiego, późniejszego papieża Piusa XI. Miały miejsce dokładnie 100 lat temu w tej archikatedrze. Konsekratorem był kard. Aleksander Kakowski, a wspókonsekratorami byli bp Józef Pelczar z Przemyśla i bp Stanisław Zdzitowiecki z Włocławka. Dziś dziękujemy Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu za to wydarzenie – powiedział na rozpoczęcie liturgii kard. Kazimierz Nycz, wyrażając przy tym także wdzięczność za zakończenie procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego i za wyznaczoną na 7 czerwca 2020 r. beatyfikację Sługi Bożego.

W czasie Mszy św. abp Delpini dokonał symbolicznego odsłonięcia popiersia abp Achillesa Rattiego, swojego poprzednika na stolicy biskupiej w Mediolanie.

W homilii, opisując kondycję współczesnego świata, abp Delpini podkreślił, że niespokojne ludzkie rzesze znajdują zbawczy ratunek, kiedy spotykają Jezusa. Doświadczają wtedy, że od Niego wychodzi moc, która uzdrawia wszystkich. – Jako współobywatele świętych i domownicy Boga zbudowani jesteśmy na fundamencie Apostołów i Proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. Te słowa św. Pawła dobrze podsumowują sens misji Achillesa Rattiego. Dziś są również niezwykle aktualne i brzmią zachęcająco dla odbudowy i odnowy religijnej – przekonywał mediolański metropolita.

Zaznaczył, że niestrudzona działalność ks. Rattiego przypomina nam, że niesiemy przesłanie nadziei dla ludzkości, dręczonej przez złe duchy, że jest nadzieja dla społeczeństw wewnętrznie pogmatwanych i pozbawionych pewności. - Nie oferujemy gotowych recept, nie posiadamy łatwych rozwiązań, nie mamy odpowiednich zasobów. Mamy tylko Jezusa. Kościół jest znakiem, który pozwala rozpoznać obecność Chrystusa. Apostołowie zaś są wezwani do budowania na kamieniu węgielnym, którym jest On sam. Właśnie na Nim – solidnym Fundamencie – budowla może wzrastać jako dobrze uporządkowana konstrukcja – podkreślał włoski hierarcha i dodał, że nie mamy nic, oprócz Chrystusa, co pozwalałoby odnaleźć pokój serca i nie ma nic, prócz Chrystusa, co dawałoby nadzieję na pokój na świecie.

Abp Delpini przypomniał, że w roku 1918 ks. Ratti przybył do Polski pooranej prześladowaniami religijnymi, która wiele wycierpiała, ale pozostała zawsze wierna papieżowi, wartościom wypływającym z wiary i swoim wielowiekowym tradycjom. Przytoczył także słowa kard. Gasparriego, sekretarza stanu do nowego wizytatora apostolskiego Achillesa Rattiego: „Kościół katolicki w szlachetnej Polsce dał wzruszające dowody przywiązania do Ojca świętego w najtrudniejszych chwilach gwałtownych i perfidnych prześladowań religijnych”.

- Maryjo, Królowo Polski, zachowaj w pokoju nasze ojczyzny, zachowaj w jedności nasze rodziny i pomóż nam budować solidarne społeczeństwo zakorzenione w Chrystusie – prosił włoski hierarcha.

Po Mszy św. celebransi procesyjnie przeszli do kaplicy z sarkofagiem kard. Stefana Wyszyńskiego, gdzie odśpiewano Apel Jasnogórski, dziękując za zakończenie procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego i ogłoszenie daty jego beatyfikacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niezwykła historia Wyrwanych Z Niewoli

2019-12-05 09:09

Red.

Było to chyba w 2012 r. jakoś jesienią. Jechaliśmy na koncert do Wielkopolski. Było nas czterech, każdy dresy, niektórzy łyse głowy i tatuaże. Każdy z historią uzależnień, jeden po poprawczaku, inny swego czasu należący do czołówki polskich zawodników MMA, każdy z „popapraną” przeszłością lecz wszyscy dotknięci przemieniającą i wyzwalającą mocą Jezusa - tak swoją niezwykłą historię opisuje grupa ewangelizacyjna "Wyrwani Z Niewoli"

Wyrwani Z Niewoli

Jak piszą dalej:

Środkiem naszego transportu był wtedy pociąg i jak to w tamtym czasie bywało gdziekolwiek nie jechaliśmy, zabieraliśmy ze sobą ponad metrową figurę Matki Bożej. Nie mogło być inaczej tamtego dnia. Z Białegostoku w tamte strony mieliśmy dobre parę godzin, więc była świetna okazja na ewangelizację.

Po zakupie biletów gdy dotarliśmy na peron, zauważyliśmy grupę kilkuset kibiców Jagielloni Białystok, jadących na mecz do Warszawy. Z wyglądu niczym się od nich nie różniliśmy prócz szalika klubowego, którego nie mieliśmy i dużej figury Maryi, której nie mieli oni. W jednym momencie spotkaliśmy się ze spojrzeniem całego peronu „łysoli”, którzy ze zdziwieniem odprowadzali nas wzrokiem.

W końcu nadjechał pociąg i zajęliśmy miejsce w przedziale. Gdy pociąg ruszył czuliśmy potrzebę wyjścia do kibiców i w jakikolwiek sposób podzielenia się naszą Miłością do Boga. Jednak na samą myśl o tym czuliśmy ogromny strach. Postanowiliśmy modlić się w tej intencji, za kibiców. Jednak teraz z perspektywy czasu możemy przyznać, że modlitwą chcieliśmy zyskać czas, żeby droga jak najszybciej się skończyła i w ten sposób uniknąć działania. Modlitwa trwała i trwała, minuty uciekały i żaden z nas nie kwapił się żeby wyjść z naszego bezpiecznego przedziału do „kiboli”.

W pewnym momencie dostrzegliśmy przez okienko w naszym przedziale kibiców uciekających po korytarzu od „kanarów” i policji. Biegali w tę i z powrotem jak się potem okazało z powodu braku biletów i mało kulturalnego zachowania. W jednym momencie pewna grupka uciekających „kiboli” nieoczekiwanie wpadła do naszego przedziału. Zobaczyli nas, zobaczyli figurę. Szybko zaczęli nam zadawać pytania o co chodzi, czy robimy sobie jaja itp.

To było niezwykłe, bo sami zaczęli nas dopytywać o powód jeżdżenia z tą figurą. Zaczęliśmy dzielić się świadectwem i opowiadać o Jezusie, oni słuchali z otwartymi „gębami”. Było widać ich poruszenie. Nie chcieli wychodzić z naszego przedziału, chcieli więcej. Przyszli również kolejni. Na końcu przyszedł główny szef całej grupy kibiców i chciał z nami pogadać, również otworzył się na nasze słowa, otworzył się na ewangelizację.

Było to niezwykłe doświadczenie, które zapadło nam w pamięci do dnia dzisiejszego.

Nie musieliśmy nic robić, nic wymyślać. Po prostu mieliśmy ze sobą Maryję w znaku figury i uciekliśmy w modlitwę czując potrzebę opowiadania innym o Jezusie, przez co Bóg sam ich do nas przyprowadził. Czujemy się Jego Apostołami – Apostołami w dresach, choć czasem nosimy dżinsy.

_____________________________________________

Tekst artykułu jest przedmową grupy Wyrwani z Niewoli do książki Damiana Krawczykowskiego "Apostołowie w dresach. Jezus potrzebuje właśnie ciebie!", wyd. Święty Wojciech. Więcej o książce: ksiegarnia.niedziela.pl

Więcej o grupie Wyrwani Z Niewoli: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hiszpania: eksperci katoliccy przestrzegają przed separatyzmem baskijskim

2019-12-05 20:28

mz (KAI/AyO) / Madryt

Separatyzm baskijski w dalszym ciągu podsyca nienawiść w Hiszpanii – uważają eksperci z uniwersytetów katolickich w tym kraju. Podczas konferencji zorganizowane na uniwersytecie katolickim w Walencji wskazali, że dzieje się tam pomimo faktu, iż 4 maja 2018 r. w trakcie zorganizowanej we francuskiej miejscowości Cambo-les-Bains uroczystości władze baskijskiej organizacji terrorystycznej ETA oficjalnie ją rozwiązały.

wikipedia

Zdaniem uczestników spotkania utrzymującej się nienawiści w Kraju Basków sprzyja regularne wychwalanie przez separatystów działań ETA, która zabiła łącznie 539 osób.

Tylko w tym roku do prokuratury generalnej w Madrycie wpłynęło kilka skarg na tego rodzaju postawy ekstremistów baskijskich, podejmujących z honorami bojowników ETA wychodzących na wolność. Jeden z takich wniosków złożył rząd Pedro Sancheza.

Główne zadanie w swoich 60-letnich działaniach zbrojnych ETA widziała w utworzeniu niezależnego państwa Basków na pograniczu północn0-zachodniej Hiszpanii i południowo-zachodniej Francji. Mimo samorozwiązania się organizacji władze w Madrycie twierdzą, że pociągną do odpowiedzialności wszystkich ukrywających się przed wymiarem ścigania baskijskich terrorystów.

Z szacunków hiszpańskich służb specjalnych wynika, że policja poszukuje nadal co najmniej 50 baskijskich separatystów. Jedynie około dziesięciu z nich mieszka w Hiszpanii. Pozostali ukrywają się głównie w Ameryce Łacińskiej.

Według Pedra Ontoso, historyka ETA, tamtejszych separatystów przez wiele lat popierało wielu duchownych baskijskich, chociaż episkopat hiszpański jednoznacznie potępiał te działania. W wydanej w maju 2019 r. książce “Z Biblią i parabellum” Ontoso wymienił przypadki współpracy baskijskich duchownych z bojownikami ETA. Wskazał, że niektóre zamachy, w tym pierwszy z 2 sierpnia 1968, terroryści zaplanowali w budynkach należących do miejscowych parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem