Reklama

Czy ktoś nas przeprosi?

2018-07-17 13:10

Rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 29/2018, str. 36-37

Grzegorz Boguszewski

O pamięci KL Auschwitz, politycznych manipulacjach i pieniądzach z byłą więźniarką obozu Barbarą Wojnarowską rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Była Pani jednym z najmłodszych więźniów KL Auschwitz i zapewne niewiele Pani pamięta z tego okresu dzieciństwa. Kiedy dotarła do Pani świadomość „oświęcimskiej przeszłości”?

BARBARA WOJNAROWSKA: – Gdy mama odnalazła mnie dwa lata po wojnie w jakimś sierocińcu, zaczęłam już co nieco kojarzyć, że wokół mnie działo się coś dziwnego. Ale wówczas nie miałam jeszcze sześciu lat i nie mogłam zrozumieć nawet tego, że mama jest moją mamą. Mama nie lubiła mówić o obozowych przejściach, ale świadectwem naszego pobytu w Auschwitz były listy wymieniane między moją babcią a rodzicami (po latach oddałam je do oświęcimskiego muzeum). Dopiero znacznie później zaczęłam się powoli i z różnych źródeł dowiadywać, jak to było.

– Jak to było?

– Z powstańczej Warszawy wywieziono mnie z rodzicami do obozu, tam rodziców rozdzielono, ja zostałam przy mamie. Przetrwałyśmy do wyzwolenia obozu i na skutek panującego tam wówczas chaosu trafiłam do sierocińca. Mama – jak mi po wielu latach dość niechętnie opowiadała – była świadkiem wyzwalania obozu, gwałtów na więźniarkach... Mama nie lubiła wspominać, a ja mam w pamięci ledwie jakieś wrażenia, jakieś uczucia, jak leżałam chora na pryczy... Pamiętam, że jadłam placek ziemniaczany, który upadł na podłogę, i że bardzo mi smakował. Ten wyjątkowy rarytas mieliśmy na wigilijną wieczerzę w 1944 r. Całkiem dobrze pamiętam natomiast to, że lata powojenne były dla mnie jako dziecka niezwykle trudne, buntowałam się, sama nie wiem przeciwko czemu, było mi jakoś wyjątkowo przykro...

– Ale w końcu przecież udało się Pani dokładniej poznać i zrozumieć swoją osobistą historię...?

– Historię mojej rodziny poznałam właściwie dopiero z książki „Moja wojna” („Mein Krieg”) Joego J. Heydeckera, która ukazała się w 2009 r. Dowiedziałam się np., że moją matką chrzestną nie była, jak to utrzymywali rodzice, pochodząca z Krakowa i mieszkająca z nami w czasie wojny ciocia Genia. Ciocia Genia Byczkowska była Żydówką, wchodziła w skład Rady Pomocy Żydom „Żegota”. Była więc „moją chrzestną”, bo rodzice w ten sposób ją ukrywali...

– I z tego powodu znaleźli się w Auschwitz?

– Tego nie wiem. Do dziś nie zdołałam ustalić, w jaki sposób i dlaczego trafiliśmy do obozu koncentracyjnego. Autor wspomnianej książki nic o tym nie mówi, bo choć bardzo był związany z moimi rodzicami, to jednak o tym, co robili, niewiele wiedział. W ubiegłym roku udało mi się nawiązać kontakt z panią Marą Kraus, przyjaciółką nieżyjącego Joego J. Heydeckera, która twierdzi, że moi rodzice w czasie wojny pomagali wielu Żydom i zostali wydani Gestapo przez konfidentów, których w środowisku aktorskim Warszawy było bardzo wielu... A może dlatego, że w restauracji „Gospoda Włóczęgów”, którą prowadzili w czasie okupacji, był zakonspirowany magazyn broni...? Ja do dziś naprawdę nie wiem, dlaczego jako 3-letnie dziecko znalazłam się w KL Auschwitz.

– Niedawno po dziesięcioleciach pobytu na emigracji powróciła Pani na stałe do Polski. Jak przyjmuje Pani tę dyskusję, która niedawno rozgorzała właśnie wokół spraw oświęcimskich, a zwłaszcza oskarżanie Polaków przez międzynarodową opinię o udział w Holokauście?

– Jestem tym do głębi oburzona, ale chyba rozumiem, że musiało dojść do takiego stanu rzeczy. Moim zdaniem, jedna z przyczyn tego opluwania Polski tkwi w dzisiejszym Izraelu, w którym dominujący wpływ mają Żydzi pochodzący z Rosji, tradycyjnie wrogo nastawieni do Polaków, bo np. francuski Żyd nigdy nie będzie pluł na Polskę...

– A amerykański Żyd?

– Tu bywa różnie, a przeważnie chodzi o pieniądze. Bywałam często w Stanach Zjednoczonych – mam tam wielu kolegów prawników – i bardzo otwarcie rozmawiałam o polsko-żydowskich zaszłościach, także o biznesie związanym z Holokaustem. Oni nie lubią odpowiadać na pytania dotyczące tego tematu, nie tolerują sprzeciwu, natomiast bardzo dbają o swoje sprawy. Gdy w latach 80. XX wieku Amerykański Kongres Żydowski wytoczył bankom szwajcarskim proces w celu przejęcia pieniędzy z kont Żydów, którzy zginęli bezpotomnie w Holokauście, mieliśmy niemal globalne polityczne trzęsienie ziemi. Wtedy Szwajcarzy zdecydowali się pójść na ugodę, a ja się tu muszę przyznać, że na tym skorzystałam.

– W jaki sposób?

– Banki szwajcarskie zgodziły się wypłacić Amerykańskiemu Kongresowi Żydowskiemu pewną część pieniędzy zdeponowanych na „martwych kontach’” – to były miliardy franków szwajcarskich – jednakże pod warunkiem, że 25 proc. tej sumy zostanie wypłacone więźniom nieżydowskim, którzy mieli konta w Szwajcarii. Oczywiście, nie dostałam się na tę listę „nieżydowskich” wybrańców losu – nigdy wcześniej nie starałam się o jakiekolwiek odszkodowania z tytułu pobytu w KL Auschwitz – ale nieco okrężną drogą obiecano mi jednak wypłacić jakieś pieniądze. Niezbędne formalności musiałam załatwiać przez gminę żydowską w Genewie. Denerwowało mnie, że ja, Polka, muszę korzystać z łaskawego pośrednictwa gminy żydowskiej! Tam mi powiedziano, że to dlatego, iż Polacy sami nie potrafią się zorganizować, że nie dbają o własne sprawy. Złożyłam odpowiednie formularze, a urzędniczka odebrała je z ironicznym komentarzem: Nie wstyd pani starać się o odszkodowanie z takimi zarobkami, z takim stanowiskiem...? Czułam, że wymierzyła mi ten policzek tylko dlatego, iż byłam zamożną Polką, a nie bogatą Żydówką...

– Dostała Pani to odszkodowanie?

– Po ponad 15 latach, gdy już na emeryturze zamieszkaliśmy z mężem w Hiszpanii, dostałam korespondencję z Nowego Jorku – czek na 15 tys. dolarów do wypłaty w ratach. Wielkość tego „odszkodowania” mnie nie rozczarowała, chodziło mi tylko o wyegzekwowanie choćby minimum sprawiedliwości dla „nieżydowskich” ofiar wojny... Przy czym to wcale nie było odszkodowanie za obóz, lecz drobna rekompensata za to, że moi rodzice mieli kiedyś pieniądze w banku szwajcarskim. Moim zdaniem, nie-Żydzi nigdy nie mieli większych szans na godziwe odszkodowania wojenne.

– Wydaje się, że zwłaszcza Polacy nie mogą w tej sprawie liczyć na sprawiedliwość...

– Najbardziej boli to, że Polacy, którzy w czasie tej wojny cierpieli najwięcej, dostali najmniej odszkodowań, a teraz mówi się jeszcze, że Polsce nie należą się żadne reparacje wojenne...

– Rzeczywiście, są ogromne dysproporcje w traktowaniu ofiar niemieckich obozów zagłady – w krajach zachodnich, w Niemczech, w Izraelu Niemcy wypłacają im comiesięczne wsparcie, natomiast w Polsce 15-20 lat temu wypłacono jedynie jednorazowe mikroskopijne świadczenia, czyniąc przy tym wiele szumu o polsko-niemieckim pojednaniu.

– Po powrocie do Polski postanowiłam się przyjrzeć bliżej tym sprawom, wcale nie we własnym interesie; chciałam po prostu wyjaśnić to, czego nie potrafiłam zrozumieć... W Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie już na pierwszy rzut oka widać było, że jest martwa. Poinformowano mnie tam, że już dawno skończyły się pieniądze, które nie pochodziły ze stałego źródła, czyli z budżetu państwa niemieckiego, lecz z prywatnych darowizn, które już nie napływają. Zdziwiło mnie to, bo przecież obowiązek wypłacania odszkodowań wojennych nie ulega przedawnieniu, roszczenia poszkodowanych mogą się pojawiać bardzo długo po wojnie. Dziwne, że inni to wykorzystują, a Polacy nie!

– Często odwiedzała Pani Oświęcim po wojnie?

– Jak mówiłam, naznaczeni ogromną traumą moi rodzice – zwłaszcza mama – nie lubili wracać do obozowych wspomnień i chyba robili wszystko, abym ja też niczego nie pamiętała... Sama więc dość późno zaczęłam wracać do tej niepamiętanej przeszłości. Od 2005 r. dostawałam zaproszenia na uroczystości związane z wyzwoleniem KL Auschwitz.

– Jak do tego doszło, że organizatorzy przypomnieli sobie o więźniarce nr 83638?

– Sama o sobie nikomu nie przypominałam... Pierwsze zaproszenie przyszło do mnie dość okrężną drogą – przez moją dobrą znajomą panią Simone Veil. I to ona, dobrze znając moją przeszłość, zaproponowała mi wyjazd z delegacją francuską na obchody 60. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. A ja postanowiłam pojechać, ale jako Polka. Bo choć miałam inne obywatelstwo, to zawsze bardzo dbałam o swoje polskie papiery. Simone Veil napisała – nie wiem, czy do dyrekcji obozu, czy do Władysława Bartoszewskiego – aby przysłano mi zaproszenie. Dostałam je na mój hiszpański adres. Potem dostawałam już zaproszenia co roku, ale nie zawsze jeździłam.

– Jakie były Pani pierwsze wrażenia, czy próbowała Pani odnaleźć ślady swojego dzieciństwa?

– Moim celem było odnaleźć obozowe dzieci – czyli dziś panie ok. osiemdziesiątki. Szukałam więźniarek w moim wieku, wypytywałam. Takiego tłumu na terenie obozu nigdy później już nie widziałam. Środkowa, największa trybuna – w całości zarezerwowana wyłącznie dla delegacji izraelskiej. Tam, dzięki specjalnej przepustce „gościa honorowego”, która umożliwiała mi swobodne poruszanie się po odizolowanych od siebie sektorach, starałam się zaleźć osoby, które jako dzieci były w tym samym bloku, co ja. Niestety, kiedy osoba z sektora izraelskiego, z którą nawiązałam kontakt, dowiedziała się, że nie jestem Żydówką, zręcznie znalazła pretekst, aby nie kontynuować naszej rozmowy. Osobę, która była krótko w tym samym bloku (w październiku 1944 r.) – znalazłam nie podczas uroczystości w Oświęcimiu, lecz dopiero później, w Paryżu. Kontakt dostałam od kustosza Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau – pani Heleny Kubicy. A wtedy, w Oświęcimiu, odniosłam wrażenie, że nikt nic nie wiedział albo może nie chciał wiedzieć...

– Zdziwiło to Panią?

– Nie od razu. Dopiero gdy podobnie zachował się dziennikarz z BBC, który dowiedziawszy się, że jestem polską więźniarką, wyłączył kamerę... Wtedy zrozumiałam, że więźniowie KL Auschwitz zostali podzieleni lub dali się podzielić na lepszych i gorszych. O co chodzi? – pytałam sama siebie. Przecież kiedyś wszyscy razem, zziębnięci, staliśmy tu co rano na tym samym apelu, piliśmy tę samą wstrętną kawę, tak samo nas bito i maltretowano, a teraz nagle dzielimy się na Żydów i nie-Żydów?! W tymże 2005 r., podczas hucznych rocznicowych uroczystości w Oświęcimiu – na które przybyli wielcy politycy i głowy państw z całego świata – uświadomiłam sobie, że my, Polacy, tu nie istniejemy! Że nas tu nie ma i nie było! Wtedy postanowiłam działać, i to od razu.

– Jak?

– Gdy na uroczystym przyjęciu dla VIP-ów – do których dzięki Simone Veil zostałam zaliczona – usłyszałam, jak amerykański wiceprezydent Dick Cheney mówi do kogoś z wielkim ubolewaniem, że ten „żydowski obóz tak bardzo ucierpiał”, natychmiast do niego podeszłam i grzecznie się przedstawiwszy, zadałam pytanie: dlaczego mówi się wyłącznie o więźniach żydowskich? – przecież byli także inni, a pierwsi trafili tu Polacy, skazana na zagładę polska inteligencja? Odpowiedział zdawkowo: Być może, być może... I na tym rozmowa się skończyła. Byłam zaszokowana.

– Chyba nie bardziej niż podczas uroczystości oświęcimskich w 2018 roku...

– To prawda. I nadal nie potrafię przejść do porządku dziennego nad tym, co się tam wtedy stało. Trudno mi dziś ocenić, jakie będą skutki politycznego kompromisu i deklaracji podpisanej po kilku miesiącach przez premierów Polski i Izraela, ale pytam: dlaczego do tej pory nikt nas, więźniów, nie przeprosił za to, że tę podniosłą uroczystość wykorzystano tak niegodziwie, dla politycznego interesu?! KL Auschwitz nie powinien być areną politycznych rozgrywek i mam nadzieję, że to, co się tam zdarzyło 27 stycznia 2018 r., już się nie powtórzy.

Reklama

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

2016-12-26 23:12

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

Wiesław Podgórski
Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jakie to drzewo?

2019-08-23 14:39

Zofia Białas

Zofia Białas

Ostatnie wakacyjne warsztaty muzealne odbyły się 22 sierpnia w Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział Muzeum Ziemi Wieluńskiej.

Były to zajęcia plenerowe. Odbywały się w zrewaloryzowanym przydworskim parku krajobrazowym, założonym na przełomie XVIII i XIX wieku. Z tego okresu zachowało się kilkadziesiąt drzew. Zachowane drzewa te to 150 i 200 letnie okazy dębów, jesionów, lip, wiązów, sosen czarnych reprezentujących nieliczne tu drzewa iglaste. Wiele z zachowanych drzew w ostatnich latach poddano wielu zabiegom pielęgnacyjnym. Warsztaty poprowadził Jarosław Eichstaedt – kierownik placówki.

Uczestnicy zajęć otrzymali na początku zajęć mapy parku i busole. Zadaniem każdego z nich było odszukanie zaznaczonych na planie parku 17 oznakowanych numerami drzew. Przy każdym oznaczonym drzewie animator zajęć opowiadał o historii drzewa, jego walorach i znaczeniu, o nękających go chorobach i wynikających stąd zagrożeniach dla jego istnienia. Uczestnicy w tym czasie zapisywali na przygotowanych kartkach nazwy opisywanych drzew.

Przyjemnością dla uczestników warsztatów były próby rozróżniania owoców dębów szypułkowych od czerwonych, odkrywanie różnic między lipą amerykańską i naszą polską, między wiązem a grabem, rozpoznawanie osobników męskich i żeńskich cisa a także spojrzenie na drzewa kończące powoli swój długowieczny żywot.

Atrakcją edukacyjnego spaceru było wejście na basztę i podziwianie panoramy okolic Ożarowa z wysokości 7 m.

W trakcie zajęć uczestnicy poznali: lipę polską, głóg, białodrzew, modrzew, sosnę czarną, klon, jesion wyniosły, dąb czerwony, kasztanowiec, grab, olchę czarną, brzozę brodawkową, buk, dąb czarny, wierzbę białą, wiąz górski, cis, akację.

Podsumowaniem zajęć było odczytanie nazw poznanych drzew i rozwiązanie krzyżówki z hasłem

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem