Reklama

Wystawa o kardynale Hlondzie

2018-07-17 13:10

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 29/2018, str. IV

Ryszard Wyszyński

W bazylice strzegomskiej 29 czerwca przed uroczystą Sumą odpustową odbyło się otwarcie wystawy czasowej pt. „August Hlond – Prymas czasu narodowych wyborów”. Swój urząd zwierzchnika polskiego Kościoła ten wielki kościelny hierarcha sprawował w latach 1926-48. Ekspozycja mu poświęcona została przygotowana przez historyków Instytutu Pamięci Narodowej – dr. Andrzeja Drogonia i Łukasza Kobielę

Do Strzegomia wystawa dotarła wprost z Niemiec, gdzie jako pierwsi w tym kraju obejrzeli ją członkowie wspólnoty katolickiej w Essen z okazji obchodzonej w tym roku 90. rocznicy wizyty kard. Augusta Hlonda w tym niemieckim mieście, co było wielkim religijnym i patriotycznym przeżyciem dla ówczesnej wielotysięcznej polskiej społeczności, zamieszkałej w kraju naszego zachodniego sąsiada.

Bogatą wystawę o prymasie Hlondzie, która jest teraz pokazywana w tym miesiącu w nawie bocznej strzegomskiej bazyliki, tworzy 30 dużych plansz z obszernymi opisami i zdjęciami. Postać wielkiego polskiego Kardynała przedstawiono w różnych okresach życia. Od pierwszych lat kapłaństwa przez posługę w trudnych czasach budowy II Rzeczpospolitej, losy podczas II wojny światowej, po powrót do kraju i lata działalności w nowej komunistycznej rzeczywistości, do 1948 r., w którym Kardynał zmarł. Prezentowane w opisach wydarzenia z życia kard. Augusta Hlonda są obszernie ilustrowane fotografiami, pochodzącymi z archiwów archidiecezjalnych: Gniezna, Katowic, Poznania, Krakowa, osób prywatnych i stowarzyszeń katolickich i patriotycznych dbających o pamięć narodu polskiego. Warto przypomnieć kilka znamiennych dat i faktów z jego życia.

Kard. August Hlond urodził się 5 lipca 1881 r. w Brzęczkowicach, zmarł 22 października 1948 r. w Warszawie. Był członkiem zgromadzenia zakonnego salezjanów. W 1922 r. został mianowany administratorem apostolskim w Katowicach, w części diecezji wrocławskiej przyznanej Polsce w wyniku plebiscytu. Po nastaniu wojny 10 września 1939 r. opuścił, udając się przez Rumunię do Watykanu, gdzie znalazł schronienie i skąd m.in. poprzez przemówienia radiowe starał się głosić prawdę o losach zajętej podstępnie przez dwóch wrogów Polski. Od 1940 do 1943 r. przebywał w Lourdes we Francji. 3 lutego 1944 r. był internowany w Paryżu przez gestapo i był wówczas przez Niemców nakłaniany do podpisania odezw propagandowych do Polaków, ale się nie ugiął. Do Polski powrócił 20 lipca 1945 r. Ma ogromne zasługi w odbudowie Kościoła polskiego na Ziemiach Zachodnich, o które zadbał od pierwszych dni wolności jako administrator apostolski. W podnoszonej z ruin Warszawie powołał Radę Prymasowską, która zajęła się odbudową najważniejszych kościołów stolicy. Po wojnie, aby ożywić wiarę i pobożność ludu polskiego, kard. August Hlond zawierzył Polskę Niepokalanemu Sercu Maryi, a w tym doniosłym wydarzeniu w Częstochowie uczestniczyło rok po wojnie, jak szacowano, ponad milion wiernych. Zmarł 22 października 1948 r. Dekretem papieża Franciszka z 19 maja 2018 r. o heroiczności cnót kard. Hlonda przysługuje mu tytuł czcigodnego sługi Bożego. Postać kard. Hlonda nie była przypominana w ostatnich latach tak często, jak na to zasługuje ten wielki kościelny hierarcha. Tę lukę starają się wypełnić m.in. niniejsza wystawa i najnowszy album autorstwa Łukasza Kobieli, który właśnie się ukazał na księgarskim rynku.

Reklama

W imieniu organizatorów wystawy: kustosza bazyliki mniejszej ks. prał. Marka Babuśki, burmistrza Strzegomia Zbigniewa Suchty oraz Aleksandry Kardeli, przewodniczącej Klubu „Gazety Polskiej”, w Strzegomiu gościa honorowego wernisażu bp. Ignacego Deca i pozostałych gości uroczyście przywitała naczelnik Wydziału Kultury, Sportu i Promocji UM Wioletta Urban-Smagłowska. Na początek oddała głos twórcom ekspozycji, a następnie zaprosiła najważniejszych gości do refleksji na jej temat.

Oficjalnego otwarcia wystawy poprzez symboliczne zdjęcie białej szarfy z portretu prymasa Augusta kard. Hlonda dokonał ordynariusz diecezji świdnickiej bp Ignacy Dec. W wydarzeniu uczestniczyli m.in. poseł na Sejm RP Ireneusz Zyska, dyrektor IPN Wrocław i autor wystawy Andrzej Drogoń, Łukasz Kobiela – autor książki „August Hlond 1881-1948”, burmistrz Strzegomia Zbigniew Suchyta, przewodniczący Rady Miejskiej Strzegomia Tomasz Marczak, przedstawiciele Klubu „Gazety Polskiej” w Essen – Bożena Wisłocka, Teresa Marcinkowska, Teresa Imseridis, Jan Surowczyk, Wojciech Kusy, Klub „Gazety Polskiej” w Berlinie – Anna i Marek Slaski oraz członkowie Klubu „Gazety Polskiej” w Strzegomiu, a wśród nich przewodnicząca oddziału Aleksandra Kardela i Jarosław Kardela, których staraniem wystawa dotarła do Strzegomia jako jednego z pierwszych miejsc w Polsce.

– Kard. Hlond należy do najwybitniejszych Polaków czasów XX wieku – mówił Biskup Świdnicki. Wspomniał najpierw trójkę kardynałów pochodzących ze Śląska: kard. Augusta Hlonda, kard. Bolesława Kominka i kard. Stanisława Kazimierza Nagyego, podkreślając ich zasługi dla Ziem Odzyskanych. Drugi tryptyk, w którym jednym tchem jest również wymieniany ten wielki hierarcha to: kard. August Hlond, kard. Stefan Wyszyński i św. Jan Paweł II – jako najważniejsze postaci polskiego Kościoła i wielkie narodowe autorytety, mówił Ksiądz Biskup. „Z wielu zasług już wypowiedzianych przez wybitych znawców życia kard. Augusta Hlonda jeszcze raz podkreślę, że jemu zawdzięczamy to, że od 15 sierpnia 1945 r. po otrzymaniu od papieża Piusa XII prerogatyw administratora apostolskiego – sprawne ustanowienie administracji kościelnej na Ziemiach Odzyskanych w Opolu, Wrocławiu, Gorzowie, Gdańsku, Olsztynie, co było dużym wyzwaniem – podkreślił bp Ignacy Dec. Przypomniał też prorocze słowa Kardynała: „Jeżeli zwycięstwo przyjdzie, to będzie to zwycięstwo Maryi”. I dodał, że nie jest zwykłą zbieżnością to, że za 32 lata po śmierci kardynała 22 października papież Jan Paweł II zainaugurował swój pontyfikat”.

Dzień po inauguracji wystawy w bazylice strzegomskiej w Centrum Aktywności Społecznej Karmel odbył się panel dyskusyjny poświęcony postaci kard. Augusta Hlonda z udziałem autorów wystawy Andrzeja Drogonia, Łukasza Kobieli oraz Piotra Szubarczyka – historyka z IPN w Gdańsku.

Tagi:
wystawa Strzegom kard. August Hlond

Abp Gądecki: autorytet kard. Hlonda wyrastał z prawości jego czynu i słowa

2018-11-04 13:09

msz / Poznań (KAI)

„Autorytet kard. Augusta Hlonda wyrastał z prawości jego czynu i słowa. W tym człowieku nie było niedomówień, dwuznaczności, skrywania czy przemilczania prawdy. Było ewangeliczne «tak, tak i nie, nie», albo chrześcijaństwo, albo barbarzyństwo” – podkreślił abp Stanisław Gądecki, przypominając życie i posługę pasterską kard. Augusta Hlonda, którego 70. rocznica śmierci minęła 22 października. W poznańskiej katedrze, tradycyjnie od 16 lat w pierwszą niedzielę po uroczystości Wszystkich Świętych, metropolita poznański przewodniczył Mszy św. z okazji dnia modlitw o kanonizację błogosławionych i beatyfikację sług Bożych pochodzących z archidiecezji poznańskiej.

Archiwum

„Nie wolno nam zaprzepaścić dziedzictwa duchowego przodków, którzy pozostawili nam wzór życia chrześcijańskiego, stając się wychowawcami Polski i świata” – zaznaczył abp Gądecki. Portrety kanonizowanych oraz świadków wiary z archidiecezji poznańskiej widniały podczas Mszy św. przed ołtarzem oraz na filarach bazyliki archikatedralnej.

W homilii przewodniczący KEP, przypominając życie i posługę kard. Hlonda, przywołał słowa, które późniejszy prymas Polski zapisał w 1924 r. i które realizował przez całe życie: „Kościół nie może identyfikować się z żadną narodowością i z żadną partią”. Zwrócił uwagę na liczne dzieła, jakie pochodzący ze Śląska hierarcha podejmował po powrocie z zagranicznych studiów jako pierwszy administrator polskiego Śląska, a później pierwszy biskup nowo powołanej diecezji katowickiej.

Przewodniczący KEP przypomniał, że po pół roku rządów, kard. Hlond został powołany na stolicę prymasowską w Gnieźnie. „Ingres do prymasowskiej katedry oceniano jako znak nowych czasów, w których do głosu dochodzi prostota, bezpośredniość, otwarcie na ludzi i umożliwienie świeckim apostołowania” – podkreślił abp Gądecki. Zaznaczył, że kard. Hlond „niemal każdy projekt przedkładał do rozważenia odpowiednim zespołom, chętnie przyjmował i wysłuchiwał uwagi i zastrzeżenia, żadnego poważniejszego zarządzenia nie wydał bez zasięgnięcia opinii doradców”.

Metropolita poznański zauważył, że kard. Hlond nie tylko zainaugurował działalność w Poznaniu Katolickiej Szkoły Społecznej, troszczył się o apostolat świecki, powołał Akcję Katolicką, Radę Społeczną przy Prymasie Polaki, ale przygotował też Krajowy Kongres Eucharystyczny, gdyż chciał odrodzić społeczeństwo przez Eucharystię.

Abp Gądecki zwrócił uwagę na autorytet, którym cieszył się kard. Hlond. „Chociaż on sam uznawał życie religijne za podstawę pomyślnego rozwoju państwa, czasy, w których żył, naznaczone były przemocą, dyktaturami, totalitaryzmem. Jego autorytet wyrastał z prawości jego czynu i słowa” – podkreślił abp Gądecki.

Wierni archidiecezji poznańskiej, a zwłaszcza świeccy ze środowisk, z których wywodzili się kandydaci na ołtarze, ich rodziny i wspólnoty zakonne reprezentujące dzieła, którym patronują, modlili się w intencji ich kanonizacji.

Do grona kandydatów na ołtarze z archidiecezji poznańskiej należy 16 męczenników, którzy ponieśli śmierć w czasie II wojny światowej, a także m.in. bł. Bogumił, bł. Edmund Bojanowski i bł. siostra Sancja Szymkowiak.

August Hlond urodził się 5 lipca 1881 r. w Brzęczkowicach na Śląsku. W 1897 r. złożył śluby zakonne w zgromadzeniu księży salezjanów. 24 czerwca 1926 r. został mianowany przez Piusa XI arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim – prymasem Polski, a 20 czerwca 1927 r. został kreowany kardynałem.

Od roku 1926 do 1939 nie było w dziejach polskiego Kościoła wydarzenia o większym znaczeniu, które nie wiązałoby się z postacią prymasa Hlonda. Pisał listy pasterskie. Organizował zjazdy i kongresy w Polsce. Reprezentował papieża jako delegat w innych krajach. Troszczył się o wielomilionową emigrację polską, stwarzając dla zaspokojenia jej potrzeb duchowych nowe zgromadzenie zakonne – Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej.

W 1939 r. opuścił wraz z rządem Polskę, udając się początkowo do Rumunii. 19 września 1939 r. przybył do Watykanu. Okres II wojny światowej spędził na przymusowej emigracji we Włoszech, Francji, w Szwajcarii i w Niemczech. Będąc za granicą, prymas przekazywał światu informacje o zbrodniach popełnianych przez Niemców na polskim narodzie

3 lutego 1944 r. został aresztowany przez gestapo i internowany w Paryżu, a potem kolejno w klasztorach w Bar-le-Duc i Wiedenbrück (w Westfalii). Po wyzwoleniu przez wojska amerykańskie udał się do Rzymu, skąd 20 lipca 1945 r. wrócił do Poznania. Pierwszymi decyzjami, jakie podjął po powrocie do kraju, była reorganizacja Kościoła na ziemiach północnych i zachodnich, włączonych do Polski.

Kard. Hlond zmarł 22 października 1948 r. w Warszawie. Został pochowany w podziemiach archikatedry św. Jana w Warszawie.

Proces beatyfikacyjny kard. Hlonda trwa od 1992 r. 21 maja br. papież Franciszek uznał heroiczność cnót prymasa, co stanowi ważny krok w drodze na ołtarze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Komu (nie)zależy na Puszczy Białowieskiej?

2017-06-28 09:33

Sylwia Niedzieska
Niedziela Ogólnopolska 27/2017, str. 16-17

Do Internetu wyciekły ważne dokumenty, które nie pozostawiają wątpliwości co do tego, kto jest winny katastrofy ekologicznej w Puszczy Białowieskiej

Lasy Państwowe
W Puszczy Białowieskiej kornik rozmnożył się na tak ogromną skalę, że obecnie martwych jest ok. 800 tys. drzew

Obecnie Puszcza Białowieska wygląda jak leśne cmentarzysko, a gdy Ministerstwo Środowiska podejmuje próby „leczenia lasu”, od razu na karku ma tzw. ekologów. Ich taktykę działania obnażył były leśnik Artur Hampel. Opierając się na urzędowych danych, opisał, w jaki sposób doszło w puszczy do masowej epidemii kornika, a w efekcie do uśmiercenia 8 proc. drzewostanu.

Okazało się, że do 2007 r. miejscowi leśnicy bezproblemowo kontrolowali populację chrząszcza w swoich lasach przez wycinkę chorych drzew. Dopiero interwencja ekologów, których Artur Hampel nazywa „ekoterrorystami”, doprowadziła do obecnego dramatu.

Historia choroby

Choroba puszczy zaczęła się 10 lat temu, gdy w Rezerwacie Krajobrazowym im. Władysława Szafera znaleziono siedliska kornika na 29 świerkach. W związku z zagrożeniem zarażenia innych drzew należało wówczas dokonać wycinki sanitarnej. Niestety, wstrzymano ją na skutek protestów ekologów z podlaskiego oddziału Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. – Tak zwani ekolodzy zaczęli wówczas bronić kornika kosztem drzew. I dziś mamy tego skutki – komentuje sytuację Paweł Mucha, dyrektor ds. komunikacji Ministerstwa środowiska i jednocześnie rzecznik prasowy Ministerstwa środowiska.

Przez następne lata sytuacja ulegała pogorszeniu – wydawano kolejne odmowne decyzje uniemożliwiające leśnikom skuteczną walkę z tzw. gradacją, czyli rozprzestrzenianiem się pasożytniczych owadów. W konsekwencji kornik rozmnożył się na tak ogromną skalę, że obecnie martwych jest ponad 800 tys. drzew, a kolejne zarażane są każdego dnia. Minister środowiska prof. Jan Szyszko wielokrotnie mówił, że kornik z łatwością opanowuje drzewostany i w ciągu miesiąca potrafi zniszczyć drzewo, które rosło w puszczy kilkadziesiąt lat. – Z jednego chorego drzewa kornik zasiedla 30 nowych drzew. A w pułapki feromonowe łapie się po kilkanaście litrów kornika w ciągu jednego dnia – tłumaczy minister.

W 2007 r. cały świat był zafascynowany Puszczą Białowieską ze względu na przepiękne drzewostany o ogromnej zasobności. Wówczas pozyskanie drewna wynosiło 140 tys. m3 rocznie i było to drewno pochodzące z drzewostanów dojrzewających, czyli starych. Gdy zmniejszono pozyskanie drewna, trzy gatunki kornika, których populacji nikt nie kontrolował, namnożyły się, doprowadzając do destrukcji. W konsekwencji ucierpiały nie tylko świerki – zainfekowane przez owada zostały również wiekowe sosny, które bardzo trudno odnawiają się na obszarze puszczy w sposób naturalny. Doszło do gwałtownych zmian w ekosystemach leśnych, zniknęły siedliska oraz gatunki roślin i zwierząt, które zostały wyznaczone jako priorytetowe z punktu widzenia programu Natura 2000. – My jesteśmy prawnie odpowiedzialni za ich ochronę – tłumaczy prof. Szyszko.

Dziedzictwo UNESCO

Prof. Szyszko rozpoczął odtwarzanie bioróżnorodnych siedlisk dla tzw. gatunków priorytetowych na terenie Puszczy Białowieskiej. Aby przywrócić równowagę przyrodniczą, rozpoczęto usuwanie drzew uśmierconych na skutek epidemii kornika. Działania te spotkały się jednak ze sprzeciwem części organizacji ekologicznych, które naciskają, by całą puszczę pozostawić procesom naturalnym i objąć statusem parku narodowego. Aktywiści przekonują, że puszcza jest unikatowym lasem na świecie, którego „nie tknęła ręka człowieka”, a jej największym zagrożeniem są ludzie.

Fakty są jednak inne, bo ludzie zamieszkują te tereny i czerpią z ich bogactwa od wieków. Dane pochodzące z inwentaryzacji Puszczy Białowieskiej nie pozostawiają złudzeń i jednoznacznie potwierdzają użytkowanie tych terenów przez człowieka m.in. w obszarze rolnictwa, łowiectwa, myślistwa, bartnictwa czy wypalania i pozyskiwania smoły. Najstarsze mapy tego terenu pochodzą z XVI wieku. – Miejscowi dbali o drzewa, gdy chorowały. Wycinali puszczę na własny użytek i sadzili nowe drzewa. Mieszkańcy użytkowali te tereny i jednocześnie stworzyli coś, co wzbudzało zachwyt całego świata – zaznacza prof. Jan Szyszko.

Od czasu wpisania Puszczy Białowieskiej w obszar dziedzictwa przyrodniczego UNESCO zakazane jest użytkowanie jej lasów – można jedynie obserwować spontaniczne procesy natury. – Skoro te tereny od wieków użytkował człowiek, dlaczego wpisano je na listę UNESCO, wbrew prawu i z pominięciem konsultacji społecznych, jako obszar, którego nie „tknęła ręka człowieka”? – pyta minister. – Puszcza jest naszym „Wawelem”, naszym dobrem narodowym, ale jest to dziedzictwo kulturowo-przyrodnicze, nie tylko przyrodnicze. Rozpoczęliśmy więc proces zmierzający do zmiany jej statusu – chcemy, by puszcza została wpisana do UNESCO jako obszar dziedzictwa kulturowo-przyrodniczego.

Kolejnym prawnym paradoksem jest fakt, że cała puszcza objęta jest programem Natura 2000, który nakazuje chronić siedliska i gatunki występujące na jej terenie określone jako priorytetowe. W obecnej sytuacji, gdy gradacja kornika objęła (i nadal zaraża) tak olbrzymi obszar lasów, niemożliwe jest odtworzenie zniszczonych siedlisk bez usunięcia martwego i chorego drewna. – Ministerstwo będzie rozliczane z wypełnienia prawa Unii Europejskiej, czyli Dyrektywy Ptasiej i Siedliskowej. Zgłosiliśmy zawiadomienie do prokuratury, że w Puszczy Białowieskiej masowo giną siedliska i gatunki priorytetowe z tymi siedliskami związane. Dziś musimy robić wszystko, żeby je ratować i odtwarzać – podkreśla Paweł Mucha.

Maczuga do bicia rządów PiS

W medialnym sporze o Puszczę Białowieską chodzi nie o interes ochrony przyrody, a o interes polityczny. Skarga na Polskę do instytucji zagranicznych została złożona jedynie po to, by z Puszczy Białowieskiej stworzyć „maczugę do bicia” rządów PiS. – Siedem organizacji aktywistów poskarżyło się na Polskę do Komisji Europejskiej. Czy to jest działanie zgodne z interesem Rzeczypospolitej Polskiej? – pyta rzecznik prasowy Ministerstwa środowiska.

Jasno artykułowane argumenty resortu środowiska, Lasów Państwowych i wielu innych instytucji oraz osób prywatnych, którym leży na sercu dobro Puszczy Białowieskiej, nie przekonują aktywistów ekologicznych i współpracujących z nimi przeciwników obozu rządzącego. Kolejne protesty „w obronie puszczy”, organizowane przez ludzi, z którymi merytoryczna rozmowa wydaje się niemożliwa, są przeciąganiem sprawy w sytuacji, gdy należy bezzwłocznie działać w interesie ochrony przyrody. Ci, którzy nazywają siebie strażnikami ekologii, w rzeczywistości doprowadzili do katastrofy ekologicznej. Blokując pracę leśników, sprawili, że przestały być chronione drzewa, a zaczęto chronić kornika. Owadowi przyznano większe prawa w gospodarowaniu zasobami leśnymi niż rodowitym mieszkańcom i leśnikom, którzy dbają o Puszczę Białowieską od pokoleń.

Oskarżeń jest mnóstwo, a głównym jest wycinka drzew. – My podkreślamy, że nie ma żadnej wycinki, usuwamy jedynie chore drzewa – słyszymy w resorcie środowiska. Gdy z jednej strony pada pytanie: Dlaczego resort wycina drzewa, z drugiej słychać: Dlaczego zamykane są turystyczne szlaki? Przy tak dramatycznym stanie drzewostanów konieczne jest ich zamknięcie, bo istnieje duże ryzyko przewrócenia się drzew na człowieka. A wówczas za tragedię odpowiedzialne będą Lasy Państwowe. – Usuwamy drzewa wzdłuż szlaków i traktów komunikacyjnych Hajnówka – Białowieża, natomiast w objętym ochroną Rezerwacie Krajobrazowym im. Władysława Szafera drzewa są pokładane, leżą, nikt ich nie wywozi – mówi Paweł Mucha.

Protestujący ekolodzy przekonują, że należy pozostawić puszczę samej sobie. Uniemożliwiają pracę leśników, których obowiązkiem jest walka z kornikiem. Krytykują min. Jana Szyszko i jego resort za wypełnianie prawa UE i pracę na rzecz przywrócenia bogactwa zasobów przyrodniczych, które zostały w puszczy zniszczone właśnie na skutek ich działań. Miejscowych, którzy nie zgadzają się na objęcie całej puszczy ścisłą ochroną, traktują jak intruzów, a przecież to oni są gospodarzami tych terenów. W sposób naturalny pojawia się pytanie: Czy aby na pewno chodzi im o dobro przyrody? Czy odzyskanie bogactwa bioróżnorodnych zasobów Puszczy Białowieskiej i zachowanie tego dziedzictwa kulturowo-przyrodniczego leży im jeszcze na sercu?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielone światło dla Brexitu

2019-10-17 19:21

wPolityce.pl / ems/PAP

Pixabay.com
Klamka zapadła! Unijna „27” dała zielone światło dla umowy ws. brexitu. Przywódcy wezwali Komisję Europejską, Parlament Europejski i Radę UE do podjęcia koniecznych kroków, by zapewnić, że porozumienie będzie mogło wejść w życie 1 listopada 2019 roku. Rada Europejska w formacie 27 zakończona. Konkluzje przyjęte - napisał na Twitterze Preben Aamann, rzecznik prasowy szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem