Reklama

Niedziela w Warszawie

Rodzina zamiast żłobków

Pieniądze przeznaczane na opiekę żłobkową wydawane przez samorządy powinny trafiać do rodzin. Do takich wniosków doszły autorki raportu Ordo Iuris o opiece nad dziećmi do 3. roku życia

Okres pierwszych trzech lat życia dziecka to czas niezwykle ważny dla jego rozwoju, a jednocześnie wymagający dla opiekunów i wychowawców. – To rodzice najlepiej wiedzą, komu powierzyć opiekę nad dzieckiem i oni powinni decydować o tym, gdzie zostaną przekazane pieniądze. Matka i ojciec powinni decydować, czy dla ich dzieci najlepszy będzie żłobek, klub malucha, opiekunka, babcia, albo też jedno z nich zaopiekuje się swoim dzieckiem – mówi „Niedzieli” Anna Świerzewska, analityk i współautorka raportu Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. – Nasza analiza pokazuje, że takie rozwiązanie jest najlepsze dla dziecka, dla rodziny, polityki demograficznej, a także dla samorządowego budżetu.

W żłobku co drugi dzień

Pomimo reformy polityki rodzinnej polski system opieki nad dziećmi do lat 3 jest niedostosowany dla potrzeb rodziców. Podczas, gdy badania wskazują, że ponad 60 proc. Polaków jest zdania, że rodzice powinni mieć wybór, na jaką formę opieki nad dzieckiem zostaną przeznaczone środki publiczne, państwo hojnie dofinansowuje opiekę zbiorczą, przede wszystkim żłobki. – Średni miesięczny koszt utrzymania dziecka w warszawskich żłobku z amortyzacją wynosi ponad 1600 zł. Gdyby tylko połowa tej kwoty trafiła do rodzin, to one wiedziałby, jak ją zagospodarować. Czy powierzyć komuś opiekę nad dzieckiem, czy może zdecydować się na wychowanie w rodzinie – mówi Świerzewska.

Z raportu wynika, że żłobkowa opieka jest również mało skuteczna. Dziecko uczęszczające do warszawskiego żłobka w pełnym wymiarze czasu spędza w nim średnio jedynie 122 dni w roku, m.in. dlatego, że często choruje.

Reklama

– Statystyka pokazuje, że dzieci opuszczają prawie co drugi dzień. Oznacza to, że rodzina i samorząd muszą płacić za żłobek, w którym opieka jest nieefektywna. W czasie choroby rodzice muszą znaleźć opiekę albo iść na zwolnienie, co generuje kolejne prywatne i publiczne koszty – podkreśla Świerzewska.

Bony dla prywatnych żłobków

Polskie państwo inaczej traktuje opiekę sprawowaną przez opiekunkę w żłobku i przez matkę albo innych członków rodziny. Również wytyczne Unii Europejskiej, która dąży do źle pojętej „aktywizacji zawodowej”, zmuszają matki do jak najszybszego powrotu do pracy po porodzie.

– Polityka taka jest charakterystyczna dla etatystycznego systemu opieki nad dziećmi. Przeciwieństwem takiego systemu jest model subsydiarny, w którym wspiera się autonomię rodziny i swobodę wyboru formy opieki – tłumaczy ekspert Ordo Iuris.

Od września 2017 r. w stolicy obowiązuje tzw. Warszawski Bon Żłobkowy, który uprawnia do otrzymania świadczenia pieniężnego w wysokości 400 zł miesięcznie na dziecko. Aby otrzymać bon, należy zrezygnować z miejsca w żłobku publicznym lub z oczekiwania na to miejsce, bo jest on przeznaczony tylko dla tych, którzy zdecydują się na prywatny żłobek lub klub malucha. – Rozwiązanie to nie jest dobrym instrumentem polityki rodzinnej. Kryterium dochodowe 1922 zł netto na jednego członka rodziny sprawia, że bon ma charakter socjalny. Takie programy powinny być niezależne od dochodów, jak np. 500+ – uważa Świerzawska. – Ponadto, całkowicie nieuzasadnione jest ograniczenie możliwości wykorzystania bonu tylko do finansowania prywatnych instytucji opiekuńczych z pominięciem niani czy osobistej opieki nad dziećmi przez jednego z rodziców lub dziadków.

Przykład Nysy

Analiza porównawcza z innymi państwami wskazuje, że tam, gdzie stosuje się elementy założeń modelu subsydiarnego, współczynnik dzietności należy do najwyższych w Europie. Również w Polsce rozwiązania charakterystyczne dla modelu subsydiarnego przyjęła część samorządów. Gminy te w krótkim czasie odnotowały wzrost ogólnego współczynnika dzietności.

Najlepszym przykładem samorządowego programu opiekuńczego jest Nysa, gdzie wprowadzono bon opiekuńczy o wartości 500 zł dla rodzin sprawujących opiekę nad dziećmi do lat 3, o którego przeznaczeniu mogą decydować sami rodzice. Wprowadzenie bonu zbiegło się ze wzrostem liczby urodzeń w tym mieście o ok. 12-15 proc. w skali roku, co stanowiło przełamanie długoletniego trendu spadkowego i nastąpiło mimo zmniejszenia liczby kobiet w wieku rozrodczym.

– Nysa jest przykładem tego, jak samorząd wspiera politykę demograficzną, a jednocześnie nie dyskryminuje tych, którzy chcą osobiście zająć się swoim dzieckiem – podkreśla Anna Świerzawska. – Taki pozytywny przykład pozwala mieć nadzieję, że oddolna inicjatywa zmian systemowych znajdzie odbicie w zmianie polityki rodzinnej także na szczeblu ogólnopaństwowym.

2018-07-25 11:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Psychologowie: nie faworyzujmy opieki żłobkowej

[ TEMATY ]

dziecko

żłobek

Magdalena Kowalewska

„Wygrać najważniejszy czas rozwoju – dziecko do lat trzech” – pod takim hasłem odbyła się dziś w Warszawie konferencja prasowa, podczas której zaprezentowano list otwarty 50 znanych psychologów i lekarzy do władz RP w sprawie form opieki nad małymi dziećmi. List zawiera sprzeciw uznanych ekspertów przeciwko polityce faworyzującej rozwój żłobków.

W konferencji prasowej w Centrum Medialnym KAI w Warszawie wzięli udział Joanna Krupska, prezes Związku Dużych Rodzin Trzy Plus, Jarosław Żyliński, psycholog wychowawczy, autor książki "Miłość i wychowanie" oraz Anna Ciupa, psycholog, wieloletni kierownik Ośrodka Badań i Usług Psychologicznych Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, współzałożycielka Klubu Terapeutycznego dla Dzieci z Problemami Emocjonalnymi i Ich Rodziców w Fundacji Sto Pociech.

- Nie Jesteśmy przeciwnikami żłobków. Jesteśmy zwolennikami wolności wyboru rodziców co do opieki nad swoimi dziećmi – powiedziała Joanna Krupska. Zaznaczyła, że rodzice dzieci do lat 3 nie są traktowani równo. Ci, którzy zdecydowali się na opiekę samodzielną lub inną niż instytucjonalna nie otrzymują żadnego wsparcia. Kierowane jest ono jedynie do tych, którzy wybierają formy opieki instytucjonalnej, w tym głównie - żłobkową.

- W ten sposób państwo przekonuje rodziców do wyboru tej formy opieki – zaznaczyła Krupska, podkreślając, że od 2010 r. do roku 2017 liczba dzieci korzystających z opieki żłobkowej wzrosła od 2 proc do 8.6 proc.

- Tymczasem żłobek to najmniej optymalna spośród uznanych form opieki nad dziećmi do lat 3 – przekonywała psycholog Anna Ciupa. Przypomniała, że zgodnie z teorią przywiązania Johna Bowlby’ego więź dziecka do lat 3 z podstawowym opiekunem, najczęściej z matką, jest podstawowym mechanizmem rozwoju. Wpływa zarówno na mechanizmy poznawcze, kompetencje w nawiązywaniu relacji społecznych jak i kreatywność, innowacyjność itp. – To właśnie opieka rodzicielska najbardziej sprzyja prawidłowemu ukształtowaniu się tych więzi – podkreśliła.

Przypomniała, że zawsze konieczny jest kompromis między potrzebami różnych grup obywateli. Warto jednak zwrócić uwagę, że osoby do lat 3 też są obywatelami, choć swych potrzeb dobrze wyrazić nie potrafią. Psycholog podkreśliła, że żłobki z istotnych względów społecznych muszą istnieć i zaznaczyła, że placówki te są bardzo różne i wiele z nich stara się w jak największym stopniu uwzględniać potrzeby małego dziecka. Jej zdaniem ważne jest jednak, by w myśleniu o wsparciu różnych form opieki nad maluchami uwzględnić fakt, jak wiele mechanizmów w człowieku kształtuje się właśnie do 3 roku życia. – Ważne jest, by starać się tak wychowywać człowieka, by nie potrzebował on potem terapii i wsparcia – powiedziała.

O swoich doświadczeniach terapeutycznych mówił psycholog wychowawczy, autor książki „Miłość i wychowanie” Jarosław Żyliński. Zwrócił uwagę, że gdy zgłaszają się do niego rodzice dzieci starszych z problemami, zawsze pyta się o historię życia dziecka z okresu 0-3 i jak się okazuje – ma ona istotne znaczenie. - W tym okresie tworzą się kluczowe rzeczy. Dziecko uczy się zaufania. Gdy matka nie przychodzi dziecko odczuwa niepokój, wiele energii poświęca na jej przywoływanie, potem jest zmęczone, wyłącza się, odpoczywa, trudniej mu się rozwijać – mówił. Zwrócił też uwagę, że dziecko od 1 do 3 roku życia eksploruje świat ucząc się swoich granic. – Najlepiej by w tym czasie towarzyszyło mu czułe oko jednego dorosłego – powiedział. - W żłobku, gdzie pod opieką 1 dorosłego bywa 8 maluchów takie czułe towarzyszenie jest bardzo trudne – zaznaczył.

Podkreślił, że w wieku 3 lat dziecko jest już zdolne do rozstania, wie, że na matce może polegać, że ona nawet jeśli odeszła na jakiś czas – wróci. Poza tym zaczyna już być zainteresowane nawiązywaniem relacji rówieśniczych. Żyliński zwrócił też uwagę, że wbrew obiegowo przyjętym opiniom, dzieci które chodziły do żłobka wcale łatwiej nie adaptują się w przedszkolu.

Podkreślił jednak, że zajmowanie się dzieckiem przez 3 lata to trudne zadanie, nie tylko ze względów finansowych ale również psychologicznych, społecznych. Rodzic potrzebuje też przestrzeni dla siebie, miejsca, gdzie mógłby wyjść z dzieckiem, spotkać się z innymi, jakoś się osobiście rozwijać. Również te aspekty należałoby uwzględnić myśląc o wsparciu najlepszych form opieki nad małymi dziećmi.

Joanna Krupska podkreśliła, że celem prezentowanego listu otwartego było m.in. zwrócenie uwagi na nierówność traktowania rodziców oraz na fakt, że niektóre matki małych dzieci ze względów finansowych czują się zmuszone do powrotu do pracy i cierpią z tego powodu. – Tymczasem trzeba powiedzieć, że matka ma prawo do samodzielnej opieki nad swoim małym dzieckiem – podkreśliła.

Przypomniała też, że autorzy listu proponują przekazywanie rodzicom dzieci od 1 do lat 3 bonu opiekuńczo – wychowawczego, który mógłby być wykorzystany jako wsparcie finansowe dla opieki nad dzieckiem w domu lub jako opłata za żłobek. Zwróciła uwagę, że bon w wysokości 1000 zł dla rodziców każdego dziecka w tym wieku kosztowałby budżet państwa ok. 4,5 mld. zł. Być może więc można by było wypłacać go rodzicom trzeciego dziecka (byłby to koszt ok. 0,7 mld. zł), być może można by było wprowadzić ulgi podatkowe dla rodziców, proponować jakieś wsparcie dla tych, co zaprzestają pracy zarobkowej itp.

Joanna Krupska poinformowała też, że wprowadzenie bonów opiekuńczo – wychowawczych jest również w gestii samorządów. Podkreśliła, że bony takie wprowadzone zostały w Nysie, gdzie znacznie poprawiły się wskaźniki demograficzne.

Odpowiadając na pytania z sali zwróciła uwagę, że być może pewnym krokiem w dobrym kierunku byłoby przekształcanie dużych placówek w mniejsze, w których pod opieką jednego opiekuna przebywać by mogło np. do pięciu małych dzieci.

Uczestnicy konferencji podkreślali też, jak ważna jest edukacja rodziców, którzy często nie zdają sobie sprawy, jak ważny jest w wychowaniu okres 0 -3 albo dowiadują się o tym poniewczasie.

List otwarty w sprawie opieki nad dziećmi do lat 3, podpisany przez 50 psychologów i lekarzy skierowany do Premiera Mateusza Morawieckiego oraz Posłów i Senatorów RP opublikowany został 19 listopada br.

Autorzy zwracają uwagę, że zgodnie ze współczesną wiedzą kluczowym elementem w rozwoju dziecka do lat trzech jest bezpieczna więź z rodzicami a jej zachwianie ma często nieodwracalne negatywne skutki. „Niestety, wciąż brak rozwiązań wspierających rodziców, którzy sami chcą wychowywać swoje potomstwo. Państwo nie wspiera ekonomicznie najkorzystniejszego z punktu widzenia rozwoju dziecka rozwiązania” – czytamy w liście.

Ponawiają krytyczne uwagi w odniesieniu do Ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 (a w szczególności jej przepisów odnoszących się do żłobków). Ubolewają, że trwa ona w niezmienionym kształcie stwarzając iluzję możliwości odpowiedniego rozwoju dziecka w warunkach, które zgodnie ze współczesną wiedzą naukową, tych możliwości nie stwarzają. Wyrażają też zaniepokojenie treścią Resortowego programu rozwoju instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 „MALUCH+” Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, faworyzującego żłobki jako formy opieki nad małymi dziećmi.

„Młodym i niedoświadczonym rodzicom przedstawia się ofertę opieki żłobkowej jako pozytywną, pożądaną i rozwijającą dziecko, nie wspominając o potencjalnie negatywnych jej skutkach” – piszą eksperci.

Podkreślają, że żłobki są potrzebne i państwo musi zadbać o ich odpowiednią ilość i jakość. Nie powinno być to jednak rozwiązanie faworyzowane. „Najlepszym rozwiązaniem byłby bon opiekuńczo-wychowawczy przyznawany rodzicom wszystkich dzieci z możliwością wykorzystania go jako wsparcia finansowego rodzinnej opieki nad dzieckiem lub jako opłaty za żłobek” – czytamy.

CZYTAJ DALEJ

Koronawirus 2019-nCoV – najważniejsze informacje

2020-01-26 14:50

[ TEMATY ]

zdrowie

wirus

stock.adobe.com

Koronawirus 2019-nCoV jest wirusem osłonkowym, podatnym na działanie wszystkich rozpuszczalników lipidów. Należy pamiętać o częstym myciu rąk wodą z mydłem lub dezynfekować je środkiem na bazie alkoholu.

Z dniem 23 stycznia 2020 r. wszystkie loty z Wuhan zostały odwołane. Został również wstrzymany cały transport publiczny oraz dalekobieżny. Podobne środki ostrożności zostały również wdrożone w innych regionach Chin. Miejsca spotkań publicznych zostały zamknięte do odwołania, a władze miast zalecają unikanie uczestnictwa w różnego rodzaju spotkaniach grupowych.

Główny Inspektor Sanitarny nie zaleca podróżowania do rejonów Azji Południowo-Wschodniej.

Łącznie w okresie od 31 grudnia 2019 r. do 24 stycznia 2020 r. odnotowano laboratoryjnie potwierdzonych 901 przypadków zakażeń 2019-nCoV, w tym 26 zgonów.

15 przypadków zakażeń dotyczyło personelu medycznego.

Przypadki: Chiny, w tym Hong Kong i Makau (882), Tajwan (1), Tajlandia (4), Japonia (2), Korea Południowa (2), USA (1), Singapur (3), Wietnam (1), USA (1), Francja (3).

Spośród 26 przypadków śmiertelnych w Chinach, 24 odnotowano w prowincji Hubei, 1 w prowincji Heilongjiang i 1 w prowincji Hebei.

Objawy zakażenia obejmowały gorączkę, dreszcze, bóle mięśniowe, katar, kaszel oraz duszności. Badania RTG klatki piersiowej wykazały typowe cechy wirusowego zapalenia płuc z rozlanymi obustronnymi naciekami.

Potwierdzono transmisję wirusa z człowieka na człowieka, ale potrzebnych jest więcej informacji, aby móc w pełni ocenić zakres tego rodzaju transmisji.

Źródło infekcji nie jest znane i dlatego zakłada się, że może ono nadal być aktywne i prowadzić do kolejnych przypadków zakażeń.

Zalecenia dla osób podróżujących po Chinach:

unikanie miejsc publicznych, zatłoczonych,

bezwzględne unikanie bliskiego kontaktu z osobami chorymi, w szczególności z objawami ze strony układu oddechowego,

unikanie odwiedzania rynków/targów lub innych miejsc, w których znajdują się żywe lub martwe zwierzęta i ptaki,

unikanie kontaktu ze zwierzętami, ich wydalinami lub odchodami,

ścisłe przestrzeganie zasad higieny rąk – ręce myć często wodą z mydłem lub dezynfekować środkiem na bazie alkoholu,

przestrzeganie zasad higieny żywności – jeść tylko w pewnych miejscach, pić wodę konfekcjonowaną.

Główny Inspektorat Sanitarny na bieżąco monitoruje sytuację epidemiologiczną.

W przypadku kiedy podróżujący z obszarów wysokiego ryzyka występowania wirusa (obszary te na bieżąco w swoich komunikatach podaje Główny Inspektorat Sanitarny) przyleci do Polski:

Wszyscy podróżujący samolotem dostają Kartę Lokalizacyjną Pasażera – w której znajduje się prośba o podanie kontaktu i miejsca pobytu;

w samolocie – będzie miała miejsce pierwsza weryfikacja czy podróżujący ma objawy choroby np. podwyższoną temperaturę ciała. Jeśli podróżujący ma objawy

i podróżuje z obszaru wysokiego ryzyka zakażenia koronawirusem 2019-nCoV nastąpi kontakt z lotniskową służbą zdrowia

Okres wylęgania wirusa może trwać do 14 dni. Najczęściej 5-6 dni. W tym czasie podróżujący z obszarów wysokiego ryzyka powinien obserwować swój stan zdrowia.

W przypadku pojawienia się symptomów takich jak:

– gorączka powyżej 38.0C;

– kaszel;

– duszność.

podróżny powinien skontaktować się z lekarzem, który poinstruuje go o dalszych działaniach.

Według aktualnej wiedzy nie ma ryzyka zakażenia się wirusem poprzez towary zamawiane

z Chin.

CZYTAJ DALEJ

Odnowione organy w archikatedrze lubelskiej

2020-01-28 06:18

Ewa Kamińska

Stanisław Maryjewski

Po dwóch latach renowacji organy w lubelskiej archikatedrze odzyskały dawny blask. Ich brzmienie można było po raz pierwszy usłyszeć publicznie w niedzielę 26 stycznia 2020 r. podczas Mszy św. o godz. 19.00, a po niej - na uroczystym koncercie. Na organach zagrał Stanisław Maryjewski, kompozytor i organista archikatedry lubelskiej. Podczas Eucharystii, której przewodniczył bp Ryszard Karpiński, zaśpiewał Chór im. Jana Pawła II pod dyrekcją ks. dr. Tomasza Lisieckiego.

Ks. Adam Lewandowski, proboszcz parafii archidiecezjalnej, przypomniał w homilii, że choć każdy chrześcijanin jest inny, to łączy wszystkich jeden Bóg, jeden Chrystus, jedna wiara i jeden chrzest. Wszystko zaś ożywia Duch Święty. Dodał, że takim symbolem jedności w różnorodności są organy. Lubelski instrument ma 4 tys. piszczałek – od 1,5 centymetrowych do 8,5 metrowych. Razem brzmią jak wielka orkiestra. Ks. prałat wyraził radość, że są odnowione i znów można je słyszeć, zwłaszcza, że niektóre głosy milczały od 30 lat. Zauważył, że życie instrumentowi daje powietrze. – Może jest to taki obraz Bożego Ducha, który działa w nas i wydobywa z naszego życia to, co jest w nas jedyne, indywidualne, co nas wyróżnia – zauważył. Dziękował Krzysztofowi Deszczakowi i całemu zespołowi za ciężką pracę, by instrument przywrócić do doskonałej formy. – Dziękujemy, że organy mogą służyć pięknu liturgii, bo piękno zawsze prowadzi do źródła piękna, jakim jest Bóg – powiedział.

Ks. dr Tomasz Lisiecki, który prowadził koncert, przypomniał, że nowe organy w lubelskiej katedrze zostały poświęcone 24 listopada 1935 r., a jednym z głównych darczyńców instrumentu był biskup lubelski Marian Leon Fulman. Na koncercie z tej okazji grał Stanisław Koszowski (organista z kościoła oo. Dominikanów), Piotr Podobiński (organista z kościoła pw. Nawrócenia św. Pawła) oraz Władysław Szawaryn (organista katedralny).

Pierwszym utworem, jaki zagrał Stanisław Maryjewski była Toccata Festiva, którą specjalnie na ten wieczór skomponował kompozytor i organista warszawski Piotr Grinholc. Kolejne utwory napisane zostały przez kompozytorów z XIX i początku XX w. Kilka z nich wykonano podczas koncertu w 1935 r. Wszystkie prezentowały bogactwo brzmienia i dynamiki odnowionego instrumentu. Drugim utworem było Preludium i Fuga g-moll op. 7 Marcela Dupré (1886-1971). Przypomniane zostały utwory niezwykle zdolnych i cenionych kompozytorów i organistów lubelskich. Najpierw trzy preludia-pastorałki na okres Bożego Narodzenia Władysława Brankiewicza (1853-1929), organisty w kościele Świętego Ducha i w katedrze oraz opracowania dwóch pieśni kościelnych Władysława Szawaryna (1891-1941) organisty katedralnego. Kolejnym utworem, przypominającym koncert z 1935 r. były niezwykle ciekawe Improwizacje na temat polskiej pieśni kościelnej Święty Boże op. 38 Mieczysława Surzyńskiego (1866-1924), który był m.in. profesorem gry na organach w Instytucie Muzycznym w Warszawie. Charles-Marie Widor (1844-1937) znany był z gatunku zwanego symfonią organową. Stanisław Maryjewski zagrał jego Allegro z VI Symfonii g-moll tego wybitnego kompozytora, który jako organista 64 lata pracował w kościele Saint-Sulpice w Paryżu. Niezwykle ciekawa była nastrojowa Ballada op. 85 Louis Moreau Gottschalka (1829-1869) – amerykański kompozytor i pianista z Nowego Orleanu, który jednak prawie całe życie spędził poza granicami USA. Koncert zakończył bardzo efektowny, wręcz porywający Marsz Es-dur z albumu Nowoczesny organista francuskiego kompozytora Louisa Jamesa Alfreda Lefébure-Wély (1817-1869), organisty w kościołach Paryża. Zauważyć trzeba, że utwory zostały tak dobrane, że wszystkie mogły być wykonane w 1935 r.

Stanisław Maryjewski podkreślił, że koncert uważa za jeden z najważniejszych w swoim życiu. Dziękował całej ekipie za to, że organy zostały tak wspaniale odrestaurowane. Wyraził nadzieję, że będą cieszyć swoim brzmieniem kolejne pokolenia. Krzysztof Deszczak powiedział, że różne prace przy organach katedralnych prowadził już od lat 90-tych. – W końcu trzeba wszystko było przepracować od podstaw. Było warto, bo to instrument wyjątkowy – podkreślił. – Największy pneumatyczny instrument w naszej archidiecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję