Reklama

Wiara, historia, patriotyzm

2018-08-01 10:33

Anna Skopińska
Edycja łódzka 31/2018, str. I

Kamil Gregorczyk

Gdy kierujemy tu swoje kroki, doświadczamy przedziwnego misterium. Zatrzymuje nas pomnik katyński. I nazwiska – tych, którzy w 1940 r. zostali zamordowani strzałem w tył głowy. Tylko dlatego, że byli Polakami. Więźniowie Kozielska, Starobielska, Ostaszkowa i innych sowieckich miejsc kaźni. To niejednokrotnie krewni naszych sąsiadów, znajomych. Ich ojcowie, dziadkowie. Z wielu nazwisk jedno jest mi bliskie – Kazimierza Matulewicza, komisarza przedwojennej policji w Zgierzu, inicjatora sprowadzenia z Wilna do Łodzi relikwii św. Kazimierza, więźnia Ostaszkowa. Został stracony w Twerze jako jeden z pierwszych. Jego synowie walczyli w Powstaniu Warszawskim, jeden z nich zginął, drugi ocalał. Przez wiele lat był dla nas świadkiem tamtych dni i jakże wspaniałym świadectwem tego, co ważne i co warte poświęcenia. Ale są też inni. Oficerowie, sędziowie, wojskowi, policjanci. Niezłomni, bohaterowie, patrioci.

Sama świątynia – sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej, to wotum dziękczynne łodzian za Cud nad Wisłą. Jej powstanie jest bowiem wypełnieniem ślubów złożonych Bogu przez mieszkańców Łodzi podczas nabożeństwa błagalnego na pl. Wolności – 15 sierpnia 1920 r., w kulminacyjnym momencie Bitwy Warszawskiej. Łodzianie prosili wtedy: „Jeśli Bóg da zwycięstwo, w podzięce zbudujemy kościół”. I to upragnione przyszło. Dlatego powstała świątynia. Kamień węgielny pod kościół poświęcono 15 sierpnia 1926 r., w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i jednocześnie w 6. rocznicę Bitwy Warszawskiej. 3 lata później modlono się już w drugim kościele maryjnym miasta. Pierwszym proboszczem był tu sługa Boży ks. Dominik Kaczyński. Wywieziony wraz z dwoma wikariuszami do Dachau, gdzie wszyscy trzej ponieśli męczeńską śmierć. To on zainicjował m.in. trwające do dziś piesze pielgrzymowanie z Łodzi do Częstochowy.

Fronton kościoła zwieńczony jest balkonem, na którym usytuowano betonowy ołtarz, ozdobiony płaskorzeźbą Maryi Wniebowziętej zdobiony mozaiką Matki Bożej Częstochowskiej. Do wejścia prowadzą okazałe schody. W sanktuarium znajduje się dar od św. Jana Pawła II – mozaikowy wizerunek Jasnogórskiej Madonny. Trafił tu w 1982 r. Wcześniej obraz przez 24 lata zdobił kaplicę polską w bazylice św. Piotra na Watykanie. Przed tym wizerunkiem codziennie odprawiano Msze św. za Ojczyznę. Papież Paweł VI, który nie mógł przybyć do naszego kraju na uroczystości Millennium (3 maja 1966 r.), dziękował przed nim Bogu za Polskę zawsze wierną. Przed tym obrazem prywatnie modlił się Jan Paweł II w kilkanaście godzin po wyborze na następcę św. Piotra. 13 czerwca 1987 r., w dniu pobytu papieża Jana Pawła II w Łodzi, mozaika Madonny Watykańskiej stała obok ołtarza na Lublinku, przy którym Ojciec Święty sprawował Eucharystię i udzielił Pierwszej Komunii św. blisko 1600 dzieciom. Obraz z Watykanu jest w specjalnie przygotowanej kaplicy znajdującej się w nawie bocznej po prawej stronie ołtarza, poświęconej w 1984 r. przez kard. Józefa Glempa, prymasa Polski. W 1995 r., w ramach celebracji jubileuszu 75-lecia archidiecezji łódzkiej, mozaikowy wizerunek Czarnej Madonny nawiedził wszystkie parafie naszej diecezji.

Reklama

Od 1989 r. odbywa się w Łodzi Święto Eucharystii, ustanowione dla upamiętnienia pobytu Ojca Świętego Jana Pawła II w naszym mieście. To właśnie z tego kościoła wychodzi co roku procesja eucharystyczna do bazyliki archikatedralnej. Wcześniej przed obrazem Madonny Watykańskiej modlą się biskupi i duchowieństwo.

Jeszcze niedawno wjeżdżający do Łodzi od strony wschodniej widzieli wyraźnie górującą nad miastem wieżę kościoła. Odnosiło się wrażenie, że droga wiedzie wprost do świątyni, a ona sama otwiera swe drzwi dla każdego. I tak właśnie jest. Na posadzce pozostały ślady stóp wielu osób. Kapłanów męczenników, ale też tych nikomu nieznanych, cichych, tych świętych nigdy nie beatyfikowanych, wypraszających swoją modlitwą łaski dla innych. Dlatego myśląc o kościele Matki Bożej Zwycięskiej nie sposób nie zobaczyć sióstr kalkutek, których otwarty dla każdego dom znajduje się na terenie parafii. Ich obecność w Łodzi jest dla wielu doświadczonych przez los ludzi, którzy nie umieją poradzić sobie z problemami codziennego dnia, prawdziwym błogosławieństwem. Bo okazują miłość drugiemu człowiekowi. Tak prosto, bezwarunkowo i pięknie.

Nie można też nie zauważyć kombatantów, żołnierzy AK, których szeregi z roku na rok są coraz mniejsze, uczestniczących w każdej patriotycznej uroczystości odbywającej się w kościele. Wyprostowani, dumnie trzymają sztandary z napisem „Bóg – Honor – Ojczyzna”. Pamiętać trzeba też o symbolicznych śladach pomordowanych na Wschodzie. W kościele znajdują się przecież poświęcone urny z ziemią z tych miejsc. Oni wszyscy są dla nas nauczycielami. Tego, jak żyć, by mieć czyste serce i wciąż na nowo moc ducha.

Tagi:
historia

Reklama

Zapomniana rocznica

2019-06-17 13:27

Jan Żaryn
Niedziela Ogólnopolska 25/2019, str. 31

Utrata przez Niemcy i Rosję ziem odebranych nam przed ponad stu laty stanowiła akt sprawiedliwości, a nie zaboru

Artur Stelmasiak
Prof. Jan Żaryn jest senatorem z klubu parlamentarnego PiS

Powód, dla którego zapomnimy o tej rocznicy, jest dwojaki. Po pierwsze, w polskiej narracji historycznej pokój wersalski nie jest doceniany, gdyż nie brał w nim udziału Józef Piłsudski. Jesteśmy przekonani, że jedynie walką zbrojną wykuwaliśmy granice Polski Odrodzonej. A to oczywista nieprawda. Drugi powód jest bardziej współczesny i polityczny zarazem. Mimo że nieczęsto omija się 100. rocznicę ważnego wydarzenia historycznego, tym razem także najwięksi europejscy gracze nie chcą przypominać o tym, co się stało po zakończeniu I wojny światowej. Już przyjazd Angeli Merkel na obchody rocznicy desantu w Normandii w 1944 r., a tym bardziej wypowiedziane przez nią słowa stanowiły zaskakującą mieszaninę wybuchową, ocierającą się o śmieszność i groteskę. Pani kanclerz stwierdziła bowiem, że dzięki aliantom Niemcy zostały wyzwolone od nazistów. Pokój wersalski jest jeszcze trudniejszy do skonsumowania w 2019 r. Zapytałem ambasadora Francji w Polsce, czy gospodarz konferencji z 1919 r. przygotowuje się do obchodów 100. rocznicy, a także czy wobec obecnej przyjaźni z Niemcami traktat wersalski taktowniej jest przemilczeć. I usłyszałem odpowiedź, że istotnie Francja nie będzie specjalnie uroczyście obchodzić 100. rocznicy traktatu wersalskiego, podpisanego w Sali Lustrzanej pałacu królewskiego – tego samego, który był świadkiem w 1871 r. sromotnej klęski wielkiej Francji. Pamiętam, że ambasador użył sformułowania: „kontrowersyjny pokój”.

I przypomniałem sobie wtedy spotkanie na Westerplatte 1 września 2009 r., kiedy to Władimir Putin w obecności polskiego prezydenta, śp. Lecha Kaczyńskiego, raczył go kontestować – adresując te zdania do obecnej w tym miejscu także kanclerz Niemiec Angeli Merkel – i mówić, że pokój wersalski był nie tylko kontrowersyjny, ale i niesprawiedliwy. Podkreślał jego tymczasowość i „koślawość”, a nie zamierzał przypomnieć, że traktat ten był wynikiem powrotu normalności. Śmiał to powiedzieć przy polskim prezydencie, gospodarzu spotkania. I pewnie Czytelnicy „Niedzieli” pamiętają, że Lech Kaczyński zmienił wówczas treść swego wystąpienia, by jednoznacznie przeciąć te niemiecko-rosyjskie umizgi dokonywane w tym miejscu – na Westerplatte! Tak, trzeba przypominać: Polska Odrodzona po 123 latach ponownie weszła na trwałe na mapę polityczną Europy w wyniku sprawiedliwości, którą była porażka w I wojnie światowej wszystkich trzech państw zaborczych, co zostało usankcjonowane i potwierdzone pokojem wersalskim. Utrata przez Niemcy i Rosję ziem odebranych nam przed ponad stu laty stanowiła akt sprawiedliwości, a nie zaboru. Nie ma powrotów do żadnej „macierzy”! I trzeba przypominać, że to właśnie Polska – obok dwudziestu kilku innych państw świata – tam, w Wersalu, współstanowiła pokój, mimo iż jeszcze niedawno nie było jej na mapach świata. Jej delegaci, Roman Dmowski i Ignacy Jan Paderewski, w imieniu Polski podpisali się pod traktatem. A było to 28 czerwca 1919 r., prawie sto lat temu. Może jeszcze zdążymy, może nie zapomnimy o tej rocznicy. Na przekór wszystkim, którzy chcą w milczeniu kontynuować europejskie umizgi.

* * *

Jan Żaryn
Redaktor naczelny „wSieci Historii”, historyk, wykładowca INH UKSW, publicysta i działacz społeczny, m.in. prezes SPJN, członek Komitetu dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów, senator RP

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowy Sącz: jezuita popełnił samobójstwo

2019-06-25 11:02

jezuici.pl/dg / Nowy Sącz (KAI)

Wczoraj po południu w Nowym Sączu o. Piotr Matejski, jezuita, odebrał sobie życie. Miał 51 lat. W 1987 roku wstąpił do Towarzystwa Jezusowego, gdzie w 2000 roku przyjął święcenia kapłańskie. Był cenionym historykiem i duszpasterzem. "Wiemy, że jeśli ktokolwiek decyduje się na taki krok, robi to w rozpaczy, nie mogąc poradzić sobie z wewnętrznym bólem lub lękiem. Tymczasem nikt z nas, którzy znaliśmy o. Piotra i którzy z Nim się przyjaźniliśmy, nie podejrzewał, że przeżywa tego typu dramat wewnętrzny" - napisał w oświadczeniu prowincjał jezuitów, o. Jakub Kołacz SJ.

nowysacz.jezuici.pl

Publikujemy oświadczenie prowincjała Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego:

Drodzy Współbracia,

Współpracownicy w Misji i Przyjaciele Towarzystwa Jezusowego.

Wczoraj wczesnym popołudniem odebrał sobie życie o. Piotr Matejski SJ, na stałe pracujący w szkole i parafii w Nowym Sączu przy ul. Ks. Skargi. Ta tragiczna wiadomość jest dla nas wszystkich zaskoczeniem. Przyjęliśmy ją z niedowierzaniem, a nawet z przerażeniem. Wiemy, że jeśli ktokolwiek decyduje się na taki krok, robi to w rozpaczy, nie mogąc poradzić sobie z wewnętrznym bólem lub lękiem. Tymczasem nikt z nas, którzy znaliśmy o. Piotra i którzy z Nim się przyjaźniliśmy, nie podejrzewał, że przeżywa tego typu dramat wewnętrzny.

Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie powiedzieć nic na temat powodów i motywów Jego czynu. Trwa postępowanie wyjaśniające prowadzone przez policję, a my musimy poczekać na jego rezultaty.

Ten dramat jest udziałem nas wszystkich, dlatego proszę, wspierajmy się nawzajem życzliwością i modlitwą, oddając Bogu wszystko to, co dla nas jest niezrozumiałe i co nas zasmuca. Prośmy też, aby miłosierny Pan, który zna ludzkie serca, przyjął do siebie o. Piotra.

AMDG Jakub Kołacz SJ Prowincjał

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: świeccy zapraszają na modlitwę za zranionych przez księży

2019-06-25 19:25

dg / Kraków (KAI)

W niedzielę 30 czerwca o godz. 19:00 w kościele św. Idziego w Krakowie odbędzie się modlitwa za „zranionych w Kościele” – za osoby dotknięte przemocą seksualną w Kościele katolickim. W trakcie spotkania zebrani wysłuchają świadectw ludzi, którzy doświadczyli molestowania seksualnego ze strony księży.

Alex Motrenko/fotolia.com

Po nabożeństwie odbędzie się spotkanie z przedstawicielami inicjatywy „Zranieni w Kościele” (telefonu zaufania i środowiska wsparcia dla osób poszkodowanych) oraz Centrum Ochrony Dziecka (jednostki zajmującej się edukacją i prewencją w tematyce związanej z wykorzystywaniem seksualnym małoletnich). Będzie istniała możliwość finansowego wsparcia „Zranionych w Kościele”.

Nabożeństwo odbędzie się po Mszy św. o godz. 18:00. Organizatorzy zapraszają wszystkie osoby poruszone sytuacją bliźnich, którzy doznali krzywdy ze strony Kościoła.

- Często otrzymujemy pytanie, czy organizujemy wydarzenie, które powinien zorganizować "Kościół", czyli biskupi i księża. My, świeccy, też jesteśmy Kościołem i śmiało można mówić, że "Kościół" to wydarzenie organizuje. Po prostu pragniemy zrobić coś na rzecz osób zranionych - mówi Karol Wilczyński, jeden z organizatorów spotkania.

Maria Pajor ze Wspólnoty Helena (zajmującej się osobami w kryzysie bezdomności) wskazuje na chęć wsparcia zranionych: "Zależy mi na tym, aby te osoby wiedziały, że nie są same. Jako członek Kościoła katolickiego czuję się za nich odpowiedzialna i wierzę w to, że modlitwa pomoże uleczyć ich z ran, które zostały im zadane, oraz przyniesie nadzieję niosącą życie. O to będę się modlić podczas niedzielnej modlitwy za zranionych w Kościele katolickim".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem