Reklama

Goście z Ukrainy w Wałbrzychu

2018-08-01 10:33

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 31/2018, str. I

Krystyna Smerd

Wałbrzyską parafię Świętej Rodziny na Białym Kamieniu odwiedzili uczniowie Polskiej Sobotniej Szkoły w Borysławiu na Ukrainie, którzy od 30 czerwca do 9 lipca wypoczywali w Wałbrzychu na zaproszenie władz samorządowych miasta. Oprócz licznych atrakcji Wałbrzycha poznawali ziemię wałbrzyską oraz stolicę Dolnego Śląska. Wakacyjnych gości z dalekiego Borysławia i ich opiekunów na czele z dyrektor szkoły Krystyną Krasnopolską na spotkaniu w parafii, które miało miejsce 5 lipca, uroczyście przywitali ks. kan. Mirosław Krasnowski, proboszcz parafii, oraz Irena Froch, prezes Zarządu Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej oddziału w Wałbrzychu.

– Witamy was, „czym chata bogata” – mówił po staropolsku Ksiądz Kanonik, zachęcając do korzystania z przygotowanego na stołach poczęstunku. W spotkaniu uczestniczyły dzieci z parafialnej scholi i parafialnych grup. To z nimi uczniowie z Polskiej Sobotniej Szkoły po posiłku udali się na spacer do Parku Zdrojowego w pobliskim Szczawnie-Zdroju, a po powrocie długo bawili się jeszcze razem, śpiewając przy ognisku z przygotowanymi dla nich pieczonymi kiełbaskami. – Wasze odwiedziny bardzo nas cieszą – mówił Ksiądz Proboszcz. – To nie przypadek, że jesteście tu dzisiaj z nami. Z Borysławiem nasza parafia jest związana za sprawą mieszkańców – ludzi wspaniałych, którzy od wielu lat działają na terenie naszej parafii. Wśród nich są m.in. członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej. Niektórzy – podkreślał – wywodzą się z waszej borysławskiej parafii, gdzie się urodzili i to z ich inicjatywy przed kilku laty rozpoczęła się konkretna współpraca naszej parafii Świętej Rodziny z parafią św. Barbary w Borysławiu. Przypomniał, że parafia Świętej Rodziny ufundowała pomoc związaną z konsekracją borysławskiego kościoła. Wśród przygotowanych wówczas darów był m.in. obraz Matki Bożej Borysławskiej, namalowany przez nieżyjącego już dzisiaj artystę Krystyna Hassa, który pochodził z Borysławia, a mieszkał w Wałbrzychu na Białym Kamieniu. – Spotkania z uczniami z waszej szkoły należą do tradycji naszej parafii. Cieszę się z nich również jako kapelan wałbrzyskiego oddziału Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej – podkreślił ks. Krasnowski.

Reklama

Do gości z Polskiej Sobotniej Szkoły w Borysławiu ze słowami serdecznych powitań zwróciła się też prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej Irena Froch, rodowita borysławianka. Przypomniała, jak potoczyły się losy polskich mieszkańców Borysławia, których po II wojnie światowej ekspatriowano do Polski, gdzie jako wielotysięczna społeczność borysławska znaleźli razem schronienie w górniczym Wałbrzychu. I skąd wielu z nich rozjechało się w kolejnych latach po całej Polsce. – Nie było nam łatwo – mówiła. Nawiązała do historii powstania oddziału stowarzyszenia. – Tablicę upamiętniającą nasz przymusowy wyjazd w publicznym miejscu w Wałbrzychu mogliśmy uroczyście odsłonić dopiero po 50 latach. Wcześniej mówiło się o tym naszym powojennym wygnaniu z rodzinnych stron – tylko w naszych domach i między swoimi. W Wałbrzychu nie traktowano nas na równi z innymi nacjami. Naszą tablicę pamiątkową ufundowaliśmy sobie sami, a już za rok z podobnej okazji dla repatriantów z Francji ufundowało miasto – wspominała prezes. Gorąco podziękowała dyrekcji Polskiej Sobotniej Szkoły za kultywowanie polskości w Borysławiu, nauczanie tam polskiego języka i popularyzację polskiej kultury, naszych narodowych rocznic oraz obyczajów i tradycji świątecznych. Na zakończenie podziękowała za piękne przyjęcie borysławskich uczniów w parafii Świętej Rodziny. Po spotkaniu w imieniu swoim i uczniów z wielkim wzruszeniem za gościnność podziękowała wspólnocie parafialnej Świętej Rodziny na ręce jej proboszcza dyrektor polskiej szkoły w Borysławiu Krystyna Krasnopolska. Na pamiątkę zrobiono sobie wspólną fotografię przy kościele.

Tagi:
spotkanie

Czy warto być w Kościele?

2019-12-04 07:37

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 49/2019, str. I

Takiej frekwencji już dawno nie było w bazylice Świętego Krzyża. Na spotkaniu z o. Adamem Szustakiem OP młodzi wypełnili świątynię po brzegi

Artur Stelmasiak

Specjalnie na tą okazję wykład w ramach cyklu Duchowość Dla Warszawy został przeniesiony z Biblioteki Rolniczej do dużej świątyni. A i tak okazała się zbyt mała, bo część osób oglądała transmisję w dolnym kościele. Tematem tego wyjątkowego spotkania było pytanie: Czy warto być w takim Kościele? – Kościół, Eklezja jest nazywana często naszą Matką. Ale my doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że nie zawsze dobrze układają się relacje nawet z naszymi mamami. I podobnie bywa z Kościołem – powiedział ks. prof. Krzysztof Pawlina, rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niezwykła historia Wyrwanych Z Niewoli

2019-12-05 09:09

Red.

Było to chyba w 2012 r. jakoś jesienią. Jechaliśmy na koncert do Wielkopolski. Było nas czterech, każdy dresy, niektórzy łyse głowy i tatuaże. Każdy z historią uzależnień, jeden po poprawczaku, inny swego czasu należący do czołówki polskich zawodników MMA, każdy z „popapraną” przeszłością lecz wszyscy dotknięci przemieniającą i wyzwalającą mocą Jezusa - tak swoją niezwykłą historię opisuje grupa ewangelizacyjna "Wyrwani Z Niewoli"

Wyrwani Z Niewoli

Jak piszą dalej:

Środkiem naszego transportu był wtedy pociąg i jak to w tamtym czasie bywało gdziekolwiek nie jechaliśmy, zabieraliśmy ze sobą ponad metrową figurę Matki Bożej. Nie mogło być inaczej tamtego dnia. Z Białegostoku w tamte strony mieliśmy dobre parę godzin, więc była świetna okazja na ewangelizację.

Po zakupie biletów gdy dotarliśmy na peron, zauważyliśmy grupę kilkuset kibiców Jagielloni Białystok, jadących na mecz do Warszawy. Z wyglądu niczym się od nich nie różniliśmy prócz szalika klubowego, którego nie mieliśmy i dużej figury Maryi, której nie mieli oni. W jednym momencie spotkaliśmy się ze spojrzeniem całego peronu „łysoli”, którzy ze zdziwieniem odprowadzali nas wzrokiem.

W końcu nadjechał pociąg i zajęliśmy miejsce w przedziale. Gdy pociąg ruszył czuliśmy potrzebę wyjścia do kibiców i w jakikolwiek sposób podzielenia się naszą Miłością do Boga. Jednak na samą myśl o tym czuliśmy ogromny strach. Postanowiliśmy modlić się w tej intencji, za kibiców. Jednak teraz z perspektywy czasu możemy przyznać, że modlitwą chcieliśmy zyskać czas, żeby droga jak najszybciej się skończyła i w ten sposób uniknąć działania. Modlitwa trwała i trwała, minuty uciekały i żaden z nas nie kwapił się żeby wyjść z naszego bezpiecznego przedziału do „kiboli”.

W pewnym momencie dostrzegliśmy przez okienko w naszym przedziale kibiców uciekających po korytarzu od „kanarów” i policji. Biegali w tę i z powrotem jak się potem okazało z powodu braku biletów i mało kulturalnego zachowania. W jednym momencie pewna grupka uciekających „kiboli” nieoczekiwanie wpadła do naszego przedziału. Zobaczyli nas, zobaczyli figurę. Szybko zaczęli nam zadawać pytania o co chodzi, czy robimy sobie jaja itp.

To było niezwykłe, bo sami zaczęli nas dopytywać o powód jeżdżenia z tą figurą. Zaczęliśmy dzielić się świadectwem i opowiadać o Jezusie, oni słuchali z otwartymi „gębami”. Było widać ich poruszenie. Nie chcieli wychodzić z naszego przedziału, chcieli więcej. Przyszli również kolejni. Na końcu przyszedł główny szef całej grupy kibiców i chciał z nami pogadać, również otworzył się na nasze słowa, otworzył się na ewangelizację.

Było to niezwykłe doświadczenie, które zapadło nam w pamięci do dnia dzisiejszego.

Nie musieliśmy nic robić, nic wymyślać. Po prostu mieliśmy ze sobą Maryję w znaku figury i uciekliśmy w modlitwę czując potrzebę opowiadania innym o Jezusie, przez co Bóg sam ich do nas przyprowadził. Czujemy się Jego Apostołami – Apostołami w dresach, choć czasem nosimy dżinsy.

_____________________________________________

Tekst artykułu jest przedmową grupy Wyrwani z Niewoli do książki Damiana Krawczykowskiego "Apostołowie w dresach. Jezus potrzebuje właśnie ciebie!", wyd. Święty Wojciech. Więcej o książce: ksiegarnia.niedziela.pl

Więcej o grupie Wyrwani Z Niewoli: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hiszpania: eksperci katoliccy przestrzegają przed separatyzmem baskijskim

2019-12-05 20:28

mz (KAI/AyO) / Madryt

Separatyzm baskijski w dalszym ciągu podsyca nienawiść w Hiszpanii – uważają eksperci z uniwersytetów katolickich w tym kraju. Podczas konferencji zorganizowane na uniwersytecie katolickim w Walencji wskazali, że dzieje się tam pomimo faktu, iż 4 maja 2018 r. w trakcie zorganizowanej we francuskiej miejscowości Cambo-les-Bains uroczystości władze baskijskiej organizacji terrorystycznej ETA oficjalnie ją rozwiązały.

wikipedia

Zdaniem uczestników spotkania utrzymującej się nienawiści w Kraju Basków sprzyja regularne wychwalanie przez separatystów działań ETA, która zabiła łącznie 539 osób.

Tylko w tym roku do prokuratury generalnej w Madrycie wpłynęło kilka skarg na tego rodzaju postawy ekstremistów baskijskich, podejmujących z honorami bojowników ETA wychodzących na wolność. Jeden z takich wniosków złożył rząd Pedro Sancheza.

Główne zadanie w swoich 60-letnich działaniach zbrojnych ETA widziała w utworzeniu niezależnego państwa Basków na pograniczu północn0-zachodniej Hiszpanii i południowo-zachodniej Francji. Mimo samorozwiązania się organizacji władze w Madrycie twierdzą, że pociągną do odpowiedzialności wszystkich ukrywających się przed wymiarem ścigania baskijskich terrorystów.

Z szacunków hiszpańskich służb specjalnych wynika, że policja poszukuje nadal co najmniej 50 baskijskich separatystów. Jedynie około dziesięciu z nich mieszka w Hiszpanii. Pozostali ukrywają się głównie w Ameryce Łacińskiej.

Według Pedra Ontoso, historyka ETA, tamtejszych separatystów przez wiele lat popierało wielu duchownych baskijskich, chociaż episkopat hiszpański jednoznacznie potępiał te działania. W wydanej w maju 2019 r. książce “Z Biblią i parabellum” Ontoso wymienił przypadki współpracy baskijskich duchownych z bojownikami ETA. Wskazał, że niektóre zamachy, w tym pierwszy z 2 sierpnia 1968, terroryści zaplanowali w budynkach należących do miejscowych parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem