Reklama

Świat kobiety a świat mężczyzny

2018-08-08 10:15

Dr Danuta Ługowska, Mgr Iwona Tabulska
Niedziela Ogólnopolska 32/2018, str. 49

underdogstudios/fotolia.com

Kobieta i mężczyzna – dwoje, którzy stają się jednym, gdy Bóg w sakramencie małżeństwa połączy ich łaską. Kim są? I dlaczego są tak różni, a zarazem tak dopasowani? Kobieta to ta, która – będąc oblubienicą i żoną – jest przepięknym obrazem czułości i troski, opieki i wrażliwości Boga. Mężczyzna – mężny, odpowiedzialny i ojcowski – wyznacza granicę światu, aby nie zniszczył, nie zaburzył tego, co najpiękniejsze w ich wzajemnej miłości. Te różnice i podobieństwa niekiedy umykają naszej uwadze. Warto się zatrzymać i poświęcić im głębszą refleksję, by uniknąć niepotrzebnych nieporozumień oraz wyeliminować źródło frustracji i konfliktów na tym tle.

Więź między kobietą i mężczyzną, i Bogiem łączącym tę relację w sakramencie małżeństwa porównuje się do relacji, którą próbujemy sobie wyobrazić między trzeba Osobami Boskimi – Trójcą Świętą.

Nie trzeba jednak zapominać, że płciowość to także przymiot osób, które nie żyją w małżeństwie, tylko są celibatariuszami. Osoby te swoją seksualność i powołanie realizują w inny sposób niż małżeństwo. Ich miłością stają się Bóg, Kościół... Stają się oni braćmi i siostrami, ojcami i matkami dla każdego człowieka, który potrzebuje bliskości, opieki, stanowczego poprowadzenia na danym etapie życia.

Reklama

Są jednak i tacy, zarówno małżonkowie, jak i samotni, którzy zatrzymują się w rozwoju swojej seksualności i nie realizują życiowego powołania każdego człowieka do dojrzałej i odpowiedzialnej miłości, pozostają na infantylnym poziomie traktowania seksualności jedynie jako sfery przyjemności i nie czynią z niej daru dla innych. Jakie są przyczyny tego typu fiksacji? Którędy wiedzie droga przez pracę nad sobą do dojrzałej seksualności, osobowości, mogą się Państwo dowiedzieć, uczestnicząc w warsztatach „Adam i Ewa (o kobiecości i męskości)”, które odbędą się w dniach 18-19 sierpnia 2018 r. w Poradni Psychologiczno-Religijnej przy Jasnej Górze. Czas wakacyjny, jak nam się wydaje, jest dobrym momentem do zatrzymania się, zwłaszcza gdy temat jest życiowo bardzo istotny i aktualny, a być może kluczowy na drodze do pełni człowieczeństwa, tzn. życia dla miłości.

Korzystając ze sposobności, pragniemy wyrazić naszą wdzięczność redaktor naczelnej tygodnika „Niedziela” pani Lidii Dudkiewicz i całej redakcji tygodnika oraz Ojcom Paulinom, dzięki którym to dzieło warsztatów może docierać do osób zainteresowanych i być realizowane na Jasnej Górze. Wdzięczność wyrażamy w modlitwie i we Mszach św. zamawianych za naszych dobrodziejów i uczestników warsztatów.

Dr Danuta Ługowska
filozof, psycholog, terapeuta
Mgr Iwona Tabulska
teolog, psychoterapeuta z Poradni Psychologiczno-Religijnej przy Jasnej Górze

WARSZTATY
„Odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała” (Ez 36, 26)
Wspólnota osób poszukujących Boga „Pustynia Jedności”
Jeśli chcesz poprawić swoje relacje z Bogiem, z samym sobą, z rodziną, ze znajomymi, z szefem czy koleżanką z pracy, rozpocznij od zdobycia umiejętności słuchania i komunikowania wprost tego, co jest dla ciebie ważne, jakie masz potrzeby, czego chcesz! Weź udział w warsztatach, a potem wyzwalaj swój potencjał w innych obszarach swojego życia, aby polepszyć jego jakość.
WARSZTATY: Adam i Ewa (o kobiecości i męskości)
Termin: 18-19 sierpnia 2018 r.

Komunikacja z elementami asertywności w świecie przeżywanych uczuć i emocji
Termin: 31 sierpnia – 1 września 2018 r.

Komunikacja; konflikty i ich konstruktywne rozwiązywanie; przebaczenie
Termin: 20-21 października 2018 r.

Śmierć oswojona (w jaki sposób życie może się udać, jeśli pewna jest śmierć?)
Termin: 17-18 listopada 2018 r.

Kryzysy życiowe i duchowe (jak radzić sobie z trudnościami w życiu codziennym?)
Termin: 1-2 grudnia 2018 r.

Miłość czy litość? (jak oprzeć swoje związki na skale, aby były trwałe?)
Termin: 29-30 grudnia 2018 r.

Warsztaty odbywają się w: soboty w godz. 10-17 oraz niedziele w godz. 10-15
Miejsce: Poradnia Psychologiczno-Religijna przy Jasnej Górze
Warsztaty prowadzą osoby specjalizujące się w zakresie psychologii i poradnictwa psychologicznego, głęboko zaangażowane w życie Kościoła, dlatego też w programie pojawiają się elementy nawiązujące do treści biblijnych oraz do mądrości Ojców Pustyni.

Więcej informacji o warsztatach udzielamy telefonicznie; zgłoszenia przyjmujemy wyłącznie telefonicznie pod nr. tel. 503-081-751 – Iwona (w godz. 19-21).

Przed spotkaniem z nami zapoznaj się z naszą duchowością na stronie: http://lugowska.wixsite.com/pustynia .

Tagi:
psychologia

Reklama

Psycholog: brakuje w nas przestrzeni do rozmawiania o śmierci

2019-11-02 11:29

Rozmawiał Damian Burdzań / Lublin (KAI)

Często po śmierci kogoś bliskiego powstają w nas emocje, które mogą być społecznie nieakceptowalne. Brakuje w nas przestrzeni do rozmawiania o przemijaniu – powiedział w rozmowie z KAI Paweł Grochocki, psycholog zajmujący się problematyką żałoby i śmierci oraz śpiewak tradycyjnych pieśni pogrzebowych.

Graziako

Damian Burdzań (KAI): Najnowsze badania pokazują, że średniowieczne wołanie „Memento mori” nie straciło na aktualności. Co trzeci Polak nigdy nie myślał o śmierci…

Paweł Grochocki: Wcale mnie to nie dziwi. Dla mnie zajmowanie się śmiercią jest zajmowaniem się życiem, ale paradoksalnie ludzie coraz mniej zajmują się śmiercią, bo coraz mniej żyją. Żeby zastanowić się nad przemijaniem trzeba złapać oddech. Nie chcę tutaj przesadnie krytykować konsumpcjonizmu i materializmu, ale ciągle jesteśmy trochę obok tego życia, ciągle szukamy nowych bodźców, z jednego serwisu VOD przechodzimy na platformę do słuchania muzyki. Brakuje w nas przestrzeni do rozmawiania o przemijaniu, przez co często uciekamy w dwie skrajności: albo idziemy w stronę wulgaryzacji śmierci i jej widowiskowości, co dobitnie pokazuje liczba wyświetleń pod filmem przedstawiającym śmierć przywódcy Państwa Islamskiego, albo próbujemy śmierć obśmiać.

Czyli brak refleksji nad śmiercią jest nie tyle ze skrywanego lęku, ile z pewnego zaniedbania?

- Lęk przed śmiercią towarzyszy nam przez całe życie i mamy wiele rodzajów tego lęku. Przed śmiercią własną, rodziców, partnera, dziecka, przed cierpieniem własnym lub cudzym, przed unicestwieniem, przed tym, że istnieje życie pośmiertne albo wprost przeciwnie, że go nie ma. Te lęki mogą włączać się i wyłączać na różnych etapach życia. Zdrowy lęk jest wtedy, gdy zamiast wzbudzać trwogę i niemożność, jest uświadomiony, pobudza i kontaktuje nas z ważnymi dla nas potrzebami i wartościami

- Trudno jest uświadamiać sobie słuszność lęku przed śmiercią, kiedy w dzieciństwie się o tym nie rozmawia…

- Często jestem pytany o to, jak rozmawiać z dziećmi o śmierci. Możemy skorzystać z tego jak działa przyroda, chociażby pory roku pokazują jak wygląda przemijanie, albo spotkane na spacerze zdechłe zwierzę. Można obok niego przejść udając, że się go nie widzi, można też kazać dziecku odwrócić wzrok. Próbując w ten sposób chronić małego człowieka, pozostawimy w nim pytanie bez odpowiedzi.

- Wbrew temu co nam, dorosłym, się wydaje, dzieci widzą i słyszą wszystko co my robimy.

- Ogromnie wierzę w mądrość dzieci, dlatego zamiast samemu decydować czy zabierać dziecko na pogrzeb warto się spytać, po wcześniejszym wytłumaczeniu czym ten obrzęd jest, czy chciałoby wziąć w nim udział. I proszę nie traktować tej odpowiedzi jako ostatecznej. Kiedy dziecko pięć minut przed wyjściem z domu, czy dwa metry przed kościołem, rozmyśli się, to musimy uszanować jego emocje. Widząc płacz i smutek ludzi wokół, może sobie z tym nie poradzić. Musimy znaleźć w sobie tę przestrzeń dla mówienia o śmierci, by szczerze odpowiedzieć dziecku, że serce np. babci już nie bije, a także przekazać wartości, w które sami wierzymy, jak chociażby wiara w niebo.

- Ewentualnie, można powiedzieć, że babcia śpi…

- Wtedy nie dziwmy się, że dziecko nie będzie chciało kłaść się do łóżka. Albo inny eufemizm, że babcia poszła do szpitala i coś jej się tam stało. Może to poskutkować tym, że jeśli przyjdzie potrzeba podjęcia leczenia w szpitalu, nasza latorośl wpadnie w histerię. Czasami też słyszę o tym, jak kogoś w dzieciństwie podniesiono do otwartej trumny i kazano mu pocałować zwłoki na pożegnanie. Jeśli nie było przyzwolenia ze strony dziecka, to jest to pewna forma agresji wobec niego. Opisujmy rzeczywistość taką, jaka ona jest, używając do tego odpowiednich narzędzi.

- Czy takim narzędziem może być śpiew pieśni pogrzebowych?

- Początkowo nie traktowałem mojego zainteresowania wiejskimi pieśniami pogrzebowymi w kategoriach metody, raczej jako ratowania czegoś, co dotychczas było powszechną tradycją. Dzisiaj zauważam wielką potrzebę uwolnienia głosu, i wcale nie chodzi mi o funkcję estetyczną. Źródło tych pieśni wynika z potrzeby upływu emocji i ekspresji głosowej. Te pieśni udrażniały to, co siedziało w uczestnikach. Dobry śpiewak wiedział, kiedy repertuarem podkręcić atmosferę albo ją rozluźnić. To w pewien sposób fenomen, że istnieją pieści pogrzebowe oparte na rytmie trójkowym, czyli oberkowym, albo pieśni durowe, jasne, radosne. Zdarza mi się pracować głosem, jeśli chodzi o wykrzyczenie tego, co siedzi w ludziach przeżywających żałobę. Często pojawiają się w nich emocje, na przykład złość na kogoś, kto zginął w wypadku.

- Pretensje do ofiary wypadku?

- Emocje nie są racjonalne, a często po śmierci kogoś bliskiego powstają w nas emocje, które mogą być społecznie nieakceptowalne, jak właśnie złość na zmarłego. W naszej kulturze istnieje zasada, by o zmarłym mówić dobrze albo wcale. Natomiast jeśli kobieta traci z dnia na dzień męża, bo ten pojawił się w złym miejscu i w złym czasie, to ona ma prawo czuć złość lub opuszczenie. Osobie, która zostaje, zawala się świat, i to nie tylko w znaczeniu utraty bliskiej osoby, ale czasami też stabilności finansowej. Z tym, co w nas powstaje, musimy coś zrobić, bo prędzej czy później to z nas wyjdzie, chociażby w formie objawów depresyjnych czy dolegliwości psychosomatycznych.

- Co jeszcze pojawia się w osobach przeżywających żałobę, czego się wstydzą?

- Kiedy umiera bliska osoba, która długo cierpiała, mamy prawo czuć ulgę, a nawet i radość. Często ukrywamy nasze intencje w sformułowaniu „przynajmniej już nie cierpi”. Jasne, jeśli chodzi o perspektywę zmarłego, zupełnie się zgodzę, ale pod spodem czuć komunikat „mam już spokój”. Nawet to, że osoba w żałobie ma prawo czuć smutek, też jest coraz bardziej podważane. Szczególnie widać to w życiu zawodowym, gdzie teamy mają swoje targety i deadline’y. Człowiek przeżywający stratę powinien mieć prawo czasami się zawiesić, czy być mniej efektywny.

- Czego najbardziej oczekują od otoczenia osoby po stracie?

- Normalności. Tyle i aż tyle. Aby nie odwracać wzroku, aby nie bać się mówić „dzień dobry, jak zdrowie?”. Często boimy się składać kondolencje, bo nie wiemy jak powiedzieć, że jest nam przykro z powodu czyjejś śmierci. Za tym zaś stoi znowu nasz lęk przed śmiercią lub nieumiejętność przyjmowania smutku drugiej osoby, towarzyszenia jej w tym.

- Czy osoby, którym pomagasz pytają Cię, jak wygląda niebo?

- Często słyszę pytanie „dlaczego Boże?”, które dla mnie jest pytaniem o sens straty. To normalne, że katolicy zadają sobie pytanie o to, czy ich bliski zmarły jest w niebie, czy gdzieś indziej, ale ja nie jestem specem od Pana Boga. Nie znaczy to, że dwie płaszczyzny się wykluczają, a wręcz przeciwnie. Perspektywa psychologiczna i teologiczna mogą się wzajemnie wspierać. Dlatego nie mam nic przeciwko współpracy z kierownikiem duchowym.

***

Paweł Grochocki – psycholog, psychotanatolog, specjalista muzykoterapii, śpiewak. Twórca Lubelskiego Komitetu Pożegnalnego, zajmującego się wykonywaniem tradycyjnych pieśni pogrzebowych. Inicjator corocznych Zaduszkowych Zgromadzeń Śpiewaczych. Uczeń Jana Wnuka ze Zdziłowic i Genowefy Lenarcik ze Słotwin. Uczestnik wielu projektów etnograficznych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego nie lubią księży?

2019-11-05 12:48

Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 7

Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem

Ks. Paweł Kłys

Obojętny, negatywny lub czasem nawet wrogi stosunek części społeczeństwa do duchowieństwa katolickiego staje się coraz bardziej powszechny. Znamienne przy tym, że jedynie katolickiego – w większości to Kościół katolicki podlega narastającej krytyce. Krytyce, która przeradza się ostatnio w jawną walkę.

Rozpoczęta przez zadeklarowanych ateistów – rozszerza się, obejmuje swym zasięgiem coraz szersze środowiska. Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem wielu przywódców, grup, organizacji czy środowisk. Zostaje wpisana w programy wyborcze. Staje się podstawą budowy wizerunku czy manifestów politycznych i światopoglądowych. A wszystko jest wsparte siłą środków masowej komunikacji.

Działanie to zawsze ma swój precyzyjny scenariusz. Rozpoczyna się od wybrania celu. Stają się nim z reguły księża, którzy stanowią rdzeń Kościoła. Powszechnie uznani i szanowani. Za tym idzie krytyka ich nauczania. Pokrętne interpretacje – czy wręcz manipulacja – kazań i wystąpień. Często mianem „skandalu” określa się ich słowa płynące wprost z Ewangelii. Linczowi medialnemu poddaje się organizowanie pielgrzymek, które gromadzą setki tysięcy wiernych. Wszystko to, aby ośmieszyć, poniżyć i upokorzyć.

Dlaczego tak się dzieje? Co zachodzi w umysłach ludzi, którzy decydują się podjąć walkę z Kościołem? O co chodzi w ich działaniu? Dokąd się skierują w swych dalszych planach?

W większości przypadków motorem zła, które ich nakręca, jest olbrzymia chęć władzy – chęć rządzenia, panowania, kierowania, niezależnie od tego, co pod tymi pojęciami sami rozumieją.

Podnoszą bunt przeciw księżom, czując fizyczny strach przed ich wielką wiarą. Przed nauką, którą głoszą w imieniu Jezusa Chrystusa. Czują wyraźnie, że ci, którzy nie chcą władzy nad „rzędem dusz”, otrzymali ją i mają. Boją się ich wpływu na szerokie rzesze. Wiedzą bowiem, że to za ich przykładem gromadzi się coraz więcej młodych ludzi, którzy na kolanach oddają cześć Stwórcy. Boją się, że ta młodzież pójdzie za nimi, a nie za pseudowartościami ofiarowywanymi w wielu popularnych mediach. Boją się ponadto, że takie myślenie będzie się upowszechniać. Że rozścieli się po kraju i sprawi, iż ludzie staną się lepsi, uczciwsi. Że będą dalej jak przez wieki czcić Boga, a Jego naukę stosować w rodzinach, w miejscach pracy, w życiu społecznym.

Boją się w końcu, że kiedyś i ich żony, synowie i córki uznają, iż wartości przez nich głoszone są puste i niewarte zainteresowania. Że to, co oni z takim trudem budowali, co ciułaczym wysiłkiem zgromadzili, uznają za bezwartościowe, a w konsekwencji nie będą ich za te dokonania cenili. Boją się, że resztki ich pseudoautorytetu legną w gruzach. Że będą musieli oddać coś ze swego stanu posiadania, wycofać się ze swoich miałkich tez, które były napędem ich życia. Boją się w końcu, że będą musieli zostać tymi, których jedynie czasami udają. Ludźmi Chrystusowymi – chrześcijanami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek przybył do Tajlandii

2019-11-20 07:50

tom (KAI) / Bangkok

Franciszek przybył do Tajlandii. O godz. 12.03 (6.03) Airbus 330 „Giovanni Battista Tiepolo” włoskich linii lotniczych Alitalia z papieżem wylądował na lotnisku w Bagkoku. Motto wizyty w Tajlandii, która potrwa do 23 listopada związana jest z 350. rocznicą utworzenia pierwszego wikariatu apostolskiego w tym kraju brzmi: „Uczniowie Chrystusa, uczniowie misjonarze”. Jest to 32. podróż zagraniczna papieża Bergoglio w trakcie której odwiedzi jeszcze Japonię w dniach 23-26 bm.

episkopat.pl

U stóp schodów samolotu papieża powitał członek Rady Koronnej, który ofiarował mu wieniec z kwiatów. Franciszek przywitał się z reprezentantami tajlandzkich władz, z arcybiskupem Bangkoku kard. Francis Xavier Kriengsak Kovithavanij i biskupami. Ojciec Święty pozdrowił grupę dzieci w tradycyjnych strojach. Oddano honory wojskowe.

Na płycie lotniska była też grupa wiernych z flagami watykańskimi i tajlandzkimi.

Podczas ceremonii powitania papieżowi towarzyszyła jako tłumacz jego 77-letnia kuzynka Ana Rosa Sivori. Urodzona w Argentynie salezjanka mieszka i pracuje w Tajlandii od ponad 40 lat.

Z lotniska Franciszek udał się do nuncjatury apostolskiej w centrum Bangkoku, która jest jego rezydencją w czasie pobytu w Tajlandii.

W pierwszym dniu wizyty nie przewidziano żadnych oficjalnych wydarzeń z udziałem papieża.

Oficjalny program pielgrzymki rozpocznie się 21 bm. W stolicy Tajlandii Bangkoku papież spotyka się m.in. z 92-letnim Sathit Maha Simaramem Najwyższym Patriarchą Buddyjskim w świątyni Wat Ratchabophit i królem Maha Vajiralongkornem „Rama X”.

Ponadto papież w Bangkoku spotka się z biskupami kraju, kapłanami katolickimi i zakonnikami, przedstawicielami innych kościołów i religii, a także chorymi i niepełnosprawnymi. Na Stadionie Narodowym papież odprawi Mszę św. Natomiast pod koniec wizyty w Tajlandii, w piątek wieczorem czasu lokalnego, w katedrze w Bangkoku planowana jest Msza św. z udziałem młodych katolików. W sobotę rano Franciszek odleci do Japonii.

Oficjalnym tłumaczem papieża będzie jego kuzynka Ana Rosa Sivori.

Okazją dla papieskiej wizyty w Tajlandii jest 350-lecie istnienia Kościoła katolickiego w tym królestwie. Wśród 69 milionów mieszkańców Tajlandii żyje tylko 300 tys. katolików. Poza Tajlandczykami na spotkaniach z papieżem oczekiwani są też w Bangkoku katolicy z krajów sąsiedzkich Laosu i Kambodży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem