Reklama

Kościół

Bliżej Boga Pielgrzymowałam z góralami

Do gatunku truizmów należy stwierdzenie, że niezbywalnym elementem góralskiej tożsamości jest głęboka i otwarcie manifestowana wiara katolicka. Ceprom bardzo łatwo się ogląda nie tak dawne przecież obrazki z pożegnań św. Jana Pawła II, podczas których mieszkańcy Podhala rzewnie grają swoje tradycyjne melodie do słów bezpośrednio i bardzo konkretnie wyrażających miłość, tęsknotę i żal za Ojcem Świętym. Niejednemu z nas kręci się w oku łza, niejeden zachwyca się oryginalną barwą głosów czy ekspresją amatorskich często wykonawców. Gorzej przychodzi nam publicznie okazywać swoje przywiązanie do katolicyzmu. Religijność nie sprzedaje się łatwo w mediach, toteż nie bardzo jest w cenie we współczesnym świecie

Niedziela Ogólnopolska 34/2018, str. 13-15

[ TEMATY ]

górale

Krzysztof Świertok

Górale wkroczyli na Jasną Górę w uroczystych strojach i zanieśli Królowej Polski „papieskie” róże

Górale wkroczyli na Jasną Górę
w uroczystych strojach
i zanieśli Królowej Polski
„papieskie” róże

Znana z teorii kulturowych semantyka góra – dół, która porządkuje rzeczywistość pod względem wartości, i w przypadku geografii Polski ma znaczenie. Kto obserwuje wejście pielgrzymki góralskiej na Jasną Górę, może nabrać przekonania, że na południu naszego kraju łatwiej kochać Boga. Spod Gubałówki czy Babiej Góry jest przecież do Niego bliżej.

Barwne i dźwięczne widowisko, które można było 31 lipca tego roku oglądać w Alejach, jest jak „finis coronat opus” – wieńczy dzieło trudnej, wielodniowej wędrówki podejmowanej rokrocznie przez około tysiąc osób, które z urzędników, nauczycieli, lekarzy, budowlańców czy uczniów i studentów na osiem letnich dni stają się jasnogórskimi pielgrzymami. To status zupełnie odmienny od pozycji, którą zajmujemy na co dzień. Na pielgrzymce nie liczą się wykonywane obowiązki, zajmowane stanowisko, stan majątkowy, pozycja społeczna. Kto chce podjąć trudną wędrówkę, musi pożegnać się z pielęgnowanym cały rok wyobrażeniem na swój temat, z normalnie noszonym strojem czy makijażem i fryzurą, osiąganymi niemałym trudem i kosztem. Od 23 do 31 lipca wszyscy jesteśmy równi sobie – mamy przepisowe skromne ubrania, ważna staje się wygoda, a ułożenie włosów samo się zniszczy pod wpływem potu czy ulewy.

W doborowym towarzystwie

Reklama

Tradycyjnie na góralską pielgrzymkę do Matki Bożej Częstochowskiej wyruszają cztery grupy. Trzy: niebieska nowotarska, żółta bachledówczańska i zielona orawska zaczynają wędrówkę 23 lipca. Czwarta, rabczańska, z białymi chustami, rusza dzień później. Razem z dziewięciorgiem częstochowian z parafii pw. św. Siostry Faustyny Dziewicy, pod wodzą weterana góralskich pielgrzymek – ks. Wojciecha, dołączam do grupy rabczańskiej. Czuję się wyróżniona. Nie każdy może wędrować w tak doborowym towarzystwie!

W przeddzień pielgrzymki jedziemy do miejsca wymarszu, by tam zanocować. To przedsmak tego, co nas będzie czekać po drodze. Przez osiem dni nieznajomi ludzie będą otwierać przed nami swoje domy, dzielić się tym, co mają, traktować jak wyczekiwanych gości. W Rabce, zanim jeszcze podjęłam trud wędrówki, znalazłam otwartych i serdecznych gospodarzy, doświadczonych pielgrzymów, którzy wiedzą, co dla piechura jest najważniejsze. W ich domu nocuję już drugi raz. I tym razem czekało na mnie wygodne łóżko, czyściutka toaleta, znakomity posiłek i przede wszystkim przyjacielska rozmowa.

Ci, którzy chodzą w kompanii od kilku bądź kilkudziesięciu lat, na całej trasie mają „swoje” noclegi. Długo na to pracowali – odwdzięczając się modlitwą, życzeniami świątecznymi słanymi po pielgrzymce, kontaktami utrzymywanymi nie tylko okazjonalnie. Czasem, by zyskać serce gospodarzy i ich zaproszenie na przyszły rok, wystarczy nie zostawić po sobie bałaganu i uśmiechać się.

Reklama

Wędrówkę rozpoczynamy 24 lipca rano, po Mszy św., na którą przychodzi, kto może – rodziny pielgrzymów, ich znajomi, koledzy z pracy. Kościół pw. św. Marii Magdaleny w Rabce huczy od głośnych śpiewów i natchnionych modlitw o szczęśliwy przebieg peregrynacji, o opiekę Matki Bożej i patronów kolejnych dni, szczególnie św. Jakuba i św. Krzysztofa, o bogate owoce podejmowanych przez nas rekolekcji w drodze. O ósmej bagaże już załadowane do ciężarówki, która będzie je wozić do miejsc noclegu, a ja przypominam sobie, że nie wzięłam żelaznego wyposażenia pielgrzyma – kubka i łyżki! Śpiwór i karimatę mam, stare wygodne buty i pelerynę przeciwdeszczową spakowałam, pocieszam się, że kubek na razie nie będzie potrzebny. Gościnni gospodarze pierwszych postojów i noclegów zadbają, by nie brakowało nam niczego. Garnuszek ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus kupię podczas odpoczynku w Kalwarii Zebrzydowskiej. Przyda się na dalsze dni wędrówki i będzie pamiątką z tego niezwykłego miejsca.

Kto podejmuje wędrówkę po raz pierwszy, dziwi się wszystkiemu – wszechobecnemu uśmiechowi i życzliwości obcych osób, które idą obok; modlitewnemu skupieniu, które osiąga się z łatwością mimo hałasu przejeżdżających obok ciężarówek; liczbie kilometrów, które przechodzi się bez większych problemów podczas spiekoty czy ulewnych deszczy. Ja idę drugi raz i wiem, na co się piszę – na wysiłek, trudności, zmęczenie, ciążenie plecaka z podręczną karimatą i wodą do picia podczas drogi, tuby, przez którą słychać głoszone konferencje, różańce, koronki i piosenki wykonywane przez grupę muzyczną, na niepewność noclegu, którego na bieżąco szukają nam kwatermistrzowie i... na niewymowne szczęście, które buduje wędrowna wspólnota ludzi oraz niezwykła jedność w ponawianej co dnia modlitwie.

Pielgrzymkowy reżim

Podczas drogi trzymam się kabelka, tak jest łatwiej zachować stałe miejsce w marszu. Przeciągnięty od pierwszej tuby po ostatnią, czwartą, nie tylko umożliwia zachowanie łączności między głośnikami, ale też zapewnia bezpieczeństwo. Niesiony przez pielgrzymów, odgradza ich od środka jezdni, pilnuje, by nikt nie wchodził na część przeznaczoną dla jadących z przeciwka samochodów (wielu kierowców trąbi z aprobatą, tylko niektórzy krzywią się na nas, powodujemy w końcu utrudnienia w ruchu). Prawo do przemieszczania się poza kolumną mają jedynie osoby funkcyjne – wyposażony we wszelkie możliwe uprawnienia przewodnik – u nas brat Krzysztof – i porządkowi. To oni kierują ruchem, zatrzymują samochody na skrzyżowaniach, dbają, byśmy się zbytnio nie rozwlekali, poganiają, gdy tempo marszu słabnie. Ubrani w pomarańczowe odblaskowe kamizelki i wyposażeni w krótkofalówki i lizaki często biegają tam i z powrotem wzdłuż idącej pielgrzymki, jakby zmęczenie wcale ich nie dotykało. Patrzymy na to z podziwem, zwłaszcza podczas pierwszych dni, kiedy droga najczęściej wiedzie pod górę i nogi jeszcze nie przyzwyczaiły się do prawie trzydziestokilometrowych dystansów, które trzeba pokonać.

Porządek dnia na pielgrzymce jest stały. Wymarsz zaczynamy wczesnym rankiem, czasem nawet o szóstej. Do tego czasu nasze bagaże muszą się znaleźć na ciężarówce, a my mamy mieć pełne żołądki i załatwione potrzeby czystości. O posiłki dbają gospodarze, którzy zgodzili się przyjąć nas na noc. Najczęściej jesteśmy zaskoczeni sytym i smacznym jedzeniem i najlepszym miejscem w domu, które dla nas szykują do spania. Odwdzięczamy się zapewnieniem o modlitwie w określonych intencjach, a także rozmową. Wielu z goszczących nas ludzi ma wielką potrzebę konfrontacji doświadczeń, nieraz chcą się najzwyczajniej podzielić z nami swoimi troskami. Pogaduszki często trwają do późnej nocy. Ofiarujemy swoją uwagę i czas, wiedząc, że jest to dziś towar najbardziej deficytowy. Krótkie noce będziemy odsypiać na postojach – koc na trawniku obok kościoła jest najlepszym miejscem wypoczynku. W żadnej innej sytuacji nie zdobędziemy się na bezkarne wylegiwanie się na ziemi w miejscu publicznym...

W pielgrzymkowe poranki, kiedy ważna jest punktualność i dyscyplina, a także uczestnictwo w modlitwie, nieobowiązkowy jest jedynie uśmiech – w regulaminie nie ma o nim mowy. Mimo to pojawia się każdego dnia u wszystkich. Towarzyszy wymienianiu uwag na temat odbytego noclegu, rachunkowi pęcherzy i odcisków, przewidywaniom na temat pogody. Łagodzi niedogodności i sprzyja nawiązywaniu kontaktów ze współuczestnikami wędrówki. Sprawia, że po kilku dniach czujemy się w grupie dobrze i prawie rodzinnie.

Niezliczone są prośby do Bożej Matki

Każdego dnia rano wyruszamy z modlitwą, po pacierzu przychodzi czas na Godzinki ku czci Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Śpiewamy je „kiedy ranne wstają zorze” i jest to jeden z najprzyjemniejszych elementów wędrówki. Kto nie lubi domniemanej monotonii Godzinek i gubi się w ich kolejnych strofach, powinien spróbować pielgrzymki. Nie ma lepszego akompaniamentu do pospiesznych kroków, stawianych z rana, po przespanej nocy, i nie znajdzie się lepszego wykładu na temat roli i znaczenia Maryi w naszej wierze.

Po kolejnych postojach przychodzi czas na konferencje, które od lat głosi ks. Bartłomiej, Koronkę do Bożego Miłosierdzia i Różaniec, kierowanych przez towarzyszących nam księży – Wojciecha i Pawła. Każda z dziesiątek poprzedzona jest długą listą intencji, w których się modlimy. Wcześniej piszemy je na karteczkach, nazywając wprost potrzebę lub skrywając ją pod mniej lub bardziej abstrakcyjnym hasłem. Ileż rozbitych rodzin czeka na pojednanie, ileż problemów alkoholowych otrzymuje Matka Boża do rozwiązania, ile panien szuka dobrego męża i ilu kawalerów liczy na oddaną żonę! Niezliczone są prośby o opiekę nad dziećmi, współmałżonkami, majątkiem i sprawami na miarę życia i śmierci. Wszyscy solidarnie przyłączamy się do modlitwy w wyczytywanych intencjach, w końcu sami też prosimy współpielgrzymów o pomoc w uzyskaniu Matczynego wstawiennictwa u Boga. Najważniejszą częścią naszego dnia jest Msza św. Sprawowana jest w miejscach postojów lub przed wymarszem. Dodaje nam siły i budzi nieopisane wzruszenia, integruje i przypomina o celu wędrowania – łączności z Bogiem.

Nieoceniona rola humoru

Każdego dnia końcówka drogi przeznaczona jest na zabawę i żarty. Dopiero wtedy można poznać humor szefa grupy muzycznej i rezolutność jego synka, który po raz pierwszy dzieli z nami pielgrzymi trud. Jest to też okazja, by posłuchać góralskich piosenek i przyśpiewek. Bardzo się to nam, ceprom, podoba.

Już po przybyciu na miejsca noclegów chętni mogą potańczyć na wieczorkach. Nawet kiedy mamy za sobą czterdziestokilometrowy odcinek drogi, zwykle znajduje się ich naprawdę wielu!

Z każdym kolejnym dniem czas biegnie coraz szybciej. Niedawno był pierwszy nocleg w Makowie Podhalańskim, drugiego dnia minęliśmy Kalwarię Zebrzydowską, a już za nami sanktuarium w Czernej i Płokach. Już umiemy na pamięć większość piosenek, które z zapałem śpiewamy, przechodząc przez kolejne miejscowości. Ostatni nocleg przypada w Przymiłowicach. Zanim tam dotrzemy, uczestniczymy w porannej Mszy św., odprawianej przez biskupa pomocniczego archidiecezji częstochowskiej ks. Andrzeja Przybylskiego w Leśniowie. Tu już czujemy bliskość Jasnej Góry, wszak w klasztorze mieszkają ojcowie paulini. Bp Przybylski przywita nas również w Alejach. Będzie czekał na nas obok kurii. Szczególnie ciepło uśmiechnie się do nas – wędrujących z Rabki częstochowian!

Finał

W dniu wejścia na Jasną Górę, zanim przemaszerujemy przez Aleje, mamy postój przy kościele Ojców Bernardynów. Tam nasi górale przebierają się w swoje stroje. Nieważne, że upał sięga trzydziestu stopni Celsjusza, trzeba założyć grube wełniane portki i suto haftowane serdaki! Nikt nie marudzi i na niczyjej twarzy nie widać zniecierpliwienia czy zmęczenia. Po ośmiu dniach szybkiego marszu, po piętnastu kilometrach pokonanych od świtu, tryskamy entuzjazmem. Przed nami upragniony cel wędrówki – Matka Boża na Jasnej Górze! Z każdą minutą przybywa nam sił i radości. Przed Szczytem na pielgrzymów czeka abp Marek Jędraszewski. Pozdrawia każdego z osobna, uśmiechając się i błogosławiąc. Czekają też rodziny. Bliscy przyjechali specjalnie z Rabki, Nowego Targu i innych miejsc Podhala, by powitać swoich bohaterów. Są przejęci i stęsknieni. Razem z nami będą uczestniczyć w Mszy św.

Kiedy już się znajdziemy w Bazylice Jasnogórskiej, niektórzy z nas będą płakać. Ze wzruszenia, z radości, ze szczęścia. Doszliśmy, cali, umocnieni trudem i modlitwą, odmienieni! Wcześniej zachodzimy do Kaplicy Matki Bożej. Widok Cudownego Wizerunku wzbudza prawdziwą falę emocji, wszyscy upadamy na kolana i korzymy się przed Królową. To najpiękniejszy dzień całej pielgrzymki. Wielka radość jeszcze nie pozwala myśleć, że to już koniec naszej tegorocznej wędrówki...

Podczas Eucharystii sprawowanej przez abp. Jędraszewskiego ci bardziej zmęczeni śpią na klasztornej posadzce. W kościele jest chłodno i przyjemnie. Nie przeszkadza im grana i śpiewana z mocą muzyka. Duch Święty swymi skrzydłami muska drzemiących na równi z tymi, którzy słuchają homilii głoszonej przez pasterza archidiecezji krakowskiej. Dotyk gołębich skrzydeł będziemy czuć na twarzach jeszcze wieczorem podczas Apelu. Ślady pielgrzymki w sercu wystarczą nam na cały rok.

2018-08-21 12:26

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Międzynarodowy Festiwal Folkloru w Zakopanem

[ TEMATY ]

festiwal

górale

Przemysław Mosur

Góralskie zespoły z całego świata od kilku dni rywalizują ze sobą podczas koncertów konkursowych 48. Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich.

Główną nagrodą Festiwalu jest „Złota Ciupaga” przyznawana w trzech kategoriach (zespołów autentycznych, artystycznie opracowanych i stylizowanych), ponadto organizatorzy przewidzieli liczne nagrody dodatkowe. Przed zakopiańską publicznością zaprezentowały się już grupy m.in. z Bułgarii, Włoch, Hiszpanii, Meksyku, Indii i Indonezji, a także polskie zespoły: „Spod kicek” z Mordarki i „Słopnicki zbyrcok” ze Słopnicy. Występy potrwają do piątku 26 sierpnia. Wszystkie niezbędne informacje są dostępne na stronie: www.festiwale.zakopane.pl .

CZYTAJ DALEJ

Sensacja prowadząca do Chrystusa

Niedziela Ogólnopolska 39/2020, str. 10-11

[ TEMATY ]

O. Pio

Biuro Prasowe OFMCap-Krka

Ojciec Pio miał swoje osobiste, pełne czułości zwroty, którymi odnosił się do swojej „Mateczki”, „Mateńki”, „Kochanej Matki”, „Pięknej Matki”, „Najbardziej Świętej Matki”

Ojciec Pio miał swoje osobiste, pełne czułości zwroty,
którymi odnosił się do swojej „Mateczki”, „Mateńki”,
„Kochanej Matki”, „Pięknej Matki”, „Najbardziej Świętej Matki”

Jest jednym z najpopularniejszych świętych. Książki poświęcone jego osobie wypełniłyby po brzegi kilka bibliotek. Wydawać by się mogło, że wiemy o nim wszystko, ale czy na pewno?

Zaczęło się skromnie – urodził się w ubogiej chłopskiej rodzinie Giuseppy i Grazia, w Pietrelcinie – małej, spalonej słońcem włoskiej miejscowości, w której życie upływało zgodnie z rytmem pracy w polu. Państwo Forgione, aby zapewnić utrzymanie dzieciom, pracowali bez wytchnienia. Giuseppa, gdy była w ciąży z Francescem (przyszłym Ojcem Pio), do samego rozwiązania pomagała mężowi na roli. Również pierwsze miesiące jego życia przebiegały pozornie typowo – jak każde dziecko dniami i nocami zanosił się płaczem. Dopiero po latach, do czego sam się przyznał, okazało się, że powodem permanentnego płaczu nie był banalny głód czy mokra pieluszka, ale atakujące go złe duchy, które już wtedy obrały go sobie za cel.

CZYTAJ DALEJ

IMGW ostrzega: upały do 34 st. C

2021-06-16 14:30

[ TEMATY ]

pogoda

Adobe Stock

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał w środę ostrzeżenia drugiego stopnia przed upałami sięgającymi 34 st. C. Alerty wydano dla południowo-zachodniej części Polski; tj. woj. opolskiego, dolnośląskiego, lubuskiego, a także dla zachodnich powiatów woj. wielkopolskiego i zachodniopomorskiego.

IMGW prognozuje, że w tych regionach temperatura maksymalna w dzień wyniesie od 30 do 34 st. C. Jednocześnie, minimalna temperatura w nocy wyniesie od 18 do 21 st. C.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję