Reklama

Ja jestem

2018-10-03 08:01

S. Alicja Pełszyńska SJE
Niedziela Ogólnopolska 40/2018, str. 30

wikipedia.org

Pan Jezus po swoim zmartwychwstaniu ukazuje się św. Marii Magdalenie – zwiastunce miłości Boga i chce, aby ona tę radosną nowinę zaniosła Apostołom: że widziała Pana i że On żyje. Została wybrana przez Tego, który odpuścił jej grzechy, bo Bóg widzi całego człowieka, jego serce i jego historię. Jako siostry eucharystki zostałyśmy wybrane, aby na zakurzonych drogach życia nieustannie dziękować Panu Jezusowi za dar Eucharystii i przypominać światu, że Bóg jest dobry jak chleb. Żyjemy w cywilizacji przekazu wizualnego, zabiegani, a życie nasze zawiera w sobie mnóstwo obrazów, filmików i spektakli. Tymczasem Chrystus mówi: Zatrzymaj się i pomyśl, „Ja Jestem”. Wybrałem sobie podlaską ziemię i chcę przypomnieć człowiekowi obecnego wieku, że ukrywam swą chwałę w Eucharystii, aż do dnia, w którym będę mógł ją pokazać.

10 lat temu w Sokółce

Ważne są zamyślenie i odkrycie bogactwa autentycznego znaku Boga, który miał miejsce 10 lat temu w Sokółce na Podlasiu. Otóż 12 października 2008 r., podczas Mszy św. w tutejszej parafii św. Antoniego, kapłanowi udzielającemu Komunii św. upadł na posadzkę konsekrowany Komunikant. Kapłan postanowił odłożyć Komunikant do naczynia zwanego vasculum, żeby się rozpuścił. Po tygodniu jedna z naszych sióstr zakrystianek – s. Julia Dubowska, eucharystka, otworzyła sejf i stwierdziła, że na Komunikancie pojawiły się krwawe ślady. O tym wydarzeniu został poinformowany ordynariusz białostocki abp Edward Ozorowski. 29 października ze zdumieniem stwierdzono, że Komunikant nie uległ rozkładowi, a ślady krwi są jeszcze bardziej widoczne. Metropolita białostocki zlecił badania. Poproszono prof. Marię Sobaniec-Łotowską z Zakładu Patomorfologii Lekarskiej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku o pobranie próbek. Drugą próbkę pani profesor przesłała do prof. Stanisława Sulkowskiego i jednocześnie nie poinformowała go o szczegółach, aby z jego wynikami skonfrontować swoje. Profesorowie doszli do jednakowych wniosków: fragmenty Komunikanta są pochodzenia ludzkiego, a ich cechy morfologiczne wskazują na podobieństwo do komórek mięśnia sercowego, z centralnie położonymi jądrami komórkowymi.

Próby zostały przeprowadzone z użyciem mikroskopii elektronowej i barwienia tkanek różnymi metodami. Zmiany, które zaszły w tej tkance, mówią o tym, że jest to mięsień w stanie agonalnym. Naukowcy nie potrafią wyjaśnić, jak to możliwe, że czas nie ma wpływu na rozkład tkanki i że jest ona niezmiennie w procesie przedśmiertnym – jest żywa. Ekspertyza patomorfologów przyczyniła się do uznania przez Kościół nadprzyrodzoności wydarzenia w Sokółce. 2 października 2011 r., czyli 3 lata po stwierdzeniu śladów krwi, wystawiono Najświętsze Ciało Pana na widok publiczny. Podczas uroczystej procesji w relikwiarzu przeniesiono je do Kaplicy Matki Bożej Różańcowej w kościele pw. św. Antoniego Padewskiego i zezwolono na kult oraz oddawanie czci.

Reklama

O czym ten znak mówi?

Żyjemy w świecie trudnych, a nawet bolesnych doświadczeń. Potrzebujemy mocy i siły, aby iść przez życie z otwartym sercem, wpatrzeni w Tego, który mówi „Ja Jestem”, obecny w małym białym kawałku chleba. W Jezusowym „itinerarium” (planie) bierz do ręki każde słowo i poznaj jego sens – „na brzegach strumienia jego wód wyrastają drzewa rodzące niezwykle smaczne i sycące owoce” (Ez 47, 13). Od 68 lat siostry eucharystki pracują w parafii św. Antoniego w Sokółce jako zakrystianki i katechetki. Podczas Kapituły Generalnej, która miała miejsce w Pruszkowie w 2017 r., siostry podjęły decyzję, że będą pełniły dyżury wakacyjne w parafii w Sokółce, w kaplicy z Najświętszym Sakramentem, aby być blisko naszego Pana i Oblubieńca. Aby być z drugim człowiekiem, który przyjeżdża w to szczególne miejsce z różnych stron Polski i z zagranicy. Siostry, klęcząc u stóp Jezusa – Hostii, uwielbiają Boga za to, że nas miłuje i że nasze ludzkie „dziś” przerasta doświadczenie codzienności – jest zakorzenione w wiecznym „dziś” Chrystusa. Przed Jego Najświętszą Obecnością chcemy wypraszać, aby wszystkie języki świata zespoliły się w zbawczym dialogu pokoju i mogły przemówić jedną mową miłości. Razem z młodzieżą i dziećmi, osobami w różnym wieku, które przychodzą z wewnętrznej potrzeby serca na modlitwę do Pana Jezusa w tej małej, a tak wielkiej wiarą sokólskiej kaplicy, składamy cierpienia, bóle i radości ludzkich serc. Oddajemy naszą umiłowaną ojczyznę Polskę i cały Kościół na czele z Ojcem świętym, także nasze Zgromadzenie Sióstr Służebnic Jezusa w Eucharystii. Wiedzione intuicją wiary przemierzamy drogi codzienności i dziękujemy Ci, Hostio Święta, za Twoją obecność w sakramentalnej okruszynie Chleba i kropli Wina, dziękujemy za charyzmat naszego zgromadzenia i naszego założyciela – bł. abp. Jerzego Matulewicza, za kapłanów, bo to w ich rękach dokonuje się wielki cud miłości. O, jak wielka jest Twoja hojność, Jezu Chryste, i jak niepojęty dar! Kościół pw. św. Antoniego Padewskiego w Sokółce został podniesiony do rangi kościoła kolegiackiego i została przy nim ustanowiona Kapituła Kolegiacka Najświętszego Sakramentu. 25 marca 2017 r. kolegiata została ustanowiona sanktuarium. Cała dokumentacja dotycząca wydarzenia w Sokółce jest w Watykanie. Czekamy na odpowiedź ze strony Kongregacji Nauki Wiary, która zajmuje się właśnie tego typu wydarzeniami – poinformował obecny metropolita białostocki abp Tadeusz Wojda.

Święty papież Jan Paweł II w encyklice „Ecclesia de Eucharistia” (O Eucharystii w życiu Kościoła) napisał: „Oto skarb Kościoła, serce świata, zadatek celu, do którego każdy człowiek, nawet nieświadomie, podąża. Wielka tajemnica, która z pewnością nas przerasta i wystawia na wielką próbę zdolność naszego rozumu do wychodzenia poza pozorną rzeczywistość”.

Panie, do kogóż pójdziemy?

Eucharystią jest Pan Jezus, który daje siebie „za życie świata”. Panie, spraw, aby ostatnia podróż naszego życia była wielkim dziękczynieniem za każdą Komunię św., za Twój chleb ofiarny, ubogi, rozdany...

Jest takie piękne słowo papieża Franciszka, który powiedział, że Kościół z Wieczernika wychodzi z Chlebem połamanym w dłoniach, z Męką Chrystusa w oczach i z Duchem miłości w sercu. Tak żyje Kościół i tak powinniśmy żyć my, chrześcijanie XXI wieku, byśmy się stali żyzną oazą dla brata i dla wroga. Nie chodzi o wielkie słowa, ale o wielką miłość naszego Zbawiciela, która jest niezmienna i na zawsze pozostanie wzorem godnym naśladowania.

„O Hostio Święta, skarbie mój jedyny,/?manno gładząca grzechów naszych winy,/?życie mej duszy, o anielski chlebie,/??o Hostio biała, jak ja kocham Ciebie...”.

Tagi:
cud

Nie ma dla Niej granic

2019-02-06 11:52

Małgorzata Czekaj
Edycja małopolska 6/2019, str. IV

Rokrocznie wiele tysięcy pielgrzymów udaje się do znanych sanktuariów na całym świecie, aby za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny prosić o potrzebne łaski. Z pewnością pielgrzymi trud jest potrzebny i owocny, jednak Matka Boża może pomagać w każdym miejscu. O cudzie za Jej wstawiennictwem są przekonani rodzice 13-letniego Andrzejka ze Staszkówki

arch. rodziny Rusinów
Dziś, choć nadal potrzebna jest rehabilitacja, chłopiec uczy się i służy do Mszy św.

Chłopca 12 maja 2015 r. potrącił samochód. Jego stan był bardzo ciężki. Stwierdzono poważny uraz głowy, uszkodzenia mózgu, płuc, liczne złamania. Podejrzewano uszkodzenie kręgosłupa. Lekarze ze szpitala w Gorlicach podjęli decyzję o transporcie dziecka helikopterem do szpitala w Krakowie-Prokocimiu. Życie chłopca, mimo udzielonej pomocy w Gorlicach, wciąż było zagrożone. – W Krakowie Andrzejek leżał na intensywnej terapii – wspomina mama, Renata Rusin. – Miał stłuczone płuca, nie potrafił samodzielnie oddychać, był podłączony do respiratora.

Jej wstawiennictwo

Następnego dnia po wypadku, 13 maja, w Staszkówce tradycyjnie odprawiono nabożeństwo fatimskie. W tamtym dniu prawie cała wieś modliła się o uratowanie życia Andrzejka. Podczas nabożeństw majowych ministranci i ks. proboszcz Krzysztof Jarmuła, codziennie prosili Matkę Bożą Staszkowską za chłopca. Wypadek Andrzeja zdarzył się tydzień po jego I Komunii Świętej, tuż po tym, gdy zapisał się do ministrantów. – Marzył o tym, żeby służyć do Mszy św. – wspomina jego mama.

Gdy w Staszkówce trwały modlitwy, rodzice chłopca w szpitalnej kaplicy zamówili Mszę św. w intencji jego życia i zdrowia oraz modlili się przed obrazem Matki Bożej Nieustającej Pomocy. – Poprosiliśmy księdza, aby udzielił Andrzejkowi sakramentu namaszczenia chorych. Nastąpił pierwszy cud! Zaraz po namaszczeniu badania wykazały, że kręgosłup jest cały, nieuszkodzony, że jest tylko mały ubytek w kręgach. Lekarze byli zdumieni – opowiada Renata Rusin. Kolejnymi wyzwaniami było wybudzenie Andrzeja, który wciąż pozostawał nieprzytomny, oraz walka o to, aby mógł samodzielnie oddychać. – Kiedy syn się obudził, kontakt był z nim utrudniony, miał kłopoty z pamięcią, komunikacją – mówi mama. Lekarze podjęli decyzję o odłączeniu chłopca od respiratora. Udało mu się złapać oddech. – Na oddział przychodziła siostra zakonna z Komunią św. Razem z mężem zastanawialiśmy się, czy w takim stanie Andrzej da radę przyjąć Pana Jezusa. Ale chociaż miał kłopot z jedzeniem, przyjął Komunię św.! Potem siostra przychodziła do niego codziennie – opowiadają rodzice. Po niedługim czasie chłopca przeniesiono na oddział rehabilitacji w stanie prawostronnego paraliżu z urazowym obrzękiem mózgu. Lekarze nie dawali nadziei na to, że będzie mówił i chodził. – Za wstawiennictwem Maryi Bóg Wszechmogący działał – mówią rodzice. Andrzej zaczął przyjmować pokarm, wykonywać ruchy rękami i nogami. Po ok. 14 dniach przeniesiono go na wózek. Z pomocą rodziców zaczął uczestniczyć we Mszach św. w szpitalnej kaplicy. – Lekarze i pielęgniarki byli zdumieni i mówili, że „to działanie wyższej mocy” – mówi Renata Rusin i dodaje: – Kapelan powiedział do syna: „W twoich oczach widzę niebo”. A my z mężem byliśmy świadkami kolejnych, wspaniałych poczynań Maryi!

Po powrocie do domu Andrzej dalej wracał do sił i we wrześniu mógł kontynuować naukę w następnej klasie. Jeszcze raz zapisał się na kurs dla ministrantów – do dzisiaj służy do Mszy św. i ma szczególną słabość do Matki Bożej. – To tak, jakby Maryja go przyciągała do siebie – mówi z uśmiechem mama. Po wypadku chłopiec musi jednak chodzić na rehabilitację. Trudności sprawiają mu czasami proste i naturalne dla jego rówieśników czynności; również w naukę musi włożyć dużo więcej wysiłku. Ogólnie jest jednak zdrowy i szczęśliwy, za co rodzice są wdzięczni Panu Bogu i Matce Najświętszej.

Jej obecność

Obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, znajdujący się w kościele pw. św. Wojciecha w Staszkówce, podobny jest do wizerunku Świętej Bożej Rodzicielki z Piekar Wielkich (obecnie w katedrze w Opolu). Obraz jest całkiem zwyczajny – podobne wizerunki Madonny znajdowały się niemal we wszystkich parafiach w średniowiecznej diecezji krakowskiej. Jednocześnie jest niezwykły, łaskami słynący, wokół którego rośnie i dzięki któremu podtrzymują się tradycja i wiara lokalnego Kościoła. W dawnych czasach do Staszkówki przybywali pielgrzymi z okolicznych wiosek; dziś przed Jej obrazem gromadzą się parafianie. Ważnym corocznym wydarzeniem jest odpust ku czci Imienia NMP we wrześniu.

Oryginalny obraz Matki Bożej Staszkowskiej spłonął w pożarze drewnianego kościoła w 1915 r. Obecny wizerunek Maryi i Jezusa jest wierną kopią tamtego pędzla Józefa E. Dutkiewicza. Matka Boża trzyma Dzieciątko na lewej ręce, a prawą wskazuje na Syna. Elementami wyróżniającymi są broszka spinająca Jej płaszcz i nimb z 12 gwiazd. Pomiędzy Maryją a Jezusem ukazana jest serdeczna więź; obraz tchnie spokojem i harmonią. Najstarsi mieszkańcy wsi pamiętają opowieści o cudownym uratowaniu przed rozstrzelaniem młodej dziewczyny w czasie II wojny światowej czy uzdrowieniu w 1948 r. Hieronima Szpyrki, kościelnego ze Staszkówki. Do cudów za wstawiennictwem Matki Bożej Staszkowskiej dochodzą również współczesne historie, jak ta o Andrzeju Rusinie oraz inne, często pozostające tylko w sercach parafian. Świadczą o ciągłej opiece i obecności Matki Bożej wszędzie tam, gdzie żywe są wiara i pobożność.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: ks. Franciszek Ślusarczyk nie jest już kustoszem Sanktuarium Bożego Miłosierdzia

2019-06-19 14:28

md / Kraków (KAI)

Ks. prałat Franciszek Ślusarczyk został zwolniony z funkcji rektora Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach i mianowany proboszczem w parafii NMP Matki Kościoła na Prądniku Białym w Krakowie. Listę zmian personalnych duchowieństwa opublikowano dziś na stronie internetowej Archidiecezji Krakowskiej.

diecezja.pl
ks. Franciszek Ślusarczyk

Dotychczasowego kustosza zastąpi go ks. kanonik dr Zbigniew Bielas, proboszcz parafii Matki Bożej Dobrej Rady w Krakowie-Prokocimiu.

Z łagiewnickim sanktuarium ks. F. Ślusarczyk był związany od 2002 r. Posługę kustosza i rektora pełnił pięć lat. Rektorem świątyni został w 2014 r. po tym, jak dotychczasowy kustosz - bp Jan Zając - przeszedł na emeryturę.

W Roku Miłosierdzia znalazł się w gronie powołanych przez papieża Franciszka misjonarzy miłosierdzia. Jako gospodarz sanktuarium Bożego Miłosierdzia przyjmował podczas Światowych Dni Młodzieży Ojca Świętego, który w łagiewnickiej bazylice wyspowiadał grupę młodzieży i na krótko spotkał się z chorymi. Był również odpowiedzialny za przygotowanie przyjęcia w Łagiewnikach młodych pielgrzymów z całego świata, którzy w trakcie ŚDM odbywali tam Pielgrzymkę Miłosierdzia.

Ksiądz Ślusarczyk jest również autorem Drogi Miłosierdzia - nabożeństwa, które po raz pierwszy zostało odprawione wieczorem 2 kwietnia 2016 r., w wigilię Niedzieli Miłosierdzia.

Franciszek Ślusarczyk urodził się 26 lipca 1958 r. w Dobczycach. Święcenia kapłańskie przyjął 20 maja 1984 roku z rąk kard. Franciszka Macharskiego. Przez pierwsze lata kapłaństwa posługiwał jako wikariusz najpierw w Żywcu-Zabłociu (1984-1988), a następnie w Wieliczce (1988-1989). Rok później zamieszkał w parafii w Gaju. Od 1990 r. pełnił funkcję prefekta w krakowskim Seminarium Duchownym, a w latach 1997-2002 był jego wicerektorem.

Był pracownikiem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, wieloletnim adiunktem w Katedrze Homiletyki, jest doktorem teologii.

W grudniu ub. roku został mianowany biskupem pomocniczym Archidiecezji Krakowskiej. Kilka dni później "po refleksji i modlitwie zdecydował o nieprzyjmowaniu święceń biskupich i złożył na ręce Ojca Świętego dymisję z tego urzędu", jak poinformował w swoim komunikacie abp Marek Jędraszewski.

Ks. dr kanonik Zbigniew Bielas przyjął święcenia kapłańskie w 1992 r. Od 2012 r. do dnia nominacji na kustosza łagiewnickiego sanktuarium pełnił posługę proboszcza parafii Matki Bożej Dobrej Rady w Krakowie-Prokocimiu Starym. Jest członkiem Rady Duszpasterskiej Archidiecezji Krakowskiej oraz Komisji Nadzorującej Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: świeccy zapraszają na modlitwę za zranionych przez księży

2019-06-25 19:25

dg / Kraków (KAI)

W niedzielę 30 czerwca o godz. 19:00 w kościele św. Idziego w Krakowie odbędzie się modlitwa za „zranionych w Kościele” – za osoby dotknięte przemocą seksualną w Kościele katolickim. W trakcie spotkania zebrani wysłuchają świadectw ludzi, którzy doświadczyli molestowania seksualnego ze strony księży.

Alex Motrenko/fotolia.com

Po nabożeństwie odbędzie się spotkanie z przedstawicielami inicjatywy „Zranieni w Kościele” (telefonu zaufania i środowiska wsparcia dla osób poszkodowanych) oraz Centrum Ochrony Dziecka (jednostki zajmującej się edukacją i prewencją w tematyce związanej z wykorzystywaniem seksualnym małoletnich). Będzie istniała możliwość finansowego wsparcia „Zranionych w Kościele”.

Nabożeństwo odbędzie się po Mszy św. o godz. 18:00. Organizatorzy zapraszają wszystkie osoby poruszone sytuacją bliźnich, którzy doznali krzywdy ze strony Kościoła.

- Często otrzymujemy pytanie, czy organizujemy wydarzenie, które powinien zorganizować "Kościół", czyli biskupi i księża. My, świeccy, też jesteśmy Kościołem i śmiało można mówić, że "Kościół" to wydarzenie organizuje. Po prostu pragniemy zrobić coś na rzecz osób zranionych - mówi Karol Wilczyński, jeden z organizatorów spotkania.

Maria Pajor ze Wspólnoty Helena (zajmującej się osobami w kryzysie bezdomności) wskazuje na chęć wsparcia zranionych: "Zależy mi na tym, aby te osoby wiedziały, że nie są same. Jako członek Kościoła katolickiego czuję się za nich odpowiedzialna i wierzę w to, że modlitwa pomoże uleczyć ich z ran, które zostały im zadane, oraz przyniesie nadzieję niosącą życie. O to będę się modlić podczas niedzielnej modlitwy za zranionych w Kościele katolickim".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem