Reklama

homilia

Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?

2018-10-10 11:16

Ksiądz profesor Waldemar Chrostowski
Niedziela Ogólnopolska 41/2018, str. 33

Mal. Eugeniusz Mucha/fot. Graziako/Niedziela

Czytanie ze starotestamentowej Księgi Mądrości zaleca mądrość jako skarb najcenniejszy. Nie przychodzi ona łatwo ani nie jest rezultatem tylko osobistego wysiłku, lecz jest darem Boga, o który trzeba wytrwale prosić. Drogę do osiągnięcia mądrości stanowi ufna modlitwa do Boga, dzięki której człowiek dokonuje gruntownego przewartościowania wszystkiego, co posiada, i tego, kim jest. Kto posiądzie mądrość, zdobywa prawdziwe dobra, które nie niszczeją. Wartość mądrości polega na tym, że otwiera nas na to, co niezniszczalne i nieprzemijające, a więc ukierunkowuje ku wieczności. Dlatego psalmista, a my wraz z nim, wołamy: „Naucz nas liczyć dni nasze, byśmy zdobyli mądrość serca”.

Autor Listu do Hebrajczyków podkreśla, że w poszukiwaniu sensu i celu życia nie jesteśmy zdani wyłącznie na siebie. Z pomocą przychodzi słowo Boże jako zapis i świadectwo historii zbawienia, w której Bóg nieustannie udziela swojej łaski. Skuteczność słowa Bożego, wielokrotnie potwierdzana w przeszłości, sprawia, że przenika ono do najgłębszych zakamarków ludzkiego wnętrza, osądzając nie tylko czyny, lecz również pragnienia i myśli serca. Jego domem w człowieku jest sumienie, które wzywa do rzetelnego spojrzenia na siebie w perspektywie nieuchronnego spotkania z Tym, któremu musimy zdać rachunek ze swego życia.

Reklama

Warto i trzeba żyć dobrze, gdyż jest to warunek szczęśliwej wieczności. Człowiek, który przybył do Jezusa, zadał Mu pytanie będące owocem szukania prawdziwej mądrości: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Otrzymał odpowiedź zachęcającą do zachowywania Bożych przykazań. Ponieważ je znał i od młodości zachowywał, Jezus spojrzał na niego z miłością. Właśnie tak patrzy Jezus na każdego, kto idzie Bożą drogą życia. Jednak w przypadku niektórych dobrych ludzi możliwe i potrzebne jest coś więcej, a mianowicie całkowita rezygnacja z dóbr doczesnych i doraźnej pewności, jaką one dają. Jednak jest to wyzwanie niezwykle trudne i nie wszyscy potrafią mu sprostać.

Człowiek, na którego Jezus spojrzał z miłością, odszedł. Chciał być doskonały, ale mniejszym kosztem. Patrząc na swoich uczniów, Jezus uświadomił im, jak wielkie ograniczenia nakłada pułapka posiadania i bogactwa na tych, którzy pragną osiągnąć życie wieczne. W każdym pokoleniu zachowują trwałą wartość Jego słowa: „Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność”. Prawdziwa mądrość polega na tym, by nie ulec złudnemu poczuciu samowystarczalności.

Tagi:
Ewangelia

Co jest moim skarbem?

2019-07-03 08:41

Bp Ignacy Dec
Edycja świdnicka 27/2019, str. V

Ks. Marcin Gołębiewski
Obraz Najświętszego Serca z promieniami Miłosierdzia Bożego z kościoła w Niecieczy

Zauważmy, że Królestwo Boże ma trzy stadia. Pierwsze stadium, to stadium początkowe, to jest to stadium związane z Osobą Pana Jezusa, z Jego nauczaniem, z Jego cudami. Jezus Chrystus, Syn Boży Wcielony, Syn Boży, który stał się człowiekiem, zapoczątkował wyraźne panowanie Boga na ziemi i wzywał do uznania tego panowania. Wszystkich ludzi wzywał, żeby uznali panowanie Pana Boga nad całą ziemią, żeby mieli świadomość, że Pan Bóg jest najważniejszy. To było to pierwsze stadium Królestwa Bożego. Jest także stadium eschatologiczne, to końcowe. Ta przypowieść o sieci, w którą rybacy zagarniają ryby i potem następuje sortowanie, właśnie dotyczy tego końcowego stadium Królestwa Bożego, eschatologicznego – wieczności. Pan Bóg przez swoich aniołów wszystko posortuje na końcu. Także przypowieść o pszenicy i chwaście dotyczyła obecnego stanu Królestwa Bożego, ale także i tego eschatologicznego, bo gospodarz nie kazał wyrywać chwastu, kazał obojgu róść do żniw, a potem dopiero kazał pszenicę zgromadzić do spichlerzy, a chwast przeznaczyć na spalenie. I jest stadium Królestwa Bożego obecne, w którym my jesteśmy. Ta przypowieść o siewcy, o kwasie, którym kobieta zakwasza mąkę, o pszenicy i chwaście. Także przypowieści o kupcu, o skarbie w roli ukrytym i o perle, to są przypowieści, które ilustrują tajemnicę Królestwa Bożego aktualnie obecnego w świecie. Konkretnie, Kościół jest tym Królestwem Bożym, w którym są zgromadzeni ludzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Okryci szatą Maryi

2019-07-10 09:40

Julia A. Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 16-17

Brązowy szkaplerz to nie talizman, nie ma właściwości magicznych. Noszenie go nie zagwarantuje nam automatycznie zbawienia. Od wieków jest on natomiast symbolem pójścia za Chrystusem na wzór Maryi, najdoskonalszej uczennicy Pana

Grażyna Kołek

Historia szkaplerza świętego sięga XIII wieku, kiedy pewnemu bogobojnemu człowiekowi – Szymonowi Stockowi w Cambridge w Anglii ukazała się Matka Boża. Szymon był generałem Zakonu Karmelitańskiego i dostrzegając zagrażające zakonowi niebezpieczeństwa, modlił się gorliwie do Matki Bożej o pomoc. W nocy z 15 na 16 lipca 1251 r. ukazała mu się Najświętsza Panienka w otoczeniu aniołów. Szymon otrzymał od Maryi brązowy szkaplerz i usłyszał słowa: „Przyjmij, synu najmilszy, szkaplerz twego zakonu jako znak mego braterstwa, przywilej dla ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania”. Od tamtej chwili karmelici noszą szkaplerz jako znak szczególnej więzi z Maryją. W 1910 r. papież Pius X zezwolił na zastąpienie szkaplerza (dwa prostokątne skrawki wełnianego sukna z naszytymi wyobrażeniami Matki Bożej Szkaplerznej i Najświętszego Serca Pana Jezusa, połączone tasiemkami) medalikiem szkaplerznym.

Dwie obietnice i dwie łaski

Tradycja Karmelu wiąże ze szkaplerzem obietnice i łaski Maryi, które przekazała Ona generałowi zakonu i zapewniła je noszącym pobożnie szkaplerz karmelitański. Papież Jan XXII ogłosił te łaski światu chrześcijańskiemu bullą „Sabbatina” z 1322 r. i dzięki niemu szkaplerz stał się powszechny. W bulli jest mowa o tzw. przywileju sobotnim. Po pierwsze, Matka Boża obiecała, że „kto w nim (szkaplerzu – przyp. aut.) umrze, nie dozna ognia piekielnego”, a w drugiej obietnicy zapewniła o wybawieniu z czyśćca w pierwszą sobotę po śmierci. Rychłe wybawienie z czyśćca otrzymają ci, którzy nosząc szkaplerz, zachowają czystość według stanu i wierność modlitwie: „Ja Matka w pierwszą sobotę po ich śmierci miłościwie przyjdę po nich i ilu ich zastanę w czyśćcu, uwolnię i zaprowadzę na świętą Górę żywota wiecznego”. Obok tego Matka Boża obiecała wspierać noszących szkaplerz na drodze naśladowania Chrystusa, a w ostatniej godzinie życia pomóc w ostatecznej walce o wieczne zbawienie. Noszący szkaplerz święty ma również uczestnictwo w dobrach duchowych całego Zakonu Karmelitańskiego za życia i po śmierci (Mszach św., pokutach, modlitwie i ofiarach).

Szkaplerz to potężna tarcza

– Znam wiele osób okrytych szatą Maryi – szkaplerzem świętym i propozycję podzielenia się doświadczeniem opieki Matki Bożej z Góry Karmel skierowaną właśnie do mnie przyjęłam z zaskoczeniem. Jestem tylko cząstką Bractwa Szkaplerza Świętego w parafii pw. Świętych Pierwszych Męczenników Polski – mówi Irena Karpeta z Częstochowy. – Po zastanowieniu propozycję odebrałam jako znak Bożej ekonomii w moim życiu. Z perspektywy lat rozumiem, że całe moje życie i to, co przede mną – łącznie z wiecznością – jest realizacją Bożego planu dla mnie i obecności w nim Maryi. W realizację tego planu wpisuje się też przyjęcie szkaplerza świętego z rąk ówczesnego księdza wikariusza, a obecnie karmelity – o. Adama Hrabiego. To przez jego kapłańską posługę i przykład życia zostało we mnie zasiane ziarenko duchowości karmelitańskiej i pojawiło się pragnienie przyjęcia szkaplerza. Data też jest znacząca – mamusia i ja przyjęłyśmy szkaplerz w uroczystość Matki Bożej z Góry Karmel 16 lipca 2001 r. Otrzymałyśmy wtedy dar matczynej opieki Maryi i szczególnych łask obiecanych wszystkim okrytym Jej płaszczem, ale też dar, który stawia wymagania, by doskonalić się w Jej cnotach. Napisałam kiedyś: „Maryjo – Drabino Jakubowa/ Flos Carmeli/cnót boskich najpiękniejszy wzorze,/ kto Ciebie naśladuje/ Niebo osiągnąć może!”. Wstępując w 2002 r. do Bractwa Szkaplerznego, przyjęłam wszystkie wypływające z tego zobowiązania i zawierzyłam się całkowicie Matce Karmelu. Ona pomagała mi opiekować się chorą mamusią i jest obecna w moich własnych doświadczeniach zdrowotnych. Od Niej uczę się pokory, zaufania, posłuszeństwa, wdzięczności, radości wbrew wszelkim przeciwnościom i otwartości na drugiego człowieka. Przez te wszystkie lata, obleczona szczególnym znakiem bliskości Maryi, Jej zawierzam się na nowo każdego ranka i z Nią zanurzam się w sen. Dla mnie szkaplerz jest potężną tarczą i osłoną przed złym, ale i wielkim zobowiązaniem, by szata mojego życia była tkana na wzór życia Maryi.

Życiowy drogowskaz

– Odkąd tylko pamiętam, kochałem Matkę Bożą. Zachwycały mnie Jej matczyna miłość i opieka, którą zawsze odczuwałem – mówi Kazimierz Świeżak, animator Bractwa Szkaplerza Świętego w Prowincji Krakowskiej. – Dlatego kiedy w 2001 r. karmelita o. Dawid w przystępny sposób opowiedział nam, jakim darem Matka Boża obdarzyła swoje dzieci, nie wahałem się i od razu wiedziałem, że pragnę też przyjąć szkaplerz święty. Celem każdego katolika jest przecież osiągnięcie zbawienia, a Pan Bóg nigdy nie nakłada na nas ciężarów nie do uniesienia i nie żąda zbyt wiele. Przyjmując szkaplerz święty, zobowiązałem się do codziennego odmawiania modlitwy „Pod Twoją obronę”, noszenia szkaplerza świętego i pobożnego życia. Daje mi to nadzieję na szczególne miejsce w sercu Matki Bożej i wierzę, że moje życie jest pod Jej szczególnym spojrzeniem i że nie pozwoli mi Ona pogubić się w drodze do nieba. Widzę też, jak Matka Boża przez te wszystkie lata nieustannie pobudza mnie do przemiany życia. Staram się regularnie spowiadać w czasie pierwszych piątków miesiąca, a w 2017 r. obudziło się we mnie pragnienie, żeby zostać nadzwyczajnym szafarzem Komunii św. Wszystko, co dobre w moim życiu, zawdzięczam Bożej łasce, opiece Królowej szkaplerza świętego i, oczywiście mojej żonie.

Szkaplerz przyjąłem 16 lipca 2001 r. z rąk o. Dawida Ulmana, karmelity z Czernej. Do jego przyjęcia zachęciło mnie zapewnienie Matki Bożej o Jej szczególnej opiece, pomocy i obronie w niebezpieczeństwach duszy i ciała oraz o tym, że kto w nim umrze, nie dozna ognia piekielnego, a Matka Boża wybawi go z czyśćca w pierwszą sobotę po śmierci. Zachwyciło mnie to. Szkaplerz stał się dla mnie drogowskazem w życiu, ponieważ jego przyjęcie zobowiązuje również do naśladowania cnót Matki Bożej, starania się o świętość życia, codziennej modlitwy.Widzę, jak to ważne wydarzenie wpłynęło na całe moje życie i ciągle je zmienia.

* * *

Maryja stanowi klucz do zrozumienia Pana Boga i jako Matka dba o wszystkie swoje dzieci. Św. Jan Paweł II podczas audiencji ogólnej 25 lipca 1988 r. w Watykanie powiedział: „A może dzieci potrzebują jakiejś szczególnej szaty, czegoś więcej niż zwykłe odzienie? (...) I właśnie Ona, Dziewica Karmelu, Matka szkaplerza świętego, mówi nam o swej macierzyńskiej trosce, o swym zatroskaniu o nasze odzienie; o nasze odzienie w sensie duchowym, którego szkaplerz jest symbolem, o odzianiu nas łaską Bożą i o wspomaganiu nas, aby zawsze była białą ta szata, którą (...) otrzymaliśmy podczas chrztu świętego. Ta biała szata jest symbolem owej duchowej szaty, w którą została przyobleczona nasza dusza – szaty łaski uświęcającej. Współpracujcie z tą dobrą Matką, Matką szkaplerza świętego, która dba bardzo o wasze szaty, a szczególnie o tę szatę, którą jest łaska uświęcająca w duszach Jej dzieci”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Śmigiel do policjantów: potrzebujecie hartu ducha i odwagi serca

2019-07-16 12:32

xpb / Toruń (KAI)

- Policjanci potrzebują hartu ducha i niezwykłej odwagi, by wykonywać swoje zadania. Macie trudną pracę, pełną ryzyka, które niesie codzienność. Pamiętajcie o modlitwie i zaufaniu Bogu - powiedział do policjantów bp Wiesław Śmigiel podczas Mszy św. w toruńskiej katedrze sprawowanej w ramach toruńskich obchodów Święta Policji.

Ks. Adam Konobrodzki

Toruńskie obchody Święta Policji odbyły się we wtorek 16 lipca. Rozpoczęła je uroczysta defilada funkcjonariuszy policji z Rynku Nowomiejskiego do katedry Świętych Janów, gdzie Mszy św. w intencji służb mundurowych policji przewodniczył bp Wiesław Śmigiel, który wygłosił także homilię.

Biskup toruński podkreślił, że przeżywany jubileusz 100-lecia istnienia Policji Polskiej jest okazją do wyrażenia wdzięczności względem tych wszystkich, którzy na przestrzeni wieku stali na straży naszego życia i dobra ojczyzny.

Nawiązując do liturgii dnia, w którym wspominamy NMP z Góry Karmel przypomniał, że na tej górze Eliasz stanął do walki w obronie kultu Jedynego Boga. Eliasz przez modlitwę nabierał ducha i odwagi.

– Jeśli człowiek chce być naprawdę odważny, to nie może pokładać tylko i wyłącznie swojego zaufania w tężyźnie fizycznej, swoim wyszkoleniu, we wszystkim co ma do dyspozycji, w sprzęcie, czyli w zabezpieczeniach ludzkich, ale potrzebuje jeszcze hartu ducha, potrzebuje kontaktu z Panem Bogiem – mówił bp Śmigiel. Dodał, że „prawdziwa odwaga ma swoje źródło w sercu człowieka”. – Policjanci potrzebują hartu ducha i niezwykłej odwagi, by wykonywać swoje zadania – dodał.

Bp Śmigiel przypomniał także, że w życiu niezwykle ważne jest zaufanie Bogu. Relacja z Bogiem, świadomość Jego pomocy i ważności powierzonej sobie misji pomaga uchronić się przed rutyną w wykonywaniu swoich zadań. Przypomniał też, że od 1990 r. w czasie służby dla ojczyzny życie oddało ok. 120 policjantów.

- Potrzebujemy Bożej pomocy, odwagi serca i odwagi ducha. Modlimy się o to dla Was - zapewnił bp Śmigiel. - Macie trudną pracę, pełną ryzyka, które niesie codzienność. Pamiętajcie o modlitwie i zaufaniu Bogu – dodał.

Oprawę liturgiczną przygotowali policjanci oraz klerycy toruńskiego seminarium duchownego w Toruniu, a oprawę muzyczną orkiestra wojskowa Garnizonu Toruń.

Po Eucharystii dalsza część obchodów miała miejsce na Rynku Staromiejskim. Funkcjonariusze z Komendy Miejskiej i jednostek podległych odebrali akty mianowania na wyższe stopnie policyjne oraz nagrody.

Po zakończonej uroczystości mieszkańcy Torunia i turyści mogli z bliska obejrzeć sprzęt i wyposażenia używane przez policjantów w codziennej służbie. 

Biskup toruński będzie także uczestniczyć w obchodach Święta Policji w Grudziądzu, które odbędą się w środę 17 lipca. Rozpoczną się one Mszą św. w grudziądzkim kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Po Mszy św. odbędzie się mianowanie na wyższe stopnie oraz festyn pod hasłem „Dzień otwarty komendy”.

Mundurowi zaprezentują zebranym jak działają w akcji i co potrafi pies służbowy. Chętni będą mogli obejrzeć z bliska policyjny sprzęt oraz radiowozy i motocykle. Na placu nie zabraknie też pojazdów z wojska i straży pożarnej. Festyn będzie okazją do oznakowania swojego roweru. Wszyscy będą mogli posilić się pyszną grochówką.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem