Reklama

wczoraj - dziś - jutro

Wybory i wybory

2018-10-10 11:16

Zdzisław Skotnicki
Niedziela Ogólnopolska 41/2018, str. 44

Wybory tuż-tuż i przybywa ulicznych zachęt do głosowania na konkretnych kandydatów. Nie inaczej jest w naszej Niechsięchowie, gdzie główne uliczki zostały solidnie upstrzone twarzami jaśnie nam panujących.

Karol właśnie jechał samochodem jednym z głównych traktów gminy z panem Gieniem, który na widok wyborczych plakatów krzyknął przeraźliwie.

– Panie Karolu, pycha włodarzy naszej gminy jak na widelcu! Mam nadzieję, że wyborcy z czystej przekory pokażą rządzącym czerwoną kartkę. To byłoby dobre.

Reklama

– Tak, każda władza się wyradza, a ta już nic ciekawego nie wymyśli. Panie Gieniu, niech pan zajrzy do sprawozdania opiniotwórczej gazety dotyczącego rankingu największych polskich gmin – Karol zaparkował przed ulubionym sklepikiem.

– Ale mnie denerwuje takie nachalne epatowanie własnym fizis. Nasz Tymek Czerpak raczej skromnie się prezentuje pod tym względem. A co z tym rankingiem w gazecie? – pan Gieniu przypomniał sobie propozycję Karola.

– No, gmina Niechsięchowa jest z tyłu. Gazeta nie jest konserwatywna, lecz raczej sprzyjająca lewicowej wizji świata, stąd tym bardziej ta ocena jest wiarygodna. To co, panie Gieniu, ja 20 kg ziemniaczków i pan 20 kg na długie, chłodne wieczory? – Karol przerwał rozmowę, bo przecież celem podróży nie było podziwianie przez szyby samochodu samouwielbiającej się wizerunkowo miejscowej władzy, tylko zaprowiantowanie się na zimę.

Kiedy nasi rozmówcy weszli do sklepu, kilka pań lekko się skonsternowało. Do uszu Karola i Gienia dotarły ostatnie słowa wypowiedziane przez jedną z kupujących: „...bo tacy są księża...”, a ona sama też dyskretnie schowała gazetę z główkami znanych aktorów ubranych w duchowne szaty.

Po zakupie ziemniaków i zapakowaniu ich do bagażnika obaj panowie odjechali na posesję pana Gienia. Miał on na podwórku kilkanaście kur, których jaja bardzo smakowały Karolowi.

Po drodze słuchali audycji nadawanej w radiu.

„Czy mamy narastający problem duchowieństwa, które tak jak społeczeństwo chce wygodnie żyć i używać życia, i folgować swoim słabościom? Nie ewangelizuje się, nie daje się świadectwa swojemu powołaniu i posłannictwu, tylko się administruje i duszpasterzuje. Uczy się religii, a się nie ewangelizuje. Kościoły są otwierane i zamykane od-do, a księży na parafii nie uświadczysz. Plotki i insynuacje budują obraz tzw. kleru i Kościoła, ale jako ksiądz pracujący w dużej parafii potwierdzam, że te opinie nie są do końca tylko grą wyobraźni wiernych. Księża są z nas i są tacy jak my. Ale przez sakrament kapłaństwa należą też do innego świata. Świeccy po to was potrzebują, abyście byli choć trochę z tamtego świata – nie to, że niedostępni, ale właśnie fascynujący tajemnicą Bożą, którą żeście otrzymali w sukcesji apostolskiej”.

– Panie Gieniu, dziękuję za pomoc – Karol, usadowiwszy łubiankę z jajami na podłodze auta, pożegnał się.

Postanowił jeszcze odwiedzić ks. Domino. Zobaczył go, jak z grabiami pomagał kilku parafianom sprzątać przykościelny plac z liści, które hurtowo zaścielały każdy metr kwadratowy podwórka. I uśmiechnął się serdecznie do siebie.

Reklama

Najlepszy rząd w historii III RP

2019-10-15 12:55

Artur Stelmasiak

Polacy podsumowali czteroletnią pracę polityków. Ich zdaniem rząd Prawa i Sprawiedliwości jest najlepszy w historii III RP, bo nikt wcześniej nie miał takiego poparcia. Zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych nikogo nie dziwi. Pytanie było raczej o to, jak duża będzie przewaga partii rządzącej nad konkurencją polityczną i czy będą mogli samodzielnie rządzić?

Facebook/pis

Okazuje się, że PiS nie tylko będzie samodzielnie rządzić, ale poprawiło swój wynik wyborczy z 2015 roku o ok. 6 punktów procentowych. - Żadna partia nigdy nie miała tak wysokiego wyniku wyborczego. Te miliony Polaków którzy nam zaufali, to wielkie zobowiązanie do spełnienia ich nadziei, by kolejne cztery lata były kluczowym etapem dla Polski jako państwa dobrobytu dla wszystkich - powiedział premier Mateusz Morawiecki.

O wiele bardziej stonowaną radość z historycznego zwycięstwa pokazał prezes PiS. - Przed nami kolejne 4 lata rządzenia, ale najpierw czeka nas refleksja nad tym co się nie udało, że wielu ludzi nas nie popiera, mimo oczywistych naszych osiągnięć - podkreślił Jarosław Kaczyński. Jego słowa jak zwykle były kierowane do Polaków, ale także do członków partii, by nie ulegali triumfalizmowi. - To co było naszą główną siłą, czyli wiarygodność, musi dalej trwać - mówił do członków PiS.

Jednostronna kampania

Kampania wyborcza, która wyniosła Prawo i Sprawiedliwość do kolejnego sukcesu była spokojna i merytoryczna. Koalicja Obywatelska zachowywała się tak, jakby już po wiosennych wyborach do europarlamentu wiedziała, że nie ma szans. Nie było więc prezentacji programu, a w kampanii co chwila zmieniano zdanie np. w sprawie programu 500plus. Walka polityczna ograniczyła się do przepychanek wewnątrzpartyjnych. - Zaletą tej kampanii wyborczej jest fakt, że pojawiła się dyskusja na temat opieki zdrowotnej, czy walki ze smogiem. Liczę na to, że teraz skończą się emocje i polaryzacja, a zacznie się minimum współpracy - mówi prof. Norbert Maliszewski, politolog z UKSW.

Niektórzy twierdzą nawet, że kampania była nudna w porównaniu do tej wiosennej, gdy emocje były rozpalone przez ataki środowisk LGBT na Kościół i wartości chrześcijańskie. Tym razem mieliśmy do czynienia jedynie z programową ofensywą PiS, który merytorycznie podkreślał swoje osiągnięcia, skutecznie ukrywał potknięcia i jednocześnie składał nowe obietnice. Skalę przewagi nad konkurencją najlepiej pokazały badania IBRiS, w którym prawie 60 proc. Polaków uznało, że najlepszą kampanię wyborczą miała partia rządząca. Na drugim miejscu była Koalicja Obywatelska tylko z 4,8 proc., a na Lewicę wskazało 3,5 proc. ankietowanych.

Kampanijnym ciosem dla Koalicji Obywatelskiej bez wątpienia były taśmy Sławomira Neumanna, w których dzień po dniu ujawniano kompromitujące kulisy partyjnej kuchni jednego z czołowych polityków Platformy Obywatelskiej. Rezygnacja z funkcji przewodniczącego klubu KO na niewiele się zdała, bo uznano ją za nic nie warty gest na końcu kadencji sejmu.

Wygrani przegrali

Natomiast w wyborach do Senatu większym sprytem wykazała się opozycja. W jednomandatowych okręgach wyborczych nie wystawiali konkurencyjnych dla siebie kandydatów. W ten sposób wszystkie partie opozycyjne były przeciwnikami PiS, który procentowo uzyskał do Senatu wyższy wynik niż do Sejmu, ale w gruncie rzeczy przegrał.

Efekt jest taki, że w 100 osobowym senacie PiS ma obecnie tylko 48 senatorów, a w poprzedniej kadencji było ich aż 61. Przyczyną tej porażki jest zmowa opozycji, ale także zlekceważenie przez partię rządzącą wyborów do wyższej izby parlamentu. - Było za małe wsparcie polityczne szczególnie w okręgach dla nas „trudnych” okręgach. Okazuje się wystarczyło zaniedbać dwa okręgi, które zdecydowały, kto ma większość w obecnym Senacie - mówi dla portalu Wpolityce senator Jan Maria Jackowski.

W kilku okręgach senackich zaszkodziły też wewnętrzne walki personalne w PiS. Albo struktury partyjne nie chciały pracować w kampanii senatora, albo dochodziło do "bratobójczych" walk, gdy byli senatorowie PiS zdecydowali o stracie z własnego komitetu. - Na przykład pan senator Bąkowski, startując ze swojego komitetu, wykluczony z Prawa i Sprawiedliwości, odebrał część elektoratu naszemu kandydatowi, panu wojewodzie Drelichowi, i to spowodowało, że skorzystał trzeci kandydat z Platformy Obywatelskiej - tłumaczy Jackowski.

Teraz trwają rozmowy i próby przeciągania pojedynczych senatorów na stronę PiS, bo gra toczy się o większość oraz kształt prezydium Senatu. Oczywiście utrata Senatu przez partię rządzącą nie jest katastrofą, ale może poważnie utrudnić legislację, a na pewno ją spowolni. Każdą ustawę Senat może blokować przez 30 dni, a przez ten czas dawać paliwo polityczne dla mediów i opozycji w Sejmie. - Ale Senat nie zatrzyma nas w realizacji naszego programu. Będzie zrealizowany w 100 procentach - zapewnia wicepremier Jacek Sasin.

Konkurencja po prawej stronie

Z dwucyfrowego wyniku wyborczego do Sejmu zadowolona jest lewica, Konfederacja z wejścia do Sejmu, a także o wiele lepszy niż sondażowy wynik ma PSL z Pawłem Kukizem na pokładzie. Sumując w miarę konserwatywne elektoraty PiS, PSL i Konfederacji okazuje się, że ok. 60 proc. Polaków ma tradycyjne preferencje wyborcze.

Polacy pokazali, że są konserwatystami, co zauważają także zagraniczne media. - Sukces PiS jest rezultatem bazowania na wartościach wyznawanych przez w przeważającej mierze konserwatywne społeczeństwo oraz na wyrównywaniu głębokich nierówności społecznych. PiS zapowiadał też obronę tradycyjnych wartości katolickich przed ofensywą zwolenników praw gejów i innych liberalnych haseł napływających z Zachodu - czytamy w komentarzach Amerykańskiej Agencji Associated Press.

W tej kadencji sejmu PiS będzie miał opozycję zarówno po lewej stronie sceny politycznej, jak i po prawej. Dobry wynik Konfederacji oznacza, że część konserwatywnych i młodych wyborców odchodzi od partii rządzącej, co może być efektem buntu, ale także zaniedbań ws. ochrony życia dzieci nienarodzonych i zbyt uległej postawy wobec agresji środowisk LGBT. - Zapewne politycy Konfederacji będą podnosić teraz temat amerykańskiej ustawy 447, czy postulat ochrony dzieci przed aborcją, a władze PiS będą musiały się do tego odnieść - mówił w studiu wyborczym red. Cezary Krysztopa z Tygodnika Solidarność.

Pierwszy raz od 2007 r. w Sejmie będzie formacja na prawo od PiS, a przecież sprawdzoną strategią Jarosława Kaczyńskiego była taktyka polityczna, by po prawej stronie od PiS nic znaczącego nie było. Jeśli politycy Konfederacji nie pokłócą się miedzy sobą i wygenerują spójny przekaz, to w kadencji 2019-2023 rządząca partia będzie musiała się z nimi liczyć, by nie stracić jeszcze większej liczby konserwatywnych wyborców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież odwiedził rodzinę byłego szefa żandarmerii

2019-10-16 14:09

st (KAI) / Watykan

Wczoraj wieczorem, po zakończeniu obrad Synodu dla Amazonii Ojciec Święty udał się do mieszkania byłego dowódcy Żandarmerii Watykańskiej, Domenico Giani, znajdującego się w obrębie Państwa Watykańskiego i podziękował mu za lata ofiarnej służby – podaje serwis vaticannews.

Mazur/episkopat.pl

Odwiedzając rodzinę byłego szefa służ bezpieczeństwa Watykanu Franciszek po raz kolejny bardzo wyraźnie podziękował dowódcy Korpusu Żandarmerii za jego poświęcenie w ciągu dwudziestu lat pracy dla trzech papieży. Obecna była małżonka i córka Domenico Giani’ego, zaś jego syn przebywa na studiach w Stanach Zjednoczonych – dodał serwis vaticannews. Jak podaje włoska prasa były dowódca żandarmerii ma zamiar powrócić do rodzinnego miasta Arezzo w Toskanii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem