Reklama

Pragnienie wolności

2018-11-07 08:52

Wojciech Wielgoszewski
Edycja toruńska 45/2018, str. IV

Archiwum Wojciecha Wielgoszewskiego
Ks. Jakub Fankidejski (1844-83) w młodości poparł powstanie styczniowe (siedzi czwarty z lewej)

Pomorze zawdzięcza w dużej mierze kapłanom zachowanie polskości, a w efekcie powrót w granice Polski odrodzonej po zaborach. Duchowieństwo przyczyniło się do ocalenia języka ojczystego, popularyzacji wiedzy o chlubnej przeszłości ojczyzny, pielęgnacji rodzimej kultury i podjęcia różnych form walki z zaborcami. Ciesząc się obecnie ze stulecia odzyskania niepodległości, pamiętajmy o zasłudze duszpasterzy diecezji chełmińskiej dla ocalenia narodowej tożsamości naszych przodków

Faktycznie na Pomorzu oczekiwano wolności do początku 1920 r. Pruski zabór trwał aż 148 lat z kilkuletnią przerwą spowodowaną przynależnością do Księstwa Warszawskiego w czasach napoleońskich, z wyłączeniem Torunia, który był pod zaborami 20 lat krócej. W okresie przynależności władze pruskie od początku znacznie ograniczyły prawa Kościoła katolickiego: ograniczono prawa biskupie, zsekularyzowano rezydencje biskupie w Lubawie i Starogrodzie k. Chełmna, skonfiskowano wiele majątków kościelnych, dokonano kasaty wszystkich średniowiecznych i nowożytnych fundacji klasztornych.

Biskupi czasu niewoli

Po rozszerzeniu w 1821 r. granic diecezji chełmińskiej, m.in. o Pomorze (z diecezji włocławskiej), Bory Tucholskie (z archidiecezji gnieźnieńskiej), dekanat górznieński (z diecezji płockiej) i przeniesieniu stolicy z Chełmży do Pelplina, biskupi ordynariusze wywodzili się z rodzin niemieckich.

Szczęśliwie stawiali oni ważność Kościoła ponad interesy pruskiego państwa. Przejawiało się to m.in. w wymaganiu od duchownych znajomości języka polskiego. Biskupowi Sedlagowi zawdzięczamy utworzenie w 1836 r. w Pelplinie szkoły dla chłopców, genezy progimnazjum biskupiego Collegium Marianum, „zakładu, który stał się potem pierwszorzędnym ogniskiem oświaty na Pomorzu” (ks. Romuald Frydrychowicz). Jego następca bp Jan Marwicz wymagał od księży dobrej znajomości języka polskiego i nauczania religii po polsku, a w latach 70. i 80. XIX wieku przeciwstawił się wprowadzonemu przez kanclerza Bismarcka Kulturkampfu („walki kulturnej”) – połączenia walki z katolicyzmem i polskością. Jego następcy – bp Leon Redner i bp Augustyn Rosentreter starali się tak kierować diecezją chełmińską, by ominąć rafy uwikłania w politykę i spory narodowościowe. Ten drugi, ostatni biskup chełmiński czasu zaborów, bronił nauczania religii w języku polskim i stanął w obronie kleryków oskarżonych o udział w ruchu filomackim. Jednak dopiero w 1926 r., po około 150 latach, prawdziwie polskim pasterzem diecezji chełmińskiej został bp Stanisław Wojciech Okoniewski.

Reklama

Udział w powstaniach

Niewiele wiemy o udziale kapłanów diecezji chełmińskiej w powstaniach listopadowym i styczniowym. Wielu walczących w nich młodych chłopców i mężczyzn kapłanami zostało dopiero później, jak m.in. Franciszek Malinowski, który walczył w 2. Pułku Strzelców Konnych, oraz Jakub Fankidejski, nauczyciel Collegium Marianum.

O wiele więcej wiemy o udziale pomorskich księży w Wiośnie Ludów w latach 1848-49 r. Ok. kilkudziesięciu księży dążyło do równouprawnienia języka polskiego z niemieckim, np. na konferencji diecezjalnej w Pelplinie wnioskowali o to m.in. księża Franciszek Malinowski (urodzony w Golubiu) i Antoni Knast (prefekt w gimnazjum chełmińskim), Kazimierz Kręcki (proboszcz w Starogrodzie k. Chełmna). Ten ostatni, którego brat Jan, kleryk, późniejszy proboszcz w powiecie żnińskim, w 1848 r. walczył w powstaniu wielkopolskim, prowadził do 1851 r. wychodzący w Chełmnie tygodnik „Katolik Diecezji Chełmińskiej” poruszający sprawy narodowe i zachęcający do pielęgnowania mowy polskiej. Wielu należało do Ligi Polskiej, jak np. ks. Stanisław Machowski (proboszcz w Lisowiu).

Mimo zakazów władzy duchowni z diecezji chełmińskiej odprawiali nabożeństwa za ojczyznę, intonowali pieśni religijno-patriotyczne, organizowali obchody rocznic historycznych. Podczas powstania w latach 1863-64 mimo ścisłej współpracy pruskiego królestwa z Rosją, pomorskie duchowieństwo uczestniczyło w pracy konspiracyjnej organizacji chełmińsko-pomorskiej. Wielu z nich, mimo szykan pruskich, współpracowało z powstańcami, m.in. przechowując na terenie parafii broń, udzielając schronienia uciekinierom zza kordonu, pomagając w transporcie zaopatrzenia do partii powstańczych, udzielając z ambon poparcia dla insurekcji (por. „Głos z Torunia” nr 82 a, b/2013 r.).

Kulturkampf

Wśród przyczyn, które złożyły się na „walkę kulturną” był silny związek zachodzący na ziemiach zaboru między katolicyzmem a polskością tych ziem. Katolicyzm był zaporą przeciw asymilacji Polaków z protestanckim społeczeństwem państwa pruskiego. Wobec tego niemieccy zwycięzcy w kampanii militarnej nad Danią, Austrią i Francją (w latach 1863-71), po ogłoszeniu w 1873 r. „praw majowych” pragnęli tym razem zniszczyć polskość. Kasacji uległy wszystkie klasztory i ich szkoły, a w 1876 r. zamknięto seminarium duchowne. Dopiero w 1887 r., za bp. Rednera, ponownie otwarto seminarium duchowne. Kulturkampf przyniósł osierocone parafie, likwidację zakonów i czynionych przez nie dzieł miłosierdzia. Jednak umocnił poczucie wspólnoty w Kościele katolickim (por. „Głos z Torunia”, „Wobec kulturkampfu” nr 85 a,b, c/2013).

U progu niepodległości

W listopadzie 1918 r. u schyłku wojny „wszechświatowej”, po klęsce cesarstwa Hohenzollernów na Pomorzu, tak jak w innych dzielnicach państwa niemieckiego, pojawił się ruch rewolucyjny. W jego działalność zaangażowali się kapłani przeświadczeni o rychłym wyzwoleniu i przyłączeniu Pomorza do odradzającego się państwa polskiego. Ks. Józef Szydzik z Wiela (późniejszy proboszcz w Chełmży), ks. Józef Dembieński z Legbądu (później m.in. redaktor pism w Nowym Mieście Lubawskim) i ks. Aleksander Bukowski z Łęgu byli przewodniczącymi wiejskich Rad Robotniczo-Żołnierskich i Chłopskich, w innych zaangażowali się m.in. ks. Marian Karczyński (późniejszy proboszcz w Łasinie) i ks. Marian Pączek (u schyłku krótkiego życia proboszcz parafii Mariackiej w Toruniu).

Jednak ze względu na zdominowanie rad przez Niemców, rolę wyzwoleńczą miały przyjąć polskie Rady Ludowe, z których pierwsze zawiązały się jeszcze przed końcem wojny, m.in. w Brodnicy pod przywództwem proboszcza ks. Jana Doeringa, z udziałem księży: Romana Dembińskiego z Pokrzydowa, Tomasza Goska z Jastrzębia, Mieczysława Kamińskiego ze Szczuki, Albina Kroplewskiego z Kruszyn i Mariana Michnowskiego z Mszana. W Lubawie przewodniczył radzie ks. Franciszek Majka, a jego zastępcą był ks. Alfons Mańkowski. Przypomnijmy jeszcze ks. Zygmunta Rogala, współzałożyciela rady w Chełmnie (późniejszego wikariusza generalnego diecezji) i jego współorganizatorów – ks. Józefa Wysińskiego w Toruniu, ks. Bernarda Dembka i ks. Józefa Wryczę w Chełmży i ks. Feliksa Bolta w Wąbrzeźnie, członka Naczelnej Rady Ludowej (duszpasterza w Srebrnikach k. Kowalewa).

W dniach 3-5 grudnia 1918 r. aż 29 księży delegatów reprezentowało duchowieństwo z diecezji chełmińskiej podczas Sejmu Dzielnicowego w Poznaniu. Wybrano wtedy ks. Antoniego Wolszlegiera wiceprezesem Naczelnej Rady Ludowej (w 1920 r. został marszałkiem wojewódzkiego sejmiku pomorskiego w Toruniu), a ks. Alfonsa Mańkowskiego, cenionego historyka i późniejszego prezesa Towarzystwa Naukowego w Toruniu, do zarządu NRL.

Ostatni rok niewoli

Niestety, Pomorze cały czas pozostawało w obrębie państwa niemieckiego. Mimo to nie ustawała wytężona praca narodowa. Jej uczestnicy nie dopuszczali możliwości nie przyłączenia swojej dzielnicy do odradzającej się Rzeczypospolitej. Wdrażali się do oczekiwanej pracy administracyjnej, tworzyli system szkolnictwa polskiego, a z drugiej strony młodzi przekraczali granicę z Wielkopolską, by wstąpić do tworzonych tam pułków pomorskich, które miały przejąć ich rodzinne ziemie pod dowództwem gen. Józefa Hallera dopiero w styczniu i lutym 1920 r.

Tagi:
100‑lecie niepodległości

100 minut dla Niepodległej

2019-05-08 08:13

Ks. Marcin Miczkuła
Edycja szczecińsko-kamieńska 19/2019, str. 4

Cały czas trwamy w jubileuszu 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Parafia pw. NMP Królowej Świata w Stargardzie dzięki wsparciu finansowemu Fundacji PZU zrealizowała projekt patriotyczny pod nazwą „100 minut dla Niepodległej”. Polegał ona na przygotowaniu przez dzieci i młodzież 100 minut pieśni oraz wierszy niepodległościowych

Ks. Marcin Miczkuła

Podczas warsztatów młodzi przygotowali się do nagrania płyty z okazji uczczenia jubileuszu odzyskania przez Polskę niepodległości zatytułowanego „100 minut na Niepodległej”. W projekcie wzięło udział wiele osób i instytucji: II Liceum Ogólnokształcące im. C. K. Norwida, Szkoła Podstawowa nr 5 im. Jana Pawła II, Przedszkole Miejskie nr 2 „Mali Artyści”, Przedszkole i Szkoła Podstawowa Uśmiech, Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczy, Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii, Państwowa Szkoła Muzyczna im. W. Lutosławskiego, Młodzieżowy Dom Kultury im. M. Zaruskiego, Chór Echo Arioso w Stargardzie oraz Szkoła Podstawowa w Strachocinie.

Dzięki zaangażowaniu wielu nauczycieli udało się przeprowadzić warsztaty przygotowujące do nagrania płyty „100 minut dla Niepodległej”. Po warsztatach, dzięki życzliwości dyrektor Młodzieżowego Domu Kultury Małgorzaty Flas, a wcześniej Elżbiety Szumskiej, pod czujnym okiem Adriana Barczaka i Ireneusza Kopczyńskiego udało się sfinalizować nasze marzenia nagrywając płytę. Pełną radość otrzymaliśmy, gdy dzięki wydatnemu wsparciu Fundacji PZU wydaliśmy płytę.

Wydana płyta jest piękną pamiątką tego wielkiego jubileuszu, który jest bardzo ważny dla każdego Polaka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Stanisław Kostka - patron dzieci i młodzieży

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 37/2002

Jastrow/pl.wikipedia.org



W komnacie, gdzie Stanisław święty zasnął w Bogu,

na miejscu łoża jego stoi grób z marmuru.

Taki, że widz niechcący wstrzymuje się w progu,

myśląc, że Święty we śnie zwrócił twarz do muru

i rannych dzwonów echa w powietrzu dochodzi...

I wstać chce, i po pierwszy raz człowieka zwodzi.

Nad łożem tym i grobem świeci wizerunek

Królowej Nieba, która z Świętych chórem schodzi

i tron opuszcza, nędzy śpiesząc na ratunek.

Palm wiele, kwiatów wiele aniołowie niosą,

skrzydłami z ram lub nogą wstępując bosą.

Gdzie zaś od dołu obraz kończy się ku stronie,

w którą Stanisław Kostka blade zwracał skronie,

jeszcze na ram złoceniu róża jedna świeci:

niby że, po obrazu stoczywszy się płótnie,

upaść ma, jak ostatni dźwięk, gdy składasz lutnię.

I nie zleciała dotąd na ziemię - i leci...

(Cyprian Kamil Norwid)

Doroczną pamiątkę św. Stanisława Kostki kościół w Polsce obchodził wcześniej 13 listopada. Od 1974 r. święto to obchodzimy 18 września jako święto patronalne dzieci i młodzieży, by na progu nowego roku szkolnego prosić dla nich o błogosławieństwo i potrzebne łaski.

Stanisław Kostka urodził się w październiku 1550 r. w Rostkowie, w wiosce położonej około 4 kilometrów od Przasnysza, na Mazowszu, w diecezji płockiej. Ojcem Stanisława był Jan Kostka, od 1564 r. kasztelan zakroczymski, a jego matką była Małgorzata z domu Kryska z Drobnina. Obie rodziny Kostków i Kryskich były w XVI w. dobrze znane.

Stanisław Kostka miał trzech braci i dwie siostry. Oto co Stanisław powiedział o swojej rodzinie: "Rodzice chcieli, byśmy byli wychowani w wierze katolickiej, zaznajomieni z katolickimi dogmatami, a nie oddawali się rozkoszom. Co więcej postępowali z nami ostro i twardo, napędzali nas zawsze - sami jak i przez domowników - do wszelkiej pobożności, skromności, uczciwości, tak żeby nikt z otoczenia, z licznej również służby, nie mógł się na nas skarżyć o rzecz najmniejszą" .

Św. Stanisław swoje pierwsze nauki pobierał w domu rodzinnym. Jego nauczycielem przez pewien czas był Jan Biliński. W domu rodzicielskim przebywał do 14. roku życia. Następnie Stanisław razem ze swym bratem Pawłem rozpoczęli studia u jezuitów we Wiedniu, lecz gdy nowy cesarz Maksymilian w 1565 r. zabrał jezuitom konwikt, musieli przenieść się na stancję. Do jezuickiej szkoły w Wiedniu uczęszczało wówczas około 400 uczniów, a regulamin tej szkoły streszczał się w jednym zdaniu: "Taką pobożnością, taką skromnością i takim poznaniem przedmiotów niech się uczniowie starają ozdobić swój umysł, aby się mogli podobać Bogu i ludziom pobożnym, a w przyszłości ojczyźnie i sobie samym przynieść także korzyść". Do pobożności miała zaprawiać studentów codzienna modlitwa przed lekcjami i po lekcjach, codzienna Msza św., miesięczna spowiedź i Komunia św. Początkowo Stanisławowi nauka szła trudno, ale pod koniec trzeciego roku należał już do najlepszych. Władał płynnie językiem ojczystym, niemieckim i łacińskim; uczył się też języka greckiego.

Trzy lata pobytu w Wiedniu to był dla Stanisława okres rozbudzonego życia wewnętrznego. Stanisław znał tylko drogę do kolegium, do kościoła i do domu. Swój wolny czas poświęcał na lekturę i modlitwę. Zadawał sobie pokuty i biczował się. Mimo sprzeciwu i próśb brata i kolegów nie zaprzestawał praktyk pokutnych. Intensywne życie wewnętrzne, nauka i praktyki pokutne tak bardzo osłabiły organizm chłopca, że bliski był śmierci. Zapadł w niemoc śmiertelną w grudniu 1565 r. Kiedy św. Stanisław był już pewien śmierci, a nie mógł otrzymać Wiatyku, gdyż właściciel domu nie chciał wpuścić katolickiego kapłana, wtedy św. Barbara, patronka dobrej śmierci, do której się zwrócił, w towarzystwie dwóch aniołów nawiedziła jego pokój i przyniosła mu ów Wiatyk. W tej również chorobie objawiła się Świętemu Matka Najświętsza i złożyła mu na ręce Boże Dzieciątko. Od Niej to doznał cudownego uleczenia z poleceniem by wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Nie było to rzeczą łatwą dla Stanisława, gdyż jezuici nie mieli zwyczaju przyjmować kandydatów bez woli rodziców, a on na nią nie mógł liczyć. Po wielu trudnościach i zmaganiach Stanisław został przyjęty do jezuitów najpierw na próbę, gdzie zadaniem jego było sprzątanie pokoi i pomaganie w kuchni, po pewnym jednak czasie, wraz z dwoma innymi kandydatami udał się Stanisław do Rzymu i na skutek polecenia prowincjała z Niemiec przełożony generalny przyjął go do nowicjatu. Rozkład zajęć nowicjuszów przedstawiał się następująco: modlitwa, praca umysłowa i fizyczna, posługi w domu i w szpitalach, dyskusje na tematy życia wewnętrznego i o sprawach kościelnych, konferencje mistrza nowicjatu i przyjezdnych gości. Stanisław czuł się szczęśliwy, że wreszcie osiągnął swój życiowy cel.

Przełożeni pozwolili Stanisławowi w pierwszych miesiącach 1568 r. złożyć śluby zakonne. Wielkim wydarzeniem w życiu św. Stanisława było przybycie 1 sierpnia w uroczystość Matki Bożej Anielskiej (dziś tę uroczystość obchodzimy 2 sierpnia) św. Piotra Kanizjusza, który zatrzymał się w domu nowicjatu i wygłosił dla nich konferencję. Po tej konferencji Stanisław powiedział do kolegów: "Dla wszystkich ta nauka świętego męża jest przestrogą i zachętą, ale dla mnie jest ona wyraźnym głosem Bożym. Umrę bowiem jeszcze w tym miesiącu". Koledzy zlekceważyli sobie jego słowa. Jeszcze 5 sierpnia jeden z ojców zabrał Stanisława do bazyliki Najświętszej Maryi Panny Większej na doroczny odpust. Za kilka dni było święto Wniebowzięcia Matki Bożej. 10 sierpnia Stanisław napisał list do Matki Bożej i ukrył go na swojej piersi. Prosił by mógł odejść z tego świata w uroczystość Wniebowzięcia Maryi. Jego prośba została wysłuchana. W wigilię Wniebowzięcia Stanisław dostał silnych mdłości i zemdlał. Wystąpił na nim zimny pot i poczuł dreszcze, z ust zaczęła sączyć mu się krew. O północy zaopatrzono go Wiatykiem. Przeszedł do wieczności tuż po północy 15 sierpnia 1568 r., mając zaledwie siedemnaście lat.

Wieść o jego pięknej śmierci rozeszła się lotem błyskawicy po całym Rzymie. Wbrew zwyczajowi zakonu jezuitów ciało Stanisława przyozdobiono kwiatami. W dwa lata potem, gdy otwarto grób św. Stanisława, znaleziono jego ciało nietknięte rozkładem. W 1605 r. papież Paweł V zezwolił na zawieszenie obrazu św. Stanisława w kościele św. Andrzeja w Rzymie i na zawieszenie przy nim lamp, jak też wotów. Papież Klemens X w 1670 r. zezwolił jezuitom na odprawianie Mszy św. i na odmawianie pacierzy kapłańskich ku czci św. Stanisława. W 1674 r. ten sam papież ogłosił św. Stanisława Kostkę jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Te wszystkie fakty Stolica Apostolska uznała jako akt beatyfikacji. Św. Stanisław Kostka jest pierwszym Polakiem, który dostąpił chwały ołtarzy w Towarzystwie Jezusowym. Rok 1714 był rokiem, w którym papież Klemens XI wydał dekret kanonizacyjny, ale samego aktu kanonizacji dokonał papież Benedykt XIII dopiero w 1726 r. wraz ze św. Alojzym Gonzagą. W 1926 r., w 200. rocznicę kanonizacji odbyła się uroczystość sprowadzenia do Polski małej części relikwii św. Stanisława. W tych jubileuszowych uroczystościach wziął udział sam prezydent państwa, Ignacy Mościcki. Ciało św. Stanisława spoczywa w kościele św. Andrzeja Boboli w Rzymie w jego ołtarzu po lewej stronie.

Ku czci św. Stanisława Kostki wzniesiono w Polsce wiele świątyń, wśród nich piękną katedrę w Łodzi. Najpiękniejszy kościół pod wezwaniem św. Stanisława znajduje się w Nowym Jorku. Św. Stanisław Kostka należy do najpopularniejszych polskich świętych. Przed cudownym obrazem św. Stanisława w obecnej katedrze lubelskiej modlił się w 1651 r. król Jan II Kazimierz.

W naszej diecezji doroczną uroczystość odpustową ku czci św. Stanisława Kostki przeżywa wspólnota parafialna w Jerzyskach, gdzie proboszczem jest ks. Zenon Bobel.

U początku nowego roku szkolnego i akademickiego starajmy się prosić św. Stanisława Kostkę, który jest patronem dziatwy i młodzieży, aby wstawiał się on za nami i wypraszał potrzebne nam wszystkim łaski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Słowacja: w Lewoczy spotkali się rektorzy największych sanktuariów Europy

2019-09-20 15:40

vaticannews.va / Lewocza (KAI)

W Lewoczy na Słowacji zakończyło się doroczne spotkanie rektorów sanktuariów maryjnych Europy. Zgromadziło ono przedstawicieli 20 najważniejszych miejsc kultu na Starym Kontynencie.

Ks. Piotr Nowosielski

Spotkanie miało część teologiczną. O Maryi jako pierwowzorze chrześcijanina mówił abp Jan Graubner z Ołomuńca na Morawach. Wskazał on również na potrzebę włączenia sanktuariów w dzieło ewangelizacji. Zachęcał też do organizowania pielgrzymek grup zawodowych i przyjmowania przy tej okazji jak największej liczby pątników, również tych, którzy na co dzień mają słaby kontakt z Kościołem.

Rektorzy europejskich sanktuariów maryjnych rozmawiali też o rozwoju tras pielgrzymkowych łączących różne kraje. Jako przykład wskazano szlak Światło Wschodu, łączący Polskę z sanktuarium w Lewoczy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem