Reklama

Teoretyczny VAT

2018-11-21 10:42

Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 47/2018, str. 40-41

Tomasz Zajda – stock.adobe.com

Unikanie płacenia podatków dla wielu stało się wręcz biznesem samym w sobie, kontynuacją zasady lansowanej w pierwszych latach polskiej transformacji gospodarczej, że pierwszy milion trzeba ukraść

Obowiązek płacenia podatków jest uznawany za dopust Boży. Rzecz jasna, nie tylko w Polsce, ale u nas to podejście ma szczególnie utrwalone podłoże historyczne; ponadstuletni brak własnego państwa, półwiecze rządów komunistycznych, następnie prawie ćwierćwiecze chaosu ideowego oraz prawno-legislacyjnego – to musiało zaowocować nadzwyczaj wielką wśród Polaków wyrozumiałością wobec wszelkich przestępstw i nadużyć podatkowych.

Przyzwolenie społeczne, a w najlepszym razie obojętność wobec tego procederu była i jest ogromna. I wciąż znaczna część społeczeństwa – właśnie na podstawie doświadczeń z minionych dziesięcioleci – w żaden sposób nie wiąże podatków z dobrem wspólnym. Wydaje się, że nadal o wiele częstsze jest współczucie dla osób ściganych przez służby państwowe za oszustwa podatkowe niż podziw dla tychże służb.

Jakże często można dziś usłyszeć absurdalne komentarze, że „rządowi zaczyna brakować pieniędzy, bo wszędzie coraz zajadlej ich szuka”. I nikt nie widzi niczego złego w takich drobiazgach jak ten, że nawet dzisiejsi beneficjenci rządowego programu „Rodzina 500+” chętnie zaopatrują się w bezakcyzowe papierosy i alkohol... Można mieć wielki żal do publicznych mediów, że nie wywiązują się ze swej misji społecznej, że nie prowadzą np. prostej edukacji obywatelskiej.

Reklama

W mętnej wodzie

To niewiarygodne, ale nie wszyscy w Polsce wiedzą – albo nie są co do tego przekonani lub nie darzą zaufaniem instytucji państwa – że zebrane podatki są przeznaczane na realizację celów publicznych w państwie, w samorządach terytorialnych. O enigmatyczności pojęcia podatku świadczy częste używanie – w mediach i przez polityków – pejoratywnie zabarwionych określeń: „haracz”, „łupienie obywateli”, „bezwzględny fiskus”, „rabunek” itp. Nawet polska konstytucja mówi o „daninie publicznej”, co też Polakom nie najlepiej się kojarzy.

Jednakże nie można zakładać – a to się wciąż zdarza służbom podatkowym – że każdy podatnik jest z gruntu nieuczciwy, a uchylanie się obywateli od płacenia podatku jest jakąś zasadą, według której należy tworzyć przepisy podatkowe. Bo to zbyt skomplikowany i opresyjny, a przede wszystkim nieprzejrzysty system podatkowy staje się przyczyną ucieczki w szarą strefę albo tylko pytania o sens płacenia podatków.

W 2014 r., po kilkunastu latach od swej dziwnej „przygody z fiskusem”, przedsiębiorca Roman Kluska, twórca Optimusa, powiedział „Dziennikowi Gazecie Prawnej”: „Gdy płaciłem wielomilionowe podatki, czułem się dumnym patriotą. Dziś jest dylemat etyczny: czy płacić, skoro rząd za nasze pieniądze stawia przed przedsiębiorcami coraz to nowe bariery?”.

W lipcu 2002 r. Roman Kluska został w świetle kamer aresztowany pod zarzutem wyłudzenia przez firmę Optimus 30 mln zł podatku VAT. Stracił wszystko. Dopiero w 2006 r. Ministerstwo Finansów opublikowało „Białą Księgę JTT Computer i Optimus SA” , w której pokazano, że głównym źródłem problemów były sprzeczności w przepisach zwalniających z podatku VAT import pomocy naukowych, uchwalonych przez Sejm w 1993 r. i nieuchylanych później pomimo ustania powodów, dla których je wprowadzono. W tej sprawie nie bez znaczenia było to – jak twierdzi sam Kluska i przyznaje „Księga” – że przedsiębiorca nie poddał się naciskom polityczno-korupcyjnym. Historia gospodarcza III RP potwierdza, że w „mętnej wodzie ryby lepiej biorą”.

Wszyscy tak robią

Ponad 80 proc. wszystkich ujawnionych w ostatnich latach uszczupleń wpływów podatkowych dotyczy wyłudzeń podatku VAT. Dlaczego? Wynika to z samej natury tego podatku.

VAT (ang. „value added tax”) to podatek od towarów i usług (PTU), podatek pośredni, pobierany na każdym kolejnym etapie obrotu towarami lub usługami, który zakłada brak kaskadowego nakładania się obciążeń podatkowych dzięki możliwości odliczenia podatku pobranego już w poprzednich etapach obrotu. W Polsce został wprowadzony w 1993 r. VAT stanowi ok. 70 proc. wszystkich dochodów podatkowych, a wpływy z niego co roku rosną (obecnie stanowią ponad 45 proc. przychodów polskiego budżetu). Należy przy tym pamiętać, że w Polsce obowiązuje jedna z najwyższych stawek VAT w całej Europie; od 2011 r. wynosi 23 proc. Wyższe są tylko na Węgrzech, w Szwecji i Danii – 25 proc.

VAT jest podatkiem przechodnim; firma sprzedająca dany towar lub usługę dolicza do nich podatek VAT, a firma nabywca odlicza tę kwotę od swoich podatków. Towar może więc wędrować przez pewną liczbę podmiotów gospodarczych, a przy każdej transakcji podatek jest kolejno naliczany i odliczany. Oszuści wystawiają fakturę z naliczonym VAT-em, ale należnego podatku nie odprowadzają. Gdy więc odbiorca tej faktury odliczy sobie widniejący na niej podatek, dochodzi do – świadomego lub nie – wyłudzenia VAT-u.

Najbardziej prymitywnym rodzajem oszustwa VAT-owskiego jest wystawienie tzw. pustych faktur poświadczających transakcję, której w ogóle nie było. Przedsiębiorca, księgując taką fakturę, odlicza sobie zatem podatek, który nigdy nie został zapłacony. Pustą fakturę może wystawić zarówno istniejąca firma, jak i podmiot, który taką firmę tylko udaje.

Przestępcy wychodzą z założenia, że ryzyko wpadki jest niewielkie, bo fiskus działa opieszale i nie potrafi wychwycić nieprawidłowości.

Przez wiele lat ten proceder był publiczną tajemnicą. Można nawet powiedzieć, że wszedł do kanonu biznesowo-politycznej normalności. Jak to mówiono, każdy kombinował, jak mógł, by choć trochę uszczknąć. I w oczach innych nie było to naganne, przeciwnie – spotykało się ze sporą dozą wyrozumiałości, czasem nawet podziwu. – Przecież wszyscy tak robią – odpowiedział pewien młody biznesmen, właściciel małej firmy, gdy nagle ktoś zwrócił mu uwagę, że postępuje nieuczciwie i niegodnie.

Pomysłowość nawet tych najdrobniejszych przestępców podatkowych okazała się ogromna, a bezczelność jeszcze większa. Jednak do naprawdę wielkich przekrętów VAT-owskich dochodzi dopiero w obrocie między krajami UE; gdy towar przekracza granicę, cały zapłacony dotychczas VAT jest odliczany, a obowiązek podatkowy pojawia się w kraju, do którego rzeczony towar trafia. Bo podatek VAT podąża za towarem, a nie za podatnikiem.

W tej sytuacji pojawiają się tzw. znikający podatnicy, czyli firmy słupy, służące do zawarcia jednej wielkiej transakcji. A często było i tak, że towar przekraczał granicę tylko fikcyjnie, zaś w rzeczywistości był sprzedawany w kraju. Przestępcom w tym procederze zdecydowanie pomaga ociężałość fiskusa. Wyprowadzenie służb podatkowych w pole jest szczególnie łatwe, gdy znikająca firma rozlicza się kwartalnie, a kupująca od niej towar – miesięcznie. Podobnych okoliczności sprzyjających oszustom w obowiązujących przepisach zawsze było zadziwiająco wiele.

Rekordowe oszustwa na karuzeli

Bardziej skomplikowaną sztuczką niż pojedynczy „znikający podatnik” jest tzw. karuzela VAT-owska. To wieloobrotowy mechanizm handlowy składający się z bardzo wielu trybików-kontrahentów, zarówno uczciwych, jak i przestępców, w którym rzecz polega na metodycznym niepłaceniu należnego VAT-u lub wyłudzaniu zwrotu naliczonego VAT-u.

Częścią łańcucha transakcji karuzelowych są, podobnie jak w zwykłych oszustwach podatkowych, tzw. słupy, czyli wielu „znikających podatników”. Poszczególne podmioty zaangażowane w taką karuzelę dokonują do kilkuset transakcji zakupu tego samego towaru – za sumę często przekraczającą kilkadziesiąt tysięcy złotych, często od tego samego kontrahenta – i natychmiastowej jego odsprzedaży kolejnemu podmiotowi. W ciągu kilku tygodni, a co najwyżej kilku miesięcy, poszczególne spółki bądź osoby dokonują rzekomego obrotu towarami o wartości przekraczającej nawet kilkadziesiąt milionów złotych. Karuzela się kręci i szybko pomnaża zarobki oszustów.

Oszustwa karuzelowe uznano za najpoważniejsze przestępstwa skarbowe w skali całej Unii Europejskiej. A polscy oszuści podatkowi sprawili, że nasz kraj stał się europejskim liderem w wyłudzaniu podatku VAT, co w 2016 r. ujawnił w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

Wyłudzenia podatku VAT zdarzały się już 2-3 lata po wprowadzeniu tego podatku (a więc od 1995 r.), ale w ostatnich latach, szczególnie w okresie 8-letnich rządów PO-PSL, przyspieszyły i doszły do 3 proc. PKB, osiągając pułap ponad 52 mld zł rocznie. Przez wiele lat, każdego roku, przestępcy podatkowi okradali państwo na kilkadziesiąt miliardów złotych.

Według szacunków Ministerstwa Finansów, ponad ćwierć biliona złotych podatku VAT mogło zostać wyłudzone z kasy państwa tylko w latach 2008-15. Ponoć urzędnicy Komisji Europejskiej zajmujący się podatkiem VAT – jak powiedział wPolityce.pl min. Warchoł – byli oszołomieni skalą wyłudzeń po przedstawieniu danych w tym zakresie przez polskie Ministerstwo Finansów. Wystarczy tu podać jeden z wielu spektakularnych przykładów hucpy polskich wyłudzaczy: pewna polska firma mieszcząca się w jednym pokoju wystawiła pustych faktur na wewnątrzunijny obrót kawą w ilościach przekraczających jej spożycie w całej UE!

W 2016 r. pojawiły się pierwsze doniesienia o udaremnieniu gigantycznych przekrętów VAT-owskich wprost niewiarygodnie bezczelnych. W tymże roku łódzkie służby skarbowe zablokowały np. wyłudzenie bezpodstawnego zwrotu VAT-u na kwotę 160 mln zł! Zwrotu domagał się handlujący dziełami sztuki właściciel sklepu mięsnego. Mazowiecki Urząd Celno-Skarbowy wykrył karuzelę podatkową, w której uczestniczyło 170 podmiotów polskich i 55 zagranicznych, ocalono dla skarbu państwa 108 mln zł. Policjanci CBŚP z Opola rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie są podejrzani o wyłudzanie podatku VAT na kwotę ok. 98 mln zł; przestępczy proceder polegał na obrocie jedną partią granulatów tworzyw sztucznych za pośrednictwem 45 krajowych i 4 zagranicznych firm. Itp., itd., a końca nie widać, acz już w 2017 r., na skutek radykalnych działań rządu, Polska przestała być europejskim liderem w wyłudzeniach podatku VAT. Przeciwnie – może się nawet pochwalić przed Europą sukcesami w likwidowaniu tej groźnej dla finansów państwa patologii.

W 2015 r. zaczął w praktyce obowiązywać tzw. Jednolity Pakiet Kontrolny, który ułatwia szybkie wykrywanie nieprawidłowości przy rozliczeniach podatku oraz przyspiesza potwierdzenie ich prawidłowości. Wprowadzony w połowie 2017 r. tzw. pakiet paliwowy ma uporządkować zasady przywozu paliw do kraju, co przyczyni się do ograniczenia wielkiej w tej dziedzinie szarej strefy.

I wreszcie: 1 marca 2017 r. powołano Krajową Administrację Skarbową – urząd łączący administrację podatkową, kontrolę skarbową i służbę celną w jeden spójnie działający organizm. Rząd stara się wyposażyć KAS w odpowiednie narzędzia prawne i techniczne.

Latem 2018 r. rozpoczęła prace specjalna sejmowa Komisja Śledcza do zbadania prawidłowości i legalności działań oraz występowania zaniedbań i zaniechań organów i instytucji publicznych w zakresie zapewnienia dochodów skarbu państwa z tytułu podatku od towarów i usług i podatku akcyzowego w okresie od grudnia 2007 r. do listopada 2015 r. Komisja ma ambitne, ale bardzo trudne zadanie obnażenia możliwie wszystkich patologicznych mechanizmów. Ma pokazać, dlaczego w „teoretycznym państwie” płacenie podatków było także teoretyczne.

Niezwykle istotne będzie też ukrócenie bezkarności przestępców podatkowych przez adekwatne zmiany w prawie karnym. To wszystko – a także odpowiednia organizacja pracy prokuratur – prowadzi do coraz skuteczniejszego uszczelnienia poboru podatku VAT.

Gdyby nie oszuści

Cieszymy się z programu „Rodzina 500+” i innych prospołecznych oraz gospodarczych programów rządowych, możliwych do przeprowadzenia m.in. dzięki postępującemu uszczelnianiu przepływu podatków do budżetu państwa, ale rzadko zastanawiamy się, co by było, gdyby w minionych latach oszuści VAT-owscy – do których wciąż podchodzimy z wielką wyrozumiałością – nie okradli nas wszystkich na grubo ponad 250 mld zł. Ano: można by zbudować ponad milion mieszkań, co rozwiązałoby problem deficytu mieszkaniowego w Polsce. Można by zbudować ok. 6 tys. km autostrad, czyli o połowę więcej niż wynosi obecna ich długość w naszym kraju. Przez ponad 6 lat wszyscy moglibyśmy mieć darmowe leki, nawet te bez recepty, itd., itd. Niestety, to mleko już się rozlało. Teraz chodzi o to, by nie rozlewać go więcej.

Tagi:
podatki

Reklama

Firma Apple powinna zapłacić zaległe podatki

2016-09-12 18:07

RV / Bruksela / KAI

Wyegzekwowanie zaległych podatków od firmy Apple jest wymogiem sprawiedliwości społecznej. Takie stanowisko zajęła Komisja Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE) w sprawie kontrowersyjnych ulg podatkowych. Międzynarodowe korporacje, które inwestują i działają w całej Europie, mają ogromne zyski dzięki wynegocjowanym niskim stopom procentowym.

Pixabay.com

Na przykład w Luksemburgu rząd „kupował” przychylność wielkich firm, oferując im przywileje podatkowe w zamian za ulokowanie siedziby w tym kraju. Podobna praktyka jest w Irlandii. W oparciu o porozumienie zawarte z rządem Apple płacił tam zaledwie 1 proc. podatku, przy obowiązującej regularnie stawce 12,5 proc.

Sprawę wzięła w swoje ręce Unia Europejska, wyznaczając 13 mld euro jako sumę, którą Apple ma zwrócić Irlandii. Na tyle wyliczyła zaległe podatki duńska komisarz UE ds. konkurencji Margrethe Vestager. „Kraje członkowskie nie mogą udzielać pomocy wybranym firmom; ta praktyka jest nielegalna w świetle prawa Unii Europejskiej” – oświadczyła Vestager.

To postanowienie wspiera Komisja Episkopatów Wspólnoty Europejskiej. W wydanym niedawno oświadczeniu COMECE wzywa państwa członkowskie do równego traktowania wszystkich przedsiębiorców. Ustalanie bowiem niższych stóp procentowych dla wpływowych koncernów sprzeciwia się sprawiedliwości społecznej. Jest też wbrew zasadom wolnego rynku, ponieważ osłabia konkurencyjność mniejszych firm. COMECE zauważa, że „w sytuacji rosnącego ubóstwa praktyki, które pozwalają korporacjom zapłacić niewiele lub nawet nic, są niezrozumiałe dla obywateli”. Te rażące przywileje podatkowe wpływają bezpośrednio na nierówność dochodów i bogacenia się społeczeństwa. W wyniku tego klasa średnia ulega ciągłej degradacji, natomiast bogatsi cieszyć się mogą coraz większymi przychodami. COMECE wzywa zatem wszystkie zaangażowane podmioty do współpracy „na rzecz większej sprawiedliwości podatkowej”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Imię Boga – Miłosierdzie

2016-09-07 08:38

Abp Wacław Depo
Niedziela Ogólnopolska 37/2016, str. 32-33

Wsłuchawszy się w przypowieści Jezusa o zagubionej owcy, drachmie i miłosiernym ojcu, możemy stwierdzić, że są one „Ewangelią Ewangelii”. Albowiem w sposób niedościgły dla rozumu ludzkiego ukazują prawdę o Bogu, który jest zawsze bliski człowiekowi, niezależnie od stopnia jego grzeszności czy oddalenia: „zostawia dziewięćdziesiąt dziewięć owiec i idzie za zaginioną, aż ją znajdzie”; „cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, która mi zginęła”; „trzeba się radować i cieszyć z tego, że brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się” (por. Łk 15, 4. 9. 32).

Ktoś może postawić zasadnicze pytanie: Czy jest to obraz tego samego Boga, który w Starym Przymierzu jest Bogiem ukrytym, Sprawiedliwym Sędzią, karzącym zło i odstępstwa? To pytanie wciąż rozbrzmiewa na kartach Biblii Starego i Nowego Testamentu, jak również we wspólnocie Kościoła Chrystusowego. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa podejmowano próby, aby wymazać obraz Boga mściciela ze Starego Testamentu, a zastąpić go obrazem Boga Ojca. Za przykładem Chrystusa wyznajemy z wiarą, że „Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba” jest tym samym Bogiem, który objawia się jako Ojciec Jednorodzonego Syna w Duchu Świętym. Tylko na płaszczyźnie wiary i dzięki łasce Boga uznajemy, że Jezus Chrystus objawia nam tajemnice Jedynego Boga obydwu Testamentów.

Wielokrotnie podczas lektury pism Starego Testamentu doświadczyliśmy „gorzkiej prawdy” o Bogu i Jego odniesieniach do ludzi i świata. Te obrazy Boga i realizacja Jego planów są trudne do zrozumienia, ale musimy przyznać, że od początków stworzenia aż po granice spotkania z Nowym Testamentem przekazują one tę samą miłość Boga, która objawia się poprzez miłosierdzie. Nie sposób nie dostrzec tych obrazów i postaw Boga, który lituje się i przebacza niewierności Izraela, choć na górze Synaj bardzo wyraźnie zaznaczył: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” (por. Wj 20, 3). Jego „zraniona miłość” jest zawsze większa niż gniew wobec niewierności narodu wybranego. Bóg bowiem jest radykalnie „Inny” niż człowiek z jego sposobami rozumienia, który tak często błędnie interpretuje Boże drogi. W Bożej świętości dostrzega np. jedynie niedającą się przebyć odległość i moc, a nie widzi, że jest ona równocześnie bliskością i czułością Ojca: „Pośrodku ciebie jestem Ja – Święty i nie przychodzę, aby zatracać” (Oz 11, 9). Na podobieństwo pasterza jest również zatroskany o swoje owce (Ez 34, 16). Jeżeli Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, to jest także w stanie objawić się człowiekowi za pomocą obrazów i reakcji ludzkich. Biblijne antropomorfizmy mogą wydawać się proste i naiwne, ale zawsze w sposób dobitny wyrażają jakiś istotny rys prawdziwego Boga.

Dlatego tak trudna – dla każdego pokolenia wierzących w Boga Izraela – pozostaje sprawa Jezusa z Nazaretu, który objawia tajemnice Boga obydwu Przymierzy i Testamentów. Synowie Izraela wciąż zatrzymują się nie na księgach Starego Przymierza, które mówią o Chrystusie, ale na dramatach historii... Te ostatnie, zwłaszcza Holokaust, ukazują, że ludzie na płaszczyźnie podarowanej wolności wciąż wybierają innych bogów, a nieraz wprost siebie samych czynią bogami. W Jezusie Chrystusie Bóg objawił się w sposób ostateczny, jako Pierwszy i Ostatni, jako Stwórca i Zbawiciel, jako Ojciec bogaty w miłosierdzie.

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień
Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

CZYTAJ DALEJ

Reklama

135 lat łódzkiej parafii prawosławnej

2019-09-15 16:53

Ks. Paweł Kłys

Dziś przed południem ksiądz arcybiskup Grzegorz Ryś wziął udział w obchodach 135 - lecia powołania do istnienia prawosławnej parafii pw. św. Aleksandra Newskiego w Łodzi. Boskiej liturgii celebrowanej w łódzkim soborze prawosławnym przewodniczył Wielce Błogosławiony Sawa, Prawosławny Metropolita Warszawski i Całej Polski.

Ks. Paweł Kłys

- 15 września to ważna data dla łódzkiej społeczności prawosławnej i dla centralnej Polski ponieważ od 135 lat w centralnej Polsce odbywa się modlitwa, śpiew oraz sprawowane są wszystkie sakramenty dla prawosławnych. – tłumaczy ks. Eugeniusz Fiedroczuk – proboszcz katedralnej parafii pw. św. Aleksandra Newskiego w Łodzi. - Chcemy dziś podziękować Panu Bogu za to, że możemy być tutaj i świadczyć o Bogu i o Prawosławiu! – podkreśla ksiądz mitrat.

Zobacz zdjęcia: 135 lat łódzkiej parafii prawosławnej

Podczas liturgii modlono się za wszystkich kapłanów pracujących w tej łódzkiej parafii prawosławnej przez 135 lat swego istnienia oraz wiernych, którzy poprzez swoją modlitwę i ofiarę wspomagali i nadal wspomagają istnienie świątyni i tutejszej wspólnoty prawosławnej.

- Bardzo się cieszę, że mogłem uczestniczyć w tych dzisiejszych uroczystościach. – mówi abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki. – Cieszy mnie ta łódzka tradycja jedności Kościołów, która nie jest okazyjna, ale trwała – codzienna. W czasie liturgii, w której uczestniczyłem ucieszyła mnie obecność małych dzieci przynoszonych do Komunii świętej oraz starszych, które już same przychodziły. To oznacza, że ten Kościół żyje i będzie żył. To oznacza, że chrześcijaństwo nie skończy się w naszym pokoleniu, ale będzie przekazywane. To jest to, co jest istotą naszej wiary. – podkreślił łódzki pasterz.

Po zakończeniu liturgii odbyła się procesja, w czasie której niesiona była ikona z wizerunkiem św. Aleksandra Newskiego – patrona łódzkiej Cerkwi, a po jej zakończeniu wręczono odznaczenia i medale dla zasłużonych, dla łódzkie społeczności prawosławnej.

Tuż przed zakończeniem uroczystości metropolita Sawa dziękując za obecność arcybiskupowi łódzkiemu wręczył mu prawosławny krzyż pektoralny, a przy tym powiedział – to wyjątkowy dar, którego metropolicie inni będą zazdrościć, ale niech zazdroszczą. Proszę go nosić i pamiętać o nas! – zaznaczył zwierzchnik polskiego Prawosławia.

- Jestem trochę onieśmielony, bo metropolita Sawa sprezentował mi krzyż biskupi. – mówi abp Ryś. - Pewnie będę go wkładał wyłącznie na jakieś uroczyste wydarzenia, ale na pewno będę go nosił w tygodniu ekumenicznym, i w tych wszystkich momentach, w których otwieramy się bardzo na testament Pana Jezusa, na tę ostatnią modlitwę z wieczernika – modlitwę o jedność. Dziękuję za ten krzyż, będzie on dla mnie wielkim przynagleniem do wszelkiego dążenia do jedności braci i sióstr chrześcijan. – dodał metropolita łódzki.

Łódzka parafia prawosławna jest parafią katedralną, w której rezyduje biskup stojący na czele Diecezji Łódzko - Poznańskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem