Reklama

Odnowić oblicze Europy

Niedziela Ogólnopolska 47/2018, str. II-IV

– MARIUSZ KSIĄŻEK: – Księże Infułacie, zakończony II Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi” odbywał się pod hasłem: „Wizja Europy w ujęciu Jana Pawła II. Jan Paweł II patronem Europy”. Wpisał się doskonale w obchody 40. rocznicy rozpoczęcia pontyfikatu Jana Pawła II. Dlaczego kongres odwoływał się do tego papieża? Czy jako patron Europy św. Jan Paweł II może być wzorem nie tylko dla katolików?

– KS. INF. IRENEUSZ SKUBIŚ: – Kongres Ruchu „Europa Christi” 2018 odbywał się w bardzo ważnym czasie. Były to 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości oraz 40. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę św. Piotra. Jan Paweł II to papież przełomu tysiącleci. Wielki papież, który w bardzo ważnym i trudnym okresie dziejów Kościoła i chrześcijaństwa wpisał się złotymi zgłoskami w wiek XX i początek XXI. Im bardziej wczytuję się w teksty Jana Pawła II, tym większego nabieram przekonania, że jest to papież niezwykły, który był oczekiwaniem Kościoła. Jan Paweł II odbył pielgrzymki do większości europejskich krajów, w każdym z nich miał wiele do powiedzenia, wpisywał się w tożsamość zarówno poszczególnych krajów, jak i całego kontynentu. Wskazywał na wielkość Europy, przypominał jej chrześcijańskie korzenie, uwzględniał sytuacje złożoności różnych europejskich problemów – m.in. słynne przemówienie o dwóch płucach Europy: Wschodu i Zachodu. Ten papież miał określoną wizję Europy. Miał też wiele do powiedzenia rodakom. Podczas pielgrzymek do naszej ojczyzny udzielił wielu wspaniałych i trafnych wypowiedzi odnoszących się do teraźniejszości i przyszłości Polski. Tak było też w innych krajach. Dlatego uważam, że podjęcie przez Ruch „Europa Christi” zadania zwrócenia się do papieża Franciszka o ogłoszenie św. Jana Pawła II patronem Europy jest bardzo ważną i trafną opcją. Uważam, że Jan Paweł II to nie tylko patron, ale też ojciec Europy, bo nikt ze współczesnych myślicieli nie powiedział tyle na temat tożsamości Europy, jej kultury, zakorzenienia, co nasz rodak. Dlatego kongres z całym przekonaniem podjął inicjatywę, by Jan Paweł II był tym, który pokazuje Europie jej drogi, jej przyszłość, przeznaczenie i jej filozofię odnośnie do całego globu. Oczywiście, Jan Paweł II jako człowiek to postać wspaniała. Przypomnę choćby jego pogrzeb, w którym – jak mówiono – uczestniczyło ok. miliarda mieszkańców globu. To postać powszechna dla całej ludzkości. Nie tylko katolicy, chrześcijanie, ale też ludzie innych religii i kultur okazywali mu szacunek, mieli świadomość, że to jeden z największych ludzi i intelektów współczesności.

– Jakie konkretne działania podjął Ruch „Europa Christi”, aby Jan Paweł II był ogłoszony patronem Europy? O czym nam przypomina Papież Polak jako mieszkańcom Europy? Czy ta inicjatywa ma poparcie także Kościoła hierarchicznego?

– Temat ogłoszenia św. Jana Pawła II patronem Europy padł już na I Kongresie Ruchu „Europa Christi”, w październiku 2017 r. Na sesji w Częstochowie kard. Stanisław Dziwisz, przez wiele lat sekretarz Jana Pawła II, uzasadnił opcję, by ten Papież został ogłoszony patronem Europy. Zresztą nie tylko w Polsce, ale też w Hiszpanii podjęto zbieranie podpisów do papieża Franciszka w tej sprawie – mamy kopię dokumentu zawierającego 14 tys. podpisów. Jako Ruch „Europa Christi” do tej pory zebraliśmy ponad 11 tys. podpisów i myślę, że na ten temat odezwą się jeszcze z Polski setki tysięcy ludzi. W wielu europejskich krajach również rejestrujemy chęci i prośby, by Kościół dołączył św. Jana Pawła II do grona świętych patronów Europy. Wiem, że także Konferencja Episkopatu Polski zajmuje się tą petycją i pewnie w niedługim czasie będziemy świadkami, tej pieknej inicjatywy polskich biskupów. Myślę, że będzie też podobny głos innych episkopatów Europy.

– Kard. Gerhard L. Müller podczas bardzo przejmującego wystąpienia w Senacie RP powiedział wiele ważnych, bardzo surowych słów o Europie, m.in. że dominują w niej prądy bazujące na ideologii półmarksistowskiej. Jak można się wyzwolić ze swoistego duchowego smogu ideologii pozbawiających nas orientacji na wartości chrześcijańskie? Czy współczesny świat tęskni za nowym powietrzem wartości w Europie?

– Kard. Müller wypowiedział się w auli Senatu RP w sposób bardzo wyrazisty. Podkreślił, że Europa przeżywa swój kryzys, zauważył, że zarówno w Europie jak i w Polsce dość czynna jest ideologia neomarksistowska. Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary zwrócił uwagę, jak w UE traktowana jest Polska, wiemy, że traktuje się ją w sposób niesprawiedliwy i rzeczywiście istnieje w Europie jakiś specyficzny smog, zaduch marksistowski, liberalny, ateistyczny, który nie ma wymiaru wyzwalającego. Europa dusi się w poprawności politycznej. Zauważamy pewne działania unijnych urzędników, którzy reprezentują jakby inny świat, inną Europę – Europę ateistyczną i ateizującą. Ksiądz Kardynał w swojej wypowiedzi dodał Polakom ducha. Jestem wdzięczny Panu Bogu, że udało się go zaprosić, bo ta wypowiedź została zauważona. Myślę, że fakt, iż szybko został zaatakowany przez liberalne media jest znamienny. Swoją wypowiedzią niejako przewietrzył myśl europejską, dodał ducha Polsce i nam, uczestnikom kongresu, oraz  ośmielił nas do jeszcze usilniejszych działań na rzecz powrotu Chrystusa do Europy.

– Jak i czym Ruch „Europa Christi” chciałby przeciwstawić się temu bezbożnemu trendowi na poziomie europejskim?

– Ruch „Europa Christi” zaistniał ponad dwa lata temu. Podjęliśmy działania, które mają ożywić świadomość mieszkańców Starego Kontynentu, przypomnieć Europie, że jej tożsamość zbiega się z filozofią grecką, prawem rzymskim, a nade wszystko i z Ewangelią Jezusa Chrystusa, która nakłada na nas wszystkich moralny obowiązek miłości bliźniego. To podstawowe przykazanie chrześcijańskie. Miłość Boga zakłada także wiarę. Współczesna Europa przez swoje odejście od Dekalogu, od norm moralnych odchodzi również od Boga. Wielu Europejczyków za ideę dla swojego życia przyjęło konsumizm, użycie, odeszło od perspektywy zmartwychwstania, A wiara chrześcijańska to wiara w Chrystusa Zmartwychwstałego, to idea życia, a nie śmierci. Europa przez swoje odejście od Dekalogu, przez swój ateizm pogrąża się w kulturze śmierci. Tymczasem chrześcijaństwo jest tego odwrotnością. „Zmartwychwstałem i jestem z wami” – powiedział Chrystus. Człowiek też oczekuje zmartwychwstania, oczekuje życia. Grób nie jest zakończeniem życia człowieka jest tylko przejściem. I taka jest wiara chrześcijańska. To jest wiara radosna, mówi człowiekowi, że jego ojczyzną jest niebo, że Bóg jest jego przeznaczeniem. Stąd Ruch „Europa Christi” to ruch ożywiający wiarę, a także kulturę w której żyje wierzący, jest to kultura życia. Zakorzenienie kultury chrześcijańskiej to zakorzenienie ewangeliczne. Dlatego ruch przeciwstawia się trendowi ateistycznemu i ateizującemu, który zyskał miano cywilizacji śmierci.

– Młodzież nie zna już Jana Pawła II z osobistych doświadczeń. Czy jego nauka może porwać współczesnego człowieka?

– Jan Paweł II odszedł do Pana w 2005 r. Młodzi ludzie nie mają już osobistych przeżyć ze spotkań, które my mamy jeszcze w pamięci. Ale przecież pozostały teksty, nagrania, są książki. Można więc wracać do Jana Pawła II i czerpać z jego mądrości, z przykładu. Bardzo poważnym zadaniem dla współczesnych decydentów jest to, żeby wracać do osoby Jana Pawła II. Zostawił nie tylko wspaniałe dokumenty, które wpisują się w założenia Soboru Watykańskiego II. Wydał piękne, żywotne i głębokie książki. Nasze kongresy dają pewne wskazówki, dopingują do tego, żeby wracać do Jana Pawła II. Nieraz w Telewizji Trwam powtarzane są niektóre pielgrzymki papieża, które ogląda się tego z zainteresowaniem i wzruszeniem. Jakże on może nam i dzisiaj dużo powiedzieć. To treści nadal aktualne, jakby wypowiadane do współczesnych. Kościół powinien jak najczęściej wracać do myśli Jana Pawła II. Wiele audycji radiowych i telewizyjnych może być bardzo przydatnych w wychowaniu młodego pokolenia. Jan Paweł II mógłby się stać wodzem Europy, bo ona potrzebuje przywódcy. Niestety, nie ma dziś prawdziwych europejskich elit, nie ma przywódców Europy w tym sensie jest ona chora, ogarnięta jakimś niedowładem intelektualnym, myślowym, moralnym. Jan Paweł II mógłby być tu wielkim lekarzem przez przypomnienie nauczania Jezusa Chrystusa w kontekście naszego życia mógłby Europie bardzo pomóc.

– Na kongres przybyli goście z wielu państw, przedstawiciele europejskich instytucji, zaangażowani na wielu polach życia religijnego i społecznego. Czy widzi Ksiądz Infułat wspólne problemy do rozwiązania bez względu na wyznanie czy przynależność narodową?

– Zaprosiliśmy wielu znakomitych gości. Przygotowania trwały blisko rok. Niełatwo było zebrać tak wielu wspaniałych prelegentów i wykładowców. Ostatecznie udało się nam zgromadzić ludzi z kilku kontynentów, nie tylko z Europy, którzy mieli nam coś do powiedzenia. Sądzę, że świat ich zauważył. Z ich ust padały bardzo ważne propozycje w oparciu o nauczanie Kościoła. Mogliśmy też nawiązywać do pewnych rozwiązań nie tylko ideowych, ale konkretnych w oparciu o doświadczenia innych. Bardzo ważna była sesja dotycząca rodziny, w której wystąpili znakomici znawcy tego tematu, cenna była sesja ekonomiczna, która pokazywała zagadnienia i rozwiązania gospodarcze i ekonomiczne w kontekście Ewangelii, filozofii chrześcijańskiej i chrześcijańskiej ekonomii. Publikując całość wypowiedzi wygłoszonych podczas kongresu, otrzymamy bardzo ważny materiał do analizy w przyszłości. Będą to propozycje nie tylko dla naszego ruchu. Ostatni kongres z pewnością da początek dla dobrych działań na rzecz Europy i świata.

– Kongres to formacja wewnętrzna, zostały w nim poruszone takie tematy, jak: „Prawo a wartości w Europie” czy „Ekonomia w kontekście «Europa Christi»”. Czy rolą ruchu jest wskazywanie nowych, konkretnych rozwiązań w życiu społecznym, czy raczej ogólna formacja człowieka?

– Kongres miał na uwadze, doprowadzenie do pewnych zamyśleń na ważne tematy. Wspomina Pan Redaktor sesję na KUL-u, gdy profesorowie prawa mówili na temat wartości w Europie. Bo w Europie został zachwiany system wartości. Neomarksizm, liberalizm, ateizm wprowadzają nową postać filozofii, która promuje pewien układ ateistyczny i ateizujący. W Europie, szczególnie w UE, jest to bardzo zauważalne. W dokumentach unijnych nie ma słowa „chrześcijaństwo”, urzędnicy wręcz alergicznie reagują na słownictwo chrześcijańskie, religijne. Wszystko ma być wyprane z wiary. Zachodzi tu wewnętrzna sprzeczność, bo kultura europejska jest oparta na chrześcijaństwie. Gdybyśmy chcieli usunąć z europejskiej literatury słowa: krzyż, Chrystus, Kościół, rodzina, to wszystko stałoby się kulawe, okaleczone. A do tego prowadzą różne opcje UE, ateistyczne i neoliberalne, marksistowskie, i dlatego Europa traci swoją tożsamość – wszystko staje się nienormalne. Chrześcijaństwo ma przywrócić Europie normalność. Bardzo ważne były treści na sesji ekonomicznej w Częstochowie, w redakcji „Niedzieli”. Podjęto tam ciekawe myśli o ekonomii w wydaniu chrześcijańskim. Czyli – „Europa Christi” staje się tematem aktualnym w każdej dziedzinie życia, do każdej można i trzeba wprowadzić opcję ewangeliczną – opcję normalności.

– Kard. Müller powiedział na kongresie, że obserwuje się dziś w Europie atak nie tylko na Polskę, ale także na Kościół katolicki. Co świeccy w Kościele mogą zrobić, aby się obronić?

– Europa rzeczywiście przeżywa okres ożywionego ataku na Kościół, na chrześcijaństwo jako religię. Polska jest postrzegana jako kraj katolicki, dlatego ataki na Polskę nie są przypadkowe. Ksiądz Kardynał powiedział, że Polska nie potrzebuje korepetycji – ona kryje w sobie bardzo mocne walory intelektualne, moralne. To są walory, które także realizują pełną demokrację. Slogany wypowiadane przez niektóre środowiska liberalne, są bardzo nieprzyjemne, ale one są. Dobrze, że niemiecki hierarcha wypowiada w sposób oczywisty i zdecydowany tak ważne zdania o Polsce. Zresztą nie tylko on, także Najwyższy Rycerz Rycerzy Kolumba Carl Anderson mówił o tym, że Polska jest nadzieją Europy. Wskazał na cenne elementy kultury europejskiej zawarte w polskiej literaturze. Wypowiedzi wielu ludzi z Polski, Europy i Ameryki bardzo ubogaciły kongres i pozwolą dokonać pewnych reasumpcji, które będą kierunkiem dla Ruchu „Europa Christi”.

– Czy w ruchu odnajdują się ludzie, którzy tylko sporadycznie mają kontakt z Kościołem?

– Z pewnością już teraz są tacy ludzie, takie środowiska, którzy tworzą Ruch „Europa Christi”. Mamy też pewne propozycje, które będą dopracowywane i które będziemy chcieli pogłębić. Będziemy pracować, publikować materiały, organizować konferencje, sympozja. Będą to działania nie tylko w Polsce, myślimy też o Francji, Niemczech, Włoszech. Bo są tam ludzie, którym zależy na tym, by Europa była sobą, by była wielka. Dlatego wielu podejmuje akcję zbierania podpisów pod apelem do papieża Franciszka o ustanowienie św. Jana Pawła II patronem Europy. Najbardziej do ruchu przylegają jednak zawsze świadkowie wiary, nie tylko duchowni, ale przede wszystkim świeccy. Oni zwracają się do nas o instrukcje, zadają konkretne pytania. To nie tylko Polacy, ale też osoby z innych krajów europejskich.

– Czy Ruch „Europa Christi” nie wyręcza innych instytucji realizujących katolicką naukę społeczną w Kościele?

– Jedno chciałbym podkreślić. Ruch „Europa Christi” nie zamierza być ruchem politycznym. Pragniemy łączyć działania chrześcijan w duchu Ewangelii oraz pracować nad jednością i solidarnością chrześcijan, szczególnie katolików. Jednocześnie trzeba zauważyć, że są działacze katoliccy, chrześcijańscy, którzy mają aspiracje polityczne. Jeżeli więc będziemy widzieć, że ci ludzie działają w duchu Dekalogu, szczególnie gdy będą bronić życia od poczęcia do naturalnej śmierci, to możemy się tylko cieszyć i błogosławić ich działaniom, które traktują Dekalog w sposób integralny, a nie wybiórczy, jak to nieraz można zauważyć. Po prostu oni naprawdę liczą się z Prawem Bożym. To wszystko. Takie działania polityczne wyczerpują to, co mieści się w pojęciu „Europa Christi”. Zaskoczę Pana i pewnie także Czytelników. Otóż bardzo liczę na ludzi, którzy mają sporadyczny kontakt z Kościołem. Przede wszystkim ruch jest ruchem oddolnym, powstał przy udziale większości osób świeckich. Poza tym wydaje mi się, że u wielu ludzi, którzy mają nawet słabszy kontakt z Kościołem, można zauważyć dużą wrażliwość na sprawy kultury, historii czy też sprawy społeczne. Myślę, że wielu spośród nich zainteresuje się przebogatą problematyką chrześcijańskiego zakorzenienia kultury europejskiej. Dlatego zapraszam tych ludzi do włączenia się w sprawy Ruchu „Europa Christi”.

– Jakie instytucje przyszły z pomocą organizatorom Kongresu „Europa Christi”?

– Nasze działanie, również w związku z Kongresem „Europa Christi” 2018 wspierają osoby fizyczne i różne instytucje. Wspomnę tutaj: Bank Polska Kasa Opieki Spółka Akcyjna, Bank Gospodarstwa Krajowego, Fundację Orlen – Dar Serca, Adam M. Bak Foundation, Fundację KGHM Polska Miedź, Fundację Lotos, Grupę Energa – która włączyła to działanie w ramach strategii CSR, Firmę Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych S.A., Fundację PGNiG SA im. Ignacego Łukasiewicza, Pocztę Polską, Buskowiankę-Zdrój SA.

– Z jakim przesłaniem pozostawia nas kongres?

– Kongres chciałby zjednoczyć chrześcijan. Przekonujemy chrześcijan Europy: Policzmy się, są nas miliony! Jest nas naprawdę dużo, ale przez swoje niezorganizowanie, bylejakość, niezdrową rywalizację stajemy się często konkurentami sami dla siebie, a nawet w jakimś sensie wrogami. A jeżeli nie ma jedności, jeżeli jest rozbicie, to wtedy wszyscy tracą siłę. Dlatego zawołaniem Ruchu „Europa Christi” jest, byśmy byli jedno, byśmy poczuli się solidarni. Chrześcijańska Europa to Europa solidarna. Mamy naprawdę bardzo duże możliwości, mamy naukę Jezusa Chrystusa, mamy Kościół katolicki. Jako ruch nikogo nie chcemy wyręczać – duszpasterzy, biskupów. Chcemy wszystkim pomagać i pragniemy, by to, co wszyscy robimy, było czynione w sposób najpiękniejszy, żeby przykazanie miłości Boga i bliźniego było zachowane w sposób najbardziej doskonały. To jest duże i poważne przesłanie kongresu.

2018-11-21 10:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Jan Maria Vianney

Niedziela legnicka 12/2010

[ TEMATY ]

święty

św. Jan Maria Vianney

KS. SŁAWOMIR MAREK

Urodził się 8 maja 1786 r. we Francji, w miejscowości Dardilly, niedaleko Lionu. Był jednym z siedmiorga dzieci państwa Mateusza i Marii Vianney, prostych rolników, posiadających dwunastohektarowe gospodarstwo. Jan już od wczesnych lat ukochał modlitwę. Przykładem i zachętą byli dla niego rodzice, którzy codziennie wieczorem wraz ze swoimi dziećmi modlili się wspólnie. Po latach powiedział: „W domu rodzinnym byłem bardzo szczęśliwy mogąc paść owce i osiołka. Miałem wtedy czas na modlitwę, rozmyślania i zajmowanie się własną duszą. Podczas przerw w pracy udawałem, że odpoczywam lub śpię jak inni, tymczasem gorąco modliłem się do Boga. Jakież to były piękne czasy i jakiż ja byłem szczęśliwy”.
Należy pamiętać, iż lata młodości Jana Vianneya, to okres bardzo trudny w historii Francji. W tym czasie bowiem szalała rewolucja, która w dużej mierze przyczyniła się do pogłębienia kryzysu między duchowieństwem a państwem. Walka z Kościołem sprawiła, że wielu księży odeszło od tradycji, składając przysięgę na Konstytucję Cywilną Kleru. Wzrost laicyzacji i głęboko posunięte antagonizmy to tylko główne problemy ówczesnej francuskiej rzeczywistości. Mimo tak trudnych warunków nie zaprzestano sprawowania sakramentów i katechizacji dzieci. Przygotowania do Pierwszej Komunii trwały 2 lata. Spotkania odbywały się w prywatnych domach, zawsze nocą i jedynie przy świecy. Jan przyjął Pierwszą Komunię w szopie zamienionej na prowizoryczną kaplicę, do której wejście dla ostrożności zasłonięto furą siana. Miał on wówczas 13 lat.
Od czasu wybuchu Rewolucji w Dardilly nie było nauczyciela. Z pomocą zarządu gminnego otwarto szkołę, w której uczyły się nie tylko dzieci, ale i starsza młodzież, a wśród niej Jan Maria. Przez dwie zimy uczył się czytać, pisać i poprawnie mówić w ojczystym języku. Stał się bliską osobą miejscowego proboszcza i stopniowo dojrzewało w nim pragnienie zostania księdzem. Ojciec początkowo zdecydowanie sprzeciwiał się, bowiem gospodarstwo potrzebowało silnych rąk do pracy, a poza tym brakowało pieniędzy na opłacenie studiów i utrzymanie młodzieńca. Jednak pod wpływem nalegań syna, ojciec ustąpił.

Droga do kapłaństwa

Jesienią 1806 r. Jan Maria opuścił Dardilly, i zamieszkał w Ecully u swego wuja Humberta. Umiał czytać, natomiast pisał bardzo słabo, zaś po francusku mówił posługując się małym słowniczkiem. Przed nim stała kolejna trudność - opanowanie łaciny, języka, w którym w owym czasie nie tylko odprawiało się msze święte, ale także odbywało się studia teologiczne.
Od 1806 r. przebywał u proboszcza w Ecully - ks. Balleya, który uczył go języka francuskiego i łaciny. Kłopoty z pamięcią sprawiały, iż nauka szła mu bardzo opornie, z mizernymi skutkami. Jesienią 1809 r. został powołany do wojska, ale od służby wybawiła go ciężka choroba. Po wyjściu ze szpitala przez pewien czas ukrywał się u wdowy Katarzyny Fagot. W międzyczasie otrzymał z Dardilly list z informacją, że jego sytuacja wojskowa jest już uregulowana. Bowiem młodszy brat Franciszek wyciągnął szczęśliwy los, jednak postanowił iść do wojska w zastępstwie starszego brata. Wyjechał do Niemiec, gdzie zginął w nieznanych okolicznościach w 1813 r. Jan Maria przez całe życie opłakiwał brata, który w pewnym sensie oddał za niego życie.
W 1811 r. Jan powrócił do Ecully i zamieszkał na plebanii u księdza Balleya. Po upływie trzech miesięcy proboszcz przedstawił go w kurii biskupiej jako kandydata do kapłaństwa. W roku 1812 wstąpił do niższego seminarium duchownego. Z wielkim trudem przeszedł w 1813 r. do wyższego seminarium w Lyonie. Przełożeni, mając na względzie wielkie trudności, jakie miał z nauką radzili, by opuścił seminarium. Ostatecznie Vianneya dopuszczono do święceń przede wszystkim dzięki opinii i staraniom ks. Balleya a także dlatego, że diecezja odczuwała dotkliwie brak kapłanów. 13 sierpnia 1815 r. Jan Maria Vianney otrzymał święcenia prezbiteratu. Miał wówczas 29 lat.

Posługa duszpasterska

Pierwsze trzy lata swego kapłaństwa spędził jako wikariusz w Ecully. Na progu kapłańskiej drogi natrafił na kapłana, męża pełnego cnoty i duszpasterskiej gorliwości. Nastał cichy wyścig między proboszczem a wikariuszem, mistrzem a uczniem, w zakresie dobrych uczynków, modlitwy i ducha pokuty. Po śmierci proboszcza Balley’a, biskup skierował Jana Vianneya do Ars-en-Dembes.
Jeden z raportów, jaki posiadało arcybiskupstwo na temat samego Ars, niezwykle obrazowo przedstawia ówczesną rzeczywistość: „Wszyscy mieszkańcy tej gminy w liczbie 370 wyznają religię katolicką. Sakramenty przyjmowały jedynie kobiety, dziewczęta i dzieci będące po Pierwszej Komunii. Wszyscy mężczyźni, zarówno panowie, jak i służba trzymali się od nich z daleka. Jednakże w nabożeństwach brali udział. Lekcje religii odbywały się cztery razy w tygodniu, przychodziły na nie jedynie dzieci przygotowujące się do Pierwszej Komunii. W Ars znajdowała się także szkoła koedukacyjna dla dzieci z gminy. Prowadził ją jeden z mieszkańców, księdzu zostawiając obowiązek nauczania religii, co było zajęciem bardzo uciążliwym ze względu na głupotę i brak zdolności charakteryzujący te dzieci, których większość chrzest różnił od bydląt”. Ksiądz Vianney od samego początku pracy w parafii wykazywał się niezwykłą gorliwością. Wiele godzin spędzał przed Najświętszym Sakramentem na modlitwie. Sypiał zaledwie po kilka godzin na twardych deskach. Kiedy w roku 1824 otwarto w wiosce szkółkę, uczył w niej prawd wiary. Jadał tak nędznie i mało, że można mówić o nieustannym poście. Był człowiekiem bardzo uprzejmym, zatroskanym o swoich parafian. Często ich odwiedzał prowadząc przyjacielskie rozmowy. Powoli wierni zaczęli przyzwyczajać się i przywiązywać do swojego duszpasterza.

Najgorliwszy proboszcz

W roku 1823 biskup postanowił otworzyć w Ars parafię. Dobroć pasterza i surowość jego życia, kazania proste, lecz z serca płynące powoli nawracały dotąd zaniedbanych i zobojętnionych duchowo ludzi. Kościółek zaczął z wolna napełniać się wiernymi. Z każdym rokiem wzrastała liczba przystępujących do sakramentów świętych: pokuty i Eucharystii. Mimo wielkiego wysiłku duszpasterskiego świadomość, że nie do wszystkich dociera nauka Chrystusa sprawiła, iż poprosił biskupa, aby go zwolnił z obowiązku proboszcza. Kiedy jednak nalegania nie pomogły, postanowił uciec i ukryć się w klasztorze, by zwolnić się z odpowiedzialności za dusze innych ludzi. Biskup jednak nakazał mu powrócić. Ksiądz Vianney okazując posłuszeństwo biskupowi, uczynił to i pełnił dalej posługę duszpasterską w parafii.
Nie wszyscy księża rozumieli niezwykły tryb życia proboszcza z Ars. Jedni czynili mu gorzkie wymówki, inni śmiali się z niego, jeszcze inni prowadzili uszczypliwe dyskusje na jego temat. „Sława” niezwykłego proboszcza zaczęła rozchodzić się daleko poza granice parafii w Ars. Nawet z odległych stron napływały tłumy ludzi, którzy pragnęli ujrzeć i wyspowiadać się u Świętego.
Jan Vianney długie godziny spędzał w konfesjonale. Penitentów miał bardzo różnych: od prostych wieśniaków po elitę Paryża. Zdarzało się czasami, że wycieńczony spowiedzią wypowiadał w konfesjonale: „Grzesznicy zabiją grzesznika”

Ars - cel pielgrzymów

W dziesiątym roku pasterzowania przybyło do Ars ok. 20 000 ludzi. W ostatnim roku swojego życia miał przy konfesjonale ok. 80 000 penitentów. Łącznie przez 41 lat Ars odwiedziło blisko milion osób. Nadmierne pokuty osłabiły i wyczerpały Jana Vianneya. Do cierpień fizycznych dołączyły się także cierpienia duchowe: oschłość, skrupuły, lęk o zbawienie, obawa przed odpowiedzialnością za powierzone sobie dusze i lęk przed sądem Bożym. Wreszcie jakby tego wszystkiego było za mało, szatan pokazywał się św. Janowi i nękał go nocami, nie pozwalając mu nawet kilka godzin wypocząć.
Wśród świętych Pańskich po Matce Bożej, Jan Vianney najbardziej upodobał sobie św. Filomenę. W 1833 r. wybudował przy kościele kaplicę pod wezwaniem świętej Filomeny, gdzie złożył jej relikwie. Kierował tam pielgrzymów, aby modląc się prosili św. Filomenę, o wstawiennictwo przed Bogiem. Jako męczennik cierpiący za grzeszników i jako ofiara konfesjonału, Jan Vianney zasnął w Panu 4 sierpnia 1859 r. Kiedy konającemu podano Wiatyk, zawołał: „Skoro ja nie mogę przyjść do Niego, On przychodzi do mnie”.
Papież Pius X dokonał beatyfikacji sługi Bożego w 1905 r., a do chwały świętych wyniósł go w roku jubileuszowym 1925 papież Pius XII. Tenże papież w 1929 r. ogłosił św. Jana Vianneya patronem wszystkich proboszczów Kościoła rzymskiego. Niewątpliwie postać św. Jana Vianneya jest dla nas dzisiaj wielkim świadectwem umiłowania Boga, Kościoła, a także wzorem prawdziwie chrześcijańskiej egzystencji opartej na Ewangelii. Wpatrując się w historię jego życia chcemy wciąż na nowo uświadamiać sobie powołanie każdego człowieka do świętości, a także uczyć się podążania drogą, która zaprowadzi nas do szczęścia wiecznego razem ze wszystkimi świętymi.

CZYTAJ DALEJ

Śląskie: Od środy do piątku utrudnienia w związku z Tour de Pologne

2020-08-04 19:40

Ks. Mariusz Frukacz

Od środy do piątku kierowcy korzystający z dróg w woj. śląskim powinni spodziewać się utrudnień związanych z trzema etapami 77. kolarskiego wyścigu Tour de Pologne. Organizator komunikacji miejskiej wprowadził zmiany obejmujące prawie 200 linii autobusowych i tramwajowych.

Tegoroczny Tour de Pologne rozpocznie się w środę po godz. 13.40 na Stadionie Śląskim. Kolarze przejadą trasą pierwszego etapu m.in. przez Piekary Śląskie, okolice Siewierza, Zawiercie, Ogrodzieniec, by przez Dąbrowę Górniczą, Sosnowiec i Siemianowice Śląskie dotrzeć do Katowic, gdzie zwyczajowo trzy razy pokonają śródmiejską pętlę.

Na trasie należy spodziewać się czasowych zamknięć w związku z przejazdem peletonu. W stolicy regionu od godz. 16. (do ok. godz. 19.) zamykane będą ulice lub ich odcinki: Al. Korfantego, Al. Roździeńskiego, Olimpijska, Góreckiego, Dobrowolskiego, Dudy-Gracza, Graniczna, Pułaskiego, Dolina Trzech Stawów, Francuska, Damrota, Powstańców, Jagiellońska, pl. Miarki, Kościuszki, Poniatowskiego, Mikołowska, Sądowa, Sokolska oraz Skargi.

Dla kierowców chcących wyjechać z wnętrza pętli dostępne będą śluzy na skrzyżowaniach głównych ulic. Ruchem będzie kierowała tam policja, w miarę możliwości, gdy kolarze będą w innej części miasta, umożliwiając wyjazd bądź wjazd. W środę już od godz. 13. zamknięta będzie Al. Korfantego - od Pętli Słoneczna do Rynku - w związku z przejazdem Tour de Pologne Junior.

Na czwartek zaplanowano etap z Opola do Zabrza: na terenie woj. śląskiego kolarze pojadą m.in. drogą krajową nr 88 oraz Drogową Trasą Średnicową przez Gliwice, by dotrzeć na pętlę w Zabrzu, która obejmie fragment DTŚ, ul. de Gaulle’a i ul. Roosevelta (do ronda łącznika węzła z DTŚ). DTŚ w kierunku Gliwic na odcinku od węzła Rymera do węzła Roosevelta będzie zamknięta od godziny 13.30. do 20. W tym czasie objazd w kierunku Gliwic będzie odbywał się przez centrum Zabrza.

W piątek przewidziany jest etap z Wadowic do Bielska-Białej, przez Andrychów, z pętlami poprowadzonymi przez Porąbkę, Międzybrodzie Żywieckie i Kocierz, a także Przegibek, Łodygowice i Międzybrodzie Żywieckie - oraz finiszem zaplanowanym po godz. 15.30 w bielskiej Alei Armii Krajowej.

Śląska drogówka uruchomi od 5 do 7 sierpnia, w godzinach od 8. do zakończenia poszczególnych etapów, infolinię. Pod numerem telefonu: 47 851 11 34 będzie można uzyskać informacje o utrudnieniach w ruchu związanych z organizacją wyścigu. Swoją infolinię uruchomił już urząd miasta Katowice, pod nr telefonu 32 77 88 960.

O utrudnieniach poinformował też organizujący komunikację miejską w centralnej części woj. śląskiego Zarząd Transportu Metropolitalnego. Jak podał, zmiany spowodowane dwoma pierwszymi etapami Tour de Pologne obejmują prawie 200 linii autobusowych i tramwajowych, które przebiegają przez niemal wszystkie 56 gmin, do których sięga sieć transportowa ZTM.

„To jedna z tych imprez, która w naszym regionie najbardziej wpływa na funkcjonowanie komunikacji miejskiej. W ostatnich tygodniach poświęciliśmy masę pracy, aby zminimalizować utrudnienia i zapewnić możliwość transportu pasażerom. Trasa przejazdu kolarzy jest jednak długa, setki ulic będą zamknięte i niestety wszyscy musimy się z tym zmierzyć“ - zaznaczył rzecznik ZTM Michał Wawrzaszek.

Zgodnie z radami organizatora komunikacji, aby uniknąć zaskoczeń należy zaplanować podróż z wyprzedzeniem, korzystając przede wszystkim ze strony metropoliaztm.pl. W zakładce Rozkłady Jazdy i Komunikaty można sprawdzić godzinę odjazdu każdego autobusu lub tramwaju i zapoznać się ze szczegółowymi komunikatami poświęconymi Tour de Pologne - w formie tabeli.

Szczegółowe informacje można zdobyć dzwoniąc na bezpłatną i czynną całą dobę infolinię ZTM pod nr 800 163 030. Dodatkowo 5 i 6 sierpnia ZTM będzie na profilu ZTM Alert na Facebooku na bieżąco publikował najważniejsze informacje o utrudnieniach.(PAP)

autor: Mateusz Babak

mtb/ je/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję