Reklama

Otrzymałem list od św. Maksymiliana Kolbego...

2018-12-05 11:05

Z Mariuszem Drapikowskim – gdańskim bursztynnikiem, autorem wielu dzieł sakralnych, m.in. bursztynowej sukienki Matki Bożej Jasnogórskiej, monstrancji, Tryptyku Jerozolimskiego i ołtarzy kaplic, stanowiących 12 centrów modlitwy o pokój na świecie: 12 Gwiazd w Koronie Maryi Królowej Pokoju – rozmawia Iwona Flisikowska
Niedziela Ogólnopolska 49/2018, str. 26-27

Artur Stelmasiak/Niedziela
Światowe Centrum Modlitwy o Pokój Gwiazda Niepokalanej w Kaplicy Wieczystej Adoracji w Niepokalanowie

IWONA FLISIKOWSKA: – Z przepięknym dziełem ołtarza Gwiazdy Niepokalanej związana jest niesamowita historia…

MARIUSZ DRAPIKOWSKI: – Pracowałem razem z synem Kamilem i całym moim zespołem nad projektem ołtarza-kaplicy Gwiazdy Niepokalanej w Niepokalanowie. Podróżowałem samochodem, kiedy zadzwonił do mnie o. Andrzej Sąsiadek, franciszkanin, proboszcz parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Niepokalanowie. Tajemniczym, ale też radosnym głosem powiedział mi, że skoro akurat jadę samochodem, to lepiej by było, abym na chwilę zjechał na pobocze, ponieważ ma mi do przekazania niezwykłą wiadomość. Zaskoczyło mnie to i za chwilę usłyszałem od o. Andrzeja: „Św. Maksymilian napisał do ciebie list”. Okazało się, że w trakcie remontów przygotowujących do instalacji nowego ołtarza odnalazł się list napisany przez świętego w 1934 r. Fragmenty tego listu są bardzo poruszające: „Kto zagląda do kościoła, pada na kolana, adoruje i spogląda na twarz Niepokalanej, odchodzi, a Ona z Panem Jezusem jego sprawę załatwia”. Nie znałem tego marzenia św. Maksymiliana, a oto teraz, po wielu latach, to wszystko się spełnia. Naszymi rękami Opatrzność Boża to sprawiła! Ktoś może powiedzieć, że to splot wydarzeń czy przypadków, a ja uważam, że to cud. Zanim ołtarz Gwiazdy Niepokalanej został zainstalowany na stałe, został przewieziony do Watykanu na audiencję generalną i poświęcony przez papieża Franciszka, który okazał nam wielkie serce i otwartość. Moich wnuków zaprosił do papamobile i razem z Ojcem Świętym podróżowali po Placu św. Piotra.

– To chyba już tradycja, że pielgrzymujecie ze swoimi dziełami do Wiecznego Miasta i Watykanu, by prosić o błogosławieństwo. Jak wspomina Pan spotkanie ze św. Janem Pawłem II?

– To spotkanie dla mnie i mojej rodziny wzruszające, które pamięta się przez całe życie. W tym czasie zmagałem się z ciężką chorobą, którą jest SM, czyli stwardnienie rozsiane. Diagnoza straszna, zwłaszcza dla artysty plastyka: coraz gorzej widziałem, poruszałem się i ręce, którymi całe życie pracowałem, odmawiały mi posłuszeństwa. Choroba do tego stopnia gwałtownie się rozwinęła, że na audiencję z Ojcem Świętym poszedłem dosłownie podtrzymywany za łokieć przez żonę, która jako lekarz najlepiej wiedziała, co się dzieje. Rozmawiałem z Ojcem Świętym o nowej sukni z białego bursztynu dla Matki Bożej Jasnogórskiej i Jan Paweł II ucieszył się z tego pomysłu. Traciłem wzrok, ale mimo to postanowiłem podjąć się zrobienia bursztynowej szaty dla Matki Bożej. Nie mówiłem Papieżowi o chorobie, tylko z wielką ufnością poprosiłem go o błogosławieństwo. Cudem jest to, że po tym spotkaniu, mniej więcej dwa tygodnie później, odzyskałem zdrowie – choroba się cofnęła. Nie widzę dobrze na jedno oko, ale myślę, że ma mi to przypominać o tym, co miało miejsce, o ciężkiej chorobie i o zaufaniu Opatrzności Bożej. Kiedy w dniu odejścia do domu Ojca Jana Pawła II po raz pierwszy usłyszałem „Santo subito”, mogłem zaświadczyć, że tak, to był święty.

– Jakie jest przesłanie dzieła: Światowe Centrum Modlitwy o Pokój?

– Razem z moją rodziną, przyjaciółmi i współpracownikami założyliśmy Wspólnotę Królowej Pokoju – Communita Regina della Pace i coraz bardziej widzimy, że to Boża Opatrzność ukierunkowała nasze działania, czyli podjęcie się dzieła budowy 12 ołtarzy – tak jak 12 gwiazd w koronie Matki Bożej – które stanowią centra modlitwy o pokój. Są rozmieszczone w taki sposób i w takich miejscach, aby tą modlitwą otoczyć cały świat. Dodam tylko, że przed umieszczeniem w miejscu przeznaczenia każdy z ołtarzy odbywa swoistą peregrynację po świecie. Ołtarze są wystawiane w różnych kościołach i miejscach sakralnych, jak np. na Polu Miłosierdzia w czasie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Ołtarz trafił do Kibeho w Rwandzie jako jeden z elementów projektu 12 Gwiazd w Koronie Maryi Królowej Pokoju.

– Czasami zdarzało Wam się przeżywać ciężkie chwile i może zwątpienia, np. w związku z „aresztowaniem” Tryptyku Jerozolimskiego.

– To historia związana z naszym przedsięwzięciem ofiarowania monstrancji do Bazyliki Bożego Grobu, gdzie miejscem przeznaczenia stała się IV Stacja Drogi Krzyżowej. Kiedy nasza monstrancja „wpłynęła” do izraelskiego portu w Hajfie, została – dosłownie – aresztowana. Przez dwa tygodnie przeżywaliśmy naprawdę ciężkie chwile, zwłaszcza że wszystko w Jerozolimie było przygotowane na przyjęcie ołtarza, naszego daru. Biskupi i pielgrzymi w Polsce szykowali się już do podróży na poświęcenie ołtarza, a my byliśmy bezradni. Poszedłem do Bazyliki Bożego Grobu, aby porozmawiać z Jezusem o aresztowaniu ołtarza. Okazało się, że jest nocne czuwanie, więc zostałem na modlitwie do rana. Pamiętam, że powiedziałem: Panie Jezu, trudno, niech się dzieje Twoja wola, ale proszę, spójrz na modlitwy chorych w hospicjach, ich ofiary i cierpienia w intencji pomyślnego ukończenia naszego projektu. Na drugi dzień, już o poranku, dowiedziałem się, że monstrancja została uwolniona, a my mogliśmy ją bezpiecznie przywieźć do Jerozolimy. Wszystko się szczęśliwie ułożyło, a ja po raz kolejny miałem „sygnał” z nieba, że trzeba mieć nadzieję do końca i ufność w Bożą Opatrzność, nawet wtedy, kiedy po ludzku myśląc, sprawy źle się mają i są niemożliwe do realizacji. Albowiem „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”. Tryptyk Jerozolimski znajduje się obecnie w Kaplicy Wieczystej Adoracji w bazylice Groty Mlecznej w Betlejem i wiem, że codziennie przybywa do tego miejsca wielu pielgrzymów z całego świata, aby się pomodlić.

– Jakie są Pańskie najnowsze projekty i plany?

– We wrześniu br., po uroczystym poświęceniu i otwarciu kaplicy Gwiazdy Niepokalanej w Niepokalanowie, nasza Pracownia Drapikowski Studio (stale pragnę podkreślać, że to nie tylko ja, ale cały zespół wspaniałych ludzi) wykonała i przekazała korony dla ikony Matki Bożej Latyczowskiej w Lublinie. W 100-lecie odzyskania niepodległości, 11 listopada, uroczyście przekazaliśmy na Wawel monstrancję narodową „Lumen Gentium”. Dokładnie tydzień później w Katowicach, w sanktuarium w Panewnikach, przekazaliśmy monstrancję „Pax et Bonum Tibi Polonia”, a także sukienkę wraz z koronami dla ikony Matki Bożej w Pieszkowie. Obecnie przygotowujemy ołtarz adoracji na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Planów w Warszawie, jak zwykle, mamy wiele, ale w głębokim zaufaniu, mając już swoje życiowe doświadczenia, zawsze mówię: Co Pan Bóg pozwoli, co Pan Bóg zechce...

Tagi:
św. Maksymilian Kolbe

Rozgrywki z wartościami

2019-12-04 07:36

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 49/2019, str. VII

Krzysztof Szczypka
Uczestnicy turnieju siatkówki w Czechowicach

– Poprzez organizację turnieju chcemy szerzyć kult św. Maksymiliana. Integrujemy młodzież oraz promujemy rywalizację sportową zgodnie z zasadami „fair play” – tłumaczy Krzysztof Szczypka Od 12 lat w Czechowicach-Dziedzicach, najpierw w Szkole Podstawowej nr 3, potem w Zespole Szkół Technicznych i Licealnych (ZSTiL) rozgrywany jest Turniej Siatkówki Służb Liturgicznych im. św. Maksymiliana Marii Kolbego, zorganizowany we współpracy z tutejszą parafią, której również patronuje o. Kolbe. Do udziału w sportowym wydarzeniu zapraszani są ministranci, lektorzy, grupy modlitewne z parafii dekanatu czechowickiego oraz szkoły katolickie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oczy Maryi żyją

2014-07-08 13:29

Bernadeta Grabowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2014, str. 14-15

Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, obecny na indiańskim płaszczu uplecionym z włókien agawy, od prawie pięciu wieków spędza sen z powiek zatwardziałym agnostykom i wielu naukowcom. O jego tajemnicy z Ewą Kowalewską rozmawia Bernadeta Grabowska.

Graziako/Niedziela

BERNADETA GRABOWSKA: - Czym jest acheiropoietos?

EWA KOWALEWSKA: - Wolę sformułowanie „nerukotvornyj”, a więc dzieło niewykonane ręką ludzką. Na świecie istnieją trzy takie wizerunki, ukazujące Zbawiciela i Niepokalaną: Całun Turyński, Chusta z Manoppello oraz Tilma św. Juana Diego, na której jest cudownie „zapisany” obraz Maryi Panny. Mówi się błędnie o tych dziełach, że nie mają one autora. Tymczasem ich pochodzenie jest niezwykłe, ponadnaturalne. Wpatrując się w nie, kontemplujemy oblicze samego Boga i jego Matki. To wielka, święta tajemnica. Obcujemy bowiem z czymś, co przekracza nasze ludzkie granice pojmowania. Obraz Matki Bożej z Guadalupe został namalowany ręką Matki Bożej na słabym jakościowo płótnie - z włókien agawy - niemal pięć wieków temu i trwa nienaruszony po dziś dzień...

- Jak doszło do jego powstania?

- 9 grudnia 1531 r. Matka Boża ukazała się prostemu człowiekowi, Indianinowi Juanowi Diego. Zwróciła się do niego w jego ojczystym języku nahuatl z prośbą o wybudowanie na wzgórzu Tepeyac świątyni ku Jej czci. Juan Diego udał się z tą prośbą do biskupa Juana de Zumárragi. Ten jednak - trudno się dziwić - nie uwierzył mu, ale poprosił Juana o jakiś znak. Podczas kolejnego objawienia Madonna kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza Tepeyac. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spostrzegł morze kwiatów - róż kastylijskich, niespotykanych o tej porze roku i w tym rejonie. Przepiękna Pani poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować do tilmy. Ten natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał swój płaszcz. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i otaczający go ludzie uklękli w zachwycie. Jednak to nie kwiaty zrobiły na nich takie wrażenie.

- Na tilmie ukazał się wizerunek Maryi...

- Tak, na rozwiniętym płaszczu uwidoczniona była jakby fotografia Madonny. Wszystkim zebranym ukazał się przepiękny wizerunek Matki Bożej ubranej w różową szatę. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami. Maryja miała złożone ręce, a pod Jej stopami był półksiężyc. Zebrani oniemieli, oniemiał również sam Juan Diego, który nie spodziewał się, że Matka Boża wykorzyta jego stary płaszcz, aby namalować na nim samą siebie...

- Czy naprawdę możemy wierzyć w to, że historia o cudownej Tilmie z Meksyku to nie ciekawa legenda, ale rzeczywistość sprzed prawie pięciu wieków?

- Jest wiele argumentów, które wskazują na to, że wizerunek Matki Bożej to obraz nieuczyniony ludzką ręką. Jednym z nich jest ten, że pomimo licznych naukowych badań nie można określić, jaką techniką obraz został wykonany, jakich barwników użyto przy jego powstaniu. Co więcej, zdjęcie w podczerwieni wykazało brak śladów pędzla, a sam wizerunek wskazuje bardziej na technikę wykonania zdjęcia polaroidem... Potwierdził to m.in. laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - Richard Kuhn, który ustalił, że nie ma na obrazie śladu ani farb organicznych, ani mineralnych. Na uwagę zasługuje również niebywała trwałość materiału. Płaszcz utkany z liści agawy wytrzymuje nie więcej niż 20-30 lat. Tymczasem niemalże w 500 lat po „różanym cudzie” tkanina z wizerunkiem Madonny pozostaje tak mocna, jak tamtego grudniowego dnia.

- To nie jedyne cudowne znaki ukryte w wizerunku Matki Bożej z Guadalupe...

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe zawiera znacznie więcej ukrytych symboli i znaków, które przybliżają nas do Bożej Tajemnicy. Jesteśmy niczym Jan, który nawiedził grób po zmartwychwstaniu Chrystusa - „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Podobnie i my, kontemplując ikonę Madonny z Meksyku, przyjmujemy wiarą, ale i rozumem prawdę o Boskim pochodzeniu obrazu.

- Trudno się oprzeć wrażeniu, że Bóg przychodzi z pomocą naszej wierze, która często potrzebuje wzmocnienia...

- Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowiekowi. Daje wiele możliwości „spotkania”. W wizerunku Morenity z Guadalupe jednym z bardziej fascynujących elementów są oczy Matki Bożej. Otóż przy pomocy silnie powiększającego szkła możemy zauważyć w źrenicach Madonny rzecz niebywałą - wizerunek brodatego mężczyzny, podobnego do tego z najstarszych wizerunków Juana Diego. Podobny obraz odnaleziono w drugiej źrenicy Matki Bożej. Podczas badania oftalmoskopem okazało się, że światło skierowane na źrenicę Madonny reaguje refleksem, dając wrażenie wklęsłej rzeźby. Takie zjawisko nie zostało zaobserwowane na żadnym innym obrazie świata. Oznacza to, że oczy Matki Bożej z Guadalupe załamują światło dokładnie tak, jak ludzkie, żywe oczy. Co więcej, dr José Aste Tönsmann, który poświęcił badaniu oczu Matki Bożej z Guadalupe połowę swojego życia, odkrył zadziwiające zjawisko. Otóż przy powiększeniu na źrenicach Madonny widoczna jest dokładnie scena z 12 grudnia 1531 r., kiedy na tilmie pojawił się wizerunek. Widać 13 osób, jak gdyby zastygłych w bezruchu - Indianina siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, biskupa Zumárragę, jego tłumacza Gonzaleza, Juana Diego z otwartą tilmą, czarnoskórą dziewczynę i indiańską rodzinę. Oczy Maryi żyją.

- Jak my, katolicy, powinniśmy traktować ten obraz?

- Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe jest jednym z najbardziej znanych na całym świecie. Bez wątpienia nie jest on zwykłym wizerunkiem religijnym. Jest ikoną, niosącą ze sobą konkretny przekaz ewangelicznych treści. Maryja ukazana jest jako „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Świetliste promienie widoczne na ikonie to typowy krąg spotykany w ikonach, zwany mandorlą. Wiele mówi również symbolika kolorów - niebieski oznacza nieśmiertelność i wieczność mieszkańców nieba, różowy oznacza Bożą miłość i męczeństwo za wiarę. Królewskość Niewiasty wyraża się w pięknym, złotym oblamowaniu płaszcza. Wizerunek Madonny z Guadalupe to otwarta księga, pełna znaków i symboli... Im bardziej się w nie zagłębiamy, tym większe zdziwienie wobec dzieł Bożych pojawia się w naszym sercu.

- Dlaczego Maryja wybrała na miejsce swoich objawień w tamtym czasie Meksyk?

- Kiedy Maryja objawiła się Juanowi Diego, był to trudny czas ewangelizacji Meksyku. Do momentu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć różnym pogańskim bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci węża. Ich przekonanie o potrzebie oddawania czci bożkom było wyjątkowo silne. Wierzono, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Oblicza się, że rocznie Aztekowie składali ok. 50 tys. ofiar z ludzi. Święta Panienka z Guadalupe miała prosić Juana Diego, aby nadał Jej wizerunkowi tytuł „Guadalupe”. Tymczasem „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w nahuatl znaczy „Ta, która depcze głowę węża”. Indianie spostrzegli, że Maryja nie jest jakąś „zwykłą boginią”. Zrozumieli, że jest silniejsza od czczonych przez nich bóstw. Odczytując symbolikę obrazu z Guadalupe zgodnie z azteckim kodeksem, a więc dokumentem, który za pomocą obrazków miał przekazać najważniejsze prawdy Azteków, możemy być zaskoczeni ogromem indiańskich symboli zawartych w wizerunku. Dzięki temu Indianie rozpoznali w Maryi swoją największą Królową. W ciągu zaledwie 6 lat po objawieniach aż 8 mln Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. to był prawdziwy cud Matki Bożej, Jej wielkie zwycięstwo. Jan Paweł II nazywał Maryję z Guadalupe Gwiazdą Ewangelizacji.

- Dlaczego Morenitę z Guadalupe nazywa się patronką życia poczętego?

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe jest szczególnie bliski wszystkim broniącym ludzkiego życia. Na swoim cudownym autoportrecie Matka Boża przedstawiła się w stanie błogosławionym. W samym centrum wizerunku, na łonie Maryi jest widoczny czteropłatkowy kwiat, przez Meksykanów nazywany Nahui Olin - Kwiatem Słońca. To symbol pełni i nowego życia. Ten niezwykły kwiat, umieszczony na łonie Maryi, z całą pewnością oznacza, że była Ona brzemienna. Dodatkowo Niepokalana ma czarną szarfę na talii, która symbolizuje stan odmienny.

- Jakie było przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, co Maryja chce nam powiedzieć dzisiaj?

- Maryja na przestrzeni wieków ukazywała się zawsze najbiedniejszym, odrzuconym. W Lourdes - biednej, niewykształconej Bernadetcie Soubirous, w Fatimie - trojgu portugalskim pastuszkom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, w Gietrzwałdzie - dwóm dziewczynkom: Justynce i Barbarze z warmińskiej wsi. Również w Meksyku przychodzi do prostego człowieka - Juana Diego, który sercem ufa Bogu jak dziecko. Przesłanie Matki Bożej zazwyczaj jest podobne. Maryja prosi o modlitwę, o nawrócenie.

- O co dzisiaj prosi Matka Boża z Guadalupe?

- Matka Boża tak jak kiedyś, również i dziś przychodzi bronić tych najbardziej wykluczonych, bezbronnych - nienarodzonych. Maryja prosi nas o poszanowanie każdego ludzkiego życia, które jest najcenniejszym darem Boga - jest ono święte i nienaruszalne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Adrian Józef Galbas SAC – biskupem pomocniczym diecezji ełckiej

2019-12-12 12:37

KAI

Ks. Adrian Józef Galbas SAC, prowincjał Księży Pallotynów w Poznaniu został mianowany przez Ojca Świętego Franciszka biskupem pomocniczym diecezji ełckiej. Decyzję Papieża ogłosiła dziś w południe Nuncjatura Apostolska w Polsce.


Ks. Adrian Józef Galbas SAC

Biskup nominat Adrian Józef Galbas ma 51 lat. Jest doktorem teologii duchowości. Studiował też dziennikarstwo. W czasie dotychczasowej posługi pełnił m.in. funkcję prefekta alumnów w Wyższym Seminarium Duchownym Księży Pallotynów w Ołtarzewie. Był też proboszczem parafii pw. św. Wawrzyńca w Poznaniu oraz radcą prowincjalnym. Od 2011 roku pełni funkcję przełożonego prowincjalnego pallotyńskiej Prowincji Zwiastowania Pańskiego z siedzibą w Poznaniu.

Ks. Adrian Józef Galbas SAC, urodził się 26 stycznia 1968 roku w Bytomiu. W 1987 roku został przyjęty do Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego. W latach 1987-1993 studiował w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie. Śluby wieczyste złożył 10 września 1993 roku w Zakopanem, a 7 maja 1994 r. roku w Ołtarzewie został wyświecony na kapłana.

Ks. Adrian Józef Galbas SAC od 1994 do 1995 r. był wikariuszem w parafii św. Michała Archanioła w Łodzi. W latach 1995 – 1998 studiował na KUL-u teologię oraz komunikacje i dziennikarstwo. W latach 1998-2002 pełnił funkcje prefekta w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie., a od 2002 do 2005 był radcą w zarządzie Prowincji Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu. W latach 2002 – 2003 był też sekretarzem ds. Apostolstwa w Częstochowie. W 2003 roku został proboszczem parafii św. Wawrzyńca w Poznaniu i był nim do 2011 roku. Jednocześnie od 2008 do 2011 roku pełnił także funkcję radcy w zarządzie Prowincji Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu.

Ks. Adrian Józef Galbas SAC w 2012 roku otrzymał tytuł doktora teologii na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Od 2011 roku jest prowincjałem Prowincji Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu.

BP KEP

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem