Reklama

Czy można krytykować TVN?

2018-12-05 11:05

Michał Karnowski
Niedziela Ogólnopolska 49/2018, str. 35

W chwili, gdy piszę te słowa, gdzieś tam listonosz niesie do naszej redakcji pozew sądowy od telewizji TVN, która poczuła się urażona tekstami zaglądającymi za kulisy powstawania materiału o tzw. „urodzinach Hitlera”. Możemy tylko zgadywać: zażądają miliona czy jednak mniej? Będą chcieli zrujnować czy tylko upokorzyć? Już wiemy z doświadczenia, że nasi krajowi miłośnicy demokracji i wolnych mediów wysoko cenią sobie swój komfort i bardzo nie lubią, gdy ktoś ich podgląda. W tej sprawie jednak trudno odwracać głowę, bo mówimy o operacji, która bardzo zaszkodziła wizerunkowi Polski na świecie.

Już w momencie emisji można było mieć wątpliwości, co naprawdę oglądamy. Teatralna, przerysowana inscenizacja, kwietniowe urodziny zbrodniarza obchodzone w maju, a emisja kilka miesięcy później, akurat w momencie, gdy przetaczała się awantura wokół ustawy o IPN. Więcej: owi neonaziści nigdy wcześniej podobnych „urodzin” nie organizowali, a tu nagle zaprosili na nie poznane niedawno osoby. Dziwne.

Teraz dochodzą kolejne wątpliwości: jeden z oskarżonych twierdzi, że otrzymał na organizację „urodzin” ok. 20 tys. zł od nieznanego mężczyzny. Warunkiem miało być zaproszenie pewnej młodej pani, która okazała się dziennikarką TVN. Prowadzący śledczy sprawdzają i faktycznie, jego wydatki w tamtym czasie nagle radykalnie podskoczyły. Oczywiście, o niczym to nie przesądza, ale też nakazuje mnożyć znaki zapytania. Tym bardziej że jednocześnie oglądamy zdjęcia dziennikarzy „hajlujących” na tej absurdalnej imprezie – jak twierdzą nasi informatorzy – już po zakończeniu nagrań.

Reklama

Co tam jeszcze się kryje? A może ktoś dziennikarzy nabrał? Zmanipulował? To też jest możliwe. Jednak nerwowa reakcja potężnego koncernu medialnego wskazuje, że nie życzy on sobie takich pytań. Obok pozwów sądowych do gry włączono panią ambasador USA w Polsce. I to jak włączono! Niedawno przybyła do Polski pani Mosbacher nie zdążyła jeszcze dobrze nauczyć się nazwiska szefa naszego rządu, a już wysłała do niego list, w którym zasugerowała, by polscy politycy nie komentowali pracy dziennikarzy TVN. Bo ci – jej zdaniem – dzielnie walczą z neonazistami. No i, oczywiście, są już pełną gębą amerykańskim koncernem, a nie jakimś tam bytem założonym dzięki peerelowskim koneksjom na fali transformacji z PRL w III RP.

Wszystko to prowadzi do pytania, czy komuś aby nie zamarzył się immunitet na krytykę, ocenę, analizę jego działalności? Medialny koncern, który wchodzi z butami w każde wybrane przez siebie miejsce, który wymachuje sztandarem wolności słowa, by uzasadnić każdą swoją kampanię, sam w obliczu krytyki i wątpliwości reaguje pozwami sądowymi i wzywaniem na pomoc amerykańskiego ambasadora.

Kto wie, może nawet im się powiedzie. W końcu nie takie cuda w polskich sądach się działy. Ale jestem pewien, że prędzej czy później pełna prawda wyjdzie na jaw i poznamy wszystkie kulisy całej operacji pod hasłem: „urodziny Hitlera”. I żaden immunitet tego nie zatrzyma.

Michał Karnowski
Publicysta tygodnika „Sieci” oraz portalu internetowego wPolityce.pl

Tagi:
telewizja telewizja

Telewizja otwarta

2018-08-08 10:15

Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 32/2018, str. 10-13

Jest anteną wyjątkową. Dociera do Polaków na wszystkich kontynentach. Powstała przed ćwierćwieczem jako pierwszy polski program satelitarny. Emisja próbna odbyła się w październiku 1992 r., a regularne nadawanie rozpoczęło się pod koniec marca 1993 r. Pomysłodawcami powstania TVP Polonia dostępnej na całym świecie za pośrednictwem satelity byli wówczas Barbara Borys-Damięcka i Janusz Zaorski.

Mateusz Wyrwich/Niedziela
Siedziba TVP przy ul. Woronicza 17 w Warszawie, gdzie znajduje się również TVP Polonia

Początki były skromne, programy własne stacji stanowiły jedynie kilka procent całej ramówki. Jednakże twórcy anteny zakładali przede wszystkim emisję tych programów, które pochodziły z ogólnopolskich bądź regionalnych anten TVP. Do pierwszych pracowników stacji należeli Bożenna Bielawska, Lena Kowieska i Grzegorz Jędrasik. To on zajmował się m.in. opracowywaniem ramówki, czyli tego, co określa układ programów, które możemy zobaczyć na co dzień w telewizji. Redaktor wspomina, że tworzenie programu TVP Polonia traktowano jako niezwykłe wydarzenie, była to bowiem pierwsza tego rodzaju stacja w Polsce.

Chodziło się po redakcjach

– Pracę w Polonii rozpoczynało blisko 60 pracowników i współpracowników – wspomina redaktor Grzegorz Jędrasik. – Każdego dnia podczas kolegium redakcyjnego odbywały się ożywione dyskusje wokół proponowanych audycji. Mieliśmy dawać odbiorcom program jak najciekawszy, z wszechstronną informacją publicystyczną. Polonia zakładała sobie wówczas spełnianie 3 funkcji. Po pierwsze – informacja o szeroko rozumianym bieżącym życiu społecznym, politycznym i kulturalnym Polski; dalej – prezentacja repertuaru filmowego oraz emisja programów publicystycznych. Nad całością programu czuwało dwoje sekretarzy: Grażyna Engler i Leszek Wasiuta, który jakiś czas później został jednym z dyrektorów Polonii.

– Mieliśmy wtedy ogromną świadomość misji. Nie mówię, że teraz jej nie ma, ale wtedy była szczególna. Może dlatego, że była to pierwsza tego typu stacja. Niezwykła nowość. Pierwsza telewizja satelitarna – opowiada Lena Kowieska. – Założenia były takie, że jesteśmy anteną powtórkową korzystającą z audycji Jedynki i Dwójki. Chodziło się więc po redakcjach i prosiło o udostępnienie materiałów. Nie tak jak dzisiaj, że wchodzi się do systemu i wszystko mamy w podglądzie. Wtedy trzeba było śledzić całą antenę i prosić kolegów o wyrażenie zgody na emisję jakiegoś materiału w Polonii. Nie zawsze podchodzono do nas chętnie. Zazdrościli nam nowości, ale też poszła plotka, że mamy jakieś astronomiczne zarobki – i to wywoływało czasem nieporozumienia. Choć pracowaliśmy w tej samej telewizji, to jednak trzeba było być bardzo miłym i uprzejmym, żeby dostać materiał. Ale wszystko było do pokonania. Dużo chcieliśmy pokazać. Niekoniecznie stare filmy czy programy, ale choćby te z przełomu lat 80.-90. Teatr Telewizji, piosenki Agnieszki Osieckiej czy Muzyczny Festiwal w Łańcucie. To było wielkie wydarzenie, bo koncerty szły na żywo. Rok po powstaniu naszej anteny przypadała 50. rocznica Powstania Warszawskiego. Zaprosiliśmy wtedy po raz pierwszy do studia wielu powstańców, którzy przyjechali niemal z całego świata. Towarzyszyliśmy im z kamerami przez kilka dni. Było to dla nas niezwykłe patriotyczne i świąteczne przeżycie.

Pojawiały się coraz to nowe dziennikarskie osobowości. W 1994 r. telewizja rozpoczęła emisję na obszarze USA, potem – Australii. Ogromnym powodzeniem wśród społeczności polonijnej cieszyły się nie tylko filmy, teatr czy opera, ale i programy informacyjne. Z zainteresowaniem widzów spotykały się także wiadomości z dziedziny kultury, jak np. „Notatnik literacki”, audycje prezentujące osiągnięcia Polaków na świecie – czy to w dziedzinach artystycznych, czy naukowych, jak choćby dokonania wybitnych Polaków pracujących dla NASA czy w Dolinie Krzemowej. Nadto w Polonii były prezentowane sylwetki znanych rzeźbiarzy czy literatów. Niezwykłą popularnością cieszyły się programy redakcji dziecięcej oraz prowadzone przez Barbarę Kolago audycje „Polskie ABC” i „Na polską nutę”, w której m.in. przed 20 laty miał miejsce telewizyjny debiut zespołu Golec uOrkiestra. Ogromną oglądalność miał piętnastominutowy program „Zwierzolub” o domowych – i nie tylko – zwierzętach prowadzony przez doktor weterynarii Joannę Iracką. Uznanie widzów zdobył również program „Mówi się”, traktujący o zawiłościach i uroku języka polskiego, z udziałem językoznawcy prof. Jerzego Bralczyka. TVP Polonia zapoczątkowała też bezpośrednie rozmowy z widzami w programie „Studio kontakt”.

– To była chyba najbardziej emocjonalna audycja w Polonii – wspomina Lena Kowieska. – Dzwoniący do nas z całego świata dzielili się radością, już choćby dlatego, że mogli się z nami połączyć i podzielić swoim dotychczasowym życiem. Dla wielu z nich był to pierwszy kontakt z Polską po blisko pół wieku. Ogromnie tęsknili za krajem, ale przez lata nie mogli tu przyjechać, bo nie wiedzieli, co ich może spotkać w komunizmie.

Program ten – już pod zmienionym tytułem „Halo Polonia” – wciąż cieszy się ogromną popularnością.

Halo, halo Polonia

Dziś TVP Polonia jest niezwykle dynamicznym kanałem telewizyjnym. Wciąż emitowane są audycje, które się sprawdziły, inne zostały zmodyfikowane i uwspółcześnione, powstały też zupełnie nowe. Do dziś jednak TVP Polonia korzysta w większości z dorobku innych kanałów TVP. Obecnie udział własnych programów stacji to ok. 20 proc. Mimo ograniczonego budżetu stacji coraz częściej udaje się docierać z kamerą do Polaków w najodleglejszych zakątkach świata. Powstają reportaże z USA, krajów Afryki, Kazachstanu, Chin o tamtejszej Polonii i przedsięwzięciach Polaków. Na antenie od niedawna goszczą cykliczne magazyny pokazujące życie Polaków w USA; w Wielkiej Brytanii i w innych zakątkach Europy Zachodniej. Od wielu lat emitowane są programy powstające na Litwie, Białorusi i Ukrainie: „Wilnoteka”, „Nad Niemnem”, „Wschód”. Z niedawno przeprowadzonych badań oglądalności stacji na świecie wynika, że widzowie z krajów zachodnich oprócz tego, co dzieje się w Polsce, oglądają równie chętnie to, co się dzieje na Wschodzie – w krajach, które jeszcze przed II wojną światową były częścią II RP. Polacy ze Wschodu natomiast często interesują się tym, co się dzieje w Ameryce. Wielką popularnością cieszą się seriale lubiane również w Polsce, a także filmy dokumentalne. Dużą oglądalność mają magazyn „Kulturalni PL”, informujący Polaków w świecie o wydarzeniach artystycznych w kraju, oraz program „Krótka historia”. To kilkuminutowa gawęda o wybranych wydarzeniach z historii Polski autorstwa trzech historyków: Andrzeja Smolińskiego, Jana Wiśniewskiego i Wiesława Jana Wysockiego. Do dziś powstało ponad 600 odcinków. Jednak prawdziwe rekordy popularności biją programy „Polonia 24” i „Halo Polonia”, których tematem są najważniejsze wydarzenia z życia Polonii na świecie. Z myślą o dotarciu z informacjami o Polsce do jak największej grupy odbiorców – w tym również do osób nieznających języka polskiego – od lutego główne wydanie telewizyjnych „Wiadomości” jest tłumaczone na język angielski.

Polska w różnych aspektach

– Naszą misją jest przede wszystkim pokazywanie Polski w różnych aspektach i budowanie łączności między Polakami rozsianymi po całym świecie – mówi Magdalena Tadeusiak-Mikołajczak, dyrektor i redaktor naczelna TVP Polonia, doświadczona dziennikarka telewizyjna, przez wiele lat korespondentka TVP w Brukseli i Paryżu. – Choć jesteśmy programem polskojęzycznym, to by wyjść naprzeciw oczekiwaniom widzów, tłumaczymy na język angielski wiele programów, m.in. seriale, które nasi widzowie uwielbiają, również filmy dokumentalne. Po to, by osoby nieznające dobrze języka polskiego mogły skorzystać z informacji o tym, co się dzieje w Polsce. W ostatnich latach stworzyliśmy wiele nowych programów dla Polaków i o Polakach mieszkających poza granicami kraju, bo chcemy żyć tym, czym żyją nasi rodacy – ich sukcesami, ich osiągnięciami i ich codziennością. Są to programy z Wielkiej Brytanii, USA, krajów Europy Zachodniej. Nie zapominamy, oczywiście, o naszych rodakach na Wschodzie – na Litwie, Białorusi, Ukrainie – mamy magazyny również stamtąd. Duży nacisk kładziemy na naukę języka polskiego, mamy wiele programów temu poświęconych. Od września uruchamiamy już czwartą edycję programu „Baw się słowami”, który wspomaga dzieci w nauce języka polskiego. Zaczęliśmy od maluchów w wieku 3-6 lat. Obecnie są to już kursy dla nastolatków: „Baw się słowami” to program nowoczesny, ciekawie oprawiony graficznie i muzycznie. W tym roku TVP Polonia świętuje jubileusz 25-lecia. Mamy rzeszę wiernych widzów przed telewizorami na całym świecie – zmieniamy się i wciąż będziemy się zmieniać właśnie dla nich.

– Ale nasza telewizja to nie tylko sama emisja – dodaje zastępca dyrektora TVP Polonia Filip Frąckowiak. – Czasem interweniujemy w sprawach Polaków mieszkających poza granicami. Angażowaliśmy się np. w akcje ratowania Szkoły Średniej im. Joachima Lelewela w Wilnie, polskiego kościoła w Essen, pomnika Jana Pawła II we Francji, ostatnio zaś pomnika katyńskiego w Jersey City. Przeciwstawiamy się też szkalującym nasz kraj informacjom o rzekomo „polskich obozach koncentracyjnych” w czasie wojny. Współpracujemy z różnymi organizacjami polonijnymi działającymi na rzecz Polaków. Nasze inicjatywy znajdują odzew antenowy. Udało nam się stworzyć akcję „Polacy Polakom”. Rokrocznie wybieramy jakiś cel i zapraszamy naszych widzów do jego wspomagania – np. 2 lata temu, wspólnie z Fundacją Wolność i Demokracja, zachęcaliśmy naszych widzów do wsparcia wyposażenia pracowni komputerowej w jednej z polskich szkółek sobotnio-niedzielnych na Ukrainie. W zeszłym roku zaś zainicjowaliśmy akcję renowacji pomnika Żelaznej Brygady w Pasiecznej na Ukrainie. W tym roku zamierzamy wystąpić do Polaków na świecie z prośbą – apelem o filmowanie czy spisywanie wspomnień emigracyjnych swoich dziadków, rodziców, krewnych czy znajomych. Można więc powiedzieć, że w jakimś sensie jesteśmy telewizją interaktywną. Otwartą na Polonię i Polaków na świecie...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pogrzeb śp. Marka Tarnowskiego – zamordowanego na plebanii kościoła św. Augustyna

2019-04-25 10:07

mag / Warszawa (KAI)

- Nagła śmierć naszego współbrata pokazuje nam jak ważne jest przygotowanie do spotkania z Chrystusem – podkreślił kard. Kazimierz Nycz w czasie pogrzebu śp. Marka Tarnowskiego, zamordowanego na plebanii kościoła św. Augustyna na stołecznym Muranowie.

Anna Druś/Archidiecezja Warszawska

Uroczystości odbyły się w kościele św. Feliksa z Kantalicjo na stołecznym Marysinie, gdzie zmarły należał do wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej. Liturgię, której przewodniczył metropolita warszawski koncelebrowało wielu kapłanów związanych ze wspólnotą.

– Nagła śmierć waszego współbrata pokazuje nam jak ważne jest przygotowanie na spotkanie z Chrystusem – powiedział kard. Kazimierz Nycz. - Ta spowiedź tuż przed śmiercią. Spowiedź na końcu Drogi Neokatechumenalnej, która szedł – to jest nauka dla nas wszystkich, byśmy nie tyle bali się śmierci nagłej, ile bali się śmierci nieprzygotowanej - podkreślił.

Kard. Nycz przestrzegł jednocześnie członków wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej przed sakralizacją zła i grzechu, nawet, gdy patrzymy na to, co się stało z perspektywy Zmartwychwstania. - Zło pozostaje złem. Gdybyśmy tą drogą poszli za daleko, bylibyśmy o krok od powiedzenia, że Pan Bóg tak chciał. A to przecież nie byłoby prawdą Po liturgii ciało zmarłego spoczęło na pobliskim cmentarzu.

W czwartek 11 kwietnia br. na plebanii kościoła pw. św. Augustyna na warszawskiej Woli napastnik zaatakował 64- letniego p. Marka Tarnowskiego, ojca jednego kapłanów archidiecezji warszawskiej, katechistę Drogi Neokatechumenalnej. Mężczyzna wychodził z plebanii, gdzie przystępował do sakramentu pokuty. W jego obronie stanął jeden z dyżurujących kapłanów. On również został zaatakowany przez napastnika.

Ciężko pobity Marek Tarnowski mimo reanimacji nie przeżył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Syria: wojna wciąż trwa, giną niewinne dzieci

2019-04-26 16:42

vaticannews.va / Damaszek (KAI)

Wprawdzie ogłoszono zakończenie wojny w Syrii, jednak nie jest to prawda. Ludzie wciąż giną i nadal trwają bombardowania - wskazał Filippo Ungaro z organizacji Save the Children, która od stu lat walczy o prawa dzieci i ich bezpieczeństwo. Przypomina on, że tylko w ciągu ostatnich dni na północy tego kraju zbombardowano szpital i kilka szkół.

Archiwum Caritas Polska

Sytuacja w Syrii wciąż jest dramatyczna i nadal najbardziej cierpi bezbronna ludność cywilna, w tym dzieci. „Nie można zgadzać się na bombardowanie szkół i szpitali, jak to miało miejsce ostatnio w Idlib. Kilkanaścioro dzieci zostało zabitych, 25 tys. cywilów uciekło z miasta w poszukiwaniu bezpiecznego schronienia” – mówi Radiu Watykańskiemu Filippo Ungaro.

„Sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Mimo ośmiu lat wojny i wielu deklaracji mówiących o zakończeniu konfliktu musimy niestety powiedzieć, że wojna wciąż trwa. Tylko wczoraj zginęło kolejnych troje dzieci w wyniku bombardowań, które w okolicy miasta Idlib w ostatnich dniach znacząco przybrały na sile – mówi Ungaro dodając: "Jesteśmy świadkami nowej fali bombardowań, które uderzają w szkoły i obozy dla uchodźców".

- Sytuacja jest naprawdę trudna. Kolejny raz jesteśmy świadkami poważnego łamania prawa międzynarodowego i deptania praw dziecka. Kolejny raz widzimy śmierć, zniszczenie i negowanie przyszłości, ponieważ zniszczona infrastruktura obejmuje szkoły. Co za tym idzie pozbawione edukacji dzieci nie mają żadnych szans na budowanie jakiejkolwiek przyszłości - powiedział Ungaro.

Organizacja Save the Children przypomina, że w całej Syrii ok. 2 mln dzieci nie chodzi do szkoły, a 1,3 mln uczęszcza okazjonalnie. Jedna szkoła na trzy w czasie wojny została zniszczona w wyniku bombardowań. „W ten sposób w pył obrócony został nie tylko ten bliskowschodni kraj, ale i przyszłość syryjskich dzieci, przed którymi nie ma żadnej przyszłości ponieważ nie mają szans na zdobycie edukacji” – podkreśla Ungaro.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem