Reklama

Miłosierdzie na spacerze

2018-12-12 07:49

Dominika Szymańska
Edycja łódzka 50/2018, str. VI

Archiwum
Księża też mogą być na wyciągnięcie ręki

Czy miłosierdzie można zmierzyć? Jest nieskończone. A jednak czasem jego miarą są kilometry wydeptane wokół kościoła. Zmarznięty nos, obolałe nogi i kilka ciepłych herbat, które trzeba w domu wypić na rozgrzewkę. Długie minuty spędzone na wspólnej rozmowie i milczeniu, gdy słów już brak

Miłosierdzie Boże jest bez miary, jednak trzeba po nie przyjść. Najczęściej do krat konfesjonału. Co jednak z tymi, których te kraty odstraszają? Którzy nie chcą spowiedzi „na szybko” w czasie Mszy św.? Których krępuje szeptanie w kościele i obawa, że ktoś mógłby ich usłyszeć? Którzy z Kościołem są trochę na bakier, trochę im nie po drodze?

Za murami kościoła

Co wtorek ok. godz. 20 na placu przed kościołem Ojców Jezuitów formuje się niewielka kolejka. Pojawia się 5-6 osób, ok. godz. 22 dochodzą kolejne. Najczęściej są to mężczyźni między 20. a 40. rokiem życia, a więc ta specyficzna grupa, którą trudno znaleźć w kościele na niedzielnej Sumie.

Drogą facebookową, pantoflową, a czasem zupełnym przypadkiem trafiają na informację o Spacerze Miłosierdzia. Aż do północy, czasem nawet dłużej, mogą przyjść i – spacerując z księdzem wokół kościoła – porozmawiać o tym, co trudne lub po prostu przeżyć spowiedź w formie rozmowy. – To jest wyjście księdza do drugiego człowieka poza mury kościoła. W przestrzeń pozasakralną. Żeby szukać człowieka, tak jak Jezus to robi – wyjaśnia ks. Michał Misiak, który trzy lata temu zainicjował Spacery Miłosierdzia w parafii pw. św. Mateusza w Pabianicach.

Reklama

– To są spowiedzi lub rozmowy i modlitwy wstawiennicze. Zależy, co kto potrzebuje. Często przyjeżdżają ludzie, którzy nie chodzą w ogóle do kościoła albo się nie spowiadają. Mamy tu co tydzień spowiedzi po 20 latach, 50, 10. Ludzie przyjeżdżają z Warszawy, z Gdańska, z całej Polski. Zależy im. Często jest tak, że człowiek raz przyjeżdża, zrzuci z siebie ciężar i później już się nie pojawia. Ale coś się zmieniło, wrócił do Boga. Ma mocny strzał łaski Bożej. Później mówię każdemu: Idź do parafii, zacznij chodzić do kościoła, następna spowiedź w konfesjonale – dodaje nasz rozmówca.

Cuda z przypadku i z wytrwałości

Późnym wieczorem obok kościoła przejeżdżał mężczyzna na motorze. Stojąc na pasach, kątem oka dostrzegł na ulicy księdza w sutannie, który właśnie kogoś spowiadał. Szybka zmiana decyzji i pasa ruchu, by spytać, czy ten ksiądz jest do dyspozycji, czy można się u niego wyspowiadać. A następnie jeszcze przez godzinę czekał i z kaskiem pod pachą przystąpił do sakramentu. To dla niego cud. Wracał właśnie późno do domu, miał zostać ojcem chrzestnym i nie miał, gdzie i kiedy się wyspowiadać.

Innym razem, jeszcze w Pabianicach, pewien mężczyzna co wieczór wychodził na spacer z psem. I co tydzień widział, że pod kościół wychodzi ksiądz. Przez długi czas wikarego i pana z psem łączyła tylko wymiana ukłonów i wieczornych uprzejmości. Jednak pewnego razu padło pytanie: – Czy jak odprowadzę psa, to też mogę przyjść? Pojawił się po półgodzinie i odbył pierwszą od wielu lat spowiedź. Okazało się, że zastanawiał się, czy te spowiedzi to na pokaz czy też księdzu naprawdę zależy na człowieku.

Więcej niż formułka, rozgrzeszenie i do domu

Na Spacer Miłosierdzia przychodzi ten, kto chce doświadczyć miłości, nawrócić się. Ten, kto nie zadowala się tym, że ksiądz jest przygłuchy, że organy głośno grają, ten, kto chce sakrament pokuty uszanować i wycisnąć z niego jak najwięcej. Dlatego szuka ciszy, spokoju i dobrego kontekstu. I tu to otrzymuje.

Kasia z Pabianic: – Trochę się zatrzymałam na takiej spowiedzi przy I Komunii św.: formułka, rozgrzeszenie i do domu. A ja chciałam, żeby za spowiedzią szedł też jakiś rozwój duchowy. Zaczęło mi zależeć na czymś więcej. Spacer miłosierdzia to bezpośrednia rozmowa. Ramię w ramię, jak z przyjacielem. Można się w mankiet wypłakać. Człowiek czuje się wysłuchany do końca. Każda osoba jest ważna, bez względu na to, czy spowiada się dziecko czy starsza osoba; każdy traktowany jest z taką samą wnikliwą uwagą. Człowiek czuje się naprawdę przyjęty, wysłuchany, kochany.

Na dnie duszy

Opowiada ks. Michał: – Tu człowiek przyjeżdża i do cna się obnaża. Połowa ludzi płacze w czasie tej spowiedzi, niektórzy muszą zamilknąć na minutę/dwie i ja wtedy nie mogę mówić: „OK, dalej, następny grzech”, tylko towarzyszyć im w tej ciszy. I oni sobie coś w głowie poukładają, coś w nich pęknie, pozbywają się wszystkich śmieci. Ludzie mówią o strasznych rzeczach, o wykorzystaniach seksualnych z dzieciństwa, o nienawiści, zdradach. Nieraz przychodzą z grzechami profanacji Najświętszego Sakramentu, aborcji, pedofilii, zmiany płci. Zdarza się, że trzeba zadzwonić do Kurii, do prawnika kościelnego, żeby zapytać, czy ja mam prawo rozgrzeszyć z danego grzechu. To jest też miejsce, gdzie kończą się nieważne spowiedzi. Ludzie często wyznają tu też na spowiedzi grzechy zatajone wcześniej, bo nie mogli się zebrać, żeby wypowiedzieć te grzechy w normalnej spowiedzi. A tu w nich pęka, wracają do dzieciństwa, do młodości i mówią coś, czego nigdy w konfesjonale nie powiedzieli, a zawsze o tym pamiętali. Cieszę się, że pocztą pantoflową poszła taka fama, że tu u jezuitów pod kościół każdy może przyjść i być wysłuchany.

Na bakier ze spowiedzią

Przychodzą też osoby, które podjęły decyzję, że już nigdy więcej do spowiedzi nie pójdą. Zrażeni niespójnością, którą widzą w Kościele, czy doświadczeniem spowiedzi, w której zostali źle potraktowani. Znajdując na Facebooku informację o nietypowej formie spowiedzi, postanawiają dać sobie jeszcze jedną szansę.

Michał z Łodzi: – Pewnego razu trafiłem na księdza, który coś niefajnego mi powiedział w czasie spowiedzi. Uraził mnie i później też z tego powodu przez parę lat nie chodziłem do spowiedzi. Podobną sytuację miał mój kolega – z tym samym księdzem. Może nie umiał się wczuć? Nie wiem. Później to był stopniowy proces powrotu do Kościoła. Łatwiej jest po takim spacerze pójść do któregokolwiek księdza, w jakiejkolwiek parafii. Z mniejszym już ciężarem, bo już pierwszy krok był zrobiony.

Wcześniej miałem poczucie, że Pan Bóg jest takim srogim sędzią. I spowiedź to był przykry obowiązek, powinność, którą chciałbym odepchnąć jak najdalej od siebie. Teraz to bardziej potrzeba i tęsknota za jednością z Panem Bogiem. Nie zawsze to jest łatwe. Ale brak łaski uświęcającej to brak, który się odczuwa.

Bóg, który zabiera nałogi i daje pracę

Zastrzyk Bożego Miłosierdzia czasem jest widoczny jak na dłoni. Bywa, że zaczyna się od słów: „Mi się chyba nie należy rozgrzeszenie, ale muszę porozmawiać”. Pół godziny rozmowy i 10 rundek wokół kościoła później okazuje się, że nie ma żadnych przeszkód, by ten człowiek uzyskał rozgrzeszenie. Jest po prostu chory na alkoholizm. Potem kapłan modli się też o jego uwolnienie. Mężczyzna jest tak przejęty ojcowską miłością Boga, że choć pada i jest mokro, klęka na kamieniach, całuje skrawek sutanny, wstaje i sam przytula księdza.

To jednak nie koniec historii. Mężczyzna zjawia się ponownie po 6 miesiącach. Tym razem spowiedź zaczyna się od słów: „Proszę księdza, pół roku nie piję. Jestem trzeźwy. Życie mi się układa. Oddaję długi. Z żoną się bardziej kochamy. Firma mi się rozkręca”.

Dla Boga każdy czas jest czasem łaski. Nawet w kolejce do spowiedzi. Czasem wspólne oczekiwanie sprawia, że zaczynają się rozmowy. A czasem kolejka do spowiedzi zmienia życie. Jak wtedy, gdy kilka osób stoi w grupce, a jeden chłopak odbiera telefon i dowiaduje się, że właśnie stracił pracę. Jest załamany. Jednak za chwilę podchodzi do niego inny mężczyzna z kolejki z pytaniem: „W jakim fachu robisz?”. Duch Święty działa, bo branża jest ta sama i chłopak dostaje zatrudnienie od mężczyzny z kolejki pod kościołem minutę po tym, jak stracił pracę.

Łaska płynie w dwie strony

Księży jest 6. Zwykle dyżurują po dwóch, by odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie. Wieść o inicjatywie ks. Misiaka do ks. Adama Pasika SDB, ks. Bartłomieja Franczaka, ks. Marcina Majsika i ks. Macieja Chodowskiego dotarła i poczuli się wezwani do tego, by – nie zważając na trud nocnej spowiedzi – wyjść i szukać tych, którzy są daleko.

Ks. Darek zaczął od zastępstwa za ks. Michała głoszącego rekolekcje za granicą i poruszony stwierdził, że – pośrednicząc w pojednaniu Boga i człowieka – sam doświadczył nawrócenia. Podobne doświadczenia ma również ks. Franczak, który przywołuje słowa z Ewangelii: „U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” (por. Mt 8, 10). I dodaje: – To, że ktoś nie może przyjmować sakramentów, nie znaczy, że nie ma wielkiej wiary. Ja wiarą tych ludzi jestem zawstydzony.

Łaska Boża dotyka nie tylko penitentów, którzy doświadczają miłosierdzia, ale i kapłanów, którzy odkrywają, jak wielkim darem jest sakrament kapłaństwa.

Tagi:
miłosierdzie

Radomsko: Uroczystości ku czci Miłosierdzia Bożego

2019-04-28 20:15

Marian Banasik

Jezus dzisiaj daje nam swoje dary: pokój, Rany – znaki Męki i sakrament spowiedzi świętej – mówił w homilii ks. Mariusz Frukacz, redaktor „Niedzieli”, który w Niedzielę Miłosierdzia Bożego przewodniczył uroczystościom odpustowym w kościele pw. Miłosierdzia Bożego w Radomsku.

Fot. Janusz Rosikon/Rosikon Press

W homilii wskazując na dar pokoju ks. Frukacz podkreślił, że „szczególnie naszym czasom, ale też sercom ludzkim, potrzebny jest pokój, który jest darem Jezusa Miłosiernego”. – Świat daje inny pokój, który znamy z zabiegów dyplomatycznych i kalkulacji politycznych. Natomiast Jezusowy dar pokoju płynie z krzyża – mówił ks. Frukacz

Mówiąc o miłosierdziu kapłan wskazał na to, że słowo łacińskie misericordia (miłosierdzie) oznacza dosłownie miseri - cor - dare! To znaczy: Biednemu - serce - dać! – Jezus daje mnie biednemu grzesznikowi serce. Na kartach Ewangelii odnajdujemy również Jezusa, który lituje się na widok biednych, chorych, grzeszników. Jednak to nie jest zwyczajne uczucie litości. Widok biednych, cierpiących i grzeszników porusza Jezusa do głębi, do samego dna wnętrza – podkreślił kapłan.

Redaktor „Niedzieli” wskazał na postać św. Augustyna, który bardzo mocno doświadczył daru miłosierdzia – Ten Ojciec Kościoła w swoich „Wyznaniach” spowiadając się ze swojego życia napisał: „Ale chociaż jestem tylko prochem i popiołem, pozwól mi przemówić do miłosierdzia Twego. Pozwól mi mówić, bo oto jest przede mną miłosierdzie Twoje (...) Ja zaś cały będę trwał przy Tobie. Bo samo to, że istnieję, Twoim przecież jest darem (...)Tobie cześć, Tobie chwała, Źródło miłosierdzia! (...) płonę pragnieniem Twojego pokoju. (...) Panie - zmiłuj się nade mną! Oto nie ukrywam swych ran: Tyś Lekarzem - ja chorym; Ty jesteś miłosierny - we mnie zaś wszystko woła o miłosierdzie (...) Całą moją nadzieję pokładam w niezmierzonym miłosierdziu Twoim”.

Ks. Frukacz wskazując na Rany Chrystusa mówił za św. Augustynem:„Czy nie mógł Chrystus zmartwychwstać bez żadnych blizn? Posiadał moc, aby je uleczyć nie pozostawiając blizn, raczył jednak je zachować, żeby wzmocnić chwiejących się w wierze”.

- Szczególnie daru Ran Chrystusowych doświadczył św. Tomasz apostoł. Ten Święty Apostoł dotykał ręką ran Pana Jezusa po Zmartwychwstaniu i doznał wielkiego od Niego miłosierdzia. Tak jak św. Tomasz Musimy każdego dnia dotykać Ran Chrystusowych, bo On nas dotknął swoją męką, by nas uzdrowić – mówił ks. Frukacz

- Często patrzymy na św. Tomasza apostoła jako na człowieka wątpiącego, ale spróbujmy dzisiaj spojrzeć na niego, jako na człowieka, który doświadcza miłosierdzia poprzez dotknięcie Ran Chrystusowych, To jest wielka katecheza dla nas. Nie tylko patrzmy na Rany Jezusa, ale zanurzmy w nich nasze życie – zaapelował ks. Frukacz.

- Mamy dzisiaj wraz z Tomaszem Apostołem dotknąć ran Chrystusa, źródła Miłosierdzia. „Podnieś rękę i włóż ją do mego boku”. Mamy pójść dalej w naszym życiu duchowym. Musimy nie tylko patrzeć na rany Jezusa. Mamy niejako wejść głębiej w Jego rany. Mamy głębiej przeżywać tajemnicę męki i zmartwychwstania, tajemnicę miłosierdzia – kontynuował duchowny.

Kapłan wskazał również na znaczenie sakramentu spowiedzi świętej – Nie lekceważmy w naszym życiu tego daru Jezusa – zachęcał kaznodzieja i podkreślił za teologiem Hansem Ursem von Balthasarem: „Wracający z Otchłani Jezus ukazuje się uczniom, przynosząc im wielkie odpuszczenie nieba dla grzechów świata, które dźwigał On na krzyżu i niejako z nich się spowiadał.

Jezus przekazuje swemu młodemu Kościołowi wielkanocny dar odpuszczenia grzechów. Właśnie dzięki temu darowi uczniowie najlepiej będą mogli przekonać świat o ty, że Jezus żyje”.

- Św. Jan Paweł II napisał w swoich „Notatkach osobistych”, że droga do szczęścia wiedzie przez konfesjonał. To prawda, bo grzech przygniata człowieka, a miłosierdzie podnosi – dodał ks. Frukacz.

Uroczystości zakończyły się odmówieniem litanii do Miłosierdzia Bożego, procesją z Najświętszym Sakramentem i ucałowanie relikwii św. Faustyny Kowalskiej.

„Miłosierdzie Boże, to prawda, którą jako wspólnota parafialna pragniemy żyć każdego dnia. Ludzie naszych czasów mają tak wiele zranień w swoim sercu. A jedynym lekarstwem na nasze niepokoje, zranienia, grzech jest Miłosierdzie Boże. Każdy dzień w naszej parafii to odpowiedź na dar wielkiej miłości Pana Boga” - powiedział w rozmowie z „Niedzielą” ks. dr Adam Szwedzik, proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Radomsku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odłączenie dziecka od aparatury podtrzymującej życie nie powinno mieć miejsca

2019-06-24 16:57

lk / Warszawa (KAI)

Niezależnie od oceny kwestii medycznych i faktu, że prawo nie zostało w tym przypadku naruszone, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Gdy chodzi o życie lub śmierć dziecka, pozbawianie rodziców możliwości decydowania jest działaniem niedopuszczalnym - brzmi stanowisko Fundacji Rzecznik Praw Rodziców w sprawie odłączenia Szymona Drabika od aparatury podtrzymującej życie, do którego doszło w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Niekłańskiej w Warszawie.

Poniżej tekst stanowiska:

Stanowisko Fundacji Rzecznik Praw Rodziców w sprawie odłączenia Szymona Drabika od aparatury podtrzymującej życie w Szpitalu Dziecięcym w Warszawie przy ul. Niekłańskiej

Fundacja Rzecznik Praw Rodziców sprzeciwia się działaniom lekarzy, którzy pozbawili rodziców Szymona Drabika prawa do decydowania o losie własnego dziecka w kwestii dotyczącej jego życia lub śmierci.

Sytuację znamy z bezpośredniej rozmowy z ojcem dziecka oraz oświadczeń przedstawicieli szpitala. Szymon trafił do warszawskiego szpitala przy ul. Niekłańskiej z zapaleniem mózgu, 22 stycznia br., w wieku sześciu miesięcy. Rodzice podkreślają, że było to dotąd zdrowe dziecko, które kilka dni wcześniej zostało zaszczepione przeciw pneumokokom. Krótko po przybyciu do szpitala lekarze przeprowadzili badanie w kierunku stwierdzenia śmierci mózgu. Wspólnie z rodzicami i pod ich naciskiem lekarze zdecydowali w końcu o pozostawieniu dziecka pod aparaturą podtrzymującą życie. Pozwoliło to na zachowanie prawidłowej pracy wszystkich innych organów. Rodzice zdołali zgromadzić środki na sprowadzenie eksperta ze Stanów Zjednoczonych, który miał ocenić czy jest szansa na uratowanie dziecka. Przedstawiciele szpitala zapewniali rodziców, również publicznie: „Powtarzamy, iż nie zachodzi obawa zaprzestania procesu leczenia (…) Personel Szpitala oświadcza, że nie sprzeniewierzy się najwyższym standardom etycznym.” (Oświadczenie z 10 czerwca)

Rodzice relacjonują, że na 18 czerwca zaproszono ich na komisję, która będzie decydować o losie ich dziecka. Złożyli wniosek o przeniesienie tego terminu na 19 czerwca, kiedy przybędzie ekspert z USA. Mimo to, stawili się na umówioną godzinę 18 czerwca i zostali poinformowani, że komisja już się odbyła. Otrzymali informację, że przed godziną ich dziecko zostało odłączone od aparatury i wszelkie funkcje życiowe zanikły. Głos zabrał Minister Zdrowia, który podkreślił, że lekarze postąpili prawidłowo.

Niezależnie od oceny kwestii medycznych i faktu, że prawo nie zostało w tym przypadku naruszone, stwierdzamy stanowczo, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Po konsultacji z trzema ekspertami medycznymi Fundacji rozumiemy zdanie lekarzy w ocenie medycznej stanu dziecka. Jednocześnie w tej trudnej sytuacji uszanowanie emocji rodziców i ich walki o życie dziecka powinno być najwyższym priorytetem.

Uważamy, że gdy chodzi o życie lub śmierć dziecka, pozbawianie rodziców możliwości decydowania jest działaniem niedopuszczalnym. Decyzje muszą zapadać w wyniku porozumienia między lekarzami a rodzicami, a nie konfliktu czy sporu. Postulujemy, aby w podobnych sytuacjach obligatoryjnie uczestniczył w rozmowach między rodzicami a lekarzami mediator a rodzice mieli zagwarantowaną stałą pomoc psychologiczną. Zwracamy się do Ministra Zdrowia o podjęcie odpowiednich działań, które zapobiegną podobnemu potraktowaniu rodziców w przyszłości. Brak zbadania sprawy Szymona, brak odpowiedniej reakcji i wprowadzenia zmian w tym zakresie byłby błędem, który skutkowałby pogłębianiem nieufności rodziców małych dzieci do świata medycznego, zwłaszcza w kontekście obowiązkowego szczepienia, które stanowi tło historii Szymona.

Zarząd Fundacji Rzecznik Praw Rodziców

Warszawa; 24 czerwca 2018 r.

---

Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców wyrosło z akcji społecznej prowadzonej od maja 2008 na rzecz powstrzymania niekorzystnych dla rodzin i dzieci rozwiązań w edukacji. Rodzice i eksperci zaangażowani w akcję działali w sejmie, spotykali się z posłami, uczestniczyli jako strona społeczna w obradach Okrągłego Stołu Edukacyjnego zwołanego przez Prezydenta RP. Protest przyczynił się do zawetowania przez prezydenta ustawy o reformie oświaty, ale nowelizacja została przyjęta przez sejm, wprowadzając m.in. obniżenie wieku szkolnego do lat 6.

Głównym celem Fundacji Rzecznik Praw Rodziców jest reprezentowanie spraw dotyczących rodziców wobec organów władzy i w przestrzeni publicznej, w tym wpływanie na instytucje i ustawodawstwo, aby działały z pożytkiem dla rodziców, oraz działanie na rzecz zwiększenia roli rodziców w życiu publicznym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uwaga na upały nad Polską

2019-06-25 08:01

na podst. IMGW

Jak informuje IMGW Europa Centralna i Wschodnia jest pod wpływem wyżu znad Zatoki Fińskiej, Nad Polską wciąż utrzymuje się ciepłe i suche powietrze napływające z południowego zachodu. Największe upały zapowiadane są na jutro, kiedy na zachodzie i południu temperatura powietrza miejscami wzrośnie do około 35°C. Jeszcze cieplej będzie na zachodzie Europy.

juliaorige/pixabay.com

W środę temperatura maksymalna wyniesie od 28 st. na Suwalszczyźnie i Podhalu, około 32 st. w centrum, do 35 st. na Dolnym Śląsku, lokalnie na wybrzeżu około 26 st. W czasie burz możliwe porywy wiatru do 65 km/h.

Fala upału będzie dość krótkotrwała, ponieważ już w nocy z środy na czwartek i w czwartek od północnego zachodu przemieszczał się będzie front chłodny, za którym napłynie chłodniejsze powietrze. W czwartek upał utrzyma się na południu Polski, gdzie temperatura powietrza wyniesie do 32°C. Z przemieszczaniem się frontu związane będą burze. Kolejne dni będą chłodniejsze, powrót upału możliwy jest w niedziele na zachodzie Polski.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zaleca, aby w związku z upałami ograniczyć przebywanie w pełnym słońcu, pić dużo niegazowanej wody, nie wychodzić - jeśli nie ma takiej potrzeby - z domu oraz unikać wysiłku fizycznego i picia alkoholu, który odwadnia organizm. Należy też pamiętać o noszeniu nakrycia głowy.

Podczas upałów nie można zostawiać dzieci w zamkniętym samochodzie. W razie wystąpienia objawów przegrzania organizmu - przyśpieszonego oddechu, temperatury, nudności, zawrotów głowy lub dreszczy - należy szukać pomocy, dzwoniąc na numery alarmowe 112 lub 999. Bez opieki w autach nie powinno się zostawiać również zwierząt.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem