Reklama

Dzieci Kielecczyzny – świadkowie Zagłady, uczestnicy pomocy

Oblicza Sprawiedliwych

2019-01-08 12:01

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 2/2019, str. I

T.D.
Zburzone przez Niemców krematoria w Auschwitz Birkenau

Auschwitz – niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i ośrodek Zagłady – stał się międzynarodowym symbolem. Rocznicę jego wyzwolenia, 27 stycznia, Organizacja Narodów Zjednoczonych ustanowiła Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu

W Auschwitz byli więzieni i mordowani obywatele niemal wszystkich krajów Europy okupowanych przez Niemców, w zdecydowanej większości Żydzi. Ponad 1,1 mln osób nie doczekało wolności. Zginęli w największej z hitlerowskich fabryk śmierci. Świadkami i ofiarami zbrodni były dzieci, polskie i żydowskie. Najmłodsi członkowie polskich rodzin byli także zaangażowani w pomoc żydowskim sąsiadom.

Z uczniowskich wypracowań

Zbiór Inspektorat Szkolny Kielce, zawierający wypracowania, jest zachowany w Archiwum Kieleckim.

Pisze Genowefa Kołodziejówna, kl. IV a, szkoła powszechna w Niewachlowie, 10 listopada1946 r.: „Kiedy hordy niemieckie wkroczyły i zalały ziemie polskie, Polacy stali się bezsilni i bezbronni. Nie mieli siły oprzeć się strasznej nawale niemieckiej. Na każdym kroku mścili się na Polakach. Na każdym kroku z lat ich panowania u nas pełno mogił i krzyży. W mogiłach tych leżą pomordowani Polacy. Często w tych mogiłach leży wielu ludzi, mężczyzn kobiet, dzieci nawet. Mogiły te świadczą, jak nas Niemcy mordowali, jak znęcali się nad nami, jak strasznie dużo zginęło Polaków. W Niewachlowie pod lasem jest mogiła 5-ciu zamordowanych Polaków, a pojedynczych mogił pełno wszędzie, na polu, przy drodze, Żyda koło mostu, w lesie (...)”.

Reklama

Z pamiętnika Dawida Rubinowicza – żydowskiego chłopca. Pamiętnik był pisany w czasie wojny w Bielinach i w getcie Bodzentynie: 10 lipca 1941 r. „Nadszedł czas bardzo ciężki. Trudno przeżyć każdą godzinę. Zawsze mieliśmy trochę zapasów żywnościowych chociaż na miesiąc, a teraz jest trudno kupić na jeden dzień żywności. Nie ma dnia, żeby ktoś nie chodził po prośbie, kto tylko przyjdzie, nic nie chce, jak co zjeść, co teraz jest najtrudniejsze”.

22 maja 1942 rok: „Będąc na modlitwie zrobiło mi się bardzo [tęskno] do tatusia. Zobaczyłem jak insze dzieci stoją przy ojcu, a co nie wiedzą przy modlitwie to im ojciec pokaże, a mnie kto pokaże… jeden Pan Bóg żeby mi dał dobrą myśl, żebym szedł dobrą drogą… Jeszcze mi nigdy nie było tak przykro jak dziś przy modlitwie, kiedy mi miało być tak przykro? Żeby Bóg dał, aby tatuś wkrótce przyjechał zdrowo”.

Problematyczny wiek

Sonya Weinfeld złożyła wniosek do Instytutu Yad Vashem o przyznanie rodzinie Stolarskich Medalu Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. W dokumentacji imiennie wyszczególniła wszystkich członków rodziny, jednak ostatecznie odznaczono tylko Marię Stolarską (8 marca 1987 r.), gdyż uznano, że dzieci nie znały zagrożeń wynikających z niesienia pomocy Żydom, ponieważ ich działania nie były świadome. W domu Marii Stolarskiej w Młodzawach k. Pińczowa mieszkało kilka rodzin, m.in. Lewkowiczowie, którzy byli ich sąsiadami (dwie dziewczyny i jeden młody mężczyzna), sześcioosobowa rodzina Fiszlów, bratowa pani Marii Stolarskiej (żona Andrzeja Mącznika), która była Żydówką, Sonya Weinfeld (z domu Ślama) z trzema braćmi i Gustaw Weinfeld. Pani Maria chciała przyjąć jeszcze koleżankę swych dzieci Henię Lewkowicz, ale nie pozwoliła na to ciężka sytuacja materialna. Sonya Weinfeld trafiła do domu państwa Stolarskich w 1942 r. Maria wraz z pięciorgiem dzieci: Stefanią, Józefem, Janem, Tadeuszem i Stanisławem prowadziła gospodarstwo rolne o powierzchni ok. 3 hektarów. Żydzi ukrywali się w komorze wykopanej pod ziemią. Trzeba było dostarczać im jedzenie i wodę, wynosić nieczystości, wyprać odzież tak, aby nikt o tym nie wiedział. Tym zajmowały się również dzieci Stolarskich, które mimo młodego wieku wykazały się ogromną odpowiedzialnością i odwagą. Uważnie strzegły rodzinnej tajemnicy. Nawet najbliżsi znajomi o niczym nie wiedzieli. Niebezpieczeństwo było ogromne zwłaszcza, że tuż obok, w tym samym domu znajdowała się niemiecka łaźnia i mieszkanie niemieckiego oficera. Stolarscy przechowywali Żydów przez 2,5 roku.

Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku mężczyzny o nazwisku Marian Bania. Medal nie został mu przyznany ze względu na młody wiek, a jego ojcu dlatego, iż wykazywał rezerwę i niechęć wobec przyjęcia pod swój dach grupy Żydów. Jego żona Zofia Bania pomagała Franciszce i Izraelowi Rubinkom z Pińczowa. Marian Bania nie był zachwycony „gośćmi”. – Ale nigdy nas nie zdradził – wyznają Rubinkowie. Życie ocalił im także synek Baniów, 6-letni Marian. Kiedy pewnej nocy do chaty przyszli Niemcy i rozłożyli się na spanie, Żydzi ukryli się w piecu. Izrael był chory i kaszlał, a Marian leżąc koło pieca całą noc „zanosił się od kaszlu”. – „Bardzo się bałem, żeby Niemcy nie usłyszeli odgłosów wydostających się z piwnicy. Byłem tego świadomy, że wszyscy możemy zginąć. Moja matka często mi mówiła, że jest ze mnie dumna” – wspomina Marian Bania, syn odznaczonej.

Jurek po latach

„Moje wspomnienia sięgają aż 1943 r. Mogę powiedzieć, że byli wspaniałymi ciepłymi ludźmi i czułem się u nich jak członek rodziny otoczony miłością”– napisał po latach Jurek. Kiedy w 1945 r. Sylwia Kaiser odnalazła swoje dziecko, nastąpiły trudne chwile. „Kiedy pokazałam list (od Stanisława Włodka, który wyjaśniał, kim dla Jurka jest jego okazicielka) pani Kowalik… – ona się załamała. Zaczęła płakać i powiedziała, że wychowała go jak własnego syna i że nie może go oddać. Miałam szczęście, że była to uczciwa kobieta, która rozumiała mój ból. Rozdzielenie było bardzo trudne dla nas wszystkich, wszyscy płakaliśmy” – wspominała Sylwia Kaiser.

Stanisław i Jadwiga Włodek mieszkali z synami we wsi Węgleszyn koło Jędrzejowa. Stanisław był nauczycielem, w czasie wojny walczył w Armii Krajowej. W pobliskiej Lipnicy znajdował się obóz pracy dla Żydów, w którym przebywali Bernard i Sylwia Kaiserowie z synem Jurkiem urodzonym 1940 r. W obozie dowiedzieli się, że w pobliskiej wsi jest rodzina, która zgodzi się przechować żydowskie dziecko. W 1941 r. skontaktowali się ze Stanisławem Włodkiem i przekazali mu chłopca. Podczas rewizji w domu Włodków, Niemcy znaleźli odbiornik radiowy. Stanisława nie było w domu. Jadwigę Włodek aresztowała żandarmeria i 1942 r. wysłała do obozu w Oświęcimiu, gdzie zmarła kilka miesięcy później. Jurkiem, po aresztowaniu Jadwigi przez kilka tygodni opiekowali się jej synowie Janusz i Krystyn oraz zaprzyjaźniona rodzina Łysków. Stanisław, nie mogąc zająć się chłopcem i z obawy przed dekonspiracją dziecka, oddał go swojej siostrze Teofili Kowalik zamieszkałej w Przyłęku koło Włoszczowy. To właśnie ona wychowała go – i pokochała, jak syna. A potem oddała biologicznej matce.

Historii, podobnych do wydarzeń widzianych i opisanych oczami dzieci, jest zapewne bardzo dużo. Na jakiekolwiek upamiętnienie ma prawo oczekiwać wiele tysięcy Polaków, którzy zapewne nigdy nie znajdą się wśród uhonorowanych tytułem Sprawiedliwy Wśród Nardów Świata. Bardzo wiele świadectw Żydów, którzy przeżyli mówi o tym, że na ich drodze stanęło wiele osób. Gdyby choć jedno ogniwo tego łańcucha zostało przerwane, ukrywana osoba nie przeżyłaby wojny. Źródła potwierdzają, że w ukrycie jednej rodziny żydowskiej było zazwyczaj zaangażowanych bardzo dużo ludzi. Niezależnie od tego, kto był formalnie odpowiedzialny za prowadzenie gospodarstwa, odpowiedzialność spadała na całą rodzinę – także i na dzieci.

Dziękuję za materiały i pomoc Ewie Kołomańskiej z Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskiej w Michniowie.

Tagi:
Auschwitz

Kielce: cenne listy więźniów obozów koncentracyjnych trafiły do konserwacji

2019-10-07 20:05

dziar / Kielce (KAI)

Unikatowe eksponaty – listy pisane przez więźniów obozów koncentracyjnych z Auschwitz-Birkenau i Gross-Rosen oraz jeden papierowy ubiór pracownika przymusowego ze skarżyskiej fabryki HASAG, Muzeum Wsi Kieleckiej przekazało konserwatorom z Wrocławia celem koniecznej renowacji. Wrócą do macierzystej placówki przed świętami Bożego Narodzenia.

Mazur/episkopat.pl
Auschwitz-Birkenau

Listy będą wyeksponowane w Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich w Michniowie. Listy zostały napisane przez osoby pochodzące z Kielecczyzny w latach 1942-1944 i stanowią cenne źródło dla historyków II wojny światowej.

Jak podkreśla Beata Ryń z Muzeum Wsi Kieleckiej, organu prowadzącego mauzoleum, eksponaty mają dużą wartość naukową, koniecznie należy je zachować, a papier jest materiałem nietrwałym, stąd pilna była renowacja.

- Są obecnie w bardzo złym stanie. Ze względu na ich wielką wartość, wymagały przeprowadzenia niezwłocznych prac konserwatorskich. Dlatego Muzeum Wsi Kieleckiej aplikowało o dofinansowanie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Wspieranie działań muzealnych” i uzyskało na ten cel kwotę ponad 23 tys. zł – wyjaśnia Beata Ryń. Całkowita wartość projektu wynosi niemal 29 tys. zł.

Za absolutny unikat należy uznać strój ze skarżyskiej fabryki HASAG, który został wykonany z krótkowłóknistego papieru, barwionego po wytkaniu. Składa się z koszuli i spodni. To jedyny tego typu kompletny ubiór zachowany w kolekcji muzealnej w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Żeganamy prof. Jana Szyszko

2019-10-16 12:37

wpolityce.pl

Odszedł jeden z najlepszych lekarzy naszej przyrody, który kochał polską ziemię służąc Ojczyźnie swoją wiedzą, doświadczeniem i oddaniem. Był wierny Bogu i ludziom. Będzie nam ciebie brakowało - tak wspominano śp. prof. Jana Szyszki, byłego ministra środowiska, profesora nauk leśnych, polityka Prawa i Sprawiedliwości. Prof. Szyszko zmarł nagle tydzień temu w wieku 75 lat.

Krzysztof Sitkowski/KPRP
Zobacz zdjęcia: Pogrzeb prof. Jana Szyszko

Krzysztof Sitkowki/KPPR

W uroczystościach pogrzebowych, które odbyły się w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Starej Miłosnej wzięli udział najwyżsi przedstawiciele państwa na czele z prezydentem Andrzejem Dudą oraz premierem rządu RP. Mateuszem Morawieckim i prezesem Prawa i Sprawiedliwości, Jarosławem Kaczyńskim. Mszy św. przewodniczył abp Sławoj Leszek Głódź, zaś homilię wygłosił biskup senior diecezji drohiczyńskiej Antoni Dydycz. Liturgię koncelebrowało dziesięciu biskupów.

MK

- Kończąc swoją ziemską wędrówkę, zmierzasz do „Domu Naszego Ojca”, który jest domem miłości, pokoju i wiecznej radości. Poprzez naszą wspólną modlitwę chcemy do wieńca twojego życia dołożyć coś od siebie – powiedział witając zgromadzonych biskup diecezji warszawsko-praskiej Romuald Kamiński.

W homilii bp Antoni Pacyfik Dydycz podkreślił wkład zmarłego profesora w troskę o polską przyrodę. Zwrócił uwagę, że u podstaw podejmowanych przez niego wysiłków leżała głęboka wiara w Boga, miłość do tego co stworzone oraz szacunek dla dziedzictwa narodowego i rodzimej kultury.

- Mimo licznych trudności, nie traciłeś spokoju pamiętając słowa psalmu 116, w którym czytamy: „Ufność miałem nawet wtedy, gdy mówiłem jestem w wielkim ucisku”. Do wszystkiego podchodziłeś z wielkim spokojem. To głębokie przekonanie, a w istocie twoja wiara towarzyszyły ci przez całe twoje życie. Zawsze byłeś pogodny, niezależenie od różnego rodzaju sytuacji, nawet tych najmniej ciekawych, oczekując na Boże błogosławieństwo we wszystkich okolicznościach kolejnych etapów twojego życia – powiedział bp Dydycz.

Krzysztof Sitkowki/KPPR

Zwrócił też uwagę na wkład zmarłego profesora w dziedzinie nauki, gospodarki i polityki. – Zabiegał, by cała jego praca, nauka i poświęcenie służyły rodzinie, a potem wszystkim z którymi spotykał się w swoim bogatym życiu. Bliskie były mu słowa „Polak chociaż stąd miedzy narodami słynny, że bardziej niźli życie kocha kraj rodzinny. Gotów puścić się w kraje świata w nędzy i poniewierce przeżyć długie lata walcząc z ludźmi i z losem póki mu wśród burzy przyświeca ta nadzieja, że Ojczyźnie służy” - powiedział duchowny. Podkreślił, że trudności poprzedniego systemu profesor przeszedłeś bez strat moralnych i duchowych. Wspomniał o zorganizowanej przez zmarłego Międzynarodowej Konferencji Zrównoważony Rozwój w świetle encykliki papieża Franciszka Laudato Si”. Papieska Akademia Nauk przyznała mu nagrodę „Nauka dla Pokoju” – przypomniał bp Dydycz.

Powiedział, że troska śp. prof. Szyszko o Ojczyznę wyrażała się w propagowaniu takich postaw i takich porządków, które zabezpieczałyby ład w przyrodzie, a porządek w ludzkim życiu. - Z tego względu miałeś czas na spotkania z wychowankami, by ich umacniać w trosce o bezpieczeństwo ludzi oraz całej natury stworzonej – zwrócił uwagę biskup.

Zaznaczył, że szczególne miejsce w sercu i działalności profesora zajmowała Puszcza Białowieska. – Z odwagą, kompetencją, pasją i poświeceniem ratował ją przed katastrofą mając świadomość, że nie da się jej niczym innym zastąpić. Niestety, przy tej okazji wiele nacierpiał się bez powodu – powiedział kaznodzieja.

Podczas uroczystości pogrzebowych śp. Jan Szyszko został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Jego ciało spocznie na miejscowym cmentarzu parafialnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielone światło dla Brexitu

2019-10-17 19:21

wPolityce.pl / ems/PAP

Pixabay.com
Klamka zapadła! Unijna „27” dała zielone światło dla umowy ws. brexitu. Przywódcy wezwali Komisję Europejską, Parlament Europejski i Radę UE do podjęcia koniecznych kroków, by zapewnić, że porozumienie będzie mogło wejść w życie 1 listopada 2019 roku. Rada Europejska w formacie 27 zakończona. Konkluzje przyjęte - napisał na Twitterze Preben Aamann, rzecznik prasowy szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem