Reklama

Życie oddane Bogu – zanurzone w świat

2019-01-23 11:50

Ks. Adam Lechwar
Edycja sandomierska 4/2019, str. IV

Ks. Adam Stachowicz
Ubiegłoroczne spotkanie osób konsekrowanych na Świętym Krzyżu. Przewodniczył mu bp Jacek Kiciński CMF, przewodniczący Komisji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszenia Życia Apostolskiego Konferencji

„Moja córka chce wstąpić do zakonu, nie bardzo wiem, jak mam zareagować. W głębi duszy jest mi żal jej młodych lat, macierzyństwa, które ją czeka, nie wiem, czy mam prawo próbować wpłynąć na zmianę jej decyzji”. Czy ktoś z was był w podobnej sytuacji?

A oto fragment dyskusji na: forum.interia.pl/moja-corka-chce-wstapic-do-zakonu: „Jeżeli faktycznie jesteś jej matką, to masz w XXI wieku moralny obowiązek ratowania swojej córki, dbania o jej szczęście aktualne i przyszłe. Jeżeli ty jej nie zdołasz pomóc, to może uda się to jakiemuś terapeucie. Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że decyzja o wstąpieniu do zakonu najczęściej nie wynika wcale z pobudek religijnych. Zastanów się, co stało się w jej życiu, że chce podjąć tak koszmarną decyzję. Ty również zgłoś się do terapeuty, porozmawiaj z nim i sama dowiedz się, w jak dużym stopniu przyczyniłaś się do decyzji podjętej przez twoją córkę”.

I kolejny z tego forum: „Moja droga, samo wstąpienie do zakonu nie kończy jeszcze jej świeckiego życia. Jeśli ma prawdziwe powołanie, i tak cię nie posłucha, jeśli nie, to szybko stamtąd ucieknie. Ma 8 lat na ostateczną decyzję. Dopiero po tym czasie są śluby wieczyste. Daj córce prawo wyboru i uszanuj ten wybór. Przeżyłam kiedyś to samo – moja córka po maturze oznajmiła mi, że wstąpi do zakonu. Byłam jeszcze w tej sytuacji, że wybrała zakon włoski i pojechała w świat daleko od domu, a ja szalałam z tęsknoty. Dzisiaj jest już po ślubach wieczystych (były w listopadzie 2008 r.) i wyobraź sobie, że jest naprawdę szczęśliwa! Miałam okazję to obserwować, bo byłam tam kilka razy na wakacjach. Jestem spokojna o jej wybór. Wiem, że znalazła swoje miejsce na ziemi. Życzę ci tego samego – pozdrawiam”.

Bóg powołuje – człowiek odpowiada

Realizm powyższego zapisu jest bardzo charakterystyczny dla współczesnego człowieka. Myśli on czasami, że głębokie życie duchowe w XXI wieku jest swoistym zagubieniem, absurdem czy wręcz drogą do zatraty, z którego trzeba ratować własne dziecko, a może i siebie. Dlatego lepiej zebrać myśli i siły z dala od Boga; nie na modlitwie, pogłębionej medytacji, ale w prostym odwołaniu do doświadczeń innych, na odległym od nadprzyrodzoności forum, by znaleźć gotową formę obrony przed Bogiem i Jego interwencjami w ten świat.

Reklama

Równocześnie jest świadectwem mocy Pana Boga. On niezależnie od epoki – wielkiej prostoty zgodnej z naturą czy wysokiej myśli technicznej – objawia swoją dobroć i miłość do człowieka, którego cierpliwie szuka, przekonuje do siebie i zbawia. Uszczęśliwia swe stworzenie już tu na ziemi, co jest zapowiedzią wiecznej przyjaźni i bliskości z nim. Człowiek jest w zamyśle Bożym wezwany do rzeczywistości, w której, ani się żenić nie będzie, ani za mąż wychodzić, lecz będzie jak anioł Boży w niebie (por. Mt 22,30). Śluby, które realizują członkowie instytutów życia zakonnego – czystości, ubóstwa i posłuszeństwa – są realizacją rad ewangelicznych, które Pan Jezus zostawił swoim uczniom. Ogłosił je przede wszystkim własnym życiem czystym i opanowanym, ubogim w środki materialne oraz posłusznym Ojcu. Manifestacja tej postawy w świecie ma być objawiana przez cały lud Boży. Każdy ochrzczony człowiek ma powinność naśladowania swego Mistrza i upodabniania się do niego w sposób możliwy do spełnienia w każdym stanie i okolicznościach życia. Dzieje się to przez opanowanie własnej zmysłowości w dziedzinie intymnej przed zawarciem małżeństwa i w koniecznej wstrzemięźliwości w trakcie jego trwania. Przejawia się w umiejętnym dystansie do posiadania rzeczy materialnych i pieniędzy, w umiejętnym dzieleniu się nimi z potrzebującymi. W końcu w postawie poddania się sobie nawzajem w relacjach małżeńskich dla większego dobra osobistego, rodzinnej wspólnoty, czy w relacjach rodzinnych, okazując uległość rodzicom, czy również przyjmując wolę przełożonych postawionych nad jakąś grupą ludzi.

Ma to być wspólne szukanie wypełnienia woli Boga objawionej w naturze stworzenia albo w przykazaniach. Dobry Ojciec i Stworzyciel zawsze pobudzał ludzi mocą swojego Ducha Świętego, którzy w sposób szczególny wybierali Boga jako wyjątkowy przedmiot swojej miłości. Podejmowali oni staranie radykalnego zdystansowania się do świata i przeciwstawienia trzem pożądliwościom działającym w uszkodzonej przez grzech pierworodny naturze ludzkiej, a więc: pożądliwości oczu, pożądliwości ciała i pysze żywota (por. 1 J 2,16). Tak w formach życia pustelniczego, jak i zakonnego ludzie szukający doskonałości przeciwstawiali tym pożądliwościom postawę czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Bohaterowie wiary i święci stawali się w ten sposób zwiastunami wypełnienia obietnicy przyszłego wieku (por. Hbr 6,5).

Nasze osoby konsekrowane

W obecnych granicach naszej dwustuletniej diecezji mamy dziewięć zakonów męskich. Bracia Mniejsi Bernardyni mają swój dom w Opatowie, a Bracia Mniejsi Kapucyni ulokowali się w Stalowej Woli. Zakon Kaznodziejski Ojców Dominikanów ma dwa klasztory w Sandomierzu i Tarnobrzegu. Zakon Przenajświętszej Trójcy, czyli Ojcowie Trynitarze, mają swój klasztor w Budziskach. Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego – Sercanów mają dwie siedziby w Ostrowcu Świętokrzyskim i Chmielowie w pobliżu Ostrowca. Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej zajmuje klasztor na Świętym Krzyżu. Zgromadzenie Księży Pallotynów ma swój dom w Sandomierzu, a Zgromadzenie Księży Świętego Michała Archanioła – Michalici żyją w Stalowej Woli i w Nowej Słupi. W końcu Zgromadzenie Księży Zmartwychwstania Pańskiego – Zmartwychwstańców posiadą swą placówkę w Sulisławicach.

Wszystkie zgromadzenia zakonne męskie prowadzą parafie. Dominikanie, Zmartwychwstańcy i Oblaci ponadto są kustoszami sanktuariów maryjnych i Krzyża Świętego. Wnoszą w życie diecezji właściwe sobie style duszpasterskie i emanują życiem wspólnotowym.

Żeńskich zgromadzeń zakonnych jest znacznie więcej bo aż 20. Należą do nich: Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej – Służebniczki Dębickie, które prowadzą 5 domów: Grębów, Nisko, Ostrowiec Świętokrzyski, Rudnik nad Sanem, Stalowa Wola; Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Niepokalanie Poczętej – Służebniczki Starowiejskie mają w naszej diecezji również 5 placówek: Baranów Sandomierski, Majdan Królewski, Tarnobrzeg-Mokrzyszów i dwa inne domy w Tarnobrzegu; Zgromadzenie Sióstr Zakonu Świętego Dominika – Dominikanki prowadzą dwa Domy w Tarnobrzegu-Wielowsi oraz w Bielinach; Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia Świętego Wincentego a Paulo – Szarytki prowadzą domy w Kobylanach, Opatowie, Kurozwękach i Sandomierzu; Wspólnota Niepokalanej Matki Wielkiego Zawierzenia ma swą placówkę w Antoniowie, a w Pysznicy osiedliły się Siostry Serafitki – Zgromadzenie córek Matki Bożej Bolesnej; Zgromadzenie Sióstr Opatrzności Bożej – Opatrznościanki pracują w Janowie Lubelskim i w Irenie k. Zaklikowa; Zgromadzenie Sióstr Najświętszego Imienia Jezus (bezhabitowe) ma swoje domy w Klimontowie i Sandomierzu; Zgromadzenie Sióstr Świętej Jadwigi Królowej Służebnic Chrystusa Obecnego – Jadwiżanki Wawelskie prowadzą dwa domy w Sandomierzu oraz dom w Zawichoście; Zgromadzenie Sióstr Świętego Józefa – Józefitki ma dom w Zaklikowie, a Zgromadzenie Sióstr Służebnic Niepokalanej Panny Maryi w Janowie Lubelskim.

W Ostrowcu Świętokrzyskim trzy domy prowadzi Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Zgromadzenie Córek Świętego Franciszka Serafickiego – Córki Świętego Franciszka w Sandomierzu posiadają Dom Generalny i jedną placówkę. Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Apostolstwa Katolickiego – Pallotynki prowadzą dom w Rudniku nad Sanem. Zgromadzenie Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej – Służki (niehabitowe) posiadają w Sandomierzu Dom Prowincjalny i sześć innych domów, a poza tym placówki w Czyżowie Szlacheckim, Ostrowcu Świętokrzyskim. W Gorzycach pracuje Zgromadzenie Sióstr Świętej Rodziny z Bordeaux – Siostry Świętej Rodziny, a w Jastkowicach Wspólnota Niepokalanej Oblubienicy Ducha Świętego. Zgromadzenie Sióstr od Aniołów prowadzi swój dom w Jeżowem, a siostry Salezjanki Świętych Serc osiedliły się w domu w Rudniku nad Sanem.

Wszystkie wspomniane zgromadzenia określane są mianem czynnych. Oznacza to, że siostry posługują w regularnym duszpasterstwie, wspierając parafie jako zakrystianki, organistki, katechetki, prowadzą kuchnie, np. dla wspólnoty seminaryjnej. Prowadzą też szkoły katolickie w Sandomierzu, domy pomocy społecznej jak w Tarnobrzegu-Mokrzyszowie, Irenie albo w Jeżowem. Przyjmują na rekolekcje, prowadzą ochronki i przedszkola, pracują w Kurii Diecezjalnej w Sandomierzu albo wspierają w przygotowaniu do chrztu św. osoby dorosłe.

W diecezji sandomierskiej funkcjonuje jeden zakon klauzurowy. Jest to Zakon Sióstr Świętej Klary – Klaryski w Sandomierzu.

Świętowanie Bożego wybrania

2 lutego Kościół obchodzi święto Ofiarowania Pańskiego. Cały lud Boży przeżywa w liturgiczny sposób to, co wydarzyło się w świątyni jerozolimskiej, kiedy to Maryja wraz z Józefem ofiarowali Dzieciątko Jezus Bogu Ojcu. W 1997 r. Jan Paweł II właśnie w to święto ustanowił Światowy Dzień Życia Konsekrowanego. Papież dał w ten sposób całemu Kościołowi okazję do głębszej refleksji nad darem życia poświęconego Bogu. Postawa Matki Najświętszej, która ofiaruje Panu Bogu największy dar, jaki otrzymała – Syna, Jezusa Chrystusa, ukazuje mam także figurę złożenia w ofierze siebie. Zakonnicy i zakonnice składają podobną ofiarę z siebie samych w miłości do Chrystusa.

Podkreślił to Jan Paweł II w „Vita consecrata” (nr 1), pisząc: „Ofiarowanie Jezusa staje się wymowną ikoną całkowitego oddania własnego życia dla tych, którzy powołani są, aby odtworzyć w Kościele i w świecie, poprzez rady ewangeliczne «charakterystyczne przymioty Jezusa, dziewictwo, ubóstwo i posłuszeństwo»”.

Dzień ten niech będzie dla nas okazją do uwielbiania Boga za dar tych cennych powołań, wdzięczności siostrom i braciom zakonnym za ich obecność, modlitwę i pracę wśród nas. Niech będzie też okazją wsparcia przez dar serca Sióstr Klarysek – jedynego kontemplacyjnego klasztoru w naszej sandomierskiej diecezji.

Tagi:
Dzień Życia Konsekrowanego

Odbicie światłości Bożej

2019-02-13 07:44

Joanna Kruczyńska
Edycja toruńska 7/2019, str. IV

Kiedy świat zachwyca się najszybszym, najnowszym, najlepszym, oni pochylają się nad powolnym, starszym, ułomnym. Kiedy świat lansuje coraz to bardziej wymyślne mody, oni są autorytetami promującymi prostą codzienność. Ale to właśnie w tej zwyczajnej codzienności młode pokolenie, żyjące w tzw. wirtualu, często nie potrafi się odnaleźć

Joanna Kruczyńska

Osoby konsekrowane, ich życie i posługa, są mało zauważane i doceniane. Siostry zakonne pracujące w domach opieki, wykonują zwykłe czynności: gotują i karmią, piorą i ubierają, sprzątają i dbają. Mało to spektakularne, ale tym, dla których to robią, niezbędne do życia. Ojcowie i bracia zakonni prowadzą ośrodki dla tzw. trudnej młodzieży, bo tym młodym trud sprawia odnalezienie się w społeczeństwie, życie według jego norm. Osoby konsekrowane siłę znajdują w modlitwie, a siły tej trzeba im wiele, bo normalna codzienność czasem sprawia najwięcej problemów.

Tylko jeden dzień

W kalendarzu liturgicznym 2 lutego obchodzony jest Światowy Dzień Życia Konsekrowanego. W ten jeden dzień w roku osoby konsekrowane zbierają się na wspólnej modlitwie. Tego dnia role się odwracają. To konsekrowani są doceniani. W jednym miejscu można zobaczyć mnogość welonów i habitów zakonnych odzwierciedlających różnorodność ich charyzmatów. W ich stronę kierowane są słowa podziękowania, ale jednocześnie stawiane są kolejne wyzwania, z których najbardziej aktualnym jest, by parafie i domy zakonne były jeszcze bardziej otwarte na młodych. Ukazywanie kierunku działania w dniu, w którym należy świętować, jest wyraźnym podkreśleniem powołania do służby i do bycia dla drugiego człowieka.

Uprawnienia przewodnickie

W diecezji toruńskiej w tym roku takie spotkanie odbyło się w sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Toruniu. Eucharystii przewodniczył i słowo Boże wygłosił bp Wiesław Śmigiel. W skierowanym do osób konsekrowanych słowie bp Wiesław podkreślał z mocą, że Pan Bóg ich powołał, by ukazywali światu Królestwo Niebieskie; by byli przewodnikami, autorytetami. Mają ku temu szczególne predyspozycje, gdyż są żywym znakiem możliwości wyboru i podjęcia decyzji na całe życie. Jest to istotne, gdyż współczesna zmienność i relatywizm utrudniają osiągnięcie tak potrzebnej człowiekowi stabilizacji i wyzwalają lęk przed podejmowaniem wiążących decyzji, co wyraźnie widać w odkładaniu decyzji o ślubie. – Czasem owo „później” staje się stylem życia – zauważył bp Wiesław. Stąd też osoby konsekrowane mogą pokazać młodym, że „decyzje na całe życie dają szczęście, a najwięcej łez rodzi się z tymczasowości”. Nawiązując do zakończonego w Panamie spotkania młodych z papieżem Franciszkiem, kaznodzieja podkreślił: – Z Panamy płynie apel, by nasze parafie, domy zakonne, klasztory, były jeszcze bardziej otwarte na ludzi młodych.

Ludzie z krwi i kości

Bóg wie, że aby dać człowiekowi poczucie zrozumienia, musi On działać przez drugiego człowieka i dlatego Bóg stał się człowiekiem, by nas zbawić. – Jedynym lekarstwem na trudności na drodze powołania jest Jezus spotkany w sakramencie spowiedzi czy rekolekcjach. Nie wolno nam naszymi problemami obciążać innych i być dla nich zgorszeniem – mówił do konsekrowanych bp Śmigiel. – Nie należy deptać trzciny nadłamanej i zniechęcać swoimi problemami tego, który jest na drodze do świętości. Ludzie pragną, i mają do tego prawo, widzieć w nas odbicie Bożej światłości – zaznaczał kaznodzieja, stawiając tym samym wobec konsekrowanych wymagania wyższe niż wobec świeckich. Przewodnik duchowy bowiem, tak jak ten wiodący po górskich szlakach, musi nieustannie pracować nad kondycją i rozwijać swoje możliwości, by prowadząc, nie okazywać zwątpienia, ale dawać poczucie pewności i bezpieczeństwa.

Transakcja wiązana

Osoby konsekrowane to nie maszyny z niewyczerpywalną mocą, choć niejeden pewnie chciałby w siostrze zakonnej czy kapłanie widzieć takie swoiste duchowe perpetuum mobile. Źródłem ich mocy jest Ten, który ich powołał, a codzienna modlitwa konsekrowanych jest czerpaniem z owego Źródła. Uroczystym potwierdzeniem i wyrażeniem gotowości do dalszej służby oraz umocnieniem w powołaniu jest obrzęd odnowienia przyrzeczeń zakonnych tradycyjnie odbywający się 2 lutego. Dziękując konsekrowanym za ich wytrwałość, bp Wiesław jednocześnie prosił wszystkich zebranych w toruńskim sanktuarium o modlitwę za osoby konsekrowane oraz o nowe powołania do życia zakonnego i kapłańskiego. Modlitwa za konsekrowanych, nie tylko w dniu ich święta, to współudział w ich powołaniu i kształtowaniu duchowych przewodników, których ciepła, ludzka, pomocna dłoń każdemu może być kiedyś potrzebna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przewodniczący Episkopatu w 38. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego: módlmy się o trwały pokój w naszej ojczyźnie

2019-12-13 10:45

BPKEP / Warszawa (KAI)

Lata restrykcji i niszczenia tego, co najbardziej polskie, doprowadziły do tragicznego dnia jakim był 13 grudnia 1981 roku – podkreślił abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w 38. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.

BP KEP
Abp Stanisław Gądecki

W piątek 13 grudnia przypada 38. rocznica stanu wojennego. Tego dnia w Kościele w Polsce obchodzimy dzień modlitw za ofiary tego czasu. Znakiem pamięci o tych tragicznych wydarzeniach będzie zapalenie świecy w oknie o godz. 19.30 i modlitwa za ofiary stanu wojennego.

Przewodniczący Episkopatu przypomina 13 grudnia, że wolność dla Polaków zawsze była wartością fundamentalną. „Nasi rodacy bronili jej za cenę życia, znosząc cierpienie, rozdzielenie z rodziną i ojczyzną” - zaznaczył abp Gądecki.

Arcybiskup przypomniał też o roli, jaką na drodze ku wolności odegrał papież Polak. Podkreślił: „Święty Jan Paweł II modlił się wtedy i prosił, aby nie doszło do bratobójczej walki i rozlewu krwi. Przypominał, nam, abyśmy zachowali ufność Matce Bożej – naszej Opiekunce i Wspomożycielce. Mówił: +Nie może być przelana polska krew, bo zbyt wiele jej wylano, zwłaszcza w czasie ostatniej wojny+”.

Abp Stanisław Gądecki poprosił też o modlitwę za wszystkie ofiary stanu wojennego. Zaznaczył: „Pamiętając o słowach św. Jana Pawła II, o ofiarach pacyfikacji kopalni „Wujek”, o wielu anonimowych ofiarach stanu wojennego i kapłanach, którzy tak jak błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko, uczyli jak zło dobrem zwyciężać, módlmy się o trwały pokój w naszej ojczyźnie”.

Przewodniczący Episkopatu powiedział również: „U progu beatyfikacji Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego i 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II pamiętajmy o ich wezwaniu, że powinniśmy uczynić wszystko, aby w pokoju budować przyszłość i dobrobyt Polski”.

Na koniec abp Gądecki zachęcił do tego, by dziś wieczorem w naszych oknach postawić zapalone świece. Powiedział: „Na znak naszej solidarności i pamięci o tragicznych wydarzeniach z 13 grudnia 1981 roku – wzorem św. Jana Pawła II – zapalmy w naszych oknach świecę, która upamiętni bolesne wydarzenia sprzed 38 lat”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem