Reklama

Profesjonalnie i rodzinnie

2019-01-23 11:50

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 4/2019, str. VI

Piotr Lorenc
Zespół Diecezjalnego Ośrodka Adopcyjnego

To był doskonale przygotowany dzień otwarty Diecezjalnego Ośrodka Adopcyjnego (DOA) w Sosnowcu. Zwłaszcza, że sprawa dotyczyła tak wrażliwej i osobistej kwestii jak adopcja. 12 stycznia zespół pracowników ośrodka zajmował się kompleksowo zainteresowanymi parami, odpowiadając na każde pytanie i wyjaśniając skomplikowaną procedurę adopcyjną. Nikt nie wyszedł z ośrodka bez przydatnych informacji, mało tego – przyszli rodzice adopcyjni zostali zmotywowani do dalszych działań.

Pierwsze kroki

Pora na konkrety. Jak wygląda procedura? Otóż kandydaci, którzy trafiają do ośrodka, pierwszą rozmowę odbywają zwykle z dyrektorem Diecezjalnego Centrum Służby Rodzinie i Życiu, w ramach którego działa Diecezjalny Ośrodek Adopcyjny. Dyrektor zbiera podstawowe dane, wyjaśnia zawiłości prawne i uprzedza, że czas i cierpliwość to dwa podstawowe wyznaczniki działań, których właśnie zamierzają się podjąć. Następnie w ośrodku przeprowadzany jest wywiad, w którym – podczas swobodnej rozmowy – kandydaci opowiadają o sobie, swojej pracy, czasie wolnym, oczekiwaniach i obawach wobec procesu adopcji dziecka, na które czekają. Kolejnym etapem są badania psychologiczne. Ich celem jest poznanie sposobu funkcjonowania małżonków, profilu osobowości, motywacji do przysposobienia czy postaw wobec wychowania. – Po zebraniu wszystkich danych, w kolejnym wywiadzie, tym razem w miejscu zamieszkania kandydatów, kwalifikuje się ich na szkolenie, które ma na celu przygotowanie do podjęcia ról rodzicielskich. Po ukończeniu szkolenia i dokonaniu oceny, sporządza się całościową opinię psychologiczną. Jeśli jest pozytywna, komisja wydaje opinię kwalifikacyjną i poświadcza to odpowiednim dokumentem stwierdzającym, że rodzina jest gotowa na przysposobienie dziecka – wyjaśnia Elżbieta Dziubaty, dyrektor Diecezjalnego Centrum Adopcyjnego w Sosnowcu.

Emocje są ważne

To nie koniec. Po dokonaniu doboru, przedstawieniu kandydatom dziecka, następuje praca z przyszłymi rodzicami podczas spotkań z dzieckiem. Celem spotkań jest nawiązanie więzi emocjonalnej.

Reklama

– Takiej więzi oczywiście nie da się stworzyć podczas 1 czy 2 spotkań, ale tym pierwszym spotkaniom towarzyszą zwykle spore emocje. Po nawiązaniu pozytywnych relacji osobowych i emocjonalnych często też pyta się starsze dzieci czy chcą być w tej rodzinie, czy chcą zostać adoptowane przez tych rodziców i następuje złożenie stosownych dokumentów wraz z wnioskiem o przysposobienie do Wydziału Rodzinnego Sądu Rejonowego. Na wniosek rodziców Sąd może wydać postanowienie o tymczasowym powierzeniu – oznacza to, że dziecko jeszcze przed prawomocnym wyrokiem zawiązującym przysposobienie, może zostać zabrane przez rodziców do domu. 21 dni po wydaniu orzeczenia o przysposobieniu, wyrok staje się prawomocny i w USC miejsca urodzenia dziecka rodzice otrzymują nowy odpis aktu urodzenia – tłumaczy Katarzyna Górczyńska, psycholog z DOA w Sosnowcu.

Trzeba być cierpliwym

Oczekiwanie na dziecko to nie kwestia tygodni czy nawet kilku miesięcy. Cały proces może trwać nawet do 2 lat. Dlaczego tak długo? Otóż większość par zgłaszających się do ośrodków czeka na dziecko bardzo małe: noworodka, niemowlę.

– Sytuacja jest zrozumiała, bo większość z nich chce przeżyć ten czas pierwszych uśmiechów, pierwszych słów, pierwszych kroków. Jednak bardzo często sytuacja takich dzieci jest nieuregulowana prawnie, co powoduje, że nie mogą one zostać zakwalifikowane do adopcji. Czas, który jest potrzebny na uregulowanie sytuacji prawnej, wynika wielokrotnie wcale nie z opieszałości sądów, a zmagań z rodzicami biologicznymi. Ci, często nie wiadomo z jakich powodów, bo raczej nie z rodzicielskiej troski, wnoszą protesty i odwołania, odwiedzając przy tym dziecko raz lub dwa razy w roku, zapominając o urodzinach, świętach, weekendach. To wszystko powoduje, że możliwość ostatecznego zamknięcia sprawy i wydania orzeczenia o pozbawieniu praw rodzicielskich rozciąga się w czasie, zajmuje niekiedy rok lub dwa, a dziecko rośnie – opowiada Elżbieta Dziubaty.

Być przygotowanym

W procesie adopcyjnym pojawia się jeszcze jedna ważna kwestia – szkolenia przyszłych rodziców. W zasadzie każdy z nas wie, jak wychowywać swoje dziecko, jednak w przypadku adopcji jest troszkę inaczej. – Szkolenie często budzi wiele sprzeciwów i dyskusji dotyczących jego celowości i konieczności. Jest jednak obowiązkowym elementem procedur we wszystkich ośrodkach w Polsce, niezależnie od tego, w jakim rytmie one przebiegają. Wynika to z ustawy o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej, która wyraźnie mówi, że zadaniem ośrodka adopcyjnego jest organizowanie i prowadzenie szkoleń dla kandydatów do przysposobienia. Poza tym nikt z nas nie rodzi się z umiejętnościami wychowawczymi. Zostanie rodzicem samo z siebie nie nadaje nam określonych kompetencji. Te powinny być nabywane i rozwijane, nie tylko osobistym doświadczeniem, ale także czerpaniem z wiedzy innych. Przyjęcie dziecka biologicznego nie jest proste, więc proszę sobie wyobrazić jakiej rewolucji dokonuje pojawienie się dziecka niespokrewnionego, obciążonego często poważnym bagażem życiowych doświadczeń, mimo zaledwie 3 lat życia. Na to trzeba być gotowym – wyjaśnia Katarzyna Górczyńska.

Na koniec jedna z ostatnich spraw poruszanych podczas dnia otwartego. Warunki finansowe rodziców adopcyjnych muszą być po prostu odpowiednie do zaspokojenia podstawowych potrzeb dziecka. Ale nie muszą być zbytnio wygórowane.

Podsekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości: nie będzie nigdy naszej zgody na deprawację

2019-10-17 18:06

lk / Warszawa (KAI)

Są zagrożenia związane z rozprzestrzeniającą się ideologią LGBT, czyli mniejszością, która próbuje narzucić swoje poglądy i sposób życia większości. Mogę zapewnić w imieniu całego zespołu ministerstwa sprawiedliwości, że z naszej strony nie ma i nigdy nie będzie zgody na deprawację, instytucjonalizację związków partnerskich czy adopcję dzieci przez związki homoseksualne – powiedział w czwartek Marcin Romanowski, podsekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości podczas konferencji „Małżeństwo jako optymalna forma profilaktyki problemów społecznych”, zorganizowanej przez Fundację Mamy i Taty w Domu Handlowym "Mysia 3" Warszawie.

Brian Jackson/fotolia.com

Przemawiający w zastępstwie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry przedstawiciel resortu podkreślił, że rodzina zapewnia człowiekowi bezpieczeństwo i miłość oraz trwanie wspólnoty, jest siłą pokoleń współczesnych, ale też mądrością pokoleń, które minęły i nadzieją pokoleń, które nadejdą w przyszłości.

Jak stwierdził, w tym obszarze każde pokolenie ma swoje wyzwania, a jedno ze współczesnych wyzwań dotyczy „antykultury rozwodu” a „fałszywie rozumiany indywidualizm i liberalizm wpływa na funkcjonowanie rodziny”.

- Z drugiej strony są też zagrożenia związane z rozprzestrzeniającą się ideologią LGBT, a więc mniejszością, która próbuje narzucić swoje poglądy i sposób życia większości, promując de facto deprawację i antywartości, z którymi musimy się zmagać i im się przeciwstawiać – dodał wiceminister Romanowski.

- Mogę zapewnić w imieniu całego zespołu ministerstwa sprawiedliwości, że z naszej strony niewątpliwie nie będzie i nie ma na to zgody. Od nas będziecie mieli państwo zawsze wsparcie w tych staraniach, aby dbać o rodzinę, o regulacje dotyczące rodziny. Liczymy też na wasze wsparcie, abyśmy wspólnie mogli wspierać rodzinę jako najważniejszą komórkę społeczną i jako siłę pedagogiczną. Na pewno nie będzie nigdy naszej zgody na tę deprawację, którą się proponuje przez funkcjonowanie „Latarników”. Myślę, że nie trzeba tu specjalnie rozwijać tego, że na instytucjonalizację związków partnerskich czy adopcję dzieci przez związki homoseksualne nigdy nie będzie zgody. To jest po prostu kwestia wartości – wyjaśnił.

To, co proponuje ideologia LGBT, to propozycja „nowego człowieka” – mówił dalej przedstawiciel resortu sprawiedliwości. - Nie ma naszej zgody na tego typu zmiany. Wartości, na których nasza tradycja, kultura i społeczeństwo było budowane – tradycja grecka i rzymska oraz chrześcijańskie wartości godności człowieka – to jest system aksjologiczny, który chcemy bronić i o który chcemy się troszczyć – powiedział Marcin Romanowski.

Marek Grabowski, prezes Fundacji Mammy i Taty zaznaczył, że ministerstwo sprawiedliwości jest jednym z głównych ośrodków, który rozumie, jak ważne jest nie tylko zapobieganie temu, co już się wydarzyło w rodzinie, ale też jak ważna jest profilaktyka sytuacji w rodzinie oraz wspieranie rodzin i małżeństw w kryzysie.

Jego zdaniem, do tej pory zapobieganie problemom społecznym w rodzinach niemal nie funkcjonowało w polskiej rzeczywistości, tymczasem właśnie działania profilaktyczne przekładają się nie tylko na dobrobyt ekonomiczny całych rodzin, ale i na osobiste szczęście jednostek, nieprzeliczalne na żadną walutę.

- Zwykło się mówić, że wiara i rodzina to prywatna sprawa, natomiast my staramy się dążyć do tego, aby wyciągnąć pomocną dłoń do tych, którzy mają problem, bo z kryzysem zmaga się każde małżeństwo – mówił o działalności Fundacji Mamy i Taty Marek Grabowski. Dodał, że wprawdzie dzięki programom społecznym poprawiła się w ostatnich latach sytuacja ekonomiczna polskich rodzin, jednak w wielu rodzinach małżonkowie nie radzą sobie z narastającą presją psychiczną związaną z tempem życia i problemami zawodowymi.

Prof. dr hab. Ewa Nowicka-Rusek, antropolog kultury z Uniwersytetu Warszawskiego opowiedziała o różnych modelach rodziny i małżeństwach w kulturach na świecie. Jak stwierdziła, nie istnieje kultura bez jakiejś formy względnie stabilnego lub bardzo stabilnego związku mężczyzny i kobiety. Nie ma też społeczeństw, które nie znałyby takiej wspólnoty społecznej jak rodzina

Człowiek jest zarówno istotą biologiczną, jak i kulturową. To oznacza, że nie byłoby mu łatwo dojść do wieku dojrzałego bez całego systemu opieki, który zaczyna się z chwilą jego przyjścia na świat. Każda kultura ludzka to kultura, w której jednemu człowiekowi jest potrzebny drugi człowiek. Dziecko nie jest w stanie samo się wychować i dojść do momentu usamodzielnienia.

Badaczka kultur rdzennych ludności na obrzeżach Europy i Azji zaznaczyła, że formy opieki realizowanej przez rodzinę może być w różnych społeczeństwach odmienne, ale nie ma takiej kultury, w której by opieka nad dzieckiem małym i dorastającym nie istniała.

Psycholog dr Szymon Grzelak poruszył zagadnienie trwałości małżeństwa w świetle opracowanego przez siebie modelu profilaktyki zintegrowanej. Jego celem jest zapobieganie problemom w relacjach małżeńskich (i szerzej wewnątrzrodzinnych) poprzez analizę wzajemnych zależności między tymi problemami i znalezienie rozwiązań sytuacji kryzysowych.

Grzelak wymienił cztery aspekty współczesnej polskiej racji stanu. Jest to ochrona dzieci przed demoralizacją, duża dzietność, zapobieganie masowej emigracji młodych ludzi oraz trwałość i jakość małżeństw i rodzin.

Jego zdaniem, co wynika także z badań przeprowadzonych przez jego współpracowników, wśród dorastających Polaków jest dużo optymizmu w kwestii planów na przyszłość. Aż 78 proc. 13-latków chce mieć w wieku 30 lat żonę lub męża oraz założyć rodzinę.

Jak podnieść jakość i trwałość małżeństw w przyszłości? Zdaniem psychologa, decyduje o tym tzw. siedem dźwigni stanowiących strategię skutecznej profilaktyki. Trzeba m.in. kierować uwagę na to, co dobre, a o problemach i profilaktyce myśleć w sposób zintegrowany. W budowaniu właściwych relacji nie można pomijać wartości i marzeń odpowiednio samych małżonków i np. młodych ludzi, którzy kiedyś nimi będą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do Indian amazońskich: Ewangelia musi się inkulturować

2019-10-18 19:16

Beata Zajączkowska/vaticannews / Watykan (KAI)

Ewangelia musi się inkulturować, aby „ludy przyjęły nauczanie Jezusa we własnej kulturze”. Papież Franciszek mówił o tym w czasie spotkania z grupą około 40 Indian amazońskich. Część z nich uczestniczy w synodzie, a pozostali biorą udział w innych okołosynodalnych inicjatywach, jakie odbywają się w Rzymie.

Vatican News / AFP
Papież do Indian amazońskich

Na początku spotkania dwoje przedstawicieli rdzennych ludów Amazonii podziękowało Papieżowi za zwołanie synodu i poprosiło go o pomoc w zapewnieniu spokojnego i szczęśliwego życia ich ludom, w ochronie ziemi i wody, tak aby mogli z nich korzystać także ich potomkowie.

Franciszek mówił o tym, że Ewangelia jest ziarnem, które pada w ziemię i wzrasta zgodnie z cechami danej ziemi. Mówiąc o regionie amazońskim, wskazał na niebezpieczeństwo nowych form kolonizacji. Odwołując się do początków chrześcijaństwa, które zrodziło się w świecie żydowskim, rozwijało się w świecie grecko-łacińskim, a w końcu dotarło do innych ziem, w tym słowiańskich, wschodnich i amerykańskich, Ojciec Święty podkreślił, że Ewangelia musi się inkulturować, aby „ludy przyjęły nauczanie Jezusa we własnej kulturze”.

W czasie spotkania z Papieżem przedstawicielom Indian towarzyszyli abp Roque Paloschi, metropolita Porto Velho w Brazylii, i kard. Claudio Hummes, relator generalny Synodu Biskupów. Spotkanie miało charakter bardzo spontaniczny. Franciszek otrzymał w prezencie m.in. tradycyjny łuk oraz pióropusz, w którym chętnie pozował do zdjęć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem