Reklama

Wiara

homilia

Jest z nami

2019-02-06 11:47

Niedziela Ogólnopolska 6/2019, str. 32

[ TEMATY ]

homilia

Graziako

Znamienny jest początek pierwszego czytania: „W roku śmierci króla Ozjasza...”. To rok 739 przed narodzeniem Chrystusa. Był to okres bardzo trudny w historii Izraelitów. W ciągu 18 lat nastąpiła totalna klęska, zostali uprowadzeni do niewoli asyryjskiej. Nasza współczesna sytuacja polityczna, społeczna i gospodarcza jest podobna. Jest pełna napięć, zagrożeń wojną i kataklizmami. W obliczu niepewności, jak będzie wyglądał nasz świat za 18 lat, w tych tekstach są dla nas orędzie i dobra nowina. Izajaszowa wizja potęgi i majestatu Boga niech będzie dla nas otuchą. Przez te obrazy swojej potęgi Bóg chce nam powiedzieć: „Odwagi, Ja jestem Bogiem i Panem każdej sytuacji. Nie osłabła moja prawica. Jestem Panem nieba i ziemi!”.

Czy współczesny człowiek – my wszyscy ukorzymy się przed wszechmogącym Bogiem jak Izajasz? Czy uznamy grzech naszych warg? Przecież najwięcej grzeszy się językiem. Najwięcej zamieszania w życiu społeczeństw i poszczególnych osób czynią kłamstwo, fake news i propaganda medialna. Potrzeba, jak u Izajasza, oczyszczenia naszych ust, naszych słów, naszych myśli i naszych serc. Może się to stać przez słuchanie słowa Bożego.

Ukazuje to dzisiejsza Ewangelia. „(...) tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego”. Z łodzi Szymona Jezus nauczał tłumy. Jaki był efekt słuchania? Jezus zwrócił się do Szymona: „Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!”. Szymon był doświadczonym rybakiem, wiedział, o jakiej porze należy łowić ryby i w jakim rejonie. Znał zwyczaje ryb, ale dlatego, że słuchał Jezusa, powiedział: „(...) na Twoje słowo zarzucę sieci”. To słuchanie spowodowało przemianę Szymona. Jego posłuszeństwo w wierze umożliwiło cud obfitego połowu. Uniżył się przed Jezusem, wyznając: „Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym”. Szymon tak jak Izajasz uniżył się wobec potęgi Boga. Dzięki słuchaniu Słowa zobaczył swoją grzeszność.

Reklama

Co dla mnie osobiście mogą znaczyć słowa Pana: „Stanisław, wypłyń na głębię”? Zrozumiałem, że tu nie chodzi o głębię mojego intelektu, o głębię wiary, o głębię miłości, o głębię ascezy czy czegoś, co by mi ukazało jakąś wielkość. Głębię mierzy się w dół, a nie do góry. Głębią jest prawda o mnie samym, oświetlona prawdą słowa Bożego.

Kiedy Szymon odkrył swoją grzeszność, usłyszał od Jezusa: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”. To jest słowo dla mnie i dla ciebie. Jesteś powołana/powołany do misji łowienia ludzi dla Jezusa. Jak? Odpowiedzią jest drugie czytanie, a fundamentalne znaczenie ma zdanie: „Przez Ewangelię będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam głosiłem” (por. 1 Kor 15, 1-2). Zbawienie przez Dobrą Nowinę! Potwierdza tę prawdę św. Paweł: „Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawiać wierzących” (1 Kor 1, 21). Głoszenia, że Jezus umarł za nas i zmartwychwstał dla naszego zbawienia, że jest żywy, że kocha każdego, że zwycięża grzech i strach przed śmiercią.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jezusa poznawać i o Nim świadczyć

2020-01-14 10:24

Niedziela Ogólnopolska 3/2020, str. IV

[ TEMATY ]

homilia

Piotr Marcińczak

Poznać Jezusa i odkryć, kim On jest – to największa przygoda życia takich osób, jak... Miriam z Nazaretu i Józef. Najważniejsze wydarzenie życia Elżbiety, matki Jana Chrzciciela, to poznanie Jezusa i Jego Matki. Również pasterze owiec, przy których „stanął anioł Pański” i zwiastował im radość wielką z powodu narodzin Zbawiciela, nie zaznali wspanialszego przeżycia niż to, gdy udali się do Betlejem i zobaczyli, „co się tam zdarzyło”. To wymowne, że właśnie oni jako pierwsi „opowiedzieli, co im zostało objawione o tym Dziecięciu” (Łk 2). Krąg osób poznających Jezusa już wtedy szybko się poszerzał. Na Jego trop zostali naprowadzeni także Mędrcy przybywający z daleka. O „nowo narodzonym królu żydowskim” dowiedział się też Herod (z całą Jerozolimą) i uczynił fatalny użytek z wiedzy pozyskanej od Mędrców i uczonych w Piśmie.

Wyjątkowo znaczącą historię poznawania Jezusa widać w osobie Jana Chrzciciela. Jako jedyny doświadczył on intymnej relacji z Jezusem, gdy obaj (wielcy maleńcy) byli jeszcze w łonach swych matek. Już wtedy Jan „poruszył się z radości”... Zanim odszedł z rodzinnego domu, zapewne nieraz słyszał fascynujące opowieści rodziców o okolicznościach Jego poczęcia. I o tym, co Duch Święty pozwolił obu wyjątkowym matkom powiedzieć, ba, z emfazą wykrzyczeć, jakich to tajemnic zbawienia stały się uczestniczkami. Ale nie te rodzinne opowieści miały decydujące znaczenie dla Janowego świadectwa.

Rozstrzygające objawienie i poznanie Jezusa otrzymał Jan Chrzciciel, gdy zawiesiwszy swój sąd, zgodził się ochrzcić Jezusa, czyli potraktować Go, jakby był jednym z... grzeszników. Widok Jezusa, Bożego Baranka, gotowego obarczyć się grzechami wszystkich ludzi – wywołał „falę” miłosnych wyznań. „A gdy Jezus został ochrzczony (...) otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie»” (Mt 3, 16-17). Dopiero to (nadprzyrodzone) objawienie, dokonane przez Ojca i Ducha Świętego wobec Jezusa, pozwoliło Janowi zyskać pewność i złożyć świadectwo wszem i wobec: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: «Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie»”.

Wielka jest waga Janowego świadectwa. Radujmy się, bo Jezus z naszej drogi do Ojca usunął największą przeszkodę: grzech! To samo uczynił ze śmiercią, naszym ostatnim wrogiem. Też pokonanym (por. 1 Kor 15, 26).

Dla (prawie) wszystkich osób tu wzmiankowanych poznanie i świadczenie o Jezusie było bardzo ważne. A czy jest dla mnie?

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Kraków: święto Najświętszego Oblicza Jezusa

2020-01-19 11:40

[ TEMATY ]

Kraków

Ks. Zenon Czumaj

Chrystus Miłosierny na obrazie z Grodziska k. Siemiatycz, wzorowany na dziele R. Skempy

W drugą niedzielę po uroczystości Objawienia Pańskiego w Zakonie Ducha Świętego obchodzone jest święto Najświętszego Oblicza Jezusa, zwane Niedzielą Dobrych Uczynków. Tradycja celebrowania tego dnia ma ponad 800 lat.

W 1208 r. papież Innocenty III ustanowił w Szpitalu Ducha Świętego w Rzymie tzw. Świętą Stację. Tam, gdzie okazywano miłosierdzie cierpiącym, miała być wystawiana chusta z wizerunkiem Jezusa, zwana "Weroniką". Niesiona uroczyście przez kanoników bazyliki watykańskiej w bogato zdobionym relikwiarzu, w obecności papieża, kardynałów, przyjmowana była w Szpitalu Ducha Świętego.

Papież odprawiał wtedy uroczystą Mszę św., podczas której głosił homilię o miłosierdziu, porównując je do ewangelicznych sześciu stągwi wody przemienionej przez Jezusa w wino. Podkreślał, że w Szpitalu Ducha Świętego stągwie te są zawsze pełne. Na zakończenie procesji skarbnik papieski rozdawał po 3 denary każdemu z 300 chorych przebywających w szpitalu oraz dla tysiąca ubogich biorących udział w święcie, by mogli kupić chleb, wino i mięso. To właśnie dla upamiętnienia tego gestu druga niedziela po Objawieniu Pańskim w tradycji duchackiej do dziś zwana jest Niedzielą Dobrych Uczynków.

Miłość miłosierna wpisana jest w charyzmat Zakonu Świętego Ducha. - To poszukiwanie człowieka w tym, co on przeżywa, dostrzeganie jego głodów, nie tylko fizycznych, zmęczenia życiem, jego odarcia z godności, jego choroby, zamknięcia, w którym tkwi - wyjaśnia s. Agnieszka Radziwanowska CSS. Dodaje, że chodzi o to, by potrzebujący doświadczyli miłosierdzia i na nowo uwierzyli, że miłość naprawdę istnieje, i że ma ona twarz Jezusa.

Duchackie święto nie jest znane. Świętują je ci, którym posługują siostry kanoniczki, a także grupy dzieci, młodzieży i dorosłych, związane z charyzmatem zgromadzenia. W Krakowie, odwołując się do średniowiecznej tradycji Zakonu Ducha Świętego, co roku w kościele pw. św. Tomasza Apostoła spotykają się tego dnia lekarze. - Coraz bardziej jednak wydaje się, że to święto potrzebne nam wszystkim, bo jest ono wołaniem o szacunek i godność dla drugiego człowieka, o dostrzeganie jego potrzeb - zauważa s. Radziwanowska.

- Przede wszystkim trzeba zobaczyć tego, kto jest najbliżej nas. Popatrzeć na niego inaczej niż zwykle, dostrzec w nim dobro i spróbować je wydobyć na światło dzienne - radzi s. Agnieszka. Według niej, ważne są obecność i czas - bez telefonu, telewizora, internetu. - Niedziela Dobrych Uczynków jest właśnie po to, aby zatrzymać się i dostrzec drugiego człowieka - dodaje, zastrzegając, że nie sposób świętować tego dnia bez odniesienia do Chrystusa. Dlatego siostry rozpoczynają świętowanie od adoracji Oblicza Jezusa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję